Dodaj do ulubionych

Dowody na istenieni Boga

13.11.10, 19:40
DOWODY NA ISTNIENIE BOGA

Poniższe fragmenty zaczerpnięto z książki o wielowymiarowości wszechświata i teorii superstrun Hiperprzestrzeń Michio Kaku :

...Czy Bóg miał matkę? Gdy mówi się dzieciom, że Bóg stworzył Niebo i Ziemię, niewinnie pytają, czy Bóg miał matkę.... Wszystkie wielkie religie wytworzyły mitologiczny obraz boskiego aktu Stworzenia, ale żadna z nich nie rozwiązuje w sposób zadowalający paradoksów logicznych, pojawiających się w pytaniach, które zadają nawet dzieci.

...Bóg mógł stworzyć Niebo i Ziemię w siedem dni, ale co zdarzyło się przed pierwszym dniem? Jeśliby przyznać, że Bóg miał matkę, to naturalnie powstaje pytanie, czy ona również miała matkę....

...Dręczony niespójnościami ideologii Kościoła św. Tomasz z Akwinu, żyjący w XIII wieku, zdecydował się podnieść poziom ideologicznej debaty z niejasności mitologii do rygorów logiki. W swoich słynnych dowodach na istnienie Boga zaproponował rozwiązanie tych odwiecznych problemów.

Św. Tomasz podsumował swe dowody w następującym wierszu:

Ciała są w ruchu; istnieje zatem Pierwszy Poruszyciel.
Zdarzenia mają powody; jest zatem Pierwsza Przyczyna.
Rzeczy istnieją; jest zatem ich Stwórca.
Najwyższe dobro istnieje; ma ono zatem swoje źródło.
Rzeczy są przemyślane; służą zatem jakiemuś celowi.
Pierwsze trzy wersy to tzw. dowód kosmologiczny; czwarty to argument moralny; piąty zaś jest zwany dowodem teleologicznym. Dowód moralny jest najsłabszy, ponieważ moralność można postrzegać w kategoriach ewoluujących obyczajów społecznych.

Kosmologiczne i teologiczne dowody św. Tomasza na istnienie Boga Kościół wykorzystuje w dyskusji nad tą delikatną kwestią od siedmiuset lat. Chociaż od tego czasu wykazano, że w świetle dokonanych w ciągu stuleci odkryć naukowych daleko im do doskonałości, były one w tamtych czasach całkiem przekonujące i wykazują wpływ myśli greckiej, która jako pierwsza wprowadziła rygor do spekulacji na temat natury.

Św. Tomasz z Akwinu rozpoczął dowód kosmologiczny, postulując, że Bóg jest Pierwszą Przyczyną Ruchu i Pierwszym Twórcą. Zręcznie uniknął odpowiedzi na pytanie: kto stworzył Boga?, zakładając po prostu, że nie ma ono sensu. Bóg nie ma stwórcy, ponieważ był pierwszy. Kropka. Dowód kosmologiczny stwierdza, że wszystko, co się porusza, musi być przez coś popychane, a to z kolei musi również być napędzane i tak dalej. Ale skąd wziął się pierwszy impet?



Wyobraźmy sobie przez chwilę, że siedzimy w parku i zauważamy wózek przesuwający się przed nami. Oczywiście pomyślimy, że jakieś małe dziecko pcha ten wózek. Czekamy jeszcze chwilę i odkrywamy, że to kolejny wózek popycha ten pierwszy. Zaciekawieni czekamy jeszcze chwilę, żeby zobaczyć dziecko, ale oto pojawia się trzeci wózek popychający dwa pierwsze. Czas płynie, a my jesteśmy świadkami parady setek wózków - każdy z nich popycha poprzednie, a żadnego dziecka nie widać. Zaintrygowani rozglądamy się dookoła. Spostrzegamy nieskończoną linię wózków, rozciągającą się aż po horyzont; wszystkie popychają się wzajemnie bez czyjejkolwiek pomocy. Jeśli potrzeba dziecka do popchnięcia wózka to czy nieskończona linia wózków może być popychana bez pierwszej przyczyny Ruchu? Czy nieskończony ciąg wózków może popychać się sam? Nie. A więc Bóg musi istnieć.

Dowód teologiczny jest jeszcze bardziej przekonujący. Stwierdza on, że musi istnieć Pierwszy Architekt. Wyobraźmy sobie na przykład, że spacerujemy po powierzchni Marsa, gdzie wiatr i burze piaskowe wyrzeźbiły góry i gigantyczne wąwozy. W ciągu dziesiątków milionów lat nic nie oparło się niszczącemu wszystko wpływowi burz piaskowych. Nagle, ku naszemu zdziwieniu, spostrzegamy w piasku wydm piękny aparat fotograficzny. Soczewki są gładko wypolerowane, a mechanizm migawki niezwykle precyzyjny. Z pewnością pomyślimy, że piaski Marsa nie mogły stworzyć tak pięknego, mistrzowskiego dzieła. Dochodzimy do wniosku, że jakaś inteligentna forma życia musiała zbudować ten aparat. Po dłuższym spacerze po powierzchni Marsa napotykamy królika. Oko królika jest nieskończenie bardziej skomplikowane niż obiektyw aparatu, a mięśnie tego oka są nieskończenie bardziej złożone niż migawka aparatu. Tak więc stwórca tego królika musi być nieskończenie bardziej doświadczony niż stwórca aparatu. Tym stwórcą musi być więc Bóg.

Wyobraźmy sobie teraz urządzenia istniejące na Ziemi. Nie ulega wątpliwości, że zostały one stworzone przez kogoś potężnego np.. przez ludzi. Ale człowiek jest nieskończenie bardziej skomplikowany niż maszyny, które skonstruował. Osoba, która nas stworzyła musi więc być nieskończenie bardziej skomplikowana niż my. A więc Bóg musi istnieć.

W 1078 roku św. Anzelm, arcybiskup Canterbury, skonstruował jeszcze bardziej skomplikowany dowód zwany dowodem ontologicznym.... ...stwierdził, że może udowodnić istnienie Boga na podstawie czystej logiki. Zdefiniował Boga jako najdoskonalszą, najpotężniejszą istotę, jaką jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Można jednak wyobrazić sobie dwa rodzaje Boga. Zakładamy, że pierwszy Bóg nie istnieje. Drugi w rzeczywistości istnieje i czyni cuda, takie jak rozstępowanie się wód.... Oczywiści ten drugi Bóg (który istnieje) jest potężniejszy i doskonalszy niż pierwszy, (który nie istnieje).

Powiedzieliśmy jednak, że Bóg jest najdoskonalszą i najpotężniejszą istotą, jaką można sobie wyobrazić. Z definicji ten drugi Bóg (który istnieje) jest potężniejszy i doskonalszy. Tak więc ten drugi Bóg pasuje do definicji. Pierwszy Bóg (który nie istnieje) jest słabszy i nie tak doskonały jak drugi, a więc nie pasuje do definicji Boga. Tak więc Bóg musi istnieć. Innymi słowy, jeśli zdefiniować Boga jako "najwspanialszą istotę, jaką można sobie wyobrazić", to Bóg musi istnieć, ponieważ gdyby nie istniał, bylibyśmy w stanie sobie wyobrazić potężniejszego Boga, który istnieje. Ten bardzo pomysłowy dowód .... ...opiera się jedynie na definicji istoty doskonałej.



Jak obalić powyższe dowody?

...Warto zauważyć, że "dowody" na istnienie Boga używane są już od siedmiuset lat, ciągle opierając się kolejnym wyzwaniom uczonych i logików. Dzieje się tak dlatego, że przez cały ten czas nie wiedziano wystarczająco dużo o fundamentalnych prawach fizyki i biologii. W rzeczywistości dopiero w ostatnim stuleciu odkryto nowe prawa natury, które unaoczniły potencjalne wady tych dowodów.

Nieścisłością w dowodzie kosmologicznym jest np. to, że zasada zachowania masy i energii wystarcza już, aby wyjaśnić ruch, bez odwoływania się do Pierwszej Przyczyny. Cząsteczki gazu mogą odbijać się od ścian pojemnika i nic, ani nikt nie musi ich popychać. Cząsteczki te mogą poruszać się wiecznie - bez początku i bez końca.. Pierwsza lub Ostatnia Przyczyna ruchu nie musi więc istnieć, jeśli tylko masa i energia są zachowane.

Jeśli chodzi o dowód teleologiczny, teoria ewolucji wykazuje, że wyższe i bardziej skomplikowane formy życia mogą tworzyć się z bardziej prymitywnych dzięki selekcji naturalnej i przypadkowi. Potrafimy prześledzić dzieje życia wstecz, aż do spontanicznego formowania się cząsteczek białka w oceanach młodej Ziemi, bez odwoływania się do wyższego intelektu. Badania przeprowadzone przez Stanleya L. Millera w 1955 roku wykazały, że iskry w butli zawierającej metan, amoniak i inne gazy, które znajdowały się w atmosferze młodej Ziemi, mogą spontanicznie utworzyć złożone cząsteczki węglowodorowe, a w końcu aminokwasy (poprzedzające powstanie cząsteczek białka) i inne skomplikowane cząsteczki organiczne. W ten sposób Pierwszy Architekt nie jest potrzebny, aby stworzyć podstawy życia, najwidoczniej mogą się one wyłonić w sposób naturalny z nieorganicznych związków chemicznych, jeśli będą miały wystarczająco dużo czasu.

Immanuel Kant jako pierwszy po wiekach zamieszania wskazał błąd w dowodzie ontologicznym. Kant zwrócił uwagę na to, że stwierdzenie, iż obiekt istnieje, nie czyni go doskonalszym.
Obserwuj wątek
    • antyrybiarz Re: Dowody na istenienie Boga 13.11.10, 19:41
      Za pomocą tego dowodu można na przykład wykazać, że istnieje jednorożec. Jeśli zdefiniujemy jednorożca jako najdoskonalszego konia z tych, które możemy sobie wyobrazić, i jeśli jednorożce nie istnieją, to można sobie wyobrazić jednorożca, który istnieje. Ale stwierdzenie, że jednorożec istnieje nie oznacza, iż jest on doskonalszy od istniejącego. Tak więc jednorożce niekoniecznie muszą istnieć. Podobnie jak Bóg.

      Czy jednak od czasów św. Tomasza i św. Anzelma dokonał się jakiś postęp?

      I tak i nie. Można powiedzieć, że obecne teorie Stworzenia są zbudowane na dwóch filarach: teorii kwantowej i teorii grawitacji Einsteina. Możemy powiedzieć, że po raz pierwszy od tysiąca lat religijne "dowody" istnienia Boga zostały zastąpione termodynamiką i fizyką cząstek. Jednak zamieniając Boski akt Stworzenia na Wielki Wybuch, pozbyliśmy się jednego problemu tworząc inny. Św. Tomasz twierdził, że rozwiązał problem tego, co było przed Bogiem, definiując Go jako Pierwszą Przyczynę Ruchu. Dzisiaj ciągle zmagamy się z pytaniem, co zdarzyło się przed Wielkim Wybuchem
      • Gość: spamer Re: Dowody na istenienie Boga IP: *.chello.pl 13.11.10, 19:45
        Istnienia Boga nie można ani udowodnić, . Biblia mówi nawet, że musimy przez wiarę zaakceptować istnienie Boga: „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają” (List do Hebrajczyków 11:6). Gdyby Bóg tego chciał, mógłby po prostu się pojawić i udowodnić całemu światu, że istnieje. Ale gdyby to zrobił, nie musielibyśmy w niego wierzyć. Jak mówi werset:„ Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (Ewangelia wg św. Jana 20:29).

        Pozwólcie mi podzielić się ostatnim argumentem na istnienie Boga. Skąd wiem, że Bóg istnieje? Wiem, że Bóg istnieje, ponieważ rozmawiam z Nim każdego dnia. Nie słyszę Jego odpowiedzi w sposób dosłowny, ale odczuwam Jego obecność, czuję, że mnie prowadzi, wiem, że mnie kocha, i pragnę Jego łaski. W moim życiu zdarzyły się rzeczy, które nie mogą mieć żadnego innego wytłumaczenia, jak tylko Boża interwencja. Bóg uratował mnie tak cudownie i zmienił moje życie w taki sposób, że nie mam innego wyjścia, jak tylko przyznać, że Bóg istnieje, i uwielbiać Go za to. Żaden z wymienionych argumentów nie może sam w sobie przekonać kogoś, kto decyduje się odrzucić coś, co jest naprawdę oczywiste. Ostatecznie jednak Boże istnienie należy przyjąć na wiarę (List do Hebrajczyków 11:6). Wiara w Boga nie jest krokiem w przepaść, jest raczej wkroczeniem do jasnego pokoju, w którym znajduje się już 90% ludzkości.


        Nikt nigdy nie udowodni istnienia istot Boskich , to tylko odczucie naszego umysłu , brak logicznych i namacalnych dowodów , a bazą przemyśleń są księgi sprzed tysiecy lat
        • strikemaster Re: Dowody na istenienie Boga 14.11.10, 09:12
          Bóg biblijny jest łatwym przypadkiem. Łatwym do udowodnienia Jego nieistnienia dokładniej. W Biblii zawarta jest Jego definicja składająca sie z cech (wszechmoc, wszechwiedza, ponadczasowość) oraz opisy czynów, których dokonał (Pan kazał wybić tych, potem tamtych, powiedział to i tamto). Definicja ta posiada wewnętrzne sprzeczności, jest również sprzeczna z tym, co obserwujemy na świecie, tak więc Bóg biblijny nie istnieje.
          • turbo_wesz Re: Dowody na istenienie Boga 17.11.10, 11:27
            uwielbiam dyskusje o Bogu, to najmniej produktywny temat, na który zużywamy całkiem pokaźną moc obliczeniową naszych mózgów, i do tej pory i tak nic z tego nie wynikło - ani praktycznego, ani teoretycznego

            coś jak dyskusja na temat czy jaskółka afrykańska może unieść orzech kokosowy, ale z zastrzeżeniem że jaskółki nie widzieliśmy na oczy, ani nawet nie wiemy jakie może mieć własności
            • strikemaster Re: Dowody na istenienie Boga 17.11.10, 12:11
              Co to jest jaskółka afrykańska?
              • e.i.t.h.e.l Re: Dowody na istenienie Boga 17.11.10, 13:51
                www.youtube.com/watch?v=8XYmnsMQ8gY :)
            • frank.west Re: Dowody na istenienie Boga 17.11.10, 14:58
              Zastanówmy się czy dwie jaskółki uniosły by orzech.
              Mogłyby użyć splątanego pnącza...
    • black-emissary Re: Dowody na istenieni Boga 13.11.10, 22:19
      Wszelakie te "dowody" choćby cokolwiek udowadniały to jedynie istnienie obiektu o konkretnych cechach. Stąd daleko jeszcze do Boga, a tym bardziej do Boga w rozumieniu religii monoteistycznych - spersonifikowanego, oceniającego ludzi, szykującego im zaświaty i tak dalej.
      • Gość: karbat Re: Dowody na istenieni Boga IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.10, 04:59
        gdyby bog istnial , nikt by sobie nie pozwolil na wypisywynie o nim pie..., jak on biegal po wodzie , zamienial wino w wode , okruchami -karmil tysiace ludzi , ze zostal zrodzony z wiecznej dziewicy itd itp .
        Bog nie istnieje w kontekscie czytanych/wypisywanych o nim np. ww bzdur .
        Ludzie wymyslajacy/tworzacy takiego boga -kuglarza , zakpili sobie z ludzkiej elementarnej inteligencji .
        • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 14.11.10, 08:06
          Na Dzień Dobry! Przeczytałem trzy fenomenalnie finezyjne posty "spamera - steffa", black_emisary i karbata. I przemyłem buty po wczorajszym spacerze "temi" popłuczynami intelektu, ale okazały się być, jeszcze bardziej brudne.

          Ja, dawno doszedłem do wniosku, że przyszło mi żyć w polskim piekle, które jest tu, na ziemi, bo innego nie ma.
          A polskimi diabłami, są polskie cebrzyki i buraki, które nie mają w sobie ani ćwierci przyzwoitości, aby przyznać komukolwiek racje, bo zżera ich, nieomal zwierzęca zawiść, blokująca zdolność posługiwania się zdrowym rozsądkiem, jaki posiada prawie każdy, przeciętny, szary człowiek, w tym ja.

          Nie do pojęcia dla was, oto jest, że dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności każdego człowieka od Tych Istot.

          A podawane przeze mnie dowody zależności, są odrzucane, bez podania przyczyn, chociaż te dowody to nie mój wymysł, tylko oczywiste fakty, sygnalizowane w treściach podobieństw obecnych w Nauce Ojca(Boga).

          Słuchałem wczorajszych uczestników "Areopagu w Gdańsku", same znakomitości, (Bauman, Pomian, Rotfeld, Magdalena Fikus, ks.Niedałtowski, i prowadzący Wierzyński).
          Wiedza każdego z nich, to skarbnica godna pozazdroszczenia, ale są niewiele od was mądrzejsi, stąd też okazali się być mistrzami zajętymi "szufladkowaniem pojęć", i biciem piany.

          A głupawa, polska publisia, jak zwykle przy okazji takich spotkań, np. z premierem i prezydentem, którzy ja rolują, i których po kątach przeklina, z ks.biskupami, którym zarzuca pychę i łajdactwo, i z elitami, których nie rozumie, i które ją nudzą - "spontanicznie" biła brawa długo i mocno, bo tak wypada.

          Jak się patrzy na bydło, które się pasie na łące ogrodzonej płotem z drutów pod napięciem elektrycznym, to nawet młode sztuki, już po pierwszej, zwróconej im "prądowej uwadze" zapamiętują, czego robić nie należy, aby uniknąć kary.

          Ten fakt, karania, jest oczywistym dowodem zależności bydła od pasterza, który im w ten sposób wyznaczył jakość i wielkość posiłku.

          A rodzaj ludzki, pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat, nie może zrozumieć, że i jego ulokowano na bezpiecznym pastwisku, do którego można przyrównać POWINNOŚĆ SOLIDARNOŚCI. Skutki opuszczenia tej przestrzeni są podobne - jest nimi natychmiastowa kara.

          Bydło, zapamiętało fakt uzależnienia, i pokornie w swoim interesie, przestrzega ograniczenia jego swobody.

          Wy, i prawie wszyscy ludzie, nijak tego oczywistego faktu zrozumieć nie możecie.


          forum.gazeta.pl/forum/w,95102,112804255,112804255,Unicestwienie_bozka_Jezusa_.html
          • znj2 Re: Małpa by to zrozumiała. 14.11.10, 09:29
            W pełni podzielam logikę. W polskim społeczeństwie nie ma mowy o dyskusji. To zgnuśniały narodek bez własnego zdania. Nabity telewizornią , hamburgerami i piwskiem. Niedługo, okaże się, że sprowadzony jedynie do wypełniania podstawowych czynności fizjologicznych. A na świecie! Świat oprzytomniał! Gdyby Polacy mieli oczy szeroko otwarte, to zaczęli by pojmować zachowanie wyznawców Islamu. Należy tylko odrzucić obiegową propagandę.
            A, może należy odpowiedzieć na pytanie. Kto zrodził współczesny terroryzm?
            • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 14.11.10, 10:20
              Współczesny islamski terroryzm, zrodziła nauka-religia islamu, która tak, jak i pozostałe dwie, wielkie religie monoteistyczne, to jest: katolicyzm i judaizm, jest religią BAŁWOCHWALCZĄ.

              Konkretnie, islamski terror jest pokłosiem przekonania terrorystów przez kapłanów islamu, że ludzie, którzy stają w obronie interesów kapłanów islamu, są istotami nieśmiertelnymi, co jest sprzeczne z Nauką Wszechmogącego Ojca.

              Terroryści się nie boją, nie powoduje nimi strach, co we wczorajszym "Areopagu", niesłusznie eksponował prof.Rotfeld. Boja się kapłani islamu.
          • Gość: spamer Re: Małpa by to zrozumiała. IP: *.chello.pl 14.11.10, 09:36
            Nie do pojęcia dla was, oto jest, że dowodami istnienia Istot Boskich, są do
            > wody zależności każdego człowieka od Tych Istot.



            To nie FAKT to STWIERDZENIE .

            To tak jak bym napisał:

            OCZYWISTY JEST FAKT I DOWÓD NA TO ZE ZA 10 DNI NASTAPI KONIEC SWIATA GDYZ WIADOMO ZE WSZYSCY LUDZIE MAJA SKŁONNOSCI SAMOBUJCZE !

            ale co jest oczywiste co jest faktem , zero konkretów tylko moja interpretacja .


            • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 14.11.10, 10:31
              Spamer!
              Czego do Ciebie, człowieku nie może dotrzeć oczywisty FAKT, że:
              Każdy z nas, jest NOSICIELEM POWINNOŚCI SOLIDARNOŚCI, czyli obowiązku wzajemnie życzliwej, równoprawnej współpracy ze wszystkimi ludźmi. I jest to w naszym interesie.

              A co jest dowodem tego stanu?

              Jak jesteśmy temu obowiązkowi posłuszni, zyskujemy POKÓJ.

              Jak jesteśmy nieposłuszni, to SAMO KARZEMY SIĘ, tym nieposłuszeństwem, co jest dowodem NOSICIELSTWA powinności solidarności, dzięki któremu możemy dowieść, że jesteśmy ludźmi.

              A teraz Ty, przedłóż dowody, że jest inaczej, a tym samym, że ja nie mam racji.
              • Gość: spamer Re: Małpa by to zrozumiała. IP: *.chello.pl 14.11.10, 21:15
                A teraz Ty, przedłóż dowody, że jest inaczej, a tym samym, że ja nie mam racji


                Przedloże jak w koncu ty to zrobisz . A jak narazie wybekałeś coś o samo karze i nosicielstwie , to nie dowód /. To cały czas twoje odczucia .

                Dowodem TWARDYM jest to że co kolwiek nie powiedziałem i zrobiłem zawsze była tak jak JA chcialem i nigdy na to nie miał wpływ zaden twój bog ojciec .
                • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 15.11.10, 16:08
                  Gość portalu: spamer m.in. napisał(a):
                  "> Dowodem TWARDYM jest to że co kolwiek nie powiedziałem i zrobiłem zawsze była tak jak JA chcialem i nigdy na to nie miał wpływ zaden twój bog ojciec ."

                  ***Pozostańmy przy tym, co powiedziałeś, czyli przy minimalnym, postrzegalnym dowodzie naszego współistnienia na tym świecie, czyli przy słowie naszej mowy.

                  Jego sens, bez względu na to, "co np. ty powiedziałeś", jest NIEMATERIALNY. I TAK JEST.
                  A jest tak dlatego, że jak mówi Nauka Ojca(Boga), myślimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRACY NIEMATERIALNEJ cząstki Stwórcy-ŚWIATŁOŚCI=Ducha.

                  Gdybyś zdołał sensownym dowodem, zaprzeczyć niematerialności sensu słowa z ust człowieka, m.in. z twoich, uznałbym, że FAKT jego niematerialności zawdzięczamy materii naszego mózgu, czyli sobie samym.
              • peryklejtos Re: Małpa by to zrozumiała. 17.11.10, 11:38
                masz sporo racji, sęk w tym, że nie do udowodnienia jest to, że za powinnością solidarności jest COŚ.
                • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 17.11.10, 22:56
                  peryklejtos napisał:

                  > masz sporo racji, sęk w tym, że nie do udowodnienia jest to, że za powinnością
                  > solidarności jest COŚ.

                  ***W Nauce Ojca(Boga), jest zrozumiale podane, że myślimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas PRACY niematerialnej cząstki Stwórcy, czyli Syna(Boga) ŚWIATŁOŚCI, czyli DUCHA.

                  Dlatego o procesie myślenia możemy powiedzieć: Jest on od nas absolutnie niezależny, i jest procesem niematerialnym.
                  Dlatego jego dowodem, jest niematerialny sens naszej mowy z ust.
                  Nośnikiem, bagażowym tego niematerialnego sensu każdego słowa naszej mowy z ust, jest materialna fala akustyczna.

                  Jeżeli temu zdołasz zaprzeczyć, no to masz rację. A jeżeli nie zdołasz, to Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ, ISTNIEJE.

                  Pisze o tym od sześciu lat, i jeszcze nikt nie zdołał temu skutecznie=racjonalnie zaprzeczyć.
              • kafka777 Re: Małpa by to zrozumiała. 17.11.10, 15:48
                W twoim toku rozumowania jest poważny błąd. Ludzie muszą dokonywać setek wyborów i nie sposób jednoznacznie stwierdzić które wybory są najlepsze. To musi doprowadzać do zderzenia mysli, konkurencji i konfrontacji. Solidarność doprowadziłaby do stagnacji lub wręcz cofnięcia się społeczeństwa w rozwoju, prawdopodobobnie również do niewyobrażalnych patologii.
                Powiedzmy, że przywódcą jest Hitler i teraz sobie solidarnie z nim życzliwie współpracuj.
                • gruby_dolar Re: Małpa by to zrozumiała. 17.11.10, 16:47
                  popełniasz błąd w swoim toku, zakładasz, że wszyscy są życzliwi poza Hitlerem. Aby to miało sens, załóż, że Hitler jest również życzliwy innym. Jest juz ok?
                • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała. 17.11.10, 23:09
                  kafka777 napisał:
                  "> W twoim toku rozumowania jest poważny błąd. Ludzie muszą dokonywać setek wyboró
                  > w i nie sposób jednoznacznie stwierdzić które wybory są najlepsze. To musi dopr
                  > owadzać do zderzenia mysli, konkurencji i konfrontacji. Solidarność doprowadził
                  > aby do stagnacji lub wręcz cofnięcia się społeczeństwa w rozwoju, prawdopodobob
                  > nie również do niewyobrażalnych patologii.
                  > Powiedzmy, że przywódcą jest Hitler i teraz sobie solidarnie z nim życzliwie ws
                  > półpracuj."

                  ***Niegdyś, moim błędem, były próby zdefiniowania fundamentalnych wartości za pośrednictwem dostępnej a swoiście rozumianej przeze mnie wiedzy.

                  Z czasem, doszedłem jednak do racjonalnego wniosku, aby definicje fundamentalnych wartości konstruować w oparciu o wiedzę zawarta w świadectwach Nauki Ojca(Boga).

                  Z Mocy Stworzenia rodzaju ludzkiego, wszyscy i zawsze współpracujemy, bez względu na to, czy jest ta współpraca sprawiedliwą, czy niesprawiedliwą.

                  A powinność=obowiązek solidarności, którego jesteśmy NOSICIELAMI, dlatego jesteśmy ludźmi, został precyzyjnie określony w Nauce Ojca(Boga), i polega na życzliwej, równoprawnej współpracy ze wszystkimi ludźmi.

                  Z podanym przykładowo przez Ciebie, Hitlerem, współpraca nie byłaby solidarną, nie spełniałaby wymogu bycia solidarnymi ze wszystkimi ludźmi.

                  Posłuszeństwo solidarności, skutkuje POKOJEM.
      • aelithe Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 01:30
        wybacz Bóg to nie osoba, ale siła
        to że ona istnieje nie podlega dyskusji - dowodem na to jest nasze istnienie

        istotą wiary jest jedynie nasze jej postrzeganie.
        • black-emissary Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 08:16
          aelithe napisał:
          > wybacz Bóg to nie osoba, ale siła

          Wszystko jedno jak nazwiemy, istotą boga religijnego jest związek z człowiekiem. A to nijak z tych "dowodów" nie wynika.

          > to że ona istnieje nie podlega dyskusji - dowodem na to jest nasze istnienie

          Kwestia definicji. Możemy za boga uznać kosmos albo gnomy u sąsiada Strikemastera. Nic z tego jednak nie wynika.
          • aelithe Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 11:00
            nie zmienia faktu, że wyrażenie Bóg oznacza praprzyczynę generalnie siłę powodującą istnienie tych a nie innych warunków fizycznym w tym tu i teraz

            nie mówisz kim lub czym jest Bóg
            tylko definiujesz, to co ty nazywasz bogiem i starasz się udowodnić, że twoja definicja boga nie istnieje.
        • Gość: steff Re: Dowody na istenieni Boga IP: 62.22.15.* 15.11.10, 08:22
          aelithe napisał:

          > wybacz Bóg to nie osoba, ale siła
          > to że ona istnieje nie podlega dyskusji - dowodem na to jest nasze istnienie


          To nie jest dowód . Domniemanie bez argumentów i realnych dowodów .
          • gruby_dolar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 16:51
            w momencie, w którym człowiek stworzy, pal licho nieskończony wszechświat, niech stworzy gwiazdę, nawet mniejszą od słońca, niech zagnie czasoprzestrzeń, wtedy może.....ale to może będziemy mogli rozpocząć dyskusje o Bogu, póki co jeżeli jest jakaś siła, która potrafi stworzyć nieskończony wszechświat, galaktyki i planety, prawa fizyki, materię to my nie mamy nawet co naszych zarozumiałych nosów podnosić w górę. Buta.......
    • Gość: Magnus Paradoksy logiczne istnieja tez przy IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.10, 07:34
      teorii probujacej tlumaczyc Wszechswiat bez Boga.Co bylo przed powstaniem Wszechswiata(Wielkim Wybuchem)??Co jest poza jego granicami?
      • Gość: apsamer Re: Paradoksy logiczne istnieja tez przy IP: *.chello.pl 14.11.10, 09:33
        Magnusku napewno nie Bóg .

        Odpowiedź jest dziecinnie prosta pooglądaj troche discavery dowiesz sie co mogło być przed wielkim wybuchem i co moze być poza granicami wszechswiata o ile takowe istnieją bo wrzechświat sie nie konczy , a nasza nauka nie pozwala na zbadanie i stwierdzenie i nigdy nie pozwoli dlatego ludziska dorabiaja sobie ideologie o bogu !
        • Gość: Magnus Re: Paradoksy logiczne istnieja tez przy IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.10, 09:41
          Wszechswiat sie nie konczy?To calkiem nowa teoria:))
          Skoro cos mialo poczatek i sie nadal rozszerza to musi miec granice,bo w innym przypadku rozszerzac by sie nie moglo.Cos za malo tego "DiscAvery" ogladales.Sprobuj jeszcze raz odpowiedziec-powodzenia:)
          • Gość: spamer paradoksem jest katolik obalający naukę IP: *.chello.pl 14.11.10, 10:30
            Tak magnusku wrzechswiat sie rozrzesza tak twierdzą uczeni ktorym w tej dziedzinie nie dorastasz do małego palca .
            Nie jestem uczonym ale konca wrzechswiata nie tłumacze istnieniem Boga .

            Nie miało by to nic wspólnego z logika i nauką .


            Tak magnus to ty pooglądaj wiecej takich programów jak :
            National Geographic, Discovery- science, chanel ,world, TLC, Planete

            i mniej ogłupiającego koscioła !
          • strikemaster Re: Paradoksy logiczne istnieja tez przy 14.11.10, 12:57
            Oczywiście, nie wiemy, co jest poza Wszechświatem, więc musi tam być Bóg.
            Niogdy nie byłem u jednego sąsiada na chacie, więc na pewno ma tam gnomy, które gotowe są pożreć każdego, kto sąsiadowi na wycieraczce nie zostawi wypłaty. Muszę skoczyć do banku, wypłacić i zostawić mu przed drzwiami, jeżeli chcę pozosać w jedym kawałku, logiczne, nie?
          • wj_2000 Re: Paradoksy logiczne istnieja tez przy 17.11.10, 11:29
            Gość portalu: Magnus napisał(a):

            > Wszechswiat sie nie konczy?To calkiem nowa teoria:))
            > Skoro cos mialo poczatek i sie nadal rozszerza to musi miec granice,bo w innym
            > przypadku rozszerzac by sie nie moglo.

            Niestety, rozumujesz zbyt prosto.
            To wina zbyt uproszczonej popularyzacji Teorii Einsteina.
            Według tej teorii możliwe są (zasadniczo) 2 scenariusze: Wszechświata zamkniętego i wszechświata otwartego. Ten pierwszy jest trójwymiarową sferą (którą można zilustrować przez znaną nam powierzchnię kuli - dodanie trzeciego wymiaru jest trudne do wyobrażenia bez pewnego treningu matematycznego. Dość powiedzieć, że każdy płaski przekrój takiego świata jest zwyczajną dwuwymiarową sferą. Podobnie jak każdy przekrój dwuwymiarowej sfery jest jednowymiarowym okręgiem). Promień tej sfery wsrastałby, co obserwowane by było jako ucieczka galaktyk. Wzrastanie tego promienia nie oznaczałoby zajmowania nowych rejonów wcześniej istniejących! Dlatego że w modelu trójwymiarowej sfery nie jest ona zanurzona w jakiejś czterowymiarowej euklidesowej przestrzeni! Sama w sobie się zakrzywia, a poza nią niczego nie ma!
            Po licznych obserwacjach ostatnich lat model ten jest wykluczony. Kosmos jest bliski trójwymiarowej nieograniczonej pseudosferze, najprawdopodobniej płaski i nieskończony i puchnący nieustannie od chwili "Wybuchu" - tyle że od razu był nieskończony.
            Tzw "promień Wszechświata", owe 13 miliardów lat świetlnych, poprawnie nazywa się "promieniem horyzontu". To z kuli o tym promieniu docierało lub dociera do nas w chwili obecnej cokolwiek. To co jest poza owym promieniem może być zaobserwowane (malutka część!) przez naszych potomków. Ale to coś jest już teraz. I było 13 miliardów lat temu.
        • znj2 Re: Paradoksy logiczne istnieja tez przy 14.11.10, 09:44
          A, może należy podejść do tego całkiem inaczej? Co rozumie mrówka na temat budowy odrzutowca? Czy my ludzie, pojęliśmy wszystko? Może my posiadamy wiedzę na poziomie mrówki i przed nami długa droga, żeby pojąć konstrukcję odrzutowca?
          • Gość: spamer ... IP: *.chello.pl 14.11.10, 21:19
            znj2 ale ty masz w 100% racje , tak wlasnie jest, tylko nie koniecznie na koncu jest bog !

            To wszystko to chemia , fizyka , wątpie w to ze siedzi na koncu ktoś kto macha pałeczką i rozszerza wrzechświat :)
            • gruby_dolar Re: ... 17.11.10, 16:57
              bo widzisz personifikujesz Boga, a Bóg jest i tą cząstęczką i tym prawem, które tą cząstęczkę wprawia w ruch i nadało mu taką a nie inną właściwość. Wyrzuć schemat, że Bóg=religia. Bóg=wszystko. Bóg nie karze nas za nic, ani nas za nic nie nagradza. Nie zesłał niczego na faraona, ani nie sprawił że wody morza się rozstąpiły. Bóg=wszystko=my=wszystkie prawa fizyki.

              Ostatnimi laty w osłupienie fizyków wprawiło odkrycie kwantów. Jak butną trzeba być cywilizacją, by nie rozumiejąc tego porywać się na coś tak potężnego jak Bóg. Nawet jeżeli Boga nie ma, to nie jesteśmy na tym poziomie by to udowodnić.
              • focus35 Re: ... 17.11.10, 18:25
                trudno się dziwić, że przedpiśca personifikuje Boga - dla osoby wychowanej w chrześcijańskiej wizji Boga - osobowego to chyba dość normalne

                jeśli Bóg=prawa fizyki to czemu mnożyć byty nad potrzebę i nie używać określenia prawa fizyki?
                w "naukach" o Bogu czy też bogach za dużo jest ideologii przecież - no i zdaje się fizykom do badania praw fizyki nie jest potrzebna wiara w Boga (chrześcijańskiego czy innego), a z pewnością nie jest to warunek uprawiania fizyki

                "Nawet jeżeli Boga nie ma, to nie jesteśmy na tym poziomie by to udowodnić."
                zgoda, udowodnić że jest również nie jesteśmy w stanie - pytanie zresztą co miałoby oznaczać słowo Bóg w zdaniu zacytowanym, bo jak piszesz nie wiadomo...

                gruby_dolar napisał:

                > bo widzisz personifikujesz Boga, a Bóg jest i tą cząstęczką i tym prawem, które
                > tą cząstęczkę wprawia w ruch i nadało mu taką a nie inną właściwość. Wyrzuć sc
                > hemat, że Bóg=religia. Bóg=wszystko. Bóg nie karze nas za nic, ani nas za nic n
                > ie nagradza. Nie zesłał niczego na faraona, ani nie sprawił że wody morza się r
                > ozstąpiły. Bóg=wszystko=my=wszystkie prawa fizyki.
                >
                > Ostatnimi laty w osłupienie fizyków wprawiło odkrycie kwantów. Jak butną trzeba
                > być cywilizacją, by nie rozumiejąc tego porywać się na coś tak potężnego jak B
                > óg. Nawet jeżeli Boga nie ma, to nie jesteśmy na tym poziomie by to udowodnić.
                >
                • gruby_dolar Re: ... 17.11.10, 23:18
                  jak zwał tak zwał. Czy nazewnictwo ma znaczenie? Ja wolę nazywać Absolutem osobiście. Jeżeli nazwiesz to prawami fizyki to ja nie będę o to spierał. Po prostu odkrywamy ciągle nowe zaskakujące prawa fizyki, odkrywamy przez to również naturę wszystkiego im więcej odkrywamy tym więcej pytań się pojawia. Szukanie Boga można zrobić również przez fizykę.

                  Wiara wiara......wiara w to czy coś innego to zasadniczo średnio poważny problem tak naprawdę. Liczy się to jakim jesteś człowiekiem. Dopóki nie robisz krzywdy innemu nie obchodzi mnie Twój system wiary.

                  Religia to tylko sposób na utrzymanie władzy. To wszystko to zagadka, jedna wielka układanka a Boga można też poszukiwać poprzez fizykę, w końcu to Bóg to nie religia.
    • mg2005 Re: Dowody na istenieni Boga 14.11.10, 21:56
      antyrybiarz napisał:

      > .Czy Bóg miał matkę?

      Bóg jest absolutem i nie musi mieć matki - ale to za trudne na umysł ateisty :)

      >>
      >
      > Jeśli chodzi o dowód teleologiczny, teoria ewolucji wykazuje,

      Ta "teoria" jest tylko hipotezą

      Potrafimy prześledzić dzieje życia wstecz, aż
      > do spontanicznego formowania się cząsteczek białka w oceanach młodej Ziemi,

      Prześledziłeś ? :)

      • kolter-xxl Re: Dowody na istenieni Boga 14.11.10, 22:27
        mg2005 napisał:

        > antyrybiarz napisał:
        >
        > > .Czy Bóg miał matkę?
        >
        > Bóg jest absolutem i nie musi mieć matki - ale to za trudne na umysł ateisty :)

        Aha bliźnisz bo Jezus żyd katolicki bóg miał matkę żydówkę Marię :))
        • gruby_dolar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 17:00
          załóż że Bóg jest wszystkim, każdą cząstką czy Jezus był Bogiem? Tak, tak samo jak każdy z nas, jednak był tylko człowiekeim, świadomym swojego Boskiego pochodzenia. Odrzucając ego, kurtynę naszych ludzkich teorii, nauk, wychowania na chwilę dostrzegamy to co się tam kryje. Chociaż tak naprawdę dowiemy się tego po śmierci.
          • focus35 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 18:31
            jaki jest sens powoływania słowa bardzo obciążonego znaczeniowo;) w zależności od lokalnych kontekstów dla słowa nieobciążonego czyli słowa wszystko?
            "Chociaż tak naprawdę dowiemy się tego po śmierci. " - he, he a sam pisałeś coś wcześniej o bucie... ;))))


            gruby_dolar napisał:

            > załóż że Bóg jest wszystkim, każdą cząstką czy Jezus był Bogiem? Tak, tak samo
            > jak każdy z nas, jednak był tylko człowiekeim, świadomym swojego Boskiego pocho
            > dzenia. Odrzucając ego, kurtynę naszych ludzkich teorii, nauk, wychowania na ch
            > wilę dostrzegamy to co się tam kryje. Chociaż tak naprawdę dowiemy się tego po
            > śmierci.
            • gruby_dolar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 23:12
              ok, jeżeli nie ma nic to się teog nie dowiemy, ale to w takim razie nie będzie miało większego znaczenia, podobnie jak dla mnie nie miałoby znaczenia podczas stanu wegetatywnego czy zostanę odłączony od prądu czy nie. Po prostu to pomijam, jako że ten stan nie wnosi niczego do dyskusji, bo jeżeli niczego nie ma to koniec.

              Czy to buta? Nie, śmierć nasza naszego biologicznego organizmu oznacza koniec naszej egzystencji w tej formie w jakiej czujemy to teraz. Jeżeli coś jest poza ciałem i umysłem a wszelkie OOBE nie są wytworem neuronów to przekonamy się o tym co jest po drugiej stronie. Śmierć w przeciwieństwie do Boga będzie dana każdemu z nas. Każdy z nas prędzej czy później się z nią spotka. W tym życiu nie ma nic pewniejszego niż śmierć i z całą pewnością mogę powiedzieć, że ona kończy nasz biologiczny wymiar, a co przyniesie, to już dyskusja jak o Bogu i butą byłoby kategoryczne twierdzenie, że wiem co nastąpi.
          • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 23:22
            Jezusa, nigdy na planecie Ziemia nie było, czego dowody podałem w pierwszym poście wątku
            "Dowód ahistoryczności postaci Jezusa.", który to watek po protestach ateistów przenieśli mi na "Religie".
      • Gość: steff Re: Dowody na istenieni Boga IP: 62.22.15.* 15.11.10, 08:25
        Bóg jest absolutem i nie musi mieć matki - ale to za trudne na umysł ateisty :)

        Ska ty to wiesz? rozmawiałeś z nim >? czy tylko sobie paplasz bo na to wygląda .

        Prześledziłeś ? :)

        Zapewne zrobili to naukowcy na co są dowody .

        Na twoje nie ma ani jednego , no moze oprócz caunu turynskiego który pewnie jesty fikcją i oszustwem .,
        • mg2005 Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 11:17
          Gość portalu: steff napisał(a):

          > Ska ty to wiesz?

          Przeczytaj definicję absolutu i wyciągnij wnioski

          >
          > Zapewne zrobili to naukowcy na co są dowody .

          Dowody prześledzenia powstawania białka w pra-oceanie ? Dawaj ! :)

          >
          > Na twoje nie ma ani jednego

          Wszystkie 'dowody' istnienia-nieistnienia Boga są wątpliwe.
          Jednak wiara w Jego istnienie jest bardziej racjonalna niż wiara w nieistnienie...
          • turbo_wesz Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 11:17
            zakład Pascala? a skąd wiesz że Bóg nie chce aby czić go paląc skręty z rond od cylindrów (taki kapelusz) ?
            • mrarm Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 14:57
              Są też tacy, z dredami, którzy mówią, że trzeba go czcić paląc skręty ze zwyczajnej marihuany (zdaje się, że mozna je zawijać w co się chce).
              • turbo_wesz Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 15:23
                o widzisz, zakład Pascala jest bez sensu, bo zakłada że Bóg czegoś od nas chce i wiemy czego. a prawda jest taka że gó... wiemy, nie tylko na te tematy
    • mg2005 Re: Dowody na istenieni Boga 14.11.10, 22:01
      >Dowód teologiczny jest jeszcze bardziej przekonujący. Stwierdza on, że musi istnieć Pierwszy Architekt.

      Wytłumacz skąd wzięły się prawa fizyki i 'zasada antropiczna' (korelacja stałych fizycznych)



      • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 08:01
        > Wytłumacz skąd wzięły się prawa fizyki i 'zasada antropiczna' (korelacja stałyc
        > h fizycznych)

        Wynikają z obecności gnomów w mieszkaniu mojego sąsiada, to oczywista oczywistość.
        • mg2005 Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 11:20
          strikemaster napisał:

          > > Wytłumacz skąd wzięły się prawa fizyki i 'zasada antropiczna' (korelacja
          > stałyc
          > > h fizycznych)
          >
          > Wynikają z obecności gnomów w mieszkaniu mojego sąsiada, to oczywista oczywisto
          > ść.

          Powiem wiecej: nie u sąsiada, ale w twojej głowie :)
          • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 12:37
            > Powiem wiecej: nie u sąsiada, ale w twojej głowie :)

            Fałszujesz Ewangelię. W Ewangelii strikemastera wyraźnie pisze, że gnomy urzędują w mieszkaniu sąsiada.
    • mg2005 Re: Dowody na istenieni Boga 14.11.10, 22:04
      " Badania przeprowadzone przez Stanleya L. Millera w 1955 roku wykazały, że iskry w butli zawierającej metan, amoniak i inne gazy, które znajdowały się w atmosferze młodej Ziemi, mogą spontanicznie utworzyć złożone cząsteczki węglowodorowe, a w końcu aminokwasy (poprzedzające powstanie cząsteczek białka) i inne skomplikowane cząsteczki organiczne. W ten sposób Pierwszy Architekt nie jest potrzebny, aby stworzyć podstawy życia, najwidoczniej mogą się one wyłonić w sposób naturalny z nieorganicznych związków chemicznych, jeśli będą miały wystarczająco dużo czasu. "

      Wniosek na poziomie ateistycznego pół-główka...


      --
      Ateizm ogłupia
      • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 08:02
        > Wniosek na poziomie ateistycznego pół-główka...

        Oczywiście, że Miller to półgłówek. To chyba logiczne, że nawet do samoistnego powstania związków organicznych potrzebne są gnomy.
        • mg2005 Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 11:22
          strikemaster napisał:

          > Oczywiście, że Miller to półgłówek.

          Nie Miller, ale Ty :) Podstawą życia nie są aminokwasy, ale komórka. Od 1. do 2. daleka droga.
          • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 12:38
            > Podstawą życia nie są aminokwasy, ale komórka. Od 1. do 2
            > . daleka droga.

            Wykaż, jak długa i udowodnij.
            • chasyd_666 Re: Dowody na istenieni Boga 25.11.10, 14:56
              strikemaster napisał:

              > > Podstawą życia nie są aminokwasy, ale komórka. Od 1. do 2
              > > . daleka droga.
              >
              > Wykaż, jak długa i udowodnij

              Dokształć się z biologii.
              • nehsa Re: Dowody na istenienie Bogów. 27.11.10, 23:34
                Przy całym moim szacunku, a nawet zazdrości wobec tych wszystkich, a jest ich sporo na forach GW, zadziwia mnie konsekwentne manifestowanie przez tych ludzi swojej tępoty.


                W ponad kilkudziesięciu postach napisałem, i to zgodnie z wiedzą podaną w Nauce JEDYNEGO OJCA, że dowodami istnienia ISTOT BOSKICH, są dowody zależności naszego człowieczeństwa, od TYCH ISTOT.

                I podałem te dowody, i nikt ich nie zdezawuował.

                A ponieważ w świadectwach Nauki Ojca(Boga) czytamy:
                "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z Ducha, duch jest", to jest oczywistym wnioskiem, że dowodów tej zależności naszego człowieczeństwa, nie może dostarczyć wiedza o materii naszego mózgu, czy ciała, bądź materii, jako takiej.

                Podałem na tych forach wiele ciekawych spostrzeżeń, i faktów, które o tej zależności naszego bycia człowiekiem, od Istot Boskich świadczą. I nie zerżnąłem tej wiedzy z Wikipedii, czy dorobku wybitnych intelektualistów. Ale efekt moich starań będzie taki oto:
                "Wspomnijcie na słowa, którem Ja wam powiedział:
                Nie jest sługa większy nad Pana swego.
                Jeźli Mnie prześladowali, i was prześladować będą;
                jeźli słowa Moje zachowywali, i wasze zachowywać będą."
      • Gość: steff Re: Dowody na istenieni Boga IP: 62.22.15.* 15.11.10, 08:18
        Wniosek na poziomie ateistycznego pół-główka...


        Lewicowego hahahahahaha zapomniałeś dodac :D
      • eruiluvatar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 11:09
        > Wniosek na poziomie ateistycznego pół-główka...

        Oczywiście, lepsze jest wnioskowanie katolika:
        Skąd wiadomo, że Bóg istnieje? Bo tak napisano w Biblii. A skąd wiadomo, że Biblia mówi prawdę? Bo "napisał" ją Bóg.
        I rozmawiaj tu, człowieku, z takim logicznie.
        • chasyd_666 Re: Dowody na istenieni Boga 25.11.10, 14:55
          eruiluvatar napisał:

          > > Wniosek na poziomie ateistycznego pół-główka...
          >
          > Oczywiście, lepsze jest wnioskowanie katolika:
          > Skąd wiadomo, że Bóg istnieje? Bo tak napisano w Biblii. A skąd wiadomo, że Bib
          > lia mówi prawdę? Bo "napisał" ją Bóg.
          > I rozmawiaj tu, człowieku, z takim logicznie.
          >

          Manipulujesz - przedmówca tego nie napisał.
    • aelithe Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 01:28
      antyrybiarz

      wszystko zależy od definicji Boga

      Bóg jest to archetyp porządku wszechświata

      jak sobie go wyobrażamy, zależy od naszej percepcji
      starożytni Izraelici wyobrażali go sobie jako brodatego gościa z laską pasterską ; ale te wyobrarzenie zacznie odbiega od obecnych wyobrażeń żydów, chrześcijan czy muzułmanów.
      Z resztą i dziś percepcja Boga wśród wierzących zależy od ich poziomu inteligencji i wykształcenie.

      Czy porządek wszechświata, jego praprzyczyna istnieje??
      Dowodem na to jest choćby nasza dyskusja. Nie możesz w sferze logiki odrzucić istnienia praw fizycznych, a one są dowodem praprzyczyny.
      • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 08:05
        Co stworzyło praprzyczynę?
        Praprzyczyna też wymaga stwórcy, więc wystarczy brzytwę Ockhama zastosować, żeby ją też, jako niepotrzebną wyeliminować.
        • aelithe Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 11:02
          skutek musi mieć przyczynę

          musi istnieć określony pierwotne prawo w ramach którego wszystkie inne będą funkcjonowały
          • Gość: ka_p_pa Re: Dowody na istenieni Boga IP: *.lukman.pl 15.11.10, 11:06
            > musi istnieć określony pierwotne prawo

            To jak ono brzmi?
            • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 12:39
              Brzmi ono: musi istnieć określony pierwotne prawo.
              • piwi77 Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 13:07
                strikemaster napisał:

                > Brzmi ono: musi istnieć określony pierwotne prawo.

                Ale jest jeszcze prawo, które jest ponad to, które powyżej -
                musi, musi, musi istnieć określony pierwotne prawo.
                • mrarm Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 15:00
                  Ale najpierw musi istnieć określone prawo, które nakaże istnieć czemukolwiek, a to prawo znajduje się w ewangelii; to może mieć jakiś związek z gnomami; ponoć są niewidzialne i różowe.
          • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 12:36
            Przyczyna też musi mieć swoją przyczynę.
            • piwi77 Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 13:09
              strikemaster napisał:

              > Przyczyna też musi mieć swoją przyczynę.

              Wystarczy jak ma swój skutek, wtedy nie potrzebuje już przyczyny (wynika to z prawa natury, że nie można mieć wszystkiego).
              • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 15.11.10, 13:16
                > nie można mieć wszystkiego

                A jest takie prawo natury?
            • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 16.11.10, 18:10
              strikemaster napisał:
              "> Przyczyna też musi mieć swoją przyczynę."

              ***Nie musi, na co jest racjonalny dowód-stan.
              A ponieważ, jest tylko JEDEN, to tak inteligenty człowiek, jak TY, pewnie już wie, kiedy, "nie musi".
              • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 19.11.10, 10:47
                > ***Nie musi, na co jest racjonalny dowód-stan.

                A więc proszę o ten dowód.
                • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 19.11.10, 12:15
                  strikemaster napisał:
                  "> Przyczyna też musi mieć swoją przyczynę."

                  ***Na co ja napisałem:
                  Nie musi, na co jest racjonalny dowód-stan.

                  Strikemaster napisał:
                  "A więc proszę o ten dowód."

                  ***Twoje stwierdzenie odnosi się do przyczyn materialnych.
                  Gdyby było racjonalne, materia musiałaby być swoim własnym kreatorem-stwórcą, ale to założenie, wyklucza entropia materii.

                  Zatem materialna przyczyna, nie musi mieć materialnej przyczyny, o czym na co dzień, powszechnie świadczy nasza mowa, której przyczyna jest niematerialna, o czym świadczy jej niematerialny sens.
                  • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 20.11.10, 20:13
                    Niematerialność mowy i myśli już przerabialiśmy więc nie chce mi się do tego wracać, nie nadaję się na nauczyciela dla klas 1-3.
                    • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 20.11.10, 22:47
                      strikemaster napisał:
                      "> Niematerialność mowy i myśli już przerabialiśmy więc nie chce mi się do tego wr
                      > acać, nie nadaję się na nauczyciela dla klas 1-3."

                      ***Strikemaster!
                      Niematerialność sensu ludzkiej mowy, jest faktem, do tego oczywistym, i ani Ty, ani żaden forumowy autorytet, nie jest w stanie temu faktowi racjonalnie zaprzeczyć.
                      Dowody tej niematerialności podałem.

                      A ponieważ, jest to fakt oczywisty, to proces myślenia , musi być również niematerialny i jest niematerialny, czego dowodzi fakt, jeszcze raz Ci to napiszę: CZEGO DOWODZI FAKT, że człowiek-nauka, w żaden sposób nie może go monitorować, nie monitoruje, i nie będzie nigdy w jakikolwiek sposób monitorować, a w tym rejestrować.

                      Twoje encefalograficzno-rezonansowe przypuszczenia o rejestrowalności procesu myślenia, są żenującymi pierdołami dla ubogich Duchem. Ale nie Ty jeden, takie duperele pleciesz.
                      Niepokoi fakt, że wbrew faktom. Ale polska obłuda, to nieomal dobro narodowe.
    • eruiluvatar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 11:06
      > Czy nieskończony ciąg wózków może popychać się sam?
      > Nie. A więc Bóg musi istnieć.

      Musi zatem istnieć nieskończony ciąg bogów popychających tego pierwszego do popchania wózków.

      > Tak więc stwórca tego królika musi być nieskończenie bardziej
      > doświadczony niż stwórca aparatu. Tym stwórcą musi być więc Bóg.

      Bóg za to jest nieskończenie bardziej skomplikowany niż królik, jego stwórca musi więc być nieskończenie "nieskończeniej" bardziej doświadczony niż stwórca królika. Tym stwórcą musi być więc BÓG Bogów.

      I tak dalej...
      • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:33
        Rozumiem, że zamiast mojego, starego znajomego Strikemastera, odezwałeś się Ty.

        Nasza rzeczywistość, składa się z trzech współistniejących elementów, czyli materii, materii ożywionej, i człowieka .

        Oczywistymi dowodami zależności istnienia Istot Boskich, są dowody zależności bycia człowiekiem, od Stwórcy(Boga), Którym jest Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ.
        Ale są i inne dowody

        1./ Entropia materii, czyli proces nieustannej agonii, który jest immanentną cechą materii - wyklucza jakiekolwiek dywagacje, na temat materii, jako KREATORA.

        2./ Potrzeby materii ożywionej, których charakter jest niezbędny, czyli których niezaspokojenie skutkuje śmiercią materii ożywionej, wyklucza z roli KREATORA, również materię ożywioną.

        3./ Oczywistym dowodem stworzenia przez Stwórcę(Boga), tak człowieka niewiasty, jak i człowieka mężczyzny, czyli płci człowieka, jest pozbawienie rodzaju ludzkiego potrzeby rozmnażania się, której stymulatorem jest ruja-chcica.

        Na skutek tej redukcji, akt współżycia płciowego niewiasty i mężczyzny w celu spłodzenia potomstwa, stał się aktem współofiarnym, bo bezinteresownym, ponieważ odbywa się w imię życia potomstwa, które dopiero ma przyjść na świat - dlatego z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, jest dowodem miłości współżyjących ze sobą ludzi do ich potomstwa-dzieci, a nie współżyjących do siebie, jak wielu sądzi.

        3a./ Z mocy stworzenia, a więc niezależnie od nas, jesteśmy wszyscy, i każdy obarczeni NOSICIELSTWEM powinności solidarności, czyli obowiązkiem wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy.

        I nie możemy tej powinności w żaden sposób się sprzeciwić.
        Fakt NOSICIELSTWA, jest oczywisty, i jest dowodem braku przez nas woli, skoro mamy obowiązek.

        Aby nie rozwlekać postu, reasumuje.

        Wszystko i wszyscy - jesteśmy zależni od Stwórcy, to tym samym utraciliśmy prawo do postawienia pytania: Czy nasz Stwórca, jest od KOGOŚ zależny?

        Pomimo to, Stwórca oznajmił nam, że jest zależny od Swego Ojca, wyjaśnił z jakiego powodu, i podał dowód Jego zależności.
        Tym samym, wykluczył nasze prawo, do stawiania pytania OJCU(Bogu) o Jego ewentualną zależność.

        Dzieci, które natrętnie, bez podania przyczyn swojego natręctwa, zadają pytania swoim rodzicom, czy aby napewno są ich dziećmi, jeżeli nie są upośledzone umysłowo, tym samym insynuują niemoralność swoich rodziców.
        Są to zatem, pytania nieuprawnione, wręcz obelżywe.
        • eruiluvatar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 14:18
          Rany, jakie pierdoły. Ubierasz swoje wypociny w pseudonaukowe słowa, żeby całość brzmiała mądrze, a do tego stosujesz manipulacyjne stwierdzenia, żeby rozmówca odniósł wrażenie, że nie może ich podważyć lub że ich podważenie będzie, hmm, "nie w porządku" (jak choćby z tymi dziećmi). Ponadto starasz się wpleść w to wszystko teologiczny bełkot, osiągając absolutną papkę.

          > Nasza rzeczywistość, składa się z trzech współistniejących elementów,
          > czyli materii, materii ożywionej i człowieka.

          Pomijając nawet fakt pozbawionego sensu oddzielania od siebie materii, gdzie w tym wszystkim podziała się energia?

          > 1./ Entropia materii, czyli proces nieustannej agonii

          Po pierwsze, entropia nie jest procesem. Entropia jest pewną cechą układu. I bynajmniej nie wiąże się z agonią, a dążeniem układu do równowagi, która to NIE wyklucza materii jako czegokolwiek.

          > 2./ Potrzeby materii ożywionej, których charakter jest niezbędny, czyli
          > których niezaspokojenie skutkuje śmiercią materii ożywionej, wyklucza z roli
          > KREATORA, również materię ożywioną.

          Mhm, a ponieważ węgla w wyniku spalania "ubywa", wyklucza go to z roli paliwa, źródła ciepła itp.

          > 3./ Oczywistym dowodem stworzenia przez Stwórcę(Boga), tak człowieka
          > niewiasty, jak i człowieka mężczyzny, czyli płci człowieka, jest pozbawienie
          > rodzaju ludzkiego potrzeby rozmnażania się, której stymulatorem jest ruja-chcica.

          "Oczywisty dowód", "każdy doskonale wie", "jak ogólnie wiadomo", "nikt nie zaprzeczy" - uwielbiam te wasze manipulacje takimi stwierdzeniami :)
          Głównym sensem istnienia każdego gatunku jest rozmnażanie się i przedłużanie jego istnienia. Fakt, u człowieka coś takiego jak ruja nie występuje, ale i ludzka płodność nie jest ograniczona jej występowaniem. Natomiast potrzeba rozmnażania (a więc napięcie seksualne itp.) występuje u (niemal) każdego, po prostu w innej formie niż u zwierząt.

          > Na skutek tej redukcji, akt współżycia płciowego niewiasty i mężczyzny w celu s
          > płodzenia potomstwa, stał się aktem współofiarnym, bo bezinteresownym, ponieważ
          > odbywa się w imię życia potomstwa, które dopiero ma przyjść na świat - dlatego
          > z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, jest dowodem miłości ws
          > półżyjących ze sobą ludzi do ich potomstwa-dzieci, a nie współżyjących do sieb
          > ie, jak wielu sądzi.

          Wcale nie takim bezinteresownym, służy wprost i odbywa się w imię zaspokojenia potrzeb naszego organizmu, jest wynikiem działających w nim hormonów i pierwotnych instynktów, a poza tym także zwykłej przyjemności. I tylko na to dowodem jest "akt współżycia". Poza tym na mocy wyróżnienia odrębnych płci tak człowieka, jak i innych zwierząt, miłość współżyjących do siebie czy do dziecka nie jest dowodem na cokolwiek.

          > 3a./ Z mocy stworzenia, a więc niezależnie od nas, jesteśmy wszyscy, i k
          > ażdy obarczeni NOSICIELSTWEM powinności solidarności, czyli obowiązkiem wzajemn
          > ie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy.

          Czy naprawdę muszę się wysilać, żeby obalić to, co właśnie powiedziałeś? "Z mocy stworzenia", też mi coś. Cała ta "solidarność", "zyczliwość" i współpraca wynika z prostej opłacalności oraz potrzeby i konieczności przeżycia i przetrwania gatunku.

          > I nie możemy tej powinności w żaden sposób się sprzeciwić.

          Oczywiście, że możemy i wielu ludzi wbrew zdrowemu rozsądkowi to robi.

          > Fakt NOSICIELSTWA, jest oczywisty, i jest dowodem braku przez nas woli,
          > skoro mamy obowiązek.

          Oczywisty jest również manipulacyjny ton Twojej wypowiedzi.

          > Wszystko i wszyscy - jesteśmy zależni od Stwórcy, to tym samym utraciliśmy praw
          > o do postawienia pytania: Czy nasz Stwórca, jest od KOGOŚ zależny?

          Nie czuję się od nikogo zależny (no dobra, od rodziców, pracodawcy, państwa itp., ale od żadnej siły wyższej), a już na pewno nie czuję się pozbawiony prawa do pytania o cokolwiek. I ja nie pytam "CZY", ale OD KOGO LUB CZEGO miałby ten rzekomy stwórca być zależny.

          > Pomimo to, Stwórca oznajmił nam, że jest zależny od Swego Ojca, wyjaśnił z jaki
          > ego powodu, i podał dowód Jego zależności.
          > Tym samym, wykluczył nasze prawo, do stawiania pytania OJCU(Bogu) o Jego ewentu
          > alną zależność.

          Ah tak? A w jaki sposób nam to oznajmił i cokolwiek wykluczył? Lub na jakiej podstawie to stwierdzasz? Na podstawie jednego z najstarszych na świecie fantasy jakim jest Biblia? Nie rozśmieszaj mnie. W innym poście w tej dyskusji wytłumaczyłem już, co jest w tym takiego zabawnego.

          > Dzieci, które natrętnie, bez podania przyczyn swojego natręctwa, zadają pytania
          > swoim rodzicom, czy aby napewno są ich dziećmi, jeżeli nie są upośledzo
          > ne umysłowo, tym samym insynuują niemoralność swoich rodziców.
          > Są to zatem, pytania nieuprawnione, wręcz obelżywe.

          I jeżeli dziecko czuje taką potrzebę, coś w nim powoduje, że czuje się niepewnie, to dziecko ma święte prawo o to pytać i nie ma ani nic obelżywego.

          Jeszcze jakieś pseudomądre przemyślenia?
          • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 18:33
            eruiluvatar m.in. w odpowiedziach pisał:
            > Nasza rzeczywistość, składa się z trzech współistniejących elementów,
            > czyli materii, materii ożywionej i człowieka.

            co eruiliuvatar skomęcił:
            "Pomijając nawet fakt pozbawionego sensu oddzielania od siebie materii, gdzie w tym wszystkim podziała się energia?"

            ***A dlaczego niby, miałem zajmować się jeszcze energią?

            > 1./ Entropia materii, czyli proces nieustannej agonii...
            co eruiluvatar skomęcił:
            "Po pierwsze, entropia nie jest procesem. Entropia jest pewną cechą układu. I bynajmniej nie wiąże się z agonią, a dążeniem układu do równowagi, która to NIE wyklucza materii jako czegokolwiek."

            *** "...a dążeniem do równowagi,", która nigdy nie nastąpi, przeciwnie będzie narastać stan nierównowagi układu.
            A na co Ci ta wiedza, skoro poprawnie wnioskować i tak nie potrafisz.


            > 2./ Potrzeby materii ożywionej, których charakter jest niezbędny, czyli
            > których niezaspokojenie skutkuje śmiercią materii ożywionej, wyklucza z roli
            > KREATORA, również materię ożywioną.
            i eruiluvatar skomęcił:
            "Mhm, a ponieważ węgla w wyniku spalania "ubywa", wyklucza go to z roli paliwa, źródła ciepła itp."

            ***To węgiel jest według ciebie materią ożywioną? I ma potrzeby?

            > 3./ Oczywistym dowodem stworzenia przez Stwórcę(Boga), tak człowieka
            > niewiasty, jak i człowieka mężczyzny, czyli płci człowieka, jest pozbawienie
            > rodzaju ludzkiego potrzeby rozmnażania się, której stymulatorem jest ruja-chcica.
            i eruiluvatar skomęcił:
            "Oczywisty dowód", "każdy doskonale wie", "jak ogólnie wiadomo", "nikt nie zaprzeczy" - uwielbiam te wasze manipulacje takimi stwierdzeniami :)
            Głównym sensem istnienia każdego gatunku jest rozmnażanie się i przedłużanie jego istnienia. Fakt, u człowieka coś takiego jak ruja nie występuje, ale i ludzka płodność nie jest ograniczona jej występowaniem. Natomiast potrzeba rozmnażania (a więc napięcie seksualne itp.) występuje u (niemal) każdego, po prostu w innej formie niż u zwierząt."

            ***Podaj kontr dowód, że tak nie jest, a nie sprawozdanie o twoich przekonaniach, bufona.

            > Na skutek tej redukcji, akt współżycia płciowego niewiasty i mężczyzny w celu s
            > płodzenia potomstwa, stał się aktem współofiarnym, bo bezinteresownym, ponieważ
            > odbywa się w imię życia potomstwa, które dopiero ma przyjść na świat - dlatego
            > z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, jest dowodem miłości współżyjących ze sobą ludzi do ich potomstwa-dzieci, a nie współżyjących do siebie, jak wielu sądzi.
            co eruiluvatar skomęcił:
            "Wcale nie takim bezinteresownym, służy wprost i odbywa się w imię zaspokojenia potrzeb naszego organizmu, jest wynikiem działających w nim hormonów i pierwotnych instynktów, a poza tym także zwykłej przyjemności. I tylko na to dowodem jest "akt współżycia". Poza tym na mocy wyróżnienia odrębnych płci tak człowieka, jak i innych zwierząt, miłość współżyjących do siebie czy do dziecka nie jest dowodem na cokolwiek."

            ***Jak wyżej - bufonie. Podaj kontr dowód.

            > 3a./ Z mocy stworzenia, a więc niezależnie od nas, jesteśmy wszyscy, i każdy obarczeni NOSICIELSTWEM powinności solidarności, czyli obowiązkiem wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy.
            co eruiluvatar skomęcił:
            "Czy naprawdę muszę się wysilać, żeby obalić to, co właśnie powiedziałeś? "Z mocy stworzenia", też mi coś. Cała ta "solidarność", "zyczliwość" i współpraca wynika z prostej opłacalności oraz potrzeby i konieczności przeżycia i przetrwania gatunku."

            ***Wysil się i obal. Ale jesteś bez szans.

            > I nie możemy tej powinności w żaden sposób się sprzeciwić.
            co eruiluvatar skomęcił:
            "Oczywiście, że możemy i wielu ludzi wbrew zdrowemu rozsądkowi to robi."

            ***No to podaj, chociaż JEDEN przykład, bufonie.

            > Fakt NOSICIELSTWA, jest oczywisty, i jest dowodem braku przez nas woli,
            > skoro mamy obowiązek.
            co eruiluvatar skomecił:
            "Oczywisty jest również manipulacyjny ton Twojej wypowiedzi."

            ***A to z jakiego powodu?
            I to by było na tyle mojej cierpliwości.
            • eruiluvatar Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 06:59
              > ***A dlaczego niby, miałem zajmować się jeszcze energią?

              Jeśli wymieniasz, z czego składa się nasza rzeczywistość (a raczej rozbijasz jeden z elementów na trzy pomniejsze), to wymieniaj wszystkie. Energia jest bardzo istotnym jej elementem, zwłaszcza kontekście "roli KREATORA".

              > *** "...a dążeniem do równowagi,", która nigdy nie nastąpi, przeciwnie będzie n
              > arastać stan nierównowagi układu.
              > A na co Ci ta wiedza, skoro poprawnie wnioskować i tak nie potrafisz.

              Ah, więc najtęższe umysły tego świata nie wiedzą, czy owa równowaga zostanie osiągnięta ani jaką entropię wykazuje obecnie wszechświat, a przypuszczają jedynie że jest ona wciąż bardzo niska, ale Ciebie najwidoczniej oświecił ten Twój bożek-ojciec, wujek czy dziadek i potrafisz stwierdzić bez cienia wątpliwości, jak wygląda sprawa! O, zbawco!

              > ***To węgiel jest według ciebie materią ożywioną? I ma potrzeby?

              Nie, nie jest, ale stanowi dobrą analogię do Twojego kulawego, naciąganego do granic postrzegania rozumowania.

              > ***Podaj kontr dowód, że tak nie jest, a nie sprawozdanie o twoich
              > przekonaniach, bufona.

              Mój drogi, przedstawiam Ci nie swoje przekonania, a naukowe fakty, które wystarczająco zaprzeczają Twojemu bełkotowi. I niestety, to nie ja muszę przedstawiać jakiś dowód, lecz Ty, bowiem nie dowodzi się, że coś "nie jest", ale że jest. Z tym, że dowód taki winien opierać się na faktach, aksjomatach, udowodnionych wcześniej twierdzeniach itp., nie zaś na teologicznych bzdurach i subiektywnych, wziętych znikąd, niczym niepopartych przekonaniach.

              > ***Jak wyżej - bufonie. Podaj kontr dowód.

              Nie, mój drogi, to Ty podaj dowód, który będzie faktycznym dowodem, bo na razie rzucasz żałosnymi hipotezami, które nijak się mają do rzeczywistości.

              > ***Wysil się i obal. Ale jesteś bez szans.

              Z jednej strony fakt, jestem bez szans, gdyż poziom abstrakcji i teologicznego debilizmu Twojego "argumentu" wyklucza jakąkolwiek racjonalną dyskusję na ten temat. Z drugiej, każdy choć trochę logicznie myślący człowiek, ba! każdy średnio inteligentny szympans spojrzy na to, co napisałeś, uśmiechnie się z politowaniem i odejdzie w swoją stronę.

              > ***A to z jakiego powodu?

              Z powodu Twojego uznania i narzucania postrzegania za "oczywisty fakt", czegoś co faktem, a już zwłaszcza oczywistym faktem nie jest i przytaczania tego jako dowód czegokolwiek.

              Czy Ty aby nie jesteś tym gościem z tej sekty z Opola, który sam siebie Jezusem czy Mojżeszem nazywa i na youtube'a nawracająco-apokaliptyczne nagrania wrzuca? Bo brzmisz niesamowicie podobnie do niego.
              • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 10:14
                eruiluvatar m.in. napisał:
                "Jeśli wymieniasz, z czego składa się nasza rzeczywistość (a raczej rozbijasz jeden z elementów na trzy pomniejsze), to wymieniaj wszystkie. Energia jest bardzo istotnym jej elementem, zwłaszcza kontekście "roli KREATORA"."

                ***Bufonie !
                Podałem zasób wiedzy-entropię, jako dostatecznie uzasadniający niemożliwość traktowania materii, jako kreatora.
                Twój wymóg, jest bezzasadny, a skoro się upierasz przy swoim, oznacza to, że jesteś bezmyślnym, bezrefleksyjnym matołem.

                i moje pytanie:
                > ***To węgiel jest według ciebie materią ożywioną? I ma potrzeby?

                bufon eruiluvatar skomęcił:
                Nie, nie jest, ale stanowi dobrą analogię do Twojego kulawego, naciąganego do granic postrzegania rozumowania.

                ***Bufonie, to jest "argumętacja" świadcząca o twojej impotencji intelektualnej.
                Fakt "uposażenia" materii ożywionej, którą nie jest węgiel, w POTRZEBY o CHARAKTERZE NIEZBĘDNYM, Z ROLI KREATORA WYKLUCZA RÓWNIEŻ MATERIE OŻYWIONĄ.

                A jakie fakty dowodzą zalezności człowieka od Stwórcy?
                I tu, podałem ci, FAKT zredukowania rodzajowi ludzkiemu rui-chcicy, i napisałem, że jest to dowodem stworzenia płci człowieka przez Stwórcę.

                Wskazałem ci także, FAKT współofiary, którym jest współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa.
                I wyjaśniłem ci, dlaczego ten FAKT współofiary, jest dowodem miłości, i do kogo.

                W odpowiedzi bufonie i matole piszesz:
                "Mój drogi, przedstawiam Ci nie swoje przekonania, a naukowe fakty, które wystarczająco zaprzeczają Twojemu bełkotowi. I niestety, to nie ja muszę przedstawiać jakiś dowód, lecz Ty, bowiem nie dowodzi się, że coś "nie jest", ale że jest. Z tym, że dowód taki winien opierać się na faktach, aksjomatach, udowodnionych wcześniej twierdzeniach itp., nie zaś na teologicznych bzdurach i subiektywnych, wziętych znikąd, niczym niepopartych przekonaniach."

                Jesteś bufon i matoł, co treścią swoich wpisów o faktach i aksjomatach, potwierdzasz.

                I odnośnie POWINNOŚCI SOLIDARNOŚCI, który jest faktem oczywistym, napisałeś matole o nicku eruiluvatar:
                "Nie, mój drogi, to Ty podaj dowód, który będzie faktycznym dowodem, bo na razie rzucasz żałosnymi hipotezami, które nijak się mają do rzeczywistości."

                Zatem bufonie i matole, życzliwie dopowiadam:
                Dowodem nosicielstwa powinności solidarności, jest niemożliwy do zaprzeczenia FAKT SAMOKARANIA SIĘ przez nas, za nieposłuszeństwo temu obowiązkowi.

                A ty, bufonie i matole, zapewniałeś, że możesz się temu obowiązkowi sprzeciwić.

                Nędzo, o nicku eruiluvatar, cuchniesz nieprawdopodobna pychą cymbale, zatem starałem się do tego poziomu pychy i twojego chamstwa dostosować.
                Ale doradzam ci, spadaj matole.
                • eruiluvatar Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 13:40
                  Jeśli myślisz, że nazywając mnie "bufonem i matołem" sprawisz, że poczuję się urażony lub uwierzę w twój bełkot, to się grubo mylisz. Wierz mi, obelgi od takiej nędzy intelektualnej i fanatyka jak ty poprawiają mi jedynie samopoczucie :) Nie zamierzam się jednak wdawać w dalszą dyskusję, bo jesteś po prostu przykry, tkwij dalej w swojej beznadziei, naiwności i ciemnocie. Twoje "fakty" o redukcji "rui-chcicy" (namiętność z jaką używasz tego określenia jest godna podziwu), "współofierze", "powinności solidarności", "samokaraniu" i innych pierdołach są niczym innym jak wyssanym z palca bredzeniem religijnego fanatyka, więc wsadź je sobie w buty i nie zatruwaj atmosfery normalnym ludziom.

                  Pozdrawiam i życzę prędkiej refleksji.
                  • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 15:02
                    Popatrz, nie przeczytałem twojego postu. a odpowiedzi udzieliłem ci w poście do mariny.sy.
        • oremus Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 14:46
          > Nasza rzeczywistość, składa się z trzech współistniejących elementów, czyli mat
          > erii, materii ożywionej, i człowieka .
          >
          > Oczywistymi dowodami zależności istnienia Istot Boskich, są dowody zależności b
          > ycia człowiekiem, od Stwórcy(Boga), Którym jest Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ.

          Nie ma związku przyczynowo skutkowego poza Twoją wiarą w to stwierdzenie.

          > Ale są i inne dowody
          >
          > 1./ Entropia materii, czyli proces nieustannej agonii, który jest immane
          > ntną cechą materii - wyklucza jakiekolwiek dywagacje, na temat materii, jako KR
          > EATORA.

          Nie wyklucza. Wzrost entropii nie wyklucza istnienia obszarów "podwyższonego porządku" (np. organizmów oraz samoorganizacji - na skalę lokalną - np jednej planety czy nawet wielu setek planet.


          > 2./ Potrzeby materii ożywionej, których charakter jest niezbędny, czyli
          > których niezaspokojenie skutkuje śmiercią materii ożywionej, wyklucza z roli KR
          > EATORA, również materię ożywioną.

          To stwierdzenie nie ma sensu - powód jest wyjaśniony powyżej, równie uprawniona jak teoria o Bogu jest teoria spontanicznej samoorganizacji.

          > 3./ Oczywistym dowodem stworzenia przez Stwórcę(Boga), tak człowieka nie
          > wiasty, jak i człowieka mężczyzny, czyli płci człowieka, jest pozbawienie rodza
          > ju ludzkiego potrzeby rozmnażania się, której stymulatorem jest ruja-chcica.

          ??? A to jakiś argument na coś? Przecież istnieje w Naturze "przymus" rozmnażania się.

          >
          > Na skutek tej redukcji, akt współżycia płciowego niewiasty i mężczyzny w celu s
          > płodzenia potomstwa, stał się aktem współofiarnym, bo bezinteresownym, ponieważ
          > odbywa się w imię życia potomstwa, które dopiero ma przyjść na świat - dlatego
          > z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, jest dowodem miłości ws
          > półżyjących ze sobą ludzi do ich potomstwa-dzieci, a nie współżyjących do sieb
          > ie, jak wielu sądzi.

          Tu jest jakaś dziwna konstrukcja logiczna - a raczej nielogiczna. Brak związku przyczynowo skutkowego.

          >
          > 3a./ Z mocy stworzenia, a więc niezależnie od nas, jesteśmy wszyscy, i k
          > ażdy obarczeni NOSICIELSTWEM powinności solidarności, czyli obowiązkiem wzajemn
          > ie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy.

          Nie jesteśmy niczym obarczeni, to jak na razie jedna z nieudowodnionych hipotez, w ramach "wybryku" w granicach znanej nam statystyki - "powinność solidarności" jest czynnikiem sprzyjającym przetrwaniu gatunków (dlatego min. trwają) ale milczące założenie, że "gatunek musi trwać bo cos" - jest tylko założeniem. Bo wcale nie musi.

          > I nie możemy tej powinności w żaden sposób się sprzeciwić.
          > Fakt NOSICIELSTWA, jest oczywisty, i jest dowodem braku przez nas woli, skoro m
          > amy obowiązek.

          Nie mamy, istnienie "obowiązku" wynika z konieczności realizacji jakiegoś celu - np. przetrwania, ale tego celu nie ma. On z niczego nie wynika, równie uprawnione jest nietrwanie.

          >
          > Aby nie rozwlekać postu, reasumuje.
          >
          > Wszystko i wszyscy - jesteśmy zależni od Stwórcy, to tym samym utraciliśmy praw
          > o do postawienia pytania: Czy nasz Stwórca, jest od KOGOŚ zależny?

          Może równie dobrze nie istnieć, jako że nie ma dowodu na istnienie, hipoteza istnienia jest równie uprawniona jak i nieistnienia. O ile mi wiadomo nie istnieje rozstrzygający dowód naukowy na żadną z tych hipotez.

          > Pomimo to, Stwórca oznajmił nam, że jest zależny od Swego Ojca, wyjaśnił z jaki
          > ego powodu, i podał dowód Jego zależności.

          Nic nie oznajmił, nie ma na to dowodów. Byc może pasterze wymyślili bóstwo z lęku a inni - napisali rzekomo jego słowa.

          > Tym samym, wykluczył nasze prawo, do stawiania pytania OJCU(Bogu) o Jego ewentu
          > alną zależność.

          niestety tu brak sensu.

          > Dzieci, które natrętnie, bez podania przyczyn swojego natręctwa, zadają pytania
          > swoim rodzicom, czy aby napewno są ich dziećmi, jeżeli nie są upośledzo
          > ne umysłowo, tym samym insynuują niemoralność swoich rodziców.
          > Są to zatem, pytania nieuprawnione, wręcz obelżywe.

          Reasumując: wiele argumentów i hipotez bez żadnej podbudowy merytorycznej.

          Po obu stronach, jak na razie ejdnak mam wrażenie że prowadzi nauka.
          • nehsa Re: Dowody na istnienie Bogów. 17.11.10, 19:17
            Oremus!
            Ja, doceniam Wasza wiedzę. Eruiluvatara i Twoją. Ale jak macie zastrzeżenia, to zamiast mi wypisywać w odpowiedzi, że brak jest związku skutkowo-przyczynowego, że Wy coś widzicie, a czegoś nie widzicie, treściwie wypunktujcie braki faktów, bądź logiki.

            A, jak ja podaje dowód - fakt braku rui-chcicy, który świadczy o tym, że płeć człowieka stworzył Stwórca, to jeżeli z tym się nie zgadzacie, to podajcie kontr-dowód, który temu przeczy.

            Jak współżycie płci człowieka, nie jest według Was aktem współofiarnym, to proszę podać kontrargumenty, które temu przeczą.

            Skoro proces entropii dotyczy całej materii, to nie ma co dywagować o niej, jako ewentualnym kreatorze jej samej.

            Na znaczną część podobnych zastrzeżeń, odpowiadałem poprzednikowi.

            --
    • something.special Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 11:37
      większość tych dowód jest nic nie warta ,bo zakłada wszędzue istnienie uniwersalnego zjawiska jakim jest czas, a jak wskazuje aktualna fizyka nie jest to prawdą. Według mnie nauka mówi nam dzisiaj, że wciąz jest wiele do zrozumienia a częsci może nam się nie uda.A podobne wnioski wysuwano w już filozofii poznania dawno,dawno temu. Przyjmując,że wciąz niewiele wiemy z naukowych-powtarzalno-weryfikowalnych źródel pozostaje opierać się na zdaniu innych ludzi.A raczej nikt Ci nie powie, że doznał objawienia że Boga nie ma, raczej jest zawsze odwrotnie.
      • bercik_28 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:05
        Dlaczego też bezsensowne są pytania co było przed Wielkim Wybuchem i co jest poza granicami Wszechświata. Przed Wielkim Wybuchem nie było nic, gdyż nie istniał czas - powstał on dopiero w momencie Wielkiego Wybuchu. Nie istnieje pojęcie poza Wszechświatem, gdyż nie ma tam przestrzeni, wiec nie może nic istnieć. Nie mylić przestrzeni z próżnią - próżnia potrzebuje przestrzeni. Poza Wszechświatem jest nic, czyli nawet próżnia nie istnieje.
        • something.special Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:23
          Jest i teoria striun i pewnie na podstawie tych teorii można wygenerować nieskonczenie wiele innych też dobrze opisujacych obecne obserwowalne zjawiska.Najciekawsza jest teoria strun,która wprowadza niewidzialne przez nas wymiary. A może się warto zastanowić czy nasza głowa i myślenie nie jest stworzone i ograniczone do pojmowania naszego mikroświata, do tego aby tu na ziemi najwygodniej nam się żyło.
    • wj_2000 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 11:52
      W problemie "istnienia czy nieistnienia Boga" nie tyle jest ważne, czy rzeczywiście jest coś, co wykracza poza naszą wiedzę (to niewątpliwe) czy poza naszą zdolność pojęcia teraz i kiedykolwiek (to już metafizyka - nie sposób dowieść tego, ani dowieść zaprzeczenia), ale ważne jest niezwykle czy, zakładając wersję, że "Coś" istnieje, czy ma to Coś cokolwiek wspólnego z omszałymi księgami, z jakąkolwiek religią, z naszym bieżącym życiem, z moralnościę, etc.

      Dla mnie taki związek wydaje się absurdalny! Już gdy miałem 9 lat zastanowiło mnie (po lekturze "W Pustyni i w Puszczy" - wbrew może intencji Autora:), skąd przekonanie wyznawców różnych bogów (katolików, muzułmanów, Murzynów z wioski Kalego) o wyłączności ich własnego. Zrezygnowałem z chodzenia na religię, do kościoła, do Komunii - i tego się trzymam.
    • 0szo.lom-z-radia.maryja Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:06
      forum.gazeta.pl/forum/w,721,109585123,109585123,Zmartwychstan_Jezusa_to_fakt_hist_udowodn_naukowo.html
      • strikemaster Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:13
        Nawet, gdyby były jakiekolwiek wiarygodne badania wskazujące na autentyczność Całunu, dowodziłyby jedynie śmierci Jezusa, na pewno nie zmartwychwstania.
      • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:52
        OSZOLOM JESTEŚ JESZCZE GŁUPSZY NIZ NEHSA , ON BREDZI OD RZECZY ALE TY PRZECHODZISZ WSZYSTKO .

        Oto bowiem mamy dowód na prawdziwośc nie tylko istnienia Pana Jezusa ale przede wsszystkim na jego zmartwychstanie a więc nasza wiara w niego wiara wszystkich chrześcijan jest prawdziwa

        NA CO MASZ DOWÓD , ŻE SZMATA JEST DOWODEM NA ZMARTWYCH WSTANIE ?

        TY POWAŻNIE ZMIEŃ TABLETKI BO ŹLE Z TOBĄ


        JEST TYLE SAMO DOWODÓW NA TO ŻE TO BZDURY JAK I TYCH ZE TO PRAWDA
    • przegraniec_f23 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:39
      Wiem że nic nie wiem.
      • przegraniec_f23 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 12:42
        Wiem że nic nie wiem
    • ksjp Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:11
      nie bardzo rozumiem czemu ta dyskusja ma słuzyć? A już szczególnie osobiste "wycieczki" jednych przeciwko drugim?
      Jeżeli jesteś wierzący (wiara nie potrzebuje dowodu) to z tym nie masz problemu, czyż nie?
      Jeżeli jesteś ateistą też nie masz z tym problemu, czyż nie?
      Najgorzej z tzw. agnostykami....no ale oni sami siebie wymyślili dla własnej wygody i tylko oni mają problem, czyż nie?
      • jarsons70 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:39
        Tylko, ze człowiek jest takim zwierzęciem, że nigdy nie wierzy w 100%, wszystko jedno, czy w istnienie, czy nieistnienie Boga. Nie byłby zresztą sobą, gdyby nie próbował tych wątpliwości rozwiać. A mają je wszyscy, nawet jeśli twierdzą, że nie. Rozmowa ma więc sens, oczywiście co do jej poziomu to już inna sprawa, nie związana z wiarą.
        Przy okazji chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden aspekt - a co z naszą wolną wolą, jeśli Bóg istnieje, to musiałby się nie ujawniać, żeby jej nam nie niszczyć. Wszelkie Jego ingerencje, objawienia, cuda itp. są jawnym zaprzeczeniem wolnej woli ludzkości.
      • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:46
        ksjp napisała:
        "> nie bardzo rozumiem czemu ta dyskusja ma słuzyć? A już szczególnie osobiste "wy
        > cieczki" jednych przeciwko drugim?
        > Jeżeli jesteś wierzący (wiara nie potrzebuje dowodu) to z tym nie masz p
        > roblemu, czyż nie?
        > Jeżeli jesteś ateistą też nie masz z tym problemu, czyż nie?
        > Najgorzej z tzw. agnostykami....no ale oni sami siebie wymyślili dla własnej wy
        > gody i tylko oni mają problem, czyż nie? "

        *** Ano NIE!
        Gdyby polscy katolicy, nie byli obłudnymi bałwochwalcami, to ja, zamiast pisać: "OJCA(Boga)", i SYNA(Boga), zgodnie ze słowami Nauki Wszechmogącego Ojca "I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi; albowiem jeden jest Ojciec wasz.", pisałbym:
        Ojciec, i wiadomo by było, że słowo odnosi się do PIERWSZEJ ISTOTY BOSKIEJ.
        A gdybym napisał, Syn Ojca, to wiadomo, że określenie kategorycznie identyfikuje DRUGĄ OSOBĘ BOSKĄ.

        I teraz już ad rem, jak mawiają rzeczoznawcy.

        Słowami Nauki Ojca, a w ślad za nimi oczywistymi faktami=rzeczywistością, i w ślad za nimi, logiką, udowodniłem naszą zależność bycia ludźmi, od Stwórcy, czyli od Syna Ojca.
        Rodzaj ludzi rozumnych zależy od Stwórcy.

        A ponieważ łatwiej, a nawet chętniej przebywam w towarzystwie ludzi rozumnych, a kocham być w towarzystwie mądrzejszych od siebie, to o tych faktach zależności naszego rozumu od Stwórcy, informuje na forum, bo tu też więcej mądrzejszych ode mnie.

        Lepiej być mądrzejszym, niż głupszym, stąd moje namolne starania o zapoznanie jak najszerszego grona z jedyną, nieskończenie racjonalna Nauką Ojca, którą oznajmił nam, tylko Syn Ojca.
        • oremus Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 14:57

          > I teraz już ad rem, jak mawiają rzeczoznawcy.
          >
          > Słowami Nauki Ojca, a w ślad za nimi oczywistymi faktami=rzeczywistością, i w ś
          > lad za nimi, logiką, udowodniłem naszą zależność bycia ludźmi, od Stwórcy, czyl
          > i od Syna Ojca.

          Nie udowodniłeś. Możesz mieć wrażenie, że cos "udowodniłeś" ale niestety to tylko żonglerka słowami, poza tym odległa od elementarnej logiki i wiedzy o prawach, na które się powołujesz.

          > Rodzaj ludzi rozumnych zależy od Stwórcy.

          Niekoniecznie, nie ma na to rozstrzygającego dowodu.

          > Lepiej być mądrzejszym, niż głupszym, stąd moje namolne starania o zapoznanie j
          > ak najszerszego grona z jedyną, nieskończenie racjonalna Nauką Ojca, którą ozna
          > jmił nam, tylko Syn Ojca.

          Tu znów mamy do czynienia li tylko z Twoją wiarą, równie uprawniona jest hipoteza, że obecny porzadek rzeczy jest wynikiem przypadkowej - ale w granicach statystycznych samoorganizacji układów.
          • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 19:54
            Oremus!
            Naukę Wszechmogącego Ojca(Boga) WOLNOŚCI, oznajmił ludziom tylko Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ, nikt inny.

            Tylko Ona, zawiera wiedzę nieskończenie racjonalną, i uniwersalną, której przestrzeganie wyklucza, jakiekolwiek międzyludzkie podziały, i skutkuje co najmniej POKOJEM.
            Każda religia i podobne, są dowodem sprzeniewierzenia się, przede wszystkim kapłanów, ale i wyznawców Nauce Ojca(Boga).

            Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności bycia człowiekiem, od SYNA(Boga) ŚWIATŁOŚCI.

            Tymi dowodami m.in. są:
            1./ Stworzenie płci człowieka, czego dowodem jest FAKT redukcji rui-chcicy.

            2./ Zależność procesu myślenia od Stwórcy, czego oczywistym dowodem, jest absolutna niezależność od nas tego procesu, oraz oczywisty fakt, niematerialności sensu słowa wypowiadanego z ust.

            3./ Nosicielstwo powinności solidarności, czyli zaofiarowanie nam OBOWIĄZKU wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, któremu nie możemy się sprzeciwić. Jest to fakt oczywisty, który wyklucza, aby ludzie posiadali wolę.

            W odpowiedziach wcześniejszych prosiłem o kontrargumenty, a nie Wasze przemówienia.
            Zatem do dzieła.
            • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 21:30
              No dobra, nehsa, przyznaj się, z jakiej bajki się urwałeś? Jakoś nazywa się ta religia, którą reprezentujesz czy też sam te wszystkie "przemyślenia" wyprodukowałeś? Chętnie o tym poczytam.
              • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 22:44
                marina.sy napisała:
                "> No dobra, nehsa, przyznaj się, z jakiej bajki się urwałeś? Jakoś nazywa się ta
                > religia, którą reprezentujesz czy też sam te wszystkie "przemyślenia" wyproduko
                > wałeś? Chętnie o tym poczytam."

                ***Jesteś kolejnym Człowiekiem, który nakłania mnie do pisania książki.

                Skoro setki razy piszę, że Nauka Ojca(Boga), jest jedyną, nieskończenie racjonalną nauką, a do tego uniwersalną, ponieważ zawarta w Niej wiedza, powszechnie, czyli wszystkich obowiązuje, a Jej przestrzeganie, powszechnie, czyli wszystkim przynosi pożytki, co jest faktami OCZYWISTYMI, to tym samym, funkcjonowanie każdej religii, jest niemożliwym do zaprzeczenia DOWODEM NIEDOWARTOŚCIOWANIA Nauki Ojca(Boga), i sprzeniewierzenia się Jej, przede wszystkim przez kapłanów, ale i wyznawców religii.

                Według słów Nauki Ojca(Boga), każda z wielkich religii monoteistycznych, jest religią bałwochwalczą.

                Nauka Ojca(Boga), jest ponad religijnym i ponad politycznym wzorcem organizacji sprawiedliwej, międzyludzkiej współpracy w każdym społeczeństwie. Jest wzorcem dla stanowienia sprawiedliwego prawa.
                • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 02:11
                  Ależ uchowajcie bogowie! Wcale nie nakłaniam Cię do napisania książki. Wręcz przeciwnie.
                  No dobra, jak w takim razie nazywa się ta "niereligia", którą reprezentujesz? Świadkowie Jehowy? Scjentologia? (strzelam na ślepo, bo z niczym mi się nie kojarzy) Jest Was więcej czy tylko Ty jeden?

                  PS A co z religiami politeistycznymi i mniejszymi monoteistycznymi? Też są bałwochwalcze?
                  • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 06:08
                    Marina.sy!
                    Na większość pytań odpowiedziałem w tym postku:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,118673795,118843915,Re_Dowody_na_istenieni_Boga.html?wv.x=2
                    Ale zadałaś pytania:
                    A co z religiami politeistycznymi i mniejszymi monoteistycznymi? Też są bałwochwalcze?

                    ***Odpowiedź brzmi:
                    "Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca;
                    kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, Który Go posłał."


                    Jeśli wyznawcy nie przyjmują do wiadomości, i przestrzegania, oczywistego FAKTU istnienia DWÓCH BOGÓW, tylko czczą jednego boga, albo wielosobowe bóstwa, albo wielo bóstwo, to są bałochwalcami.

                    Skoro ponad religijna i ponad polityczna Nauka Ojca(Boga), jest uniwersalna, czyli powszechnie obowiązująca, to należy podporządkować Jej sprawiedliwym wymogom system prawny, co jest w interesie wszystkich ludzi.

                    No to do czego miałaby być potrzebna jeszcze jakaś religia? Po co? Do kolejnego sprzeniewierzenia i oszustwa milionów ludzi?
                    • eruiluvatar Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 07:00
                      O rany, nowy gatunek fanatyka!
                      Szczerze namawiam, napisz książkę!
                    • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 09:09
                      Aha, czyli jakaś nowa "sekta diteistyczna".
                      Skoro, jak mówisz, nie reprezentujesz żadnego ruchu czy religii i uparcie odmawiasz odpowiedzi na pytanie czy ktoś podziela Twoje poglądy, to znaczy, że jesteś osamotniony w swojej "wierze".
                      W związku z tym, czy zdajesz sobie sprawę, z tego, że cały świat się myli a Ty jeden masz rację?
                      • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 10:24
                        Dlatego mogę być osamotniony, że sprawdzianem wiarygodności tego, co pisze jest sprawiedliwość, rzeczywistość, i logika. Dlatego pilnie słucham Waszych głosów. A szczegolnie pilnie, tych rzeczowo krytycznych.
                        • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 11:31
                          Ja nie mówię, że jesteś osamotniony na forum, ale że uwazasz, że tylko ty jeden na świecie masz rację, znasz prawdę objawioną, a cały świat, czyli miliardy ludzi, się myli. Piszesz tu sześć lat (jak twierdzisz, nie sprawdzałam) i chyba nikogo nie udało Ci się przekonać. Nie zastanawia Cię to? Uważasz się za kogoś w rodzaju proroka, mesjasza?

                          Twoje wywody z rzeczywistością i logiką nie mają nic wspólnego. Kontakt z rzeczywistością trzeba po prostu mieć, ale logiki można się nauczyć. Polecam www.logic.amu.edu.pl/index.php/Linki
                          Nie słuchasz żadnych głosów (w każdym razie nie ludzi z forum) i nie przyjmujesz nic do wiadomości, bo jesteś święcie przekonany, że Ty i tylko Ty masz rację.
                          I dlaczego obrażasz ludzi z forum? Jak to się ma do tego Twojego nosicielstwa współpracy, solidarności i sprawiedliwości?
                          • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 14:50
                            Na tych forach jestem od 19 kwietnia 2009 r. Wcześniej, przez kilka lat prowadziłem sobie a muzom, bloga.

                            Fora internetowe, są rodzajem giełdy, testującej wartość naszych przemyśleń.
                            Piszesz bzdury, zostaną one unicestwione racjonalnymi argumentami, a ty, bywa zostaniesz ośmieszony.

                            Ale, dosyć wcześnie zauważyłem, że na tych forach pojawiają się stada półidiotów, i paranoików, którzy nie przyjmują do wiadomości FAKTÓW.
                            A w sposób bezczelny, oskarżają bezzasadnie np. mnie, że to ja, błędnie oceniam rzeczywistość.

                            Mało, nie precyzują w tych oskarżeniach, o jaki fakt im chodzi. A swoje posty, przeważnie rozpoczynają od tekstu, zarzucającego mi niedorozwój umysłowy, bełkot, itd, itp.

                            Przykład z Twojego postu:

                            "Twoje wywody z rzeczywistością i logiką nie mają nic wspólnego. Kontakt z rzeczywistością trzeba po prostu mieć, ale logiki można się nauczyć."

                            Posłuchaj gwiazdo forum nickiem "marina.sy" - podaj przykład, na podstawie, którego wysnułaś taki wniosek.
                            Ja, nie przypominam sobie, abyś racjonalnie zakwestionowała to, co pisałem.

                            I nawet ty, postawiłaś pytanie: "I dlaczego obrażasz ludzi z forum?.
                            No przecież sama po swoim wpisie widzisz, że zmuszacie mnie do chamskiego zachowania, swoim prostactwem. A ja, kogokolwiek z Was.
                            • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 15:43
                              Tym razem obrażasz mnie, a nie czuję żebym cię do tego zmuszała. W ogóle co za absurd "zmuszanie do chamskiego zachowania i obrażania". Jeżeli kogoś nie chcę obrazić, to go nie obrażam i tyle. Zawsze jest wybór.
                              Nie będę obalać twoich "argumentów", bo inni już próbowali, ale logika i prawda do ciebie nie trafiają. Wolisz żyć w swoim świecie, uważając się za nieomylnego proroka. Cóż, twój wybór. Ja chciałam ci tylko unaocznić, jak jesteś pyszny i zadufany w sobie i jak sam swoim zachowaniem przeczysz swoim objawionym "oczywistym faktom".
                              Gwiazdą forum się nie czuję, ale dziękuję za komplement, choć z takich ust nic nie znaczy.
                              • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 17:51
                                1./ Przede wszystkim, nie wiesz, czym jest PRAWDA?

                                2./ Nie podałaś awizowanego przez ciebie, a oczekiwanego przeze mnie, przykładu na moje bycie paranoikiem. Byłbym wdzięczny.

                                3./ Nie ja do ciebie kierowałem, jakiekolwiek zarzuty, tylko ty, do mnie.

                                4./ Ja, o sobie od zawsze pisałem, jestem prymitywnym pragmatykiem.
                                A ponieważ nie ubieram się w szaty głupawych guru szuru-buru, ani nawiedzonych religijnych prymitywów, to jeżeli ktoś wobec mnie posługuje się "argumentem z buta", musi liczyć na to samo z mojej strony.

                                5./ Ja, z pietyzmem odnoszę się do świadectw słów Bożych, i staram się bezinteresownie podzielić moimi przemyśleniami z tych świadectw z ludźmi. Nie nakłaniam nikogo w żaden sposób do jakiejkolwiek działalności religijnej.
                                I przy tym, z uwagą czytam argumenty ludzi rozsądnych.

                                A np. ty i eruiluvatar, nie przedłożyliście żadnego argumentu uzasadniającego waszą krytykę pod moim adresem. Wasze asy w rękawie okazały się być, z innej talii, a nawet z "Czarnego Piotrusia". Wasze pustosłowie, wymusza treść - ŻEGNAM!
                                • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 18:33
                                  > 1./ Przede wszystkim, nie wiesz, czym jest PRAWDA?
                                  Po czym wnioskujesz?

                                  > 2./ Nie podałaś awizowanego przez ciebie, a oczekiwanego przeze mnie, przykład
                                  > u na moje bycie paranoikiem. Byłbym wdzięczny.
                                  Jakoś nie przypominam sobie, żebym cokolwiek obiecywała czy awizowała i gdzie konkretnie stwierdziłam, że jesteś paranoikiem?

                                  > 3./ Nie ja do ciebie kierowałem, jakiekolwiek zarzuty, tylko ty, do mnie.
                                  Ja nie kierowałam żadnych zarzutów. Co najwyżej stawiałam pytanie i stwierdzałam OCZYWISTE FAKTY.

                                  > 4./ jeżeli ktoś wobec mnie posługuje się "argumentem z b
                                  > uta", musi liczyć na to samo z mojej strony.
                                  A co z nosicielstwem solidarności i współpracy?

                                  > 5./ Ja, z pietyzmem odnoszę się do świadectw słów Bożych, i staram się bezinter
                                  > esownie podzielić moimi przemyśleniami z tych świadectw z ludźmi. Nie nakłaniam
                                  > nikogo w żaden sposób do jakiejkolwiek działalności religijnej.
                                  Tylko wszystkich, którzy się z tobą nie zgadzają wyzywasz od bufonów, idiotów i miernot intelektualnych.

                                  > I przy tym, z uwagą czytam argumenty ludzi rozsądnych.
                                  Z tym, że za rozsądnego uznajesz tylko siebie.
                                  • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 18.11.10, 21:39
                                    Ad.1 To wynika z kontekstu, gdzie użyłaś słowa: prawda.
                                    Ad.2 cytuję: "Twoje wywody z rzeczywistością i logiką nie mają nic wspólnego"
                                    Ad.3 jak wyżej.
                                    Ad.4 Przecież, nie jestem prorokiem, i nie rżnę głupa mesjasza.
                                    Ad.5 Ja, nigdy pierwszy, nie odważam się wobec kogokolwiek, na protekcjonalny ton, a cóż dopiero na wyzwiska.
                                    Ad.6 Otwartym tekstem, na tym forum , i nie tylko na tym, pisałem, że za łaskę sobie poczytuję, jeżeli ktoś się do mnie na FORUM odezwie.

                                    Zatem, nie wmawiaj mi pychy, która jest oczywistym dowodem głupoty.

                                    Mam wiele szacunku, nawet do moich bezwzględnych krytyków. I cenię ludzi, którzy eksponują na forum przemyślenia swoich błyskotliwie inteligentnych umysłów.

                                    Ale przysłowie ludyczne mówi: "Chama duś, jak się ze..., to go puść."

                                    Jak zamiast argumentów, słyszę od bufona w pierwszych słowach postu, że jestem upośledzony, że moje wnioski nie mają pokrycia w "żetrzyfistości", że bełkocze, a potem ten forumowy buc, nie potrafi przedłożyć żadnego sensownego argumentu, kultura przestaje mnie obowiązywać.

                                    Bo chamowi, należy uświadomić, kim jest. W przeciwnym wypadku, forum bezkarnie zdominuje chamstwo.

                                    A w ogóle, to wychodzę z założenia. Mam coś ważnego do powiedzenia, to mówię, i staram się być dosłyszany.

                                    Popatrz na tysiące wątków. To mierzwa pozbawiona czegokolwiek. HGW, po co toto jest pisane, i komu to miałkie nudziarstwo może się przydać.
                                    • marina.sy Re: Dowody na istenieni Boga 19.11.10, 11:35
                                      > Ad.1 To wynika z kontekstu, gdzie użyłaś słowa: prawda.
                                      To znaczy?

                                      > Ad.2 cytuję: "Twoje wywody z rzeczywistością i logiką nie mają nic wspólnego"
                                      No i? Nigdzie nie piszę o paranoi. A ze twoje wywody nie mają nic wspólnego z logiką i rzeczywistością to oczywisty fakt (wg twojej terminologii). Nigdzie też nie obiecuję, że będę te oczywiste fakty dalej tłumaczyć.

                                      > Ad.3 jak wyżej.
                                      To nie zarzut, tylko oczywisty fakt.

                                      > Ad.4 Przecież, nie jestem prorokiem, i nie rżnę głupa mesjasza.
                                      A wygląda jakbyś rżnął głupa. Ale nie o to tu chodziło. Pytałam co z nosicielstwem życzliwości i współpracy a propos twojego chamstwa i obrażanie innych.

                                      > Ad.5 Ja, nigdy pierwszy, nie odważam się wobec kogokolwiek, na protekcjonalny
                                      > ton, a cóż dopiero na wyzwiska.
                                      Tytuł twojego pierwszego postu tutaj "Małpa by to zrozumiała"... hmmm... jakby to nazwać..? Czekaj mam! Protekcjonalny ton, wyzwiska i do tego chamstwo.

                                      > Ad.6 Otwartym tekstem, na tym forum , i nie tylko na tym, pisałem, że za ła
                                      > skę sobie poczytuję, jeżeli ktoś się do mnie na FORUM odezwie.

                                      > Zatem, nie wmawiaj mi pychy, która jest oczywistym dowodem głupoty.
                                      Nie, nie poczytujesz sobie, bo traktujesz to tylko jako pretekst, żeby kogoś obrażać i zarzucać mu miernotę intelektualną. A jesteś pyszny, bo jesteś święcie przekonany, że tylko ty masz rację, mało tego, swoje odczucia traktujesz jak prawdę obiektywną, a ludzi o odmiennych poglądach traktujesz jak bydło i zera intelektualne (czyli całą resztę ludzkości albo pokaż mi choć jedną osobę, którą udało ci sie przekonać do swoich racji).
                                      Najpierw piszesz, że prezentujesz SWOJE PRZEMYŚLENIA a potem stwierdzasz, że to "prawda i oczywisty fakt". Co to jest jeżeli nie pycha i zwykła głupota?

                                      > Mam wiele szacunku
                                      O szacunku już pisałam. Nazywanie ludzi małpami, bydłem, bufonami itd itp z szacunkiem nie ma nic wspólnego.
                                      "Forumowe buce" przedkładały ci argumenty, ale ty nie potrafisz tego dostrzec i przyjąć do wiadomości. I mają one w odróżnieniu do twoich pokrycie w rzeczywistości.

                                      > Bo chamowi, należy uświadomić, kim jest. W przeciwnym wypadku, forum bezkarnie
                                      > zdominuje chamstwo.
                                      Na razie w tym wątku dominuje głównie twoje chamstwo, ewentualnie jeszcze ludzi, którzy odpłacili ci tym samym za obrażanie.

                                      > A w ogóle, to wychodzę z założenia. Mam coś ważnego do powiedzenia, to m
                                      > ówię, i staram się być dosłyszany.
                                      Tylko nie każdy ma ochotę cię słuchać.

                                      > Popatrz na tysiące wątków. To mierzwa pozbawiona czegokolwiek. HGW, po co toto
                                      > jest pisane, i komu to miałkie nudziarstwo może się przydać.
                                      I tutaj niestety bardzo pasują twoje wypowiedzi, choć pewnie nie przyjmiesz tego do wiadomości.

                                      PS "Chama duś, jak się ze..., to go puść." - to nie jest żadne przysłowie, tylko tekst wymyślony przez chama dla chama.
                                      PS HGW-nie wiem co to jest, proszę o tłumaczenie.
                                      • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 19.11.10, 15:53
                                        marina.sy napisała:
                                        "> > Ad.1 To wynika z kontekstu, gdzie użyłaś słowa: prawda.
                                        > To znaczy?"

                                        ***"Nie będę obalać twoich "argumentów", bo inni już próbowali, ale logika i prawda do ciebie nie trafiają."

                                        A zatem nie wiesz, czym jest prawda?

                                        A poza tym napisałaś:
                                        "Najpierw piszesz, że prezentujesz SWOJE PRZEMYŚLENIA a potem stwierdzasz, że to
                                        > "prawda i oczywisty fakt". Co to jest jeżeli nie pycha i zwykła głupota?

                                        Nigdy, nie napisałem, że to co napisałem, to prawda i oczywisty fakt.

                                        I na zakończenie.
                                        Wymiana postów z Tobą, dowodzi zamiaru przedsięwzięcia przez Ciebie wobec mojej osoby swoistej akcji reedukacyjno-wychowawczej. Na naukę nigdy nie jest za późno.

                                        Nie będę dzielił włosa czworo. Dlatego przyjmuje Twoje uwagi, oceny, i opinie do wiadomości, i zapewniam , że dopóki mnie ktoś tu nie sprowokuje "matolstwem w królewskich szatach", to powstrzymam się od spektakularnych sądów.
                                        Pozdrawiam!

                                        Ps.
                                        "HGW", to skrót zawierający błąd ortograficzny -" H.. go wie!"
                                        • radiowo_maryjny_przeciwnik i znowu zostaleś zbesztany 21.11.10, 09:50
                                          Dotrze cos do ciebie czy jesteś beton ?
    • andrze.r Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:33
      Do 10 lat wierzyłem w Boga oobowego starca który czuwa nad nami i sie nami opiekuje, później miałem kryzys ale im więcej czytałem tym więcej pojawia się tajemnic których nauka nie potrafi wyjaśnić najlepiej opisał to ks. Michał Heller astronom, kosmolog że jestesmy ograniczeni dwiema nieskończonościami w skali makroskopowej wielkością wszechświata i w skali mikroskopowej atomy kwarki itd
    • erpe Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:47
      Skoro musi być praprzyczyna. A ta praprzyczyna nas storzyła. A my nie możemy jej znaleźdź. To moze ona jest w nas. Wszystkich. To my jesteśmy praprzyczyną. To my jestesmy Bogiem. Wszyscy: żyjący, umarli, jeszcze nienarodzeni . Pojedyńczo jestesmy tylko częścią Boga ale jednoczesnie i całoscią. Dlatego Go nigdy nie znajdziemy.A poszukiwania są motorem naszego rozwoju. Nie po to jest króliczek aby go złapać ale .......
    • king.james Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 13:49
      antyrybiarz napisał:

      > DOWODY NA ISTNIENIE BOGA
      > ...

      Brałeś coś dzisiaj?
    • dezyderymarchewka znalezienie dowodu na istnienie Boga 17.11.10, 14:58
      będzie jednoznaczne z końcem wiary w Boga - od tej pory to już będzie wiedza o Bogu. Każdy kto mówi "wierzę w Boga" jednocześnie tymi słowy przyznaje, że nie ma dowodów, a co za tym idzie pewności, na jego istnienie. Mówiąc "wierzę w Boga" w istocie wyrażasz wątpliwości co do Jego istnienia, bo niby dlaczego nikt nie mówi "wierzę, że 2+2=4"? Takie stwierdzenie byłoby niedorzeczne, gdyż matematyka udowodniła już to równanie i nie jest ono kwestią wiary lecz wiedzy.
      • dezyderymarchewka Re: znalezienie dowodu na istnienie Boga 17.11.10, 15:10
        gdyby istniał Bóg taki jakim wyobrażają go sobie katolicy, to byłaby to istota próżna i łasa na pochlebstwa, napawająca się peanami na swoją cześć, adoracją swoich wizerunków, domagająca się cierpienia jako formy wybłagania określonych łask. Mówienie w tym wypadku o miłości i miłosierdziu (sam nie wiem czym to się różni) jest nie na miejscu. Ja nikogo nie smażyłbym w smole tylko dlatego, że we mnie nie wierzy - zresztą nie mógłbym wymagać od nikogo wiary w siebie skoro nigdy się temu komuś nie pokazałem, a jedynie pozostawiłem mętne poszlaki. Nie wierzę w żadne objawienia - gdyby one były prawdziwe to Matka Boska objawiałaby się nie tylko katolikom, ale również wyznawcom innych religii na całym świecie. Czy ktokolwiek słyszał, aby Matka Boska oprócz Lichenia, Lourdes, Fatimy czy Miedżugorie objawiła się np.wyznawcom buddyzmu w Japonii albo muzułmanom w Iranie? Czy to nie podejrzanie dziwne, że Ona objawia się tylko na terenach zamieszkałych akurat przez Jej wyznawców, w Iranie natomiast występowały liczne objawienia postaci związanych z islamem?
    • miroo Nie ma i nie będzie dowodów bo nie istnieje 17.11.10, 15:14
      Czegoś co nie istnieje - nie można ani udowodnić, że istnieje ani udowodnić że nie istnieje...

      I żadne konstrukcje myślowe i słowne tego nie zmienią chociaż przez prawie 2000 lat kapłani religii chrześcijańskich starają się tworzyć różne skróty myślowe aby udowodnić istnienie boga...
      Ich koncepcje opierają się na tym właśnie że nie wiadomo... zawsze jest możliwość, że jednak istnieje (gdyż nie można zaprzeczyć) i tym straszą...
      • anaisanais96 Re: Nie ma i nie będzie dowodów bo nie istnieje 17.11.10, 16:18
        A skąd ty jesteś taki pewny że Bóg nie istnieje? Masz monopol na prawdę? Rozum ludzki nie ogarnia wiele rzeczy i zdziwisz się gdy po śmierci okaże się że jednak istnieje siła wyższa której ty sobie nawet nie mogłeś wyobrazić.
        • miroo Głupi katolik nie czyta ze zrozumieniem... 17.11.10, 20:21
          Ale niechcący udowodniłeś/łaś, że mam rację:

          Napisałem, że dowodów na istnienie boga nie ma i nie będzie... bo nie można znaleźć dowodów na coś co nie istnieje... nie można także znaleźć dowodów na to, że coś nie istnieje... skoro nie ma dowodów na to, że istnieje, to nie można udowodnić, że nie istnieje bo brak dowodów na to, że istnieje jest dowodem na to, że nie istnieje.. więc żadnych dowodów nie będzie...
          A ty piszesz:
          > A skąd ty jesteś taki pewny że Bóg nie istnieje? Masz monopol na prawdę? Rozum
          > ludzki nie ogarnia wiele rzeczy i zdziwisz się gdy po śmierci okaże się że jedn
          > ak istnieje siła wyższa której ty sobie nawet nie mogłeś wyobrazić.
          No właśnie jestem taki pewny, że bóg nie istnieje bo nie ma na jego istnienie dowodów... dopóki nie przedstawisz dowodów na jego istnienie - jestem pewny, że nie istnieje... tak postępuje każde inteligentne stworzenie... trzeba mieć dowód na istnienie czegoś - jeśli nie ma dowodu na istnienie czegoś to jest to dowód na to, że nie istnieje...

          To, że ludzki umysł nie ogarnia wielu rzeczy (zwłaszcza twój), że nie mam monopolu na prawdę, że może istnieje jakaś "siła wyższa", na którą nie ma w tej chwili dowodów i inaczej niż fantazjując nie można o niej myśleć - nie jest dowodem na istnienie boga...

          Powtarzam niemądry katoliku/niemądra katoliczko:
          NIE MA DOWODÓW NA ISTNIENIE BOGA!

          Jeśli masz jakieś dowody - podaj je.. pokaż je...
          Bóg to tylko hipoteza, przypuszczenie, koncepcja - istnieje w sferze ludzkich domysłów i nic więcej... nie ma dowodów na istnienie boga i to, że dowodów nie ma dowodzi, że nie istnieje...
    • oremus Dowody to nieporozumienie 17.11.10, 15:22
      Istnieje pewne nieporozumienie co do terminologii - trwające od wieków.

      I dziwię się, że nikt z dyskutantów, szczególnie z naukowym cenzusem jakoś do tej pory o nim nie wspomniał.

      Otóż tzw. "dowody" nie są dowodami tak jak je rozumiemy dzisiaj.

      Są próbami podania wyjaśnień - jednak żadne z nich nie ma charakteru dowodu - w sensie dowodu naukowego, empirycznego.

      W tym świetle możemy jedynie mówić o hipotezie istnienia bądź nieistnienia.

      Podobnie "wyjaśnienia naukowe" mają ten sam charakter - co poprzednie "dowody".

      Są w najlepszym razie propozycjami hipotez - w tym sensie w żaden sposób poprzednich "dowodów" nie obalają.

      Prawidłowy porządek jest taki:

      1. formujemy hipotezę (np. kilkaset lat temu to mogło być "Australia istnieje" gdy popłynąć na południowy wschód od Indii - bo ktoś ją widział)

      2. szukamy narzędzi pozwalających nam w niepodważalny sposób rozstrzygnąć prawdziwość bądź nie hipotezy: ludzi i okrętów.

      Dziś, co chciałbym zeby szanowni dyskutanci sobie uświadomili - jesteśmy na etapie stwierdzenia "Bóg istnieje" bo podobno są ludzie, którzy Go widzieli.

      Teraz czas na znalezienie narzędzi, czyli okrętów.



      • strikemaster Re: Dowody to nieporozumienie 17.11.10, 23:13
        > W tym świetle możemy jedynie mówić o hipotezie istnienia bądź nieistnienia.

        To zależy.
        W przypadku nieistnienia Boga chrześcijańskiego sprawa jest prosta. Mamy definicję zawartą w Biblii, oraz obraz świata, w którym żyjemy. I pojawiają się sprzeczności: wewnętrzne w definicji) cechy Boga kłócą się z opisanymi w ST i NT Jego czynami. To już samo w sopbie jest logicznym dowodem nieistnienia. Na dokładkę istnieją też sprzecznosci pomiędzy cechami, a tym, co widzimy na świecie, to jest empiryczny dowód nieistnienia, jakby komuś logiczny nie wystarczał.
        Poza tym empirycznie dowiedziono nieistnienia wielu innych bogów. Na arenie pozostaje tylko najnowszy wynalazek - Absolut znany jako bezosobowa siła sprawcza. Tutaj problem jest trochę bardziej skomplikowany, byt ten nie nadaje się do weryfikacji logicznej ani empirycznej, bo nie posiada definicji. Na jego niekorzyść swiadczą jednak pewne przesłanki. Po pierwsze, jest Stwórcą, ale co było przed jego powstaniem (bo zakładając kreację Wszechświata musimy też zalożytć wcześniejsza kreację kreatora, przeciez Absolut też z niczego powstać nie mógł. Po drugie, byt ten pokazał się dość niedawno, najprawdopodobniej ze względu na to, że przyzwyczajeni do wiary naukowcy zauważyli, że tradycyjnych, osobowych bogów obronić się już nie da. Dlatego też kult Absolutu bezosobowego najbardziej rozpowszechniony jest właśnie wśród naukowców. "Zwykłym" ludziom nadal wystarcza wiara w dziadka z brodą, bo nie orientuja sie w aktualnym stanie wiedzy ludzkości.
        • oremus Re: Dowody to nieporozumienie 19.11.10, 12:57
          strikemaster napisał:

          > > W tym świetle możemy jedynie mówić o hipotezie istnienia bądź nieistnieni
          > a.
          >
          > To zależy.
          > W przypadku nieistnienia Boga chrześcijańskiego sprawa jest prosta. Mamy defini
          > cję zawartą w Biblii, oraz obraz świata, w którym żyjemy. I pojawiają się sprze
          > czności: wewnętrzne w definicji) cechy Boga kłócą się z opisanymi w ST i NT Jeg
          > o czynami. To już samo w sopbie jest logicznym dowodem nieistnienia.

          Ściśle rzecz biorąc tak. Chyba największa sprzeczność natury moralnej to konflikt pomiędzy cechami miłości i miłosierdzia a istnieniem piekła, w którym „grzesznicy będą przez nieskończenie długi czas poddawani torturom”. Piekło stanowi dziś istotny element doktryny katolickiej i jest opisane w katechizmie punkt bodajże 1033 albo 1034. W ten sposób istota pełna miłości staje się najokrutniejszym spośród znanych katem swoich „dzieci” na dodatek co raczej wyklucza u niej jakiekolwiek wartości moralne.

          > Na dokładk
          > ę istnieją też sprzecznosci pomiędzy cechami, a tym, co widzimy na świecie, to
          > jest empiryczny dowód nieistnienia, jakby komuś logiczny nie wystarczał.
          > Poza tym empirycznie dowiedziono nieistnienia wielu innych bogów. Na arenie poz
          > ostaje tylko najnowszy wynalazek - Absolut znany jako bezosobowa siła sprawcza.
          > Tutaj problem jest trochę bardziej skomplikowany, byt ten nie nadaje się do we
          > ryfikacji logicznej ani empirycznej, bo nie posiada definicji.

          To akurat nie jest jakaś wada, dlatego, że możemy się pokusic o stworzenie takowej – albo poprzez podejście pozytywne (poszukanie zbioru cech, atrybutów, właściwości lub umiejętności) albo negatywne – określając czym na pewno nie jest.

          > Na jego niekorzy
          > ść swiadczą jednak pewne przesłanki. Po pierwsze, jest Stwórcą, ale co było prz
          > ed jego powstaniem (bo zakładając kreację Wszechświata musimy też zalożytć wcze
          > śniejsza kreację kreatora, przeciez Absolut też z niczego powstać nie mógł.

          Odszedłbym od „dowodów” historycznych, współczesna fizyka wielokrotnie wykazała, że nasz aparat pojęciowy nie nadaje się do opisywania zjawisk zarówno w mikro jak i w makroskali – po prostu jest ukształtowany przez dziecięce pojęcie „materialności” – stąd tyle kłopotów w zrozumieniu współczesnej fizyki.

          Na szczęście znaleźliśmy na to receptę – potrafimy posługiwać się analogiami oraz określać „stopień naszego niezrozumienia”.

          > Po
          > drugie, byt ten pokazał się dość niedawno, najprawdopodobniej ze względu na to,
          > że przyzwyczajeni do wiary naukowcy zauważyli, że tradycyjnych, osobowych bogó
          > w obronić się już nie da. Dlatego też kult Absolutu bezosobowego najbardziej ro
          > zpowszechniony jest właśnie wśród naukowców. "Zwykłym" ludziom nadal wystarcza
          > wiara w dziadka z brodą, bo nie orientuja sie w aktualnym stanie wiedzy ludzkoś
          > ci.

          Myślę, że warto się skupić na empirycznym dowodzie na „istnienie” bądź „nie” (dowód „nieistnienia jest chyba niemożliwy) biorąc pod uwagę specyfikę pojęcia „istnienie” – zarówno w stosunku do obiektów mikro, makroskopowych oraz Istoty wykraczającej poza te pojęcia.

          Oczywiście istnieją poglądy filozoficzne twierdzące, że owa Istota jest niepoznawalna – ale powstały dośc dawno temu i … wg mnie nie mają żadnej podbudowy fizykalnej, sa po prostu wyrażeniem pewnej opinii i to wszystko, i jak wszystkie opinie wymagaja weryfikacji.
        • chasyd_666 Re: Dowody to nieporozumienie 20.11.10, 18:57
          > W przypadku nieistnienia Boga chrześcijańskiego sprawa jest prosta. Mamy defini
          > cję zawartą w Biblii, oraz obraz świata, w którym żyjemy. I pojawiają się sprze
          > czności: wewnętrzne w definicji) cechy Boga kłócą się z opisanymi w ST i NT Jeg
          > o czynami. To już samo w sopbie jest logicznym dowodem nieistnienia. Na dokładk
          > ę istnieją też sprzecznosci pomiędzy cechami, a tym, co widzimy na świecie, to
          > jest empiryczny dowód nieistnienia, jakby komuś logiczny nie wystarczał.


          Ocenianie Boga małym ludzkim rozumkiem jest z definicji absurdem...
          Gdyby Bóg musiał stosować się do ludzkiej logiki - nie byłby Absolutem.

          > Absolut znany jako bezosobowa siła sprawcza.

          Absolut nie musi być bezosobowy. Powiem więcej - nie powinien być, bo wtedy byłby chaosem, Jego działania również...
    • 1_facet Do wszystkich katoli. 17.11.10, 15:24
      Zanim zaczeniecie cytowac biblie moze napierw dowiedzcie sie skad ta ksiazka pochodzi , przedewsystkim kiedy powstala na czym zostala oparta oraz o zmianach podczas tlumaczenia.

      Moze wtedy wam sie troche mozgi wlacza.

      Orginalny tekst mowil o wielu bogach , i o stworzeniu czlowieka na podobienstwo bogow nie Boga.


      • eruiluvatar Re: Do wszystkich katoli. 17.11.10, 15:34
        O, a tego to i ja nie wiedziałem. Można prosić o jakieś źródła?
      • chasyd_666 Re: Do atołka 20.11.10, 19:03
        1_facet napisał:

        > Zanim zaczeniecie cytowac biblie moze napierw dowiedzcie sie skad ta ksiazka po
        > chodzi , przedewsystkim kiedy powstala na czym zostala oparta

        To wiadomo od dawna - i co dalej ?...

        oraz o zmianach p
        > odczas tlumaczenia.

        Jakich zmianach ?

        >
        > Moze wtedy wam sie troche mozgi wlacza.

        Włączyłeś swój ? :)


        >
        > Orginalny tekst mowil o wielu bogach , i o stworzeniu czlowieka na podobienstwo
        > bogow nie Boga.
        >

        Skąd to wziąłeś ?
    • ar-ct Weź do ręki różaniec 17.11.10, 16:24
      Weź do ręki różaniec,
      odmów,
      NIE dziesiątkę,
      NIE tajemnicę,
      NIE cały różaniec (czyli trzy tajemnice)
      Ale nowennę Pompejańską,
      jak nie wiesz co to jest to sobie poszukaj w internecie,
      przecież na szukaniu się znasz...

      I wtedy sobie porozmawiamy...
      O BOGU!!!
      czy jest czy go nie ma!!!

      Po tym wszystkim napisz do mnie!!!!
      Czy go znalazłeś czy nie!!!!


      Ja też szukałem...

      I... znalazłem...

      zapewniam...


      i to całkiem blisko :-)))))
    • demostenesxt A wy tu czas tracicie na pierdoły... 17.11.10, 16:27
      ... przecież istnienia albo nieistnienia nieistniejącej rzeczy nie da się udowodnić...

      wyobraźmy sobie "nic" - wprawdzie słowo takie istnieje i coś dla nas oznacza ale jak udowodnić "nic".

      w ogóle nie piszcie dowody - dowodów nigdy nie było i nie ma na temat istnienia lub nie istnienia boga... jest tylko hipoteza.. skoro dla potwierdzenia hipotezy nie ma dowodów to przyjmuje się, że hipoteza jest nie trafiona - czyli fałszywa czyli nie trzeba szukać dowodów na to, że nie istnieje...
      • wkkr żadne hipotezy 21.11.10, 14:08
        tylko spekulacje.
    • gruby_dolar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 16:39
      a cóż to za fanaberia.

      Definiować Boga ludzkim rozumem, gdyby Bóg był jak to definiują religię, personifikalny miałby zapewne niezły ubaw czytając takie rozprawki.

      Spójrz na ludzi z boku. Żyjemy na małej niebieskiej planecie, zabijamy się nawzajem o skrawek czegoś z czego nie potrafimy odlecieć, niszczymy gatunki zwierząt dla futer, zabijamy dla mięsa, zabijamy się o władzę i pieniądze. Nie potrafimy uleczyć wielu chorób, ledwo poznajemy skrawek wszechświata, nie ogarniamy fizyki kwantowej (a i to zapewne nie koniec - KOLEJNYCH - przełomowych odkryć) i my chcemy za pomocą naszych umysłów poznać Absolut twórcę wszystkiego? Największego architekta? Wolne żarty.

      Spójrz w bezmchmurną noc w niebo, spójrz na gwiazdy, wyobraź sobie jak daleko są od Ciebie, spójrz w przestrzeń, czarną przestrzeń pomiędzy nimi i spróbuj sobie wytłumaczyć, że to czarne nad Twoją głową to NIESKOŃCZONY wszechświat. Rozumiesz już? TO JEST BÓG. Coś czego nasz rozumek nie pojmie. Bóg to nie staruszek na tronie w niebiosach, Bóg to wszystko co nas otacza, to wszystkie prawa fizyki dzięki którym istniejemy. To idealny ekostystem tej planety, to idealna grawitacja, która powoduje, że nasza planeta jest w tym miejscu a nie w innym. Bóg jest we wszystkim. Bóg jest każdą cząstką, każdym atomem. Bóg nie jest czymś co można poznać, co można zdefiniować. Nasza cywilizacja zachodnia to zaledwie kilka lat. Czymże jesteśmy wobec potęgi wszechświata? Jak możemy stwierdzać i wysnuwać logiczne dowody, definiowane naszym sposobem myślenia i naszym ego? Jak możemy sprowadzać absolut do wymiaru naszej marnej egzystencji? Boga jako Boga nie ma, Bóg jest wszystkim, początkiem i końcem jest nami i ekosysteme, jest nami i atomem, jest świadomością.

      Ludzkość, tak prymitywna chce udowadniać albo obalać istnienie Boga....pyszne...doprawdy.
    • littledeadgirl Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 17:16
      Czy Bóg może stworzyć tak ciężki kamień że sam go nie podniesie? Jeśli nie stworzy znaczy że nie jest wszechmocny, jeżeli nie podniesie że nie wszechpotężny.
      ;-)
      Stary, dobry kawał z kamieniem :D
      • gruby_dolar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 17:31
        no właśnie kawał, bo nasze logiczne dowody odnoszą tylko do bytów nam podobnych działają w naszych okolicach tutaj obok, wśród nas. Cała nasza logika bierze w łeb jeśli rozpatrywać ją w kontekście istoty wyższej, w kontekście Boga=absolutu nie staruszka już kompletnie.

        Ba! Prawa naszej fizyki, tak przecież poznanej, tak wychwalanej przez wielu tutaj przeciwników istnienia Boga biorą w łeb w zetknięciu z fizyką kwantową, w zetknięciu z czarną dziurą w zetnkięciu z modelem wszechświata. A to wszystko to nasze otoczenie, coś z czym się spotykamy. Swojego otoczenia nie potrafimy poznać, mechanizmów zachądzącym przed naszymi oczami a porywamy się ze swoim rozumkiem na Boga.
        • focus35 Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 19:31
          to też niezwykle często słowo Bóg służy jako synonim niewiedzy
          rozumiem to co piszesz o zmiennej i cząstkowej ludzkiej wiedzy, rozumiem to, co piszesz o fascynującej tajemniczości wieczornego nieba itd, ale nie rozumiem co chcesz przekazać - (jakie znaczenie:), gdy używasz slowa Bóg/absolut

          o ile mi wiadomo fizyka klasyczna obowiązuje nadal - jednocześnie z kwantową - a kwantowa nie jest żadnym dowodem ani za, ani przeciw istnieniu Nadnaturalnej Siły (osobowej czy nieosobowej)

          gruby_dolar napisał:

          > no właśnie kawał, bo nasze logiczne dowody odnoszą tylko do bytów nam podobnych
          > działają w naszych okolicach tutaj obok, wśród nas. Cała nasza logika bierze w
          > łeb jeśli rozpatrywać ją w kontekście istoty wyższej, w kontekście Boga=absolu
          > tu nie staruszka już kompletnie.
          >
          > Ba! Prawa naszej fizyki, tak przecież poznanej, tak wychwalanej przez wielu tut
          > aj przeciwników istnienia Boga biorą w łeb w zetknięciu z fizyką kwantową, w ze
          > tknięciu z czarną dziurą w zetnkięciu z modelem wszechświata. A to wszystko to
          > nasze otoczenie, coś z czym się spotykamy. Swojego otoczenia nie potrafimy pozn
          > ać, mechanizmów zachądzącym przed naszymi oczami a porywamy się ze swoim rozumk
          > iem na Boga.
          • gruby_dolar Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 23:05
            ależ oczywiście może służyć również jako synonim niewiedzy. Jeżeli nie znam tajników działania wszechświata, nie pojmuje widocznej ale przecież nieuchwytnej niesokńczoności i potęgi kosmosu mogę nazwać to Bogiem prawda? Jeżeli dostrzegam idealne proprocje w nas samych, w naszym układzie dzięki czemu istniejemy mogą nazwać to Bogiem. Jeżeli jesteśmy z gwiazd, a jesteśmy, to a wszechświat nazywam Bogiem to mam w sobie Boski pierwiastek. I tylko tyle. Nie wierzę w Boga takiego jakim przedstawiają go religię. Mówiąc Bóg/Absolut mówię tylko o niesłychanie pięknych proporcjach o tym cudzie istnienia jaki obserwujemy na niebie, jakim jest nasza galaktyka, nasz układ nasza planeta i my sami.

            Mówiąc o fizyce kawantowej i jej nierozumieniu, mówię tylko o tym, że ludzkość nie powinna tak ketegorycznie wypowiadać się na temat wyższych bytów (jakim jest Bóg, chociaż byt to złe określenie). Poznajmy najpierw mechanizmy rządzące wszechświatem, wyzbądźmy się zwierzęcości, zakrzywmy czas, stwórzmy gwiazdę, wyprzedźmy światło...dowiedźmy naszego rozwoju bo póki co nie mamy prawa wypowiadać sie na temat Boga. A tam gdzie jest niewiedza jedni wstawią Boga jako staruszka osobę czuwającą nad nami, inni tak jak ja wstawię absolut, świadomość(? hmm to złe określenie ale inne nie oddaje chyba wcale przekazu) którą jesteśmy my wszyscy i wszystko co widzimy, ponieważ jesteśmy tym wszystkim z tego wszystkiego, mamy jedno źródło powstania, inni powiedzą że nie ma nic, ale czy to coś zmieni? Nadal nie będą potrafili wytłumaczyć granicy wszechświata, jego początku, tego co było przed, stwierdzą po prostu że ot, po prostu było, koniec i kropka i przyjmą to.....o ironio też na wiarę.
      • nehsa Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 20:02
        Kawał głupi, dowodzący ciemnoty konstruktora pytania. Wyjaśniałem to kiedyś.
        • radiowo_maryjny_przeciwnik Re: Dowody na istenieni Boga 17.11.10, 20:08
          nie tak bardzo dawno wszelkie pomory,żumy, cholery i inne france uważane były za KARE BOŻĄ a teraz wystarczy umyc ręce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka