bezszczelny.chan
11.07.12, 08:50
Nieznany autor pisał :
"W dniu ukrzyżowania przepełnieni byli żalem; a w pierwszy dzień tygodnia radością. Podczas ukrzyżowania pozbawieni byli nadziei; pierwszego dnia tygodnia ich serca jaśniały pewnością i nadzieją. Gdy po raz pierwszy dotarła do nich wieść o zmartwychwstaniu, nie dowierzali i trudno było ich przekonać, gdy jednak upewnili się, już na zawsze przestali wątpić. Co mogłoby wytłumaczyć tak zdumiewającą odmianę, która dokonała się w nich w tak krótkim czasie? Samo usunięcie ciała z grobu nigdy nie wpłynęłoby tak znacząco na ich ducha i charakter. Trzy dni to za mało, żeby powstała legenda, która mogłaby na nich podziałać. Proces formowania się legendy potrzebuje dużo czasu. Mamy tu raczej do czynienia z faktem psychologicznym. Weźmy pod uwagę charakter tych świadków, ludzi, którzy dali światu najwznioślejszą lekcję etyki w jego historii i którzy realizowali ją własnym życiem, jak wynika z wypowiedzi nawet ich wrogów. Pomyśl jak psychologicznie niedorzeczne jest wyobrażenie sobie małej bandy pokonanych tchórzy, ukrywających się gdzieś na strychu, którzy kilka dni później przekształcają się w ludzi, którym żadne prześladowania nie są w stanie zamknąć ust, a następnie tłumaczenie tej dramatycznej zmiany jedynie próbą nieudolnej mistyfikacji, którą chcieli narzucić światu. To nie ma żadnego sensu".