08.03.14, 00:54
Zabieram za Johna Gribbina "Skąd się wziął kot Schrödingera". Czy ktoś czytał? Mam nadzieję, że ten wątek posłuży jako miejsce wymiany doświadczeń czytelniczych o tematyce... może filozoficznej? Społecznej? Popularnonaukowej? Religijnej? Innej?
Obserwuj wątek
    • wawrzanka ...i filmy 08.03.14, 20:12
      Np. "Wątpliwość" z Meryl Streep i Philipem Seymourem Hoffmanem. Na ale kino. Może będą powtarzać. O tym jak ksiądz molestuje dziecko w szkole katolickiej, a dyrektorka (zakonnica) go tropi. Bardzo dobry film i klimat też niezły.
      • grzeg34 Re: ...i filmy 13.03.14, 11:09
        wawrzanka napisała:

        > Np. "Wątpliwość" z Meryl Streep i Philipem Seymourem Hoffmanem. Na ale kino. Mo
        > że będą powtarzać. O tym jak ksiądz molestuje dziecko w szkole katolickiej, a d
        > yrektorka (zakonnica) go tropi. Bardzo dobry film i klimat też niezły.

        Dla mnie taki fakt, interesowania się i emocjonowania różnymi, możliwymi tragediami życiowymi innych ludzi, jest co najmniej dziwny i niezrozumiały.
        • pvf Re: ...i filmy 13.03.14, 11:37
          grzeg34 napisał:

          > Dla mnie taki fakt, interesowania się i emocjonowania różnymi, możliwymi traged
          > iami życiowymi innych ludzi, jest co najmniej dziwny i niezrozumiały.

          Rozumiem w takim razie, że ludzi którzy chodzą do kina uważasz za dziwnych i niezrozumiałych?
          • grzeg34 Re: ...i filmy 13.03.14, 11:44
            pvf napisał:

            > Rozumiem w takim razie, że ludzi którzy chodzą do kina uważasz za dziwnych i ni
            > ezrozumiałych?

            Jest wiele różnych filmów, dla minie o wiele bardziej interesujący wydaje się już film np. Samoloty.
            • pvf Re: ...i filmy 13.03.14, 11:52
              grzeg34 napisał:

              > Jest wiele różnych filmów, dla minie o wiele bardziej interesujący wydaje się j
              > uż film np. Samoloty.

              To oczywiste. Jako osoba religijna preferujesz bajki :)
              • grzeg34 Re: ...i filmy 13.03.14, 12:10
                pvf napisał:

                > To oczywiste. Jako osoba religijna preferujesz bajki :)

                Gdzie napisałem, że preferuje bajki?
                I co wiesz na temat mojej religijności?
                P.S. Mając do wyboru Wątpliwość lub Samoloty, wybrałbym Samoloty...

            • wawrzanka Re: ...i filmy 13.03.14, 11:56
              grzeg34 napisał:

              > Jest wiele różnych filmów, dla minie o wiele bardziej interesujący wydaje się j
              > uż film np. Samoloty.

              No, ale gusta filmowe są różne, nieprawdaż? :) "Wątpliwość" to film bardzo dobry w swoim gatunku. Nie każdemu musi się podobać. Na forum "Religia" w wielu wątkach poruszane były tematy związane z przewodnim motywem tego filmu.
              • grzeg34 Re: ...i filmy 13.03.14, 12:13
                wawrzanka napisała:


                > No, ale gusta filmowe są różne, nieprawdaż? :) "Wątpliwość" to film bardzo dobr
                > y w swoim gatunku. Nie każdemu musi się podobać. Na forum "Religia" w wielu wąt
                > kach poruszane były tematy związane z przewodnim motywem tego filmu.

                I co w związku z powyższym?
                • wawrzanka Re: ...i filmy 14.03.14, 08:30
                  grzeg34 napisał:

                  > I co w związku z powyższym?

                  To samo, co w związku z filmem Samoloty
                  • grzeg34 Re: ...i filmy 14.03.14, 10:03
                    wawrzanka napisała:

                    > grzeg34 napisał:
                    >
                    > > I co w związku z powyższym?
                    >
                    > To samo, co w związku z filmem Samoloty

                    Nie zgadzam się, żadnego "to samo".
                    Samoloty są chociaż filmem optymistycznym, czasem zabawnym, o barwnych kolorach, ze wzniosłym morałem - ktoś niepozorny i z góry skazany na przegraną może osiągnąć w swoim życiu bardzo dużo.
                    A Wątpliwość co? - szaro, buro i ponuro, a na tym tle rozgrywka skarłowaciałych i zakompleksionych osobowości, zagubionych gdzieś pomiędzy egzystencjalną rzeczywistością, a ulotnymi i względnymi ideami - nie dla mnie, nie przebrnąłem nawet pierwszych 30min.
                    • pocoo Re: ...i filmy 14.03.14, 11:18
                      grzeg34 napisał:

                      > ... - nie dla mnie, nie przebrnąłem nawet pierwszych 30min.

                      Dlatego nie możesz być krytykiem filmowym.Nie obejrzałeś filmu,więc Twoja "recenzja" jest nic nie warta.
                      • grzeg34 Re: ...i filmy 14.03.14, 11:31
                        pocoo napisała:


                        > Dlatego nie możesz być krytykiem filmowym.

                        Nie jestem i nigdy nie chciałem być krytykiem.

                        Nie obejrzałeś filmu,więc Twoja "rece
                        > nzja" jest nic nie warta.

                        Próbowałem obejrzeć, ale mnie szybko znudził i nie chciałem więcej marnować czasu.
                        • pocoo Re: ...i filmy 14.03.14, 12:44
                          grzeg34 napisał:

                          > Próbowałem obejrzeć, ale mnie szybko znudził i nie chciałem więcej marnować cza
                          > su.

                          I to jest rzeczowa odpowiedź.
                    • wawrzanka Re: ...i filmy 16.03.14, 08:20
                      W pełni podzielam zdanie Pocoo, ta recenzja to strzał w 10.

                      Sama nie lubię ponurego kina pełnego moralnego niepokoju, to nie dla mnie. O nie. Wolę sensacje, komedie romantyczne i życie seksualne wielorybów. "Wątpliwość" miała tę zaletę, że przypominała mi "Abigail", a te skarłowaciałe osobowości niezmiennie mnie wzruszają i zastanawiają. Może dlatego, że sama kiedyś taką osobowością byłam i wierzyłam w matkę boską. Skoro ja z tego wyrosłam to inni też mogą.

                      • grzeg34 Re: ...i filmy 17.03.14, 09:27
                        wawrzanka napisała:

                        > ... sama kiedyś taką osobowością byłam i wierzyłam w matkę boską. Skoro ja z tego
                        > wyrosłam to inni też mogą.

                        Można "wierzyć" i nie mieć skarłowaciałej osobowości - to nie jest żadna reguła.
                        • pocoo Re: ...i filmy 17.03.14, 09:45
                          grzeg34 napisał:

                          > Można "wierzyć" i nie mieć skarłowaciałej osobowości - to nie jest żadna reguła
                          > .
                          Masz racię,jeżeli ktoś "wierzy".Dla mnie "wierzy",znaczy tyle,co mówienie że bóg istnieje i nic poza tym.Wszechpotężny bóg,nie jest nakręcaną zabawką na usługach "wierzącego".Wszechpotężny bóg wymaga służenia sobie i bezwzględnego posłuszeństwa swojemu widzimisię.Bezwzględnego.To doprowadza do skarłowacenia osobowości.Nie wierzysz?
                          • grzeg34 Re: ...i filmy 17.03.14, 10:19
                            pocoo napisała:

                            > Wszechpotężny bóg wymaga służenia sobie i bezwzględnego posłus
                            > zeństwa swojemu widzimisię.Bezwzględnego.To doprowadza do skarłowacenia osobowo
                            > ści.Nie wierzysz?

                            "Wiara" to przede wszystkim filozoficzny sposób poznawania i interpretacji rzeczywistości, a także wiara w celowość rozwoju moralnego wszechświata, który z "góry został nadpisany" w naturę budulca wszechświata - w energię.
                            Bezwzględne posłuszeństwo i służba wobec wszechpotężnego widzimisia jakiegoś bliżej nieokreślonego boga, rzeczywiście może prowadzić do skarłowacenia osobowości i rozwoju fanatyzmu religijnego.

                            • wawrzanka Re: ...i filmy 17.03.14, 11:38
                              grzeg34 napisał:

                              > "Wiara" to przede wszystkim filozoficzny sposób poznawania i interpretacji rzec
                              > zywistości, a także wiara w celowość rozwoju moralnego wszechświata, który z "g
                              > óry został nadpisany" w naturę budulca wszechświata - w energię.

                              No, ale chyba wiara w celowość "rozwoju moralnego wszechświata" nie musi się wiązać z przekonaniem, że ów rozwój moralny z "góry został nadpisany". Z tego, co mi wiadomo katolicy - i chyba wyznawcy innych religii też - wierzą raczej w to, że to ich działania kształtują "rozwój moralny wszechświata" i wcale nie jest powiedziane, że ten rozwój pójdzie w tym nadpisanym kierunku. No bo co u diabła? Ten siedzi i nic nie robi? Czy nie jest jego rolą w owym "nadpisanym planie" ogonkiem zamieszać?

                              • grzeg34 Re: ...i filmy 17.03.14, 11:56
                                wawrzanka napisała:

                                > No, ale chyba wiara w celowość "rozwoju moralnego wszechświata" nie musi się wi
                                > ązać z przekonaniem, że ów rozwój moralny z "góry został nadpisany". Z tego, co
                                > mi wiadomo katolicy - i chyba wyznawcy innych religii też - wierzą raczej w to
                                > , że to ich działania kształtują "rozwój moralny wszechświata" i wcale nie jest
                                > powiedziane, że ten rozwój pójdzie w tym nadpisanym kierunku. No bo co u diabł
                                > a? Ten siedzi i nic nie robi? Czy nie jest jego rolą w owym "nadpisanym planie"
                                > ogonkiem zamieszać?

                                Rozwój moralny jest "nadpisany" ponieważ, moralność jest wprost proporcjonalna do rozwoju samoświadomości mechanizmów i praw otaczającej rzeczywistości, a odwrotnie proporcjonalna do niewiedzy i do coraz bardziej karłowaciejącej osobowości.
                                • wawrzanka Re: ...i filmy 19.03.14, 11:40
                                  grzeg34 napisał:

                                  > Rozwój moralny jest "nadpisany" ponieważ, moralność jest wprost proporcjonalna
                                  > do rozwoju samoświadomości mechanizmów i praw otaczającej rzeczywistości, a odw
                                  > rotnie proporcjonalna do niewiedzy i do coraz bardziej karłowaciejącej osobowoś
                                  > ci.

                                  To dziwne. Raz piszesz, że zasada nieoznaczoności została wymyślona dlatego, że nasz umysł nie jest w stanie ogarnąć wszechświata, a teraz z całą pewnością stwierdzasz, że rozwój moralny jest "nadpisany" i uzasadniasz to stwierdzenie zasadą proporcjonalności i odwrotnej proporcjonalności. Tą zasadą posługujemy się przecież my - niedoskonali. Jak więc można nią uzasadniać tak efemeryczne sprawy jak moralność? Trochę to... karłowate.
                                  • pocoo Re: ...i filmy 19.03.14, 13:38
                                    wawrzanka napisała:

                                    > Trochę to... karłowate.

                                    Oj,z Tobą to się mam.Grzeg chce byc mądry.Jaskiniowiec był taki moralny jaką miał świadomość.Jego kobieta odwrotnie działała.Znając jego moralność ,do innej jaskini nocą się wymykała.Ten wniosek jest mój.Podpowiedź-grzega.
                                    • grzeg34 Re: ...i filmy 19.03.14, 15:06
                                      pocoo napisała:

                                      > Jaskiniowiec był taki moralny jaką miał świadomość.
                                      > Jego kobieta odwrotnie działała.Znając jego moralność ,do innej jaskini nocą się wymykała.

                                      Moralność może być świadomym wyborem, ale także może być też efektem wymuszonym przez okoliczności. Pierwotne plemiona, które jeszcze kilkadziesiąt lat były w 100% odizolowane od wpływów naszej cywilizacji, nie znały pojęć typu kradzież czy zdrada, ponieważ żyli w małych społecznościach i każdy każdego cały czas obserwował, a nie było takich wynalazków jak pokój hotelowy/delegacja w innej wiosce, a w lesie były dzikie i jadowite zwierzęta...
                                      • pocoo Re: ...i filmy 19.03.14, 15:46
                                        grzeg34 napisał:

                                        > Moralność może być świadomym wyborem, ale także może być też efektem wymuszonym
                                        > przez okoliczności. Pierwotne plemiona, które jeszcze kilkadziesiąt lat były w
                                        > 100% odizolowane od wpływów naszej cywilizacji, nie znały pojęć typu kradzież
                                        > czy zdrada...

                                        Jeżeli rodziło się więcej dziewczynek,to facet miał kilka żon,a jeżeli była przewaga mężczyzn to obsługiwało kilku jedną kobietę.Było i jeszcze jest to "efektem wymuszonym przez okoliczności".
                                        • grzeg34 Re: ...i filmy 19.03.14, 16:15
                                          pocoo napisała:

                                          > Jeżeli rodziło się więcej dziewczynek,to facet miał kilka żon,a jeżeli była prz
                                          > ewaga mężczyzn to obsługiwało kilku jedną kobietę.Było i jeszcze jest to "efekt
                                          > em wymuszonym przez okoliczności".

                                          W takich małżeństwach poligamicznych też zachowywano pewnego rodzaju moralność. Nie było mowy o nagłych skokach gdzieś w bok. Konsumpcja była ściśle powiązana z odpowiedzialnością.
                                          • pocoo Re: ...i filmy 19.03.14, 16:36
                                            grzeg34 napisał:

                                            > W takich małżeństwach poligamicznych też zachowywano pewnego rodzaju moralność.
                                            > Nie było mowy o nagłych skokach gdzieś w bok. Konsumpcja była ściśle powiązana
                                            > z odpowiedzialnością.

                                            Wszystkie zasady moralne są ustanawiane przez "kogoś" tam.Małe społeczności lub olbrzymie,kierują się zasadami.Zasady te są nagminnie łamane dlatego,że nie można podporządkować ludzi (szczególnie w sferze seksualnej) z góry narzuconym przez kogoś zasadom.Co jest dobre i cieszy Ciebie,wcale nie musi cieszyć mnie. Ujmowanie w ścisłe ramy zasad współżycia seksualnego jest niewolnictwem lub upodleniem drugiego człowieka.Kodeks moralny i Kodeks Karny to dwie różne sprawy.
                                            • grzeg34 Re: ...i filmy 20.03.14, 15:45
                                              pocoo napisała:

                                              > Kodeks moralny i Kodeks Karny to dwie różne sprawy.

                                              W przypadku karania za brak moralności, trzeba byłoby też karać za inne podobne braki typu: uczciwość, szacunek, empatia i t.d.
                                              • jeepwdyzlu pozwalacie grzegowi na snucie bełkotu 21.03.14, 23:59
                                                Moralność i wartościowanie otaczającej rzeczywistości jest domeną tylko i wyłącznie samoświadomości, której główne mechanizmy funkcjonowania oparte są na nielogicznych metodach obrazowania.
                                                ----------------------------------------
                                                To zdanie nie znaczy nic
                                                a nawet gdyby próbować się zagłębiać....
                                                to jest nieprawdziwe..
                                                grzeg nie sil się na budowanie zdań których nie rozumiesz....
                                                Zasada nieoznaczoności i STATYSTYKA to dowód na bezsilność itp itd....

                                                i Wy to czytacie i nie grzmicie??????????

                                                Grzeg - ile równań Schroedingera rozwaliłeś?
                                                Powiem Ci..
                                                ZERO!
                                                Zaprzeczysz?

                                                jeep
                                                • grzeg34 Re: pozwalacie grzegowi na snucie bełkotu 24.03.14, 10:31
                                                  jeepwdyzlu napisał:

                                                  > Moralność i wartościowanie otaczającej rzeczywistości jest domeną tylko i wyłąc
                                                  > znie samoświadomości, której główne mechanizmy funkcjonowania oparte są na niel
                                                  > ogicznych metodach obrazowania.
                                                  > ----------------------------------------
                                                  > To zdanie nie znaczy nic
                                                  > a nawet gdyby próbować się zagłębiać....
                                                  > to jest nieprawdziwe..
                                                  > grzeg nie sil się na budowanie zdań których nie rozumiesz....
                                                  > Zasada nieoznaczoności i STATYSTYKA to dowód na bezsilność itp itd....

                                                  Ok, rzeczywiście zagadnienia, które tu poruszam nie są moją specjalnością, chociaż staram się je zrozumieć, to mam świadomość tego, że mogę się gdzieś zagalopować w ślepy zaułek, dlatego też cenię sobie wszystkie konstruktywne uwagi.
                                                  Więc zacznijmy od początku, jak Ty byś zdefiniował i czym jest dla Ciebie moralność?
                                                  Czy uważasz moralność za coś realnego-istniejącego, za coś takiego analogicznego jak smak i powonienie? Czy też moralność dla Ciebie jest tylko wymysłem - memem?
                                                  Czy rozwój moralny idzie w parze wraz z rozwojem samoświadomości i wiedzy na temat rzeczywistości? i t.d.

                                                  > i Wy to czytacie i nie grzmicie??????????
                                                  >
                                                  > Grzeg - ile równań Schroedingera rozwaliłeś?
                                                  > Powiem Ci..
                                                  > ZERO!
                                                  > Zaprzeczysz?

                                                  Nie pamiętam ile równań Schroedingera rozwaliłem. Z polibudą - wydział silnie powiązany z zagadnieniami elektryczności, roztarłem się -naście lat temu.
                                                  Chociaż z matmą, fizą i pokrewnymi nie miałem problemów, to tak naprawdę wiele spraw nie rozumiałem (i nadal nie rozumiem), dlatego też nie pociągała mnie dalsza kariera naukowca.
                                                  • jeepwdyzlu Re: pozwalacie grzegowi na snucie bełkotu 24.03.14, 16:14
                                                    Więc zacznijmy od początku, jak Ty byś zdefiniował i czym jest dla Ciebie moralność?
                                                    --------------------------------------
                                                    Żartujesz?
                                                    W dwóch zdaniach? Etyka to całą dziedzina nauki..
                                                    W skrócie jednak jestem darwinistą społecznym i uważam moralność za system przydatny dla przetrwania gatunku.
                                                    OPŁACA SIĘ ludziom - w sensie szans przeżycia - pomagać matkom, dzieciom, słabszym.
                                                    Słonie też to robią...
                                                    Są tak samo MORALNE jak Ty?


                                                    Czy uważasz moralność za coś realnego-istniejącego, za coś takiego analogicznego jak smak i powonienie? Czy też moralność dla Ciebie jest tylko wymysłem - memem?
                                                    ------------------------------------
                                                    Zbiór zasad - podobnie jak prawo.
                                                    Fundament cywilizacji.
                                                    To dość proste jednak - przynajmniej porównując do budowy wszechświata...



                                                    Czy rozwój moralny idzie w parze wraz z rozwojem samoświadomości i wiedzy na temat rzeczywistości?
                                                    -----------------------------
                                                    Niespecjalnie.
                                                    Największe zbrodnie ludzie popełnili całkiem niedawno (weź Hutu czy Holocaust)
                                                    Człowiek jest słaby, ma wady i JEST moralny - bo musi. Bo przydaje mu się. Bo tak zostaje społecznie zaprogramowany....


                                                    Wiesz grzeg - bez urazy, ale Twoje DYLEMATY i pytania - są na poziomie gimnazjum raczej niż liceum.
                                                    Kup sobie dobrą książkę - polecam Mircea Eliade...

                                                    Co do Schroedingera - moja rada - nie cytuj nazwisk jak nie jesteś w czymś dobry.
                                                    ciao
                                                    jeep
                                  • grzeg34 Re: ...i filmy 19.03.14, 14:34
                                    wawrzanka napisała:

                                    > To dziwne.

                                    Nie rozumiem Twojego zdziwienia.

                                    > Raz piszesz, że zasada nieoznaczoności została wymyślona dlatego, że
                                    > nasz umysł nie jest w stanie ogarnąć wszechświata, a teraz z całą pewnością st
                                    > wierdzasz, że rozwój moralny jest "nadpisany" i uzasadniasz to stwierdzenie zas
                                    > adą proporcjonalności i odwrotnej proporcjonalności. Tą zasadą posługujemy się
                                    > przecież my - niedoskonali. Jak więc można nią uzasadniać tak efemeryczne spraw
                                    > y jak moralność?

                                    Nikt (jeszcze) nie zna dokładnego wzoru na rozwój moralności, choć rzeczywiście taki rozwój następuje i jest potwierdzony przez wielu czołowych religioznawców, historyków i socjologów. Więc skoro istnieje, to moralność stanowi jedną z wielu wymiarów, form i postaci w jakie może się przeistaczać (koncentrować) Energia. Dlatego użyłem słowa "nadpisany" w odniesieniu do rozwoju moralnego, ponieważ w pewnych okolicznościach taki rozwój jest konieczny, bezpośrednio wynikający z właściwości, oddziaływań i form w jakich znajdują się dane określone porcje energii.
                                    Przy założeniu istnienia takiego ogólnego wzoru (być może bardzo rozbudowanego), z którego można byłoby wyprowadzić dowolną postać i formę Energi (lub Materii) w zakresie: cząstek elementarnych, mikro i makro świata/wszechświata, to moralność będąca taką/pewną formą energii zgromadzonej w mózgu zależna byłaby od wielu zmiennych, z których: poziom wiedzy o rzeczywistości i samoświadomość tej energii znajdowałaby się w liczniku tego wzoru, a przeciwieństwa w mianowniku.
                                    Teoretycznie fizyka mogłaby się obyć bez koncepcji fal i teorii prawdopodobieństwa, jednakże z powodu ograniczonych możliwości wykonywania precyzyjnych pomiarów, wprowadzono zasadę nieoznaczoności, dzięki której można było rozbudować całą tą teorię fal, pól i statystycznych modeli, bez których nie konsumowalibyśmy dzisiaj tych wszystkich technicznych nowinek i gadżetów.

                                    > Trochę to... karłowate.

                                    Dlaczego nie poprzestałaś na powyższym pytaniu, tylko zakończyłaś je takim tendencyjnym stwierdzeniem?
                                    • wawrzanka Re: ...i filmy 20.03.14, 13:37
                                      grzeg34 napisał:

                                      > Nikt (jeszcze) nie zna dokładnego wzoru na rozwój moralności, choć rzeczywiście
                                      > taki rozwój następuje i jest potwierdzony przez wielu czołowych religioznawców
                                      > , historyków i socjologów.

                                      Nikt nie zna, ale istnieje? Jak to jest możliwe?

                                      > Więc skoro istnieje, to moralność stanowi jedną z wi
                                      > elu wymiarów, form i postaci w jakie może się przeistaczać (koncentrować) Energ
                                      > ia.

                                      Moim zdaniem to zbyt śmiała nadinterpretacja. Sama pisałam na tym forum i podtrzymuję, że ewolucja rozwija się w określonym kierunku. My, ludzie - jesteśmy jej najnowszym osiągnięciem. Dość młodym. Nie wiemy co będzie dalej, chociaż nasze uczucia i to, jak nimi kierujemy ma kluczowy wpływ na dalszy rozwój cywilizacji. Jednak ewolucja gatunków i cywilizacja człowieka to nie jest to samo. A co to jest moralność? Na przykład moralność Pani Dulskiej też ma swoje prawa, ale czy przyczynia się do rozwoju humanizmu? Chyba raczej go hamuje.

                                      > > Trochę to... karłowate.
                                      >
                                      > Dlaczego nie poprzestałaś na powyższym pytaniu, tylko zakończyłaś je takim tend
                                      > encyjnym stwierdzeniem?

                                      Z czystej złośliwości. Skoro twoim zdaniem osobowości przedstawione w "Wątpliwości" są skarłowaciałe to ja uważam twoją postawę za analogicznie skarłowaciałą. Twierdzisz, że istnieje jakiś wzór moralności. One (zakonnice) też tak twierdziły. Jaka to różnica - między tobą, a nimi? Żadna. Lubię czytać twoje posty, jesteś myślącym człowiekiem. Ale dlaczego uważasz, że ci, którzy są może jeden krok za tobą - to są skarłowaciałe osobowości? a może za chwilę oni będą 5 kroków przed tobą? Trzeba było obejrzeć film do końca ;-)
                                      • grzeg34 Re: ...i filmy 20.03.14, 15:25
                                        wawrzanka napisała:

                                        > Nikt nie zna, ale istnieje? Jak to jest możliwe?

                                        Ktoś kiedyś powiedział, że wszystko co istnieje, a istnieje tylko Energia choć w różnych "formach", można opisać matematycznie. Problem tkwi tylko w naszych ludzkich ograniczeniach.
                                        Więc istnieje coś takiego jak moralność, czy nie?
                                        I nie mów, że to tylko jakieś umowne ustalenia, ponieważ wielu mało "gdzieś" nawet bardzo restrykcyjne ustalone Prawo Karne np. na widok jakiegoś "niemoralnego" zachowania partner(ki/a).

                                        > Jednak ewolucja gatunków i cywilizacja człowieka to nie jest to samo.

                                        Wiadomo, że nie to samo kropka w kropkę, ale można dostrzec wiele analogii.

                                        > A co to jest moralność? Na przykład moralność Pani Dulskiej też ma swoje prawa, ale
                                        > czy przyczynia się do rozwoju humanizmu? Chyba raczej go hamuje.

                                        Moralność odczuwamy dokładnie wtedy, kiedy na widok negatywnego dla nas wydarzenia, wbrew chłodnym kalkulacjom naszego mózgu, rozpiera nas energia do dynamicznego działania.

                                        > Z czystej złośliwości.

                                        Chociaż z jednym się zgadzamy - jesteś złośliwa i mściwa.

                                        > Skoro twoim zdaniem osobowości przedstawione w "Wątpliwo
                                        > ści" są skarłowaciałe to ja uważam twoją postawę za analogicznie skarłowaciałą.

                                        Ok, możesz tak uważać, ale dla przyzwoitości powinnaś to logicznie uzasadnić.

                                        > Twierdzisz, że istnieje jakiś wzór moralności. One (zakonnice) też tak twierdziły.
                                        > Jaka to różnica - między tobą, a nimi? Żadna.

                                        Jest zasadnicza różnica - ja jestem permanentnym heretykiem.


                                        > Lubię czytać twoje posty, jesteś myślącym człowiekiem.

                                        Cieszę się chociaż z tego.

                                        > Ale dlaczego uważasz, że ci, którzy są może jeden kr
                                        > ok za tobą - to są skarłowaciałe osobowości? a może za chwilę oni będą 5 kroków
                                        > przed tobą? Trzeba było obejrzeć film do końca ;-)

                                        To nie moja wina, że tak szybko się znudziłem.
                                        • wawrzanka Re: ...i filmy 24.03.14, 23:21
                                          grzeg34 napisał:

                                          > Więc istnieje coś takiego jak moralność, czy nie?
                                          > I nie mów, że to tylko jakieś umowne ustalenia, ponieważ wielu mało "gdzieś" na
                                          > wet bardzo restrykcyjne ograniczenia ustalone Prawo Karne np. na widok jakiegoś "nie
                                          > moralnego" zachowania partner(ki/a).

                                          Ustalone prawo karne nie ma tu nic do rzeczy, ale i tak wcale nie mówię, że "moralność" to jakieś umowne ustalenia. Samo słowo jest staroświeckie, ale jeśli ujmiemy je jako wewnętrzne przekonania jak postępować, lub nie - to bardziej mi się podoba. Każdy przecież ma jakąś wizję siebie, idealną. Lepszą, niż to prawdziwe ja. I dąży do tej wizji. To wcale nie jest jakiś "zbiór zasad", o jakich pisze Jeep. To coś innego. Co? Na szczęście nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wolę podążać za tą tajemnicą, wolę ją odkrywać.


                                          > Moralność odczuwamy dokładnie wtedy, kiedy na widok negatywnego dla nas wydarze
                                          > nia, wbrew chłodnym kalkulacjom naszego mózgu, rozpiera nas energia do dynamicz
                                          > nego działania.

                                          Nazwijmy rzecz po imieniu: odczuwamy chęć dynamicznego działania, a nie "moralność". Na dobre, lub na złe może to wyjść. Lepiej pomyśleć, niż zdawać się na "moralność".

                                          > Chociaż z jednym się zgadzamy - jesteś złośliwa i mściwa.

                                          O nie, ja się z tym wcale nie zgadzam.

                                          • grzeg34 Re: ...i filmy 26.03.14, 10:57
                                            wawrzanka napisała:

                                            > Ustalone prawo karne nie ma tu nic do rzeczy, ale i tak wcale nie mówię, że "mo
                                            > ralność" to jakieś umowne ustalenia. Samo słowo jest staroświeckie, ale jeśli u
                                            > jmiemy je jako wewnętrzne przekonania jak postępować, lub nie - to bardziej mi
                                            > się podoba. Każdy przecież ma jakąś wizję siebie, idealną. Lepszą, niż to prawd
                                            > ziwe ja. I dąży do tej wizji. To wcale nie jest jakiś "zbiór zasad", o jakich p
                                            > isze Jeep. To coś innego. Co?

                                            Energia.
                                            Dokładniej: myślę, że jest to jedna z postaci energii, której dzisiaj nie potrafimy precyzyjnie definiować i mierzyć, która daje nam o sobie znać w obliczu niekorzystnych zmian (wg naszych prognoz) w naszym bezpośrednim i pośrednim otoczeniu, które to mogą wpływać negatywnie na nas w przyszłości , lub na naszych potomnych.
                                            Energia to jest coś, co tak naprawdę jako jedyna istnieje we wszechświecie. Przyjmuje i przechodzi w różne postacie i formy, np. energia kinetyczna w potencjalną i na odwrót, kinetyczna w mechaniczną, cieplna w mechaniczną, mechaniczna w elektryczną, elektryczna w chłodniczą, elektryczna w promieniowanie elektromagnetyczne i na odwrót, energia rozpadu i fuzji jądrowej, i t.d. (interreakcji jest bez liku), a to wszystko ma swoje źródło w energii cząstek elementarnych, poprzez oddziaływania słabe i silne, plus energia tajemniczej grawitacji, a na dodatek to wszystko może się "rozpłynąć" w czymś tak abstrakcyjnym jak: w energii próżni, lub skupić się w bezwymiarowym punkcie, będącym swoistą osobliwością...


                                            > > Chociaż z jednym się zgadzamy - jesteś złośliwa i mściwa.
                                            >
                                            > O nie, ja się z tym wcale nie zgadzam.

                                            Przecież napisałaś wcześniej "z czystej złośliwości", a mogłaś napisać inaczej np. czasem jestem złośliwa...
                                            • jeepwdyzlu moralność to energia? 26.03.14, 12:07
                                              Bardzo oryginalna koncepcja - niestety - pozostajesz odosobniony...
                                              Grzeg - jesteś jak dziecko. Naiwny, ale z sympatycznym podejściem do świata.
                                              Patrzę na Ciebie dość zaskoczony, że się taki uchowałeś...
                                              Większość ludzi - gdzieś na poziomie 5-8 lat z tego wyrasta..
                                              Ty nie.
                                              Może trzeba Ci tego zazdrościć?
                                              Bez poczucia wyższości to piszę...
                                              jeep
                                              • grzeg34 Re: moralność to energia? 26.03.14, 12:24
                                                jeepwdyzlu napisał:

                                                > Bardzo oryginalna koncepcja - niestety - pozostajesz odosobniony...

                                                Z fizycznego punktu widzenia we wszechświecie każdy zbiór zasad, czy informacji to energia, która "zużyta" ma stworzenie takiego zbioru - energia strat (energia rozproszenia).
                                                Nasz Wszechświat charakteryzuje nieodwracalny wzrost entropii - nic i nikt nie jest wstanie zrobić, wymyśleć i zbudować bez strat energii.

                                                pl.wikipedia.org/wiki/Strza%C5%82ka_czasu
                                                • jeepwdyzlu Re: moralność to energia? 26.03.14, 12:31
                                                  każdy zbiór zasad, czy informacji to energia, która "zużyta" ma stworzenie takiego zbioru - energia strat (energia rozproszenia).
                                                  --------------
                                                  aha
                                                  zasady pracy kierowców śmieciarek w Bogocie to energia
                                                  idąc Twoim tropem...

                                                  No dobra, nie będę się nad Tobą znęcał...
                                                  :-)
                                                  jeep
                                                  • grzeg34 Re: moralność to energia? 26.03.14, 12:56
                                                    jeepwdyzlu napisał:

                                                    > No dobra, nie będę się nad Tobą znęcał...

                                                    Taa - Ty i ten Twój humanistyczno-abstrakcyjny obraz rzeczywistości...
                                • grgkh Re: ...i filmy 19.03.14, 16:40
                                  grzeg34 napisał:

                                  > Rozwój moralny jest "nadpisany" ponieważ, moralność jest wprost proporcjonalna
                                  > do rozwoju samoświadomości mechanizmów i praw otaczającej rzeczywistości, a odw
                                  > rotnie proporcjonalna do niewiedzy i do coraz bardziej karłowaciejącej osobowoś
                                  > ci.

                                  Osobowość karłowacieje, gdy oddaje się w niewole dogmatom.
                            • grgkh Re: ...i filmy 19.03.14, 16:39
                              grzeg34 napisał:

                              > pocoo napisała:
                              >
                              > > Wszechpotężny bóg wymaga służenia sobie i bezwzględnego posłus
                              > > zeństwa swojemu widzimisię.Bezwzględnego.To doprowadza do skarłowacenia o
                              > sobowo
                              > > ści.Nie wierzysz?
                              >
                              > "Wiara" to przede wszystkim filozoficzny sposób poznawania i interpretacji rzec
                              > zywistości,

                              To sprzeczność. Poznawanie wymaga zbierania informacji i sprawdzania, które z nich są prawdziwe. Wiara zaś ustanawia coś bez wymogu odnoszenia się do właściwej interpretacji zebranych informacji.

                              Nie rozumiesz tej sprzeczności?

                              > a także wiara w celowość rozwoju moralnego wszechświata,

                              Wszechświat, w którym wszystko zależy od fizyki (a musi tak być, bo jego funkcjonowanie nie prowadzi do chaosu) nie ma żadnej moralności.

                              Moralność – zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe.

                              Co dla jednego jest korzystne, sprzyjające mu (czyli dobre) to dla drugiego może przynosić odwrotny skutek (czyli jest złe). Nie istnieją uniwersalne zasady tego, co mamy uważać za dobre a co za złe.

                              Śmierć czeka nas wszystkich ze względu na fizykę Wszechświata i nie jest w bezwzględnej skali ani dobra, ani zła. Podobnie z naszymi narodzinami - materia, w której konstytuuje się nasza świadomość jest częścią świata a sama świadomość przychodzi z niebytu i, gdy informacja ja kodująca zniknie, sama też znika.

                              > który z "g
                              > óry został nadpisany" w naturę budulca wszechświata - w energię.

                              Materia przechodzi w energię i na odwrót, bo to są tylko inne strony istnienia tego samego, informacji.

                              > Bezwzględne posłuszeństwo i służba wobec wszechpotężnego widzimisia jakiegoś bl
                              > iżej nieokreślonego boga, rzeczywiście może prowadzić do skarłowacenia osobowoś
                              > ci i rozwoju fanatyzmu religijnego.

                              To oczywiste. Religia, jako zakażanie wiarą i dogmatyzmem to zło czyli czynnik niszczący prawdę o świecie.
                        • wawrzanka Re: ...i filmy 17.03.14, 10:19
                          grzeg34 napisał:


                          > Można "wierzyć" i nie mieć skarłowaciałej osobowości - to nie jest żadna reguła

                          A co to jest "skarłowaciała osobowość"? :) Wiara czy niewiara tu nie ma nic do rzeczy. Skarłowaciały w tym filmie był przede wszystkim ksiądz i biskupi, którzy go awansowali. Zarówno Meryl Streep, jak i ta młoda siostra to były ofiary indoktrynacji i żadna z nich nie miała "skarłowaciałej osobowości". A już na pewno nie Meryl Streep nie pamiętam jak jej tam w filmie było.

                          Wznosząc się na wyżyny moich możliwości filozoficznej interpretacji tego filmu dokonanej na własny użytek - mogę powiedzieć, że według mnie nawet indoktrynacja religijna nie jest w stanie zburzyć wewnętrznego porządku moralnego pojedynczego człowieka. To jest kwestia smaku i osobistego wyboru.
        • wariant_b Re: ...i filmy 13.03.14, 12:14
          grzeg34 napisał:
          > Dla mnie taki fakt, interesowania się i emocjonowania różnymi, możliwymi
          > tragediami życiowymi innych ludzi, jest co najmniej dziwny i niezrozumiały.

          Moje wątpliwości wobec "Wątpliwości" rozwiała dopiero informacja, że film
          nakręcono na podstawie sztuki "Doubt: A Parable", za którą zresztą jej, a takoż
          scenariusza filmowego autor, John Patrick Shanley, rok wcześniej dostał Pulitzera.
          Bez niej język filmu faktycznie momentami był "dziwny i niezrozumiały".
          • wariant_b Re: ...i filmy 13.03.14, 12:27
            No i gwoli przypomnienia warto zauważyć, że film puszczano "ku pamięci"
            Phila Hoffmana, który grał główną drugoplanową rolę męską - Ojca Flynna.
            Jego śmierć też zrodziła wiele wątpliwości.
          • wawrzanka Re: ...i filmy 14.03.14, 08:39
            wariant_b napisał:

            > Moje wątpliwości wobec "Wątpliwości" rozwiała dopiero informacja, że film
            > nakręcono na podstawie sztuki "Doubt: A Parable", za którą zresztą jej, a takoż
            > scenariusza filmowego autor, John Patrick Shanley, rok wcześniej dostał Pulitze
            > ra.
            > Bez niej język filmu faktycznie momentami był "dziwny i niezrozumiały".

            Dla mnie był zrozumiały :). Pamiętam z wczesnego dzieciństwa serial "Abigail". Wolałam go, niż dobranockę, tak samo jak "Niewolnicę Izaurę". Potem chyba już nigdy tego "Abigail" nie powtarzano :( "Wątpliwość" miała podobny klimat. Te zakonnice, te stare drzewa, czarne wrony i białe pomniki... czysta poezja. I świetni aktorzy.
            • pocoo Re: ...i filmy 14.03.14, 11:14
              wawrzanka napisała:
              > Pamiętam z wczesnego dzieciństwa serial "Abigail".

              Ogladałam go. Chyba wcześniej oglądałam w telewizji film pełnometrażowy "Drewniany różaniec".Wywarły na mnie takie wrażenie,że w każdej zakonnicy widzę potwora.Rzadko się mylę.
              • grzeg34 Re: ...i filmy 14.03.14, 11:38
                pocoo napisała:

                > ... w każdej zakonnicy widzę potwora.

                To nie jest przypadkiem jakaś fobia?

                > Rzadko się mylę.

                Ile razy i w jaki sposób to sprawdziłaś?
                • pocoo Re: ...i filmy 14.03.14, 12:48
                  grzeg34 napisał:

                  > Ile razy i w jaki sposób to sprawdziłaś?

                  Niewiele,cztery razy i o cztery za dużo.Suka,to komplement.
                  Znam jedna porządna zakonnicę,Hipolitę.To piąta.
              • wawrzanka Re: ...i filmy 14.03.14, 12:50
                pocoo napisała:

                > wawrzanka napisała:
                > > Pamiętam z wczesnego dzieciństwa serial "Abigail".
                >
                > Ogladałam go. Chyba wcześniej oglądałam w telewizji film pełnometrażowy "Drewni
                > any różaniec".Wywarły na mnie takie wrażenie,że w każdej zakonnicy widzę potwor
                > a.Rzadko się mylę.

                Drewnianego różańca nie oglądałam, muszę nadrobić zaległości. Lubię horrory.
                • pocoo Re: ...i filmy 14.03.14, 13:24
                  wawrzanka napisała:

                  > Drewnianego różańca nie oglądałam, muszę nadrobić zaległości. Lubię horrory.

                  Może dlatego wywarł na mnie duże wrażenie ten stary film,ponieważ autoryzuje go na końcu filmu ,niedowidząca ,prawdziwa główna bohaterka.
            • wariant_b Re: ...i filmy 14.03.14, 11:55
              wawrzanka napisała:
              > Dla mnie był zrozumiały :)

              Dla mnie aż nadmiernie.

              Film jest filmem i tak jak w muzyce nie patrzymy na to, jakich nut użyto,
              tak tu również nie tyle ważne są środki, co efekt końcowy. Ten, mimo kilku
              nominacji Oskarowych i inszych, był jakiś taki nie do końca przekonywujący.
              Oczywiście w sensie filmowym - pewnie scenariusz "papierowy" był lepszy.
              • wawrzanka Re: ...i filmy 14.03.14, 13:31
                wariant_b napisał:

                > Dla mnie aż nadmiernie.

                Dla ciebie nadmiernie, ale dla sióstr zakonnych, które sobie to obejrzą - na pewno w sam raz. I to dramatyczne: "I have doubts! I have such doubts..." I ten płacz na końcu. To było piękne.
    • grzeg34 Re: książki 13.03.14, 10:59
      wawrzanka napisała:

      > Zabieram za Johna Gribbina "Skąd się wziął kot Schrödingera". Czy ktoś czytał?
      > Mam nadzieję, że ten wątek posłuży jako miejsce wymiany doświadczeń czytelniczy
      > ch o tematyce... może filozoficznej? Społecznej? Popularnonaukowej? Religijnej?
      > Innej?

      Książki nie czytałem, ale z opisów wydaje się interesująca.
      P.S. Moim zdaniem zasada nieoznaczoności i t.p., jest jedynie wyrazem naszej bezsilności w obliczu bariery ludzkich możliwości i percepcji, przez co prawdopodobieństwo i modele statystyczne "sztucznie" wykreowano na fundament wszechświata i naczelny paradygmat rzeczywistości.
      • pocoo Re: książki 13.03.14, 12:36
        Aby się nie zgubić w tych zawiłościach i niezbyt zrozumiałych scenach,obejrze sobie
        "życie seksualne"takich stworzeń bożych jak płetwale błękitne. A może kaszalotów...A może mrówek...Trudny wybór.
        • grgkh Re: książki 13.03.14, 13:38
          A propos - polecam Ci bonobo i odradzam modliszki. :)
          • pocoo Re: książki 13.03.14, 13:46
            grgkh napisał:

            > A propos - polecam Ci bonobo i odradzam modliszki. :)
            >
            To znam.Samiec szympansa bonobo ma dobrze.Nikt mu nie odmawia i wszyscy są zadowoleni od niemowlęcia po starca.
            Modliszka,no cóż...taką ją bóg stworzył.
            • grgkh Re: książki 13.03.14, 20:54
              pocoo napisała:

              > grgkh napisał:
              >
              > > A propos - polecam Ci bonobo i odradzam modliszki. :)
              > >
              > To znam.Samiec szympansa bonobo ma dobrze.
              > Nikt mu nie odmawia i wszyscy są zado
              > woleni od niemowlęcia po starca.

              Chyba myślałaś o staruszce a nie staruszku? Tak?
              Co do elementów pedofilskich to czuję, że mnie podpuszczasz.

              > Modliszka,no cóż...taką ją bóg stworzył.

              Na miejscu tego pana modliszki można by się ucieszyć z takiego końca (koniec i tak musi nadejść a ten jest na pewno uwieńczony przepięknym orgazmem, bo ewolucja dba o takie szczegóły). Piękna śmierć jest lepsza od śmierci takiej sobie. Przynajmniej dla mnie.
        • grgkh Re: książki 13.03.14, 13:44
          Erwin Schrödinger to jedna z najbardziej fascynujących postaci we współczesnej fizyce. Bardziej roztargniony od Einsteina i bardziej niekonwencjonalny od artystycznej bohemy, bezskutecznie próbował przywrócić zdrowy rozsądek klasycznej fizyki światu kwantowemu. Jednak jego arcydzieło, praca, za którą otrzymał Nagrodę Nobla, stało się integralną częścią rewolucyjnej nowej fizyki.
          Prywatnie był nie mniej interesującą postacią. Nigdy nie próbował ukrywać, że dzieli życie z żoną i kochanką, a żona – także mająca kochanków – jest zupełnie zadowolona z tego stanu rzeczy. Jako wykładowca ubierał się tak niedbale, że często brano go za studenta, a nawet za włóczęgę.
          • pocoo Re: książki 13.03.14, 13:49
            grgkh napisał:

            > Erwin Schrödinger to jedna z
            > najbardziej fascynujących postaci we współczesnej fizyce.
            > Prywatnie był nie mniej interesującą postacią. Nigdy nie próbował ukrywać, ż
            > e dzieli życie z żoną i kochanką, a żona – także mająca kochanków –
            > jest zupełnie zadowolona z tego stanu rzeczy. Jako wykładowca ubierał się tak
            > niedbale, że często brano go za studenta, a nawet za włóczęgę.
            [/url]

            I to jest zdrowe podejście do życia. Wiem.

            • grzeg34 Re: książki 13.03.14, 14:31
              pocoo napisała:

              > I to jest zdrowe podejście do życia. Wiem.

              Uważasz niewierność za zdrowe podejście do życia?
              Po co w ogóle taki związek oparty na niewierności?

              • pocoo Re: książki 13.03.14, 14:59
                grzeg34 napisał:

                > Uważasz niewierność za zdrowe podejście do życia?
                > Po co w ogóle taki związek oparty na niewierności?
                >
                O jakiej niewierności piszesz?W związku małżeńskim?
                Nie miałeś nigdy ochoty na seks z inną kobietą? Umartwiasz się?
                Do agencji towarzyskich wpuszczają tylko singli.Gdzie taka agencja istnieje.
                Kto uprawia seks z innym partnerem(ką) na oczach współmałżonka?

                • grzeg34 Re: książki 13.03.14, 15:16
                  pocoo napisała:

                  > O jakiej niewierności piszesz?W związku małżeńskim?

                  o niewierności nie tylko w związku małżeńskim

                  > Nie miałeś nigdy ochoty na seks z inną kobietą? Umartwiasz się?

                  Nigdy nie zdradziłem żony i nie zamierzam jej zdradzać.
                  Znamy się od dawna, poznaliśmy się będąc jeszcze nastolatkami i nie odczuwam żadnego umartwiania się.

                  > Do agencji towarzyskich wpuszczają tylko singli.Gdzie taka agencja istnieje.
                  > Kto uprawia seks z innym partnerem(ką) na oczach współmałżonka?

                  Nie wiem
                  • pocoo Re: książki 13.03.14, 15:40
                    grzeg34 napisał:

                    > Nigdy nie zdradziłem żony i nie zamierzam jej zdradzać.
                    > Znamy się od dawna, poznaliśmy się będąc jeszcze nastolatkami i nie odczuwam ża
                    > dnego umartwiania się.

                    Wyobraź sobie,że też wiem co to jest.
                    Gdyby chłopak(moja pierwsza miłość) ożenił się ze mną,myślałabym tak jak Ty.Resztę pokazałoby życie.
              • grgkh Re: książki 13.03.14, 21:10
                grzeg34 napisał:

                > pocoo napisała:
                >
                > > I to jest zdrowe podejście do życia. Wiem.
                >
                > Uważasz niewierność za zdrowe podejście do życia?
                > Po co w ogóle taki związek oparty na niewierności?

                A jeśli ktoś jest, przy okazji tego, wierny swojemu bogu to nie wystarczy?

                Zresztą bóg wybacza niewierność, więc trzeba brać z niego przykład. O...
                • grzeg34 Re: książki 14.03.14, 10:17
                  grgkh napisał:


                  > A jeśli ktoś jest, przy okazji tego, wierny swojemu bogu to nie wystarczy?
                  >
                  > Zresztą bóg wybacza niewierność, więc trzeba brać z niego przykład. O...

                  Moralność ludzkiego życia jest odpowiednikiem pięknego kwiatu, będącego zapowiedzią wartościowego owocu.
                  • pocoo Re: książki 14.03.14, 11:09
                    grzeg34 napisał:
                    > Moralność ludzkiego życia jest odpowiednikiem pięknego kwiatu

                    Każdy człowiek ma inne poczucie estetyki.

                    >, będącego zapowiedzią wartościowego owocu.

                    Wartościowy owoc?Z pięknych,okazałych kwiatów,powstają najczęściej niejadalne owoce ,lub zjadane przez zwierzaki.
                    Nie wysilaj się na porównania.Ten kwiat i owoc zostaw w domu.
                    • grzeg34 Re: książki 14.03.14, 11:40
                      pocoo napisała:

                      > Nie wysilaj się na porównania.

                      Masz rację, żaden ze mnie literat, chciałem tylko zobrazować swój pogląd.
                      • grgkh Re: książki 14.03.14, 18:09
                        grzeg34 napisał:

                        > Masz rację, żaden ze mnie literat, chciałem tylko zobrazować swój pogląd.

                        Nie bądź taki skromny. Twoja recenzja 30 minut filmu podobała mi się.
                        • pocoo Re: książki 14.03.14, 20:40
                          grgkh napisał:

                          > Nie bądź taki skromny. Twoja recenzja 30 minut filmu podobała mi się.
                          >
                          Mi też.Muszę sprawdzić,ponieważ wydaje mi się,że z wrażenia wytrzeszcz oczu do tej pory mam.
                          • grgkh Re: książki 14.03.14, 20:48
                            To niesprawiedliwe, żeby przymioty grzesia zaszkodziły Twej urodzie.

                            No, chyba że z oczami na wierzchu wyglądasz lepiej. Ale tego nie wiem, bo jako muza dotąd byłaś dla mnie niewidoczna.
                            • pocoo Re: książki 15.03.14, 07:45
                              grgkh napisał:

                              > To niesprawiedliwe, żeby przymioty grzesia zaszkodziły Twej urodzie.
                              >
                              > No, chyba że z oczami na wierzchu wyglądasz lepiej. Ale tego nie wiem, bo jako
                              > muza dotąd byłaś dla mnie niewidoczna.
                              >
                              Oczy mi już wskoczyły na właściwe orbity.Jestem niewidoczna i jako muza wywiazuję sie ze swoich obowiązków.Piszesz teksty jakby moje ,ale są Twoje.Harmonia pełna.
                              • grgkh Re: książki 15.03.14, 16:48
                                pocoo napisała:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > > To niesprawiedliwe, żeby przymioty grzesia zaszkodziły Twej urodzie.
                                > >
                                > > No, chyba że z oczami na wierzchu wyglądasz lepiej.
                                > > Ale tego nie wiem, bo jako
                                > > muza dotąd byłaś dla mnie niewidoczna.
                                > >
                                > Oczy mi już wskoczyły na właściwe orbity.

                                To dobrze dla Ciebie, ócz Twoich i dla tych, co Cię widzą (nie muszą robić zeza dokonując korekty obrazu).

                                > Jestem niewidoczna i jako muza wywiazuję sie ze swoich obowiązków.

                                Dokonując co i raz to nowych natchnień.

                                > Piszesz teksty jakby moje ,ale są Twoje.Harmonia pełna.

                                Inspiracja jest Twoja, więc masz swój muzyczny udział.
                                Stąd właśnie harmonia czasem zwana akordeonem.
                                • pocoo Re: książki 16.03.14, 07:26
                                  grgkh napisał:

                                  > To dobrze dla Ciebie, ócz Twoich i dla tych, co Cię widzą (nie muszą robić zeza
                                  > dokonując korekty obrazu).

                                  Jesteśmy sobie potrzebni.Moja sąsiadka tak właśnie patrzy,a ja myślałam,że to jej uroda.
                                  Dziękuję.

                                  > Inspiracja jest Twoja, więc masz swój muzyczny udział.

                                  "Amol"?

                                  > Stąd właśnie harmonia czasem zwana akordeonem.
                                  >
                                  Ja nigdy tych instrumentów nie mylę.Ale,jak ktoś uważa,że mandolina i gitara to jest to samo...no to gitara.
                  • grgkh Re: książki 14.03.14, 18:07
                    grzeg34 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    >
                    > > A jeśli ktoś jest, przy okazji tego, wierny swojemu bogu to nie wystarczy
                    > ?
                    > >
                    > > Zresztą bóg wybacza niewierność, więc trzeba brać z niego przykład. O...
                    >
                    > Moralność ludzkiego życia jest odpowiednikiem pięknego kwiatu,
                    > będącego zapowiedzią wartościowego owocu.

                    Tak, jak nie było nic przed powstaniem naszej świadomości, tak samo nie będzie nic po jej zniknięciu po śmierci. Kwiaty i owoce trzeba zbierać i spożywać dopóki dysponujemy świadomością zdolną to ocenić, za życia.

                    Każda religia obiecuje inne owoce nie wiem więc, na co Ty liczysz?

                    Co do moralności, to ocena tego, co jest złe a co dobre, jest względna i ocena poza kontekstem, w którym występuje takie zdarzenie jest bez sensu.
                    • grzeg34 Re: książki 17.03.14, 11:25
                      grgkh napisał:

                      > Tak, jak nie było nic przed powstaniem naszej świadomości, tak samo nie będzie
                      > nic po jej zniknięciu po śmierci. Kwiaty i owoce trzeba zbierać i spożywać dopó
                      > ki dysponujemy świadomością zdolną to ocenić, za życia.

                      Pozostaną potomni, którzy nas bacznie obserwują i analizują nasze postępowanie.

                      > Każda religia obiecuje inne owoce nie wiem więc, na co Ty liczysz?

                      Na nic nie liczę. Nie chciałbym jedynie w obliczu własnej śmierci mieć poczucia bezwartościowego zużycia własnego życia.

                      > Co do moralności, to ocena tego, co jest złe a co dobre, jest względna i ocena
                      > poza kontekstem, w którym występuje takie zdarzenie jest bez sensu.

                      W wielopokoleniowemu i filozoficznemu rozwoju moralności nie ma miejsca na zero-jedynkowy system oceny.
                      Moralność i wartościowanie otaczającej rzeczywistości jest domeną tylko i wyłącznie samoświadomości, której główne mechanizmy funkcjonowania oparte są na nielogicznych metodach obrazowania.
            • grgkh Re: książki 13.03.14, 21:09
              pocoo napisała:

              > grgkh napisał:
              >
              > > Erwin Schrödinger to jedna z
              > > najbardziej fascynujących postaci we współczesnej fizyce.
              > > Prywatnie był nie mniej interesującą postacią.
              > > Nigdy nie próbował ukrywać, że dzieli życie z żoną i kochanką,
              > > a żona – także mająca kochanków –
              > > jest zupełnie zadowolona z tego stanu rzeczy.
              > > Jako wykładowca ubierał się tak niedbale, że często
              > > brano go za studenta, a nawet za włóczęgę.

              >
              > I to jest zdrowe podejście do życia. Wiem.

              Zdrowe, pod warunkiem, że nikt jakiejś francy nie przywlókł.

              Poza tym męczył zwierzęta, takiego kota. Pewnie był to jakiś miły miauczak, futerkowy, przyjemny w dotyku a on go zamykał w pudełku. I szprycował jakąś trucizną udając, że tego nie robi. Tak się nie robi. Dzisiejsi obrońcy zwierząt daliby mu popalić.
      • wawrzanka Re: książki 14.03.14, 08:43
        grzeg34 napisał:

        > Książki nie czytałem, ale z opisów wydaje się interesująca.
        > P.S. Moim zdaniem zasada nieoznaczoności i t.p., jest jedynie wyrazem na
        > szej bezsilności w obliczu bariery ludzkich możliwości i percepcji, przez co pr
        > awdopodobieństwo i modele statystyczne "sztucznie" wykreowano na fundament wsze
        > chświata i naczelny paradygmat rzeczywistości.

        I co w związku z tym? Nie wiemy, gdzie jest bariera naszych możliwości i percepcji i nie uznajemy swojej bezsilności. Dlatego dopóki nie zapukamy w tę barierę i nie usłyszymy głuchego dźwięku - będziemy jej szukać.
        • grzeg34 Re: książki 14.03.14, 10:44
          wawrzanka napisała:


          > I co w związku z tym? Nie wiemy, gdzie jest bariera naszych możliwości i percep
          > cji i nie uznajemy swojej bezsilności. Dlatego dopóki nie zapukamy w tę barierę
          > i nie usłyszymy głuchego dźwięku - będziemy jej szukać.

          Ludzkość zapukała w taką barierę w 1927r. (zasada nieoznaczoności) i nadal puka, a powstały w związku z tym głuchy dźwięk (statystyczne modele), określa mianem rzeczywistości.
    • man_sapiens Re: książki 15.03.14, 12:32
      Tej książki nie znam (jeszcze). Ale jeżeli chcesz poczytać coś fascynującego o fizyce, to polecam Briana Greene "Ukryta rzeczywistość" - o wszechświatach równoległych. W dzisiejszej fizyce zasada nieoznaczoności przestała być istotnym zagadnieniem, stała się wręcz niepotrzebna.
      • grzeg34 Re: książki 17.03.14, 09:46
        man_sapiens napisał:

        > W dzisiejszej fizyce zasada nieoznaczoności przestała być istotnym za
        > gadnieniem, stała się wręcz niepotrzebna.

        Zasada nieoznaczoności przestała być istotnym zagadnieniem tylko w zakresie fizyki teoretycznej.
        W fizyce doświadczalnej "piszczy, aż uszy bolą".
      • wawrzanka Re: książki 17.03.14, 10:36
        man_sapiens napisał:

        > Tej książki nie znam (jeszcze). Ale jeżeli chcesz poczytać coś fascynującego o
        > fizyce, to polecam Briana Greene "Ukryta rzeczywistość" - o wszechświatach równ
        > oległych. W dzisiejszej fizyce zasada nieoznaczoności przestała być istotnym za
        > gadnieniem, stała się wręcz niepotrzebna.


        Chętnie zajrzę, bo ten Kot przegadany, woda się leje po całej książce, a kwestie popularnonaukowe poprzeplatane wątkami obyczajowymi: "wygłosił wykład, ale wrócił do domu, przemyślał, zadzwonił do kolegi po fachu, (który miał takich a takich przodków i takie to a takie autorytety blablablabla) i było wiele zarzutów, a tamten naradził się z kuzynem i wówczas... blablablabla." Oczywiście to nie jest dokładny cytat tylko moja parodia tego dzieła literackiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka