grgkh
10.05.14, 22:55
Przeczytałem przed chwilą na tym forum sformułowanie "święta pamięć". Może nie zwróciłbym na to uwagi ale "w ustach" kogoś nie deklarującego się jako wierzący, "zabrzmiało" mi to fałszywie. Nie było cudzysłowu ani italików. Wyglądało normalnie poważnie.
Odrzucam teorie spiskowe. Uważam wstępnie (nie znam jeszcze odpowiedzi autora), że to był błąd wynikający z pewnego odruchu. Językowego. Kulturowego.
Dlaczego np. o Lechu Kaczyńskiem mamy mówić, że jest świętej pamięci a o Adolfie Hitlerze już nie? Razi mnie hipokryzja, którą się odruchowo posługujemy na co dzień. Bez tego, że sobie postanowimy nie robić czegoś absurdalnego, głupiego, nic się nie zmieni. Będziemy wciąż występowali jako siewcy tej samej, zakłamanej kultury. Będziemy czcić duchy przodków - duchy, w które nie wierzymy, ale tak nas wytresowano.
Historia nie jest świętej pamięci, bo miała i jasne, i ciemne strony. I to nie my decydujemy, co jest w niej wartościowe lub naganne ale PRAWDZIWE ARGUMENTY. To może, zamiast kultu przodków, zacznijmy czcić argumenty czyli sam rozum, prawdę i sposób, w jaki do tego dochodzimy. Co z tego, że ktoś potem musiał oddać życie za wolność, jeśli wcześniej ktoś inny tę wolność zabrał? Te dwa zdarzenia są ze sobą związane i bez sensu jest kult PRZYWRACANIA stanu normalnego jeśli wystarczy chęć i dbałość o trwanie normalności.
Święta pamięć odwraca naszą uwagę od tego, co powinniśmy robić jako rzecz najważniejszą.