Dodaj do ulubionych

Kokaina w Watykanie

30.05.20, 17:52

Nowe kłopoty dla Bergoglio: Przypadek mons. geja-kokainisty w Watykanie
Franca Giansoldati 29 czerwiec 2017 tłum. RAM
By nie dostarczać papieżowi coraz to nowych przykrości znalazł się w Watykanie ktoś, kto usiłował ukryć przed nim druzgocącą wiadomość dotyczącą młodego księdza geja i narkomana. Przypadek sam w sobie byłby oceniany jedynie jako bardzo sprośny, gdyby nie fakt, że sposób w jaki się nim zajęto namnożył wiele problemów.
Około 2 miesięcy temu – po dokonaniu weryfikacji i kontroli krzyżowych – żandarmeria watykańska zdołała położyła swe ręce na handlu kokainą odbywającym się w jednym z pałaców Stolicy Apostolskiej. W wyniku rewizji, w mieszkaniu pewnego dostojnika – będącego sekretarzem znaczącego kardynała należącego do ścisłego grona papieskich współpracowników – znaleziono kilka gramów białego proszku.
Używanie narkotyków sprawiło, że duchowny stał się narkomanem do takiego stopnia, że po jego zatrzymaniu musiano wysłać go na leczenie do jednej z klinik rzymskich.
W międzyczasie trwała w Watykanie bolesna dyskusja o tym, jak zaradzić kłopotliwemu zajściu, bo jednej strony ksiądz był sekretarzem wpływowego kardynała, a z drugiej rodziła sie konieczność ukarania go za skandaliczne prowadzenie się w momencie, w którym i bez skandali sytuacja pontyfikatu nie jest łatwa. Krótko mówiąc – należało działać szybko i równocześnie pomóc osobie, o której mowa w sposób zdecydowany.
Dlatego też – w wyniku nacisków kardynała – po pobycie w klinice – ksiądz gay został wysłany na okres oczyszczenia i medytacji do klasztoru. Zapytacie do którego? Otóż do klasztoru w Montecassino.
Decyzja o wysłaniu duchownego właśnie na Montecassino zadziwiła w Watykanie wielu i to bardzo, ponieważ do niedawna mieszkał tam Pietro Vittorelli – były opat, oskarżony o zawłaszczenie sobie 500 000 euro z kont benedyktyńskich. W przypadku Vittorelli'ego – pieniądze zamiast być przeznaczane na dobroczynność – szły na podróże i wczasy zagraniczne w towarzystwie przyjaciół.
Podczas chat'ów telefonicznych opat pisał, że jedzie do Brazylii by: "szukać chujów".
W międzyczasie młody watykański prałat tracił zdrowie i to tak szybko, że według lekarzy jego problemy zagrażały życiu, a z niego samego zostawały jedynie skóra i kości. Z tego powodu zalecono powtórną hospitalizację, tym razem w szpitalu uniwersyteckim im. A. Gemelli na oddziale chorób zakaźnych.
Mówi się, że papież jest przygnębiony i zasmucony.
Czasami kryterium miłosierdzia z trudem jest zastosowalne do kanonicznego wymiaru sprawiedliwości.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka