atolski21 Po smierci dla katolika jest niebo 01.11.07, 10:38 Dusza katolika bedzie w obecnosci Boga w stanie wiecznego zrozumienia i szczesliwosci. Katolickie Niebo to Wiedza Calkowita. A co z atolem? Atol nie chcial Boga przez cale zycie i Bog do konca uszanuje jego wolna wole. Po smierci rowniez Bog nie bedzie chcial jego. Dusza atola rozproszy sie jako kurz kosmosu , bez sladu . Odpowiedz Link Zgłoś
zbig571 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 11:01 Skoro jesteś ateistą to masz absolutną pewność naukowo dowiedzioną że po śmierci nie ma nic. Czarna ściana. Mózg obumiera i ginie wszystko co nazywamy człowiekiem. Chyba proste więc po co pytasz? Co cię obchodzą bajki i mity wyznawane przez moherowy ciemnogród? A może nie do końca? A może chcesz za pomocą kilku nędznych komórek poznać Absolut? Czy z definicji nie jest to wykluczone? Odpowiedz Link Zgłoś
7eki Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 11:19 Po śmierci dostaniesz coś pięknego. Coś czego nie można dostać za życia. "Święty spokój". Odpowiedz Link Zgłoś
3promile Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 11:31 O! I za to wypiję! Odpowiedz Link Zgłoś
pos3gacz Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 13:18 7eki napisał: > Po śmierci dostaniesz coś pięknego. Coś czego nie można dostać za życia. "Święt > y > spokój". XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX STRZAŁ w 10 Odpowiedz Link Zgłoś
zgw Re: co o f i c j a l n i e po śmierci? 01.11.07, 12:42 A co oficjum może o tym wiedzieć? Tyle samo co my wszyscy - jak powiadasz - wykształceni katolicy... Odpowiedz Link Zgłoś
zetper Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 12:52 Doświadczałem pewnych wrażeń i przeżyć, mając tego świadomość, a jednocześnie toczyło się to samo, jakby bez udziału świadomości, jak we śnie. To było w czasie mego wcześniejszego przebudzenia, kiedy próbowałem się całkowicie zrelaksować, aby ponownie zasnąć. Szybko udało mi się osiągnąć stan, w którym ciało przestaje istnieć, a umysł nie jest absorbowany żadną myślą. Po jakimś czasie pojawiła się pierwsza myśl, a raczej wyobrażenie tego, jak mógłby wyglądać Tamten Świat, w chwilę po śmierci. Świtało, szedłem wzdłuż lasu, którego zapach przypominał mi pierwsze wyprawy po grzyby, wszechobecny chłód, szarość i ciszę, powoli ustępujące w miarę jak budził się dzień i jak zbliżałem się do lasu. Las żył, słyszałem te wszystkie szmery i głosy, które zapamiętałem, kiedy jako młody chłopak, przyjechałem w nocy do wsi pod Piaskami, i w chwilę po tym, jak wysiadłem z rozświetlonego i rozgadanego autobusu, zostałem otoczony przez ciemność absolutną, w której nie widziałem nawet linii lasu na horyzoncie. Wiedziałem tylko, że droga, którą zobaczyłem w resztkach świateł odjeżdżającego autobusu zaprowadzi mnie do lasu, a wieś będzie za lasem. Poczułem wtedy las po różnych szmerach, głosach, czasem dramatycznych krzykach, wtedy to było przerażające. Teraz czułem las w podobny sposób, ale jednocześnie odczuwałem spokój i ciepło. Ze zdziwieniem zauważyłem, że posiadam ubranie, czy miało mnie ono chronić przed zimnem, na próbę zdjąłem czarny sweter i koszulę, i poczułem lekki chłód, szybko się ubrałem, ubranie okazało się niezbędne, przynajmniej do czasu kiedy słońce nie zacznie przygrzewać. Przede mną była droga, dalej równina, horyzont czerwieniał zapowiedzią wschodzącego słońca, na niebie nie było żadnej chmurki, dzień zapowiadał się ciepły i pogodny. Szedłem krokiem lekkim i beztroskim, chociaż nie wiedziałem dokąd. Czy jestem sam, oczywiście nie, przeczyły temu odgłosy dochodzące z lasu, ale czy są również inni ludzie, starzy, czy młodzi, chorzy czy zdrowi, grubi czy chudzi, wysocy, niscy, sympatyczni, czy nie, czy są dzieci. Jednym słowem, czy ten świat jest taki sam, jak ten, który dopiero opuściłem. I czy jest prawdziwy. Jeśli nie, jeśli są to tylko fantomy, moje wyobrażenia, które mają podtrzymywać we mnie tylko złudę przebywania w prawdziwym świecie, jest to przerażające, byłoby to piekło. A może jestem w piekle? Jak wobec tego wygląda niebo. Czy niebo to tylko pustka, w której słychać tyko niebiańską muzykę i śpiewy anielskie, nie każdemu takie niebo by się podobało. Rozejrzałem się dookoła, wszystko wyglądało prawdziwie, ale czy takie jest, i po co? A ja sam, czy jestem prawdziwy, to znaczy czy jestem tym samym, który odszedł z tamtego świata. Jeśli zostałem odtworzony w tej samej postaci, w jakiej odszedłem stamtąd, powinienem być stary i nieco schorowany, z pomarszczona twarzą, ale z jasnym umysłem. Umysł miałem jasny, ale brak lusterka uniemożliwiał sprawdzenie stanu mojego ciała. Jeśli znikły zmarszczki, a ciało nabrało jędrności, to czy nadal jestem to ja, ten który przyszedł z tamtego świata, czy ktoś inny, stworzony na moje podobieństwo. Bo, że zostałem stworzony na nowo, nie było wątpliwości, tamten ja, ze swoim odczuwającym ciałem, oczami, uszami, wrażliwą na dotyk skórą i umysłem wytworzonym przez mózg, przy współdziałaniu systemu nerwowego wprawiającego w ruch funkcjonowanie ciało, przestało istnieć. Przestało istnieć definitywnie i nieodwołalnie, tamten mechanizm przestał działać. Ktoś stworzył nowego człowieka, bardzo podobnego do tamtego, nawet wyposażonego w tą samą pamięć, jednak innego, odrębnego człowieka, posiadającego podobne ciało. Tylko po co? Po to, żeby był ? Dotychczasowa recepta na człowieka to miliardy lat ewolucji świata, potem miliardy lat ewolucji życia i ukształtowanie zasady, według której człowiek, rozwija się z jednej komórki, połączonej w określony sposób i w określonym miejscu z inną komórką i rozwija się według planu zapisanego w tych komórkach, podobnie zresztą jak pozostałe stworzenia i rośliny. Nie miałem wątpliwości, że mam ciało, bo jakże bym widział, gdybym nie miał oczu, jak słyszał bez uszu, jak czuł, że jestem, jak mógłbym się cieszyć lub martwić. A czy te rośliny w lesie, stworzone zostały na moje potrzeby jednorazowo? jeśli tak to, czy będą trwały zawsze w niezmienionej postaci, ilości i rodzaju. Czy też rodzą się, rozwijają i żyją według tych samych zasad jak na tamtym świecie. Jeśli tak, to obowiązują tu dwie różne zasady, inne dla ludzi i inne dla pozostałych stworzeń i roślin. Ale czy tak może być i jaki jest w tym sens. Odpowiedz Link Zgłoś
legrange Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 12:59 No właśnie. W jakiej postaci z martwych wstaje np. moherowy beret? Czy jako siwa, pomarszczona starucha z mózgiem wypranym przez ojca dyrektora, czy jako ładna dziewczynka z jeszcze otwartym umysłem? Czy moherowe berety zadają sobie kiedykolwiek takie pytania? Odpowiedz Link Zgłoś
hubkulik reinkarnacja 01.11.07, 13:25 Warto przyjrzec sie koncepcji reinkarnacji. Swiadomosc nie umiera wraz z cialem. Wchodzi w kolejne ciala. Nauka jeszcze oficjalnie tego nie uznala, choc sa pewne dowody, np. niektore dzieci ktore doskonale pamietaja swoje poprzednie wcielenie. Poglad "naukowy", ze nie ma nic po smierci jest tez tylko rodzajem wiary, nie ma na to dowodow. Nie wydaje sie, zeby tak bylo. Zycie bez sensu byloby w takim przypadku, gdyby nie bylo kontynuacji, lecz zapadniecie sie w nicosci. Religia chrzescijanska rowniez nie ma jeszcze jasnej koncepcji zycia po smierci. Warto wiec przyjrzec sie teorii reinkarnacji. Wiele ona wyjasnia, miedzy innymi to ze wszystko jest sprawiedliwie urzadzone, bowiem czlowiek rodzi sie w okreslonych warunkach, ktore sa skutkiem przeszlych wcielen i odleglych decyzji z poprzednich wcielen. Czyli wyklucza ona niesprawiedliwosc. Jedni rodza sie bogaci, inni w krajach trzeciego swiata. Jedni z srodowisku przestepczym, inni w "porzadnej rodzinie" maja dobry start. Z perspektywy teorii reinkarnacji nie jest to niesprawiedliwosc, wszystko ma swoja przyczyne i sens. Odpowiedz Link Zgłoś
zetper Re: reinkarnacja 01.11.07, 13:53 Świadomość to procesy chemiczne (nauka bada jak one przebiegają) zachodzące w mózgu, zmienia się ona w każdej sekundzie życia, a gdy mózg umiera, procesy te ustają i znika świadomość, nie ma dokąd pójść coś co nie istnieje. Nikt tego nie zadekretował,że życie ma mieć sens. Jeśli życie ma sens, to każde życie, dotyczy to więc również pająków, mrówek i bakterii, bo kto jest uprawniony, aby ich z tego wyłączyć. Ludzie sami nadają sens swojemu życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
aprox99 Re: reinkarnacja 01.11.07, 14:16 Tak samo jak z tym sensem zycia jest ze sprawiedliwoscia.Ile razy slyszymy codzien,,jakie to niesprawiedliwe).Kto powiedzial ze ma byc sprawiedliwe?I gdzie to jest napisane.Sprawiedliwosc stworzyli ludzie.Co dla jednego jest sprawiedliwe dla innego nie.Kto sie czuje niesprawiedliwie potraktowany moze isc dom pana boga tam mu na pewno pomoga. Odpowiedz Link Zgłoś
hubkulik Re: reinkarnacja 01.11.07, 15:19 Procesy chemiczne nadaja ksztalt temu, czego doswiadcza swiadomosc, lecz czym jest sam obserwator? Czym jest to, co doswiadcza tego, co "rzezbia" chemiczne procesy w mozgu? Czym jest to, co doswiadcza w czlowieku? Czym jest to, co doswiadcza w Tobie? Czym jest to, co trwa w nas, co sie nie zmienia? Skad pewnosc, ze swiadomosc znika? Doswiadczyles tego? Tak, czy owak, teraz jestes swiadomy. Tu i teraz istniejesz, trwasz. To jest to, co jest pewne. Jesli utozsamic swiadomosc z cialem, to znika ona gdy umiera cialo. To jest logiczna konkluzja, gdy przyjac takie zalozenie. Ale to tylko zalozenie. Zalozenie, ze swiadomosc jest tak scisle zwiazana z cialem, ze zanika jak i ono zanika. Jednak skad ta pewnosc, ze swiadomosc umiera wraz z cialem? Dla mnie to tylko hipoteza, jedna z wielu. Hipoteza, ktora jak sadze stala sie dla niektorych nowym wyznaniem wiary. A przeciez zawsze mozna powiedziec po prostu "nie wiem". Choc sama wiara jest ok, ale warto byc swiadomym ze to tylko wiara lub hipoteza. Wlasnie przekonanie, ze po smierci ciala swiadomosc umiera to wg mnie tylko kolejne wyznanie wiary. Niewiele sie rozni to od tego, kto wierzy, ze po smierci ciala swiadomosc istnieje dalej. Zgadzam sie, ze czlowiek nadaje sam swojemu zyciu sens. Zdaje sie, ze kiedy umysl stwarza taka teorie dot. zycia, ze jest ono sensowne, to latwiej jest zyc. Jest poczucie, ze jest pewien porzadek, pewna harmonia w zyciu i we wszechswiecie. Nadaje to tlo osobistemu doswiadczeniu, w ktorym wszystko jest w zyciu na swoim miejscu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.tatarski Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 13:52 Nie wierzę w Boga ani w niebo. To są wymysły ludzi z innej epoki. Wierzę natomiast, że żył kiedyś człowiek o imieniu Jezus, który działał na terenie tzw. Ziemi Świętej i nauczał wiary w Boga tak jak ją rozumiał, co doprowadziło go do konfliktu z żydowskimi arcykapłanami, a w efekcie końcowym do ukrzyżowania. Chciałbym żeby był Bóg i jakaś wyższa sprawiedliwość. Jednak złudzeń co do tego pozbawiła mnie II wojna światowa i ogrom mordu na niewinnych jaki jej towarzyszył. Gdzie był Bóg dla tych, których mordowano masowo w obozach zagłady? Wiecie?, bo ja nie! A przecież to twórca dopowiada za swoje dzieło! Dlatego sam jestem niewierzący i uważam, że 85% ludzi myśli podobnie jak ja, tylko się boi to głośno powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
aprox99 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:09 Masz racje.Gdzie jest ten Bog,ktory nas ponoc tak ukochal.Prosze mi pokazac jego wplyw na ziemie albo na ludzi.Tylko logiczny.Gdyby nas tak kochal to czulibysmy to w jakis sposob.Istota(osoba) ktora kocha nie milczy wiecznie tylko daje ukochanemu o ty znac i to czuc.Ta cala wiara bazuje na strachu ludzkim i nic wiecej.A tak wlasciwie wedlug Jezusa nikt nie wierzy:Jezeli ktos ma wiare to powie tej gorz e przesun sie i ona sie przesunie.Nikomu nie udalo sie przesunac skrawka papieru a co dopiero gore.Dlatego nikt tak naprawde nie wierzy.Czlowiek poznaje swiat za pomoca zmyslow ktore ma . Swiata duchowego(jezeli istnieje ) nie mozemy naszymi zmyslami poznac i koniec kropka.Cale zycie mozemy sie wysilac i medrkowac,wszystko na nic.Zycie to nie jebajka to je bitwa.Jak czlowiek rozmawia z bogiem to jest wiara,a jak bog z czlowiekiem to jest schizofremia Odpowiedz Link Zgłoś
mawromichalis Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:16 Funiksie! Jestem katolikiem i postaram sie w miare szczegolowo odpowiedziec na Twe watpliwosci. 1.Wiara nie zmienia sie ze wzgledu na czasy. XXI wiek jak i zaden inny nie maja wplywu na Ewangelie, a tresc wiary nie moze byc i nigdy nie bedzie "poprawiona". Zmianom ulegaja tylko przepisy koscielne i obrzedy - bo te osadzone sa w konkretnym czasie. Dlatego tez Kosciol w imie postepu i nowoczesnosci nie rezygnuje z piekla i diabla. Co wiecej: Kosciol podkresla (TERAZ TEZ), ze Szatan istnieje, a najwiekszym jego zwyciestwem jest to, ze malo kto w niego wierzy. Nieco zamieszania robia rozni teologowie, ktorzy przypuszczaja, ze ze wzgledu na Boze Milosierdzie pieklo ostatecznie bedzie puste (ale nikt nie mowi, ze go nie ma!), ale tego nie wie nikt, Kosciol tez. Watykan tez by tak chcial, zeby bylo ono puste, ale zarazem przypomina, o duszach, ktorze odrzucą Boze Milosierdzie i wybiora pieklo same. Pewnie echo tych spekulacji doszlo do Ciebie i stad Twoje przekonanie, ze Kosciol zmienia swoje poglady.Powtorze: nie moze ich w tej kwestii zmienic, a ciemnogrodem wydają się one tylko pozornie. 2.Kosciol nie naucza w sposob pewny jak bedzie wygladal koniec swiata, bo jest to tajemnica. Oczywiscie pewne rzeczy są juz teraz jasne i pewne, stanowią tez wykładnie wiary Koscioła - postaram sie je opisac. Gdy czlowiek umiera jego niesmiertelna dusza opuszcza ciało. Nie dzieje sie to w ułamku sekundy, dlatego bardzo pożądana jest modlitwa przy konającym i także juz przy zmarłym. Nie wiadomo ile procentowo i wg dokładnie jakich kryteriów dusze trafiaja do nieba, czysca lub piekla. Działa tu Boze Miłosierdzie, a poza tym jest to juz inny swiat, ktorego nie znamy i nie potrafimy objac naszą wyobraznia. Mozna sie jedynie domyslac, ze wiekszosc dusz nie trafia od razu do wiecznosci. Wiecznosc to nie jest czas upływajacy na niekończacej sie sielance, bo byłoby to po prostu nudne (i wiekszosci tak sie kojarzy). Wiecznosc nie jest niekonczacym sie czasem, ale jest BEZCZASEM, ale jak i co tam bedzie, tego 'ani oko, ani ucho', jak powiedzial Jezus.Ale na pewno nie bedzie tam nudno - bo czas tam nie plynie! Na tym tez polega dramat piekla - ono tez jest wieczne i przez to jest miejscem rozpaczy, bo nie ma tam nadziei. Przebywanie poza wiecznoscia (niebem/pieklem), to jest czysciec (stad odpusty zupelne i czastkowe). Niektore dusze trafia do nieba przed Sadem Ostatecznym, niektore dopiero na nim. Nazwa 'ostateczny' oznacza, ze kazda dusza ma szanse na wczesniejszy sad tylko nad soba samą, na swoje wlasne spotkanie z Panem Bogiem. Kto wie, moze na tym sadzie Bog objawi i swoje milosierdzie duszom piekielnym? Ale to juz sa wlasnie wspolczesne spekulacje, poza tym Pan Bog nie moze zmusic do zbawienia. Sad bedzie koncem swiata, wielkim spotkaniem wszystkich: zyjacych i umarlych, ktorzy powstana zmartwych. Prosze pamietac, ze to bedzie inna fizycznosc, nieskalana i o zupelnie innych wlasciwosciach niz dotad. Bedzie to zatem pelna egzystencja duszy i ciala wg Bozego pierwotnego zamiaru. A skad wiadomo, ze cialo bedzie inne? Prosze przypomniec sobie Jezusa po zmartwychwstaniu: mogl byc nierozpoznawalny, byl w dwoch miejscach jednoczesnie i otwieral zamkniete drzwi. Jako czlowiek. 3.Reinkarnacja przeczy zmartwychwstaniu i w ogole chrzescijanstwu i zapewne Pan wie, ze jest herezją. 4.Mysle, ze nie jest Pan niewierzacy. Nie napisalby Pan tego listu. A przeciez Pan pyta i drąży. Wiara to nie pewnosc tylko wlasnie wiara i roznie na jej drodze bywa. Tylko po prostu nie nalezy z niej schodzic. Nie oplaca sie zostawac w tyle. wierzac tez mozna (nawet trzeba) pytac, nie rozumiec, dociekac i oddawac swoje niejasnosci Bogu. Prosze pamietac, ze Ewangelii jeden z proszacych jezusa o pomoc mowi rzecz pozornie sprzeczną: "Panie wierzę i zaradź memu niedowiarstwu!". On wlasnie wyraza codziennosc trudu, jaką ponosi wierzacy. Zycze radosci Wszystkich Swietych! Pozdrawiam i proszę sie jakos odezwac Michał mawromichalis@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
aprox99 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:25 Czesc Herezja bylo tez to ze ziemia nie jest srodkiem Wrzechswiata i ze obraca sie wokol slonca a nie odwrotnie.Kosciol byl na smierc i zycie do tego przekonany .Gdyby nie pare set lat panowania kosciola w sredniowieczu,gdyby nie stosy i wielowiekowe przesladowania to juz dzisiaj latalibysmy jak statek enterprise.Pare set lat zacofania i ciemnoty.Z uszanowaniem Odpowiedz Link Zgłoś
mawromichalis Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:50 Nie jestem pewien faktu czy helicentrycznosc byla herezja, czy tylko pogladem potepionym. Herezja jest terminem zastrzezonym dla kwestii teologicznych i skutkuje najczesciej schizmą. Poza tym przypomne kilka rzeczy, bo jakos latwo jest mieszac niektorym fakty: 1.Heliocentrycznosc odkryl Kopernik w 1543 roku (wtedy ukazala sie jego ksiazka), czyli 100 lat po sredniowieczu. Sredniowiecze ta kwestia nie zajmowalo sie specjalnie i prosze go niepotrzebnie nie oczerniac z tego powodu. 2.Kosciol nie byl jako calosc do pogladu geocentrycznosci przekonany i nie walczyl o niego jakos specjalnie. Nie kwestionowano prawdy naukowej (dowody byly niezaprzeczalne, wiedzieli o tym takze duchowni, bo przeciez i Kopernik, i Bruno byli księżmi), ale jego konsekwencje teologiczne, z ktorymi owczesny Kosciol nie umial sobie poradzic. Na dowod tego co mowie, prosze zauwazyc, ze goecentrycznosc nie stala sie nigdy oficjalnym orzeczeniem zadnego soboru, po prostu pod wzgledem naukowym ten fakt nie byl dla Kosciola jakos specjalnie istotny. 3.Przypomne tylko, ze procz jednego haniebnego przypadku Bruna Kosciol nie utrącal prowadzenia badan naukowych. Co wiecej przez stulecia byl jedyna instytucja wspierajaca rozwoj nauki.Wlasnie w sredniowieczu i jeszcze dlugo potem. 4.Jezeli policzy Pan stosy rozpalone w sredniowieczu przez 1000 lat jego trwania, okaze sie, ze bylo ich KILKASETKROTNIE mniej niz w samym tylko wieku XVII, kiedy stosy rozpalala wladza swiecka,a nie koscielna, rowniez w krajach protestanckich. Ale przeciez tylko katolicy popelniali zbrodnie...! 5.Polecam Panu cykl wykladow prowadzonych co czwartek w warszawskim Zamku Krolewskim - mozna dowiedziec sie tam wielu ciekawych rzeczy na temat filozofii i nauki sredniowiecza. Jest to impreza calkowicie swiecka (wykladaja profesorowie UW) i w swieckim miejscu. Tam moglby Pan sie dowiedziec, ze dzis nie zglebia sie na studiach (procz pobieznych wykladow) sredniowiecznej filozofii, bo jest ona ZA TRUDNA i moze doszedlby Pan do wniosku, ze wlasnie bez sredniowiecza enterprise nie moglby wzbic sie w przestworza. Wiecej szczegolowej wiedzy, mniej emocji zawinietych w stereotypy i plotki. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
newtadzik Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:37 Wyobraź sobie, ze życie na ziemi to najdoskonalsza gra. Twoim bohaterem jesteś Ty. Twoje ciało jest tak genialnie zrobione, ze większość procesów wykonuje automatycznie. Ty za pomocą niego mozesz widzieć, czuć słyszeć całą twoją wirtualną rzeczywistość. To tak jakbyś włozył na siebie superczóły kombinezon a na głowę elektroniczne okulary 3D. Nie potrzebujesz klawiatury, myszki... Sterujesz wszystkim bezposrednio za pomocą woli. Gdy przychodzi smierć - nie umierasz Ty tylko twój "bohater". Ty nadal zyjesz bo jesteś nieśmiertelny. Tyle tylko, ze po śmierci twojego "bohatera-superkombinezonu" "widzisz" (bo wzroku ciała już nie używasz) wszystko dokładnie takie jakim jest. A więc już nie z odbicia fotonów o danej częstotliwosci, "słyszysz" nie tylko dźwięki słyszalne dla ucha itd. itd. Tak sobie to wyobrażam a co dalej? Nie wiem lub nie pamiętam... Być może moja pamięć rzeczywista nie jest istotna dla obecnego ciała. Co Ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
vetoveto Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:54 Moim zdaniem cialo dla jestestwa jest jak ubranie dla ciala - jak sie zuzyje trzeba zmienic. Z tych wszystkich bajek o duszy sklonny jestem uwierzyc w zbiorowa swiadomosc, ktora rozdrabnia sie po to aby sie moze uczyc i czerpac rozwiazania z nieograniczonosci... Wiec "D" , a katolik ze mnie raczej marny. Odpowiedz Link Zgłoś
aprox99 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 15:21 Hallo,zagonilismy sie w tym temacie i dyskutujemy o rzeczach ktore nie dotycza pytania:Co oficjalnie po smierci?Oficjalnie-nic,a nieoficjalnie balamuctwa,przypuszczenia,matactwa itp. tak zwanych wspolnot wierzacych.Klaniam sie. Odpowiedz Link Zgłoś
cypisek1 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 15:41 Jest tyle cudownych rzeczy na tym świecie, że to wg mnie pozwala nam wierzyć, że śmierć fizyczna nie jest śmiercią ostateczną. Chociaż świat poznajemy od tysięcy lat to wciąż niezgłębionych tajemnic jest więcej niż poznanych. Być może śmierć jest bramą, za którą znajdziemy się w o wiele wspanialszym niż ten świecie, który widzimy i odczuwamy, a przejście to pozwoli nam się oderwać od materii. Cudowność tego świata pozwala mi w to wierzyć. Jeśli byłeś przy zmarłej osobie to wiesz, że od chwili śmierci ciało zmarłego jest już czegoś pozbawione, czegoś z czym było nierozerwalnie złączone jeszcze przed chwilą. Pewne prawdy zostały nam dane wraz z narodzeniem, ważna jest nasza intuicja. Według mnie nie jest ważne jak nazwiemy Boga: Jahve, Budda czy inaczej. Religia pomaga ludziom żyć i dlatego zawsze ludziom towarzyszy. W sumie chodzi o to by wierzyć, że Stwórca przygotował mam także życie po śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
magazynio1 Ludzie wierza w byle bzdure ze strachu... 01.11.07, 17:26 A Bog to niezly temat, bo przy rozpoczeciu rozmowy wierzacy mowia: Nie ma na to dowodow, ale my w to wierzymy. I koniec. Owszem, mozna zostawic sobie nawet istnienie jakiegos Boga, Sily, Energii, obojetnie. Ale ja juz wyroslem z tego. Zaden ludzki strach nie powstrzyma mnie przed tym, zeby powiedziec: NIE MA BOGA, PIEKLA, NIEBA, za to sporo jest demonow i codziennie probuje sie z nimi mierzyc. Niektorzy to nawet niezle laski. Pozdrawiam. A co po smierci? Rozklad ciala i ograniczanie samoswiadomosci wraz z procesami rozkladu naszego mozgu. Tak tak - czlowiek na pewno WIE, ZE NIE ZYJE. Moze nawet czuje, ze mu zimno, ze mu serce nie bije, slyszy ludzi dookola itp. Ale jak juz zgnije to swiadomosc wlasnego "ja" znika. Sorki. Mi sie to tez nie podoba. A najgorszy jest strach przed tymi kilkoma dniami smierci ze swiadomoscia... Odpowiedz Link Zgłoś
kamcia_79 Re: Ludzie wierza w byle bzdure ze strachu... 01.11.07, 19:13 Okropne jest to co napisałeś. Będę miała schizę teraz. Ja mam jednak nadzieje ze to jest cyt i już cię nie ma, tak jak zasypiasz, albo jesteś w narkozie i świadomość jest uśpiona. Odpowiedz Link Zgłoś
olga6991 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 17:57 Myslę, że nie potrzeba tworzyć tutaj róznorakich teorii. w swoim pytaniu zwracasz się do katolików, czyli chrześcijan a swoja wiarę opierają oni przecież na Biblii(tzn. mam na mysli to, że powinno tak być choć wiem ze nie jest). Więc Pismo świete jednoznacznie wypowiada się na ten temat: pierwsza jej ksiega mówi: ,,wrócisz do ziemi z której zostałes wziety, bo prochem jesteś i w proch sie obrócisz". A ksiega kaznodziei mówi:,, wszystko co twoja ręka ma sposobnośc zrobić, rób cała swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu /czyli grobie/ - w miejscu do którego idziesz". ta sama ksiega o stanie umarłych mówi jeszcze: ,,Zyjacy bowiem są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są świadomi niczego". A na przykład w Psalmach czytamy o człowieku: Duch jego uchodzi a on wraca do swej ziemi,w tymze dniu gina jego myśli". jednoznaczne jest więc, że gdy umierając tracimy siły życiowe i przestajemy istnieć zupełnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mieczyslawww I tu jest pies pogrzebany!! 01.11.07, 18:00 To co nas czeka po śmierci,angielscy naukowcy wiedzą że jest życie po śmierci.Ale czy to ma sens rozmawiać o tym teraz ,za życia .Ludzie wystarczy że dla siebie byli by mili każdy żył z czystym sumieniem bez wyrzutów sumienia .Na pewno byśmy teraz o tym nie rozmawiali. Bóg jak tworzył Polskę na pewno nie dał jej raju.A politycy to Judasze jego.Sprzedali by go za parę srebrników.Polska to dziwny kraj obywatel widzi Polskę tyko w jego domu. Klatka schodowa podwórko miasto to już nie jego.Można zniszczyć ,ukraść ,sprzedać jak Judasze.Polska taka duża a zarazem taka mała czy to jest normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
kasko30 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 19:17 Krótka odpowiedź na długie pytanie: przede wszystkim po śmierci jest piekne i wyczekane spotkanie Kogoś kogo sie kocha najbardziej; ja tez byłam wiele lat ateistką i moge powiedziec ze wiara jest rzeczywiście łaską, a dopóki się Pana Boga nie doświadczy, póki on cię nie dotknie to się nie zrozumie żadnej wyszukanej odpowiedzi na żadne wyszukane pytanie, a kiedy się doświadczy to nagle się wszysko rozumie i się kocha i choćby "najmądrzejsi" tego świata ogłosili że Boga nie ma to cie to nie rusza bo jak może nie byc Tego którego ty spotykasz i doświadczasz każdego dnia? usmiechasz sie tylko troszkę z politowaniem i żal ci że nie wszyscy mają to szczęście które cię spotkało, chociaz moga mieć jeśli tylko o nie poprosza albo prawdziwie zechcą w swoim sercu; poproś a może otrzymasz już wkrótce; ja tez poprosze o ciebie; pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 02.11.07, 22:53 Dziękuję Ci, Kasko30, jestem wzruszony! Masz dobre serce :) Ale proszę Cię, nic nie rób w tym kierunku! Już my (ja z Bogiem) uregulujemy to jakoś między sobą ;)) Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
popeye_popeye222 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 21:14 Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. (1 list do Koryntian 2:11, Biblia Tysiąclecia) Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? (Ew. Jana 3:12, Biblia Tysiąclecia) === NORMALNY "WIERZĄCY" KATOLIK (w moim odczuciu) WIERZY, ŻE MIMO SWOJEJ GRZESZNOŚCI ZOSTANIE ZBAWIONY. ROZTRZĄSANIE CZY ZNAJDZIE SIĘ W NIEBIE, CZY POLECI TAM SAMOLOTEM, CZY BĘDZIE DUSZĄ CZY "UDA" SIĘ TAM Z CIAŁEM CZY BEZ... NIKT Z NAS TEGO NIE WIE I SIĘ ZA PRĘDKO NIE DOWIE. KOŚCIÓŁ PRÓBUJE NA TO JAKOŚ ODPOWIADAĆ, BO LUDZIE CHCĄ ODPOWIEDZI. ALE TAK NAPRAWDĘ NIKT NIE MA PEWNOŚCI CO SIĘ WYDARZY, A JUŻ NA PEWNO NIKT NIE WIE DOKŁADNIE JAK BĘDZIE TO WYGLĄDAŁO. BĘDZIE TO BYĆ MOŻE KTÓRYŚ Z WARIANTÓW OPISANYCH PRZEZ TWÓRCĘ TEGO WĄTKU, ALE JEŚLI JAKIŚ MĄDRALA W MĄDRYCH KSIĘGACH CHCE ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ CO SIĘ WYDARZY... ZAWIEDZIE SIĘ. BIBLIA NIE MÓWI O TYM DOKŁADNIE, BĘDZIEMY ZBAWIENI I TYLE. RESZTA TO SŁOWA KTÓRE KAŻDY MOŻE ODEBRAĆ INACZEJ, A KOŚCIÓŁ SWOIMI WYJAŚNIENIAMI WPROWADZI WIĘCEJ PYTAŃ NIŻ ODPOWIEDZI. OT TYLE. TAKIE ZDANIE KATOLIKA. Odpowiedz Link Zgłoś
borus6 Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawienia 01.11.07, 21:45 Jest to trudna księga bibilijna, bo łamie fundamenty KK, nie ma spójności z nimi. Objawienie opisuje to co już się wydarzyło i co jeszcze nas czeka - poczytajcie Odpowiedz Link Zgłoś
iwonnkaa Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 01.11.07, 22:00 cZY JESTES DRANIEM. CZY NIE DRANIEM I TAK BEDZIESZ ROZLICZANY I TYLE Jesli do ludzia ,tuli sie ludż.. To ludż do ludzia ,musi cos czuc :o) Odpowiedz Link Zgłoś
iwonnkaa Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 01.11.07, 22:03 NO I TYLE Odpowiedz Link Zgłoś
ghass107 Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 01.11.07, 22:40 KK nie przygotowuje nas do smierci jako dalszego zycia w sposób wystarczająco zadawalający, stąd pewnie i nie tylko stąd niektórzy z nas na własną rękę próbują zgłebiac temat,a pytania ,na które autorytety nie dały jasnych,zrozumiałych odpowiedzi,lub brzmiały niepojęte dalej,musiały znalezc swe ujscie w samodzielnych poszukiwaniach...przynajmniej tak było w moim przypadku pełno było niezrozumiałych dla mnie sprzecznosci,nie umiałam pogodzic sie z faktem,ze tylko religia katolicka jest słuszna i prawdziwa ,a wszystkie inne sa be ale do rzeczy.. w chwili smierci nie dokonuje sie w człowieku jakas gwałtowna zmiana,wręcz przeciwnie,pozostaje on tym czym był poprzednio,z ta tylko róznicą,ze nie ma juz ciała fizycznego. Nadal ma ten sam umysł,te same skłonnosci wady i zalety,a warunki w jakich przyszło mu funkcjonoac sa stworzone przez jego mysli i pragnienia.Pojawiaja sie jedynie skutki tego co robił,myslał,czy mówił za zycia na ziemi w ciele fizycznym. Zycie astralne człowieka jest wiec podobne do katolickiej idei czysca Odpowiedz Link Zgłoś
sniegbielszy Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 02:39 ghass107 napisała: Nadal ma ten sam umysł,te same skłonnosci wady i zalety,a warunki w jakich > przyszło mu funkcjonoac sa stworzone przez jego mysli i pragnienia.Pojawiaja sie jedynie skutki tego co robił,myslał,czy mówił za zycia na ziemi w ciele fizycznym. > Zycie astralne człowieka jest wiec podobne do katolickiej idei czysca> Nieraz o tym myslalam w taki wlasnie sposob, chcac zrozumiec dlaczego nawet mysli nasze (nie wspominajac slow i uczynkow) maja wplyw na to co sie stanie z nasza dusza. Ja mysle, ze akumulacja dobra w naszym sercu jest jedyna droga do nieba, czyli wiecznej szczesliwosci w obecnosci Stworcy. Wiecej, goraco modle sie za dusze zmarlych, poniewaz nasze intencje, wybaczenie i prosba o wzajemne wybaczenie jak rowniez dobre slowa zmieniaja "atmosfere", w ktorej przebywaja dusze. Wiem, ze jest to potrzebne kazdemu i mnie w przyszlosci tez. Poprostu bezinteresowne dobre mysli. O zmarlych nie nalezy takze mowic nic zlego. To pogarsza ich sytuacje i nasza rowniez. Akumuluje sie zlo. Odpowiedz Link Zgłoś
muerte2 Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 10:47 Z kilkuset wpisów, które wyczytałem w tym wątku jeden tylko dotyka istoty rzeczy (choć nie jest do końca zbieżny z tytułem wątku). Najważniejsza jest MIŁOŚĆ. Reszta to tło. Nieważne bajania i próżne roztrząsanie. Psu na budę zda się posiadana „wiedza” i czyjeś święte przekonanie jak to jest po śmierci. Typowe myślenie życzeniowe. A i tak będzie, jak będzie - niezależnie od tego ile miliardów chciałoby, żeby było. Po co snuć domysły? Wszystko zależy od tego jak cię wychowano i jak w związku z tym będziesz postrzegał tę mocno nieuregulowaną materię, jaką jest wiara – wierzysz albo nie wierzysz, albo wierzysz, w co chcesz wierzyć. Jaką to ma wartość? Masz 50 procent szans na sukces swoich wierzeń – jeżeli jest coś po śmierci – powiesz „bingo!”. Jeżeli nie ma – wymknie ci się tylko dramatyczne „ups, to koniec”. Owszem, na gruncie akademickich rozważań można sobie poteoretyzować mając do dyspozycji antyczną księgę historyczno-moralistyczną sprzed z grubsza 2000 lat i mniej lub bardziej emocjonalne oraz mniej lub bardziej pseudonaukowe rozmyślania mędrców, którzy w zasadzie wiedzą tyle samo o niebie i Bogu, co wioskowy głupek. Panuje jedna niewzruszalna zasada – „nikt nic nie wie”. To najważniejsze zdanie wszelkich „niebiańskich” dywagacji. Ktoś czuje, że Bóg jest, ktoś tego nie czuje – i tak ma być, bo jesteśmy – z boskiego założenia - różni. Jedyna niewzruszalna, niezmienna, niepodlegająca żadnym dyskusjom, znana każdemu człowiekowi niezależnie od miejsca zamieszkania, wykonywanej pracy i mnóstwa innych okoliczności – jest MIŁOŚĆ. To jest jedyny i prawdziwy Bóg. Nie jakiś pan z brodą w powłóczystej szacie! Dostaliśmy szansę pojawienia się na Ziemi na krótszą lub dłuższą chwilę i jedynym zadaniem każdego człowieka jest kochać oraz z boskiego nakazu – być szczęśliwym. To jest odpowiedź na wszystkie filozoficzne pytania typu „Po co żyjemy?”. Miłość jest jedynym celem i jedynym zadaniem człowieka. Reszta to sprawy pochodne i wtórne. Kto tego nie rozumie przechodzi rozmaite zaburzenia osobowości, dręczą go nierozwiązywalne dylematy itp. A jedyną „pociechą” na te dylematy jest słowo ojców kościoła – „TAJEMNICA”. Jakimś „rozwiązaniem” i wskazaniem mają być cuda. Dziwnie jakoś składa się jednak, że objawiają się one najczęściej pastuszkom albo egzaltowanym kobietom zamkniętym całe życie w klasztorach. Drugą zaś cechą cudów jest to, że zdarzały się kiedyś – dziś już z rzadka tylko (albo wcale) mówi się o jakichś wybitnie spektakularnych cudach. Zaprawdę dziwna to boska „taktyka”, ale nie mnie osądzać zasadności, z jaką Bóg rzekomo ingeruje w życie człowieka. Dlaczego np. w widoczny sposób nie okazuje się osobom bardziej wykształconym, światłym, doświadczonym, ogólnie – takim, z których zdaniem trudniej polemizować? Na siłę szuka się cudów, jakie miałyby się dokonać np. za sprawą Jana Pawła II i którego świętość np. wyprowadziła kogoś z choroby. Dlaczego w tym przypadku cenniejsze jest świadectwo cudownie ozdrowionej za sprawą osoby papieża zakonnicy (znowu!), a mniej moje własne – że mój stan zdrowia pogorszył się wobec przejawów tej świętopapieskiej histerii? ;-) Za nietrafiony za to uważam zarzut boskiej nieingerencji, gdy mordowano w czasie II wojny światowej lub innych podobnie haniebnych zjawisk. Jedno z kolejnych najważniejszych zdań biblijnych brzmi – „daję wam ziemię i czyńcie ją sobie poddaną”. Oto Bóg daje człowiekowi pełnię władzy nad sobą samym, rozum i wolną wolę, żeby mógł robić, co mu się żywnie podoba. Jeżeli takie było boskie założenie, to dlaczego Bóg miałby w którymś momencie ingerować w to, co robi człowiek? Nie wtrąca się, gdy człowiek robi źle i nie wtrąca się, gdy robi dobrze. W ogóle się nie wtrąca. Nawet poprzez rzekome cudowne objawienia, bo to byłoby jawne naruszenie jego własnych zasad – obdarzenia człowieka wolną woli i nieograniczonym prawem kształtowania swojego życia. Jakże potem miałby człowieka osądzać, skoro nie dał mu się w pełni „wykazać”? Dlatego błagam – nie sprowadzajmy Boga do jakiegoś ekonoma w ziemskim pojęciu! Podlegającego wahaniom i podatnego na sugestie władcy, którego modlitwami można przekonać, aby kogoś przyjął po śmierci do nieba. Że gniewa się, gdy Kowalski nie pójdzie do kościoła. Że JAKAKOLWIEK działalność człowieka ma znaczenie dla Boga! On żąda tylko jednego – posługuj się miłością w tym, co robisz. Wszystko inne jest pochodną, bo wynika z miłości. Albo z jej braku. Po śmierci nie ma zapewne nic. Wszelkie „podążania w stronę światła” to niezbadane z racji szczupłości ludzkiej wiedzy projekcje mózgowe. Inaczej zapewne funkcjonuje mózg w pełni sił, a inaczej, gdy już umiera. Stąd te rozmaite wizje ludzi umierających. Podobnie zresztą jak majaczenia osób w wysokiej gorączce. Albo wizje osób wprowadzających się w religijną histerię i chcących dostrzec Matkę Boską na szybie lub drzewie. A „nieśmiertelna dusza”, to być może rodzaj energii (dotąd niezbadany, jak mnóstwo innych zjawisk), która jest w człowieku, gdy jego organizm jest zdrowy, a mózg prawidłowo funkcjonuje. Gdy przestaje – energia płynie sobie gdzie indziej w poszukiwaniu sprawnie funkcjonującego „odbiornika”. Podobnie jak z telefonem – gdy jest sprawny odbiera fale; gdy się zepsuje - jest bezwartościowym kawałkiem plastiku. Nawet jeżeli to Nokia ;-)) Nie ma to żadnego związku z jakąkolwiek boskością. „Życiodajna energia” nie przyszła z nieba. To element ogółu praw fizycznych obowiązujących na Ziemi i dotyczących bez wyjątku każdy kawałeczek czegokolwiek namacalnego i nienamacalnego. Jestem niewierzący, ale nigdy nie atakowałem i nie atakuję wierzących, choć czasem mam na to ochotę. Ale jak mógłbym komuś mieć za złe to, że w sposób odmienny od mojego postrzega świat? Odpowiedz Link Zgłoś
marta2332 Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 14:27 odpowiedz jest prosta.Po śmierci człowieka materia wroci do materii,energia do energii.Może gdzies w kosmosie istnieją najwyższe inteligencje, ale my tam nigdy nie dotrzemy , ani cialem,ani umysłem, za duża odległość.Póki co żyjmy dobrze tu i teraz, i dajmy zyć innym stworzeniom takze, wszak wszyscy jestesmy jednym duchem i jednym ciałem. Odpowiedz Link Zgłoś
zetper Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 16:06 To nie tak, materia jest formą istnienia energii. Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 14:34 Piękne dzięki! Serdecznie pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
funix Umysł bez ciała? 02.11.07, 14:54 Przemawiają za tym jakieś przesłanki (poza ludową wiarą w duchy)? Czy „Twój” umysł nie jest tym samym, co umysł będący przedmiotem badań neurologów, psychologów, psychiatrów, pedagogów,socjologów, etc? Bo z tego umysłu raczej nic nie pozostaje gdy w chwili fizycznej śmierci człowieka jego „nośnik pamięci” ulega „sformatowaniu”... Odpowiedz Link Zgłoś
opolak Mądrość tego świata.. 02.11.07, 20:40 Mądrość tego świata jest głupotą u Boga Żadni filozofowie , naukowcy nie wyjaśnią sprawy śmierci i reszty bo myślą po ludzku. To nie oni stworzyli ten świat, więc tylko Stwórcę można słuchać, a to jest wszystko w Biblii, która należy przestudiowac a nie tylko przeczytać. Żaden mędrca sam nie wyjaśni całego przesłania zawartego w Biblii. I to jest cała prawda - niuanse trzeba wertować i czytać. Zob. Jr 17,9; 1Kor 1,21; 3,19”. Fragment z 1Kor 1,21 Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dk Re: Umysł bez ciała? IP: 212.41.157.* 22.11.07, 12:50 funix,tego typu brednie,mozesz opowiadac 15 letnim dzieciom(moze to kupia). Fizyka posunela sie bardzo daleko Naukowcy odkryli,ze swiadomosc(czyli energia)opuszcza lub odlancza sie od mozgu podczas smierci. Jesli polamiesz dysk-to wydaje ci sie,ze zniszczyles zawarta w nim informacje- Nie-zniszczyles tylko kawalek materii Wszystko zostalo zarejestrowane w energii swietlnej,a informacje o nim wyslane w kosmos z predkoscia 300000 km na sekunde. Odpowiedz Link Zgłoś
funix swiadomosc(czyli energia) 22.11.07, 23:50 Gość portalu: dk napisał(a): > funix,tego typu brednie,mozesz opowiadac 15 letnim dzieciom(moze to kupia). > Fizyka posunela sie bardzo daleko > Naukowcy odkryli,ze swiadomosc(czyli energia)opuszcza lub odlancza sie od mozgu > podczas smierci. Jestem pod wrażeniem! Może by tak jeszcze jakiś naukowy link? No,...żeby nie wyglądało, że my tu jak te 15-letnie dzieci opowiadamy sobie nawzajem wierutne brednie ;) pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 23.11.07, 15:40 Fizyka teoretyczna,fizyka kwantowa;) Szanowny funix pozdro.. Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: swiadomosc(czyli energia) 23.11.07, 22:31 No nie zalewaj ,dk, chyba nie chcesz mi (nam?) wmówić, że (niezwykle interesujące!) teorie księdza profesora Włodzimierza Sedlaka zostały potwierdzone jakimiś *odkryciami* ?! Czyżbym tego sensacyjnego Nobla przeoczył?? Uwolnienie się jakiejkolwiek energii kwantowej z umierającego człowieka (ćwierć wieku temu ktoś ważył w tym celu umierających...) nie świadczy jeszcze o tym, że jest to *osobowa* świadomość, zachowująca bez materii swą jedność! O ile te informacje (raczej pojedyncze kwanty informacji...) nie pędzą „w kosmos z predkoscia 300000 km na sekunde” do jednego adresata na końcu świata (hm...), to akurat najsensowniej byłoby chyba przyjąć, że jednostkowa świadomość w chwili śmierci wchłaniana jest kwantowo przez jakąś powszechną i wszechobecną *świadomość*. Kto chce, może ją nazwać Bogiem, ale jak się to ma do oficjalnej wykładni KK n.t. zmartwychwstania, duszy, sądu ostatecznego, nieba, piekła, świętych itd.? Jeśli, bogatszy o wiedzę kwantową, gotów jesteś się na ten temat wypowiedzieć, sądzą, że Twój post zostanie odebrany z wielką uwagą. Nie daj się prosić ;) pozdro.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 24.11.07, 13:06 Nie odnosze sie do ksiezy,dla mnie nie przedstawiaja oni zadnej wiedzy o Wszechswiecie.Powielaja stare mity (obrazowo i w prosty sposob przedstawiajace nature swiata, czlowiekowi zyjacemu kilka tys.lat ago) -..byly to badania prowadzone przez naukowcow-fizykow(w tym roku). Dowiedli oni,ze smierc fizyczna nie jest koncem-thats all¤ Jest wiele b.ciekawych odkryc(niestety,dla swiata wazniejsze jest robienie pieniadza,a nie wiedza o zyciu,ponadto kazde odkrycie mozna zakwestionowac). ..jedno z podstawowych praw fizyki: zachowania informacji,mowi,ze informacja jest wszystko-zdarzenie, obiekt,swiatlo i nawet jesli ulegnie zniszczeniu,zawsze da sie ja odtworzyc Kazda informacja jest'wystrzeliwana' w bezmiar wszechswiata z predkoscia 300 000 km/s. Nie ma konca swiata,ani adresata tam oczekujacego.Wszechswiat jest bezgraniczny. Niebo,pieklo to pojecia abstrakcyjne, nie bylo innego sposobu przedstawienia-istoty istnienia- ludziom,dla ktorych bogiem byl pelny zoladek a rajem milosny uscisk. Zmartwychwstanie duszy,przeciez to jakas banja-luka(nie mam na mysli miasta w Bosni,w ktorym bylem a couple months ago,tylo nieprawdziwosc tego sformulowania). Jak 'cos',co pochodzi z pierwiastka boskiego,moglo kiedykolwiek umrzec? ¤Istnienie jest lub trwa bez poczatku i bez konca¤ Z sadem ostatecznym bym sie zgodzil,ale nie w wymiarze, o ktorym mowi teologia. tzw.swieci - byty na wyzszym poziomie rozwoju. A jak to sie ma do wykladni kk,bardzo prosto-istnieje zycie wieczne,a smierc nie jest koncem. Odpowiedz Link Zgłoś
marta2332 Re: swiadomosc(czyli energia) 24.11.07, 21:09 Nie dla mnie jest ten wątek,nie umiem sie tak fachowo wypowiadac,ale proste, krotkie zdania,czasami wiecej powiedzą.A na koniec dodam ze wierze tylko sobie, i w to co czuje.Z doswiadczenia wiem ze ludzie ktorzy umarli przychodzą do nas, wiele razy to odczułam, slyszałam głos,ale ten głos był bezbarwny, metaliczny, wielcy naukowcy tez o tym wiedzą, ale sie niechcą przyznac.A tak ogolnie to zycie jest napedzane pradem elektrycznym, takze serce,gdy ustaje jego praca,lekarze przystawiają elektrody.Proste jak drut, ze trzeba skupic sie na własciwym zagadnieniu. przepraszam jezeli żle sie o kims wysłowilam.marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 29.11.07, 21:12 Jedno nie przeczy drugiemu. Posluzylem sie nauka z uwagi na tych,ktorzy zamieszkuja stare,odlegle krainy. Nie powinienem sie tu wtrancac,autor pytal o kk, a ja nie utozsamiam-ciaglosci zycia-z kosciolem(religia to forma istnienia,nie istnienie). Prawdziwosc jest poza dogmatami. Najwazniejsze,ze mozemy przygotowac sie do umierania czyli zmartwychwstania. Nie mozna obrazic kogos swym niezrozumieniem ¤ Odpowiedz Link Zgłoś
funix Re: swiadomosc(czyli energia) 30.11.07, 23:06 Ateizm nie wynika ... z wiary ( w co innego ;), ale ze szczególnego krytycyzmu wobec bezmyślnie głoszonych i powtarzanych poglądów. Nie byłbym więc ateistą, gdybym TO od Ciebie „kupił”: >-..byly to badania prowadzone przez naukowcow-fizykow(w tym roku). >Dowiedli oni,ze smierc fizyczna nie jest koncem-thats all¤ Dopóki nie podasz mi linku, abym mógł sprawdzić, co się za tym kryje, „wiadomość” ta nie przedstawia dla mnie żadnej wartości ;) >..jedno z podstawowych praw fizyki: zachowania informacji,mowi,ze informacja jest >wszystko-zdarzenie, obiekt,swiatlo i nawet jesli ulegnie zniszczeniu,zawsze da sie ja >odtworzyc ??!! Ani nie jesteś fizykiem, ani nawet nie zdawałeś fizyki na maturze, mam rację? (może ktoś chce się ze mną założyć?) pozdro.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 01.12.07, 17:28 Ateizm nie wynika ze szczegolnego krytycyzmu wobec powtarzajacych sie pogladow,tylko z ograniczenia w postrzeganiu(brak wiedzy i kontaktu z soba).Najprosciej rzecz ujmujac-ateista jest uposledzony,to czlowiek,ktory sam zamyka sie przed cudownoscia zycia.Ateista zyje w dybach,w petach swojej ignorancji. Nie mialem zamiaru do niczego cie przekonywac, sam t odkryjesz-kiedys. Twoj ateizm ogranicza tylko ciebie,nic wiecej. na ul.Woronicza w archiwum znajdziesz material o tym experymencie. zagadnienia fizyki,ktore poruszylem nie sa szkolne czy akademickie,opracowywane sa przez wolne umysly naukowcow,nie przez profesorow(policjatow intelektu). Jak mozna mowic,opisywac kosmos,galaktyki czlowiekowi,ktory wierzy tylko we wlasna wioske,opowiadac o wewnetrznych stanach,poziomach osobie,ktora traktuje ,siebie jak kawalek miesa. Wydobadz sie z mroku niewiedzy Pzdra Odpowiedz Link Zgłoś
abmiros "swiadomosc(czyli energia)", Odpowiadajajac dk. 03.12.07, 21:36 Gość portalu: dk napisał(a): > Ateizm nie wynika ze szczegolnego krytycyzmu wobec powtarzajacych sie pogladow, > tylko z ograniczenia w postrzeganiu(brak wiedzy i kontaktu z soba).Najprosciej > rzecz ujmujac-ateista jest uposledzony,to czlowiek,ktory sam zamyka sie przed c > udownoscia zycia.Ateista zyje w dybach,w petach swojej ignorancji. > > Nie mialem zamiaru do niczego cie przekonywac, > sam t odkryjesz-kiedys. > Twoj ateizm ogranicza tylko ciebie,nic wiecej. > > na ul.Woronicza w archiwum znajdziesz material o tym experymencie. > > zagadnienia fizyki,ktore poruszylem nie sa szkolne czy akademickie,opracowywane > sa przez wolne umysly naukowcow,nie przez profesorow(policjatow intelektu). > Jak mozna mowic,opisywac kosmos,galaktyki czlowiekowi,ktory wierzy tylko we wla > sna wioske,opowiadac o wewnetrznych stanach,poziomach osobie,ktora traktuje ,si > ebie jak kawalek miesa. > > Wydobadz sie z mroku niewiedzy > Pzdra A. Odnosnie zestawienia "swiadomosc (czyli energia)" Ze Slownika Jezyka Polskiego: 1. Energia. W fizyce: zdolnosc ukladu do wykonywania pracy. U czlowieka: sklonnosc, zdolnosc do intensywnego dzialania. 2. Swiadomosc. Zdolnosc zdawania sobie sprawy w kategoriach pojeciowych z tego, co jest przedmiotem postrzegania, doznawania, wystepujaca tylko u organizmow zywych i tym lepiej rozwinieta, im wyzszy jest poziom rozwoju organizmu. Innymi slowy energia i swiadomosc to sa rozne pojecia i nie nalezy stawiac miedzy nimi znaku rownosci przy pomocy slowa "czyli". Energia a swiadomosc to nie to samo. Uzywanie tego samego jezyka do porozumiewania sie to za malo, trzeba jeszcze mozliwie podobnie rozumiec znaczenia slow. Zanim ktos napisze "swiadomosc, czyli energia", powinien jednak sprawdzic w slowniku, czy on nie marnuje naszego czasu nonsensami, bo to zestawienie: "swiadomosc(czyli energia)" jest nonsensem. B. Ale w tej mojej odpowiedzi na Twoj, dk, post, chodzi mi o sposob uzywania przez Ciebie, slowa "ateizm". Bez Twojego wywodu na temat ateizmu nie zabieralbym glosu. Ktos, kto uzywa slowo "ateizm" w takim znaczeniu, w jakim uzywaja go np. katolicy, nigdy nie powiaze slowa "ateizm" z ul. Woronicza. Oto co np. mowi encyklopedia katolicyzmu, z ktorej ja korzystam: "Znaczenie slowa "ateizm" zalezy od "boga" ktory jest zaprzeczany, a termin ten byl stosowany przez tysiace lat do bardzo roznych systemow myslenia". I dalej w tym obszernym artykule n.t. ateizmu, ta sama katolicka encyklopedia podaje, ze nowoczesny ateizm nie pojawil sie jako inwektywa przeciwko czyims wrogom, lecz jako okreslenie kierunku myslenia takich uczonych jak Rene Descartes (1596-1650), Isaac Newton (1642-1727), Denis Diderot (1713-1784), ktorzy sprowadzali wyjasnienia zjawisk do zasad mechaniki. Georg Hegel (1770-1831) stwierdzil, ze cos religijnie unikalnego weszlo do myslenia Europejczykow, a mianowicie filozofia, ktora zdefiniowala "materie, nature, itp., jako to, co powinno byc brane jako rzecz ostateczna". Ja w tym sensie uzywam slowa ateizm. Moje powody sa nastepujace: Ludzie probujacy "oderwac ducha od materii", uczynic z ducha czynnik niezalezny od jego fizykalnego podloza, jak do tej pory nie maja sukcesu. Nic sie nie dzieje we wszechswiecie bez jakiegos fizykalnego podloza, niezaleznie jak to podloze nazwac, czy to materia, czy to falowaniem, czy jeszcze jakos inaczej. Obecnie nauka unika dyskutowania "ducha" jako cos niematerialnego. Szukajac wyjasnienia zjawisk ktore nauka otrzymuje pod rozwage w pierwszym rzedzie szuka ona podloza fizykalnego tego zjawiska, podloza dajacego sie badac wprost zmyslami lub zmyslami z pomoca instrumentow i opracowywac calosc z pomoca takich nauk jak matematyka, logika. Podsumowujac: kazdy czlowiek ktory rozumie boga na swoj sposob, jest ateista w stosunku do bogow rozumianych na inne sposoby. Dk, skoro Ty dajesz innym dobre rady, pozwol, aby i Tobie dano: wydobadz sie z mrokow niewiedzy prostym sposobem, a mianowicie sprawdzaj w slownikach i encyklopediach znaczenie slow ktore uzywasz. Unikniesz "ograniczenia w postrzeganiu", czyli "(braku wiedzy i kontaktu z soba)". Pzdra. Odpowiedz Link Zgłoś
luk712 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 02.11.07, 20:16 Jestem katolikiem i według mnie jest tak: Po śmierci czyściec, aż do momentu ponownego przyjścia Chrystusa na świat i sądu nad żywymi i zmarłymi(którzy zmartwychwstaną). Następnie dwie możliwości: przebywanie z Bogiem w nowym świecie lub, jeśli się odrzuci Boga, druga śmierć. Uogólniając, nastąpi ostateczne oddzielenie dobra od zła. Zbawieni dostąpią szczęścia, a potępieni cierpienia. Co do duszy w czyśćcu i modlitw za nią; śmierć jest rozłąką ciała z duszą(i to może być przyczyną cierpień w czyśćcu) Modlitwy są potrzebne, gdyż dajemy przez nie świadectwo o miłości czynionej za życia przez daną osobę. magazynio1 napisał: "A co po smierci? Rozklad ciala i ograniczanie samoswiadomosci wraz z procesami rozkladu naszego mozgu. Tak tak - czlowiek na pewno WIE, ZE NIE ZYJE. Moze nawet czuje, ze mu zimno, ze mu serce nie bije, slyszy ludzi dookola itp. Ale jak juz zgnije to swiadomosc wlasnego "ja" znika. Sorki. Mi sie to tez nie podoba. A najgorszy jest strach przed tymi kilkoma dniami smierci ze swiadomoscia..." Czy są na to jakieś dowody? Skąd te kilka dni? Przecież w mózgu nieodwracalne zmiany zachodzą już w kilka minut od braku nowych dostaw tlenu. A nawet, jeżeli podczas śmierci naturalnej zmiany te zachodzą wolniej, stopniowo, to czy diagnozy śmierci nie zaczyna się od utraty przytomności, podczas której nic się nie odczuwa? PS ciekawy wątek Funix :) Odpowiedz Link Zgłoś
marta2332 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 02.11.07, 20:43 A ja mysle że nasza energia tzn nasza świadomośc, jest zapisana w atomach ktore otaczaja naszą ziemie, tak zwana taśma kosmiczna, działa na zasadzie przekażnikow tak jak komorki nerwowe w mozgu, dlatego ludzie porozumiewają sie telepatycznie. Poznam opinie ludzi ktorzy znają sie na fizyce. Odpowiedz Link Zgłoś
opolak Czyściec 02.11.07, 20:45 Czyściec jest straszeniem ludzi i wyciąganiem pieniędzy dla odkupienia ich grzechów. A kto tylko może odkupić nasze grzechy??? Tylko jeden człowiek , kt.óry umarł za nas - Jezus Chrystus - Syn Boży," bo życie wieczne to jest wiara w Jezusa Chrystusa i jedynego Boga Ojca Jehowę". Kto nie wierzy w Jego ofiarę - nie może mieć życia wiecznego.Tego uczy wiara chrześcijańska. Odpowiedz Link Zgłoś
opolak Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 20:48 Można otrzymać życie wieczne poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa Zobaczymy teraz, że Pismo Święte uczy nas, iż przez wiarę w Jezusa Chrystusa możemy mieć życie wieczne. Jn 3,15: „Aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” Jn 3,16: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” Jn 3,18: „Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego.” Jn 6,29: „Odpowiedział im Jezus, mówiąc: To jest dzieło Boże, abyście wierzyli w tego, którego on posłał.” Jn 11,26: „A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze. Wierzysz w to?” Odpowiedz Link Zgłoś
marta2332 Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 21:58 Gdyby powtorzyla sie historia z brzemienną Maryją i ukrzyżowaniem Jezusa, spotkało by ich to samo. Poziom ludzkiego myslenia nic sie nie zmienił,wszystko na pokaz,pustka w głowie i wsercu, w kk też.Człowiek niema wolnej woli,wykonuje swoj biologiczny program, czasem cos zrobi a dopiero pozniej pomysli.To jest tylko mowa,czcza gadanina, liczy sie własna egzystencje,a nie troska o innych.I to nie jego wina, tylko wina jego natury,czyli Boga ze podobno stworzyl takiego nieudacznika, człowiekowi brakuje czasu na samodzielne myslenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mmujer Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 22:28 Główną podstawą naszego zbawienia jest wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa. Dobre uczynki tu na ziemi do zbawienia nie są konieczne ale pomocne. Na Sądzie Ostatecznym /jeżeli w ogóle będzie/ to pan Jezus przed Bogiem będzie naszym adwokatem. Wg mnie i można tego się doszukac w Ewangeliach to śmierc, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie następuje w tym samym momencie. Trzeba tylko wierzyc. Zmartwychwstanie to nie jest ożywienie trupa. W wyniku jego dostaniemy nowe ciało duchowe. Odpowiedz Link Zgłoś
smerfix Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 23:50 Bo wiara to znajomość praw bozych i ich przestrzeganie - czyli uczynki. Jak mówił sam Jezus - pokaż mi swoje uczynki a powiem Ci jaką masz mocną wiarę. Tak więc wszyscy wierzący świadczą swoimi uczynkami jak stosują się do kanonów swojej wiary. To nie jest deklaracja ale świadome postępowanie. Więc dobre uczynki i te złe wynikają z pobudek. Odpowiedz Link Zgłoś
mmujer Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 03.11.07, 08:20 Ten, który wisiał obok Jezusa na krzyżu nie miał za życia żadnego dobrego uczynku a poszedł do Królestwa Niebieskiego. Dlaczego? Bo uwierzył w niewinną śmierc Jezusa. "Kto wierzy we mnie ma życie wieczne", tak powiedział Jezus. Kościół Katolicki z Kościołem Protestanckim podpisał Deklaracje "O usprawiedliwieniu", z której wynika, że podstawą zbawienia jest wiara a dobre uczynki na ziemi są tylko w tym pomocne. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej369 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 06.11.07, 11:48 Gdybym wiedzial co po smierci sie dzieje to nigdy nie bylbym marnym czlowiekiem. Mozna sie zastanawiac ale tylko w sposob prywatny i intymny. Nie mozna z tego budowac potegi. Ci co zbudowali potege na niewiedzy to najwieksi lajdacy na tej pieknej Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
muerte2 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 06.11.07, 12:51 W zasadzie to najlogiczniej i bez zbytniej uciążliwości byłoby żyć poczciwie bez względu na to czy coś jest po śmierci, czy nie ma. Bez zawracania nikomu głowy, siania zamętu i rozmyślania o niepoznawalnym - wskutek czego niektórzy popadają w choroby psychiczne, co daje się odczuć nawet na tym forum. Ale że człowiek wybitnie lubi sobie utrudniać życie, to zadaje dziwaczne i do niczego nie prowadzące pytania. A tam gdzie występuje potrzeba znajdzie się ktoś, kto potrafi ją lepiej lub gorzej zaspokoić. Panowie ubrani na czarno z białą koloratką lub w szaty powleczone złotem „znaleźli” odpowiedź na nurtujące pytania. A przy okazji zbudowali spore majątki i stworzyli sobie warunki do całkiem wygodnego życia. W dodatku są otoczeni powszechnym szacunkiem. Od czasu do czasu potrząsną groźnie jakimś pożółkłym inkunabułem grzmiąc, że to Bóg się gniewa i nalkeżałoby żyć jeszcze przyzwoiciej i dalej sobie żyją załatwiając swoje potrzeby oraz śmiejąc się zapewne w kułak. Mnie zastanawia co innego – czy znakomicie wykształceni księża profesorowie potrafią pogodzić zagadnienia wiary z nauką, zakładając, że są uczciwymi i szczerymi ludźmi? Odpowiedz Link Zgłoś
jawor10 co mogą zrobić ??? 20.11.07, 22:49 Mnie zastanawia co innego – czy znakomicie wykształceni księża > profesorowie potrafią pogodzić zagadnienia wiary z nauką, > zakładając, że są uczciwymi i szczerymi ludźmi? Nie pozwalają im na to doktryny, które kłocą się z zasadami wiary Chrystusa . Nauka tylko podpatruje co już dawno zostało stworzone.Nic nowego nie robią, ale religię popierają naukami o ewolucji, filozofią,itp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dk Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? IP: 212.41.157.* 22.11.07, 13:03 ..a po smierci,dalej zycie.. i wiara czy religia niemaja nic do tego! Odpowiedz Link Zgłoś
ivellios1988 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 09.11.15, 00:40 www.paranormalium.pl/1548,sluchaj Kapitalna audycja, której gośćmi są Bruce Moen oraz Paweł Byczuk, Członek Profesjonalny The Monroe Institute. Rozmawiamy o wielu tematach, skupiając się głównie na życiu po życiu, reinkarnacji, światach niefizycznych i zgłębianiu świadomości. Wywiad zarejestrowaliśmy przy okazji warsztatów Bruce`a Moena w Otwocku, które odbyły się w dniach 7-11 listopada 2015 r. Po wysłuchaniu audycji zapraszamy do odwiedzenia oficjalnej strony Warsztatów Hemi-Sync: hemi-sync.com.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
olsah65 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 09.11.15, 21:48 Pierwszy listopada już był, ale widzę żeś trochę przysnął, więc trochę cierpliwości, a za rok będziesz miał gotową odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś