Dodaj do ulubionych

Do wierzących: co oficjalnie po śmierci?

    • atolski21 Po smierci dla katolika jest niebo 01.11.07, 10:38
      Dusza katolika bedzie w obecnosci Boga w stanie wiecznego
      zrozumienia i szczesliwosci. Katolickie Niebo to Wiedza Calkowita.
      A co z atolem?
      Atol nie chcial Boga przez cale zycie i Bog do konca uszanuje jego
      wolna wole. Po smierci rowniez Bog nie bedzie chcial jego.
      Dusza atola rozproszy sie jako kurz kosmosu , bez sladu .
    • zbig571 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 11:01
      Skoro jesteś ateistą to masz absolutną pewność naukowo dowiedzioną że po śmierci
      nie ma nic. Czarna ściana. Mózg obumiera i ginie wszystko co nazywamy
      człowiekiem. Chyba proste więc po co pytasz? Co cię obchodzą bajki i mity
      wyznawane przez moherowy ciemnogród? A może nie do końca? A może chcesz za
      pomocą kilku nędznych komórek poznać Absolut? Czy z definicji nie jest to
      wykluczone?
    • 7eki Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 11:19
      Po śmierci dostaniesz coś pięknego. Coś czego nie można dostać za życia. "Święty
      spokój".
      • 3promile Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 11:31
        O! I za to wypiję!
      • pos3gacz Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 13:18
        7eki napisał:

        > Po śmierci dostaniesz coś pięknego. Coś czego nie można dostać za
        życia. "Święt
        > y
        > spokój".
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        STRZAŁ w 10
    • zgw Re: co o f i c j a l n i e po śmierci? 01.11.07, 12:42
      A co oficjum może o tym wiedzieć? Tyle samo co my wszyscy - jak powiadasz -
      wykształceni katolicy...
    • zetper Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 12:52
      Doświadczałem pewnych wrażeń i przeżyć, mając tego świadomość, a
      jednocześnie toczyło się to samo, jakby bez udziału świadomości, jak
      we śnie. To było w czasie mego wcześniejszego przebudzenia, kiedy
      próbowałem się całkowicie zrelaksować, aby ponownie zasnąć. Szybko
      udało mi się osiągnąć stan, w którym ciało przestaje istnieć, a
      umysł nie jest absorbowany żadną myślą. Po jakimś czasie pojawiła
      się pierwsza myśl, a raczej wyobrażenie tego, jak mógłby wyglądać
      Tamten Świat, w chwilę po śmierci. Świtało, szedłem wzdłuż lasu,
      którego zapach przypominał mi pierwsze wyprawy po grzyby,
      wszechobecny chłód, szarość i ciszę, powoli ustępujące w miarę jak
      budził się dzień i jak zbliżałem się do lasu. Las żył, słyszałem te
      wszystkie szmery i głosy, które zapamiętałem, kiedy jako młody
      chłopak, przyjechałem w nocy do wsi pod Piaskami, i w chwilę po tym,
      jak wysiadłem z rozświetlonego i rozgadanego autobusu, zostałem
      otoczony przez ciemność absolutną, w której nie widziałem nawet
      linii lasu na horyzoncie. Wiedziałem tylko, że droga, którą
      zobaczyłem w resztkach świateł odjeżdżającego autobusu zaprowadzi
      mnie do lasu, a wieś będzie za lasem. Poczułem wtedy las po różnych
      szmerach, głosach, czasem dramatycznych krzykach, wtedy to było
      przerażające. Teraz czułem las w podobny sposób, ale jednocześnie
      odczuwałem spokój i ciepło. Ze zdziwieniem zauważyłem, że posiadam
      ubranie, czy miało mnie ono chronić przed zimnem, na próbę zdjąłem
      czarny sweter i koszulę, i poczułem lekki chłód, szybko się ubrałem,
      ubranie okazało się niezbędne, przynajmniej do czasu kiedy słońce
      nie zacznie przygrzewać. Przede mną była droga, dalej równina,
      horyzont czerwieniał zapowiedzią wschodzącego słońca, na niebie nie
      było żadnej chmurki, dzień zapowiadał się ciepły i pogodny. Szedłem
      krokiem lekkim i beztroskim, chociaż nie wiedziałem dokąd. Czy
      jestem sam, oczywiście nie, przeczyły temu odgłosy dochodzące z
      lasu, ale czy są również inni ludzie, starzy, czy młodzi, chorzy czy
      zdrowi, grubi czy chudzi, wysocy, niscy, sympatyczni, czy nie, czy
      są dzieci. Jednym słowem, czy ten świat jest taki sam, jak ten,
      który dopiero opuściłem. I czy jest prawdziwy. Jeśli nie, jeśli są
      to tylko fantomy, moje wyobrażenia, które mają podtrzymywać we mnie
      tylko złudę przebywania w prawdziwym świecie, jest to przerażające,
      byłoby to piekło. A może jestem w piekle? Jak wobec tego wygląda
      niebo. Czy niebo to tylko pustka, w której słychać tyko niebiańską
      muzykę i śpiewy anielskie, nie każdemu takie niebo by się podobało.
      Rozejrzałem się dookoła, wszystko wyglądało prawdziwie, ale czy
      takie jest, i po co? A ja sam, czy jestem prawdziwy, to znaczy czy
      jestem tym samym, który odszedł z tamtego świata. Jeśli zostałem
      odtworzony w tej samej postaci, w jakiej odszedłem stamtąd,
      powinienem być stary i nieco schorowany, z pomarszczona twarzą, ale
      z jasnym umysłem. Umysł miałem jasny, ale brak lusterka
      uniemożliwiał sprawdzenie stanu mojego ciała. Jeśli znikły
      zmarszczki, a ciało nabrało jędrności, to czy nadal jestem to ja,
      ten który przyszedł z tamtego świata, czy ktoś inny, stworzony na
      moje podobieństwo. Bo, że zostałem stworzony na nowo, nie było
      wątpliwości, tamten ja, ze swoim odczuwającym ciałem, oczami,
      uszami, wrażliwą na dotyk skórą i umysłem wytworzonym przez mózg,
      przy współdziałaniu systemu nerwowego wprawiającego w ruch
      funkcjonowanie ciało, przestało istnieć. Przestało istnieć
      definitywnie i nieodwołalnie, tamten mechanizm przestał działać.
      Ktoś stworzył nowego człowieka, bardzo podobnego do tamtego, nawet
      wyposażonego w tą samą pamięć, jednak innego, odrębnego człowieka,
      posiadającego podobne ciało. Tylko po co? Po to, żeby był ?
      Dotychczasowa recepta na człowieka to miliardy lat ewolucji świata,
      potem miliardy lat ewolucji życia i ukształtowanie zasady, według
      której człowiek, rozwija się z jednej komórki, połączonej w
      określony sposób i w określonym miejscu z inną komórką i rozwija się
      według planu zapisanego w tych komórkach, podobnie zresztą jak
      pozostałe stworzenia i rośliny. Nie miałem wątpliwości, że mam
      ciało, bo jakże bym widział, gdybym nie miał oczu, jak słyszał bez
      uszu, jak czuł, że jestem, jak mógłbym się cieszyć lub martwić. A
      czy te rośliny w lesie, stworzone zostały na moje potrzeby
      jednorazowo? jeśli tak to, czy będą trwały zawsze w niezmienionej
      postaci, ilości i rodzaju. Czy też rodzą się, rozwijają i żyją
      według tych samych zasad jak na tamtym świecie. Jeśli tak, to
      obowiązują tu dwie różne zasady, inne dla ludzi i inne dla
      pozostałych stworzeń i roślin. Ale czy tak może być i jaki jest w
      tym sens.

    • legrange Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 12:59
      No właśnie. W jakiej postaci z martwych wstaje np. moherowy beret? Czy jako
      siwa, pomarszczona starucha z mózgiem wypranym przez ojca dyrektora, czy jako
      ładna dziewczynka z jeszcze otwartym umysłem? Czy moherowe berety zadają sobie
      kiedykolwiek takie pytania?

    • hubkulik reinkarnacja 01.11.07, 13:25
      Warto przyjrzec sie koncepcji reinkarnacji. Swiadomosc nie umiera wraz z cialem.
      Wchodzi w kolejne ciala. Nauka jeszcze oficjalnie tego nie uznala, choc sa pewne
      dowody, np. niektore dzieci ktore doskonale pamietaja swoje poprzednie
      wcielenie. Poglad "naukowy", ze nie ma nic po smierci jest tez tylko rodzajem
      wiary, nie ma na to dowodow. Nie wydaje sie, zeby tak bylo. Zycie bez sensu
      byloby w takim przypadku, gdyby nie bylo kontynuacji, lecz zapadniecie sie w
      nicosci. Religia chrzescijanska rowniez nie ma jeszcze jasnej koncepcji zycia po
      smierci. Warto wiec przyjrzec sie teorii reinkarnacji. Wiele ona wyjasnia,
      miedzy innymi to ze wszystko jest sprawiedliwie urzadzone, bowiem czlowiek rodzi
      sie w okreslonych warunkach, ktore sa skutkiem przeszlych wcielen i odleglych
      decyzji z poprzednich wcielen.
      Czyli wyklucza ona niesprawiedliwosc. Jedni rodza sie bogaci, inni w krajach
      trzeciego swiata. Jedni z srodowisku przestepczym, inni w "porzadnej rodzinie"
      maja dobry start. Z perspektywy teorii reinkarnacji nie jest to
      niesprawiedliwosc, wszystko ma swoja przyczyne i sens.
      • zetper Re: reinkarnacja 01.11.07, 13:53
        Świadomość to procesy chemiczne (nauka bada jak one przebiegają)
        zachodzące w mózgu, zmienia się ona w każdej sekundzie życia, a gdy
        mózg umiera, procesy te ustają i znika świadomość, nie ma dokąd
        pójść coś co nie istnieje. Nikt tego nie zadekretował,że życie ma
        mieć sens. Jeśli życie ma sens, to każde życie, dotyczy to więc
        również pająków, mrówek i bakterii, bo kto jest uprawniony, aby ich
        z tego wyłączyć. Ludzie sami nadają sens swojemu życiu.
        • aprox99 Re: reinkarnacja 01.11.07, 14:16
          Tak samo jak z tym sensem zycia jest ze sprawiedliwoscia.Ile razy
          slyszymy codzien,,jakie to niesprawiedliwe).Kto powiedzial ze ma byc
          sprawiedliwe?I gdzie to jest napisane.Sprawiedliwosc stworzyli
          ludzie.Co dla jednego jest sprawiedliwe dla innego nie.Kto sie czuje
          niesprawiedliwie potraktowany moze isc dom pana boga tam mu na pewno
          pomoga.
        • hubkulik Re: reinkarnacja 01.11.07, 15:19
          Procesy chemiczne nadaja ksztalt temu, czego doswiadcza swiadomosc, lecz czym
          jest sam obserwator? Czym jest to, co doswiadcza tego, co "rzezbia" chemiczne
          procesy w mozgu? Czym jest to, co doswiadcza w czlowieku? Czym jest to, co
          doswiadcza w Tobie? Czym jest to, co trwa w nas, co sie nie zmienia?
          Skad pewnosc, ze swiadomosc znika? Doswiadczyles tego?
          Tak, czy owak, teraz jestes swiadomy. Tu i teraz istniejesz, trwasz. To jest to,
          co jest pewne.

          Jesli utozsamic swiadomosc z cialem, to znika ona gdy umiera cialo. To jest
          logiczna konkluzja, gdy przyjac takie zalozenie. Ale to tylko zalozenie.
          Zalozenie, ze swiadomosc jest tak scisle zwiazana z cialem, ze zanika jak i ono
          zanika. Jednak skad ta pewnosc, ze swiadomosc umiera wraz z cialem? Dla mnie to
          tylko hipoteza, jedna z wielu. Hipoteza, ktora jak sadze stala sie dla
          niektorych nowym wyznaniem wiary. A przeciez zawsze mozna powiedziec po prostu
          "nie wiem". Choc sama wiara jest ok, ale warto byc swiadomym ze to tylko wiara
          lub hipoteza.
          Wlasnie przekonanie, ze po smierci ciala swiadomosc umiera to wg mnie tylko
          kolejne wyznanie wiary. Niewiele sie rozni to od tego, kto wierzy, ze po smierci
          ciala swiadomosc istnieje dalej.

          Zgadzam sie, ze czlowiek nadaje sam swojemu zyciu sens. Zdaje sie, ze kiedy
          umysl stwarza taka teorie dot. zycia, ze jest ono sensowne, to latwiej jest zyc.
          Jest poczucie, ze jest pewien porzadek, pewna harmonia w zyciu i we
          wszechswiecie. Nadaje to tlo osobistemu doswiadczeniu, w ktorym wszystko jest w
          zyciu na swoim miejscu.

          Pozdrawiam
    • piotr.tatarski Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 13:52
      Nie wierzę w Boga ani w niebo. To są wymysły ludzi z innej epoki.
      Wierzę natomiast, że żył kiedyś człowiek o imieniu Jezus, który
      działał na terenie tzw. Ziemi Świętej i nauczał wiary w Boga tak jak
      ją rozumiał, co doprowadziło go do konfliktu z żydowskimi
      arcykapłanami, a w efekcie końcowym do ukrzyżowania. Chciałbym żeby
      był Bóg i jakaś wyższa sprawiedliwość. Jednak złudzeń co do tego
      pozbawiła mnie II wojna światowa i ogrom mordu na niewinnych jaki
      jej towarzyszył. Gdzie był Bóg dla tych, których mordowano masowo w
      obozach zagłady? Wiecie?, bo ja nie! A przecież to twórca dopowiada
      za swoje dzieło! Dlatego sam jestem niewierzący i uważam, że 85%
      ludzi myśli podobnie jak ja, tylko się boi to głośno powiedzieć.
      • aprox99 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:09
        Masz racje.Gdzie jest ten Bog,ktory nas ponoc tak ukochal.Prosze mi
        pokazac jego wplyw na ziemie albo na ludzi.Tylko logiczny.Gdyby nas
        tak kochal to czulibysmy to w jakis sposob.Istota(osoba) ktora kocha
        nie milczy wiecznie tylko daje ukochanemu o ty znac i to czuc.Ta
        cala wiara bazuje na strachu ludzkim i nic wiecej.A tak wlasciwie
        wedlug Jezusa nikt nie wierzy:Jezeli ktos ma wiare to powie tej gorz
        e przesun sie i ona sie przesunie.Nikomu nie udalo sie przesunac
        skrawka papieru a co dopiero gore.Dlatego nikt tak naprawde nie
        wierzy.Czlowiek poznaje swiat za pomoca zmyslow ktore ma . Swiata
        duchowego(jezeli istnieje ) nie mozemy naszymi zmyslami poznac i
        koniec kropka.Cale zycie mozemy sie wysilac i medrkowac,wszystko na
        nic.Zycie to nie jebajka to je bitwa.Jak czlowiek rozmawia z bogiem
        to jest wiara,a jak bog z czlowiekiem to jest schizofremia
    • mawromichalis Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:16
      Funiksie! Jestem katolikiem i postaram sie w miare szczegolowo
      odpowiedziec na Twe watpliwosci.
      1.Wiara nie zmienia sie ze wzgledu na czasy. XXI wiek jak i zaden
      inny nie maja wplywu na Ewangelie, a tresc wiary nie moze byc i
      nigdy nie bedzie "poprawiona". Zmianom ulegaja tylko przepisy
      koscielne i obrzedy - bo te osadzone sa w konkretnym czasie. Dlatego
      tez Kosciol w imie postepu i nowoczesnosci nie rezygnuje z piekla i
      diabla. Co wiecej: Kosciol podkresla (TERAZ TEZ), ze Szatan
      istnieje, a najwiekszym jego zwyciestwem jest to, ze malo kto w
      niego wierzy. Nieco zamieszania robia rozni teologowie, ktorzy
      przypuszczaja, ze ze wzgledu na Boze Milosierdzie pieklo ostatecznie
      bedzie puste (ale nikt nie mowi, ze go nie ma!), ale tego nie wie
      nikt, Kosciol tez. Watykan tez by tak chcial, zeby bylo ono puste,
      ale zarazem przypomina, o duszach, ktorze odrzucą Boze Milosierdzie
      i wybiora pieklo same. Pewnie echo tych spekulacji doszlo do Ciebie
      i stad Twoje przekonanie, ze Kosciol zmienia swoje poglady.Powtorze:
      nie moze ich w tej kwestii zmienic, a ciemnogrodem wydają się one
      tylko pozornie.
      2.Kosciol nie naucza w sposob pewny jak bedzie wygladal koniec
      swiata, bo jest to tajemnica. Oczywiscie pewne rzeczy są juz teraz
      jasne i pewne, stanowią tez wykładnie wiary Koscioła - postaram sie
      je opisac.
      Gdy czlowiek umiera jego niesmiertelna dusza opuszcza ciało. Nie
      dzieje sie to w ułamku sekundy, dlatego bardzo pożądana jest
      modlitwa przy konającym i także juz przy zmarłym. Nie wiadomo ile
      procentowo i wg dokładnie jakich kryteriów dusze trafiaja do nieba,
      czysca lub piekla. Działa tu Boze Miłosierdzie, a poza tym jest to
      juz inny swiat, ktorego nie znamy i nie potrafimy objac naszą
      wyobraznia. Mozna sie jedynie domyslac, ze wiekszosc dusz nie trafia
      od razu do wiecznosci. Wiecznosc to nie jest czas upływajacy na
      niekończacej sie sielance, bo byłoby to po prostu nudne (i
      wiekszosci tak sie kojarzy). Wiecznosc nie jest niekonczacym sie
      czasem, ale jest BEZCZASEM, ale jak i co tam bedzie, tego 'ani oko,
      ani ucho', jak powiedzial Jezus.Ale na pewno nie bedzie tam nudno -
      bo czas tam nie plynie! Na tym tez polega dramat piekla - ono tez
      jest wieczne i przez to jest miejscem rozpaczy, bo nie ma tam
      nadziei. Przebywanie poza wiecznoscia (niebem/pieklem), to jest
      czysciec (stad odpusty zupelne i czastkowe). Niektore dusze trafia
      do nieba przed Sadem Ostatecznym, niektore dopiero na nim.
      Nazwa 'ostateczny' oznacza, ze kazda dusza ma szanse na wczesniejszy
      sad tylko nad soba samą, na swoje wlasne spotkanie z Panem Bogiem.
      Kto wie, moze na tym sadzie Bog objawi i swoje milosierdzie duszom
      piekielnym? Ale to juz sa wlasnie wspolczesne spekulacje, poza tym
      Pan Bog nie moze zmusic do zbawienia. Sad bedzie koncem swiata,
      wielkim spotkaniem wszystkich: zyjacych i umarlych, ktorzy powstana
      zmartwych. Prosze pamietac, ze to bedzie inna fizycznosc, nieskalana
      i o zupelnie innych wlasciwosciach niz dotad. Bedzie to zatem pelna
      egzystencja duszy i ciala wg Bozego pierwotnego zamiaru. A skad
      wiadomo, ze cialo bedzie inne? Prosze przypomniec sobie Jezusa po
      zmartwychwstaniu: mogl byc nierozpoznawalny, byl w dwoch miejscach
      jednoczesnie i otwieral zamkniete drzwi. Jako czlowiek.
      3.Reinkarnacja przeczy zmartwychwstaniu i w ogole chrzescijanstwu i
      zapewne Pan wie, ze jest herezją.
      4.Mysle, ze nie jest Pan niewierzacy. Nie napisalby Pan tego listu.
      A przeciez Pan pyta i drąży. Wiara to nie pewnosc tylko wlasnie
      wiara i roznie na jej drodze bywa. Tylko po prostu nie nalezy z niej
      schodzic. Nie oplaca sie zostawac w tyle. wierzac tez mozna (nawet
      trzeba) pytac, nie rozumiec, dociekac i oddawac swoje niejasnosci
      Bogu. Prosze pamietac, ze Ewangelii jeden z proszacych jezusa o
      pomoc mowi rzecz pozornie sprzeczną: "Panie wierzę i zaradź memu
      niedowiarstwu!". On wlasnie wyraza codziennosc trudu, jaką ponosi
      wierzacy.
      Zycze radosci Wszystkich Swietych! Pozdrawiam i proszę sie jakos
      odezwac
      Michał mawromichalis@gmail.com
      • aprox99 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:25
        Czesc Herezja bylo tez to ze ziemia nie jest srodkiem Wrzechswiata i
        ze obraca sie wokol slonca a nie odwrotnie.Kosciol byl na smierc i
        zycie do tego przekonany .Gdyby nie pare set lat panowania kosciola
        w sredniowieczu,gdyby nie stosy i wielowiekowe przesladowania to juz
        dzisiaj latalibysmy jak statek enterprise.Pare set lat zacofania i
        ciemnoty.Z uszanowaniem
        • mawromichalis Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:50
          Nie jestem pewien faktu czy helicentrycznosc byla herezja, czy tylko
          pogladem potepionym. Herezja jest terminem zastrzezonym dla kwestii
          teologicznych i skutkuje najczesciej schizmą. Poza tym przypomne
          kilka rzeczy, bo jakos latwo jest mieszac niektorym fakty:
          1.Heliocentrycznosc odkryl Kopernik w 1543 roku (wtedy ukazala sie
          jego ksiazka), czyli 100 lat po sredniowieczu. Sredniowiecze ta
          kwestia nie zajmowalo sie specjalnie i prosze go niepotrzebnie nie
          oczerniac z tego powodu.
          2.Kosciol nie byl jako calosc do pogladu geocentrycznosci przekonany
          i nie walczyl o niego jakos specjalnie. Nie kwestionowano prawdy
          naukowej (dowody byly niezaprzeczalne, wiedzieli o tym takze
          duchowni, bo przeciez i Kopernik, i Bruno byli księżmi), ale jego
          konsekwencje teologiczne, z ktorymi owczesny Kosciol nie umial sobie
          poradzic. Na dowod tego co mowie, prosze zauwazyc, ze
          goecentrycznosc nie stala sie nigdy oficjalnym orzeczeniem zadnego
          soboru, po prostu pod wzgledem naukowym ten fakt nie byl dla
          Kosciola jakos specjalnie istotny.
          3.Przypomne tylko, ze procz jednego haniebnego przypadku Bruna
          Kosciol nie utrącal prowadzenia badan naukowych. Co wiecej przez
          stulecia byl jedyna instytucja wspierajaca rozwoj nauki.Wlasnie w
          sredniowieczu i jeszcze dlugo potem.
          4.Jezeli policzy Pan stosy rozpalone w sredniowieczu przez 1000 lat
          jego trwania, okaze sie, ze bylo ich KILKASETKROTNIE mniej niz w
          samym tylko wieku XVII, kiedy stosy rozpalala wladza swiecka,a nie
          koscielna, rowniez w krajach protestanckich. Ale przeciez tylko
          katolicy popelniali zbrodnie...!
          5.Polecam Panu cykl wykladow prowadzonych co czwartek w warszawskim
          Zamku Krolewskim - mozna dowiedziec sie tam wielu ciekawych rzeczy
          na temat filozofii i nauki sredniowiecza. Jest to impreza calkowicie
          swiecka (wykladaja profesorowie UW) i w swieckim miejscu. Tam moglby
          Pan sie dowiedziec, ze dzis nie zglebia sie na studiach (procz
          pobieznych wykladow) sredniowiecznej filozofii, bo jest ona ZA
          TRUDNA i moze doszedlby Pan do wniosku, ze wlasnie bez sredniowiecza
          enterprise nie moglby wzbic sie w przestworza.
          Wiecej szczegolowej wiedzy, mniej emocji zawinietych w stereotypy i
          plotki. Pozdrawiam.
    • newtadzik Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:37
      Wyobraź sobie, ze życie na ziemi to najdoskonalsza gra. Twoim bohaterem jesteś
      Ty. Twoje ciało jest tak genialnie zrobione, ze większość procesów wykonuje
      automatycznie. Ty za pomocą niego mozesz widzieć, czuć słyszeć całą twoją
      wirtualną rzeczywistość. To tak jakbyś włozył na siebie superczóły kombinezon a
      na głowę elektroniczne okulary 3D. Nie potrzebujesz klawiatury, myszki...
      Sterujesz wszystkim bezposrednio za pomocą woli. Gdy przychodzi smierć - nie
      umierasz Ty tylko twój "bohater". Ty nadal zyjesz bo jesteś nieśmiertelny. Tyle
      tylko, ze po śmierci twojego "bohatera-superkombinezonu" "widzisz" (bo wzroku
      ciała już nie używasz) wszystko dokładnie takie jakim jest. A więc już nie z
      odbicia fotonów o danej częstotliwosci, "słyszysz" nie tylko dźwięki słyszalne
      dla ucha itd. itd.
      Tak sobie to wyobrażam a co dalej? Nie wiem lub nie pamiętam... Być może moja
      pamięć rzeczywista nie jest istotna dla obecnego ciała.

      Co Ty na to?
    • vetoveto Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 14:54
      Moim zdaniem cialo dla jestestwa jest jak ubranie dla ciala - jak sie zuzyje trzeba zmienic. Z tych wszystkich bajek o duszy sklonny jestem uwierzyc w zbiorowa swiadomosc, ktora rozdrabnia sie po to aby sie moze uczyc i czerpac rozwiazania z nieograniczonosci...

      Wiec "D" , a katolik ze mnie raczej marny.
      • aprox99 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 15:21
        Hallo,zagonilismy sie w tym temacie i dyskutujemy o rzeczach ktore
        nie dotycza pytania:Co oficjalnie po smierci?Oficjalnie-nic,a
        nieoficjalnie balamuctwa,przypuszczenia,matactwa itp. tak zwanych
        wspolnot wierzacych.Klaniam sie.
    • cypisek1 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 15:41
      Jest tyle cudownych rzeczy na tym świecie, że to wg mnie pozwala nam wierzyć, że
      śmierć fizyczna nie jest śmiercią ostateczną. Chociaż świat poznajemy od tysięcy
      lat to wciąż niezgłębionych tajemnic jest więcej niż poznanych. Być może śmierć
      jest bramą, za którą znajdziemy się w o wiele wspanialszym niż ten świecie,
      który widzimy i odczuwamy, a przejście to pozwoli nam się oderwać od materii.
      Cudowność tego świata pozwala mi w to wierzyć.
      Jeśli byłeś przy zmarłej osobie to wiesz, że od chwili śmierci ciało zmarłego
      jest już czegoś pozbawione, czegoś z czym było nierozerwalnie złączone jeszcze
      przed chwilą.
      Pewne prawdy zostały nam dane wraz z narodzeniem, ważna jest nasza intuicja.
      Według mnie nie jest ważne jak nazwiemy Boga: Jahve, Budda czy inaczej. Religia
      pomaga ludziom żyć i dlatego zawsze ludziom towarzyszy. W sumie chodzi o to by
      wierzyć, że Stwórca przygotował mam także życie po śmierci.
    • magazynio1 Ludzie wierza w byle bzdure ze strachu... 01.11.07, 17:26
      A Bog to niezly temat, bo przy rozpoczeciu rozmowy wierzacy mowia:
      Nie ma na to dowodow, ale my w to wierzymy.
      I koniec. Owszem, mozna zostawic sobie nawet istnienie jakiegos Boga, Sily, Energii, obojetnie. Ale ja juz wyroslem z tego. Zaden ludzki strach nie powstrzyma mnie przed tym, zeby powiedziec:
      NIE MA BOGA, PIEKLA, NIEBA, za to sporo jest demonow i codziennie probuje sie z nimi mierzyc. Niektorzy to nawet niezle laski.
      Pozdrawiam.

      A co po smierci?
      Rozklad ciala i ograniczanie samoswiadomosci wraz z procesami rozkladu naszego mozgu. Tak tak - czlowiek na pewno WIE, ZE NIE ZYJE. Moze nawet czuje, ze mu zimno, ze mu serce nie bije, slyszy ludzi dookola itp. Ale jak juz zgnije to swiadomosc wlasnego "ja" znika.
      Sorki. Mi sie to tez nie podoba. A najgorszy jest strach przed tymi kilkoma dniami smierci ze swiadomoscia...
      • kamcia_79 Re: Ludzie wierza w byle bzdure ze strachu... 01.11.07, 19:13
        Okropne jest to co napisałeś. Będę miała schizę teraz. Ja mam jednak nadzieje ze
        to jest cyt i już cię nie ma, tak jak zasypiasz, albo jesteś w narkozie i
        świadomość jest uśpiona.
    • olga6991 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 17:57
      Myslę, że nie potrzeba tworzyć tutaj róznorakich teorii. w swoim
      pytaniu zwracasz się do katolików, czyli chrześcijan a swoja wiarę
      opierają oni przecież na Biblii(tzn. mam na mysli to, że powinno tak
      być choć wiem ze nie jest). Więc Pismo świete jednoznacznie
      wypowiada się na ten temat: pierwsza jej ksiega mówi: ,,wrócisz do
      ziemi z której zostałes wziety, bo prochem jesteś i w proch sie
      obrócisz". A ksiega kaznodziei mówi:,, wszystko co twoja ręka ma
      sposobnośc zrobić, rób cała swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia
      planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu /czyli grobie/ - w
      miejscu do którego idziesz". ta sama ksiega o stanie umarłych mówi
      jeszcze: ,,Zyjacy bowiem są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie
      są świadomi niczego". A na przykład w Psalmach czytamy o człowieku:
      Duch jego uchodzi a on wraca do swej ziemi,w tymze dniu gina jego
      myśli". jednoznaczne jest więc, że gdy umierając tracimy siły
      życiowe i przestajemy istnieć zupełnie.
    • mieczyslawww I tu jest pies pogrzebany!! 01.11.07, 18:00
      To co nas czeka po śmierci,angielscy naukowcy wiedzą że jest życie po
      śmierci.Ale czy to ma sens rozmawiać o tym teraz ,za życia .Ludzie wystarczy że
      dla siebie byli by mili każdy żył z czystym sumieniem bez wyrzutów sumienia .Na
      pewno byśmy teraz o tym nie rozmawiali. Bóg jak tworzył Polskę na pewno nie
      dał jej raju.A politycy to Judasze jego.Sprzedali by go za parę
      srebrników.Polska to dziwny kraj obywatel widzi Polskę tyko w jego domu. Klatka
      schodowa podwórko miasto to już nie jego.Można zniszczyć ,ukraść ,sprzedać jak
      Judasze.Polska taka duża a zarazem taka mała czy to jest normalne.
    • kasko30 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 19:17
      Krótka odpowiedź na długie pytanie: przede wszystkim po śmierci jest
      piekne i wyczekane spotkanie Kogoś kogo sie kocha najbardziej; ja
      tez byłam wiele lat ateistką i moge powiedziec ze wiara jest
      rzeczywiście łaską, a dopóki się Pana Boga nie doświadczy, póki on
      cię nie dotknie to się nie zrozumie żadnej wyszukanej odpowiedzi na
      żadne wyszukane pytanie, a kiedy się doświadczy to nagle się wszysko
      rozumie i się kocha i choćby "najmądrzejsi" tego świata ogłosili że
      Boga nie ma to cie to nie rusza bo jak może nie byc Tego którego ty
      spotykasz i doświadczasz każdego dnia? usmiechasz sie tylko troszkę
      z politowaniem i żal ci że nie wszyscy mają to szczęście które cię
      spotkało, chociaz moga mieć jeśli tylko o nie poprosza albo
      prawdziwie zechcą w swoim sercu; poproś a może otrzymasz już
      wkrótce; ja tez poprosze o ciebie; pzdr
      • funix Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 02.11.07, 22:53
        Dziękuję Ci, Kasko30, jestem wzruszony! Masz dobre serce :)
        Ale proszę Cię, nic nie rób w tym kierunku!
        Już my (ja z Bogiem) uregulujemy to jakoś między sobą ;))
        Pozdrawiam :)
    • popeye_popeye222 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 01.11.07, 21:14
      Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku?
      Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży.

      (1 list do Koryntian 2:11, Biblia Tysiąclecia)

      Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie
      temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?

      (Ew. Jana 3:12, Biblia Tysiąclecia)

      ===
      NORMALNY "WIERZĄCY" KATOLIK (w moim odczuciu) WIERZY, ŻE MIMO SWOJEJ GRZESZNOŚCI
      ZOSTANIE ZBAWIONY. ROZTRZĄSANIE CZY ZNAJDZIE SIĘ W NIEBIE, CZY POLECI TAM
      SAMOLOTEM, CZY BĘDZIE DUSZĄ CZY "UDA" SIĘ TAM Z CIAŁEM CZY BEZ...
      NIKT Z NAS TEGO NIE WIE I SIĘ ZA PRĘDKO NIE DOWIE.

      KOŚCIÓŁ PRÓBUJE NA TO JAKOŚ ODPOWIADAĆ, BO LUDZIE CHCĄ ODPOWIEDZI. ALE TAK
      NAPRAWDĘ NIKT NIE MA PEWNOŚCI CO SIĘ WYDARZY, A JUŻ NA PEWNO NIKT NIE WIE
      DOKŁADNIE JAK BĘDZIE TO WYGLĄDAŁO. BĘDZIE TO BYĆ MOŻE KTÓRYŚ Z WARIANTÓW
      OPISANYCH PRZEZ TWÓRCĘ TEGO WĄTKU, ALE JEŚLI JAKIŚ MĄDRALA W MĄDRYCH KSIĘGACH
      CHCE ZNALEŹĆ ODPOWIEDŹ CO SIĘ WYDARZY... ZAWIEDZIE SIĘ. BIBLIA NIE MÓWI O TYM
      DOKŁADNIE, BĘDZIEMY ZBAWIENI I TYLE. RESZTA TO SŁOWA KTÓRE KAŻDY MOŻE ODEBRAĆ
      INACZEJ, A KOŚCIÓŁ SWOIMI WYJAŚNIENIAMI WPROWADZI WIĘCEJ PYTAŃ NIŻ ODPOWIEDZI.
      OT TYLE. TAKIE ZDANIE KATOLIKA.

      • borus6 Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawienia 01.11.07, 21:45
        Jest to trudna księga bibilijna, bo łamie fundamenty KK, nie ma
        spójności z nimi. Objawienie opisuje to co już się wydarzyło i co
        jeszcze nas czeka - poczytajcie
        • iwonnkaa Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 01.11.07, 22:00
          cZY JESTES DRANIEM. CZY NIE DRANIEM I TAK BEDZIESZ ROZLICZANY I TYLE
          Jesli do ludzia ,tuli sie ludż..
          To ludż do ludzia ,musi cos czuc :o)
          • iwonnkaa Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 01.11.07, 22:03
            NO I TYLE
            • ghass107 Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 01.11.07, 22:40
              KK nie przygotowuje nas do smierci jako dalszego zycia w sposób wystarczająco
              zadawalający,
              stąd pewnie i nie tylko stąd niektórzy z nas na własną rękę próbują zgłebiac
              temat,a pytania ,na które autorytety nie dały jasnych,zrozumiałych
              odpowiedzi,lub brzmiały niepojęte dalej,musiały znalezc swe ujscie w
              samodzielnych poszukiwaniach...przynajmniej tak było w moim przypadku

              pełno było niezrozumiałych dla mnie sprzecznosci,nie umiałam pogodzic sie z
              faktem,ze tylko religia katolicka jest słuszna i prawdziwa ,a wszystkie inne sa be

              ale do rzeczy..
              w chwili smierci nie dokonuje sie w człowieku jakas gwałtowna zmiana,wręcz
              przeciwnie,pozostaje on tym czym był poprzednio,z ta tylko róznicą,ze nie ma juz
              ciała fizycznego.
              Nadal ma ten sam umysł,te same skłonnosci wady i zalety,a warunki w jakich
              przyszło mu funkcjonoac sa stworzone przez jego mysli i pragnienia.Pojawiaja sie
              jedynie skutki tego co robił,myslał,czy mówił za zycia na ziemi w ciele fizycznym.
              Zycie astralne człowieka jest wiec podobne do katolickiej idei czysca
              • sniegbielszy Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 02:39
                ghass107 napisała: Nadal ma ten sam umysł,te same skłonnosci wady i zalety,a
                warunki w jakich
                > przyszło mu funkcjonoac sa stworzone przez jego mysli i pragnienia.Pojawiaja
                sie jedynie skutki tego co robił,myslał,czy mówił za zycia na ziemi w ciele
                fizycznym.
                > Zycie astralne człowieka jest wiec podobne do katolickiej idei czysca>

                Nieraz o tym myslalam w taki wlasnie sposob, chcac zrozumiec dlaczego nawet
                mysli nasze (nie wspominajac slow i uczynkow) maja wplyw na to co sie stanie z
                nasza dusza. Ja mysle, ze akumulacja dobra w naszym sercu jest jedyna droga do
                nieba, czyli wiecznej szczesliwosci w obecnosci Stworcy. Wiecej, goraco modle
                sie za dusze zmarlych, poniewaz nasze intencje, wybaczenie i prosba o wzajemne
                wybaczenie jak rowniez dobre slowa zmieniaja "atmosfere", w ktorej przebywaja
                dusze. Wiem, ze jest to potrzebne kazdemu i mnie w przyszlosci tez. Poprostu
                bezinteresowne dobre mysli. O zmarlych nie nalezy takze mowic nic zlego. To
                pogarsza ich sytuacje i nasza rowniez. Akumuluje sie zlo.
                • muerte2 Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 10:47
                  Z kilkuset wpisów, które wyczytałem w tym wątku jeden tylko dotyka
                  istoty rzeczy (choć nie jest do końca zbieżny z tytułem wątku).
                  Najważniejsza jest MIŁOŚĆ.
                  Reszta to tło. Nieważne bajania i próżne roztrząsanie. Psu na budę
                  zda się posiadana „wiedza” i czyjeś święte przekonanie jak to jest
                  po śmierci. Typowe myślenie życzeniowe. A i tak będzie, jak będzie -
                  niezależnie od tego ile miliardów chciałoby, żeby było. Po co snuć
                  domysły? Wszystko zależy od tego jak cię wychowano i jak w związku z
                  tym będziesz postrzegał tę mocno nieuregulowaną materię, jaką jest
                  wiara – wierzysz albo nie wierzysz, albo wierzysz, w co chcesz
                  wierzyć. Jaką to ma wartość? Masz 50 procent szans na sukces swoich
                  wierzeń – jeżeli jest coś po śmierci – powiesz „bingo!”. Jeżeli nie
                  ma – wymknie ci się tylko dramatyczne „ups, to koniec”.
                  Owszem, na gruncie akademickich rozważań można sobie poteoretyzować
                  mając do dyspozycji antyczną księgę historyczno-moralistyczną sprzed
                  z grubsza 2000 lat i mniej lub bardziej emocjonalne oraz mniej lub
                  bardziej pseudonaukowe rozmyślania mędrców, którzy w zasadzie wiedzą
                  tyle samo o niebie i Bogu, co wioskowy głupek. Panuje jedna
                  niewzruszalna zasada – „nikt nic nie wie”. To najważniejsze zdanie
                  wszelkich „niebiańskich” dywagacji. Ktoś czuje, że Bóg jest, ktoś
                  tego nie czuje – i tak ma być, bo jesteśmy – z boskiego założenia -
                  różni.
                  Jedyna niewzruszalna, niezmienna, niepodlegająca żadnym dyskusjom,
                  znana każdemu człowiekowi niezależnie od miejsca zamieszkania,
                  wykonywanej pracy i mnóstwa innych okoliczności – jest MIŁOŚĆ. To
                  jest jedyny i prawdziwy Bóg. Nie jakiś pan z brodą w powłóczystej
                  szacie! Dostaliśmy szansę pojawienia się na Ziemi na krótszą lub
                  dłuższą chwilę i jedynym zadaniem każdego człowieka jest kochać oraz
                  z boskiego nakazu – być szczęśliwym. To jest odpowiedź na wszystkie
                  filozoficzne pytania typu „Po co żyjemy?”. Miłość jest jedynym celem
                  i jedynym zadaniem człowieka. Reszta to sprawy pochodne i wtórne.
                  Kto tego nie rozumie przechodzi rozmaite zaburzenia osobowości,
                  dręczą go nierozwiązywalne dylematy itp. A jedyną „pociechą” na te
                  dylematy jest słowo ojców kościoła – „TAJEMNICA”.
                  Jakimś „rozwiązaniem” i wskazaniem mają być cuda. Dziwnie jakoś
                  składa się jednak, że objawiają się one najczęściej pastuszkom albo
                  egzaltowanym kobietom zamkniętym całe życie w klasztorach. Drugą zaś
                  cechą cudów jest to, że zdarzały się kiedyś – dziś już z rzadka
                  tylko (albo wcale) mówi się o jakichś wybitnie spektakularnych
                  cudach. Zaprawdę dziwna to boska „taktyka”, ale nie mnie osądzać
                  zasadności, z jaką Bóg rzekomo ingeruje w życie człowieka. Dlaczego
                  np. w widoczny sposób nie okazuje się osobom bardziej wykształconym,
                  światłym, doświadczonym, ogólnie – takim, z których zdaniem trudniej
                  polemizować? Na siłę szuka się cudów, jakie miałyby się dokonać np.
                  za sprawą Jana Pawła II i którego świętość np. wyprowadziła kogoś z
                  choroby. Dlaczego w tym przypadku cenniejsze jest świadectwo
                  cudownie ozdrowionej za sprawą osoby papieża zakonnicy (znowu!), a
                  mniej moje własne – że mój stan zdrowia pogorszył się wobec
                  przejawów tej świętopapieskiej histerii? ;-)
                  Za nietrafiony za to uważam zarzut boskiej nieingerencji, gdy
                  mordowano w czasie II wojny światowej lub innych podobnie haniebnych
                  zjawisk. Jedno z kolejnych najważniejszych zdań biblijnych brzmi –
                  „daję wam ziemię i czyńcie ją sobie poddaną”. Oto Bóg daje
                  człowiekowi pełnię władzy nad sobą samym, rozum i wolną wolę, żeby
                  mógł robić, co mu się żywnie podoba. Jeżeli takie było boskie
                  założenie, to dlaczego Bóg miałby w którymś momencie ingerować w to,
                  co robi człowiek? Nie wtrąca się, gdy człowiek robi źle i nie wtrąca
                  się, gdy robi dobrze. W ogóle się nie wtrąca. Nawet poprzez rzekome
                  cudowne objawienia, bo to byłoby jawne naruszenie jego własnych
                  zasad – obdarzenia człowieka wolną woli i nieograniczonym prawem
                  kształtowania swojego życia. Jakże potem miałby człowieka osądzać,
                  skoro nie dał mu się w pełni „wykazać”?
                  Dlatego błagam – nie sprowadzajmy Boga do jakiegoś ekonoma w
                  ziemskim pojęciu! Podlegającego wahaniom i podatnego na sugestie
                  władcy, którego modlitwami można przekonać, aby kogoś przyjął po
                  śmierci do nieba. Że gniewa się, gdy Kowalski nie pójdzie do
                  kościoła. Że JAKAKOLWIEK działalność człowieka ma znaczenie dla
                  Boga! On żąda tylko jednego – posługuj się miłością w tym, co
                  robisz. Wszystko inne jest pochodną, bo wynika z miłości. Albo z jej
                  braku.
                  Po śmierci nie ma zapewne nic. Wszelkie „podążania w stronę światła”
                  to niezbadane z racji szczupłości ludzkiej wiedzy projekcje mózgowe.
                  Inaczej zapewne funkcjonuje mózg w pełni sił, a inaczej, gdy już
                  umiera. Stąd te rozmaite wizje ludzi umierających. Podobnie zresztą
                  jak majaczenia osób w wysokiej gorączce. Albo wizje osób
                  wprowadzających się w religijną histerię i chcących dostrzec Matkę
                  Boską na szybie lub drzewie. A „nieśmiertelna dusza”, to być może
                  rodzaj energii (dotąd niezbadany, jak mnóstwo innych zjawisk), która
                  jest w człowieku, gdy jego organizm jest zdrowy, a mózg prawidłowo
                  funkcjonuje. Gdy przestaje – energia płynie sobie gdzie indziej w
                  poszukiwaniu sprawnie funkcjonującego „odbiornika”. Podobnie jak z
                  telefonem – gdy jest sprawny odbiera fale; gdy się zepsuje - jest
                  bezwartościowym kawałkiem plastiku. Nawet jeżeli to Nokia ;-))
                  Nie ma to żadnego związku z jakąkolwiek boskością. „Życiodajna
                  energia” nie przyszła z nieba. To element ogółu praw fizycznych
                  obowiązujących na Ziemi i dotyczących bez wyjątku każdy kawałeczek
                  czegokolwiek namacalnego i nienamacalnego.
                  Jestem niewierzący, ale nigdy nie atakowałem i nie atakuję
                  wierzących, choć czasem mam na to ochotę. Ale jak mógłbym komuś mieć
                  za złe to, że w sposób odmienny od mojego postrzega świat?
                  • marta2332 Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 14:27
                    odpowiedz jest prosta.Po śmierci człowieka materia wroci do materii,energia do energii.Może gdzies w kosmosie istnieją najwyższe inteligencje, ale my tam nigdy nie dotrzemy , ani cialem,ani umysłem, za duża odległość.Póki co żyjmy dobrze tu i teraz, i dajmy zyć innym stworzeniom takze, wszak wszyscy jestesmy jednym duchem i jednym ciałem.
                    • zetper Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 16:06
                      To nie tak, materia jest formą istnienia energii.
                  • funix Re: Bo KK nie potrafi wytłumaczyć ludziom Objawie 02.11.07, 14:34
                    Piękne dzięki!
                    Serdecznie pozdrawiam :)
              • funix Umysł bez ciała? 02.11.07, 14:54
                Przemawiają za tym jakieś przesłanki (poza ludową wiarą w duchy)?
                Czy „Twój” umysł nie jest tym samym, co umysł będący przedmiotem badań
                neurologów, psychologów, psychiatrów, pedagogów,socjologów, etc?
                Bo z tego umysłu raczej nic nie pozostaje gdy w chwili fizycznej śmierci
                człowieka jego „nośnik pamięci” ulega „sformatowaniu”...
                • opolak Mądrość tego świata.. 02.11.07, 20:40
                  Mądrość tego świata jest głupotą u Boga
                  Żadni filozofowie , naukowcy nie wyjaśnią sprawy śmierci i reszty bo
                  myślą po ludzku. To nie oni stworzyli ten świat, więc tylko Stwórcę
                  można słuchać, a to jest wszystko w Biblii, która należy
                  przestudiowac a nie tylko przeczytać. Żaden mędrca sam nie wyjaśni
                  całego przesłania zawartego w Biblii.
                  I to jest cała prawda - niuanse trzeba wertować i czytać.
                  Zob. Jr 17,9; 1Kor 1,21; 3,19”. Fragment z 1Kor 1,21
                  Pozdrawiam
                • Gość: dk Re: Umysł bez ciała? IP: 212.41.157.* 22.11.07, 12:50
                  funix,tego typu brednie,mozesz opowiadac 15 letnim dzieciom(moze to kupia).
                  Fizyka posunela sie bardzo daleko
                  Naukowcy odkryli,ze swiadomosc(czyli energia)opuszcza lub odlancza sie od mozgu podczas smierci.
                  Jesli polamiesz dysk-to wydaje ci sie,ze zniszczyles zawarta w nim informacje-
                  Nie-zniszczyles tylko kawalek materii
                  Wszystko zostalo zarejestrowane w energii swietlnej,a informacje o nim wyslane w kosmos z predkoscia 300000 km na sekunde.
                  • funix swiadomosc(czyli energia) 22.11.07, 23:50
                    Gość portalu: dk napisał(a):

                    > funix,tego typu brednie,mozesz opowiadac 15 letnim dzieciom(moze to kupia).
                    > Fizyka posunela sie bardzo daleko
                    > Naukowcy odkryli,ze swiadomosc(czyli energia)opuszcza lub odlancza sie od mozgu
                    > podczas smierci.


                    Jestem pod wrażeniem! Może by tak jeszcze jakiś naukowy link?
                    No,...żeby nie wyglądało, że my tu jak te 15-letnie dzieci opowiadamy sobie
                    nawzajem wierutne brednie ;)
                    pzdr:)
                    • Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 23.11.07, 15:40
                      Fizyka teoretyczna,fizyka kwantowa;)
                      Szanowny funix
                      pozdro..
                      • funix Re: swiadomosc(czyli energia) 23.11.07, 22:31
                        No nie zalewaj ,dk, chyba nie chcesz mi (nam?) wmówić, że (niezwykle
                        interesujące!) teorie księdza profesora Włodzimierza Sedlaka zostały
                        potwierdzone jakimiś *odkryciami* ?!
                        Czyżbym tego sensacyjnego Nobla przeoczył??
                        Uwolnienie się jakiejkolwiek energii kwantowej z umierającego człowieka (ćwierć
                        wieku temu ktoś ważył w tym celu umierających...) nie świadczy jeszcze o tym, że
                        jest to *osobowa* świadomość, zachowująca bez materii swą jedność!
                        O ile te informacje (raczej pojedyncze kwanty informacji...) nie pędzą „w
                        kosmos z predkoscia 300000 km na sekunde” do jednego adresata na końcu świata
                        (hm...), to akurat najsensowniej byłoby chyba przyjąć, że jednostkowa świadomość
                        w chwili śmierci wchłaniana jest kwantowo przez jakąś powszechną i wszechobecną
                        *świadomość*. Kto chce, może ją nazwać Bogiem, ale jak się to ma do oficjalnej
                        wykładni KK n.t. zmartwychwstania, duszy, sądu ostatecznego, nieba, piekła,
                        świętych itd.?
                        Jeśli, bogatszy o wiedzę kwantową, gotów jesteś się na ten temat wypowiedzieć,
                        sądzą, że Twój post zostanie odebrany z wielką uwagą.
                        Nie daj się prosić ;)
                        pozdro..
                        • Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 24.11.07, 13:06
                          Nie odnosze sie do ksiezy,dla mnie nie przedstawiaja oni zadnej wiedzy o Wszechswiecie.Powielaja stare mity
                          (obrazowo i w prosty sposob przedstawiajace nature swiata, czlowiekowi zyjacemu kilka tys.lat ago)
                          -..byly to badania prowadzone przez naukowcow-fizykow(w tym roku).
                          Dowiedli oni,ze smierc fizyczna nie jest koncem-thats all¤
                          Jest wiele b.ciekawych odkryc(niestety,dla swiata wazniejsze jest robienie pieniadza,a nie wiedza o zyciu,ponadto kazde odkrycie mozna zakwestionowac).
                          ..jedno z podstawowych praw fizyki: zachowania informacji,mowi,ze informacja jest wszystko-zdarzenie, obiekt,swiatlo i nawet jesli ulegnie zniszczeniu,zawsze da sie ja odtworzyc
                          Kazda informacja jest'wystrzeliwana' w bezmiar wszechswiata z predkoscia
                          300 000 km/s.
                          Nie ma konca swiata,ani adresata tam oczekujacego.Wszechswiat jest bezgraniczny.
                          Niebo,pieklo to pojecia abstrakcyjne, nie bylo innego sposobu przedstawienia-istoty istnienia- ludziom,dla ktorych bogiem byl pelny zoladek a rajem milosny uscisk.
                          Zmartwychwstanie duszy,przeciez to jakas banja-luka(nie mam na mysli miasta w Bosni,w ktorym bylem a couple months ago,tylo nieprawdziwosc tego sformulowania).
                          Jak 'cos',co pochodzi z pierwiastka boskiego,moglo kiedykolwiek umrzec?
                          ¤Istnienie jest lub trwa bez poczatku i bez konca¤
                          Z sadem ostatecznym bym sie zgodzil,ale nie w wymiarze, o ktorym mowi teologia.
                          tzw.swieci - byty na wyzszym poziomie rozwoju.
                          A jak to sie ma do wykladni kk,bardzo prosto-istnieje zycie wieczne,a smierc nie jest koncem.
                          • marta2332 Re: swiadomosc(czyli energia) 24.11.07, 21:09
                            Nie dla mnie jest ten wątek,nie umiem sie tak fachowo wypowiadac,ale proste, krotkie zdania,czasami wiecej powiedzą.A na koniec dodam ze wierze tylko sobie, i w to co czuje.Z doswiadczenia wiem ze ludzie ktorzy umarli przychodzą do nas, wiele razy to odczułam, slyszałam głos,ale ten głos był bezbarwny, metaliczny, wielcy naukowcy tez o tym wiedzą, ale sie niechcą przyznac.A tak ogolnie to zycie jest napedzane pradem elektrycznym, takze serce,gdy ustaje jego praca,lekarze przystawiają elektrody.Proste jak drut, ze trzeba skupic sie na własciwym zagadnieniu. przepraszam jezeli żle sie o kims wysłowilam.marta
                            • Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 29.11.07, 21:12
                              Jedno nie przeczy drugiemu.
                              Posluzylem sie nauka z uwagi na tych,ktorzy zamieszkuja stare,odlegle krainy.

                              Nie powinienem sie tu wtrancac,autor pytal o kk, a ja nie utozsamiam-ciaglosci zycia-z kosciolem(religia to forma istnienia,nie istnienie). Prawdziwosc jest poza dogmatami.
                              Najwazniejsze,ze mozemy przygotowac sie do umierania czyli zmartwychwstania.

                              Nie mozna obrazic kogos
                              swym niezrozumieniem ¤
                          • funix Re: swiadomosc(czyli energia) 30.11.07, 23:06
                            Ateizm nie wynika ... z wiary ( w co innego ;), ale ze szczególnego krytycyzmu
                            wobec bezmyślnie głoszonych i powtarzanych poglądów. Nie byłbym więc ateistą,
                            gdybym TO od Ciebie „kupił”:
                            >-..byly to badania prowadzone przez naukowcow-fizykow(w tym roku).
                            >Dowiedli oni,ze smierc fizyczna nie jest koncem-thats all¤

                            Dopóki nie podasz mi linku, abym mógł sprawdzić, co się za tym kryje,
                            „wiadomość” ta nie przedstawia dla mnie żadnej wartości ;)


                            >..jedno z podstawowych praw fizyki: zachowania informacji,mowi,ze informacja
                            jest >wszystko-zdarzenie, obiekt,swiatlo i nawet jesli ulegnie
                            zniszczeniu,zawsze da sie ja >odtworzyc

                            ??!!
                            Ani nie jesteś fizykiem, ani nawet nie zdawałeś fizyki na maturze, mam rację?

                            (może ktoś chce się ze mną założyć?)

                            pozdro..
                            • Gość: dk Re: swiadomosc(czyli energia) IP: 212.41.157.* 01.12.07, 17:28
                              Ateizm nie wynika ze szczegolnego krytycyzmu wobec powtarzajacych sie pogladow,tylko z ograniczenia w postrzeganiu(brak wiedzy i kontaktu z soba).Najprosciej rzecz ujmujac-ateista jest uposledzony,to czlowiek,ktory sam zamyka sie przed cudownoscia zycia.Ateista zyje w dybach,w petach swojej ignorancji.

                              Nie mialem zamiaru do niczego cie przekonywac,
                              sam t odkryjesz-kiedys.
                              Twoj ateizm ogranicza tylko ciebie,nic wiecej.

                              na ul.Woronicza w archiwum znajdziesz material o tym experymencie.

                              zagadnienia fizyki,ktore poruszylem nie sa szkolne czy akademickie,opracowywane sa przez wolne umysly naukowcow,nie przez profesorow(policjatow intelektu).
                              Jak mozna mowic,opisywac kosmos,galaktyki czlowiekowi,ktory wierzy tylko we wlasna wioske,opowiadac o wewnetrznych stanach,poziomach osobie,ktora traktuje ,siebie jak kawalek miesa.

                              Wydobadz sie z mroku niewiedzy
                              Pzdra
                              • abmiros "swiadomosc(czyli energia)", Odpowiadajajac dk. 03.12.07, 21:36
                                Gość portalu: dk napisał(a):

                                > Ateizm nie wynika ze szczegolnego krytycyzmu wobec powtarzajacych
                                sie pogladow,
                                > tylko z ograniczenia w postrzeganiu(brak wiedzy i kontaktu z
                                soba).Najprosciej
                                > rzecz ujmujac-ateista jest uposledzony,to czlowiek,ktory sam
                                zamyka sie przed c
                                > udownoscia zycia.Ateista zyje w dybach,w petach swojej ignorancji.
                                >
                                > Nie mialem zamiaru do niczego cie przekonywac,
                                > sam t odkryjesz-kiedys.
                                > Twoj ateizm ogranicza tylko ciebie,nic wiecej.
                                >
                                > na ul.Woronicza w archiwum znajdziesz material o tym experymencie.
                                >
                                > zagadnienia fizyki,ktore poruszylem nie sa szkolne czy
                                akademickie,opracowywane
                                > sa przez wolne umysly naukowcow,nie przez profesorow(policjatow
                                intelektu).
                                > Jak mozna mowic,opisywac kosmos,galaktyki czlowiekowi,ktory wierzy
                                tylko we wla
                                > sna wioske,opowiadac o wewnetrznych stanach,poziomach osobie,ktora
                                traktuje ,si
                                > ebie jak kawalek miesa.
                                >
                                > Wydobadz sie z mroku niewiedzy
                                > Pzdra

                                A. Odnosnie zestawienia "swiadomosc (czyli energia)"

                                Ze Slownika Jezyka Polskiego:
                                1. Energia. W fizyce: zdolnosc ukladu do wykonywania pracy.
                                U czlowieka: sklonnosc, zdolnosc do intensywnego dzialania.
                                2. Swiadomosc. Zdolnosc zdawania sobie sprawy w kategoriach
                                pojeciowych z tego, co jest przedmiotem postrzegania, doznawania,
                                wystepujaca tylko u organizmow zywych i tym lepiej rozwinieta, im
                                wyzszy jest poziom rozwoju organizmu.

                                Innymi slowy energia i swiadomosc to sa rozne pojecia i nie nalezy
                                stawiac miedzy nimi znaku rownosci przy pomocy slowa "czyli".
                                Energia a swiadomosc to nie to samo. Uzywanie tego samego jezyka do
                                porozumiewania sie to za malo, trzeba jeszcze mozliwie podobnie
                                rozumiec znaczenia slow.

                                Zanim ktos napisze "swiadomosc, czyli energia", powinien jednak
                                sprawdzic w slowniku, czy on nie marnuje naszego czasu nonsensami,
                                bo to zestawienie: "swiadomosc(czyli energia)" jest nonsensem.

                                B. Ale w tej mojej odpowiedzi na Twoj, dk, post, chodzi mi o sposob
                                uzywania przez Ciebie, slowa "ateizm". Bez Twojego wywodu na temat
                                ateizmu nie zabieralbym glosu. Ktos, kto uzywa slowo "ateizm" w
                                takim znaczeniu, w jakim uzywaja go np. katolicy, nigdy nie powiaze
                                slowa "ateizm" z ul. Woronicza. Oto co np. mowi encyklopedia
                                katolicyzmu, z ktorej ja korzystam:

                                "Znaczenie slowa "ateizm" zalezy od "boga" ktory jest zaprzeczany, a
                                termin ten byl stosowany przez tysiace lat do bardzo roznych
                                systemow myslenia".

                                I dalej w tym obszernym artykule n.t. ateizmu, ta sama katolicka
                                encyklopedia podaje, ze nowoczesny ateizm nie pojawil sie jako
                                inwektywa przeciwko czyims wrogom, lecz jako okreslenie kierunku
                                myslenia takich uczonych jak Rene Descartes (1596-1650), Isaac
                                Newton (1642-1727), Denis Diderot (1713-1784), ktorzy sprowadzali
                                wyjasnienia zjawisk do zasad mechaniki. Georg Hegel (1770-1831)
                                stwierdzil, ze cos religijnie unikalnego weszlo do myslenia
                                Europejczykow, a mianowicie filozofia, ktora zdefiniowala "materie,
                                nature, itp., jako to, co powinno byc brane jako rzecz ostateczna".
                                Ja w tym sensie uzywam slowa ateizm. Moje powody sa nastepujace:

                                Ludzie probujacy "oderwac ducha od materii", uczynic z ducha
                                czynnik niezalezny od jego fizykalnego podloza, jak do tej pory nie
                                maja sukcesu. Nic sie nie dzieje we wszechswiecie bez jakiegos
                                fizykalnego podloza, niezaleznie jak to podloze nazwac, czy to
                                materia, czy to falowaniem, czy jeszcze jakos inaczej.

                                Obecnie nauka unika dyskutowania "ducha" jako cos niematerialnego.

                                Szukajac wyjasnienia zjawisk ktore nauka otrzymuje pod rozwage w
                                pierwszym rzedzie szuka ona podloza fizykalnego tego zjawiska,
                                podloza dajacego sie badac wprost zmyslami lub zmyslami z pomoca
                                instrumentow i opracowywac calosc z pomoca takich nauk jak
                                matematyka, logika. Podsumowujac: kazdy czlowiek ktory rozumie boga
                                na swoj sposob, jest ateista w stosunku do bogow rozumianych na inne
                                sposoby.

                                Dk, skoro Ty dajesz innym dobre rady, pozwol, aby i Tobie dano:
                                wydobadz sie z mrokow niewiedzy prostym sposobem, a mianowicie
                                sprawdzaj w slownikach i encyklopediach znaczenie slow ktore
                                uzywasz. Unikniesz "ograniczenia w postrzeganiu", czyli "(braku
                                wiedzy i kontaktu z soba)".
                                Pzdra.
    • luk712 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 02.11.07, 20:16
      Jestem katolikiem i według mnie jest tak:
      Po śmierci czyściec, aż do momentu ponownego przyjścia Chrystusa na świat i sądu
      nad żywymi i zmarłymi(którzy zmartwychwstaną). Następnie dwie możliwości:
      przebywanie z Bogiem w nowym świecie lub, jeśli się odrzuci Boga, druga śmierć.
      Uogólniając, nastąpi ostateczne oddzielenie dobra od zła. Zbawieni dostąpią
      szczęścia, a potępieni cierpienia.
      Co do duszy w czyśćcu i modlitw za nią; śmierć jest rozłąką ciała z duszą(i to
      może być przyczyną cierpień w czyśćcu) Modlitwy są potrzebne, gdyż dajemy przez
      nie świadectwo o miłości czynionej za życia przez daną osobę.

      magazynio1 napisał:
      "A co po smierci?
      Rozklad ciala i ograniczanie samoswiadomosci wraz z procesami rozkladu naszego
      mozgu. Tak tak - czlowiek na pewno WIE, ZE NIE ZYJE. Moze nawet czuje, ze mu
      zimno, ze mu serce nie bije, slyszy ludzi dookola itp. Ale jak juz zgnije to
      swiadomosc wlasnego "ja" znika.
      Sorki. Mi sie to tez nie podoba. A najgorszy jest strach przed tymi kilkoma
      dniami smierci ze swiadomoscia..."

      Czy są na to jakieś dowody? Skąd te kilka dni? Przecież w mózgu nieodwracalne
      zmiany zachodzą już w kilka minut od braku nowych dostaw tlenu. A nawet, jeżeli
      podczas śmierci naturalnej zmiany te zachodzą wolniej, stopniowo, to czy
      diagnozy śmierci nie zaczyna się od utraty przytomności, podczas której nic się
      nie odczuwa?
      PS ciekawy wątek Funix :)
      • marta2332 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 02.11.07, 20:43
        A ja mysle że nasza energia tzn nasza świadomośc, jest zapisana w atomach ktore otaczaja naszą ziemie, tak zwana taśma kosmiczna, działa na zasadzie przekażnikow tak jak komorki nerwowe w mozgu, dlatego ludzie porozumiewają sie telepatycznie. Poznam opinie ludzi ktorzy znają sie na fizyce.
      • opolak Czyściec 02.11.07, 20:45
        Czyściec jest straszeniem ludzi i wyciąganiem pieniędzy dla
        odkupienia ich grzechów. A kto tylko może odkupić nasze grzechy???
        Tylko jeden człowiek , kt.óry umarł za nas - Jezus Chrystus - Syn
        Boży," bo życie wieczne to jest wiara w Jezusa Chrystusa i jedynego
        Boga Ojca Jehowę". Kto nie wierzy w Jego ofiarę - nie może mieć
        życia wiecznego.Tego uczy wiara chrześcijańska.
        • opolak Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 20:48
          Można otrzymać życie wieczne poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa
          Zobaczymy teraz, że Pismo Święte uczy nas, iż przez wiarę w Jezusa
          Chrystusa możemy mieć życie wieczne.

          Jn 3,15: „Aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie
          wieczne.”

          Jn 3,16: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego
          Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie
          wieczne.”

          Jn 3,18: „Kto wierzy w niego, nie będzie potępiony, ale kto nie
          wierzy, już jest potępiony, bo nie uwierzył w imię jednorodzonego
          Syna Bożego.”

          Jn 6,29: „Odpowiedział im Jezus, mówiąc: To jest dzieło Boże,
          abyście wierzyli w tego, którego on posłał.”

          Jn 11,26: „A każdy, kto żyje i wierzy we mnie, nigdy nie umrze.
          Wierzysz w to?”

          • marta2332 Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 21:58
            Gdyby powtorzyla sie historia z brzemienną Maryją i ukrzyżowaniem Jezusa, spotkało by ich to samo. Poziom ludzkiego myslenia nic sie nie zmienił,wszystko na pokaz,pustka w głowie i wsercu, w kk też.Człowiek niema wolnej woli,wykonuje swoj biologiczny program, czasem cos zrobi a dopiero pozniej pomysli.To jest tylko mowa,czcza gadanina, liczy sie własna egzystencje,a nie troska o innych.I to nie jego wina, tylko wina jego natury,czyli Boga ze podobno stworzyl takiego nieudacznika, człowiekowi brakuje czasu na samodzielne myslenie.
          • mmujer Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 22:28
            Główną podstawą naszego zbawienia jest wiara w ofiarę Jezusa
            Chrystusa. Dobre uczynki tu na ziemi do zbawienia nie są konieczne
            ale pomocne. Na Sądzie Ostatecznym /jeżeli w ogóle będzie/ to pan
            Jezus przed Bogiem będzie naszym adwokatem. Wg mnie i można tego się
            doszukac w Ewangeliach to śmierc, zmartwychwstanie i
            wniebowstąpienie następuje w tym samym momencie. Trzeba tylko
            wierzyc.
            Zmartwychwstanie to nie jest ożywienie trupa. W wyniku jego
            dostaniemy nowe ciało duchowe.
            • smerfix Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 02.11.07, 23:50
              Bo wiara to znajomość praw bozych i ich przestrzeganie - czyli
              uczynki.
              Jak mówił sam Jezus - pokaż mi swoje uczynki a powiem Ci jaką masz
              mocną wiarę.
              Tak więc wszyscy wierzący świadczą swoimi uczynkami jak stosują się
              do kanonów swojej wiary.
              To nie jest deklaracja ale świadome postępowanie.
              Więc dobre uczynki i te złe wynikają z pobudek.
              • mmujer Re: Wiara w ofiarę Jezusa Chrystusa 03.11.07, 08:20
                Ten, który wisiał obok Jezusa na krzyżu nie miał za życia żadnego
                dobrego uczynku a poszedł do Królestwa Niebieskiego. Dlaczego? Bo
                uwierzył w niewinną śmierc Jezusa. "Kto wierzy we mnie ma życie
                wieczne", tak powiedział Jezus.
                Kościół Katolicki z Kościołem Protestanckim podpisał Deklaracje "O
                usprawiedliwieniu", z której wynika, że podstawą zbawienia jest
                wiara a dobre uczynki na ziemi są tylko w tym pomocne.
    • andrzej369 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 06.11.07, 11:48
      Gdybym wiedzial co po smierci sie dzieje to nigdy nie bylbym marnym
      czlowiekiem. Mozna sie zastanawiac ale tylko w sposob prywatny i
      intymny. Nie mozna z tego budowac potegi. Ci co zbudowali potege na
      niewiedzy to najwieksi lajdacy na tej pieknej Ziemi.
      • muerte2 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 06.11.07, 12:51
        W zasadzie to najlogiczniej i bez zbytniej uciążliwości byłoby żyć
        poczciwie bez względu na to czy coś jest po śmierci, czy nie ma. Bez
        zawracania nikomu głowy, siania zamętu i rozmyślania o
        niepoznawalnym - wskutek czego niektórzy popadają w choroby
        psychiczne, co daje się odczuć nawet na tym forum.
        Ale że człowiek wybitnie lubi sobie utrudniać życie, to zadaje
        dziwaczne i do niczego nie prowadzące pytania. A tam gdzie występuje
        potrzeba znajdzie się ktoś, kto potrafi ją lepiej lub gorzej
        zaspokoić. Panowie ubrani na czarno z białą koloratką lub w szaty
        powleczone złotem „znaleźli” odpowiedź na nurtujące pytania. A przy
        okazji zbudowali spore majątki i stworzyli sobie warunki do całkiem
        wygodnego życia. W dodatku są otoczeni powszechnym szacunkiem. Od
        czasu do czasu potrząsną groźnie jakimś pożółkłym inkunabułem
        grzmiąc, że to Bóg się gniewa i nalkeżałoby żyć jeszcze przyzwoiciej
        i dalej sobie żyją załatwiając swoje potrzeby oraz śmiejąc się
        zapewne w kułak.
        Mnie zastanawia co innego – czy znakomicie wykształceni księża
        profesorowie potrafią pogodzić zagadnienia wiary z nauką,
        zakładając, że są uczciwymi i szczerymi ludźmi?
        • jawor10 co mogą zrobić ??? 20.11.07, 22:49
          Mnie zastanawia co innego – czy znakomicie wykształceni księża
          > profesorowie potrafią pogodzić zagadnienia wiary z nauką,
          > zakładając, że są uczciwymi i szczerymi ludźmi?

          Nie pozwalają im na to doktryny, które kłocą się z zasadami wiary
          Chrystusa . Nauka tylko podpatruje co już dawno zostało
          stworzone.Nic nowego nie robią, ale religię popierają naukami o
          ewolucji, filozofią,itp
        • Gość: dk Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? IP: 212.41.157.* 22.11.07, 13:03
          ..a po smierci,dalej zycie..
          i wiara czy religia niemaja nic do tego!
    • ivellios1988 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 09.11.15, 00:40
      www.paranormalium.pl/1548,sluchaj

      Kapitalna audycja, której gośćmi są Bruce Moen oraz Paweł Byczuk, Członek Profesjonalny The Monroe Institute. Rozmawiamy o wielu tematach, skupiając się głównie na życiu po życiu, reinkarnacji, światach niefizycznych i zgłębianiu świadomości. Wywiad zarejestrowaliśmy przy okazji warsztatów Bruce`a Moena w Otwocku, które odbyły się w dniach 7-11 listopada 2015 r.

      Po wysłuchaniu audycji zapraszamy do odwiedzenia oficjalnej strony Warsztatów Hemi-Sync: hemi-sync.com.pl/
      • olsah65 Re: Do wierzących: co oficjalnie po śmierci? 09.11.15, 21:48
        Pierwszy listopada już był, ale widzę żeś trochę przysnął, więc trochę cierpliwości, a za rok będziesz miał gotową odpowiedź.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka