Dodaj do ulubionych

Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc

08.08.08, 13:13
Witam

Wiem ze temat ten już się pojawiał na forum,lecz postanowiłam opisać swoją
konkretną sytuację licząc na to ze ktos z Państwa będzie w stanie mi pomoc.
Noszę się z zamiarem sprawdzenia ważności swojego kanonicznego
małżeństwa.
Zanim jednak zdecyduje się na rozmowę z księdzem chciałabym się zorienowac czy
moje powody sa wystarczające do wniesienia skargi powodowej.

Jako podstawę starałabym się wykorzystać następujące fakty :

1.Głównym powodem zawarcia małżeństwa była moja ciąża-gdyby nie ona
prawdopodobnie małżeństwo nigdy by nie zaistniało.Slub kościelny odbył się pod
naciskiem mojej rodziny,tak dużym ze dochodziło do awantur i szantażu ze
strony matki a ja nie mogac znieść tej sytuacji wyprowadziłam się z domu.

2.Mąż od wczesnej młodości naduzywal alkoholu a tydzien przed slubem pobił
mnie po pijanemu(nosiłam wówczas pod sercem nasze dziecko o czym oczywiście
wiedział).Sytuacje takie w trakcie trwania małżeństwa powtarzały się dość często.

3.Mąż był(i jest nadal) bardzo związany ze swoją rodzina (zwłaszcza
braćmi).Miałam wrażenie że zyje z nimi a nie ze mna.Młodszego brata sprowadził
nawet do naszego mieszkania(choc ten mógł mieszkac u teściów),zatrudnił go w
swojej firmie,prawie cały czas przebywali razem.Zabierał na większość
imprez,na zakupy...Często spali nawet w jednym łóżku.Było to dla mnie nie do
zniesienia.Zostałam całkowicie odsunieta na bok i sprowadzona do zajmowania
się domem(pracy nie pozwalał mi podjąć)

4.Około rok przed slubem mąż był równocześnie w związku ze mna i z inna
dziewczyną.Bardziej nawet z nia bo ja studiowałam wtedy w innym mieście i
widywałam się z nim raz w miesiącu a czasem rzadziej.
Z powodu mojej ciąży rzekomo się z nia rozstał na miesiąc przed slubem lecz
utrzymywali kontakt i spotykali się także po slubie(w trakcie spotkań
zdejmował slubna obrączkę a ona mu ja kazała wkładac)).
Ile to trwało nie wiem bo nigdy mi nie powiedział,twierdził tylko ze to był
powazny związek,kochał ja i przez pare lat nie mógł się z tym uporac.

5.I teraz trochę o mnie.Kochałam go jak głupia,lecz kompletnie nie zdawałam
sobie sprawy z tego czym jest Sakrament Małżeństwa.
Nie wiedziałam o nim nic,prócz tego że będę musiała wypowiedzieć słowa przysięgi.
Nie wiedziałam nawet że jest to sakrament-jak Chrzest,Bierzmowanie czy I Komunia.
Nie wiedziałam o jego nierozerwalności,trwałości,o tym ze przysięgę małżeńska
rozwiązuje jedynie śmierc jednego ze współmałżonków.
Ja poprostu nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji zawieranego związku
małżeńskiego.

I teraz mam pytanie.Czy powody które przedstawiłam moga stanowić przesłankę do
unieważnienia małżenstwa? Czy moga swiadczyc o niedojrzałości lub niezdolności
do wstąpienia w związek małżeński?

Czy z takimi powodami mam szanse na stwierdzenie nieważności czy raczej dać
sobie spokój?
Jesli jest tu ktos obeznany w tym temacie to bardzo prosze o odpowiedż.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • michal_3miasto1 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 13:46
      Jeżeli jest tak jak opisujesz to są podstawy do uznania sakramentu za nieważny,ale jeszcze trzeba to udowodnić.
      • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 13:53
        Tak to niestety wyglądało.
        Jestem świadoma tego ze może być ciężko udowodnic bo często jedynymi świadkami
        była najbliższa rodzina męża:(
        Zapomniałam jeszcze napisac że mąż jest patologicznym wprost kłamcą ale mam
        nadzieje że to akurat łatwo da się stwierdzić badaniem przez psychologa.
    • wanda43 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 14:40
      Wypada tylko westchnąc nad tobą. Sama sobie zgotowalas taki los bezmyslnym
      postepowaniem. Teraz chcesz sobie znow dodac problemow. Nie prosciej
      przeprowadzic rozwod?
      Taka jestes niby wierzaca, ale wspolzylas z nim przed slubem, w ciąze zaszlas, a
      teraz masz jakies rozterki? Nie bądz smieszna.
      • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 15:52
        Cóz za konstruktywna krytyka:)).

        Za westchnienie dziękuję ale naprawde nie ma potrzeby,gdyz rozwód cywilny mam od
        2 lat i tamten związek pozostaje tylko złym wspomnieniem.Niebardzo za to
        rozumiem na czym miałyby polegac moje problemy związane z ewentualnym procesem
        kanonicznym.

        "Taka jestes niby wierzaca, ale wspolzylas z nim przed slubem, w ciąze zaszlas"

        Trafnie napisane.Wyobraz sobie ze przed slubem i w małżeństwie byłam własnie
        niby-wierząca.Teraz jestem "wierząca" stąd mam rozsterki.


        Jeszcze jakies pytania?

        • krytykantka07 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 16:07
          Ale w co Ty jesteś wierząca, bo nie bardzo rozumiem? Chcesz rozwód
          kościelny od organizacji zwanej KK? A do czego Ci to potrzebne? KK
          to nie Bóg tylko polityczna organizacja.
    • xtrin Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 15:35
      Jak mogłaś wyjść za człowieka, który Cię po pijaku pobił. Do tego ciężarną!
      Twoja matka wiedziała o tym i mimo to nalegała na małżeństwo?!

      Obeznana w temacie specjalnie nie jestem, ale wydaje mi się, że Twoja kompletna
      nieświadomość tego na co się decydujesz to poważna podstawa do podważania
      prawidłowości zawarcia małżeństwa.

      I na koniec tak z ciekawości - a na co Ci owo unieważnienie? Rozwód cywilny w
      zupełności wystarczy do oderwania się od gnoja. A jako osoba, która współżyła
      przed ślubem, a o samym sakramencie ślubu kompletnie nic nie wiedziała nie
      jesteś chyba specjalnie religijna.
      • krytykantka07 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 08.08.08, 15:42
        Ja tu widzę inny problem. Dziewczyna jest katoliczką, a jej mąż
        poganinem. Nie wiem dlaczego KK pozwala na zawieranie przez ludzi
        takich małżeństw. A już zupełnie nie rozumiem dlaczego ona chce
        koniecznie należeć do tej organizacji, która jej męża uważa za
        katolika takiego jak ona i jego nie potępi.
        • rybka.marcowa Odpowiadam:) 08.08.08, 15:56
          Nawróciłam się:)Po rozwodzie cywilnym:)
          Zdaje sobie sprawe ze ten slub to była najwieksza głupota w moim zyciu.
          Ale było tak-matka wygoniła z domu i kazała sie nie pojawiac z brzuchem a bez
          obrączki na palcu.Z dzisiejszym rozumem bym sobie poradziła ale wtedy miałam 22
          lata,rozgrzebane studia i byłam na jej utrzymaniu.
          Smutne ale tak niestety było.Szkoda tylko tych osmiu lat i mojego zdrowia.
          • krytykantka07 Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:02
            Zaraz zaraz bo nie pojmuję. Jak to sie nawróciłaś po rozwodzie
            cywilnym? Z kim?
            • rybka.marcowa Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:15
              Rozwiodłam się z mężem po czym weszłam w ponowny związek.
              Tak,tak zaraz posypia sie gromy jaka to ze mnie katoliczka.
              Rzecz w tym że wtedy nie widziałam w tym nic złego.
              Dopiero znacznie pózniej dowiedziałam się że katolikowi nie wolno wstepowac w
              ponowny związek,ze żyje w grzechu itp.
              Z drugim mężem mam slub cywilny,jestem jego pierwsza żona wiec gdyby mi sie
              udało,byłaby szansa na kościelny.
              • krytykantka07 Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:20
                Pytam raz jeszcze. Do czego potrzebny Ci ślub kościelny? Do KK
                chcesz należeć czy jak? To zwykła ludzka organizacja nie mająca nic
                wspólnego z Bogiem. Czy KK potępił Twojego byłego męża? A spowiednik
                od Ciebie i od niego wiedział jak wygląda Twoje małżeństwo. Chyba
                nie ukrywaliście grzechów ?
                • rybka.marcowa Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:31
                  Nigdy nie opowiadałam spowiednikowi o problemach w małżeństwie.
                  Moja matka mając sama skopane zycie z alkoholikiem nauczyła mnie że "krzyz
                  trzeba nieść."
                  I niosłam przez 8 lat(często z podbitym okiem) dopóki nie wyjechał za granice i
                  nie dowiedziałam się ze mam długi w urzędach i w firmach-razem ok 30 tysięcy.
                  On twierdzi że jest wierzący chociaz w kosciele ciężko go zobaczyć(a nawet
                  bardzo ciężko)
                  On obecnie uwaza się za biednego misia którego zostawiła zona
                  a przeciez nie zrobił nic złego.
                  Natomiast wyzwiska,pijackie awantury z rękoczynami,zniewazanie(często przy
                  ludziach) wreszcie długi o których nie miałam pojęcia to jedynie iluzja.
                  • krytykantka07 Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:34
                    Chyba żartujesz? Ty nie spowiadałas sie z tego czym jest Twoje
                    małżeństwo i Twój były mąż sie nie spowiadał? No to jak do cholery
                    miał sie poprawić? Na pewno byliście katolickim małżeństwem?
                    • rybka.marcowa Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:40
                      No patrz,nie:).Myslałam-kocha tylko nerwowy jest:))
                      Spowiadał sie przed slubem i to był ostatni raz.Powiedział księdzu że robi to bo
                      idzie do slubu,inaczej by nie zrobił.Ksiądz udzielił rozgrzeszenia i git
                      majonez(jak mawia pani Barbara)
                      A odnośnie Twojego poprzedniego pytania to tak sobie mysle ze KK jest chyba
                      nawet po stronie byłego bo:
                      - to JA wniosłam pozew rozwodowy
                      - JA związałam się z innym
                      On nie chciał się zgodzic na rozwód twierdzac ze mnie kocha miłościa która nie
                      przemija hehehe
                      • rybka.marcowa Sorry 08.08.08, 16:48
                        "Myslałam-kocha tylko nerwowy jest:))"

                        Zachowałam się jak typowa ofiara przemocy domowej.
                        Przeciez nie ma tu nic śmiesznego,było brac dupe w troki i uciekac a nie
                        tłumaczyc gnoja.
                        Chciałam jeszcze powiedziec ze sakramentalny związek doprowadził mnie do
                        depresji,myśli samobójczych i terapii dla ofiar przemocy domowej.
                        Teraz natomiast mam dobrego męża o którym KK nie pozwala nawet mówić
                        "mąż".Wszędzie słyszę o cudzołóstwie,grzechu i o tym ze zyję "nie tak".Nie mogę
                        iść do komunii i spowiedzi.
                        Niedawno nawet poszłam do spowiedzi i opowiedziałam o swoim małżeństwie.O
                        zapukaniu w konfesjonał mogłam oczywiście pomarzyc,ale księdza chyba urzekła
                        moja historia i poradził własnie uniewaznienie.
                      • opornik4 Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:50
                        @rybka.marcowa:

                        Z -krytykantka- w polmike sie nie wdawaj,jezeli nie chcesz miec
                        wiecej klopotow.
                        Jesli naprawde zylezy Ci na uzyskaniu informacji
                        - zglos sie na moja skrzynke,gazeta.pl.
                        Nie ma sensu,roztrzasac tego problemu na publicznym forum.
                        • rybka.marcowa Otóż to-zamykam temat 08.08.08, 16:52
                          Dzięki za konkretna rade,napewno napisze.
                          Pozdrawiam
                        • kolter_hugh Re: Odpowiadam:) 09.08.08, 12:48
                          opornik4 napisała:

                          > @rybka.marcowa:
                          >
                          > Z -krytykantka- w polmike sie nie wdawaj,jezeli nie chcesz miec
                          > wiecej klopotow.
                          > Jesli naprawde zylezy Ci na uzyskaniu informacji
                          > - zglos sie na moja skrzynke,gazeta.pl.
                          > Nie ma sensu,roztrzasac tego problemu na publicznym forum.

                          Co ty możesz jej durnego na tym prywatnym polu powiedzieć ze Jezus ją kocha ,ale
                          diabli wiedzą czemu nie chroni ???
                          • opornik4 Re: Odpowiadam:) 11.08.08, 23:17
                            kolter_hugh napisał:

                            > Co ty możesz jej durnego na tym prywatnym polu powiedzieć ze Jezus ją kocha ,ale
                            > diabli wiedzą czemu nie chroni ???

                            Na priva,moge doradzic jej bardziej szczegolowo,
                            zadac dodatkowe pytania i pomoc napisac pozew.
                      • krytykantka07 Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:52
                        No to w takim razie dlaczego chcesz należeć do tej organizacji,
                        która jest powodem Twoich nieszczęść. Gdybyś na spowiedzi
                        powiedziała czym jest Twoje małżeństwo klecha by uznał, że to Twoja
                        wina. Dlatego katoliczki są bez szans i nie mają praw w KK. A Ty
                        chcesz tam należeć? Dlaczego, skoro już wiesz, że KK jest po stronie
                        Twojego byłego męża? Chcesz wziąć ślub kościelny z drugim mężem? Ale
                        KK nigdy nie będzie po Twojej stronie. Ty jesteś tylko kobietą.
              • kolter_hugh Re: Odpowiadam:) 09.08.08, 12:45
                rybka.marcowa napisała:

                > Rozwiodłam się z mężem po czym weszłam w ponowny związek.
                > Tak,tak zaraz posypia sie gromy jaka to ze mnie katoliczka.
                > Rzecz w tym że wtedy nie widziałam w tym nic złego.
                > Dopiero znacznie pózniej dowiedziałam się że katolikowi nie wolno wstepowac w
                > ponowny związek,ze żyje w grzechu itp.

                Jeżeli życie z bijącym bez powodu alkoholikiem jest grzechem to sama powinaś
                zrozumieć jak durną sekta jet Krk ::(((
          • ja.28 Re: Odpowiadam:) 08.08.08, 16:05
            Rozumiem ,ze nalezysz teraz do KK???
            Wspolczuje Ci obecnej sytuacji Mezczyzni potrafia byc okrutni
            Zycze szybkiego powrotu do normalnego spokojnego zycia
    • kolter_hugh Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 09.08.08, 12:27
      rybka.marcowa napisała:
      > I teraz mam pytanie.Czy powody które przedstawiłam moga stanowić przesłankę do
      > unieważnienia małżenstwa? Czy moga swiadczyc o niedojrzałości lub niezdolności
      > do wstąpienia w związek małżeński?

      Zwykły cywilny rozwód juz nie wystarcza ??
    • majaa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 09.08.08, 17:11
      Pominę miłosiernym milczeniem postawę Twojej rodziny i Twoją własną.
      Dość już Ci się dostało, jak sądzę.
      Co do argumentów, jakie proponujesz w celu unieważnienia małżeństwa,
      to wątpię, by akutat w tym przypadku można było je użyć z
      powodzeniem. Według mnie trochę mało prawdopodobnie brzmią
      tłumaczenia, że nie wiedziałaś, że małżeństwo to sakrament i w ogóle
      z czym się wiąże. Sądzę, że należałoby raczej pójść w stronę tego,
      że wzięłaś ślub nie "z własnej i nieprzymuszonej woli", ale wręcz
      przeciwnie. Ale i tak trzeba byłoby jeszcze kilka rzeczy tu wyjaśnić.
      Dobrze byłoby, gdybyś jednak zasięgnęła w tej sprawie bardziej
      profesjonalnej porady niż opinie Forumowiczów.
      Powodzenia
      • largo_m Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 09.08.08, 17:14
        Ja to sie nie znam na kościelnych sprawach ale chętnie moge pomoc w czym
        innym:)Może śmieci wyniose??:)
        Pozdrawiam popoludniowo:)
    • pat-i28 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 11.08.08, 13:47
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=83226422&a=83255648
      poczytaj sobie co tam napisalam
    • kabja Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 11.08.08, 16:22
      Spokojnie możesz złożyć wniosek.Jeśli potrzebujesz pomocy,napisz na
      priva. I głowa do góry!
    • aloha.1 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 11.08.08, 22:54
      TYLKO pierwszy powód, z tych które wyliczyłaś - może być powodem unieważnienia
      małżeństwa kościelnego. A mianowicie zawarcie tegoż POD PRZYMUSEM rodziny. Inne
      fakty nie grają tu roli, ani pijaństwo męża, ani jego zdrady.To są powody
      rozwodu dla sądu cywilnego.A jeżeli chodzi o Twoją nieznajomość konsekwencji
      ślubu kościelnego (to,że jest nierozerwalny itp), to nawet o tym nie mów, bo
      wyjdziesz na idiotkę. Wszyscy o tym wiedzą!Ponad to jest zasada,że nieznajomość
      prawa, nie chroni przed jego skutkami.
      • opornik4 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 11.08.08, 23:23
        aloha.1 napisała:

        > TYLKO pierwszy powód, z tych które wyliczyłaś - może być powodem unieważnienia
        > małżeństwa kościelnego. A mianowicie zawarcie tegoż POD PRZYMUSEM rodziny. Inne
        > fakty nie grają tu roli, ani pijaństwo męża, ani jego zdrady.To są powody
        > rozwodu dla sądu cywilnego.

        Tak sie sklada,ze znam bardzo dobrze Kodeks Kanoniczny.
        Rowniez choroba alkoholowa,moze byc powodem stwierdzenia
        niewaznie zawartego Sakramentu Malzenstwa.
        W Kosciele nie ma czegos takiego,jak rozwod,czy uniewaznienie malzenstwa.
      • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 10:57
        Nie TYLKO.Na pozostałe punkty także sa odp paragrafy w prawie kanonicznym:

        2-3 - Niezdolność męża do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich
        (kan. 1095, 3).

        4 - Wykluczenie obowiązku wierności małżeńskiej przez męża (kan.
        1101, par. 2)

        .A jeżeli chodzi o Twoją nieznajomość konsekwencji
        > ślubu kościelnego (to,że jest nierozerwalny itp), to nawet o tym nie mów, bo
        > wyjdziesz na idiotkę.

        Nie zamierzam tego mówic,mam jeszcze troche oleju w głowie.
      • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 11:14
        Inne
        fakty nie grają tu roli, ani pijaństwo męża, ani jego zdrady.To są powody
        rozwodu dla sądu cywilnego.

        Akurat do rozwodu cywilnego nie potrzeba było wielkich powodów.Sądowi
        wystarczyło ze przestalismy sie kochac,że ustało pozycie i że jesteśmy zgodni co
        do tego że chcemy sie rozstac.O pijackich awanturach z rekoczynami i długach
        które mi narobił nie wspominałam bo miało byc bez orzekania o winie.
        A co do alkoholizmu to na chłopski rozum-jak ktos komu po wódce rozum odbiera i
        tłucze zone może się nadawać do założenia rodziny?
        Problem istniał przed slubem ,a wiec w momencie jego zawierania również.
        Ciężko tylko moze byc mi to udowodnić bo świadkami bywała tylko teściowa i moja
        8letnia dziś córka.
        • krytykantka07 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 11:53
          Pijaństwo i zdrady męża grają rolę właśnie jako powody w sądach
          kościelnych. To dowód na niedojrzałosć męża i jego nieprzystosowanie
          do życia w rodzinie. Czegoś takiego w małżeństwie wyznawców Jezusa
          być nie może. Zdradzasz coraz więcej szczegółów ze swojego
          małżeństwa, wbrew deklaracji, że zamykasz temat. Ale to może tylko
          ze mną nie zamierzałaś kontynuować rozmowy. Nie mogę więc
          odpowiedzieć co o tym myślę i co myślę o Twojej postawie jako matki
          dziecka o którym piszesz. Ale zamiast całej procedury sądowej
          wystarczyłaby spowiedź Twoja, Twojej córki, teściowej i Twojego
          byłego męża. Dziwne, że kler tego nie rozumie...
          • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 12:25
            Zdradzasz coraz więcej szczegółów ze swojego
            > małżeństwa, wbrew deklaracji, że zamykasz temat. Ale to może tylko
            > ze mną nie zamierzałaś kontynuować rozmowy. Nie mogę więc
            > odpowiedzieć co o tym myślę i co myślę o Twojej postawie jako matki
            > dziecka o którym piszesz


            Chciałam zamknąc temat własnie min po to żeby nie roztrząsać szczegółów ze
            swojego małżeństwa na publicznym forum.
            Sporo osób juz na mnie wylalo pomyje,jakby sami byli nieomylni i nie popełniali
            błędów.Tak trudno sobie wyobrazic że zwyczajnie zabrakło wsparcia rodziny??.
            Owszem,zdarzyła sie wpadka ale było spokojnie pomysleć co dalej a nie von do
            slubu bo brzuch rośnie.
            Mieszkałam potem u męża,prace mi uniemożliwiał spychając na mnie wszystkie
            obowiązki w domu i przy dziecku.
            Myslicie że raz do matki uciekałam?Ale prędzej czy póżniej kończyło sie tak
            samo-"takiego sobie wziełas to z nim siedż".
            Dalej jestescie takie mądre?
            Setki kobiet utrzymuje małżeństwo w mysl zasady "niechby pił i bił byleby tylko
            portki w szafie wisiały"-ja wyniosłam to z domu i sama tak robiłam.
            Dzis moge powiedziec że to czytsta głupota i jest to układ który zabija zarówno
            kobietę jak i dzieci.
            I prosze juz nie wylewać na mnie pomyj,przeszłam naprawde sporo i to chyba
            wystarczająca kara za młodzieńczą bezmyślność.
            • krytykantka07 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 12:32
              Mylisz się. W żadnym razie nie wylewałabym na Ciebie pomyj. Mnie
              chodzi o coś innego. O to, że masz prawo uzyskać rozwód kościelny i
              klechy gdyby były po stronie ludzi to wiedziałyby, że do tego
              wystarczy spowiedź Twoja, Twojego byłego męża, córki i teściowej.
              Niczego wiecej nie potrzeba. Przykro mi, że nie miałaś wsparcia
              rodziny. Ale tacy już są niemyślący katolicy. No i przykro mi że
              masz rozwód bez orzekania o winie. Na to nie zasłużyłaś. Powinnaś
              mieć rozwód z wyłącznej winy pozwanego. Taki rozwód to dowód dla KK,
              że w tym wypadku mąż był nieodpowiedzialny, czyli do małżeństwa sie
              nie nadawał...
              • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 12:53
                Krytykantka,nie mówiłam o Tobie-wczesniej jakies ostre wpisy sie zdarzały,nie
                wiem teraz czyje.
                Widzisz,ja w sumieniu czuje ze małżeństwo jest nieważne bo on sie poprostu nie
                nadawał od samego poczatku tylko ja zaślepiona jakąś durną miłościa tego nie
                widziałam...
                Pomijając juz zachowanie po wódce-dostał od rodziców firmę-dziś została z niej
                jedna maszyna...Wyganiał ciężarna żonę z domu twierdzac ze nie potrzebuje rodziny...
                Wyjechał w koncu za granice robic interesy-zabrał tam wszystkie oszczednosci(ile
                nie wiem,nigdy nie miałam dostepu do konta)...
                W krótkim czasie okazało sie ze mam 30 tys długu...Myślałam że trupem
                padne...Dzwoniłam,pytałam co to ma znaczyc-w odp słyszałam ze jestem poj....a i
                nie mam pojecia o zyciu...Wtedy nie wytrzymałam i złozyłam pozew.On ochoczo na
                to przystał,zerwał ze mna kontakt zabierając mi zarobione pieniadze z firmowego
                konta,nie troszczac sie o byt mój i dziecka...
                Podobno w trakcie procesu kanonicznego dokładnie wypytuja o szczegóły z zycia
                małzenskiego.I bardzo dobrze,chetnie wszytsko opowiem,akurat jego wyczyny
                swiadcza o tym ze nie nadawał sie do małżenstwa a i pewnie dalej sie nie nadaje.

                "O to, że masz prawo uzyskać rozwód kościelny i
                > klechy gdyby były po stronie ludzi to wiedziałyby, że do tego
                > wystarczy spowiedź Twoja, Twojego byłego męża, córki i teściowej.
                > Niczego wiecej nie potrzeba."

                No cóż,tez bym chciała żeby to tak wygldało ale niestety jest duzo trudniej...

                Co do rozwodu z wina czy bez-wział mnie głupia na litosc,zreszta chciałam to
                miec szybko za soba.
                • kabja Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 14:33
                  Rybko,nie ma co dyskutować ze "znawcami"prawa oraz sumień naszych
                  księży. Trzymam za Ciebie kciuki,chociaż to może niektórych oburzać.
                • miseczka.0 Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 14:53
                  nie moge tego spokojnie czytać.Widzisz do czego sprowadził Cię
                  KK.Rodzina "katolicka" zmusza do ślubu nie bacząc na to z kim masz
                  być związana do końca swojego czy onego życia.Ważne jak zwykle
                  pozory i fasada.Na nauki przedmałżeńskie chodziliście a nie
                  słyszałaś o nierozerwalności małżeństwa? Pewnie truli tylko o
                  naturalnych metodach planowania rodziny (babie w ciąży hehe).Pomijam
                  spowiedż przedślubną bo też gó.. warta była.Klepnęliście regułką a
                  prawdziwe życie dopiero się zaczęło.Resztę znasz.I teraz
                  nagle "dobrzy ludzie" z zacnej organizacji doradzają Ci jak zgrabnie
                  obejść to co miało być święte i nietykalne(związek).Wychodzi cała
                  obłuda KK a ty znowu dajesz się wciągnąć w tryby tej machiny.
                  • kabja Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 14:54
                    Zakochała się nam Rybka(jak to Rybki)i cały ambaras!
                    • rybka.marcowa :) Otóż to 12.08.08, 14:59
                      A co ,Ty tez rybka?:)
                      • kabja Re: :) Otóż to 12.08.08, 16:46
                        Też, lutowa. Pewnie dlatego się rozumiemy ;-)
                        • rybka.marcowa No i wszystko jasne:) 12.08.08, 16:55

                  • rybka.marcowa Re: Unieważnienie raz jeszcze-prosze o pomoc 12.08.08, 15:37
                    "Nie moge tego spokojnie czytać.Widzisz do czego sprowadził Cię
                    > KK.Rodzina "katolicka" zmusza do ślubu nie bacząc na to z kim masz
                    > być związana do końca swojego czy onego życia.Ważne jak zwykle
                    > pozory i fasada

                    Jakie piekło potrafia zgotowac katolicy odczułam dopiero po odejściu od
                    niego...Nie chce mi sie nawet wspominac tego co wyprawiała moja i jego rodzina
                    jak zlożyłam pozew,wyniosłam sie z mieszkania a po krótkim okresie znalazłam
                    sobie faceta...Teraz jest ok,moja matka uwielbia nowego męza i nawet okazuje
                    skruche /;

                    No cóż,w KK mam teraz niewiele praw-nie moge przystepować do komunii,spowiedzi i
                    słabo mi na mysl co mnie czeka jak pójde zamawiac chrzest dla córki z obecnego
                    małżeństwa.
                    Były za to z tego co wiem nie ma nikogo na stałe(przelotne znajomości) więc moze
                    się wyspowiadac,dostac rozgrzeszenie i przyjąc komunie,czego na I Komunii naszej
                    córki napewno nie omieszka zrobic.


                    Na nauki przedmałżeńskie chodziliście a nie
                    > słyszałaś o nierozerwalności małżeństwa? Pewnie truli tylko o
                    > naturalnych metodach planowania rodziny (babie w ciąży hehe)"

                    Eee nie było...czasu.
                    Slubny skołował jakis podpis z pieczątka,nie wiem do dzis skąd,chyba dał babce w
                    łape a moze sam podrobił(drukarz w końcu)...

                    ".Pomijam
                    > spowiedż przedślubną bo też gó.. warta była.Klepnęliście regułką a
                    > prawdziwe życie dopiero się zaczęło"

                    Trwała najwyżej po 3 minuty na łeb.

                    Przykład nauk przedmałżeńskich i spowiedzi świadczy (przynajmniej w moim
                    przypadku) jak Kościół przygotowuje do małżeństwa.
                    Do tego często presja rodziny,młody wiek,wpadka no i skopane zycie gotowe.
                    Stąd wiele tłuczonych,poniżanych,cierpiących w 4 ścianach kobiet.
                    Jaka rade ma dla nich Kościół?
                    Ano ratowac do końca a jak sie nie uda odejść ale nie wiązac sie z
                    nikim.Nieważne że się nie ma trzydziestki,że jest dziecko któremu chciałoby się
                    stworzyc wreszcie dom...
                    Człowiek ma wybór-albo życ w czystości i być ok wobec Boga ,albo wejść w ponowny
                    związek i życ w nieprzyjażni ze Stwócą...
                    U akurat mnie słabość ludzka zwyciężyła i mam dobry związek ale MAZ to jednak
                    ten pierwszy co mnie po pysku tłukł(drugi,ten co szanuje i kocha dla kościoła to
                    nie mąż),a o normalnym uczestniczeniu w zyciu Koscioła mogę conajwyżej pomarzyc.
                    Cóz,albo Rybki:) albo akwarium...




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka