Dodaj do ulubionych

Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies...

10.11.08, 18:22
Prawda! Księża wiedzą najwięcej o miłości fizycznej i poczęciach. O
problemach rodziców, którzy dzieci mieć nie mogą. Oni wiedzą
wszystko! I mają prawo narzucać innym swoje zdanie. To święci ludzie.
Obserwuj wątek
    • kruk51 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies.. 10.11.08, 18:36
      Takiego padalca jak ten księżulo zakonserwował bym w słoiku z formaliną
      by przyszłe pokolenia mogły oglądać wynaturzenia KK. Dziwi mnie, że je
      szcze są w Polsce młodzi ludzie, którzy słuchają takich bredni. A poza
      tym to niech duchowni zajmują się tym do czego zostali powołani a nie
      wszystkim tym o czym nie maja zielonego pojęcia.
    • freelancer1 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 19:05
      No cóż, jeśli ktoś bierze udział w sabatach pt. Duszpasterstwo Niepłodnych
      Małżeństw to wysłuchuje tych księżych bzdur na własne życzenie i nie powinien
      mieć pretensji.
      • rs_gazeta_forum Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 19:56
        To, że ktoś wysłuchuje takich bzdur na spotkaniach kościelnych to jedno, drugie
        to ich publikowanie, choćby do celów polemicznych. Bo sam fakt publikacji te
        bzdury nobilituje.
      • astrotaurus Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 19:57

        freelancer1 napisał:

        ** No cóż, jeśli ktoś bierze udział w sabatach pt. Duszpasterstwo
        Niepłodnych Małżeństw to wysłuchuje tych księżych bzdur na własne
        życzenie i nie powinien mieć pretensji.**

        Prawda, ich wola. Jeden wypije flaszkę, a drugi lubi sie upajać
        debilnym bełkotem.
    • kutnowianka Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 10.11.08, 19:05
      To bzdura co mowi ten ksiadz!!! Jezeli oni tak wszystko prawde mowia to bron
      ich Panie Boze.
    • caperucita Idiota 10.11.08, 19:30
      Tak, a ksiądz wie to najlepiej, nie przychodzi mi nic innego na
      myśl, niż ... idiotyzm, stek bzdur.
      Mam nadzieję, że ksiądz unika też współczesnej medycyny, tylko
      modlitwa i zaakceptowanie tego, co daje nam bóg w zupełności
      wystarczy.
      Nie wiem dlaczego KK stał się największym znawcą seksu, miłości
      między ludźmi, rozrodu i wszystkiego co jest z nimi związane. Pewnie
      dlatego, że sam nie może...
      • piwi77 Re: Idiota 10.11.08, 19:37
        caperucita napisała:

        > Nie wiem dlaczego KK stał się największym znawcą seksu, miłości
        > między ludźmi, rozrodu i wszystkiego co jest z nimi związane.
        > Pewnie dlatego, że sam nie może...

        Może, może, jedyne czego nie może, to nie może sie wydać.
    • leov Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 10.11.08, 19:43
      Każdy sposób tworzenia życia ludzkiego uważam za dobry. Nawet
      klonowanie. Przecież w wyniku takich zabiegów przybędzie kudzi, a
      nie ubędzie. Kościół, który uważa, że życie jest tak ważne, że
      należy chronić życie powstałe w wyniku gwałtu, nie powinien mieć
      nic przeciwko wszelkim możliwym formom powstawania życia
      ludzkiego!.
      • martha31 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 11.11.08, 18:15
        leov napisał:

        > Każdy sposób tworzenia życia ludzkiego uważam za dobry. Nawet
        > klonowanie. Przecież w wyniku takich zabiegów przybędzie kudzi, a
        > nie ubędzie. Kościół, który uważa, że życie jest tak ważne, że
        > należy chronić życie powstałe w wyniku gwałtu, nie powinien mieć
        > nic przeciwko wszelkim możliwym formom powstawania życia
        > ludzkiego!.
        • astrotaurus Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 11.11.08, 19:18

          martha31 napisała:

          **Niektórzy uważają za dobry kazdy sposób leczenia ludzi. I dlatego mieliśmy
          doświadczenia medyczne na ludziach w obozach koncentracyjnych.**

          Mengele miał na uwadze leczenie ludzi, czubku?

          Co Ci jeszcze nienawiść podpowie?
          • blue.michel Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 12.11.08, 00:03
            astrotaurus napisał:

            >
            > martha31 napisała:
            >
            > **Niektórzy uważają za dobry kazdy sposób leczenia ludzi. I
            dlatego mieliśmy
            > doświadczenia medyczne na ludziach w obozach koncentracyjnych.**
            >
            > Mengele miał na uwadze leczenie ludzi, czubku?
            >
            > Co Ci jeszcze nienawiść podpowie?
            >

            Mengele, miał na uwadze doświadczenia medyczne, wykonywane na
            ludziach, zamiast "królików i szczurów" - , ...... .
    • l.george.l Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 19:45
      Jedno mnie tylko zastanawia: dlaczego ludzie idą takiego gnoja słuchać.
      • rs_gazeta_forum Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 19:53
        Bo są na takim samym poziomie rozumienia świata. To, że ktoś nie jest duchownym,
        nie świadczy o nim dobrze samo przez się.
        • radyjoman Korekta: nie rozumienia, a "rozumienia". n/t 11.11.08, 11:43
    • quant34 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies.. 10.11.08, 19:54
      Księżulo najwyraźniej nie docenia inteligencji Pana Boga. Skoro Bóg mógł w swoim
      Planie dać ludziom możliwość samodzielnego rozmnażania, to niby dlaczego nie
      mógł pozwolić im opanować technologii in-vitro aby sami mogli sobie radzić z
      bezpłodnością zamiast zawracać Mu głowę za każdym razem gdy ktoś nie może mieć
      dziecka? Problem w tym, że prymitywizm intelektualny nie pozwala pewnym ludziom
      spojrzeć na Boga jak na istotę naprawdę mądrą, ale domaga się średniowiecznego
      wizerunku dziadka z brodą, który albo robi cuda, albo nie robi nic. Co jest
      mądrzejsze, danie głodnemu ryby czy wędki? Ano wędki bo dzięki niej sam sobie
      złowi rybę i cud nie jest potrzebny. Po co ludziom mącić w głowach rybami
      spadającymi z nieba jak można dać im możliwość samodzielnego rozwiązania
      problemu? Technika in-vitro jest taką właśnie "wędką", a gdyby ta technika
      faktycznie była niezgodna z planem Bożym, to by nie działała, czyż nie? Jak
      czytam niektóre wypowiedzi księży to mam wrażenie, że traktują Boga jak
      ograniczonego umysłowo dziada, który niezmiennie tkwi w średniowieczu. Księżulo
      ma szczęście, że Bóg nie jest obrażalski, bo jak by był, to by się na pewno
      obraził za takie aroganckie podejście do Jego planów :)
      • astrotaurus Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 20:15
        quant34 napisał:

        **gdyby ta technika faktycznie była niezgodna z planem Bożym, to by
        nie działała, czyż nie?**

        Oj, ale temat!
        A diabeł i zło? zgodne z planem bożym, że działają?
        Czubek ten bozia, czy brakorób?
        • quant34 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 21:03
          "Oj, ale temat!
          A diabeł i zło? zgodne z planem bożym, że działają?
          Czubek ten bozia, czy brakorób?"

          Hehe, tu mnie masz :) Jakkolwiek jestem agnostykiem to wywody kościoła zawsze
          mnie interesowały, dlatego wiem, że z pogodzeniem zła z planem Bożym kościół
          nigdy sobie nie poradził. Jakby nie patrzeć wychodzi na to, że Bóg świadomie
          pozwala na zło. W końcu jest wszechmocny więc gdyby chciał mógłby wytępić zło.
          Tymczasem zło ma się całkiem dobrze. Wnioski? Ani czubek, ani brakorób, tylko
          Jego kryteria ocen różnią się od ludzkich. Dla mrówki lejąca się na grządkę woda
          to zło bo niszczy z takim trudem zbudowane mrówcze siedziby, ale dla człowieka
          podlewającego ogródek? Albo mu mrówki zwisają, albo o nich nawet nie wie, albo
          kwiatki na grządce są dla niego ważniejsze. Przekształć sobie dowolną wersję na
          stosunki Bóg-ludzie i masz odpowiedź :)
          • krytykantka07 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 21:47
            quant34 napisał:

            > Hehe, tu mnie masz :) Jakkolwiek jestem agnostykiem to wywody
            kościoła zawsze > mnie interesowały, dlatego wiem, że z pogodzeniem
            zła z planem Bożym kościół > nigdy sobie nie poradził. Jakby nie
            patrzeć wychodzi na to, że Bóg świadomie > pozwala na zło. W końcu
            jest wszechmocny więc gdyby chciał mógłby wytępić zło.

            Ależ Bóg naprawia to co człowiek zepsuje. Te klechy to nic a nic w
            Bożą moc nie wierzą! A skąd wzięły się Araby? Z nieposłuszeństwa
            Bogu i z braku zaufania do Boga! Wszak pochodzą od Ismaela, a Bóg
            wcale w planach nie miał dwóch synów Abrahama tylko jednego! I co?
            Zamordował Ismaela? Błogosławił mu. Co więc klecha może wiedzieć o
            tym, co przyniesie dziecko z in vitro? Może klecha stworzyć
            równolegle dwa światy? To niech stworzy. Jeden ten, gdzie w tej
            rodzinie będzie dziecko z in vitro, a drugi ten, gdzie tego dziecka
            nie będzie :P
            Wtedy może sie wypowiadać!
            • quant34 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 10.11.08, 23:19
              "Ależ Bóg naprawia to co człowiek zepsuje. Te klechy to nic a nic w
              Bożą moc nie wierzą! A skąd wzięły się Araby? Z nieposłuszeństwa
              Bogu i z braku zaufania do Boga! Wszak pochodzą od Ismaela, a Bóg
              wcale w planach nie miał dwóch synów Abrahama tylko jednego! I co?
              Zamordował Ismaela? Błogosławił mu. Co więc klecha może wiedzieć o
              tym, co przyniesie dziecko z in vitro? Może klecha stworzyć
              równolegle dwa światy? To niech stworzy. Jeden ten, gdzie w tej
              rodzinie będzie dziecko z in vitro, a drugi ten, gdzie tego dziecka
              nie będzie :P
              Wtedy może sie wypowiadać!"

              Święte słowa :) Ale nie wymagaj za dużo od klechów. Na problemie relacji
              pomiędzy wolną wolą człowieka a boskimi interwencjami już niejeden profesor
              teologii połamał sobie zęby. Od czasów św. Tomasz przyjmuje się, że Bóg
              obdarował człowieka wolną wolą czynienia co się komu podoba, nie mniej jednak
              Stwórca interweniuje tu i ówdzie. Problem w tym, że rzeczywistość człowieka
              kształtowana jest w przeważającej mierze przez innych ludzi (a nie np. zjawiska
              atmosferyczne) tak więc jakakolwiek interwencja w jakąkolwiek sytuację jednego
              człowieka oznacza de facto narzucenie boskiej woli innym ludziom, których
              zachowanie musi zostać zmodyfikowane. Próby rozwiązania tej sprzeczności
              doprowadziły takiego np. biskupa Berkeleya do stworzenia dziwacznej filozofii
              zwanej solipsyzmem, której zresztą o mało nie przypłacił spaleniem na stosie :)
              No i masz babo placek, to mamy tę wolną wolę, czy nie? Powiem szczerze, że nie
              słyszałem o koncepcji generowania światów równoległych (na gruncie religii, bo w
              kosmologii owszem) ale pomysł niezły bo pozwala uniknąć paradoksów i
              sprzeczności w obrębie zasad wiary. Niech więc będzie, że w jednym świcie
              dziecko in-vitro się urodzi, a w drugim nie. Stwórca ma baczenie na oba i nagle
              się okazuje, że można zjeść ciastko i mieć ciastko. To znaczy ON może, my albo
              zjemy, albo będziemy mieli ;)
          • martha31 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 11.11.08, 19:21
            quant34 napisał:

            > "Oj, ale temat!
            > A diabeł i zło? zgodne z planem bożym, że działają?
            > Czubek ten bozia, czy brakorób?"
            >
            > Hehe, tu mnie masz :) Jakkolwiek jestem agnostykiem to wywody
            kościoła zawsze
            > mnie interesowały, dlatego wiem, że z pogodzeniem zła z planem
            Bożym kościół
            > nigdy sobie nie poradził. Jakby nie patrzeć wychodzi na to, że Bóg
            świadomie
            > pozwala na zło. W końcu jest wszechmocny więc gdyby chciał mógłby
            wytępić zło.
            > Tymczasem zło ma się całkiem dobrze. Wnioski? Ani czubek, ani
            brakorób, tylko
            > Jego kryteria ocen różnią się od ludzkich. Dla mrówki lejąca się
            na grządkę wod
            > a
            > to zło bo niszczy z takim trudem zbudowane mrówcze siedziby, ale
            dla człowieka
            > podlewającego ogródek? Albo mu mrówki zwisają, albo o nich nawet
            nie wie, albo
            > kwiatki na grządce są dla niego ważniejsze. Przekształć sobie
            dowolną wersję na
            > stosunki Bóg-ludzie i masz odpowiedź :)

            Ciakawa jestem dlaczego Ty miłość utożsamiasz z dominacją nad kimś?
            jesli Bóg nas kocha to powienien zabrac nam wolną wolę?
            W takim razie nie mógłbys napisac tego co napisałeś, bo Bóg by Ci
            zabronił.I to by była miłość?
            Wiesz czemu Bóg pozwala na zło? Bo się zła nie boi, bo juz je dawno
            zwyciężył dzieki zmartwychwstaniu Jezusa. Zła się boja jedynie
            ludzie źli, bo wiedzą,ze bez Boga sami się niszczą i ostatecznie
            będą zniszczeni.
        • caius1 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 11.11.08, 01:43
          astrotaurus napisał:

          > quant34 napisał:
          >
          > **gdyby ta technika faktycznie była niezgodna z planem Bożym, to by
          > nie działała, czyż nie?**
          >
          > Oj, ale temat!
          > A diabeł i zło? zgodne z planem bożym, że działają?
          > Czubek ten bozia, czy brakorób?
          >

          Albo, co gorsza, bumelant względnie sabotażysta. Gdzie był wtedy NIK ja się pytam?

          NiePis
    • bucibubek Młotek, kotek, pieprzenie 10.11.08, 20:34
      - Płodność małżonków jest ich darem i tajemnicą - tłumaczył etyk -
      Wyprowadzenie tego spoza małżeństwa oznacza odarcie największej
      tajemnicy ich miłości.
      Przecież to jest czysty żywy bełkot. To nie znaczy nic albo znaczy
      wszystko. Podobnie jak poniższe zaprzeczenie:
      - Płodność małżonków NIE JEST ich darem i tajemnicą. Wyprowadzenie
      tego spoza małżeństwa NIE OZNACZA odarcia największej tajemnicy ich
      miłości.
      Czy nie lepiej byłoby, aby O SWOJEJ GODNOŚCI DECYDOWALI JEJ
      POSIADACZE, NIKT INNY?
      Stanisław Remuszko
      • caius1 Re: Młotek, kotek, pieprzenie 11.11.08, 01:50
        bucibubek napisał:

        > - Płodność małżonków jest ich darem i tajemnicą - tłumaczył etyk -
        > Wyprowadzenie tego spoza małżeństwa oznacza odarcie największej
        > tajemnicy ich miłości.
        > Przecież to jest czysty żywy bełkot. To nie znaczy nic albo znaczy
        > wszystko. Podobnie jak poniższe zaprzeczenie:
        > - Płodność małżonków NIE JEST ich darem i tajemnicą. Wyprowadzenie
        > tego spoza małżeństwa NIE OZNACZA odarcia największej tajemnicy ich
        > miłości.
        > Czy nie lepiej byłoby, aby O SWOJEJ GODNOŚCI DECYDOWALI JEJ
        > POSIADACZE, NIKT INNY?
        > Stanisław Remuszko

        Otóż ma Pan rację tyle, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Każdy zdrowo myślący
        człowiek zdaje sobie sprawę, że zasłanianie czegoś "tajemnicą" to bardzo
        nieudolna i grubymi nićmi szyta próba udowodnienia, że ktoś ma monopol na
        wypowiadanie się o rzeczach o którym ma pojęcie blade lub nawet nie ma pojęcia
        zielonego a z drugiej strony panicznie boi się, żeby inni nie uzyskali w tej
        kwestii wiedzy większej od niego. Kasta kapłańska (a nawet przedkapłańska czyli
        plemienni szamani i czarownicy) zawsze ściśle i rygorystycznie reglamentowała
        wiedzę bo posiadanie wiedzy np. medycznej odrobinę większej od wiedzy ciemnego
        ludu dawało im przewagę niewyobrażalną. W tym względzie kapłani chcreścijańscy
        nie różnią się ani trochę od odzianego w pióra czarownika potrząsającego maraką
        i dzikim głosem straszącego nabożnie zasłuchany ludek. Tyle, że to szybko się
        skończy bo edukacja poszła tak daleko, że każdy zamiatacz ulic wie, że organizm
        ludzki składa się z komórek. Czyli, jak powiedział Asnyk: daremne żale, próżny trud.

        NiePis
        • quant34 Re: Młotek, kotek, pieprzenie 11.11.08, 03:54
          Podpisuję się obiema rekami pod tym, co napisał caius1. Hermetyzacja i
          monopolizacja wiedzy były przez tysiąclecia podstawowym narzędziem trzymania
          społeczności ludzkich za przysłowiową mordę. Żadna tajemnica, że kościół
          katolicki doprowadził tę metodę do perfekcji i stosował pomyślnie dla swoich
          interesów przez całe stulecia. Zgadzam się także z tym, że największym wrogiem
          kościoła jest masowość kształcenia. Społeczeństwo wykształcone jest mniej
          podatne na strach wpajany przez klechów i nabywa odporności na indoktrynację.
          Niestety proces uwalniania się ludzkości od wpajanej jej przez wieki ciemnoty
          jest długotrwały i bolesny, dlatego za naszego życia nie doczekamy czasów, w
          których takich świętoszkowatych hipokrytów jak ksiądz Kieniewicz nikt już nie
          będzie słuchał. Te czasy jednak nadejdą i kościół o tym doskonale wie, dlatego
          dokręca indoktrynacyjną śrubę tam gdzie jeszcze może (np. w Polsce) aby kres
          swojej władzy nad ludzkimi umysłami maksymalnie odwlec w czasie. Na dłuższa metę
          to jednak próżne działania, rozwoju myśli ludzkiej, tak jak i nauki, kościół nie
          zdoła powstrzymać. Na szczęście.

          ps. "Nie chcę po śmierci iść do nieba. Wolę piekło, tam będę bawił się w
          towarzystwie królów i papieży" - N. Machiavelli.
    • krzysieknn Wypowiedział sie ojciec który wie. 10.11.08, 21:50
      A ponoć celibat mają przestrzegać. Oto wychodzi szydełko z worka.
      Nauczać chcą przedmałżeńsko - a jako celibatowcy zielonego pojecia
      nie mają o wspólnym życiu i problemach rodzinnych. Ponoć zapładniać
      nie mogą a są specami z którego dzieci są szcześciem a z którego
      nie. Klechom po prostu w tym kraju szajba odbija.
    • krzy-cho7 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 10.11.08, 21:52
      Także, Panie ksiądz, zrobisz Pan sobie inaczej....
    • kadykianus Oczywiscie wypowiedział sie ojciec... 10.11.08, 22:05
      Ten pan w sutannie ma poroniony poglad na to, czym jest szczęście z posiadania
      dziecka dla pary, która biologicznie dziecka miec nie moze. Chyba sie domyslam
      dlaczego. Ten pan co sie ubiera na czarno Kieniewicz nienawidzi dzieci, bo sie
      mu pewnie urodziło nie jedno a on by tak chciał bara bara ale bez dzieci,
      oczywiście. Palant, który drwi z bezdzietnych par, mówiac im to w zywe oczy.
    • martha31 Coś w tym tytule jest! 10.11.08, 22:38
      Coś w tym chyba jest...
      Ostatnio poznaję troche par, które nie mogą, a bardzo chcą mieć
      dzieci i zauważam pewna prawidłowość: niektóre z nich chcą mieć
      dzieci jak przedmioty, po prostu chcą kogoś dla siebie POSIADAĆ.
      I z tego powodu przejdą po każdym trupie aby osiagnac swój cel.
      Takie mamy czasy, że człowiek chce jak najwięcej posiadać i
      używać,nawet dzieci. A dzieci sie wychowuje dla nich samych, a nie
      używa jak przedmioty.
      Rzeczywiście to się może odbić niekorzystnie, jeśli nie na rodzinie,
      to na dzieciach w przyszłości na pewno.
      Nie wierzę, że małżenstwo ,ktore nie jest szcześliwe samo w sobie,
      bedzie uszczęśliwiać swoje dzieci.
      To moje zdanie,bez przeczytania artykułu.
      Bawarska,a czy wystarczy spłodzić dziecko, aby znać się na
      rodzinie ? To jakiś wyczyn iść z kims do łóżka albo do kliniki w
      przypadku in vitro?
      A nieszczęśliwych rodzin, rozbitych małżeństw i młodzieży siegającej
      po narkotyki wokół pełno. Ciekawe skąd?
      • quant34 Re: Coś w tym tytule jest! 10.11.08, 23:33
        Masz rację Martha, istnieją ludzie, którzy chcą posiadać dziecko, ale wyjasnij
        mi co ma do tego technika jego płodzenia? Owi pozbawieni zasad ludzie
        najczęściej po prostu sobie płodzą swój przedmiot posiadania i robią to w sposób
        naturalny. Ksiądz, którego wypowiedzi komentujemy zawarł natomiast w swoich
        wywodach pewną niedopowiedzianą hipotezę, jakoby ludzie, którzy chcą posiadać
        dziecko jak rzecz, to byli w każdym przypadku właśnie ci, którzy decydują się na
        zapłodnienie in-vitro. Nie potrzeba inteligencji Einsteina aby zrozumieć, że
        takie założenie to czysty idiotyzm. Zarówno śród poczęć naturalnych, jak i wśród
        in-vitro zdarzają się dzieci, które ktoś chce kochać i te, które ktoś chce mieć
        jak własność, nie istnieje natomiast zależność pomiędzy technologicznym
        wspomaganiem zapłodnienia, a niskim poziomem moralnym rodziców. To kler chciałby
        aby tak było, ale nie jest. Wprost przeciwnie, ludzie, którzy muszą przejść
        przez gehennę terapii in-vitro są z reguły dojrzałymi i zaangażowanymi rodzicami
        już chociażby z tego względu, że aby mieć dziecko musieli strać się bardziej i
        więcej poświęcić. Znam takich ludzi i wiem co mówię, in-vitro często nie udaje
        się za pierwszym razem, a za każdym kobieta musi przejść terapię hormonalną
        najczęściej połączoną z hospitalizacją. Pomijam takie szczegóły jak konieczność
        wzięcia urlopu czy dojazdy do kliniki, ale nie da się już pominąć stresu,
        rozpaczy kiedy się nie uda, lęku przed kolejnymi próbami i wreszcie dużych
        kosztów finansowych (od 8-10 tysięcy zł. w górę). Zapewniam Cię, że jeżeli ktoś
        kieruje się tak niską motywacją jak chęć "posiadania" dziecka jak rzecz, to w
        znakomitej większości przypadków nie będzie chciał przez to przechodzić i kupi
        sobie nowy samochód albo coś w tym guście.
        • martha31 Re: Coś w tym tytule jest! 11.11.08, 18:22
          quant34 napisał:

          > Masz rację Martha, istnieją ludzie, którzy chcą posiadać dziecko,
          ale wyjasnij
          > mi co ma do tego technika jego płodzenia? Owi pozbawieni zasad
          ludzie
          > najczęściej po prostu sobie płodzą swój przedmiot posiadania i
          robią to w sposó
          > b
          > naturalny. Ksiądz, którego wypowiedzi komentujemy zawarł natomiast
          w swoich
          > wywodach pewną niedopowiedzianą hipotezę, jakoby ludzie, którzy
          chcą posiadać
          > dziecko jak rzecz, to byli w każdym przypadku właśnie ci, którzy
          decydują się n
          > a
          > zapłodnienie in-vitro. Nie potrzeba inteligencji Einsteina aby
          zrozumieć, że
          > takie założenie to czysty idiotyzm. Zarówno śród poczęć
          naturalnych, jak i wśró
          > d
          > in-vitro zdarzają się dzieci, które ktoś chce kochać i te, które
          ktoś chce mieć
          > jak własność, nie istnieje natomiast zależność pomiędzy
          technologicznym
          > wspomaganiem zapłodnienia, a niskim poziomem moralnym rodziców. To
          kler chciałb
          > y
          > aby tak było, ale nie jest. Wprost przeciwnie, ludzie, którzy
          muszą przejść
          > przez gehennę terapii in-vitro są z reguły dojrzałymi i
          zaangażowanymi rodzicam
          > i
          > już chociażby z tego względu, że aby mieć dziecko musieli strać
          się bardziej i
          > więcej poświęcić. Znam takich ludzi i wiem co mówię, in-vitro
          często nie udaje
          > się za pierwszym razem, a za każdym kobieta musi przejść terapię
          hormonalną
          > najczęściej połączoną z hospitalizacją. Pomijam takie szczegóły
          jak konieczność
          > wzięcia urlopu czy dojazdy do kliniki, ale nie da się już pominąć
          stresu,
          > rozpaczy kiedy się nie uda, lęku przed kolejnymi próbami i
          wreszcie dużych
          > kosztów finansowych (od 8-10 tysięcy zł. w górę). Zapewniam Cię,
          że jeżeli ktoś
          > kieruje się tak niską motywacją jak chęć "posiadania" dziecka jak
          rzecz, to w
          > znakomitej większości przypadków nie będzie chciał przez to
          przechodzić i kupi
          > sobie nowy samochód albo coś w tym guście.

          Chodzi o to ,że wyniku in vitro powstają inne zarodki ludzkie,które
          są zamrażane lub niszczone. Więc chęć posiadania dziecka "po
          trupach" innych ludzkich istnień nie wróży dobrze rodzinie.
          Nie zauwazylam nigdzie ,żeby ten ksiadz napisał,ze w każdej innej
          rodzinie jest ok i nie ma żadnych patologii. Jednak to już jest
          patologia z zasady: chciwość ,a nie chęć posiadania dziecka i
          czynienie to w skrajnie egoistyczny sposób- po trupach.
          Dla wierzących jeszcze dochodzi co innego: wola Boża. Chyba Bóg
          wolałaby zamiast produkować dziecka w probówce jak pomidor i
          niszczenia innych istnień ludzkiach, adopcję dziecka,które
          potrzebuje pomocy. Adopcja dobrze wróży ,bo nastawia sie na
          bezinteresowne dawanie obcemu dziecku, a nie egoistyczną produkcje
          po trupach.
          Nie możemy się bawić w Boga.
          • astrotaurus Re: Coś w tym tytule jest! 11.11.08, 19:21

            martha31 napisała:

            **Dla wierzących jeszcze dochodzi co innego: wola Boża**

            A dla normalnych odchodzi wola boża i ględzenie głupków takich jak Ty i ten ksiądz.
            • blue.michel Re: Coś w tym tytule jest! 12.11.08, 00:32
              astrotaurus napisał:

              >
              > martha31 napisała:
              >
              > **Dla wierzących jeszcze dochodzi co innego: wola Boża**
              >
              > A dla normalnych odchodzi wola boża i ględzenie głupków takich jak
              Ty i ten ksi
              > ądz.
              >

              Wola Boża? Błogosławione wszystkie drogi, kręte, dookolne, krzywe i
              proste, kóre wiodą do Ciebie Panie?
      • astrotaurus Re: Coś w tym tytule jest! 11.11.08, 00:40

        martha31 napisała:

        **Coś w tym chyba jest...

        To znaczy w czym i co...?


        **Ostatnio poznaję troche par, które nie mogą, a bardzo chcą mieć dzieci i
        zauważam pewna prawidłowość: niektóre z nich chcą mieć dzieci jak przedmioty, po
        prostu chcą kogoś dla siebie POSIADAĆ.**

        A te, które po prostu mogą mieć dzieci, to są założenia mądre i wspaniałe pary
        rodzicielskie?
        A bidule zapełniają w stopniu niespotykanym choćby w PRL dzieci z probówki?


        **A dzieci sie wychowuje dla nich samych, a nie używa jak przedmioty.**

        Zwłaszcza gdy kładzie im się na mózgi kaganiec indoktrynacji religijnej, żeby z
        podziwem słuchały bełkoczących idiotów w szatach czarodziejów?


        **Nie wierzę, że małżenstwo ,ktore nie jest szcześliwe samo w sobie,
        bedzie uszczęśliwiać swoje dzieci.
        To moje zdanie,bez przeczytania artykułu.**

        Nawet katolickie... z dzieckiem z normalnego dupczenia...?!
        Burzysz moją szczenięcą ufność!


        **A nieszczęśliwych rodzin, rozbitych małżeństw i młodzieży siegającej po
        narkotyki wokół pełno. Ciekawe skąd?**

        Omatkobosko! Z probówki...?!


        Kiedy ostatnio konsultowałaś się z lekarzem....?
      • jerz-ykk Re: Coś w tym tytule jest! 11.11.08, 17:54
        Coś w tym jest katolicka kozo Ano to ze myjesz nogi tym wieprzkom w kieckach i
        wlazisz na forum pelna katolickiej nienawisci !!!
        Idz po rozuim do glowy kozo a potem pisz o milosci!!
        • kolebeczka Re: Coś w tym tytule jest! 11.11.08, 21:56
          A po co pisac o milosci?
          Glodny, ale mimo wszystko na programowej diecie- pisze,
          a ten co ma apetyt- je, bo jak nie zje- to oslabnie.
          Ja bym tez mogla pisac o tym, jak wlasciwie przyszyc guziki do
          sutanny, ale powiem szczerze- nie znam sie w temacie.
    • acer100 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 11.11.08, 00:13
      Ten ksiądz pieprzy trzy po trzy jak niezdrowy.Dziecko,poczęte nawet -
      in vitro,własne ,upragnione dziecko jest najwiekszym skarbem
      rodziców.
    • grubymisiek1 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies.. 11.11.08, 01:09
      No i jeszce jeden czarny popierdułka.
    • caius1 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies.. 11.11.08, 01:37
      Z takim samym uporem godnym lepszej sprawy KK (inne kośioły chrześcijańskie też
      zresztą) sprzeciwiał się nie tak przecież dawno szczepionkom i przeszczepom
      narządów. Co ciekawe, były wysuwane podobne "logiczne" argumenty (np., że
      szczepionka powoduje, że człowiek częściowo staje się zwierzęcim z którego
      szczepionka pochodzi). KK odpuści i in vitro tak jak wycofał się z innych
      niedorzecznych zakazów tylko ile wcześniej będzie z powodu tago "świętego" uporu
      głęboko nieszczęśliwych i kompletnie załamanych ludzi, rozbitych małżeństw,
      porzuconych kobiet... Miłość bliźniego przez hierarchów zapewne przemawia tyle,
      że jest to miłość toksyczna.

      NiePis
    • xs550 zenujace 11.11.08, 03:14
      A skad ten gosc moze wiedziec co przyniesie szczescie do domu??? Zenujace.
    • tredve Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 11.11.08, 05:55
      Niech ksiądz zejdzie z wysokości swojej katedry, założy rodzinę, da piękny
      przykład miłości.... to porozmawiamy. Na razie to są tylko puste słowa
      człowieka, który nie ma jednego- osobistego przeżycia rzeczy, o których mówi.
      To jak ślepy od urodzenia mówiący o kolorach.
    • neki1 Ksiądz ma rację 11.11.08, 06:24
      In vitro to zawodna produkcja dzieci (na naszym świeckim kursie
      adopcyjnym było wiele par po licznych nieudanych próbach in vitro,
      niektórzy mieli jeszcze trochę "mrozaczków"), które przynajmniej w
      naszym kraju nie są potem chronione, tak jak powinny. Adopcja to
      coś cudownego, narodziny miłości, takie same jak przy naturalnym
      porodzie. Ale są ludzie, którzy nie rozumieją, co to znaczy
      błogosławieństwo Boże.
      Tato jednego adoptowanego i jednego biologicznego
      • xs550 Re: Ksiądz ma rację 11.11.08, 12:10
        Twoje slowa brzmia jakby byly przepisane z jakiejs koscielnej propagandowki. Szkoda, ze tak bezkrytycznie przyjmujesz opinie grupki ludzi ktora rosci sobie prawo do wtracania sie w kazdy aspekt zycia ludzkiego a przy tym ma bardzo ograniczona wiedze na temat tego zycia.
        • drojb Re: Proponuję nową nazwę ulic w wielu miastach 11.11.08, 23:41
          zamienić wszystkie "komunistyczne" na "obrońców zamrożonych
          zarodków". Bardziej aktualne, niż wszystkie "bitwy pod" i "Bohaterów
          umęczonych i zamordowanych w"
          Miłej podróży przez Polskę!
    • shinsetsu Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 11.11.08, 06:44
      Dawno takich bzdur nie czytałam.
      Odezwał się SPECJALISTA żyjący w celibacie :/
    • haratny2 Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 11.11.08, 07:15
      A skad to ks. wie czy rodzina bedzie szczesliwa z dzieckiem z in vitro,bo przeciez rozumie ze nie z autopsji?
    • yndrk Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies... 11.11.08, 07:47
      Po prostu głupek.
      A tak na koniec - co taki głupek może wiedzieć o szczęściu bycia rodzicem. No
      chyba, że czegoś o głupku nie wiemy:)
      Y
    • sekwana2005 dziecko z księdzem... 11.11.08, 09:51
      Jest tyle dzieci zrobionych w sposób "naturalny", ale przez
      nieuwagę. Potem traktowanych tylko jako kłopot. Czasem topione w
      beczce z kiszona kapustą,gwałcone, sprzedawane za cene niższą niż za
      wieprzowinę...
      Jest tyle małżeństw, które wyją z bólu do pana Boga i pana doktora -
      bo dla dopełnienia rodziny dziecka im brakuje.
      Ja jestem szczęśliwcem - chciałem zostać ojcem, razem z żoną
      stworzyliśmy córkę i syna, dziś dorosłe, mądre i dobre.
      Tak się staraliśmy, iż więcej niż 30 % plemników zmarnowałem. Wiecej
      o wiele zer na końcu...
      Pechowcom tłumaczyć iż to kara boża, bo jest wada anatomiczna lub
      genetyczna? Draństwo !
      Pan ksiądz się poświeci i męża zastąpi?
      A co pan ksiądz sądzi np. o adopcji? Gdy "bez błogosławieństwa,
      które było przygotowane przez Boga" jakieś małżeństwo za swoje
      uznaje w sposób naturalny spłodzone, lecz porzucone dziecko, często
      chore, i poświęca mu swoje życie?
      Co jest chore? Gdy ciężarna kobieta (mnie nie interesuje jak
      cudownie poczęła) w autobusie ustępuje miejsca zakonnicy albo
      księdzy - a ci radośnie rozłożyste d... sadowią!
      No ale rozwój medycyny może spowodować zbędność etatu duszpasterza
      niepłodnych małżeństw.
      Może ileś rodzin będzie szczęśliwych, ale etat szlak trafi -
      i "tacę", napiwki też...
    • piotrd2111 Ale baran! Co on może wiedzieć o małżeństwie? 11.11.08, 12:13
      Co on może wiedzieć o prawdziwym bólu? Zamilcz klecho!
    • maggm Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przynies.. 11.11.08, 17:49
      Niech ktoś spojrzy teraz na moją Kruszynkę i spróbuje mi wmówić, że
      to nie jest Szczęście Największe. Po in vitro. Za pierwszym razem.
      Niech ksiądz się zajmie ...(innymi sprawami), a nie zabiera głosu w
      sprawach, o których nie ma pojęcia. Po co gazeta drukuje te bzdury?
      • martha31 Re: Ks. Kieniewicz: Dziecko z in vitro nie przyni 11.11.08, 18:16
        maggm napisała:

        > Niech ktoś spojrzy teraz na moją Kruszynkę i spróbuje mi wmówić,
        że
        > to nie jest Szczęście Największe. Po in vitro. Za pierwszym razem.
        > Niech ksiądz się zajmie ...(innymi sprawami), a nie zabiera głosu
        w
        > sprawach, o których nie ma pojęcia. Po co gazeta drukuje te bzdury?
        A co z Twoimi kruszynkami,ktore stworzyłas i ktore zostały w
        probówkach i żyją sobie zamrożone?
        Biedna ta Twoja Kruszynka jak sie kiedyś dowie jak powstała...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka