Bóg jest Miłością.

24.06.09, 16:47
Miłość Boga i miłość bliźniego są nierozłączne. Kiedy zapytano Chrystusa o największe przykazanie, odpowiedział:Będziesz miłował Pana, Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie (Łk 10, 27).
    • lumpior Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 16:51
      Dotyczy tylko kleru,czyli szamanow.
      • m.mm54 Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 16:56
        Nigdy nie miałes takich mysli ,ze moze sie mylisz?Moze jednak Bog jest i widzi
        Twoje postepowanie??
        • lumpior Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:16
          m.mm54 napisała:

          > Nigdy nie miałes takich mysli ,ze moze sie mylisz?Moze jednak Bog
          jest i widzi
          > Twoje postepowanie??
          Jedynie prawdziwe slowo to:MOZE.Dotyczy takze Ciebie i innych.Pewne
          jest ze sie urodzilem i ze umre,a ten czas chce przezyc uczciwie,a
          czy musze z jakimis wierzeniami,zabobonami i dlaczego KK? Czy byc
          uczciwym,musze byc wyznawca wiary,zwolennikiem jej dogmatow?
        • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:20
          m.mm54 napisała:

          > Nigdy nie miałes takich mysli ,ze moze sie mylisz?Moze jednak Bog jest i widzi
          > Twoje postepowanie??

          Twojego nie widzi ?
          • m.mm54 Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:36
            Wszystkich Nas Bog widzi.Kazdy odpowie za swoje uczynki .
            • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:46
              m.mm54 napisała:

              > Wszystkich Nas Bog widzi.Kazdy odpowie za swoje uczynki .

              Za takie też ?Może dlatego on coś świętym zostać nie może ?

              img38.imageshack.us/img38/2968/papiezradni385.jpg
              Dz 10 ,25-26
              A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i
              oddał mu pokłon. (26) Piotr podniósł go ze słowami: Wstań, ja też jestem
              człowiekiem.
              • bartoszcze Re: Bóg jest Miłością. 14.07.09, 13:07
                Niekonsekwentny jesteś.
                forum.gazeta.pl/forum/w,721,97055628,97204579,Re_Bog_jest_Miloscia_.html
        • fauzeks Re: Bóg jest Miłością. 27.06.09, 23:25
          Jahwe jest ślepcem !
          • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 28.06.09, 09:41
            fauzeks napisał:

            > Jahwe jest ślepcem !

            Nie naśmiewaj się ze staruszka .
            • fauzeks Re: Bóg jest Miłością. 28.06.09, 10:12
              ja się nie naśmiewam. ja oskarżam !
              • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 28.06.09, 10:26
                fauzeks napisał:

                > ja się nie naśmiewam. ja oskarżam !

                Masz dowody ?
                • fauzeks Re: Bóg jest Miłością. 28.06.09, 11:33
                  nie.
                  wiara nie opiera się na dowodach.

                  ---

                  my god has a hammer. your god was nailed to a cross. any questions ?
        • serpentor666 Re: Bóg jest Miłością. 03.07.09, 21:10
          Powiem tak- wierzę w Boga, wierzę że istnieje, ale nie chce aby mieszał się w
          moje sprawy. Nie jestem zbyt religijny, to że jestem wierzący nie oznacza że
          jestem praktykujący. Staram się żyć według własnych zasad, według tego co jest
          dla mnie dobre. Jeśli będę skazany na piekło- shit happens, najwyżej cenie
          niezależność.
    • nehsa Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:36
      m.mm54 napisała:
      "Miłość Boga i miłość bliźniego są nierozłączne. Kiedy zapytano
      Chrystusa o największe przykazanie, odpowiedział:Będziesz miłował
      Pana, Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim
      umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie (Łk 10, 27)."

      odp. nehsy:
      Nie zarzucam Ci kłamstwa, bo nie wiesz, co czynisz. Uprzejmie
      zwracam Ci uwagę, że wszystko, co napisałaś jest kłamstwem.
      "Bóg", nie jest miłością.
      A wszystkie słowa przytoczone przez Ciebie z Ew.św. Łukasza
      10/27, są kłamstwem przypisanym Chrystusowi. Pozdrawiam!
      Ps.
      Ale Ty nie wiesz, Kim był Chrystus.
      • m.mm54 Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:48
        To czym jest Bog zdaniem Twoim??
        • nehsa Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 17:54
          Zgodnie z areligijną Nauką Wszechmogącego Ojca, i
          racjonalnymi dowodami,odpowiadam. Jest Dwie Istoty Boskie,
          jedną jest Ojciec Wszystkich Ludzi, zatem Jedyny Ojciec. A drugą,
          jest Syn Ojca. Imię Ojca brzmi: Wolność! a Imię Syna Ojca,
          brzmi: Światłość!
          • m.mm54 Re: Bóg jest Miłością. 03.07.09, 15:47
            To jest Twoj wymysl i tak samo jak Krytykantka masz swoja prywatna religie!
            Dla mnie Bog jest milościa i nic ani tez nikt tego nie zmieni!
            • konrad-3 Re: Bóg jest Miłością. 12.11.09, 23:05
              Milosc to stan euforii , moze lepiej zeby twoj bog kierowal sie rozumem ,,,
              • pocoo Re: Bóg jest Miłością. 13.11.09, 06:38
                konrad-3 napisał:

                > Milosc to stan euforii , moze lepiej zeby twoj bog kierowal sie rozumem ,,,


                Codziennie wierzący doświadczają miłości Boga.Tylko miłości i po wsze czasy tylko wielkiej ślepej miłości.
        • lumpior Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 18:00
          m.mm54 napisała:

          > To czym jest Bog zdaniem Twoim??
          Twoja bezsilnoscia,bezladem pojeciowym,strachem przed
          zyciem,uwielbieniem kleru i to typu:Rydzyk,Peatz,Jankowski.
      • salonowa3 Re: Bóg jest Miłością. 22.07.09, 16:50
        Prawdziwe dzieje Jezusa to prawdopodobnie dzieje
        sprawiedliwego człowieka, który potępił grzechy
        faryzeuszów i którego faryzeusze skazali na śmierć.
        Potem zrobiono zeń proroka, a po trzech stuleciach
        - Boga: oto jak działa ludzki rozum."
        Wolter
    • katrina_bush Miłość to wspaniałe uczucia i przeżycia. 24.06.09, 18:59
      Miłość to wspaniałe uczucia i cudowne przeżycia.

      Bóg to nasze osobiste przeżycia ?

      kochać Boga = kochać Miłość

      Tylko czy można kochać miłość ?

      zaiste dziwna ta wasza religia
      • dunajec1 Re: Miłość to wspaniałe uczucia i przeżycia. 24.06.09, 19:38
        Miluj blizniego swego az spadnie koszula z niego, to mysle pierwsze przykazanie
        czarnych.

        A tak na marginesie, kiedys jak bylem mlody, hmmm, pewna kobieta mnie zapytala,
        co robia ksiedzu jak dostaje swiecenia kaplanskie?
        • karbat Re: Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 19:54
          bozia nas b. kocha ,
          kaze sie rodzic kalekim dzieciom ,
          obciaza ludzi chorobami genetycznymi przodkow ,
          czasami zatrzesie ziemia , zesle jakies tsunami ,
          stworzyla ludzikom diabla ,aby nie mieli za dobrze na ziemi ,
          itd itp.

          Biedne Chinczyki,Hindusi ,(ca.3 miliardy ludzi na ziemskim padole),
          musza zyc bez JEDYNEJ ,PRAWDZIWEJ bozi katolikow ,... bozia nie
          zeslala im zadnego Jezusa ,ani swego ducha swietego :(. - straszne .
          • pocoo Re: Re: Bóg jest Miłością. 24.06.09, 21:10
            karbat napisał:

            > Biedne Chinczyki,Hindusi ,(ca.3 miliardy ludzi na ziemskim padole),
            > musza zyc bez JEDYNEJ ,PRAWDZIWEJ bozi katolikow ,... bozia nie
            > zeslala im zadnego Jezusa ,ani swego ducha swietego :(. - straszne .

            Oj, Bóg wie co robi.Ze względu na liczebność musieliby budować kościoły co 10
            m.Zgroza.
            Poza tym ,buddyjskich i hinduistycznych bogów jest dużo więcej więc w starciu z
            nimi Bóg chrześcijański nie miałby najmniejszych szans.
            Bóg Jahwe może tylko iść na pojedynek z Allahem.
          • nehsa Re: Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 10:41
            karbat, o Bogu wymyślił i napisał:
            odpowiedzi nehsy- są pogrubionym drukiem:
            karbat:kaze sie rodzic kalekim dzieciom , "Bo zabrania nam
            posługiwać się świecom".

            karbat:obciaza ludzi chorobami genetycznymi przodkow , "I to nie
            jest żadna z karbata "plotkuf".

            karbat:czasami zatrzesie ziemia , zesle jakies tsunami , "Aby
            domyć brudasów małemi siłamy."

            karbat:stworzyla ludzikom diabla ,aby nie mieli za dobrze na ziemi ,
            "By szybciej być z niemi."
            karbat:itd itp. , "Czytaj "tfurczość" karbata, jak ci się
            chce."

            Wszystkie prawa do rozpowszechniania w/w. tekstu, nie zostały
            zastrzeżone. Pozdrawiam niezmiennie szczerze.
          • nehsa Re: Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 10:43
    • azayaka trudna jest ta miłość... 24.06.09, 23:24
      j/w
      • pocoo Re: trudna jest ta miłość... 25.06.09, 06:48
        azayaka napisała:

        Trudna i zła.
        Kiedy facet podbija kobiecie oko i mówi że ją kocha, to wszyscy zdrowo myślący
        ludzie potępiają damskiego boksera i radzą aby od niego odeszła.
        Kogo Bóg miłuje , tego w okrutny sposób karze.
        Jeżeli z pokorą znosić będzie wszelkie nieszczęścia wierny "Miłosiernemu Bogu"
        człek,to mami go Bóg obiecanką życia wiecznego.
        Tylko masochistom taka miłość sprawia przyjemność.

        • karbat Re: trudna jest ta miłość... 25.06.09, 11:07
          nehsa napisał:

          > karbat, o Bogu wymyślił i napisał:
          > Wszystkie prawa do rozpowszechniania w/w. tekstu, nie zostały
          > zastrzeżone. Pozdrawiam niezmiennie szczerze.

          hehehe, karbat nic nie wymyslil ,tylko przedstawil zgodnie z wiara
          katolikow , postac bozi wszechmocnej ,milosiernej i sprawiedliwej ;)

          Nesha, ubolewam szczerze , ze z braku chetnych do polememizowania
          z toba, co do twojego zapracowanego tatusia i jego swietlistego
          syna , jestes zmuszony platac sie ze swoimi wpisami,
          pod innych uwagami :( .pzdr.
          • nehsa Re: trudna jest ta miłość... 25.06.09, 11:28
            karbat napisał: "Nesha, ubolewam szczerze , ze z braku chetnych do
            polememizowania z toba, co do twojego zapracowanego tatusia i jego
            swietlistego syna , jestes zmuszony platac sie ze swoimi wpisami,
            > pod innych uwagami :( .pzdr."
            odp nehsy:
            Uprzejmie zwracam Ci uwagę, że mnie nie zależy na polemikach.
            Mnie zależy na dotarciu do ludzi z otwartym łbem, którzy
            zamiast przerzucać sie ze mną głupawymi przykładami, rozwalą w
            proch moje dowody
            . Począwszy od minimum współpracy, poprzez
            minimum sprawiedliwości,i dowody zalezności, itd. Przytaczanie
            bredni z Biblii, i obrzucanie sie tymi bredniami, jest kompletnym
            bezsensem. Dziwie się, że Ty, Kolter, ale także inni, bierzecie w
            tym udział. A po jaką cholerę?
            Ale ja mam czas do niedzieli. I niestety, tylko.


            • karbat Re: trudna jest ta miłość... 25.06.09, 12:34
              > odp nehsy:
              > Uprzejmie zwracam Ci uwagę, [b]że mnie nie zależy na polemikach
              > Mnie zależy na dotarciu do ludzi z otwartym łbem, którzy
              > zamiast przerzucać sie ze mną głupawymi przykładami, rozwalą w
              > proch moje dowody.

              rozwalac nie ma co , bo to co przedstawiasz , to nie sa zadne
              dowody . Sa to twoje osobiste , przemyslenia , wnioski ,
              spostrzezenia . Z brakow dowodow z twojej strony ( w sensie
              Dowodu ) , cierpliwi probowali z toba tylko polemizowac ;) .

              > Począwszy od minimum współpracy, poprzez
              > minimum sprawiedliwości,i dowody zalezności, itd.

              inne forum , proponuje forum ;Etyka ,socjologia , te ww przez ciebie
              pojecia sa b. istotne dla egzystencji ludzkiej rasy na ziemskim
              padole . Oceniajac je przez pryzmat bozi ,bogow , jestes na slepej
              sciezce . Bozie ( one same - czy tez ich sludzy ,personel )
              bardziej ludzi dziela niz lacza , tak bylo i tak bedzie !

              Przytaczanie
              > bredni z Biblii, i obrzucanie sie tymi bredniami, jest kompletnym
              > bezsensem. Dziwie się, że Ty, Kolter, ale także inni, bierzecie w
              > tym udział. A po jaką cholerę? .

              pisze , bo : - Wiara ,bogowie w kosciele !! ,za wlasne pieniadze ,
              z wlasnej kieszeni !!.
              Paradoksy wiary , bogow , bywaja frapujace , a dzialania
              boskiego personelu naziemnego , byly , sa , czesto obrzydzajace .

              Szkoda ,ze nie dodales ,ze ty masz prawo legitymatyzowac swe
              poglady , cytatami z Biblii - oczywiscie tymi niesfalszowanymi ,
              starozytnych Zydow ;).
              Nesha twoje przemyslenia ,"teorie" sa szalenie kontrowersyjne ,
              nie do przyjecia , ( usilujasz ratowac ich spojnosc z miernym
              skutkiem ) .
              Teorie spiskowe starozytnych ,wspolczesnych Zydow sa zenujace.

              > Ale ja mam czas do niedzieli. I niestety, tylko.
              ????
              ciesze sie ,mam nadzieje , ze bedziesz mial cos wazniejszego ,
              pozytecznego, ciekawszego do roboty ;) . wszystkiego dobrego .
              pzdr.
              • nehsa Re: trudna jest ta miłość... 27.06.09, 07:49
                karbat m.in. napisał:
                " ciesze sie ,mam nadzieje , ze bedziesz mial cos wazniejszego ,
                pozytecznego, ciekawszego do roboty ;) . wszystkiego dobrego .
                pzdr. "
                i odp. nehsy
                Być może na zakończenie pobytu na Forum, w moim wątku "Mowa
                człowieka, dowodem pracy Ducha." w najbardziej umiejętny sposób, na
                jaki było mnie stać, podałem w trzech częsciach-postach, dowody
                wykorzystywania przez człowieka pracy Ducha.

                A dlaczego w trzech?
                Bo jesteście ślepi, czyli poprostu za mało wrażliwi, i aby dotrzeć
                do Waszych szarych komórek trzeba nieprawdopodobnego trudu i znoju.
                "Wy według ciała sądzicie..."
                Podawane przez Was dowody na nieistnienie, czy też na istnienie, tak
                zwanego przez Was "Boga", są dowodem, że macie problem.

                Twoja argumentacja karbat, dowodzi, że korzystasz z myśli żyda
                Josepha Goebelsa-"pięćdziesiąt razy powtórzone kłamstwo, staje się
                prawdą".

                Ale choćbyście nie wiem ile razy zaprzeczali, to judaizm był i jest,
                prawzorcem totalitaryzmów, bo jest ideologią uzurpacji.
                I choćbyście nie wiem ile razy zaprzeczali, to przed dwoma tysiącami
                lat, niewiasta, kobieta nie była uznawana w judaiźmie za człowieka,
                i nie przysługiwało jej miano, człowieka.
                karbat, cuchniesz obłudą, nie tylko ty.





                • pocoo Re: trudna jest ta miłość... 27.06.09, 07:57
                  nehsa napisał:
                  > Ale choćbyście nie wiem ile razy zaprzeczali, to judaizm był i jest,
                  > prawzorcem totalitaryzmów, bo jest ideologią uzurpacji.
                  > I choćbyście nie wiem ile razy zaprzeczali, to przed dwoma tysiącami
                  > lat, niewiasta, kobieta nie była uznawana w judaiźmie za człowieka,
                  > i nie przysługiwało jej miano, człowieka.
                  > karbat, cuchniesz obłudą, nie tylko ty.

                  Ja nie zaprzeczam ,a takich jak ja jest wielu.
    • netfun Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 11:54
      No, jasne, milosc jak skurczybyk!
      A sprobuj sie temu bogu sprzeciwic, to zesle na ciebie albo potop,
      albo plagi egipskie, albo inne "przyjemnosci".
      No, po prostu "love pure"!
    • lernakow Bóg jest mi ością 25.06.09, 12:05
      Bóg jest mi ością - znaczy co - w gardle Ci stanął?
      Okazał się niewidzialny i podstępny?
    • piwi77 Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 12:12
      Coś się Chrystusowi pomyliło (albo tym co pisali te biblijne słowa).
      Nie można miłować umysłem, umysł służy do czegoś innego.
      • pocoo Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 13:01
        piwi77 napisał:

        > Coś się Chrystusowi pomyliło (albo tym co pisali te biblijne słowa).
        > Nie można miłować umysłem, umysł służy do czegoś innego.

        A czym się miłuje Piwi?
        • piwi77 Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 13:19
          Pojęcia nie mam, może jakimiś hormonami? Ale na pewno nie umysłem.
          Inaczej miłowanie byłoby proporcjonalne do inteligencji. Z moich
          obserwacji wynika, że ta zależność nie jest aż tak prosta.
          • pocoo Re: Bóg jest Miłością. 25.06.09, 13:31
            piwi77 napisał:

            > Pojęcia nie mam, może jakimiś hormonami? Ale na pewno nie umysłem.
            > Inaczej miłowanie byłoby proporcjonalne do inteligencji. Z moich
            > obserwacji wynika, że ta zależność nie jest aż tak prosta.

            Zmysły przesyłają wiadomości do mózgu.Wątpliwości nie mam żadnej.
    • piwi77 Czyli Miłość jest Bogiem, czy tak? Nt 25.06.09, 13:30
      • pocoo Re: Czyli Miłość jest Bogiem, czy tak? Nt 25.06.09, 13:34
        Bóg jest wytworem ludzkiej wyobraźni.
        Miłość też może być wymyślona.
        • gadagad Re: Czyli Miłość jest Bogiem, czy tak? Nt 26.06.09, 00:30
          Dlaczego wiara w jakąkolwiek miłość zmienia ludzi w maszynki do zapieprzania?
          • pocoo Re: Czyli Miłość jest Bogiem, czy tak? Nt 26.06.09, 07:43
            Zakochana kobieta zrobi wszystko dla kochanego mężczyzny?Dlaczego? Bo tak jak
            wiara ,jest ślepa i głucha.
          • nehsa Re: Czyli Miłość jest Bogiem, czy tak? Nt 27.06.09, 14:17
            gadagad napisała:
            "Dlaczego wiara w jakąkolwiek miłość zmienia ludzi w maszynki do
            zapieprzania?"
            odp. nehsy:
            W wielu wątkach podałem definicję miłości, która znajduje oparcie w
            areligijnej,nieskończenie racjonalenej Nauce Ojca Wszystkich Ludzi.
            Nasz Ojciec, nie jest miłością, która jest Jego wolą.
            Definicja: Miłość, jest to postępowanie polegające na
            bezinteresownym poświęceniu wartości, której jest się wyłącznym
            dysponentem.
            Istnieje różnica pomiędzy miłością Ojca, a miłością
            Syna Ojca. A także, istnieje zsadnicza różnica, pomiędzy miłością
            Ojca, i Syna Ojca, a miłością człowieka, ludzi.
            • ivo-man Re: Czyli Miłość jest Bogiem, czy tak? Nt 27.06.09, 15:02
              i to bardzo, bardzo ogromna.
    • he-he-1 Re: Bóg jest Miłością. 26.06.09, 12:30
      Chrześcijaństwo oparte jest na fundamencie o trzech nawach : kłamstwo, zabobon,
      strach. Reszty dopełnia perfekcyjnie opanowana przez Kościół totalna
      indoktrynacja, która najlepsze żniwa zbiera wśród prostych, niewykształconych i
      łatwowiernych ludzi nazywanych - z racji wymienionych cech - parafianami.
      Ludzie stworzyli boga, piekło i cały ten majdan z biblią związany. Nie
      odwrotnie. Biznes się to nazywa.
      • mmujer Re: Bóg jest Miłością. 27.06.09, 12:36
        he-he-1 napisał:

        > Chrześcijaństwo oparte jest na fundamencie o trzech nawach :
        kłamstwo, zabobon,
        > strach.

        Fundamentem chrześcijaństwa jest koncepcja ludzkiej wolnej woli
        szanowanej przez Boga do końca:
        Masz wolną wole wierzyć. Masz wolną wole nie wierzyć.
    • caroli.ne.86 Re: Bóg jest Miłością. 27.06.09, 13:13
      Kiedyś pewien , moim zdaniem bardzo mądry człowiek zadał mi pytania na ktore do dziś nie potrafię sobie ..odpowiedzieć
      Czy Bog miał być tylko Miłością?a może też ..Prawdą?
      Ale czy PRAWDA ma być"dobrem"moze to tylko jedna z odpowiedzi na"zło"?A moze "zło" jst własnie ..DOBREM, a może Bóg dał nam tylko iluzję "dobra"?
      A czym jest miłość ,chyba cierpieniem?To jezeli Bóg jest Miłościa to DOBRO jest może właśnie ..cierpieniem i sensem życia?
      Pozdrawiam
      • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 27.06.09, 19:11
        caroli.ne.86 napisała:
        > Czy Bog miał być tylko Miłością?a może też ..Prawdą?

        Wj 34,6
        I Jehowa przechodził przed jego obliczem, i oznajmiał: "Jehowa, Jehowa, Bóg
        miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu oraz obfitujący w lojalną życzliwość i
        prawdę,

        Jan 4,21-24
        Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na
        tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. (22) Wy czcicie to,
        czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od
        Żydów. (23) Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi
        czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce
        mieć Ojciec. (24) Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu
        cześć w Duchu i prawdzie.
        • caroli.ne.86 Re: Bóg jest Miłością. 28.06.09, 10:45
          Nawiązałam do ..Prawdy bo wiem to z Biblii tylko nie pamiętałam cytatu -czytałam dawno temu.
          Dziekuje Kolterku:)
          • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 29.06.09, 12:29
            caroli.ne.86 napisała:

            > Nawiązałam do ..Prawdy bo wiem to z Biblii tylko nie pamiętałam cytatu -czytała
            > m dawno temu.
            > Dziekuje Kolterku:)

            Nie dziękuj od tego masz Kolterka ::)
            • caroli.ne.86 Re: Bóg jest Miłością. 29.06.09, 23:05
              O taaaaaaakkk,zawsze mogę na Ciebie liczyć,jeśli chodzi o ..Biblię:)
              Baj ,baj ,baj ,do kiedyś ,zmykam:))))
              www.youtube.com/watch?v=6zQcJUIVA6Q
    • katrina_bush Bóg jest Uczuciem. 27.06.09, 14:43
      "Miłość": w antycznej filozofii greckiej "Agape", "Eros"

      Miłość to uczucie, wewnętrzny stan emocjonalny.

      Bóg jest Uczuciem.

      Chrześcijanie nieświadomie uczą nas tu ateizmu.
      • nehsa Re: Bóg jest Uczuciem. 27.06.09, 16:49
        katrina_bush napisała:
        "Miłość": w antycznej filozofii greckiej "Agape", "Eros"
        Miłość to uczucie, wewnętrzny stan emocjonalny.
        Bóg jest Uczuciem."
        "3grosze" nehsy:
        Z mojej definicji wynika, że jest zdolnością do poświęcenia się, i
        sposobem realizacji tej zdolności.
        Jeżeli nie stanie się ciałem, nie zostanie uzewnętrzniona wobec
        bliźniego, poprostu nie ma o czym mówić.
        "Bóg", nie jest Miłością, mówią o tym zrozumiale i dobitnie słowa:
        "Miłosierdzia chcę, a nie ofiary...".(szkoda czasu na
        pianobicie)

        • katrina_bush Re: Bóg jest Uczuciem. 27.06.09, 20:37
          nehsa napisał:

          > Z mojej definicji wynika, że jest zdolnością do poświęcenia się, i
          > sposobem realizacji tej zdolności.
          > Jeżeli nie stanie się ciałem, nie zostanie uzewnętrzniona wobec
          > bliźniego, poprostu nie ma o czym mówić.

          czynem okazujemy nasze uczucia wobec innych

          ale, by uczucia i ich okazywanie nazywać to od razu Bogiem, to nie wiem :-)
          • karbat Re: Bóg jest Uczuciem. 27.06.09, 22:13
            mmujer napisał:
            >
            > Fundamentem chrześcijaństwa jest koncepcja ludzkiej wolnej woli
            > szanowanej przez Boga do końca:
            > Masz wolną wole wierzyć. Masz wolną wole nie wierzyć.

            powaznie ... wiesz o czym piszesz ?
            Bog moze i szanuje ludzka wolna wole ,bo ona go wielkie G. obchodzi .

            Chrzescijanski personel boski na ziemi ma na ten temat inne zdanie .
            Szkoda ,ze nie zyles kilkaset lat temu i nie mowiles glosno NIE
            wierze ;).
            Szkoda ,ze nie urodziles sie kiedys poganinem
            np. w Am . Poludniowej lub na Litwie , Prusach .
            Wybito by ci ta twoja wolna wole szybko z GLOWY ,...
            obcieto by ci ja i nic wiecej .


          • nehsa Re: Bóg jest Uczuciem. 27.06.09, 22:53
            katrina_bush m.in.napisała:
            "czynem okazujemy nasze uczucia wobec innych"
            dopowiedź nehsy:
            toteż moja definicja miłości jest "dynamiczna", mowa w niej o
            poświęceniu.
            Jest oczywistym, co wynika ze słów Nauki Ojca i logiki, że miłość
            jest wolą Ojca
            . Ojciec Wszystkich Ludzi, nie czyni miłosierdzia,
            ponieważ czyni tylko miłość. Przecież jest Duchem.
          • krytykantka07 Re: Bóg jest Uczuciem. 28.06.09, 09:02
            katrina_bush napisała:

            > czynem okazujemy nasze uczucia wobec innych
            > > ale, by uczucia i ich okazywanie nazywać to od razu Bogiem, to nie wiem :-)

            No niedokładnie tak jest.
            Czyny to droga, a drogą jest Syn Boga.
            Zatem jednak nie Bóg.
            Czyny wynikają z prawdy, a prawdą jest Syn Boga czyli jednak nie Bóg.
            Jest On też życiem, które wynika z miłości.
            Zatem to Syn Boga jest miłością.
            Kim więc jest Bóg?
            • nehsa Re: Bóg jest Uczuciem. 28.06.09, 10:51
              krytykantka07 napisała:
              "> katrina_bush napisała:
              > > czynem okazujemy nasze uczucia wobec innych
              > > > ale, by uczucia i ich okazywanie nazywać to od razu Bogiem, to
              nie> wiem :-)
              >i skomentowała wpis "katriny_bush"
              > No niedokładnie tak jest.
              > Czyny to droga, a drogą jest Syn Boga.
              > Zatem jednak nie Bóg.
              > Czyny wynikają z prawdy, a prawdą jest Syn Boga czyli jednak nie
              Bóg.
              > Jest On też życiem, które wynika z miłości.
              > Zatem to Syn Boga jest miłością.
              > Kim więc jest Bóg?"
              "3grosze"nehsy:
              Zastrzeżonym, jest miano, "OJCIEC"(Ew.św.Mateusza 23/9). Dlatego
              określenie, "Syn Ojca", jest precyzyjnym.
              Przed dwoma tysiącami lat, Syn Ojca oznajmiając Naukę Ojca,
              nie określał swojego Ojca, Bogiem. Dobitnym tego dowodem,
              jest fakt, że jedyna przekazana nam modlitwa, odnosi się do Ojca
              Naszego
              , a nie do Boga Naszego, a wyraz, "Bóg", w niej nie
              wystepuje.

              i "Krytykantka07" pisze: Czyny to droga, a drogą jest Syn
              Boga.
              "3grosze" nehsy":
              (podobieństwo)"droga", to sposób postępowania.
              Prawda, to określenie oceniające. Ocenia wartość pracy. Zatem nie
              jest to ocena odnosząca się do człowieka-ludzi. Przecież my nie
              pracujemy, tylko współpracujemy.
              Prawda, odnosi się do wartości pracy tak Ojca, jak i Syna Ojca.
              Prawda, jest to wartość pracy stanowiąca o życiu.
              Miłość, której jedynym depozytariuszem jest Ojciec, stanowi o życiu
              Syna Ojca, który to Syn, dlatego o sobie samym mówi: Ja, jestem
              Życiem. A zatem nie jest miłością.
              Wyjaśniałem to, ale powtórzę:
              Praca Ojca, i praca Syna Ojca, polega na samoofierze.
              Ojciec, czyni samoofiarę wobec swego Syna.
              A Syn, czyni samoofiarę wobec nas ludzi.
              Dlatego słowa w Ew.św.Jana 14/6 brzmią:
              "Jamci jest ta droga, i prawda, i żywot;..."Pozdrawiam!
              Ps.
              Ludzie samoofiary nie czynią. Wyjaśniałem już dlaczego.
              • krytykantka07 Re: Bóg jest Uczuciem. 28.06.09, 11:24
                Mam propozycję Nehso.
                Uporządkuj swoją wiedzę w oparciu o słowa Syna Boga ( ja Go nazywam Jezusem ).
                To, że wiele rzeczy zostało zmienionych w NT nie oznacza, że Syn Boga nie nosił
                imienia Jezus.
                Powiedział On : " ja jestem drogą, prawdą i życiem ".
                Co znaczą te słowa, jeśli istota religii Jezusa polegała na miłości?
                Droga to sposób postępowania wynikający z miłości.
                Sposób postępowania to czyny. Czyż nie?
                Jezus mówił : " po owocach ich poznacie "
                Prawda wynikająca z miłości nie jest zatem oceną, skoro inaczej tej prawdy
                ocenić nie sposób.
                Dlatego droga jest tylko jedna.
                Tu już nie ma wolnej woli, bo nie ma wyboru.
                Ta droga prowadzi do życia wiecznego.
                Nie ma też wyboru pomiędzy współpracą a pracą, bo to praca określa czym jest
                współpraca.
                Jeśli natomiast te dwa pojęcia niczym się nie różnią to nie można ich rozdzielać.
                Droga wynikająca z miłości o której mówił Jezus nie rozróżnia ofiary i samoofiary.
                Niczego nie rozróżnia, skoro jest tylko jedna.
                Jeśli postępujemy jak Jezus to nie ma mowy o współofierze, skoro ze strony
                Jezusa była ofiara.
                Co do jedynej przekazanej nam modlitwy.
                Nie zainteresowało Cię, dlaczego Syn Boga nie wspomniał o krajach, w których
                chleb nie jest spożywany?
                A może znowu jakiś oszust źle przetłumaczył i chodziło o pokarm powszedni czyli
                obejmujący też codzienną porcję ryżu i tranu ;).
                Ale nie, bo Jezus cały czas mówił o chlebie.
                Wiadomo jednak, że niektóre narody tego pojęcia nie znały.
                Zatem czym jest ta modlitwa, która odnosi się do Ojca?
                • nehsa Re: Bóg jest Uczuciem. 28.06.09, 13:07
                  krytykantka07 m.in. napisała:
                  "Uporządkuj swoją wiedzę w oparciu o słowa Syna Boga ( ja Go nazywam
                  Jezusem ).
                  To, że wiele rzeczy zostało zmienionych w NT nie oznacza, że Syn
                  Boga nie nosił imienia Jezus. "
                  odp. nehsy:
                  Nauka Ojca, jest niezakłamywalna. Najprostszym sprawdzianem
                  wiarygodności Jej świadectw, jest poszukiwanie odpowiedzi na
                  pytanie:
                  1./ Czy dzieje się tak, jak mówią to Jej świadectwa?

                  Jeżeli tak się dzieje, oznacza to, że są one wiarygodnymi. A jeżeli
                  tak się nie dzieje, oznacza to, że są to świadectwa niewiarygodne,
                  być może zakłamane, być może dopisane do Jej wiarygodnych świadectw.

                  Skoro w Nauce Ojca czytamy:
                  "Ojciec mój aż dotąd pracuje, i ja pracuję.".
                  To sprawdzianem wiarygodności dla tekstu, będzie pytanie:

                  2./ Czy my, ludzie pracujemy?
                  Zgodna z rzeczywistościa odpowiedź, brzmi: Nie! My, ludzie nie
                  pracujemy, bo każde nasze działanie i zaniechanie, są dowodami
                  współpracy
                  . I chociażbyśmy nigdy nie wiedzieli o istnieniu
                  drugiego człowieka, to każdy nasz czyn jest dowodem współpracy
                  . Jest fakt oczywisty. Na tym Forum, ten fakt, przez dziesiątki
                  starannie wykształconych osób, był niemożliwy do zrozumienia.
                  Ale tak jest, jak mówią słowa Nauki Ojca, my, ludzie, nie
                  pracujemy, tylko współpracujemy.

                  Dlatego, uprawnia on, do postawienia pytania, odnoszącego się do
                  dwóch Izraelczyków wymienionych w Ewangeliach
                  , o takim samym
                  imieniu, Jezus, z których jeden był żydem. Pytanie brzmi:
                  3./ Czy, którykolwiek z wymienionych w Ewangeliach Izraelczyków,
                  o imieniu Jezus, pracował?

                  I zgodna z Nauką Ojca odpowiedź, brzmi:
                  Żaden z wymienionych w Ewangeliach Izraelczyków o imieniu Jezus,
                  nie pracował.

                  Zatem, niemożliwy do zaprzeczenia wniosek, brzmi:
                  Skoro żaden z wymienionych w Ewangeliach Izraelczyków nie
                  pracował
                  , co jest faktem oczywistym, to i żaden z nich nie
                  był Synem Ojca.

                  A skoro, żaden z nich nie był Synem Ojca, to każdy z nich
                  jest mistyfikatorem, fikcyjną postacią
                  , wprowadzoną do Czterech
                  Ewangelii przez zainteresowanych zakłamaniem "Wiarygodnych Świadectw
                  Nauki Ojca".
                  Dlatego nie traktuj Jezusa serio. Nie utożsamiaj go z osobą Syna
                  Ojca, bo nie ma ku temu żadnych podstaw.

                  Nawet w Ewangeliach, pozostały świadectwa słów Syna Ojca, których
                  treść dobitnie i zrozumiale dowodzi, że Syn Ojca oznajmił: Moje
                  imię brzmi: Światłość!

                  I nigdzie nie ma śladu, że oznajmił; moje imię, jest Jezus.
                  To narazie tyle. Pozdrawiam!
                • nehsa Re: Bóg jest Uczuciem. 28.06.09, 14:26
                  w uzupełnieniu odpowiedzi nehsy:
                  Krytykantka07 m.in. napisała:
                  "Powiedział On : " ja jestem drogą, prawdą i życiem ".
                  odp nehsy:
                  W Biblii "gdańskiej", świadectwa te brzmią: "Jamci jest ta
                  droga, i prawda, iżywot;...".

                  Co oznacza: Ja, Syn Ojca-Światłość, jestem jednocześnie - " tą
                  drogą"=wzorcem sposobu postępowania, "prawdą"=wartością pracy,
                  która stanowi o Waszym życiu, i, "żywotem"=Wiecznym Życiem, którym
                  was obdarzam.
                  i dalej Krytykantka07 napisała:
                  Dlatego droga jest tylko jedna.
                  Tu już nie ma wolnej woli, bo nie ma wyboru.
                  odp nehsy:
                  W Ew.św. Jana 5/30 m.in. czytamy: "...jako słyszę, tak
                  sądzę."

                  Co oznacza: Jeżeli będziecie przestrzegać oznajmionej wam
                  Nauki Ojca, będziecie coraz mądrzejszym społeczeństwem, bo moja
                  saoofiara wobec was będzie rosnąć. A jeżeli, nie będziecie
                  Jej przestrzegać
                  , to będziecie społeczeństwem coraz to głupszym,
                  bo Ja podporządkuję się waszej pogardzie, i zgodnie z
                  waszym "życzeniem" wartość mojej samoofiary wobec was, będzie
                  maleć
                  .
                  Potęga krk w Polsce, dobitnie świadczy, że jesteśmy społeczeństwem
                  coraz głupszym , i rządzą nami, coraz to głupsi i bardziej obłudni
                  ludzie.
                  i Krytykantka07 napisała:
                  Nie ma też wyboru pomiędzy współpracą a pracą, bo to praca określa
                  czym jest współpraca.
                  odp. nehsy:
                  Ojciec i Syn Ojca pracują, a nie współpracują. Współpracują tylko
                  ludzie.
                  i Krytykantka 07 napisała:
                  Jeśli natomiast te dwa pojęcia niczym się nie różnią to nie można
                  ich rozdzielać.
                  i odp nehsy:
                  Praca, od współpracy, różni się brakiem współodpowiedzialności
                  .
                  Za swoją pracę Ojciec, nie jest odpowiedzialny przed Synem. Jego
                  pracy dowodzi Jego samoofiara wobec Syna, która to samoofiara jest
                  dowodem miłości Ojca. Istota doskonała - Ojciec, nie ma
                  zapotrzebowania na czyjąkolwiek pracę, czy też współpracę, toteż Syn
                  Ojca nie współpracuje z Ojcem, a cóż by mógł Ojcu zaoferować? Ale i
                  nie współodpowiada przed Ojcem, bo jest najumiejętniejszym Sprawcą
                  spraw Ojca:
                  Ew.św.Jana 5/19 "...nie może Syn sam od siebie nic czynić, jeno
                  co widzi, że Ojciec czyni; albowiem cokolwiek On czyni, to także i
                  Syn czyni."

                  Kapłani krk głosząc, że Ojciec jest miłosierny, umniejszają
                  samoofierze Ojca, i dowodzą w ten sposób swojej ciemnoty.
                  Syn Ojca, poprzez swoją samoofiarę wobec nas, dowodzi swojej miłości
                  Życiem.
                  Praca Ojca, i praca Syna Ojca polega na samoofierze, dlatego
                  w świadectwach Nauki Ojca czytamy:
                  Ew.św.Jana 10/30 " Ja i Ojciec, jedno jesteśmy."
                  Co oznacza, Ojciec i Ja, Jego Syn, tak samo pracujemy.
                  Syn Ojca, nie współpracuje z nami, bo niby na cóż z naszej strony
                  mógłby liczyć?
                  Dlatego w Nauce Ojca czytamy:
                  Ew.św. Jana 5/40 "Chwały od ludzi nie przyjmuję.", co
                  oznacza, dowodów waszej miłości, nie przymuję.
                  Bo gdyby było inaczej, to Syn Ojca, przyjmowałby te dowody od samego
                  siebie.
                  I, nie współodpowiada przed nami, bo z jakiej niby okazji, że
                  uczynił nas ludźmi?
                  Natomiast my, za efekty naszej współpracy, wszystkich ze wszystkimi
                  i ze wszystkim, do czego też zostaliśmy zobowiązani,
                  współodpowiadamy wzajemnie przed sobą
                  .
                  Współodpowiedzialność, dowodzi oczywistego faktu zobowiązania nas
                  w naszym interesie do wspołpracy.
                  Pozdrawiam!
    • maz_leny Re: Bóg jest Miłością. 28.06.09, 00:01
      Gdyby Bóg był miłością, nie dopuszczałby do cierpienia dzieci, które
      nie mają żadnych grzechów do odpokutowania i nie wyraziły zgody na
      współodkupianie świata, bo nic jeszcze z tego nie rozumieją.
      Gdyby Bóg był miłością, nie dopuszczałby do czegoś takiego jak
      gwałt, który NIGDY nie jest cierpieniem oczyszczającym
      człowieka, przeciwnie - ZAWSZE pociąga za sobą uzależnienia,
      zniszczoną psychikę, dewiacje, czasem samobójstwa.
      Gdyby Bóg był miłością, nie dopuszczałby do wojen ani do
      kataklizmów, w których giną i cierpią ludzie i dobrzy i źli. W
      kontekscie obecnej powodzi - Bóg nie pozbawiałby dachu nad głową a
      czasem życia tylu ludzi, gdyby był miłością.
      I tak dalej.
      Bóg jest obojętny. Nawet jeśli istnieje cos takiego jak miłość Boża
      do człowieka, to nie ma ona pokrycia w jego działaniu, bo na świecie
      Bóg nie czyni nic sensownego ani sprawiedliwego.
      • nehsa Re: Bóg nie jest Miłością. 28.06.09, 06:19
        maz_leny m.in. napisał:"> Gdyby Bóg był miłością..."
        i dopowiedź nehsy:
        Ale nie jest, co jest oczywiste. I o tym pisałem. A dopowiadam te
        kilka słów, ponieważ nie zwracam uwagi na fakt "powielania" z
        automatu tytułów listów, które sugerują, że przekazuję się coś
        innego, niż się pisze.
      • mmujer Wszystko to wina Boga 28.06.09, 07:55
        maz_leny napisał:
        > Bóg jest obojętny. Nawet jeśli istnieje cos takiego jak miłość
        Boża
        > do człowieka, to nie ma ona pokrycia w jego działaniu, bo na
        świecie
        > Bóg nie czyni nic sensownego ani sprawiedliwego.

        No tak za wszystkie nieszczęścia to wg ciebie Bóg jest
        odpowiedzialny. A my co bedąc na ziemi leżymy i patrzymy jak Bóg
        wywołuje kataklizmy na ziemi, mordowanie ludzi i inne nieszczęścia.
        Za wszysrko to co się dzieje tu na ziemi to człowiek jest
        odpowiedzialny. Bóg chce żebyśmy szli drogą, którą nam wskazuje w
        Ewangelji, ale jednocześnie dał nam wolną wolę. Możemy tą drogą iść
        albo wybrać swoją. Tylko wtedy nie miejmy pretensji do Boga za to co
        sami robimy na ziemi.
        • kolter-one Re: Wszystko to wina Boga 28.06.09, 09:45
          mmujer napisał:

          > No tak za wszystkie nieszczęścia to wg ciebie Bóg jest
          > odpowiedzialny

          Aha czyli tomy sami siebie za zjedzenie kawałka owocu z raju wygnaliśmy ?

          A my co bedąc na ziemi leżymy i patrzymy jak Bóg
          > wywołuje kataklizmy na ziemi, mordowanie ludzi i inne nieszczęścia.

          Pewno to my ludzie sami tworzymy tornada , wichury , wybuchy wulkanów ?

          > Za wszysrko to co się dzieje tu na ziemi to człowiek jest
          > odpowiedzialny.

          w niektórych sprwach to i owszem ,ale nie mów mi ze moje pierdnięcie powoduje
          trześienia ziemi ::))

          Bóg chce żebyśmy szli drogą, którą nam wskazuje w
          > Ewangelji,

          Wy katolicy ich nawet nie znacie .

          > ale jednocześnie dał nam wolną wolę.

          Dlatego olewacie wszystko !!

          >Możemy tą drogą iść
          > albo wybrać swoją. Tylko wtedy nie miejmy pretensji do Boga za to co
          > sami robimy na ziemi.

          No tak wszystkiemu winny człowiek.
        • maz_leny Re: Wszystko to wina Boga 29.06.09, 18:22
          Ja nie jestem odpowiedzialny za: morderstwa, gwałty, wojny, bo ich
          nie popełniam ani w nich nie uczestniczę i w swoim zakresie staram
          się im sprzeciwiać. Za to Bóg jest wszechmogący a jako taki może im
          zapobiec i tego nie robi. Wynikałoby stąd, że albo nas nie kocha,
          albo nie jest wszechmogący, albo jest obojętny. Przy założeniu
          wszechwiedzy Boga, jego miłość do człowieka i jego wszechmoc się
          wykluczają.
          A jak człowiek może według ciebie wywołac kataklizm? I po co?
          • kolter-one Re: Wszystko to wina Boga 29.06.09, 20:00
            maz_leny napisał:

            > Ja nie jestem odpowiedzialny za: morderstwa, gwałty, wojny, bo ich
            > nie popełniam ani w nich nie uczestniczę i w swoim zakresie staram
            > się im sprzeciwiać.

            Głosujesz na takich a nie innych to masz coś chciał ::))

            Za to Bóg jest wszechmogący a jako taki może im
            > zapobiec i tego nie robi.

            Nie robi bo ma powody widac ku temu.

            Wynikałoby stąd, że albo nas nie kocha,
            > albo nie jest wszechmogący, albo jest obojętny.

            Kocha na s z całej swojej duszy ,jest wszechmogący ale ty nie chcesz tego
            widzieć ,Nie jest obojętny bo swojego syna nam dał.


            Przy założeniu
            > wszechwiedzy Boga, jego miłość do człowieka i jego wszechmoc się
            > wykluczają.
            > A jak człowiek może według ciebie wywołac kataklizm?

            Jak to nie może a zanieczyszczenie środowiska dziura ozonowa ?ona to powoduje
            wzrost wszelkiej maśc nieszczęśc

            I po co?

            Dla jaj po prostu ::)))
            • maz_leny Re: Wszystko to wina Boga 30.06.09, 01:06
              > Głosujesz na takich a nie innych to masz coś chciał ::))

              ?
              Skąd ty możesz wiedzieć na kogo głosuję, stałeś nade mną?

              > Nie robi bo ma powody widac ku temu.

              Jakie?

              > Kocha na s z całej swojej duszy ,jest wszechmogący ale ty nie
              chcesz tego
              > widzieć ,

              Przeczytaj mój poprzedni post. Jeśli ktoś dopuszcza do gwałtu na
              dziecku (a może zapobiec bo jest wszechmogący) to NIE KOCHA
              ale ty nie chcesz tego widzieć.

              > Jak to nie może a zanieczyszczenie środowiska dziura ozonowa ?ona
              to powoduje
              > wzrost wszelkiej maśc nieszczęśc

              Już jakiś czas temu stwierdzono że to brednie.

              > Dla jaj po prostu ::)))

              Kretyn po prostu.
              • pocoo Re: Wszystko to wina Boga 30.06.09, 06:32
                maz_leny napisał:

                > > Dla jaj po prostu ::)))
                >
                > Kretyn po prostu.

                Teksty Koltera w większości przepełnione są sarkazmem.Niezrozumienie wywołuje
                wymianę "uprzejmości".Jestem ponad to.
                • kolter-one Re: Wszystko to wina Boga 04.07.09, 09:41
                  pocoo napisała:
                  > Teksty Koltera w większości przepełnione są sarkazmem.Niezrozumienie wywołuje
                  > wymianę "uprzejmości".Jestem ponad to.

                  Masz racje nic tak nie kocham ,jak nudziarzy!
                  • pocoo Re: Wszystko to wina Boga 04.07.09, 10:27
                    kolter-one napisał:
                    >
                    > Masz racje nic tak nie kocham ,jak nudziarzy!

                    Mam nadzieję , że to nie było o mnie gdyż nie uważam się za "nic".
                    Masz pełne prawo do własnego zdania.
                    • kolter-one Re: Wszystko to wina Boga 04.07.09, 15:01
                      pocoo napisała:

                      >
                      > Mam nadzieję , że to nie było o mnie gdyż nie uważam się za "nic".

                      Nie napisałem ze nudziar !!

                      > Masz pełne prawo do własnego zdania.

                      Mam na pewno ?
              • kolter-one Re: Wszystko to wina Boga 04.07.09, 09:40
                maz_leny napisał:

                > Skąd ty możesz wiedzieć na kogo głosuję, stałeś nade mną?

                Na LPR na pewno nie głosujesz.

                > Jakie?

                W księdze Hioba jest to przedstawione.

                > Przeczytaj mój poprzedni post. Jeśli ktoś dopuszcza do gwałtu na
                > dziecku (a może zapobiec bo jest wszechmogący) to NIE KOCHA
                > ale ty nie chcesz tego widzieć.

                J/W

                > Już jakiś czas temu stwierdzono że to brednie.

                To może nie czytaj juz tych ,,naukowych" bredni.

                > Kretyn po prostu.

                Ty o bogu ?
                • maz_leny Re: Wszystko to wina Boga 18.07.09, 14:59
                  > > Już jakiś czas temu stwierdzono że to brednie.
                  >
                  > To może nie czytaj juz tych ,,naukowych" bredni.

                  Przecież ty je cytujesz! Celowo nigdy takich bzdur nie
                  szukam.


                  > > Kretyn po prostu.
                  >
                  > Ty o bogu ?


                  O tobie, jak widac z powyzszego i z całej rozmowy z tobą.
              • bartoszcze Re: Wszystko to wina Boga 14.07.09, 13:16
                > Jeśli ktoś dopuszcza do gwałtu na
                > dziecku (a może zapobiec bo jest wszechmogący) to NIE KOCHA

                Aha, a do jakiego wieku dziecka musiałby interweniować, żeby się nie
                narazić na zarzut, że nie kocha?
                Skąd założenie, że Bóg steruje każdym przejawem życia?
                • maz_leny Re: Wszystko to wina Boga 18.07.09, 02:58
                  W ogóle nie powinien dopuszczac do gwałtu.
                  Jak widać nie steruje, a powinien zapobiegać złu, które dla
                  człowieka nie jest ani oczyszczeniem ani współudziałem w odkupieniu.
                  • nehsa Re: Wszystko to wina Boga 18.07.09, 04:45
                    Nie wiem do kogo "bartoszcze" kierował zarzut niekonsekwencji.
                    Czytam wasza wymiane zdań i wiedzę, że macie kłopoty ze zrozumieniem
                    określenia, wszechmogący, wszechmocny.
                    Ojciec Wszystkich, jest wszechmogący, ponieważ człowieczeństwo nas
                    wszystkich, czyli bycie ludźmi, jest zależne od Naszego Ojca.
                    Z waszych głosów wynika, że wolna i nieprzymuszona wola, to rzecz
                    zbędna.

                    • maz_leny Re: Wszystko to wina Boga 18.07.09, 14:56
                      Twoim zdaniem wolna i nieprzymuszona wola mordercy ze szczególnym
                      okrucieństwem, gwałciciela, porywacza przetrzymującego człowieka
                      przez 2 lata jak w przypadku Olewnika, to rzecz potrzebna. Tylko do
                      czego. Do tego, żeby na świecie było maksimum absurdalnego
                      cierpienia. Czyli Bóg jako psychopata.
                      • bartoszcze Re: Wszystko to wina Boga 31.07.09, 22:59
                        maz_leny napisał:

                        > Twoim zdaniem wolna i nieprzymuszona wola mordercy ze szczególnym
                        > okrucieństwem, gwałciciela, porywacza przetrzymującego człowieka
                        > przez 2 lata jak w przypadku Olewnika, to rzecz potrzebna.

                        Rozróżniasz pomiędzy wolną wolą, a podjętą w ramach wolnej woli
                        decyzją? Chyba nie. Więc wróć i pomyśl.
                        Podpowiedź: gdyby nie wolna wola, każde swoje zachowanie mógłbyś
                        zwalić na kogoś, kto zadecydował za Ciebie - bo przecież On jest
                        wszechmocny, a Ty nie.
                        Bóg nie jest Philem z "Dnia Świstaka" czy Supermanem, który biega po
                        świecie i w ostatniej chwili łapie za rączkę ratując od katastrofy.
                        Jeżeli czasem - w drodze wyjątku - zadziała na nasz świat, nazywamy
                        to cudem. Miejsce, w którym Bóg nie pozwala na zło, w uproszczeniu
                        nazywamy Niebem.
                        • pocoo Re: Wszystko to wina Boga 01.08.09, 08:26
                          bartoszcze napisał:

                          > Rozróżniasz pomiędzy wolną wolą, a podjętą w ramach wolnej woli
                          > decyzją? Chyba nie.

                          " Więc wróć i pomyśl" - zanim zaczniesz radzić innym, zrób to sam.

                          Bóg nie lubi się dzielić.Dał "maluczkim" Dekalog oraz mnóstwo zakazów i
                          nakazów.Nie ma odstępstwa od tego ani na jotę.Wolna wola służy Ci do wyboru
                          między Bogiem a Szatanem.Jeżeli wybierasz SŁUŻBĘ Bogu a co za tym idzie
                          bezwzględne posłuszeństwo Jego woli, to swoją wolną wolę możesz sobie w buty
                          wsadzić (chyba ,że Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek).


                          • bartoszcze Re: Wszystko to wina Boga 01.08.09, 17:15
                            Pomyliłaś Boga z funkcyjnym swojej organizacji. Typowe.
                            • pocoo Re: Nietypowe. 03.08.09, 13:40
                              bartoszcze napisał:

                              > Pomyliłaś Boga z funkcyjnym swojej organizacji. Typowe.
                              >
                              Pudło.Guru mojej "organizacji" - to ja.
                              Zahaczam o Biblię , wszak to "Święta" Księga Chrześcijan.
                              • bartoszcze Re: Nietypowe. 03.08.09, 13:44
                                Czy jesteś sobie bezwzględne posłuszna?:)
                                • pocoo Re: Nietypowe. 03.08.09, 13:55
                                  bartoszcze napisał:

                                  > Czy jesteś sobie bezwzględne posłuszna?:)
                                  >
                                  Ależ oczywiście.Dorzucę do tego wolną wolę i ...żyć nie umierać.Nikt mnie nie
                                  straszy ani nie mami obiecankami za służalczość.
                                  • bartoszcze Re: Nietypowe. 03.08.09, 14:00
                                    To między czym a czym wybierasz w ramach wolnej woli, skoro jesteś
                                    sobie bezwzględnie posłuszna?:)
                                    • pocoo Re: Nietypowe. 03.08.09, 14:33
                                      bartoszcze napisał:

                                      > To między czym a czym wybierasz w ramach wolnej woli, skoro jesteś
                                      > sobie bezwzględnie posłuszna?:)
                                      >
                                      Czy mam wypić kawę z mlekiem , czy bez?
                                      • bartoszcze Re: Nietypowe. 03.08.09, 14:46
                                        A między przejściem przez ulicę na przejściu albo 100 metrów dalej?
    • krytykantka07 Bóg jest cnotą 28.06.09, 11:39
      Są trzy cnoty boskie: wiara, nadzieja i miłość.
      Zatem Bóg jest wiarą, nadzieją i miłością.
      Dlaczego pozbawiać Go dwóch cnót?
      Jeśli Bóg nie jest wiarą to nie jest Bogiem!
      Są też cztery cnoty główne ( wynika z tego, że do Boga nie należą tylko do ludzi ):
      roztropnośc, sprawiedliwośc, umiarkowanie, męstwo.
      Zatem Bóg jest: wiarą nadzieją i miłością, a człowiek :
      roztropnością , sprawiedliwością, umiarkowaniem i męstwem.
      Skąd więc mamy : nieroztropnych, niesprawiedliwych, nieumiarkowanych ( chyba w
      jedzeniu i piciu ) i tchórzy?
      To nie są ludzie, skoro tylko takie cechy jak roztropność, sprawiedliwość,
      umiarkowanie i męstwo określają człowieka?
      Czy ktoś rozumie ten bełkot?
      No i na diabła wtedy Bóg, skoro człowiek jest roztropny, sprawiedliwy,
      umiarkowany i mężny?
      • edico2 Re: Bóg jest cnotą 29.06.09, 15:52
        krytykantka07 napisała:

        > Są trzy cnoty boskie: wiara, nadzieja i miłość.

        A co z tych cnót pozostało we współczesnym ewolucyjnym
        katolicyźmie???

        Wiara na pewno tak, chociaz nie bardzo wiadomo w co.
        Nadzieja, że w miarę rozszerzania religii bez względu na metody jej
        wdrażania zrównuje tę religię do poziomu Talibów.

        Miłość bliżniego w wydaniu katolickim jest najzwyklejszą kpiną z
        ludzkiego rozumu.

        Jesteś bardziej biegła ode mnie w tym temacie cnót chrześcijańskich
        i bez zastrzeżeń przychylam się do Twego oczywistego stwierdzenia,
        po diabła mi taki BÓG (piszę z dużej litery tylko dla tego, by nie
        urazić jak zawsze mętnych uczuć katolickich, a zwrócić uwagę na
        uczucia bądź odczucia u innych, które w środowisku katolickim sa po
        prostu lekceważone na zasadzie istnienia świata tylko w dwóch
        kolorach)!!!

        Pozdrawiam
        • krytykantka07 Re: Bóg jest cnotą 30.06.09, 09:09
          edico2 napisał:

          > A co z tych cnót pozostało we współczesnym ewolucyjnym
          > katolicyźmie???

          Zaraz zaraz Edico.
          Są trzy cnoty boskie, czyli zalety Boga.
          To bóg ma te cnoty, a nie ludzie.
          Są cnoty ludzkie ( bo Bóg ich nie ma ) i cnoty boskie.
          Stad to rozgraniczenie.
          No i tu zaczynają się schody.
          Skoro Bóg ma takie cnoty jak wiara, nadzieja i miłość to w co Bóg wierzy, na co
          ma nadzieję i kogo kocha?

          > Wiara na pewno tak, chociaż nie bardzo wiadomo w co.
          > Nadzieja, że w miarę rozszerzania religii bez względu na metody jej >
          wdrażania zrównuje tę religię do poziomu Talibów.

          E no coś Ty.
          To nie ludzie mają te cnoty, więc wierzyć nie mogą.
          Ludzie są tylko roztropni, sprawiedliwi, umiarkowani i mężni.
          Pytanie jest takie: na co komu męstwo, skoro roztropność czasami męstwa nie
          pozwala wykorzystywać?
          A umiejętności interpersonalne wystarczą.
          >
          > Miłość bliżniego w wydaniu katolickim jest najzwyklejszą kpiną z
          > ludzkiego rozumu.

          Dokładnie tak, ale zauważ, że miłość nie jest cnotą ludzką.
          Co za kretyn zamiast pisać o cnotach ludzkich w odniesieniu do Boga napisał o
          cnotach boskich ( czyli należących do Boga ).

          > Jesteś bardziej biegła ode mnie w tym temacie cnót chrześcijańskich

          E tam ;).
          Ja sobie z tego tylko kpiny robię.
          Zresztą sam popatrz jak wyglądają Akty do Boga, które obejmują cnoty boskie,
          czyli wskazują na to, że człowiek jest Bogiem:

          " Akt wiary
          Wierzę w Ciebie, Boże żywy, w Trójcy jedyny, prawdziwy; Wierzę, coś objawił
          Boże, Twe słowo mylić się nie może.

          Akt nadziei
          Ufam, Tobie, boś Ty wierny, wszechmogący i miłosierny; Dasz mi grzechów
          odpuszczenie, łaskę i wieczne zbawienie.

          Akt miłości
          Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest
          stworzone, Boś Ty dobro nieskończone.

          Akt żalu
          Ach żałuję za me złości, jedynie dla Twej miłości. Bądź miłościw mnie
          grzesznemu, dla Ciebie odpuszczam bliźniemu.

          > i bez zastrzeżeń przychylam się do Twego oczywistego stwierdzenia, > po diabła
          mi taki BÓG (piszę z dużej litery tylko dla tego, by nie > urazić jak zawsze
          mętnych uczuć katolickich, a zwrócić uwagę na > uczucia bądź odczucia u innych,
          które w środowisku katolickim sa po > prostu lekceważone na zasadzie istnienia
          świata tylko w dwóch > kolorach)!!!

          No właśnie ;).
          Po diabła mi Bóg, skoro każdy człowiek jest roztropny, sprawiedliwy, umiarkowany
          i mężny ( gdy nie umie być roztropny i sprawiedliwy oraz umiarkowany ).
          Żaden filozof nigdy nie był mężny.
          Wystarczyła mu roztropność, sprawiedliwość i umiarkowanie.
          Jezus też nie był mężny, bo nie walczył.
          Zatem skoro Jezus Syn Boga i zarazem człowiek nie walczył to męstwo nie jest
          cnotą ludzką.
          Natomiast każdej maści religianci męstwo uważają za cnotę.
          Stąd tylu poległych za wiarę przodków.
          Tia wydaje mi się, że cnoty boskie odnoszą się do Boga, cnoty ludzkie do
          filozofów, bo to oni je wymyślili.
          Natomiast cnoty ludzkie to pojęcie do tej pory nie odkryte.
          Chyba, że chodzi o to, aby każdy człowiek był filozofem ;).

          Pozdrawiam również.
    • edico2 Re: Bóg jest Miłością ??? 29.06.09, 15:38
      A czyją???

      "Nieprzyjaciół zaś moich, tych, którzy nie chcieli, żebym nimi
      rządził, przyprowadźcie tu i zabijcie na moich oczach" (Łukasz
      19:27).

      Wybacz, ale zatrważasz mnie swą indoktrynacyjną edukacją katolicką,
      która nie potrafi nawet przeczytać tego, na co się powołuje ;((
    • grgkh Re: Bóg jest Miłością. 29.06.09, 22:57
      Bóg jest nienawiścią, bo zwalcza innych bogów. Miłością byłby, gdyby mówił, że
      każdy inny bóg ma takie samo prawo do istnienia.

      A durni ludkowie, karnie jak żołnierzyki, wykonują rozkazy swego pana.
      • 001radek Re: Bóg jest Miłością. 02.07.09, 21:56
        Bóg nie jest ani miloscia ani nienewiscia,jest wytworem wyobrazni
        wiec moze byc tym kim chce.To ciagle dzieciece gulgotanie jest
        paradoksalnie calkiem dobrym znakiem.Ludzie personifikujac wlasne
        leki,niewiedze i potreby tworza swoich bogów na swój obraz i
        podobienstwo.Jeszcze nie tak dawno bóg byl gniewny,karzacy,rzucal
        gromami,zsylal choroby i nieszczescia.Od czasu wynalezienia
        piorunochronu okazalo sie ,ze gniew bozy mozna unieszkodliwic.Ciezar
        wiary przesuwa sie wiec w kierunku milosci.Milosci nie da sie
        unieszkodliwic,poniewaz jest miematerialna(w odróznieniu od
        wyladowania elektrycznego)
        • karbat Re: Bóg jest Miłością. 04.07.09, 06:40
          tak twierdzi ziemski personel Bozi ze wzgledow oczywistych .

          Bozia stworzyla czlowieka i bakterie , wirusy , aby tenze
          czlowiek mial okazje ginac od nich masowo .
          Od zarania czasow , w sredniowieczu i pozniej setki miliony ludzi
          ginely od zakaznych chorob .
          Naszym przodkom Bozia nie dala NAJMNIEJSZYCH szans na walke z nimi .

          Bozia stworzyla sobie ludzikow ,dzieci , aby z sadyzmem mogla sobie
          popatrzyc , poobserwowac , jak marnie i w jakich mekach ,
          cierpieniach zschodza ludzkiego padolu .
          • pocoo Re: Bóg jest Miłością. 04.07.09, 08:24
            Wszelkie nieszczęścia są dziełem szatana.Po to Dobry i Miłosierny Bóg strącił
            szatana na ziemię aby miał na kogo winę zwalać.
            Z drugiej strony ,kogo Bóg miłuje tego karze.Jak i czym? Które nieszczęścia
            pochodzą od Boga, a które od szatana? Wierzący niech sobie odpowiedzą , bo oni
            znają bezbłędne odpowiedzi.
            • karbat Re: Bóg jest Miłością. 04.07.09, 12:18
              pocoo napisała:

              > Wszelkie nieszczęścia są dziełem szatana.Po to Dobry i Miłosierny
              >Bóg strącił szatana na ziemię aby miał na kogo winę zwalać.
              > Z drugiej strony ,kogo Bóg miłuje tego karze.Jak i czym? Które
              >nieszczęścia pochodzą od Boga, a które od szatana?

              Tylko Bozia posiada sile stworcza , stworzyla bakterie , wirusy itd .
              powodujeace masowa smierc stworzonego czlowieka .

              Diabel nic nie tworzy , on niszczy , posiada sile sprawcza , -
              sprawia , ze ktos postepuje zle , niegodziwie , -nie slucha Bozi .

              Razem tworza tandem absurdu , na poziomie umyslu piecioletniego
              dziecka .
    • mlody160493 Re: Bóg jest Miłością. 04.07.09, 16:26
      virtualbusiness.pl/?id=1239033181
      • kolter-one Re: Bóg jest Miłością. 04.07.09, 16:49
        mlody160493 napisał:

        Ty w jakiej sprawie ?
        • nehsa Re: Ojciec(Bóg) nie jest Miłością. 11.07.09, 20:58

          Autor wątku, m.mm54, zapoczątkował swój wątek słowami:
          "Miłość Boga i miłość bliźniego są nierozłączne.
          Kiedy zapytano Chrystusa o największe przykazanie, odpowiedział:
          Będziesz miłował Pana, Boga swego całym swoim sercem, całą swoją
          duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze
          przykazanie (Łk 10, 27)."
          i po 83 postach, małe podsumowanko nehsy:
          Pisałem o tym , ale warto tę wiedzę utrwalić, dlatego ośmielam się
          powtórzyć.
          Z Nauki Jedynego Ojca dowiadujemy się, że pracują tylko Ojciec
          , i tylko Syn Ojca.
          Pisałem już, dlaczego ludzie nie pracują, chociaż tak mówią.
          Praca Ojca, i praca Syna Ojca polega na samoofierze.
          Dlatego w świadectwach Nauki Ojca czytamy:
          Ew.św.Jana 10/30 "Ja i Ojciec jedno jesteśmy."
          Chociaż powinno być: "...jedno czynimy."
          Co czyni Ojciec?
          Ojciec Wszystkich Ludzi czyni samoofiarę wobec swego Syna, dowodząc
          tą samoofiarą swojej miłości wobec swojego Syna. O czym m.in. w
          Ew.św.Jana 17/26. Fakt tej samoofiary, jest chwałą Ojca.
          Świadectwa w Ew.św.Jana 17/14 i 17/17 odnoszą się do jednego słowa,
          które było i jest tylko u Ojca.
          Tym słowem, jest miłość. Ojciec, jest jedynym depozytariuszem
          miłości.

          Wieczna samoofiara Ojca wobec Syna, skutkuje wiecznym Życiem, którym
          jest Syn Ojca, stąd treść w Ew.św.Jana 17/5 "A teraz uwielbij mię
          Ty, Ojcze...tą chwałą, którąm miał u Ciebie, pierwej niżeli świat
          był."
          Gdyby Ojciec był miłością, to Syn nie mówiłby w Nauce:
          Ew.św.Jana 17/14 "Jam im dał słowo Twoje..."
          i w Ew.św.Jana 17/17 "...słowo Twoje jest prawdą."

          Ale mówiłby: "Jam im dał Ciebie Ojcze..."- ale tak nie mówił.
          Imię Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi brzmi: Wolność!!!
          Definicję podałem.
          Syn Ojca, sprawca wszystkich spraw Ojca, czyli;
          Stwórca - o czym zrozumiale mówią słowa w Ewangeliach św.
          Mateusza 19/4, św. Marka 10/6, św. Jana 1/1-3, 1/9-10,


          Sędzia sprawiedliwy - o czym mówią słowa w Ewangelii św.
          Jana 5/22, 5/27, 5/30,


          Pan Wszystkich Ludzi, o czym mówią słowa w Ewangeliach św.
          Mateusza 7/21-22, św. Łukasza 6/46, i św. Jana 13/13 i 15/15 -

          poprzez swoją samoofiarę obdarza nas życiem wiecznym. Które nie
          należy utożsamiać ze zmartwychwstaniem.
          Obdarza nas Życiem, a
          nie miłością, której samoofiarą dowodzi.

          Wszechmogący, wszechmocny, oznacza, że nasze człowieczeństwo jest
          absolutnie zależne od woli Naszego Ojca.
          A to, co my, rodzaj "homo sapiens" z tym człowieczeństwem robimy,
          jak je wykorzystujemy, to nasza sprawa, i nasza za to sprawstwo
          odpowiedzialność.

          I na zakończenie tego wpisu.
          Przytoczone przeż Ciebie autorze wątku słowa z Ew.św.Łukasza
          10/27 są w całości kłamstwem. W Ewangeliach są ich tysiące.
          • karbat Re: Ojciec(Bóg) nie jest Miłością. 11.07.09, 21:17
            nehsa napisał:

            > Wszechmogący, wszechmocny, oznacza, że nasze człowieczeństwo jest
            > absolutnie zależne od woli Naszego Ojca.

            co konkretnie rozumiesz pod pojeciem " nasze czlowieczenstwo " ?
            • nehsa Re: Ojciec(Bóg) nie jest Miłością. 12.07.09, 09:11
              karbat napisał:
              "nehsa napisał:
              Wszechmogący, wszechmocny, oznacza, że nasze człowieczeństwo jest
              absolutnie zależne od woli Naszego Ojca.
              co konkretnie rozumiesz pod pojeciem " nasze czlowieczenstwo " ? "
              i odp nehsy:
              Potrzeba, "stworzyła" materię ożywioną.
              Ciało człowieka zostało stworzone także przez potrzebę, którymi to
              potrzebami, tak materię ożywioną, jak i człowiecze ciało obdarował
              Stwórca.
              Ale człowiekowi niewieście i człowiekowi mężczyźnie ,Stwórca
              ofiarował obowiązek=powinność życzliwej, czyli wzajemnie służebnej,
              równoprawnej współpracy=solidarności.
              Zatem poprzez, "nasze człowieczeństwo", zgodnie ze słowami Nauki
              Naszego Ojca, rozumię zdolność do solidarnej współpracy.
              I taka jakość współpracy, dowodzi człowieczeństwa, dowodzi bycia
              człowiekiem.

              Minimum tej współpracy, stanowi słowo ludzkiej mowy, dowód pracy
              Ducha=Duszy.
    • salonowa3 Re: Bóg jest Miłością. 22.07.09, 16:08
      Twoj BÓG to idea wtórna
      Poproś go o jakiś znak. Zaręczam ci, że ci odmówi
      Spróbój zapytać o cokolwiek Odyna. Albo Boskiego Jednorożca. Efekt będzie taki sam. Odyn byle komu nie odpowiada. W końcu jest bogiem a ty ni bardzo:)
      Jedyne co usłyszysz z jego ust to ciszę.
      • pocoo Re: Bóg jest Miłością. 22.07.09, 18:11
        A jak Bóg kogoś pokocha ,to tak mu da popalić, że plagi Egipskie to mały pikuś.
        • mirek-73 Bóg jest Miłością i Mądrością 22.07.09, 18:27
          Bóg jest Miłością i Mądrością.On wszystkich kocha jednakowo.Popalić daje każdemu
          nie Bóg,ale jego własne grzechy.Prawo karmy działa,tylko ludzie widać,albo go
          nie znają,albo w nie nie wierzą.
          • pocoo Re: Bóg jest Miłością i Mądrością 22.07.09, 20:07
            mirek-73 napisał:

            > Bóg jest Miłością i Mądrością.On wszystkich kocha jednakowo.Popalić daje każdem
            > u
            > nie Bóg,ale jego własne grzechy.

            Zajrzyj na dziecięcy oddział onkologiczny albo w ostateczności na chirurgię
            dziecięcą i pieprz o grzechach.
            • karbat Re: Bóg jest Miłością i Mądrością 22.07.09, 20:21
              gdy dziecko rodzi sie niesprawne umyslowo , Bog kara za grzechy
              praprzodkow ... spod Grunwaldu albo z czasow Popiela .

              Nauka , genetyka MUSI byc narzedziem diabla bo .... wkracza w
              zakres kompetencji Bozi .
              Badania wod plodowych kobiety i inne , czesto uniemozliwiaja
              relizacje bozych planow , zamiarow .
              • pocoo Re: Bóg jest Miłością i Mądrością 26.07.09, 23:27
                karbat napisał:


                > Badania wod plodowych kobiety i inne , czesto uniemozliwiaja
                > relizacje bozych planow , zamiarow .

                Nie wolno tego robić!
                "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba".
                • pocoo Re: Bóg jest Miłością i Mądrością 13.11.09, 06:46
                  "Bóg jest Miłością , On mnie odkupił
                  Bóg jest Miłością miłuje mnie.
                  Więc wołam raz jeszcze Bóg jest Miłością,
                  Bóg jest Miłością On kocha mnie".

                  I brawo! Tak jest.Tak musi być.
                  Żaden wierzący nie zastanawia się o czym śpiewa.
                  • nehsa Re: Ojciec-Wolność, Syn-Światłość. 13.11.09, 08:00
                    Nie ma jednego boga.
                    Miłość, jest wolą Jedynego Ojca, dlatego Jedyny Ojciec-Bóg,
                    nic nie musi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja