donna82
28.02.17, 16:09
Witam,piszę trochę po to aby się wyżalić ,trochę aby może ktoś coś doradził.
Posiadał mój tato zaległość czynszową w spółdzielni-mieszkanie własnościowe.Gdy jeszcze tato żył spłacałam zaległość i na chwilę obecną pozostało mi z 16.000 do spłaty 5000.Tato zmarł w kwietniu zeszłego roku,mój mąż zachorował na glejaka mózgu przestał pracować,stan jego jest ciężki.Jeszcze jak tato żył(był praktycznie nieprzytomny-przeszedł 4 udary)podpisałam ugodę ze spółdzielnią.Do zeszłego miesiąca spłacałam zadłużenie300 zł +czynsz500 zł ,niestety w zeszłym miesiącu wpłaciłam tylko czynsz,bez tego dodatkowego 300 zł,dziś dostałam telefon od windykatora ze spóldzielni że mamy się pakować i nas zlicytują.Jestem załamana,boję się że mąż coś sobie zrobi-przez tabletki na obrzęk mózgu ma straszną depresję,a co najgorsze nie wiem co wybrać czy go ratować czy nie wykupywać mu leków i zapłacić jak najwięcej do spółdzielni...