18.01.10, 20:59
Któż nie zna z nas porucznika Rżewskiego??

I jego specyficznego, stoickiego, wyjątkowo sprośnego spojrzenia na świat...





W jego biografii czytamy: "Urodziłem się w 179..roku w husarskim rodzie.
Ojciec mój był tak jak ja porucznikiem, a matka kornecistką, toteż nic
dziwnego, że pierwsze słowo jakie padło z ust moich było "dupa" rodzice gdy
to usłyszeli byli ze mnie tacy dumni, że zaczynam życie inaczej niż każde
dziecko. Kazali mi się nawet chwalić przed wszystkimi swoimi znajomymi. I tak
to dupa stała się dla mnie chlebem powszednim. W okresie dojrzewania duży
wpływ wywarły na mnie oprócz dup wyroby spirytusowe. Z łatwością nauczyłem się
już znacznie trudniejszych wyrazów takich jak: pić, popijać, zaprawiać się,
upijać się w trzy dupy, zalać się w trupa, nawalić się jak szpak, padać na
pysk, by potem znowu wstawać i na nowo rozpijać. Także mogę stwierdzić, że
miałem niebywały talent do nauki trudnych wyrazów. Kolejnym etapem w moim
życiu stały się poszukiwania odpowiedniego słownictwa i sposobu na podryw
kobiet. Jak nie trudno się domyśleć znalazłem takowy i to nie jeden! No ale
żeby nie wyjść przed wami na kompletnego chama zdradzę wam chociaż jeden. Otóż
należy podejść do damy, powiedzieć jej coś ostrego, potem coś miłego, potem
coś bardzo nieprzyzwoitego i na koniec tak mimochodem przedstawić się. Podaje
praktyczny przykład: "SZYDŁO, MYDŁO, CH..J, a propos pani pozwoli, że się
przedstawię Porucznik Rżewski jestem!".
Obserwuj wątek
    • porucznikrzewski Porucznik Rżewski był duszą kompanii... 18.01.10, 21:00
      Porucznik Rżewski był duszą kompanii. Natasza Rostowa jej ciałem
      • Gość: g&c Re: Porucznik Rżewski był duszą kompanii... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:04
        W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie
        zdradzając, że ma dla niego prezent. Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i
        stanęła przed Rżewskim naga, ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu.
        Rżewski zawijając rękaw zapytał:
        - Głęboko on?
        • Gość: g&c Re: Porucznik Rżewski był duszą kompanii... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:07
          Gdy pułk huzarów przybył do pewnego cichego i zapomnianego miasteczka,
          pierwszego dnia huzarzy wypili cały zapas wódki, po czym zgwałcili wszystkie
          kobiety i pobili mężczyzn. Drugiego dnia zrujnowali karczmarza i zgwałcili
          wszystkich mężczyzn i pobili kobiety. Trzeciego dnia skonfiskowali cały samogon
          miejscowym bimbrownikom i udali się do obór. Czwartego dnia przyjechał porucznik
          Rżewski i zaczęły się hulanki...
          • Gość: g&c Re: Porucznik Rżewski był duszą kompanii... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:11
            Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i pocwałował
            majdanem, aż się kurz za nim podnosił. Przecwałowawszy dwie wiorsty
            zatrzymał się:
            - Job twoju mać, a koń gdzie?!
            Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.
    • Gość: moro bawidamek Re: Rżewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:12
      Baronowa tanczy na balu z generalem w pewnym momencie pyta:
      - a ten mlody oficer przy drzwiach to kto?
      -Aaaaaa, tooooo porucznik Rżewski - ot taki bawidamek - a to pierdnie, a to
      ch..ja pokaze.
      • Gość: moro fantazja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:15
        - Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
        - Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od
        trzech miesięcy!
        - Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!
        • Gość: moro wspomnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:17

          Rżewski odwiedził wieś, gdzie spędził najpiękniejsze lata swojej młodości.
          Przemierzając dziarskim krokiem jedyną bitą drogę, z satysfakcją stwierdził, że
          niecałkiem go zapomniano. Owce, które spokojnie wypasały się na łące, ze
          strachem w oczach przysiadły na zadach....
          • Gość: gaz Re: wspomnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:21
            Za butelką wódki w paryskiej restauracji siedzą Rżewski i Golicyn. Orkiestra
            zaczyna grać "Emigranckie tango"...
            - Ech...jaka tęsknota - wzdycha Rżewski - tak by się chciało choćby zaraz
            wskoczyć na scenę i nasr... w ten biały fortepian...
            - Ni można drogi panie, to nie Rosja - smutno odpowiada Golicyn - Francuzi nie
            zrozumieją , swołocze..
            • Gość: porucznikrzewski Re: wspomnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:24
              Kiedyś, w trakcie boju z Francuzami - opowiada porucznik Rżewski. -
              Chwyciłem zamiast szabli swego ch*ja...
              - I co się stało?!
              - Dwóch zabiłem, nim dostrzegłem omylke
              • Gość: porucznikrzewski Re: wspomnienia :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 21:27
                Porucznik Rżewski ubierając się na bal wkłada do prawej kieszeni spodni banana.
                - Na co wam banan w spodniach, poruczniku ? - pytają go.
                - Ot, cóż...zatańczę z jakąś damą ona przylgnie do mnie, poczuje banana i
                przesunie się tak by przytulić się z drugiej strony....I tuśmy jej czekali!!!
    • Gość: g&c Re: Rżewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.10, 19:44

      - Poruczniku - zapytali kiedyś Rżewskiego - ile pan zna sposobów wiązania krawata?
      - Trzy: na szyi, na ręce, na nodze... A, nie! Cztery, cztery znam!
      • Gość: g&c Re: Rżewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.10, 19:52
        A propos śpiewu ptaków - wtrąca porucznik Rżewski. - Posadziłem ją na
        fortepian... i jak nie wsadzę ptaka... a ona jak nie zaśpiewa...
        Rżewski z kniaziem Golicynem postanowili zrobić zawody. Kto więcej kobiet
        zadowoli w ciągu nocy. Wynajęli dwa pokoje w boordelu i ustalili, że każdy
        stosunek zaznaczą kreską na ścianie.
        Rano wpada porucznik do pokoju Golicyna. Patrzy na ścianę - tam trzy kreski...
        - Sto jedenaście... brawo książe! Prawie cztery razy lepiej ode mnie!
        • Gość: sza Porucznik Rżewski nigdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 18:33
          Porucznik Rżewski nigdy nie wstydził się swojej wiedzy. Nie miał się czego
          wstydzić!!!
          • Gość: witia Re: Porucznik Rżewski nigdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 22:49
            Baronowa tanczy na balu z generalem w pewnym momencie pyta:
            - a ten mlody oficer przy drzwiach to kto?
            -Aaaaaa, tooooo porucznik Rżewski ot taki bawidamek - pierdnie, ch**a pokaze.
            • Gość: witia Re: Porucznik Rżewski nigdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.10, 22:51

              > Porucznik Rżewski na balu podchodzi do Nataszy Rostowej
              > - Natasza! Mam dla ciebie trzy propozycje.
              > - W odbyt nie dam.
              > - W takim razie dwie.
              >

              > - Pani sobie przedstawi, madamme - zabawia porucznik Rżewski
              > swoją towarzyszkę na balu - nie dalej jak pozawczoraj wyszedłem
              > wieczorem na spacer, patrzę, a tu generał Nikołow na ławeczce
              > stojąc
              > klaczkę j**ie. Podkradłem się cichcem, jak nie gwizdnę, to po klaczce
              > tylko kurz został!
              > - Fuj, ordynus!! - oburzona dama oddaliła się pośpiesznie.
              > Po chwili na balu pojawił się generał Nikołow. Dama podeszłado
              > niego by się pożalić:
              > - Ten pański porucznik Rżewski to straszny ordynus!
              > - A i podlec niepospolity - przytaknął generał. - Pani sobie
              > przedstawi, madamme, onegdaj stoję sobie na ławeczce, spokojnie
              > klaczkę j**ię, a ten swołocz Rżewski jak nie gwizdnie!...
              >

              > W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do
              > siebie zdradzając, że ma dla niego prezent. Gdy znaleźli się
              > sami,
              > zrzuciła suknię i stanęła przed Rżewskim naga, ozdobiona tylko
              > kokardką w intymnym miejscu. Rżewski zawijając rękaw zapytał:
              > - Głęboko on?
              >

              > Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i
              > pocwałował majdanem, aż się kurz za nim podnosił.
              > Przecwałowawszy dwie wiorsty zatrzymał się:
              > - Job twoju mać, a koń gdzie?!
              > Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.
              >

              >
              > Porucznik i Natasza płyną razem w łódce.
              > - Nataszko czy jechała pani kiedy gołymi jajami po rżysku ?
              > - Nie..., a co ?
              > - E... nic.... tak tylko chciałem rozmowę podtrzymać...
              >

              > Porucznik Rżewski dowiedział się, iż aby poznać dziewczynę,
              > trzeba do niej swobodnie podejść, porozmawiać o pogodzie i
              > przedstawić
              > się. Pewnego razu spotkał śliczną dziewczynę spacerującą z
              > pudelkiem. Podszedł więc, z całej siły kopnął pieska i rzekł:
              > - Nisko leci. Chyba na deszcz idzie...
              > Nawiasem mówiąc, niech pani pozwoli się przedstawić: Porucznik
              > Rżewski jestem!
              >

              > Porucznik Rżewski uchlawszy się na balu jak świnia zaczął się
              > narzucać damom. Nie zwracał przy tym uwagi ani na urodę, ani na
              > wiek, ani na płeć.
              >

              >
              > Jedzie pociągiem dama, Anglik, Francuz i porucznik Rżewski.
              > Cisza.
              > Nagle dama głośno puszcza bąka.
              > - Przepraszam, boli mnie żołądek - dzielnie bierze na siebie
              > incydent dobrze wychowany Francuz.
              > Po chwili dama znów głośno psuje powietrze.
              > - Przepraszam, żołądek nie wytrzymał... - winę na siebie bierze
              > Anglik.
              > Wstaje porucznik Rżewski.
              > - Panowie, idę zapalić na korytarz. Jak ona jeszcze raz
              > pierdnie, powiedzcie że to ja.
              >

              >
              > Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście.
              > - Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
              > - Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu
              > nie było od trzech miesięcy!
              > - Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!
              >

              > Młody porucznik Rżewski przybył do pułku. Pułkownik zabierając
              > go na bal u gubernatora zaznaczył:
              > - Przedstawię pana gubernatorowej. Zaprosi ją pan do tańca i
              > powie parę komplementów. ...Rżewski tańczy z gubernatorową:
              > - Jestem panią oczarowany, madam! Poci się pani o wiele mniej,
              > niż każda inna tłusta kobieta pani wzrostu!
              >

              >
              > Natasza Rostowa wyszła wieczorem na werandę zaczerpnąć świeżego
              > powietrza.
              > W dole, w łopuchach, coś się czerniło.
              > - Poruczniku Rżewski, czy to pan?
              > - Ja.
              > - Czemu jest pan taki malutki?
              > - Nie jestem malutki. Sram...
              >

              > Porucznik Rżewski spaceruje z Nataszą po lesie. Jako, że porucznik
              > coś milkliwy, Natasza próbuje podjąć konwersację :
              > - Niech pan popatrzy, poruczniku, jak tu cudownie - las szumi,
              > ptaszki śpiewają.
              > - A propos ptaszków - ożywił się Rżewski - Kornetowi Obłońskiemu
              > mieści się na ch**u pięć drozdów i trzy wróble!
              > - Poruczniku! Fuj! Jaki pan... prostolinijny! - spłoniła się
              > Natasza.
              > - A propos prostolinijny - jak Kornet Obłoński krowę j**ał, to
              > jej się rogi wyprostowały!
              > - Boże, poruczniku, niech pan natychmiast przestanie! Pan ma
              > w głowie próżnię !
              > - A propos próżni - jak Obłoński ch**a z krowy wyciągał, to stóg
              > siana pyskiem zassała!




              Rżewskiego zesłali za kolejne bezeceństwa do garnizonu na zapadłej prowincji.

              A tam - choć się zabij - z osób płci żeńskiej same matrony.

              Na balu garnizonowym wszakże czujne oko porucznika wreszcie wypatrzyło apetyczną
              dziewuszkę w odpowiednim wieku. Zaraz też ją do tańca zaprosiwszy rzucił Rżewski
              mimochodem:

              - Pozwolę sobie odwiedzić panią, madam, dziś o północy, byś pani poznała, jak
              je*ią huzarzy.

              - Cham, nachał! - panienka uciekła spiekłszy raka, nie omieszkawszy uprzednio
              dać Rżewskiemu po pysku.

              Zaraz też pobiegła do taty, generała, bo okazała się być córką komendanta
              garnizonu, by się pożalić:
              - Papa, ten podlec Rżewski powiedział, że przyjdzie dziś do mnie o północy i...
              Tu wstyd nie pozwolił jej dokończyć, generał wszakże znając reputację porucznika
              domyślił się celu zapowiedzianej wizyty z łatwością.

              - Nic się nie martw córeczko, zaczaję się na łapserdaka z naganem, wtedy pozna,
              że nie może sobie na takie rzeczy pozwalać z generalską córką.

              Kiedy nadeszła północ generał skrył się z naganem w garści w szafie w sypialni
              córki.

              Równo z wybiciem północy do sypialni wpadł Rżewski z oddziałem huzarów i
              zakomenderował:

              - Dwóch do kuchni, dwóch pod drzwi wejściowe, dwóch na balkon, dwóch do szafy! -
              sam zaś dał susa do łóżka generałowej córki.

              Następnego ranka, kiedy już Rżewski z oddziałem oddalił się, spłonione dziewczę
              wykrztusiło do taty, który wreszcie mógł wyjść z szafy:

              - Co za mężczyzna, co za kochanek!

              - Ha, furda! Co tam mężczyzna, co tam kochanek! Co za dowódca!

              * * * * *

              Rżewski odwiedził wieś, gdzie spędził najpiękniejsze lata swojej młodości.
              Przemierzając dziarskim krokiem jedyną bitą drogę, z satysfakcją stwierdził, że
              niecałkiem go zapomniano. Owce, które spokojnie wypasały się na łące, ze
              strachem w oczach przysiadły na zadach....

              * * * * *


              Natasza tańczy na balu z oficerami.
              - Jajcew, ma pan kurz na mundurze - mówi złośliwa Rostowa.
              Kapitan wybiega i strzela sobie w durny łeb.
              - Bezuchow, ma pan zakurzone spodnie.
              Major wybiega i strzela sobie w łeb.
              - Rżewski ma pan kurz na butach.
              - To nie kurz, to gó.... Jak przyschnie to samo odpadnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka