Dodaj do ulubionych

Numer 2/2004

IP: 195.205.223.* 28.01.04, 12:38
Widziałam już ten numer Kuchni i jeśli następny bedzie tak beznadziejny, to
nie przedłużam prenumeraty a jestem czytelniczką od '95 roku. Zdjęcia, na
których nie widać potraw, tylko jakieś zwiewne impresje. Żaden przepis mnie
nie zainspisował ani nie zaciekawił. Kiedyś było coś podobnego, co się
nazywało Magiczna Kuchnia i o ile wiem już nie istnieje...
Obserwuj wątek
    • Gość: Jola Re: Numer 2/2004 IP: *.icpnet.pl 30.01.04, 09:04
      Całkowicie się z Panią zgadzam. Ja też jestem czytelniczką "Kuchni" niemal od
      początku i do tej pory zawsze po obejrzeniu nowego numeru miałam ochotę rzucać
      wszystko i zabierać się za gotowanie. Ten numer po raz pierwszy takich odczuć
      nie wzbudził. "Kuchnia" była dla mnie jedynym czasopismem kulinarnym na rynku
      potrafiącym znaleźć złoty środek pomiędzy rzemieślniczym a artystycznym
      podejściem do gotowania. W ostatnim numerze te proporcje są mocno zachwiane.
      Najgorsze, że mam opłaconą prenumeratę do końca roku...
      • Gość: Linn Re: Numer 2/2004 IP: *.dialup.tiscali.it 30.01.04, 10:28
        We Wloszech obowiazuje zasad, ze w kazdej chwili mozna z prenumeraty
        zrezygnowac i dostac zwrot pieniedzy. Przydaloby sie to i w Polsce.
        • Gość: oko Re: Numer 2/2004 IP: 213.241.54.* 30.01.04, 11:39
          ufffff....... a już myślałam, że to tylko ja się czepiam...
          nie podoba mi się ta nowa kuchnia. i tyle. magazyn czytam od samego początku i
          żal mi się z nim rozstawać (poza tym prenumerate też mam opłaconą do końca
          roku), ale jeśli w kolejnych numerach strona kulinarna będzie tak straszliwie
          ustępowała pola popisom graficznym oraz niezwykle 'poetyckim' tekstom, to na
          kolejny rok z 'kuchni' zrezygnuję.
          przepisy marne, na zdjęciach nic nie widać, teksty 'z ducha' P. Gessler- okropność.
          a najgorsze są felietony na końcu numeru. pani ekscytująca się wspólnym
          gotowaniem z przyjaciółmi, z którymi dotąd zażywała nocnych anonimowych rozkoszy
          klubowych ;-) jakie to dęte!!!!!! podniecać się faktem jedzenia z przyjaciółmi
          śniadania i opisywać to, jak zachowanie 'trendy'... żałosne. my od dawna
          spotykamy się z kumplami na wspólne posiłki- niedzielne śniadania, obiady,
          kolacje, a także podwieczorki, razem gotujemy i wsuwamy.. tylko do głowy nam
          nie przyszło nazywać to, bodaj, homeingiem i silić się na krewetki, foie gras i
          linguine. a jeśli kogs nie stac na przygotowanie takich dań? to już nie będzie
          naszym trendowym przyjacielem? Pani Naczelna we wstępniaku zdradzała swoje
          obawy, jakie zawsze ma gospodyni przygotowująca przyjęcie- czy się uda, czy
          będzie smakować, podobac się itp. odpowidam- NIE smakuje, Nie podoba się i moim
          zdaniem- zupełnie się nie udało. szkoda.
          • Gość: agnieszka Re: Numer 2/2004 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 19:01
            Droga Pani,
            dziękuję za opinię na temat mojego felietonu. Że dęte - no cóż. ma Pani pełne
            prawo oceny. Chciałabym jednak podkreślić, że felieton dla KUCHNI to czysto
            autorskie podejście do tematu kulianarnego. Są to moje, miłe doświadczenia.
            Faktem jest , że kazdy inaczej spędza czas. Akurat zdarzyło się w moim zyciu
            tak, że moi przyjaciele dopiero teraz mają czas na wspólne spotkania
            gastronomiczne. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogratulować, że Pani już
            wczęsniej praktykowała taki sympatyczny sposób spędzania czasu. Przy czym,
            zapewniam Panią że niukt się z nas na nic nie sili...o prostu każdy się stara,
            raz lepiej raz gorzej.
            pozdrawiam i życzę Pani i jej przyjaciołom smacznego
          • Gość: agnieszka Re: Numer 2/2004 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 19:01
            Droga Pani,
            dziękuję za opinię na temat mojego felietonu. Że dęte - no cóż. ma Pani pełne
            prawo oceny. Chciałabym jednak podkreślić, że felieton dla KUCHNI to czysto
            autorskie podejście do tematu kulianarnego. Są to moje, miłe doświadczenia.
            Faktem jest , że kazdy inaczej spędza czas. Akurat zdarzyło się w moim zyciu
            tak, że moi przyjaciele dopiero teraz mają czas na wspólne spotkania
            gastronomiczne. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko pogratulować, że Pani już
            wczęsniej praktykowała taki sympatyczny sposób spędzania czasu. Przy czym,
            zapewniam Panią że nikt się z nas na nic nie sili...o prostu każdy się stara,
            raz lepiej raz gorzej.
            pozdrawiam i życzę Pani i jej przyjaciołom smacznego
            • hania55 Re: Numer 2/2004 09.02.04, 19:38

              Szanowna Pani,

              Jeżeli "felietony dla Kuchni to "czysto autorskie podejście do tematu
              kulinarnego" i Pani "miłe doświadczenia", proponuję założyć bloga dla
              przyjaciół i z nimi tymi przeżyciami się dzielić. Od czasopisma kulinarnego
              większość potencjalnych czytelników oczekiwałaby raczej fachowych porad,
              przystających do polskiej rzeczywistości przepisów, recenzji książek
              kucharskich lub programów o gotowaniu (nawet tych dostępnych tylko przez
              kablówkę), opisów restauracji szczególnie wartych polecenia (nie tylko tych,
              gdzie szampan pod lodem i ostrygi z miodem), itp. itd.

              Bardzo mi miło, że czerpie Pani tyle radości ze wspólnego gotowania z
              przyjaciółmi, ale czy naprawdę sądzi Pani, że kogokolwiek poza Panią i jej
              przyjaciółmi to interesuje?
              Pozdrawiam.
    • Gość: Aga Re: Numer 2/2004 IP: *.icpnet.pl 30.01.04, 16:35
      O, widzę że nie jestem odosobniona w mojej opinii! Uważam, że powinien również
      się zmienić tytuł magazynu, bo ostatni numer ma niewiele wspólnego z "Kuchnią"
      redagowaną przez poprzedni zespół.
      Pozdrawiam wszystkich rozczarowanych.
    • lewaloff Re: Numer 2/2004 30.01.04, 19:11
      szkoda, że nie ma pozytywnych głosów, ale trudno się dziwić.
      * gdzie jest długachny spis przepisów, który sąsiadował ze spisem treści,
      * gdzie dobór win do posiłków
      * gdzie kaloryczność i wartościowy skład potraw
      * gdzie gość dzielący się swoimi przepisami (choć ostatni Deląg był cieniuteńki)

      po co ta wydumana forma bez treści?
      po co mi gazeta, którą przerzucam w 20 minut bez chęci powrotu

      coś mi mówi, że nie będzie w tej Kuchni śladów gotowania nad gazetą, że
      egzemplarz najbardziej zużyty nie będzie więcej najlepszy

      droga redakcjo - lepsze (a szczególnie TO przedstawione nam "lepsze") jest
      zdecydowanym wrogiem dobrego

      ja poproszę moją starą kuchnię!
      • Gość: dill Re: Numer 2/2004 IP: *.acn.waw.pl 11.02.04, 16:12
        ....absolutnym nieporozumieniem byl "artykul" poswiecony zakupom pani Doroty
        Wellman. Absolutne "byle co"!!!(jedno wielkie bezsensowne NIC)
        A na strone z galeria desek do krojenia....szkoda klawiszy...

    • Gość: Ewa Re: Numer 2/2004 IP: *.zetobi.com.pl / *.zetobi.com.pl 31.01.04, 12:54
      Nie podoba mi się nowy styl prezentowany przez moją do tej pory ulubioną
      gazetę. Jeśli macie na uwadze dobro waszych "starych" czytelników to wróćcie do
      starej (i sprawdzonej formuły). W przeciwnym razie stracicie jednego ( i chyba
      już kolejnego ) czytelnika. Pozdrawiam :)
    • Gość: iwcia Re: Numer 2/2004 IP: 83.27.1.* 05.02.04, 08:08
      Nie prenumeruję Kuchni już od roku.Na początku bolałam nad tym bo bardzo
      lubiłam ten miesięcznik. Teraz gdy przeglądam gazetę w kiosku, myślę że był to
      dobry pomysł. Gdzie jest ta stara poczciwa KUCHNIA ?
    • Gość: czytelnik Re: Numer 2/2004 IP: *.zetobi.com.pl / *.zetobi.com.pl 06.02.04, 11:12
      To był ostatni numer "Kuchni" kupiony przeze mnie. Żegnam.
      • Gość: bafra Re: Numer 2/2004 IP: *.uznam.net.pl / *.uznam.net.pl 06.02.04, 13:40
        Mam takie samo odczucie ja i nawet mój mąż."Kuchnię" kupuję od samego
        początku,mam do niej sentyment.Nikt z Was nie zwrócił uwagi,że red.nacz.nie
        jest już Pani Joanna Nowicka!!!! To za Jej "redaktorowania" "Kuchnia" się
        wszystkim podobała!!!Ostatni nr.pod Jej red.to numer grudniowy.Łączę się w
        opinii z Wami.bf
        • Gość: basia Re: Numer 2/2004 IP: 195.94.198.* 06.02.04, 14:44
          Jestem a raczej byłam fanką KUCHNI. Numer lutowy był ostatnim jaki nabyłam. Nie
          wiem do kogo adresowany jest ten numer. Okazuje się, że nie jestem odosobniona
          w swojej opinii. Co prawda to nie wątek na to forum, ale Poradnik Domowy też
          obniża loty. Oba czasopisma podupadają odkąd wydaje je Agora. Niestety.
    • Gość: mazia Re: Numer 2/2004 IP: *.dami.pl / 82.139.15.* 08.02.04, 21:29
      Popieram!!
      Ostatni numer jest fatalny, nie zatrzymalam sie na zadnej stronie nawet
      odrobine dluzej niz na innych, wszystko potraktowane powierzchownie i bez
      szacunku do czytelnika. Czytam KUCHNIE od pierwszego numeru i zawsze
      docenialam nie tylko przepisy ale takze ludzi, od ktorych pochodzily i dzieki
      ktorym wiedzialam, ze sa sprawdzone. Teraz ani przepisow, ani felietonow :(
      POdobnie jak wiekszosc z Was przestaje kupowac, bo szkoda kasy i moich nerwow.
      mazia
    • Gość: Krewetka Pozegnanie z Kuchnia IP: 213.131.78.* 09.02.04, 10:41
      Lacze sie w zalu z przedmowcami. To bylo swietne pismo, ale ... No wlasnie BYLO.
      • Gość: krokuski Re: Pozegnanie z Kuchnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 21:56
        Ja niestety też uważam, że ten numer jest niewypałem. Pomimo to czekam z
        niecierpliwością na kolejny, bo lubię to czasopismo i twierdze, że nawet
        najlepszym też zdarzają się "gorsze dni". Pozdrawiam.
    • Gość: L. Re: Numer 2/2004 IP: 81.210.125.* 09.02.04, 20:26
      Ludzie!!! Dajcie szansę temu pismu! To dopiero pierwszy numer po
      jego "remoncie" i może się wszystko jakoś ułoży?
      • Gość: asn-mec Re: Numer 2/2004 IP: *.stegny.2a.pl 09.02.04, 23:44
        Panie "L"! Ale czy to tylko remont, czy może mało gustowna "demolka"? A może by
        tak słuchać głosu czytalników... Podobno dla nich pracujecie!
      • Gość: ? Re: Numer 2/2004 IP: *.local.family / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.02.04, 02:45
        Najlepie wyremontować Wawel. Wstawić ścieni gipsowe, toalety i szklane ściany.
        Po jakim remoncie. To jest dewastacja
      • Gość: EWA Re: Numer 2/2004 IP: *.zetobi.com.pl / *.zetobi.com.pl 26.02.04, 16:22
        Bardzo chętnie dam szansę.....o ile wróci stary zespół...i pani redaktor
        naczelna :)
    • Gość: bywalec Re: Numer 2/2004 IP: *.local.family / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.02.04, 02:41
      Myślę, że chyba czas zamknąć pismo. To nie jest deser ale zakalec. Kuchnia nie
      była dla kucharek ze stołówek. Była dla ludzi, których kultura również
      dotyczyła stołu. Smutne, ale gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść.
      AGORA zniszczyła pismo. Może dlatego, że zmieniając zespół Twórców na zespół
      grafomanów nowego stylu, ambitnych, uważających się za genialnych bo jest cool.
      Niestety już Kopernik odkrył, że pieniądz gorszy wypiera lepszego. Tak jest i w
      kulturze. Teraz to już nie kultura ale porewolucyjna młoda gwardia, których
      może wnuki dopiero nauczą się jeść nożem i widelcem. (Jest taki kraj,
      supermocarstwo, w którym tak się je) Smutne, ale chyba ryba psuje się od głowy,
      głowy spółki. No ale z nimi jeść nie będę.
      Szkoda, jeszcze jedna dobra rzecz w naszym kraju skończyła się.
      • Gość: giezik Re: Numer 2/2004 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.04, 06:13
        trendy, a nie cool. Mowienie cool nie jest trendy.

        Mam propozycje dla zespolu. Niech każdy wezmie pod uwage zrobienie barwnego
        numeru, z mniej lub bardziej atrakcyjnymi i wykwintnymi potrawami majac do
        dyspozycji, no powiedzmy od 3 do 5 zł (w przeliczeniu czyli danie dla 4 osob -
        12 - 20 zł.)

        :)

        Jesli Panstwo wtedy zdacie test, to w nastepnych numerach mozecie juz smialo
        pokazywac zapiekanki z kawioru, placki z truflami. Wtedy Wam uwierzę.
    • Gość: zdegustowana Re: Numer 2/2004 IP: *.ltl.pl 10.02.04, 09:04
      Nie wiem, czy wszyscy pamiętają, że jesteśmy tu gośćmi Agory. Ja pamiętam, ale
      też mam ochotę ponarzekać. Po iluś latach ciekawego czasopisma doszło do zmian
      nie do zaakceptowania. Zmienił się właściciel pisma i na siłę zmienia, żeby
      udowodnić...no, właśnie...Co ktoś chce udowodnić robiąc takie czsopismo
      kulinarne? Impresje fotograficzne, a do tego impresje kulinarne?
      Też uważam, że można recenzować telewizyjne programy kulinarne. Można
      przedstawiać liczne obecnie książki kucharskie, w których normalny człowiek w
      księgarni tonie. Można pokazywać jak się to wszystko prezentuje w innych
      krajach. Znając kilka języków widzę choćby w telewizji satelitarnej, że jest co
      robić i co zmieniać.
      Ale może to nie ta drużyna.........
      • giezik Re: Numer 2/2004 10.02.04, 09:10
        > Nie wiem, czy wszyscy pamiętają, że jesteśmy tu gośćmi Agory. Ja pamiętam,
        ale też mam ochotę ponarzekać.

        Masz racje, jestesmy goscmi Agory, ale ....
        Agora ma ogromne narzedzie jakim jest internet. Niemal natychmiast moze
        zobaczyc opinie o swoich produktach i reagowac. To jasne, ze Czytelnicy maja
        rozne potrzeby i rozne opinie, jednak jesli dobrze sprzedajace sie pismo
        przezywa gwaltowny (lub systematyczny ) spadek czytelnictwa po wprowadzonych
        zmianach, to dziennikarze powinni zastanowic dlaczego tak jest, nie zas
        wyjasniac nawet na forum "co oni mieli na mysli". Parafracujac Andre Bretona
        mozna powiedziec "dziennikarz, ktorego nie rozumiem jest głupcem". Jest glupcem
        dlatego, ze sprzedaje produkt. Jesli ten produkt przestaje sie sprzedawac to
        powinien zastanowic sie co powinien zmienic w swoim podejsciu, a nie zas zalic
        sie, ze jest nie rozumiany przez Czytelnikow/klientow/odbiorców produktu
    • Gość: "kuchareczka" Re: Numer 2/2004 IP: *.ciech.waw.pl 10.02.04, 15:40
      Komu to przeszkadzało, że mieliśmy świetne, interesujące, prawdziwe i godne
      zaufania pismo kulinarne? Komu przeszkadzała "KUCHNIA"?
      Zdaję sobie sprawę, że to pytanie retoryczne.
      No ale można było spodziewać się tego, skoro w tym kraju niszczy się wszystko
      co dobre to dlaczego KUCHNIA miałaby się ostać?
      Proszę Państwa, tych którzy nie wiedzą informuję, że KUCHNIA "spadła", bo nawet
      nie "zeszła" na psy, ponieważ zespół redakcyjny został wymieniony na lepszy,
      młodszy itp. Gdyby tylko ten "lepszy zespół" był na tyle mądry żeby czerpać z
      doświadczeń tego poprzedniego to jakoś by tam było, ale oni mają (albo też nie
      mają) swoje pomysły, które są żadne!
      Numer lutowy jest bardzo zły (czyżby styczniowy był spadkiem po poprzednikach?).
      Wygląda na to, że zespół redakcyjny nie tylko nie ma pojęcia o sprawach
      kulinarnych, ale również żadnego doświadczenia w projektowaniu czasopism.
      Reasumując POŁOŻYLIŚCIE KUCHNIĘ PLACKIEM !
    • Gość: kuchta Re: Numer 2/2004 IP: 195.245.217.* 10.02.04, 15:48
      Żal, Żal i tyle. Mam chyba wszystkie numery i co ciekawe, chętnie sięgam do
      tych prawie najstarszych.To samo robi moja dwudziestoletnia córka, a ponieważ
      wszyscy teraz nastawiiają się na młodzież, to moze to wskazówka dla nowej
      redakcji?Poczytajcie sobie, chyba macie archiwum...
    • kaye Re: Numer 2/2004 10.02.04, 16:05
      Do tej pory kupowałam "Kuchnię" w ciemno. Tym razem - po przeczytaniu Waszych
      opinii - przejrzałam numer dokładniej i doszłam do wniosku, że rzeczywiście
      ŻADEN artykuł nie przyciągnął mojej uwagi, ŻADEN przepis nie rokował szans na
      realizację w mojej kuchni i w związku z tym nie dokonałam zakupu. Po prostu
      żałość człowieka ogarnia!
      Nie skreślam "Kuchni" całkowicie, mam nadzieję, że lutowa "wpadka" się nie
      powtórzy, ale od tej pory zawsze będę przeglądać to czasopismo zanim
      ewentualnie zdecyduję się je zakupić...
    • Gość: zdegustowana Re: Numer 2/2004 IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.04, 18:26
      A swoją drogą ciekawe do jakiego segmentu czytelników chce trafić obecna
      drużyna? Sądząc z używanych w przepisach produktów chodzi o "najwyższą półkę".
      Z tego co czytuję na tym forum my chyba na tej półce nie siedzimy. Trudno
      oczekiwać w Polsce dużej sprzedaży takiego pisma, bo i skąd wziąć tylu takich
      czytelników. Jeśli jest zamiar trafienia do wielu czytelników to raczej nie
      tędy droga. Ludzie są ciekawi nowinek, ale proponowanie nam tzw. lizania przez
      szybę, kiedy chodzi dosłownie o jedzenie jest raczej propozycją kabaretową.
      Wiem, że twórcy tego typu czasopism ogólnie są zdania, że na świecie jest
      pięć , no może sześć potraw, a cała reszta to wariacje na temat, czyli nie za
      bardzo jest o czym przez wiele numerów pisać. Jeśli nie macie świeżych pomysłów
      zlikwidujcie KUCHNIĘ (będzie co wspominać), a zacznijcie jeszcze raz od
      początku pod nowym tytułem. Może ludzie to wtedy kupią, a my sobie czasem
      przejrzymy stare numery.
    • Gość: krzych Re: Numer 2/2004 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.04, 23:41
      ciekawe co szefostwo Agory może powiedzić czytelmikom o przyczynach zmianun
      kierownictwa "Kuchni" pewnie kilka frazesów o zdynamizowaniu wynikach itd.
      opinia czytelników jako przypadkowego społeczeństwa się nie liczy My
      NACZALSTWO wiemy lepiej.
    • Gość: Anion Re: Numer 2/2004 IP: *.echostar.pl 13.02.04, 00:22
      Zaczęłam czytać KUCHNIĘ w wieku dość nietypowym jak na target (przepraszam za
      komercyjny termin) tego czasopisma,bo mając 12 lat.Nasza znajomość trwała chyba
      z 3 lata - prenumerowałam ją i każdy nowy numer odrywał mnie od innych
      zajęć.Czytałam je od deski do deski,ba,recytowałam fragmenty artykułów na
      rodzinnych spotkaniach (nie zdając sobie sprawy,że jestem obiektem
      kpinek).Potem jakoś mój zapał ostygł - tym bardziej,że w kioskach czy empikach
      coraz częściej KUCHNIĘ oddzielała ode mnie foliowa koszulka, więc nawet jej nie
      mogłam przejrzeć (czy ktoś zna adres strony internetowej,gdzie byłyby dostępne
      artykuły z aktualnego numeru?). Nasze drogi się rozeszły i nie śledziłam
      rozwoju tego czasopisma,ale mmimo to Wasz żal i nostalgia za dobrą,starą
      KUCHNIĄ też mi się jakoś udzieliły... Szkoda,że - jak mówicie - KUCHNIA
      przerzuciła się na ezoteryczne tory.Artykuły były zawsze na wysokim poziomie
      stylistycznie i merytorycznie,ale jednocześnie bliskie polskim realiom. Z
      Waszych postów wynika,że to przeszłość.
    • Gość: anka Re: Numer 2/2004 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.04, 19:44
      Ludzie co wy wypisujecie. Chyba nie czytaliście tej gazety. Mnie się ta nowa
      podoba o wiele bardziej, i co ważne wreszcie udają się przepisy.
      • Gość: asn-mec@wp.pl Re: Numer 2/2004 IP: *.stegny.2a.pl 15.02.04, 23:33
        No i Boże prowadź!
        Każdy ma prawo do oceny, stosownie do swych gustów.
    • Gość: kuchenneBeztalenci Re: Numer 2/2004 IP: *.stacje.agora.pl 16.02.04, 19:11
      A KUCHNIA zla, a KUCHNIA taka owaka... Wam - niektorym - sie nie podoba, a mnie
      sie PODOBA!! BARDZO. I dzieki tej KUCHNI z przepiekna okladka (taka piekna, ze
      po raz pierwszy KUCHNIE kupilam) weszlam do... kuchni! KUCHNIO, dziekuje Ci za
      inspiracje i za to, ze moje zycie stalo sie takie ssssmakowite. Bo wstyd sie
      przyznac, ale do tej pory to wode nawet przypalalam
      KUCHNIO, jestes piekna i wierze, ze bedziesz jeszcze piekniejsza. Tak trzymac!
      A ci, co kracza, furkaja... Widelcem ich, lyzka, a masz! Pietruszeczką,
      marcheweczką. Cich, ciach! Rzucam im rekawice. Kuchenna rzecz jasna. Wyzywam na
      smaki, zapachy... Ja, kuchenne beztalencie, zrywam z przeszloscia i zostaje
      kuchennym talentem. A co! Z KUCHNIA!
      PS
      A felietony to ja uwielbiam. Najchetniej jak najwiecej, bo ciesza (nie
      wiedzialam, ze w gazecie o gotowaniu moga byc felietony).
      • giezik Re: Numer 2/2004 16.02.04, 19:23
        kuchenneBeztalenci IP: *.stacje.agora.pl


        moze lepiej z kawiarenek internetowych robic taka kampanie :)))))
        • Gość: kuchenneBeztelenci Re: Numer 2/2004 IP: *.stacje.agora.pl 16.02.04, 20:15
          a przepraszam... to ja juz nie mam prawa sie wypowiedziec? phi... to mam isc do
          kawiarenki interentowej i udawac Greka? hmmm ze ja nie stad, hmmmm ze ja tak
          sobie, czapka niewidka, udac kogos innego... Nie, ja sie przyznaje, otwarcie...
          a niech widza, a inni niech sie wstydza. Ja wprost i do gara. Chochla
          zamieszam. Te szaro-smutasowa breje.
          I swoje wiem.
          Ide cos zjesc:)
          • giezik Re: Numer 2/2004 17.02.04, 08:19
            Oczywiscie ze masz, kazdy ma prawo, nawet twórcy i admiratorzy. Ale w tonie
            takim jak ponizej:
            "A KUCHNIA zla, a KUCHNIA taka owaka... Wam - niektorym - sie nie podoba, a
            mnie sie PODOBA!! BARDZO. I dzieki tej KUCHNI z przepiekna okladka (taka
            piekna, ze po raz pierwszy KUCHNIE kupilam) weszlam do... kuchni"

            to spodzieawlbym sie raczej kogos obiektywnego, a nie "zwiazanego" :)

            ale no offence
            • Gość: Linn Re: Numer 2/2004 IP: *.dialup.tiscali.it 17.02.04, 09:58
              Nie ma o co sie spierac. Na szczescie ilosc sprzedanych egzemplarzy przyzna
              racje entuzjastom lub niezadowolonym. Moze nie od razu, gdyz prenumeratorzy nie
              moga zrezygnowac z abonamentu. A szkoda... Prenumeruje kilka pism wloskich. Ja
              im ufam i oplacam z gory, oni sie dbaja o kazdy numer, ale daja mi prawo do
              rezygnacji w kazdej chwili. Nawet po miesiacu. Przyznam, ze jesli zdarzylo mi
              sie z czegos zrezygnowac to tylko z powodu braku czasu na czytanie.
            • Gość: golonkakarkowka Re: Numer 2/2004 IP: *.mpips.gov.pl 20.02.04, 14:44
              obiektywnego? ;-)))))
              ROTFL
              polowa z tych co tu pluja to byli pracownicy "zredukowani" oprzez agore, hyhy
              malo kto tu nie sciemnia i do kawiarenek chodzi..
              caly ten watek to stek urazonych, zawiedzinych ambicji.
              Jesli to komus pomaga to niech ktos pomysli czy moze komus nie przeszkadza ;-))
              Kuchni nie czytam.. w kuchni gotuje.
              • Gość: EWA Re: Numer 2/2004 IP: *.zetobi.com.pl / *.zetobi.com.pl 26.02.04, 16:37
                To po co ta ocena?
          • Gość: Serdeczny Re: Numer 2/2004 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 21:22
            Ma Pan oczywiście prawo wypowiadać się. Ale żeby nie przyznać się do własnej płci??? Dodatkowo Panie Klesyk ukrywanie pod pseudonimem "KuchenneBeztalęcie" wydaje się dość dziwne (wkońcu uznaje się Pan za smakosza - beka śmiechu) lecz po namyśle jednak adekwatne. Taki sposób obrony własnego pisma świadczy tylko o Pańskiej beznadziei. W końcu to miedzy innymi, a może przede wszystkim dzięki Panu to pismo chyli się ku upadkowi. Na marginesie jeśli się pan przyznaje to proponuję do końca.
            Gratuluję jeszcze raz obiektywizmu.
            Pozdrawiam
            Serdeczny
            • Gość: Łukasz Klesyk Re: Numer 2/2004 IP: *.stacje.agora.pl 20.02.04, 16:43
              Przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale dopiero teraz przeczytałem. Bardzo
              żałuję, że Pana (Panią) zawiodę, ale "Kuchenne Beztalęcie" na Forum, to
              naprawdę nie ja. Nawet gdybym, z braku ciekawszych zajęć, chciał się pod
              kogokolwiek podszywać, nie miałbym na to czasu. Zwyczajnie. Po prostu.
              A za zainteresowanie moją osobą dziękuję. Jak to ktoś stwierdził: "niech piszą
              co chcą, byle w tytule nazwiska nie przekręcali". Poproszę tylko mniej aluzji
              do architektów radzieckich (nie lubię ZSRR), a więcej odniesień literackich
              (lubię). Np. ta z "Autostopem przez Galaktykę" wystepująca w opinii Giezika,
              jest super.
              Pozdrawiam również.

              łk

              Ps. Drogi Serdeczny, po polsku piszemy "ukrywanie SIĘ" pod pseudonimem, a
              nie "ukrywanie pod pseudonimem". Adekwatne coś może być do czegoś;
              samo "adekwatne" nic nie znaczy. (Zupełnie jak w dowcipie: - Czym się różni
              wróbelek? Tym, że ma jedną nóżkę bardziej). To tak na marginesie, jeśli już
              rozmawiamy o grafomanii. A co ma do tego wszystkiego "DeDe Reporter", w którym
              kiedyś (6-7 lat temu) pracowałem? Ktoś głęboko grzebnął w moich papierach. Może
              niech się ujawni?
          • Gość: Serdeczny Re: Numer 2/2004 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.04, 21:38
            A, zapomniałbym, Pańskie grafomańskie popisy na forum są równie dobre jak te umieszczone w lutowej ?Kuchni? przed większością artykułów.
            Cyt.: Nasze marzenia są proste jak zagotowanie wody na herbatę. Pragniemy światła i ciepła. I jeszcze szklanki gorącego napoju, który rozgrzeje ciało i dusze?
            To doprawdy na poziomie poziomie gazetki dla dzieci w wieku przedszkolnym. Czyżby pomylił Pan Kuchnie z DeDe Reporterem?
            Jeszcze raz gratuluję.
            Serdeczny
            • Gość: Łukasz Klesyk Re: Numer 2/2004 IP: *.stacje.agora.pl 20.02.04, 19:53
              I jeszcze jedno o grafomanii. Kuchenne Beztalencie pisze się przez "en",
              nie "ę". Myślałem, że tak właśnie (przez "ę") podpisał się autor listu na
              forum, a więc i ja w swoim liście to skopiowałem. Jednak dokładniejsze
              oględziny wykazały, że to Serdeczny znuff pokazóje, jak umie gramatykie i
              ortografie polskie. Najłatwiej komuś nawrzucać od grafomanów, trudniej sklecić
              poprawnie dwa zdania w języku (chyba) ojczystym. Zresztą, taka sama finezja
              jest widoczna w porównaniach Serdecznego. Co to jest "poziom gazetki dla dzieci
              w wieku przedszkolnym"?! Poziom KAŻDEJ gazety wyznaczają jej redaktorzy,
              autorzy i... czytenicy. A może Serdeczny jest zdania, że dzieci z zasady są
              bezmyślne, głupie i pozbawione wyobraźni? To co dla dzieci jest zawsze na
              niskim poziomie, a to co dla dorosłych - takie poważne i na poziomie, tak?
              Czyli Lewis Carroll również jest grafomanem? A Milne? Żyję nadzieją, że
              Serdeczny jeszcze się odezwie, bo uwielbiam poznawać poglądy ludzi o tak
              otwartych umysłach. (Gdybym był złośliwy, zacytowałbym Leca: na przestrzał).
              Pozdrawiam, Serdeczny(ie)!

              łk
          • hania55 Do Kuchennego Beztalencia 17.02.04, 22:15
            Gratuluję odwagi i obiektywizmu. Jestem wzruszona.

            PS. Jednak nie skuszę się na NIEODWOŁALNĄ prenumeratę.
      • brunosch Patrzeć jak Rudniew na swoje dzieło 18.02.04, 09:55
        Ciekaw jestem, czy zna pan(i) to powiedzenie: Patrzeć jak Rudniew*) na swoje
        dzieło, czyli z zachwytem, graniczącym z ekstazą. Takie spojrzenie
        charakteryzuje grafomanów, którzy naczytać się nie mogą własnej twórczości,
        pacykarzy, którzy oczu od swojego obrazu nie są w stanie oderwać.
        "Ach jakie wspaniałe dzieło!" - Szepcą sami do siebie i jeszcze czekają uznania
        gawiedzi. "Piękne? No, nie piękne? no powiedź przecież, że wspaniałe wyszło,
        ach!"
        A jeśli przykład artysty Rudniewa mimo wszystko nie przekonuje, to może prawda
        arabska: Jeśli kilka osób mówi ci, że jesteś osłem - kup sobie siodło...
        =====
        *) Rudniew, radziecki architekt, twórca tak wielkich dzieł, jak Pałac Kultury i
        Nauki w Warszawie oraz ambasada ZSRR
    • Gość: hondzia Re: Numer 2/2004 IP: 217.153.26.* 18.02.04, 16:31
      Witam,

      zgadzam sie, ze ostatni numer KUCHNI byl BEZNADZIEJNY. Ma tylko ladna okladke,
      nic poza tym.
      • Gość: kalisima Re: Numer 2/2004 IP: 195.205.223.* 19.02.04, 17:05
        Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swojej, niestety bardzo negatywnej,
        opinii na temat NOWEJ KUCHNI. Ciekawa jestem czy ktoś wie co się stało z
        poprzednią ekipą i z panią Joanną Nowicka. Może warto jej poszukać?
        Pozdrawiam Kalisima
      • Gość: karkowkagolonka Re: Numer 2/2004 IP: *.mpips.gov.pl 20.02.04, 14:50
        ostatni numer w kuchni chyba ;-)))

        przepraszam .. ale nie wytrzymalem ;-)))

        Kupie te Kuchnie - odzluje kilka zl - zeby zobaczyc o co wam chodzi.. jak
        kawalek gazety moze rozpalic tyle namietnosci ;-)))

    • Gość: Serdeczny Panie KLESYK!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 21:09
      Gdzie Pan zginą? Brak nam Pańskich obiektywnych grafomańskich wypocin.
      Prosimy o jeszcze. Czy może czuje się Pan urażony? Nie powinien Pan, i tak brak panu honoru.
      Pozdrawiam
      Serdeczny
      • Gość: tesa Re: Numer2/20004 IP: *.mofnet.gov.pl 20.02.04, 13:57
        Nie jestem stałą czytelniczką "Kuchni". Jednak mam parę starych numerów oraz
        właśnie ten bieżący - lutowy. Przyznaję, że ten numer zachwycił mnie estetyką i
        zachęca do stworzenia takich cudów i klimatów we własnej kuchni/jadalni. Nie
        widzę aby jakoś wyłącznie ekskluzywne składniki występowały w potrawach (co
        ktoś wcześniej zarzucał), za to forma jest bardzo elegancka, lekka, apetyczna,
        zmysłowa - przyjemnie popatrzeć. Taki czuję powiew świeżości. Cała szata
        graficzna wraz ze zdjęciami stwarza ten klimat. Opisów jeszcze nie zbadałam,
        ale już wiem, że parę przepisów na pewno wykorzystam :-)
      • Gość: Łukasz Klesyk Re: Panie KLESYK!!!! IP: *.stacje.agora.pl 23.02.04, 10:39
        Nie, nie czuję sie urażony. Czuję sie po prostu głęboko zażenowany. Tym, że
        ktoś, kto nawet nie raczył sie podpisać imieniem i nazwiskiem, zarzuca mi
        podszywanie się pod jednego z Czytelników, czyli działanie świńskie i
        nieetyczne. Czego nie zrobiłem i nigdy bym nie zrobił. Ci, którzy mnie znają
        naprawdę dobrze, wiedzą, że nigdy w życiu nie opublikowałem niczego pod
        pseudonimem, nie mówiąc już o jakimkolwiek podszywaniu się. Brak mi honoru?
        Ciekaw jestem, dlaczego? Chętnie podyskutuję, byle nie na tym poziomie jak
        dotychczas.
        Łączę pozdrowienia,

        łk
    • funana Re: Numer 2/2004 20.02.04, 15:08
      A mnie sie podoba. Szata graficzna bez zarzutu, zrobiłam już chleb z tego
      numeru, będę kombinować w weekend z rosołem z naleśnikowymi kluseczkami. Nie
      jestem stałą czytelniczką Kuchni - szczerze mówiąc rzadko udało mi się
      zainspirować poprzednimi numerami (moja koleżanka ma prenumeratę). Feletion
      rzeczywiście wysnobowany, ale bez przesady - gdyby przeliczyć większość
      składników potraw opisywanych w nim, to tak strasznie drogo nie wychodzi. A
      felieton rządzi się swoimi prawami:-)Nie przeszkadza mi, że autorka nazywa
      wspólne gotowanie spożywanie homeing - od lat z przyjaciółmi tak spędzamy czas.
      Że odkryła dopiero teraz radość takiego bycia razem - osobiście mogę jej tylko
      współczuć wakacji na Ibizie. Wracając do meritum (bo przecież nie ów felieton
      stanowi jego główną treść)- brakuje mi porad, jakie wino podawać do
      poszczególnych potraw oraz ich wartości kalorycznych. I na pewno przeglądnę
      następny numer Kuchni w Empiku i wtedy zdecyduję, czy kupić.
      funana
      ps. swoją drogą tak narzekaliście, że aż mnie zaciekawiło, co tam takiego
      jest - i kupiłam:-)
      • Gość: miriam Re: Numer 2/2004 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.04, 09:05
        Ja też, zachęcona dyskusją kupiłam Kuchnię. I wprost nie mogę zrozumieć tej
        fali krytycznych głosów, a w szczególności ataku na autora najciekwszego tekstu
        w numerze (o przewodniczącej partii Zielonych), p. Łukasza Klesyka. Grafoman?
        Hmmm... To kim są autorzy tych kwiecistych, niepochlebnych wypowiedzi? Na coż,
        krytykanci, sprawiliście, że Kuchni przybyła nowa Czytelniczka... Z
        niecierpliwością czekam na nowy numer, a w nim na kolejny smakowity felieton
        Roberta Stillera.
        • giezik Re: Numer 2/2004 23.02.04, 09:23
          wiesz, jesli w magazynie poswieconym gotowaniu, znajduje sie material z przew.
          partii Zielonych, ktory zaczyna sie od wyjasnienia,ze osoba ta nie potrafi i
          nie przepada za gotowaniem (ale moze kroic), a pozniej sa sugerowane przez nia
          przepisy to to dla mnei jest jakas pomylka.
          Moze zrobmy w magazynie o astronomii wywiad z czlowiekim, ktory nie ma pojecia
          o astronomii ale lubi patrzyc na gwiazdy, a pozniej niech ta osoba poda
          precyzyjny techniczny opis jak zbudowac teleskop, itp.
          Juz nie pamietam gdzie, ale ktos kiedys jako anegdote podal jak wyglada
          zbieranie przepisow do roznych pism kobiecych, idea byla taka, dziennikarz
          dzwoni do slynnej aktorki XYZ i mowi, ze potrzebuje ulubionego przepisu tej
          pani. Pani XYZ odpowiada, ze nie ma pojecia o gotowaniu, dziennikarz nalega, ze
          przeciez musi cos umiec, w koncu po nagabywaniu, pani mowi, ze tak raz na jakis
          czas robi placki ziemniaczane. na co dziennikarz stwierdza, ze placki byly 4
          numery temu i teraz dobrzy byloby dac np. indyka faszerowanego kasztanami. I
          tak w rezultacie pani XYZ opisuje jak to dla przyjaciol robi indyka w
          kasztanach.
        • Gość: Aga Re: Numer 2/2004 IP: *.icpnet.pl 03.06.04, 14:58
          Droga miriam, większość krytycznych wypowiedzi zamieszczonych na forum pochodzi
          od czytelników znających "Kuchnię" od początku (tak jak i ja). Nie wątpię, że
          istnieje grupa odbiorców, którym może sie nowa K. podobać, ale na pewno
          niewielu w tym gronie starych czytelników.
    • Gość: charlotte Re: Numer 2/2004 IP: 62.29.137.* 23.02.04, 10:59
      Ja również czytałam "Kuchnię" od ponad sześciu lat, ostatnie numery były coraz
      gorsze. Było coraz mniej przepisów, które się udają (raczej "zapchajdziury" do
      numerów) i coraz mniej ciekawi goście z punktu widzenia ich kulinarnej wiedzy
      (kulminacją był Deląg w przedostatnim numerze). Cieszę się, że nie
      zaprenumerowałam tego czasopisma, bo nie ma w nim już nic interesującego, a
      cena pozostaje relatywnie wysoka.
    • Gość: magda Re: Numer 2/2004 IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 08.03.04, 15:39
      mnie zaskoczyły pozytywne opinie o pubie/restauracji 97. Nie rozumiem
      zachwytów. swieżośc potraw pozostawia wiele do zyczenia (zwłaszcza bufetu
      sałatkowego). Zaserwowano mi tam nawet tosty ze spleśniałego pieczywa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka