Dodaj do ulubionych

Kulinarne traumy z dzieciństwa.

    • Gość: Dyniowa Zupa z dyni IP: *.echostar.pl 14.12.09, 21:44
      Moja mama przypomniała sobie dzieciństwo i całej naszej familii ugotowała gar
      owej zupy. Dodam tylko, że zupa ta nie miała nic wspólnego z teraźniejszą tzw.
      zupa-krem.
      • Gość: madzia Re: Zupa z dyni IP: 95.108.27.* 14.12.09, 22:40
        a ja bardzo lubiłam zupę owocową: w domu, w przedszkolu, na stołówce i u babci.
        koniecznie z makaronem.

        do dziś uwielbiam zupę pomidorową z rozgotowanym ryżem: mój tata jeszcze umie
        taką zrobić, choć już nie tak dobrze jak mojej śp. babcia.

        jak byłam mała uwielbiałam też czerninę, potem mi przeszło.

        a czego nie lubiłam:
        - salceson (brrr)
        - gorące mleko z masłem (tata sobie uroił, że to zdrowe)
        - gulasz z żołądków
        - zupa mleczna i mleko (kakao lubiłam)
        - tzw. pieczeń wieprzowa: do dziś nie jem wieprzowiny

        co ciekawe, jako dziecko miałam też odruch wymiotny na zielonego ogórka i
        wszelkie postaci grzybów. nawet do kuchni wejść nie mogłam, jak ktoś gotował
        grzyby, bo zapach mnie mdlił. dziś? zarówno grzyby jak i ogórek należą do moich
        ulubionych potraw :)
        • Gość: pestka Re: Zupa z dyni IP: 212.160.201.* 14.12.09, 22:49
          potrawa z internatu po prostu hit JAJKO W SOSIE CHRZANOWYM , nazwane
          przez moją koleżankę sosem owsikowym..... bleee
    • Gość: cst Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.chello.pl 14.12.09, 22:52
      Kasza manna, czyli grysik na mleku z takimi fruwającymi po talerzu kluskowatymi
      farfoclami – do tego serwowano chleb z dżemem – bo bez tej zagrychy raczej nie
      dało się tego opchnąć.
      Marchewka tarta z jabłkiem – po pewnym czasie pięknie ciemniało przybierając
      kolor rdzy.
      Jabłuszko gotowane albo pieczone – mdłe obrzydlistwo stające w krtani po
      pierwszym kęsie.
      Rozgotowany ryż w cieniutkim rosole – przypominał embriony malutkich kosmitów
      Przypalony budyń malinowy (na obozie harcerskim – dla kilkuset luda) – różowe
      płynące coś z fragmencikami spalenizny i prawdopodobnie jajecznicy ze śniadania.
      I na koniec mistrzostwo świata w smażeniu jajek sadzonych – przypalony spód,
      białko twarde jak marmur a żółtko o konsystencji gumowej piłeczki – koniecznie
      lekko zielone na brzegach – do tej pory nie wiem jak oni to robili :)
    • 31moni Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 23:26
      jajko sadzone ...beeee
    • sikorka68 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 23:45
      Może nie trauma (nie tak dramatycznie do tego podchodzę), ale nie tykam:
      ogórkowej, kapuśniaku
      Zup jarzynowych, w których "pływa" ziemniak- warzywo u mnie zakazane do zup
      masła- chleb posmarowany tym świństwem, choćby nie wiem jakie cuda poza tym miał
      "na sobie" rośnie w buzi i nie chce dać się połknąć:)
      A spróbujcie raz kiedyś "posmarować" jogurtem naturalnym- super sprawa.
    • rozyczko Re: kawa "Inka" z korzuchem...brrrrr nt 14.12.09, 23:55
    • gudrunn Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 23:57
      Mleko a kożuchem,a zwłaszcza kożuch. Wszelkie zupy mleczne, przeważnie na
      koloniach brrrrrrrrrrrrrr
      • gudrunn Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 00:23
        aha jeszcze mi się przypomniało, surówka z czerwonej kapusty, jajecznica (do
        dziś nie jem), a jak byłam chora to mama kazała mi pić mleko z miodem - bardzo
        musiałam uważać żeby nie puścić pawia, ale odruchy były. Jak się cieszę, że dziś
        juz nikt nie każe mi pić mleka.
    • krysia2000 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 00:41
      > Chleb razowy z twarogiem i dżemem

      Ale osso chodzi? Całkiem szlachetnie skormne zestawienie.

      > Kasza manna z syropem

      Frajerskie niejadki oddawały mi przedszkolu swoje talerze.

      > Zupa jarzynowa (taka gęsta)

      Coś chyba uzębienie szwankowało, hm? Musi być gęsta, żeby czymś się różniła od wody.

      > Racuchy

      Zrób mi takie z jabłkami, kwaśną śmietaną i cukrem pudrem
      cynamonowo-goździkowym, a się rozwiedę z Zenkiem i będę Twoja na zawsze!
      • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 07:23
        krysia2000 napisała:
        > Ale osso chodzi? Całkiem szlachetnie skormne zestawienie.

        Właśnie o tę "skromność", oprócz oczywiście podłego smaku, chodzi.
        Razulec z twarogiem kojarzy mi się z biedą, taką kamuflowaną, bo
        dżemem dla osłody maźniętą. Brrrrr...
        • Gość: kwaśna śmietana Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.chello.pl 15.12.09, 09:51
          Ty profanie! Do tej pory rozpływam się na wspomnienie domowego, megatłustego
          twarogu od mazurskiej gospodyni (jeździliśmy tam na wakacje), ułożonego na
          grubej pajdzie świeżego razowca, a do tego wspomniane powidła śliwkowe lub z
          mirabelek, własnej roboty. MMMMMMMMMMMM!!!!!Pycha. I jeszcze kubek zsiadłego
          mleka od tej samej gospodyni. Ech, moje dzieci (o ile będę je miała) pewnie tego
          smaku nie zaznają.
          • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 10:09
            Gość portalu: kwaśna śmietana napisał(a):
            > Ty profanie! (...)

            Niestety, nie dane mi było wcinanie ludowych kanapek przyrządzanych
            przez chożą kuzyneczkę z Mazur. ;)
    • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 07:51
      Ponieważ moje dzieciństwo datuje się na epokę Gomułki łupanego część
      łez zdążyła z upływem czasu obeschnąć ale niektóre wpisy obudziły
      uśpione demony kulinarnej grozy.
      Do wstępnej wyliczanki dodałbym jeszcze lane kluski, zimne nóżki w
      formie bardziej przezroczystego salcesonu (z tymi wszystkimi
      zeskrobanymi z podłogi rzeźni przyschniętymi odpadami) no i miód.
      Podobno przekarmiono mnie tym specyjałem we wczesnym dzieciństwie.
      Sam zapach wywołuje u mnie mdłości.
    • liar-ka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 08:45
      Brukselka ( na sam zapach robi mi sie niedobrze), ziemniaki - nie
      jem do dziś
    • easz Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 09:09

      Zupa szczawiowa z liśćmi wszędzie i wszystko oblepiającymi, o smaku czegoś rozgotowanego bez smaku, błee. Zupa, którą pamiętam jako 'ryżową' - gęsta, z napuchniętym ryżem paćkowatym, z kawałkami jajka rozbełtanymi jak smarczki, błebłee. Tłusta smażona buła na fasolce, rosnąca w ustach, kożuch na mlecznej pełznący po plecach... Dużo zup by się znalazło, w ogóle pewnie sporo rzeczy, i z okresu diety to już pewnie większość, podobna do siebie. Ale wolę nawet myślą do tego nie wracać. Ten wątek ożywił wspomnienia o rzeczach, o istnieniu których nie zdawałam sobie już chyba sprawy - powinien zostać przejechany cenzurą;)

      Ktoś pisał o kurzym móżdżku - ja podobno jadłam i podobno lubiłam:)
    • czarnuszka jakie znowu traumy??? 15.12.09, 09:16
      Nie przesadzacie przypadkiem? Można czegoś nie lubić, za czymś nie przepadać,
      ale nazywanie nielubienia traumą, to duża przesada!

      Owszem, nie lubię flaczków, ale dlatego, że mi nie smakują. Poza tym, nikt przy
      zdrowych zmysłach nie daje ich dzieciom. Sztuki mięsa też nie lubię, bo włazi
      między zęby. Ale zmielona, w pierogach czy w krokietach - pycha!

      Mało jest rzeczy, których nie jem, właściwie chyba tylko czerniny, ale pierwszy
      raz zetknęłam się z nią w Panu Tadeuszu.

      Nie przepadam za zupami, zwłaszcza typu krupnik czy jarzynowy śmietnik, wolę
      pomidorówkę, żurek czy barszcz i zupy krem, ale mnie od jedzenia innych nie odrzuca.

      Jak dorosły człowiek może mówić na buraczki, szpinak czy marchewkę z groszkiem,
      że to świństwo? Po pierwsze, kultura osobista się kłania, a po drugie, pojawia
      się pytanie, kto was "paskudztwami" karmił? U mnie w domu gotowały babcia i
      mama, a jedzonko zawsze było pyszne. :) Teraz pichcę ja i jest równie pyszne.
      • zbyfauch Re: jakie znowu traumy??? 15.12.09, 10:06
        czarnuszka napisała:
        > Nie przesadzacie przypadkiem? Można czegoś nie lubić, za
        > czymś nie przepadać, ale nazywanie nielubienia traumą, to
        > duża przesada!

        Cóż, użycie cudzysłowu w tytule wątku wydawało mi się zabiegiem
        cokolwiek aroganckim wobec potencjalnych rozmówców.
        I ponieważ większość traktuje rzecz z przymrużeniem oka, śmiem
        twierdzić, że miałem rację. :)
      • myga Re: jakie znowu traumy??? 15.12.09, 11:06
        czarnuszka napisała:

        > Nie przesadzacie przypadkiem? Można czegoś nie lubić, za czymś nie przepadać,
        > ale nazywanie nielubienia traumą, to duża przesada!
        ____________
        Przeczytaj dokladnie watek, szczegolnie te wpisy, gdzie opisano zmuszanie dzieci
        do jedzenia, np. ten, gdzie opisano jedzenie ze lzami zupy z wymiocinami.
        Zmuszanie dzieci do jedzenia jest jak najbardziej trauma na cale zycie. Ciesz
        sie, ze tego nie doswiadczylas. Ja osobiscie pamietam wmuszanie w przedszkolu
        przypalonej owsianki oraz kakao na przypalonym mleku. Dlugo na sama mysl o
        owsiance robilo mi sie niedobrze, kakao nie lubie do dzis, a owsianke dopiero
        od niedawna robie, ale taka, co moje dzieci uwielbiaja. W przedszkolu zabronilam
        paniom wmuszac w moje dzieci jedzenie. Szczegolnie w mlodsza corke. Panie sie
        dziwily, i tylko probowaly wplywac na poczucie winy typu "rodzice placa, a ty
        wybrzydzasz". Dzieki temu zadne z dzieci nie ma traumy jedzeniowej, gdzyz nigdy
        nikogo nie zmuszano do jedzenia. Wszyscy rodzice, ktorzy zmuszaja dzieci do
        jedzenia, pomyslcie przez chwile, jak by to wam kazano zjesc cos, czego nie
        chcecie i musielibyscie siedziec godzine nad talerzem, jak byscie sie czuli? Czy
        to takie trudne do zrozumienia?
        • czarnuszka Re: jakie znowu traumy??? 15.12.09, 16:10
          Mam wrażenie, że to dzieciom - niejadkom wydaje się, że były zmuszane do
          jedzenia. Po latach nielubiana zupa urasta do niebotycznej rangi. Dzieci muszą
          jeść i to jeść przy stole, z talerza, potem korzystając również ze sztućców.
          Nikt mi nie wmówi, że dopilnowanie, by dzieciak zjadł to, co zostało
          przygotowane dla całej rodziny, może stanowić traumę. Bzdura.

          Znacznie gorszym rozwiązaniem (i wpajaniem zachowań odległych od kultury
          jedzenia) jest wtykanie dzieciakowi jedzenia do buzi tak, by tego nie zauważył.
          Na huśtawce, na rowerze, w piaskownicy. Dziecko musi się nauczyć zachowania przy
          stole i jedzenia tego, co dostaje.

          Zakładam, że nikt nie przygotowuje dla dzieci "specjałów" a'la świństwo. W
          sytuacji, kiedy wszyscy jedzą ze smakiem to samo, marudzenie dzieciaka przy
          stole jest niezrozumiałe i wymaga stanowczości ze strony opiekunów lub
          interwencji psychologa.

          Nie rozumiem zupełnie tego: <Wszyscy rodzice, ktorzy zmuszaja dzieci do
          jedzenia, pomyslcie przez chwile, jak by to wam kazano zjesc cos, czego nie
          chcecie i musielibyscie siedziec godzine nad talerzem, jak byscie sie czuli? Czy
          to takie trudne do zrozumienia?>

          A nie przyszło tobie do głowy, jak się czuje ktoś, kto dla grymaśnika i marudera
          jedzenie przygotował, a taki smarkaty niejadek tylko kręci głową i wszystko jest
          dla niego paskudne? Jest pora jedzenia, obiad przygotowany, wszyscy siadają i
          jedzą. Grzecznie i kulturalnie.
          • Gość: Azazelle Re: jakie znowu traumy??? IP: 87.204.22.* 15.12.09, 18:01
            A ja mam wrażenie, że wątek jest o czymś innym niż edukacja kulinarna latorośli.

            Dla mnie "jajko w sosie chrzanowym" miało posmak traumy. Zwłaszcza jak zbrylona,
            sina masa rosła w ustach, a pani stołówkowa odmawiała mi prawa do porzucenia
            talerza. Teraz się z tego śmieję, wtedy panicznie się babska bałam, bałam się
            sinego jajka i bałam się wejść na stołówkę.
          • myga Re: jakie znowu traumy??? 15.12.09, 18:22
            czarnuszka napisała:
            > A nie przyszło tobie do głowy, jak się czuje ktoś, kto dla grymaśnika i maruder
            > a
            > jedzenie przygotował, a taki smarkaty niejadek tylko kręci głową i wszystko jest
            > dla niego paskudne? Jest pora jedzenia, obiad przygotowany, wszyscy siadają i
            > jedzą. Grzecznie i kulturalnie.
            __________
            Skoro twoj niejadek uwaza, ze paskudne, to musi byc paskudne. "Prawda przemawia
            ustami dzieci". Wiec zamiast wmuszac w dziecko przemoca jedzenie i narazac go na
            urazy psychiczne, naucz sie gotowac. Doprawdy, chcialabym widziec takie mamuski
            jak ty, kiedy trzymaja im rece i na sile wpychaja miedzy zeby lyzki ohydnego
            zarla, albo kaza siedziec godzinami nad zimnym wstretnym zarciem dopoki nie
            zezra wszystkiego. Ciekawe, ze zadne z moich dzieci nie bylo niejadkiem, ale tez
            zadne nie bylo nigdy zmuszane do jedzenia.
            • myga Re: jakie znowu traumy??? 15.12.09, 18:30
              Mam na mysli oczywiscie, zeby takie mamuski na sile nakarmic, trzymajac ich rece
              i wpychajac na sile zarlo. Zapewne nauczyly by sie moze wtedy empatii?
            • czarnuszka Re: jakie znowu traumy??? 16.12.09, 01:58
              Dziecko guzik wie, co dobre, a co nie. Koronny przykład - szpinak z przedszkola.
              Jeden smarkacz powie bleee i reszta papla za nim niczym stado papug. Moje
              dziecię szpinak uwielbia i w przedszkolu też się nim zajadało.

              Nigdzie nie napisałam "mój niejadek", bo mądrzy rodzice nie hodują niejadków.
              Owszem, dziecię ma parę potraw, których nie lubi do dziś - np surowych pomidorów
              i rzodkiewki oraz surówki z marchwi, ale żadne jedzenie nie kojarzy mu się z
              traumą. Niczego mu też nigdy nie wpychałam (gdzie to przeczytałaś???), bo jadło
              samo. Nie znam nikogo, kto używa tego słowa w kontekście jedzenia.

              Wstrętne żarcie, to dla mnie przesolone, brudne, niedogotowane, rozciapane,
              niedosolone. Ale nie marchewka sama z siebie.

              Mam wrażenie, że niektórym z dobrobytu się w głowach poprzewracało. I nigdy nie
              byli naprawdę głodni. Głodny zje wszystko, żeby nie umrzeć z głodu. Zobacz, ilu
              ludzi wygrzebuje resztki z kubłów i je zjada. Oni, owszem, mają pełne prawo do
              traumy - ale z braku jedzenia! Żaden z nich nie będzie wybrzydzał, gdy dostanie
              talerz ciepłego, czystego jedzenia.
              • zbyfauch Re: jakie znowu traumy??? 16.12.09, 08:00
                czarnuszka napisała:
                > Dziecko guzik wie, co dobre (...)

                Witamy Siostrę Diesel, Komendanta honoris causa Gminnej Ochranki
                Zbiorczej pod wezwaniem Św. Beretu Feliksa Dzierżyńskiego.

                Ocyzwiście, co tam gó...arz wie?! Bułę z salcesonem mu i niech
                spłucze mlekiem z miodem i cebulą a potem pomarszczone jabluszko do
                tornistra i won, na roraty! A, że zimno i ciemno? Bzdura, tak
                hartuje się stal!
                Mnie mamusia lała sznurem od żelazka i dlatego na taką porządną
                kobietę wyrosłam.
                • czarnuszka Re: jakie znowu traumy??? 16.12.09, 10:19
                  A pewnie, że smarkacz figę wie, bo co wie pięciolatek, a tym bardziej trzylatek
                  o wartościach odżywczych, witaminach czy mikroelementach? Po to są rodzice/
                  opiekunowie, żeby mu dietę odpowiednio zbilansowali. A nie zapychali "smacznymi"
                  hamburgerami, big macami i innym podobnym "jedzeniem". A dzieci na takie coś
                  mają ochotę niemal zawsze. Na chipsy, chrupki i podobne też. A marchewka w
                  gardle staje?

                  Miodu z cebulą nie próbowałam, ale bardzo lubię słodką bułkę z rodzynkami i z
                  wędliną, posmarowaną chrzanem. Dziś właśnie na śniadanko sobie zrobiłam. Pycha!
                  :) W święta będę jeść karpia po żydowsku (słodkawy sos z cebuli z pieprzem,
                  rodzynkami i migdałami w formie galarety dość rzadkiej) z chałką. Też pycha!

                  Są takie dzieci, którym salceson by zapewne wydał się manną z nieba... Sami
                  nowobogaccy w tym wątku?

                  A berecik polecam, załóż, bo trafiłeś jak kulą w płot. :P
              • myga Re: jakie znowu traumy??? 16.12.09, 10:08
                czarnuszka napisała:

                > Dziecko guzik wie, co dobre, a co nie.
                ____________
                Gratuluje postawy. Dziecko ma jeszcze niezepsuty zoladek i wie najlepiej, co mu
                sluzy, a co nie, albowiem ma jeszcze zwierzence zdrowe instynkty. I naprawde
                warto wsluchiwac sie w dziecko. Moja corka od malego nie jadala warzyw
                korzeniowych typu marchewka, pietruszka i jeszcze kilka innych. Nigdy zadnego z
                dzieci nie zmuszalam do jedzenia nielubianych potraw, ale po latach sie okazalo,
                po zrobieniu testow na alergie, ze wlasnie na te warzywa jest uczulona. Co by
                bylo, gdybym na sile jej te potrawy wpychala?
                Zakladam, ze ogolna twoja zasada jest "dziecko nie wie, co dla niego dobre".
                Coz, masz jeszcze kilka lat swojej "wladzy". Ale potem nie zazdroszcze.
                • z_plus_z Re: jakie znowu traumy??? 16.12.09, 20:47
                  myga napisała:

                  > Dziecko ma jeszcze niezepsuty zoladek i wie najlepiej, co mu
                  > sluzy, a co nie, albowiem ma jeszcze zwierzence zdrowe instynkty.

                  Noooo, jasne. Najlepiej mu służą zdrowe chipsy, zapiekanki, hot-dogi, kolorowane kij-wie-czym napoje i tego typu sprawy. Nie tam jakieś traumatogenne, niezwierzęce zupy, kotlety, sałatki czy pasty.
              • Gość: joanna Re: jakie znowu traumy??? IP: *.dip.t-dialin.net 16.12.09, 13:39
                Nie rozumiwesz, ze wiecej niz polowa nas cale dziecinstwo i mlodosc
                spedzila za KOMUNY! Wiec jadlao sie monotonnie i to co bylo,a nie
                jak teraz: kupie w sklepie to co moje dziecko lubi. Ja takiego
                wyboru nie mialam i musialam dla mojego dziecka kupowac to co
                bylo...i dlatego trauma z dziecinstwa pasuje do Komuny idealnie.
                P.S. Szpinak zzawsze uwielbialam i moje dzieci tez, ale na przyklad
                nie lubilam bananow, ktore mozna bylo kupic raz na rok i wtedy moja
                siostra i moja mama dzielily sie zdobycza. Ja i moj tata mowilismy
                zawsze, ze te "suche wiory" nie warte sa stania w kolejce...kwestia
                smaku. Nie przepadam za bananami nawet teraz po 40 latach...
                • czarnuszka Re: jakie znowu traumy??? 16.12.09, 15:59
                  O właśnie!

                  Jakby tak musiała biegać godzinami od sklepu do sklepu, żeby kupić kostkę
                  topionego sera, bo inaczej pozostawał do wyboru suchy chleb, to by dziś inaczej
                  mówiła.

                  Zresztą, każdy ma swoje ulubione potrawy i "smaki" z dzieciństwa. Każdemu może
                  smakować coś innego, ale to, że ja nie lubię rozciapanej bułki wymieszanej z
                  makiem (makiełki czy jakoś tak), nie oznacza, że będe wymiotować do talerza, gdy
                  inni się tym zajadają.

                  • figgin1 Re: jakie znowu traumy??? 19.12.09, 15:27
                    czarnuszka napisała:

                    > O właśnie!
                    >
                    > Jakby tak musiała biegać godzinami od sklepu do sklepu, żeby kupić kostkę
                    > topionego sera, bo inaczej pozostawał do wyboru suchy chleb, to by dziś inaczej
                    > mówiła.
                    >

                    Ja pamiętam czasy kilkugodzinnego stania w kolejkach po cokolwiek. Na samą myśl,
                    o zupie mlecznej do dzisiaj mam odruch wymiotny pani mądralińska.
                    • Gość: nela Re: jakie znowu traumy??? IP: *.dip.t-dialin.net 19.12.09, 16:07
                      To chyba my wszyscy urodzeni w latach 60-tych i spedzajacy
                      dziecinstwo za Komuny nienawidzimy zup mlecznych i goracego
                      mleka....zwlaszcza z kozuchami. Mam juz dorosle dzieci, ale zapachu
                      goracego mleka nadal nie znosze...
                      P.S. Moje dzieci uwielbiaja mleko, ale one pily juz mleko bez
                      proszku IXI i innych swinstw i mialy tez wielki wybor i nie musialy
                      codziennie jesc zupy mlecznej.....
          • figgin1 Re: jakie znowu traumy??? 19.12.09, 15:16
            Czarnuszko, jaka jest twoja najbardziej nieulubiona potrawa? Zaproszę cię do
            siebie, zaserwuję ją, i nie wypuszczę z domu dopóki nie zjesz. W razie oporu
            podważę łyżką zęby i przemocą wleję do gardła. I tak codziennie. Mało tego, żeby
            było urozmaicenie co drugi dzień tą potrawę jeszcze przypalę. Może wtedy
            zrozumiesz o czym mowa. Ale nie bój się, wszystko będzie przy stole.
    • Gość: antyflaczarka Flaki brrrrr.... IP: *.chello.pl 15.12.09, 09:29
      Wystarczyło mi zobaczyć na dziecięce oczy produkt początkowy z
      wyglądu przypominający szmatę do podłogi, skojarzyć skąd to jest i
      do dnia dzisiejszego na sam "zapach", dźwięk tej nazwy mam odruch
      wymiotny.
      Z innych rzeczy - szpinak, ale ten obleśny w formie papki ze
      zmielonej trawy podawanej w przedszkolach, szpinak w każdej innej
      formie jest pożądany.
      Wątróbka inna niż drobiowa, no po prostu się nie da tego zjeść - też
      trauma z przedszkola - podeszwowate, szare mięso w obleślnym sosie.
      • Gość: Anna Trauma IP: *.aster.pl 15.12.09, 10:12
        BETONÓWA.
        Zupa robiona przez tate,gdy mama wyjezdzała w delegacje.
        ogonowa lub grochowa z torebki z kawalkiem plywajacej padliny,o kosysencji i smaku betonu.Az mam drgawki fuj.gdy byla mozliwosc ladowala za oknem.Chleb z dzemem. nie pasuje mi to polaczenie.tej czarnej polewki nigdy nam nie serwowano,ale podejrzewam ze na sam widok zwrocilabym tresc zoladkowa.
        Roznego rodzaju ekstrema mozdzki cynaderki ozorki zoladki plucka watobki i inne organa sa dlA mnie obrzydliwe. ewentualnie moge zjesc kawalek d..py swini.
    • diablica.mala Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 10:14
      szpinak! horror z przedszkola bleeee
      zupa owocowa - wymiociny
      kasza manna
      mleko z kluskami lanymi
    • Gość: mama_niejadka Re: Tran z jednej łyżki na grupę w przedszkolu IP: 84.40.154.* 15.12.09, 10:14
      ... z jednej łyżki
      to były czasy - nikt się wtedy nie bał sepsy ani grypy - wszystko jedno ptasiej,
      ludzkiej, świńskiej...
    • annthonka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 10:39
      Mięso i wędliny pod dowolną postacią. W przedszkolu byłam mistrzynią zakopywania
      mięska pod ziemniaczkami.
      Mleko pod jakąkolwiek postacią - zupa, kakao, budyń, brrrr...
      Napoje gazowane, które przy okazji uroczystości rodzinnych we mnie wmuszano, no
      bo przecież wszystkie dzieci lubią.
      Rosół, botwina, kapuśniak, krupnik.
      Zupy owocowe, takie przecierane i zabielane śmietaną. Do tej pory mnie otrząsa.
      Jedzenie stołówkowe i szpitalne.

      No, łatwo ze mną nie mieli...
    • Gość: AniH Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 10:56
      - Jajecznica, ziemniaki i sałata, wszystko rozbełtane w śmietanie z owej
      sałaty, o konsystencji pomyj, na jednym talerzu i obowiązkowo lodowate. Takim
      przecudownym daniem raczyła mnie ciotka. Kazała siedzieć przy stole, póki nie
      zjem, więc potrafiłam siedzieć i ze 4 godziny.
      - Zupa mleczna z kożuchem. Surowe mleko pijałam, gotowane śmierdzi mi od zawsze.
      - Gotowane mleko w podstawówce, w ramach jakiejś dziwacznej akcji. Obrzydliwe,
      aluminiowe kubki, odrapane wiadro. Podlewałam tym mlekiem kwiatek, tudzież umywalkę.
      - Bawarka. Coś paskudnego.
      - Kogel-mogel. Jajka jako takie lubię, ale surowe jajko to przesada. Poza tym
      to było obrzydliwie słodkie.
      - Długo nie cierpiałam kotletów mielonych, zwłaszcza takich surowych w środku.
      Korzystała na tym kotka ;-)
      - W wieku mocno nastoletnim zohydziłam sobie kurczaka. Teraz jestem w stanie go
      zrobić, ale nie jem.

      Mój brat (dorosły już facet) za żadne skarby nie zje ziemniaków, odkąd ciotka
      karmiła go nimi na siłę, a dzieciak rzygał, wracał do stołu i znów jadł. Część
      dorosłych zrobiła chyba wszystko, żeby skutecznie obrzydzić dzieciom różne dania.
      • mhr-cs Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 12:01
        uwielbialam takie picie surowych jajek
        ale jak bym miala to zrobic teraz
        to nie wiem
    • najma78 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 12:14
      Dla mnie trauma bylo zjedzenie mleka zsiadlego, ktore serwowano w domu latem,
      nie jadlam ale moja mama pewnego razu postanowila mnie zmusic (bo przeciez takie
      zdrowe) i karmila mnie lyzeczka, zwymiotowalam po trzeciej, od tego czasu juz
      mi wiecej nie dala. Ja nawet po tym nie moglam miseczek umyc bo zbieralo mi sie
      na wymioty. Mleko - nawet jako niemowle pilam w malutkich ilosciach, krotko
      przed rokiem skonczylam. Wszelkie zupy zaciagane smietana - obrzydlistwo, nigdy
      nie moglam tego jesc, smakowaly koszmarnie - oczywiscie jak dla mnie, ale juz
      mnie nie zmuszano po akcji ze zsiadlym mlekiem. Pamietam, ze kiedys bylam u
      kolezanki i tam na sniadanie podano jajecznice, ale taka niezbyt scieta -
      koszmar do dzies pamietam. Ogolnie w domu gotowaly mama i babcia, raczej bardzo
      smacznie tyle ze nie kazdy wszystko lubi, dla tego nie zmuszam moich dzieci do
      jedzenia.
    • Gość: yśty witam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 12:25
      ani to traumy,ani kulinarne, a mimo to nikt z purystów nie reaguje?
    • Gość: wzosia Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.multimedia.pl 15.12.09, 14:27
      Poniekąd z dzieciństwa. Musiałam swego czasu mieć zadrutowaną
      szczękę co zmusiło mnie do żywienia się przez rurkę.Wszystko musiało
      mieć płynną lub półpłynną konsystencję - zupki mleczne zmiksowane,
      zupy jarzynowe zmiksowane, ledwo ścięta jajecznica (oczywiście bez
      dodatku chlebka) itp i tak przez czas jakiś. Od tamtej pory mam
      opory przed posiłkami o podobnej konsystencji. Odpadają wszelkie
      zupy kremy, kaszki manne. Lubię rzeczy, które należy gryźć.
    • mhr-cs to jest bardzo modne teraz, 15.12.09, 16:15
      zbyfauch napisał:

      > Chleb razowy z twarogiem i dżemem
      > Kasza manna z syropem
      > Zupa jarzynowa (taka gęsta)
      > Racuchy

    • Gość: lilly Śmierdzące jajo!!! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.12.09, 18:48
      ...czyli jajko na twardo z sosem chrzanowym tudziez mausztardowym - bleeee...
    • Gość: bacha Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.KREDKA.ds.uni.wroc.pl 15.12.09, 18:54
      do przedszkola nie chodziłam, w zerówce nie podawali obiadów...
      ale pamiętam, że jak byłam mała nienawidziłam:
      -rosołu- dodawałam keczupu, śmietany i miałam pomidorową
      -czerwonego barszczu- myślałam, że jem krew
      -frytek... przejadłam się i wymiotowałam całą noc. Do tej pory nie lubię.
      -właściwie wszystkiego co gotowała moja babcia <kuchnia czeska>, obiady był
      tłuste, w zupach były wielkie oka i wszędzie kilogramy kminku. Nawet kanapki,
      które mi robiła miały specyficzny smak

      Nigdy nie tknęłam i nie tknę ozorków, móżdżku ani kurzych łapek którymi zajadała
      się moja mama i siostra...
    • Gość: nitka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 19:19
      rosół u babci! z meeeeeeeega okami!! :[
      i galaretka owocowa w której zastygły fragmenty sierści psa babci!!
    • disa sernik i szarlotka ;] ale już jem 15.12.09, 20:40
      sernik 1 raz po 20 latach zjadłam z 1.5miesiaca temu
      szarlotkę jem od 3lat
      • zbyfauch Re: sernik i szarlotka ;] ale już jem 15.12.09, 20:59
        disa napisała:
        > sernik 1 raz po 20 latach zjadłam (...)

        Ja, jakiś czas temu, przeprosiłem się z bigosem.
        A i lane kluski, aczkolwiek od "tamtej" pory nie jedzone, nie wzbudzają już
        takich emocji.
    • madziaq Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 21:56
      - kasza manna (w przedszkolu była codziennie na śniadanie, do dziś nie mogę na
      nią patrzeć)
      - szpinak (ale teraz bardzo lubię)
      - wątróbka (jak szpinak)
      - zupa fasolowa (do tej pory nie odważyłam się spróbować ponownie, czy mi się
      smak nie zmienił)
      - banany (za czasów mojego dzieciństwa były wybitnie deficytowe i traktowane jak
      rarytas, a dla mnie smakowały jak słodzone ziemniaki :P)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka