Dodaj do ulubionych

Pech (?!?)

IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 30.01.04, 16:08
No wlasnie-pech.Czytam sobie "Praktyczna kuchnie", wydanie bodajze z 57 roku
i sa tam przepisy na kompoty pod pechem.I tu nastepuje pytanie-co to jest
ten pech.Domyslilam sie, ze to musi byc cos parafinopodobnego, bo mozna to
parafina wlasnie zastapic.Ale nie mam pojecia coz to moze byc, a pali mnie
ciekawosc, bo brzmi-przyznajcie-oryginalnie...Kto wie??
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Linn Re: Pech (?!?) IP: *.dialup.tiscali.it 30.01.04, 16:13
      Kto z nas gotowal w 57-ym roku?
      • jottka Re: Pech (?!?) 30.01.04, 17:29
        ja wprawdzie nie dzięki wspomnieniom, ale ogólnej inteligencji :)

        nie jest to jakiś skrót lub literówka od pęcherza? kiedyś, choć raczej w 19w.
        chyba, 'wekowało' się w ten sposób przetwory zimowe
        • Gość: Linn Re: Pech (?!?) IP: *.dialup.tiscali.it 30.01.04, 17:32
          No to wygladaloby na blad: nie pechem, a pecherzem.
        • Gość: Maria Re: Pech (?!?) IP: 213.199.253.* 30.01.04, 17:39
          Pech albo pak, to była jakaś substancja żywiczna, rodzaj laku do uszczelniania
          korków lub innych zamknięć.
          Może ktoś coś więcej będzie na ten temat wiedział.
    • wedrowiec2 Re: Pech (?!?) 30.01.04, 18:12
      Oseskiem byłam przy matczynej piersi, ale znalazłam (w mojej ukochanej Kuchni
      Polskiej z 1954 roku) zdjęcie pokazujące uszczelnianie pechem słoików z
      przecierem. Na tymże zdjęciu widzimy metalową puszkę wypełniona płynna
      substacją. Pech (?) jest nabierany łyżką i umieszczany na powierzchni
      przecieru. Rozmawiałam z Mamą - pamieta, że przed wojną (II światową:)) jej
      mama, nalewała na górną część butelek ze szczawiem i przecierem pomidorowym cos
      w rodzaju specjalnie kupowanej oliwy. Może to był pech.
      Słowo może pochodzic od;
      1. "pecha" - stosujemy, by nie zapeszyć przetworów, by pleśń ich nie porosła:)
      2. pech - czyt. pek - skrót od peklowania:)
      • jottka takwogóle 30.01.04, 18:17
        to 'Pech' oznacza ogólnie smołę bądź - w chemii - pak po niemiecku, w czym
        dostrzegam szerokie możliwości


        a poza tym, wędrowiec, nie bujaj - oseskiem będąc, wertowałaś kuchnię polską???
        w takie kombatanctwo nie wierzymy :)
        • wedrowiec2 Re: takwogóle 30.01.04, 18:23
          Oseskiem byłam w 57, a zamiłowanie do książek przejawiałam od maleńkości.
          To coś na zdjęciu ma wygląd oleisty. Pak to jest pozostałość po destylacji ropy
          naftowej czyli odmiana smoły czy innego lepiku.
          • jottka Re: takwogóle 30.01.04, 18:28
            ja też przejawiałam, ale głównie w darciu ich sie ono uzewnętrzniało, co sie
            nie podobało mamusi i stosowała represje :((

            a co do paku, zgadza się - podpada pod kategorię 'Pecharten', jak światle
            donosi słownik
            • wedrowiec2 Re: takwogóle 30.01.04, 18:30
              ... na temat represji też coś mogę powiedzieć:(
              • jottka Re: takwogóle 30.01.04, 18:36
                siostrzyczko w nieszczęściu, ciebie też nikt nie rozumiał???

                ale do tej pory druki dot. kulinariów mam ohydnie zaświnione, co jest skutkiem
                uporczywych prób uzyskania czegoś takiego jak na zdjęciu albo chociaż wersji
                zbliżonej i porównań z oryginałem w trakcie działania
                • wedrowiec2 Re: takwogóle 30.01.04, 19:09
                  Omawaina książka kucharska juz była reanimowana przez introligatora. Niestety
                  niektóre strony zniknęły bezpowrotnie:(
                  Nigdy nie porównuję dań gotowanych wg przepisu ze zdjęciem oryginału. Po co mam
                  sobie psuć humor i apetyt?
    • Gość: saiss Re: Pech (?!?) IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 30.01.04, 22:08
      No to jeszcze w kwestii "trudne pytania":
      czy ktos z was jadl kiedys jarmuz/brukiew?Jak toto wyglada i smakuje?Zawsze
      bylam ciekawa...
      I drugie-wiecie, co to za owoc lochyn(lochinia, lochynie-jakkolwiek to sie
      odmienia...)?
      Zaspokojcie moja ciekawosc ;)
      Pozdrawiam!
    • Gość: saiss Re: Pech (?!?) IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 30.01.04, 22:08
      No to jeszcze w kwestii "trudne pytania":
      czy ktos z was jadl kiedys jarmuz/brukiew?Jak toto wyglada i smakuje?Zawsze
      bylam ciekawa...
      I drugie-wiecie, co to za owoc lochyn(lochinia, lochynie-jakkolwiek to sie
      odmienia...)?
      Zaspokojcie moja ciekawosc ;)
      Pozdrawiam!
      • jottka Re: Pech (?!?) 30.01.04, 22:17
        jarmuż to nie brukiew, różne warzywa, to pierwsze lepsze, jak wyrazisty
        szpinak, do zapiekanek dobry


        łochynia to nazwa potoczna borówki bagiennej, tu masz obrazek:
        india.ipj.gov.pl/pars_septima/las/torf.html#vaculi
        a w ogóle gugiel twoim przyjacielem, jak wiadomo
        • saiss Alez jottko, zrozum.... 31.01.04, 14:01
          jottka napisała:

          > a w ogóle gugiel twoim przyjacielem, jak wiadomo


          Przeciez ja sie wole pytac Was, a nie takich bezdusznych goglow :]
          Dziekuje za odzewy!
          Pozdrawiam!
          • jottka Alez saiss, zrozum.... 31.01.04, 14:35
            pytanie o rzecz trudniej-guglem-dostępną typu powyższy pech ma spore szanse, że
            sie znajdą życzliwi ludzie, co wiedzą albo problemem zaciekawią

            pytanie wymagające wpisania definicji w okienko gugla już nie, bo ludzie często
            nie mają czasu ni ochoty na odwalanie roboty za kogoś



            a sporo przepisów na jarmuż podawała dawniej pani kinga wójcik (o ile nie
            plączę nazwiska) w magazynie gw z racji swych zamiłowań wege, może poszukaj po
            archiwum, bo dobre były :)

        • Gość: Pichciarz Re:Lochynia IP: *.proxy.aol.com 31.01.04, 16:23
          Obeirzyj i przeczytaj:
          www.gastronomie.pl/produkty/borowki/lochynia.html
      • Gość: Pichciarz Re:Jarmuż IP: *.proxy.aol.com 31.01.04, 16:39
        medycyna.linia.pl/jarmuz.html
    • Gość: Pichciarz Re: Pech - odpowiedź IP: *.proxy.aol.com 30.01.04, 22:19
      Mam wznowione wydanie książki kucharskiej:
      Marja Ochorowicz-Monatowa "Uniwersalna książka kucharska",
      wydaną po raz pierwszy dobrze przed I Wojną Światową. Tam też znalazłem:
      "PECH służy również [oprócz kompotów "zimowych"] do zabezpieczania od zepsucia
      konserw zimowych. Jest to rodzaj żywicy, którą dostać można w składach
      aptecznych, rozpuszcza się ją w rondelku i zalewa zatkane korkiem słoiki.
      Biorąc słoik do użycia, należy zanurzyć górną część w gorącej wodzie, a pech
      łatwo odejdzie. Można go schować i użyć rozpuściwszy powtórnie."
      Z tego wszystkiego wynika, że pech to rodzaj laku lub może wosku, bo chyba tymi
      substancjami można go zastąpić. Chodzi prawdopodobnie o powietrznoszczelne
      korkowanie.
      Wygląda też na to, że książka z lat 50tych była bądź to przedrukiem czegoś
      starszego, bądź też przepis został z takiej starszej książki przepisany bez
      nowych objaśnień. W latach 50tych pichciarzem nie byłem i o przetwornym
      przetworowym pechu nigdy nie słyszałem.
      • Gość: Linn Re: Pech - odpowiedź IP: *.dialup.tiscali.it 31.01.04, 11:17
        Ja tez nie slyszalam, ale pamietam, ze jeszcze dlugo zdarzaly sie butelki
        zamykane czyms, co zastygajac bylo podobne do laku. Moze to byl pech?
    • Gość: alex Re: Pech (?!?) IP: *.den.nilenet.net 31.01.04, 19:22
      ..... czyli humorystycznie mozna powiedziec ze jak ktos nie mial pecha to mu
      plesnialo a jak mial pecha to nie, ale przestano go produkowac bo nikt nie
      chcial byc pechowcem :-))


      aczkolwiek domyslam sie ze poprawna forma bylo by ze sie ma pech (a nie pecha)
    • Gość: Antonina Re: Pech (?!?) IP: *.191.220.137.ipv4.supernova.orange.pl 07.09.20, 09:07
      Oto odpowiedz na Twoje pytanie zaczerpnięta z Muzeum Wsi Radomskiej gdzie oprócz ciekawych obiektów do ogladania mozna dowiedzieć się bardzo ciekawych rzeczy.
      "Pech”. W brew swej nazwie to (wedle porad dla gospodyń wiejskich) to jeden z najprostszych środków pozwalających na odcięcie powietrza od przetworu. „Pech” to jasnobrązowa masa przygotowana z kalafonii i oleju parafinowego, którą kupowano w drogeriach lub mydlarniach w postaci stałej, kruszono na kawałki, podgrzewano i uszczelniano nim zakrycia butli lub słoików. Dziś zapewne nie zakupimy „pecha” warto więc wiedzieć, że można wykonać go samodzielnie. W tym celu rozpuszczamy 1 kg kalafonii i mieszamy z 15 dkg oleju parafinowego lub lnianego. Jeśli nie planujemy zużyć go od razu, możemy przelać do pudełka i wykorzystywać stopniowo skruszając odpowiedniej wielkości kawałki.
      • mmagi Re: Pech (?!?) 07.09.20, 14:26
        To jest wątek z 2004 roku jak bys nie zauwazyła
        • beata_ Re: Pech (?!?) 09.09.20, 00:15
          mmagi napisała:

          > To jest wątek z 2004 roku jak bys nie zauwazyła

          Ale informacja cenna - nawet po latach :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka