Dodaj do ulubionych

Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych

    • estellea Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 18.02.10, 10:08
      mania_28 napisała:

      > jesteśmy pasażerami statku, płyniemy rozglądając się na boki
      > zerkamy przez lornetki, wpatrujemy się w litery w gazetach
      > czy jutro będzie takie samo jak wczoraj?
      >
      > czasem wpadamy do wody
      > wspinamy się po burcie
      > a po chwili
      > rozgrzani szklanką herbaty

      > wracamy do czytania gazety
      > przyglądania się, jak żona ściera kurz z telewizora

      >
      > codziennie jakiś ktoś karmi gdzieś jakiegoś kota

      Buhahahaha
      I niech to bedzie kwintesencja podsumowujaca ten watek, to jaki on jest prawdziwy
      • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 18.02.10, 10:41
        tak czytam ten caly watek
        i zloscliwosci pod adresem liski innych blogerek i tak mysle... zazdrosc, ze
        ktos potrafi zrobic profesjonalne zdjecia, potrafi upiec i ugotowac a na dodatek
        ma kochajacego meza, ktory bloga rozreklamuje (nie rozumiem co jest
        niestosownego w bilbordowym reklamowaniu blogow??? chyba tylko to, ze
        zawistnikow nie stac, wiec jak pies ogrodnika - sam nie moze i innemu nie da)
        to faktycznie straszne - oj straszne, ze sa ludzie, ktorzy maja zainteresowania
        wieksze poza ogladaniem tanca na lodzie i debilnych seriali
        ze na dodatek na tych zainteresowaniach zarabiaja!!!!!
        fakt powinno sie ich spalic na stosie
        potepic
        zdeptac
        zgnieszc a jesli sie nie da to obrzucic g..nem na forum

        zenada
        mega zenada
        • Gość: sttrasznie zzawist Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 22:35
          no z firmowych pieniędzy to by każdego męża było stać...
    • aniorek Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 18.02.10, 13:59
      Otoz to. Narodowy sport w PL - zagladanie do cudzych portfeli.
    • blue.berry Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 18.02.10, 15:19
      przyszła sobie panna monicque22 i napisała post. to jej jedyny post na całym
      forum GW. i sobie poszła.
      a pod tym postem nagle wylało się wiadro pomyj. oh, przepraszam nie pomyj -
      głębokich przemyśleń na temat grafomaństwa, pisania nie na temat, wprowadzania
      osobistych wątków na blogu kuchennym, wyrzutów że jak "głębokie przemyślenia" to
      czemu są "proste potrawy", zdjęć które są nieostre, za bardzo rozmydlone,
      przefotoszopowane, ogólnie złe "bo mi takie moim aparatem nie wychodzą". zaczęło
      się wklejanie tekstów i radosne wybuchy śmiechu po nimi. żeby ten blog jeszcze
      był naprawdę słaby czy żenujący - to bym zrozumiała potrzeba pośmiania się z
      bliźniego. ale on, ten blog, nie jest ani zły ani żenujący. jest blogiem na
      całkiem niezłym poziomie. z pięknymi zdjęciami, ze smacznymi przepisami, w
      eleganckiej, delikatnej formie. w ładny sposób pokazujący życie trochę
      spowolnione, trochę obok. ot taka kraina z bajki, w której miło czasem się
      znaleźć...
      nie rozumiem was ludzie i wiecie co - chyba nie chcę zrozumieć.
      • krysia2000 To może jeszcze ostatnie wtrącenie 18.02.10, 16:18
        Przykro mi, że dyskusja zabrnęła w tak niezdrowe odmęty. I przykro mi, że być
        może przyczyniłam się do tego swoimi uwagami. Jeśli autorka najbardziej
        obśmianego tutaj bloga to czyta, to ze swojej strony przepraszam, Lisko. Nie
        chodziło mi w żadnym wypadku o zdyskredytowanie Jej roboty. To, że mnie
        osobiście nadmiar płytkich pod wzgędem ostrości zdjęć nie zachwyca, a często
        męczy moje oko, to jedna sprawa. To, że przypisałam te efekty manipulacjom
        softwarowym to inna sprawa. Są obiektywy i wyposażenie atalier, o których mi się
        jeszcze nie śniło. Nie chciałam wcale, aby moje amatorskie rozważania nad tym,
        czy da się, czy nie da się sprzętowo uzyskać taki efekt stanowiły jakąkolwiek
        formę krytyki działalności autorki. Jeśli słowo "fotoszop" jest w tym kontekście
        obraźliwe, to szczerze przepraszam.

        Na temat pisania i publikowania tego, co się komu żywnie podoba już się
        wypowiedziałam. I to samo dotyczy zdjęć. Proszę zatem nie łączyć mojego
        optycznego gustu i fotograficznej ignorancji z pomyjną krytyką czyichś
        artystycznych wysiłków.

        Wrzucanie cytatów, żeby sobie zbryzgany parsknięciami monitor potem wycierać
        powinno być poniżej komentarza, ale to o tyle dziwne, że nie robi się polewki z
        zupełnie osobiście nieznanej "gwiazdy", której woda sodowa uderzyła do głowy,
        ale kogoś, kto do niedawna był takim samym uczestnikiem forumowej społeczności.
        Takie trochę obgadywanie znajomych za plecami. Ale pewnie znowu się nie znam.

        Jeszcze raz jestem "deeply and profoundly sorry" i życzę Lisce kolejnych 11
        tysięcy odsłon.

        --
        To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • Gość: Mania Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.02.10, 16:23
        Masz takie samo prawo do własnego zdania jak i my.

        Podpisuję się pod stwierdzeniem, ze to grafomaństwo, powtórzę: bardzo podobają
        mi się zdjęcia, jak zostały zrobione - nie obchodzi mnie to, grunt, że są ładne,
        dobrej jakości.
        Przepisów nie oceniam, bo nie jestem kulinarnym guru, ponadto nie znam tego
        bloga, nie widziałam bilboardów, weszłam na niego czytając ten wątek, a
        przebrnięcie przez ta wątpliwą poezję skutecznie zniechęciło mnie do czytania
        przepisów.
        I ani kazania z ambony o krytykowaniu cudzego życia - (życia udanego gratuluje i
        nie krytykuję, niczego nie zazdroszczę), ani mentorskie kiwanie palcem, ani
        nawet argumenty, że dla Ciebie "to kraina z bajki" nie zmienią mojego zdania, do
        którego mam prawo, jak i Ty. Ja nikogo nie przekonuję do swoich racji, w
        przeciwieństwie do Ciebie.
        • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 18.02.10, 16:43
          Od dawna wiadomo, ze foro bardzo zle znosi krytyke. W kazdym watku
          tego typu (niekoniecznie o blogach) dynamika jest podobna - w koncu
          pojawia sie grupa mentorskich dobrych cioci, ktore rzucaja gromy na
          kazdego, komu sie nie podoba. Bo po pierwsze ladne, wiec musi sie
          podobac, wiec tak naprawdę chodzi o niską zawiść, po drugie - nie
          wypada 'za plecami' (chociaz zawsze mowa o bywalcach forum, i
          zazwczyaj bardziej ogolnie), po trzecie - nie wypada zle (chociaz
          autorzy omawianej tworczosci zyją). I list taki zwykle konczy sie
          zwrotem 'typowo polskie' albo gorzkim 'a to Polska wlasnie' itd
          itd, zupelnie jakby przedstawiciele innych narodow zajmowali sie
          cale zycie spijaniem z dziobkow sobie wzajemnie.

          Chyba poczuje sie z tego powodu obrazona, w koncu jestem Polką, a
          tu tak za plecami...
          • krysia2000 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 18.02.10, 17:17
            Nie, no jasne. Tylko taki trochę niesmak, że dyskusja o twórczości autora,
            chociaż żyje, odbywa się bez jego udziału. No i padają czasem niewybredne
            komentarze. Nie wszystkie, nie większość nawet, ale...
            • em_es Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 10:45
              > Tylko taki trochę niesmak, że dyskusja o twórczości autora,
              > chociaż żyje, odbywa się bez jego udziału.


              Autor, gdyby chciał, wziąłby udział w dyskusji bo bywa na tutejszych forach,
              widać nie chce. A twoje nagłe użalanie jest cokolwiek dziwaczne, skoro sama
              wrzuciłaś tu linka ;)

              Gratuluję też naiwności osobom, które nawołują do przeniesienia się z krytyką na
              bloga, że niby tak byłoby fair - szkoda tylko, że na tych blogach każdy
              komentarz może być usunięty przez właściciela bloga, więc ja dziękuję uprzejmie
              za taką "dyskusję".
              To by zresztą wyjaśniało brak negatywnych komentarzy na większości blogów,
              również na aktualnie tu dyskutowanym ;)

              PS. Zaglądam czasem na bloga Liski, niektóre zdjęcia mi się podobają, inne nie
              bo są przearanżowane, parę przepisów mi się spodobało. Grafomańskie wstawki imo
              ten blog najbardziej psują, ale to nie mój blog, więc co mnie to ;).
              Zdecydowanie najbardziej nie podoba mi się to, że Liska prawie nigdy nie podaje
              źródła przepisu albo choć inspiracji, jednocześnie prosząc o podawanie linka do
              swojego bloga jeśli ktoś się na nim wzoruje.
          • blue.berry krytyka krytyce nierówna 18.02.10, 17:31
            nikogo nie nakłaniam do tego "aby zachwycało, mimo że nie zachwyca". nie jestem
            też mentorską ciocią. ale krytykę i oceny można wyrażać w różny sposób. ten
            zaprezentowany na tym wątku przez cześć osób jest niestety poniżej krytyki.

            aha - nie nawiązywałam nic w temacie "typowo polskie" wiec bene_gesserit -
            możesz nie czuć się obrażona.
            • siostraheli Re: krytyka krytyce nierówna 18.02.10, 19:30
              Graficzna strona tego blogu jest na bardzo wysokim poziomie. W każdym razie w moim mniemaniu. I zdjęcia, i winieta i typo. Bardzo smaczny wyrób, imho.
            • mania_28 Re: krytyka krytyce nierówna 19.02.10, 19:49
              Blue.berry, weź mnie nie rozśmieszaj , nie mam zamiaru bawić się w grafomaństwo,
              ubierając krytykę w "eleganckie słowa".
              Zacytowałam, napisałam, że nie rozumiem i z czym mi się kojarzy.
              Aha i podpisuję się pod wcześniejszą wypowiedzią: też mnie się to nie podoba, ze
              Liska nie podaje źródła. Nie wierzę, żeby była aż tak "twórcza", jak udowadnia
              smęcąc pomiędzy przepisami.
    • Gość: Cyber Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.cdif.cable.ntl.com 18.02.10, 23:50
      A mnie sie nie podoba kiedy na blogu wiekszosc pzrepisow to przepisy takze
      znalezione w sieci. Oczywiscie troche zmienione zeby nie bylo, na to wlasna
      fotka(przynajmniej ona). I jeszcze w taki przepis sponsor wklejony. Dla mnie to
      nie fair. Dlatego uwazam, ze polskie kulinarne blogi w wiekszosci sa niestrawne
      amoze juz przetrawione. Pozdrawiam.
      • zielonamysz Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 07:13
        Poczytalam.Mi sie ten blog podoba:) Ladne zdjecia i niezle przepisy.
      • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:22
        bardzo poprosze o autorski blog - nie-polski gdzie sa AUTORSKIE - nie z sieci i
        nie z ksiazek kucharskich - przepisy kulinarne!

        bardzom ciekawa takiego bloga :-)

        bardzo bardzo bardzo

        na potwierdzenie cyberowych bredni
        • jo.beth Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:37
          Tragiczne sa przepisy lizki,
          czy jakos tak, nie pamietam jak sie nazywa.
          Co drugi post to ciasteczka, torciki i inne wypieki.
          Dobre to dla bezrobotnych gospodyn domowych.
          Wybredni ludzie na poziomie poszukuja innych smakow.
          • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:40
            > Wybredni ludzie na poziomie poszukuja innych smakow.

            Chyba wredni raczej.
            :))
          • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:43
            a jakich przepisow konkretnie szuka wybredny ludz na poziomie?
          • amaroola Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 13:10
            ludzie na poziomie nie sa wybredni

            poniewaz sa na poziomie ;))

            ludzie na poziomie nie oczekuja niczego, ludzie na poziomie wiedza,
            ze jast tak jak jest

            no chyba ze nie sa ludzmi na poziomie tylko snobami
        • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:38
          Tez jestem ciekawa.
          Zwlaszcza, ze takie czepianie sie imho nie ma sensu.
          Jasne, ze makowiec zostal juz wynaleziony, wiec blog z przepisem na
          makowiec moze byc wg czepialskich typu cybera 'nieautorski'. Ale
          wlasnie wlasciciel jakiegos bloga moze tradycyjny przepis na
          makowca tak opracowac, ze jego makowiec bedzie Tym Makowcem,
          Makowcem Powalającym, królem świątecznych stołów. Albo moze,
          bazujac na tradycyjnej recepturze, zmienic ja tak, ze powstanie tak
          naprawde nowe ciasto, albo genialna zupa :)

          Inna sprawa, ze malo polskich blogerow kulinarnych, zdaje sie,
          chetnie chwali sie zrodlem inspiracji. Czytam blogi
          angielskojezyczne, czasem wloskie i francuskie, zaplatalam sie tez
          na chorwackie i rumunskie i tam - o dziwo - nikt nie mial problemu
          z wyznaniem, ze przepis pochodzi z takiej to a takiej ksiazki,
          czasopisma, bloga - wszystko zazwyczaj opatrzone linkiem. Nawet w
          wypadku, kiedy w recpeturze wprowadzali daleko idące zmiany.
          • krysia2000 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:57
            Również nie rozumiem zarzutu o "kradzież praw autorskich". Po pierwsze jest to
            niewykonalne w kuchni, gdzie przepływ pomysłów, przepisów i technik wykonania
            jest bardzo swobodny, jak mało gdzie. Prawami autorskimi opatrzyć można jedynie
            nazwę towarową, ale chyba już nie sposób wykonania, czy składniki. Pamięta ktoś,
            kto pierwszy pokazał, jak się robi jajecznicę, a kto potem podsunął pomysł, że
            można do niej wkroić szczypiorek? Dopóki X nie rości sobie pretensji
            do naleśników a'la X, to dlaczego miałby ktokolwiek tłumaczyć się od kogo
            ściągnął przepis na naleśniki a'la X?

            Po drugie, wbrew temu co Em_Es zdaje mi się utrzymuje, Liska często przy
            przepisach podaje źródła. Jakże inaczej miałaby uprawiać tą swoją kryptolekramę? ;o)

            Natomiast redakcja i "akademickość" naszych internetowych publikacji (nie tylko
            blogów) względem tych anglojęzycznych, czasem włoskich i francuskich to odrębna
            kwestia i jest na co utyskiwać.
            • em_es Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 13:20
              > Po drugie, wbrew temu co Em_Es zdaje mi się utrzymuje, Liska często przy
              > przepisach podaje źródła. Jakże inaczej miałaby uprawiać tą swoją kryptolekramę
              > ? ;o)

              hę? a jaki związek ma kryptoreklama ze źródłami przepisów?

              poza tym nie śledzę wnikliwie bloga, dlatego nie napisałam, że nigdy tych źródeł
              nie podaje, owszem, w kilku przepisach widziałam, ale zwykle go nie ma, a jakoś
              wątpię żeby Liska (czy którakolwiek inna blogerka) absolutnie wszystkie przepisy
              opracowywała osobiście
              owszem, zgadzam się z tobą, trudno mówić o autorstwie jakiegokolwiek przepisu,
              szczególnie w internecie, ale dla mnie podanie bloga, książki czy autora
              przepisu, którym się choć trochę inspirowałam, to elementarna kultura i
              uczciwość, niezależnie od tego, czy publikuję na blogu, na GP czy gdziekolwiek
              indziej
              • floress A jeśli... 19.02.10, 13:35
                em_es napisała:

                > poza tym nie śledzę wnikliwie bloga, dlatego nie napisałam, że nigdy tych źróde
                > ł
                > nie podaje, owszem, w kilku przepisach widziałam, ale zwykle go nie ma, a jakoś
                > wątpię żeby Liska (czy którakolwiek inna blogerka) absolutnie wszystkie przepis
                > y
                > opracowywała osobiście

                A jeśli przepis jest w domu od lat? I nie wiadomo skąd pochodzi, kto go
                wymyślił. Albo wymyśliła babcia autorki/autora bloga? A jeśli wymyśliła sama
                blogerka/bloger i nawet nie wie, że dokładnie takie same przepisy wymyślili też
                inni i krążą one sobie swobodnie w otchłaniach internetu?
                Nie raz sama się zdziwiłam przeglądając blogi, czasopisma czy inne źródła
                informacji, że nie jestem jednak taka genialna i nadkreatywna i coś, co sama
                wytworzyłam w kuchni jest znane u innych. Ostatnio robiłam torcik z malinami i
                mascarpone, według własnego widzimisię, i jakież było moje zdziwienie, gdy
                zobaczyłam, że takich ciast jest pełno w internecie.
                • bene_gesserit Re: A jeśli... 19.02.10, 13:46

                  Jesli tak, to warto oddac babci, co babcine.
                  Nic mnie bardziej nie wzrusza, niz przepisy w rodzaju 'tort babci
                  Iny' czy 'kluseczki mojej mamy'.
                  • floress Re: A jeśli... 19.02.10, 13:54
                    bene_gesserit napisała:

                    >
                    > Jesli tak, to warto oddac babci, co babcine.
                    > Nic mnie bardziej nie wzrusza, niz przepisy w rodzaju 'tort babci
                    > Iny' czy 'kluseczki mojej mamy'.

                    A to, to tak. Ja lubię "pulpeciki cioci Jadzi", rozwala mnie to ;P Ale chodziło
                    mi o to, że przepis nie zawsze ma swoje źródło w książce kucharskiej czy na
                    innym blogu.
                    • sonia.2009 Re: A jeśli... 19.02.10, 14:44
                      eeee jak go nie ma w internecie albo w ksiazce, to znaczy, ze nie istnieje ;p
                • em_es Re: A jeśli... 19.02.10, 13:50
                  > A jeśli przepis jest w domu od lat? I nie wiadomo skąd pochodzi, kto go
                  > wymyślił. Albo wymyśliła babcia autorki/autora bloga?

                  można właśnie to napisać

                  A jeśli wymyśliła sama
                  > blogerka/bloger i nawet nie wie, że dokładnie takie same przepisy wymyślili też
                  > inni i krążą one sobie swobodnie w otchłaniach internetu?

                  wtedy obcego źródła nie podaje, nie widzę problemu, podobnie jak wtedy, gdy
                  publikuje się na blogu/GP potrawę, a obmyślając ją zagląda się do kilku blogów
                  czy książek, jaki problem je wymienić, nawet jeśli były luźną inspiracją? to
                  naprawdę nie boli
                • mhr-cs to tak samo jak twrozek ze szczypiorkiem,nic nowe 19.02.10, 14:50
                  floress napisała:

                  > em_es napisała:
                  >
                  > > poza tym nie śledzę wnikliwie bloga, dlatego nie napisałam, że
                  nigdy tych
                  > źróde
                  > > ł
                  > > nie podaje, owszem, w kilku przepisach widziałam, ale zwykle go
                  nie ma, a
                  > jakoś
                  > > wątpię żeby Liska (czy którakolwiek inna blogerka) absolutnie
                  wszystkie p
                  > rzepis
                  > > y
                  > > opracowywała osobiście
                  >
                  > A jeśli przepis jest w domu od lat? I nie wiadomo skąd pochodzi,
                  kto go
                  > wymyślił. Albo wymyśliła babcia autorki/autora bloga? A jeśli
                  wymyśliła sama
                  > blogerka/bloger i nawet nie wie, że dokładnie takie same przepisy
                  wymyślili też
                  > inni i krążą one sobie swobodnie w otchłaniach internetu?
                  > Nie raz sama się zdziwiłam przeglądając blogi, czasopisma czy inne
                  źródła
                  > informacji, że nie jestem jednak taka genialna i nadkreatywna i
                  coś, co sama
                  > wytworzyłam w kuchni jest znane u innych. Ostatnio robiłam torcik
                  z malinami i
                  > mascarpone, według własnego widzimisię, i jakież było moje
                  zdziwienie, gdy
                  > zobaczyłam, że takich ciast jest pełno w internecie.
              • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 14:43
                idac tym tropem...
                zalozmy, ze mam bloga i usmazylam schabowego
                opisalam
                sfotografowalam i opublikowalam

                jakie mam wpisac zrodlo?
                • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 14:51
                  Jesli sama wymyslilas, czym doprawic kotleta czym panierkę, jak
                  panierowac itd, to siebie. Jesli uzywasz miesa, jajka, soli i bulki
                  tartej, to nikogo, tak jak nie podajesz autora przepisu na
                  jajecznice ze szczypiorkiem, co slusznie wyzej zaznaczyla krycha.

                  Czepiasz sie dla przyjemnosci czepiania czy naprawde nie rozumiesz?
                  Bo i jedno i drugie nie swiadczy o tobie specjalnie dobrze.
                  • thiessa Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 17:51
                    Bene ja sie pod Twoimi postami moge podpisywac w ciemno bez czytania. Jestes wielka.
                    • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 19:25
                      Mam 158cm, ale ok - zgoda :)
                • siostraheli Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 15:04
                  A jaki ma sens umieszczanie schabowego na blogu?
                  • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 16:29
                    a jest zakaz?
                    nie mozna?

                    a jaki ma sens umieszczanie chleba na blogu?

                    a jaki jest sens umiewszcza jia na blogu przepisow, ktore sa w ksiazkach
                    kucharskich?
                    • siostraheli Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 19:11
                      Ależ nie wiem, jaki ma sens umieszczanie na blogu chleba i innych przepisów. W ogóle nie widzę żadnego sensu w takich blogach. To jest własnie świat seriali. Przyziemność uwznioślona. Chleb, kotlet, ciastko z dziurką, a potem stolec. Czy ładny? Niech wszyscy zobaczą, jaka ładną kupkę zrobiliśmy. Dobrze, żeby była w jakimś dizajnerskim nocniczku. Może Alesi? Kupka wtedy robi się ładniejsza. I życie staje się ciekawsze. Że też sie komus w ogóle chce takie bebzy czytać...
                      • Gość: tempeh_starter Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 15:22
                        każdy ma prawo pisać - taka już uroda internetu

                        ---
                        rób sobie tempeh :)
                        • mhr-cs wlasnie tak 10.03.10, 15:29

                          Gość portalu: tempeh_starter napisał(a):

                          > każdy ma prawo pisać - taka już uroda internetu
                          >
                          dlaczego w ostatnim watku zgineles(as)?
                  • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 16:33
                    juz wiem na blogach mozna tylko wykwintne potrawy umieszczac

                    i tylko takie, ktore sie samemu wymyslilo
                    ęą
                    bułkę przez bibułkę

                    swiat kolorowych seriali
                    • mania_28 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 19:55
                      Jeżeli Liska prosi, żeby podawać info, o czerpaniu inspiracji z jej strony, to
                      wypadałoby, żeby to działało w dwie strony.
                    • Gość: ania Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 22:24
                      No rzeczywiście skoro dla Ciebie wykwintnym daniem są ciasteczka
                      maślane to wyobrażam sobie Twój codzienny obiad :-(
                • mhr-cs no to juz musisz cos nowego wymyslic 19.02.10, 15:04
                  bo wszystkie potrawy sa znane,

                  > jakie mam wpisac zrodlo?
                  lepiej tego nie rob,
                  ale jezeli masz konrakt z firma
                  dlaczego nie,
                  kazdy chce zarobic
          • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 19.02.10, 12:58
            no nie wiem
            mam kilka blogow ktore odwiedzam i w wiekszosci przypadkow przy przepisie jest
            jednak zrodlo skad dany przepis pochodzi
            na kilku autorzy/autorki chwala sie owarcie jakie ksiazki czytaja i z jakich
            korzystaja
    • Gość: Cyber Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.cdif.cable.ntl.com 20.02.10, 00:01
      Nie chodzilo mi o to, ze powielane sa przepisy, bo przeciez nowego np sernika nie da sie od nowa wynalezc a tylko go zmodyfikowac, Chodzi mi o to,ze na wielu blogach przepisy sa jedynie skopiowane z innej strony internetowej, bez zadnej inwencji tworczej bo "zmniejszylam ilosc cukru i dodalam dwa jaja" to zadna mi modyfikacja, ja preferuje kiedy autor wymysli swoj sernik czekoladowy i sie tym podzieli jesli jest oczywiscie na przyzwoitym poziomie znaczy zjadliwy.
    • Gość: Cyber Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.cdif.cable.ntl.com 20.02.10, 01:56
      Jeszcze dodam taki przyklad, ze zalozmy na swoim blogu
      zamieszczam rozslawiony przez wlasnie Liske cudny sernikobrownie z malinami i w komentarzach oczywiscie wszyscy sie zachwycaja, pisza ze robie super wypieki i mistrzem w tym fachu jestem, a go... prawda, bo ja w tym momencie to super w kopiowaniu przepisu jestem, co innego jakbym taki sernikobrownie przedstawila wg mojego pomyslu np w wersji bez maki ,albo wymyslilabym wlasna wersje tiramisu, albo panny cotty itp. mysle ze dobrym przykladem na blog, gdzie autorce pracuja szare komorki i na potrawach stawia swoj stempel jest kwestiasmaku.com,
      • Gość: kiciorzyca Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.dhcp.inet.fi 22.02.10, 00:06
        Niekoniecznie - wiele przepisow na Kwestii Smaku jest inspirowane (czytaj zmieniony jednen skladnik lub ilosc) magazynami takimi jak BBC Good Food i Olive. I nie zawsze ta informacja jest podawana. A to ze przecietny polski odbiorca nie ma do nich dostepu to juz inna sprawa ;)
        • Gość: danna Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 212.160.148.* 22.02.10, 08:31
          jak sie "polski odbiorca" zacznie uczyc jezykow obcych to sie odbiorcy szeroko
          otworza drzwi do swiata

          ale wiadomo, ze nauka boli :-)
          • floress Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 09:52
            Gość portalu: danna napisał(a):

            > jak sie "polski odbiorca" zacznie uczyc jezykow obcych to sie odbiorcy szeroko
            > otworza drzwi do swiata
            >
            > ale wiadomo, ze nauka boli :-)

            Przeciętny światowy odbiorca mógłby się uczyć języka polskiego, bo jak
            zamieszczę na swoim zagranicznym blogu przepis z czasopisma "Kuchnia" i nie
            podpiszę, że to z niego, to będzie myślał, że to moje, bo przeciętny światowy
            odbiorca nie ma dostępu do "Kuchni" ;P

            Ale może znać język polski, a nie zmieni to faktu, że nie ma dostępu do polskich
            czasopism.
            • sonia.2009 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 11:09
              tak tak krowa to piekny ptak a Polska to pepek swiata
              mamy cudne tradycje kulinarne a magazyn Kuchnia publikuje tak unikalne i
              cudowne przepisy jakich nigdzie na swiecie nie publikuja

              eeeeee

              czas sie obudzic, zazyc leki i idpedzic glosy, ktore hulaja po glowie - to
              naprawde jest uleczalne :D
              • floress Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 22:36
                sonia.2009 napisała:

                > tak tak krowa to piekny ptak a Polska to pepek swiata
                > mamy cudne tradycje kulinarne a magazyn Kuchnia publikuje tak unikalne i
                > cudowne przepisy jakich nigdzie na swiecie nie publikuja
                >
                > eeeeee
                >
                > czas sie obudzic, zazyc leki i idpedzic glosy, ktore hulaja po glowie - to
                > naprawde jest uleczalne :D

                Ależ niektórzy lubią się czepiać. Kuchnia była podana dla przykładu, jakbym podała Sól i pieprz, to byś napisała, że przedruk z Niemiec, cokolwiek bym podała, zawsze będa tam przepisy jakie można znaleźć gdzie indziej. Magazyny BBC też nie są unikalne.
                Ale nie umniejszajmy już tak sobie, Polacy nie gęsi itd. Nie musimy zachwycać się blogami, programami kulinarnymi czy też czasopismami zagranicznymi, nie musimy też koniecznie wszyscy uczyć się jedynego słusznego języka.
                • Gość: dima Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 212.160.148.* 24.02.10, 11:38
                  oczywiscie ze nie musimy sie uczyc i zachwycac

                  Europa przeciez potrzebuje roboli na zmywak :-) gdyby nie oni swiat by sie
                  zawalil :-)
                  • floress Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 25.02.10, 09:11
                    Gość portalu: dima napisał(a):

                    > oczywiscie ze nie musimy sie uczyc i zachwycac
                    >
                    > Europa przeciez potrzebuje roboli na zmywak :-) gdyby nie oni swiat by sie
                    > zawalil :-)

                    Nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, jest największą bolączka forum. I
                    kompleksy narodowe. Nie chodzi mi o brak nauki jako takiej, tylko o to, że
                    niekoniecznie wszyscy muszą znać angielski. Jest tyle języków na świecie, że
                    jest w czym wybierać. I nie musimy też koniecznie pchać się do Anglii do pracy.
                    Po pierwsze w Polsce można się doskonale wykształcić i mieć świetną pracę, po
                    drugie są też inne kraje, gdzie można próbować swego szczęścia.
                    Więc nie padajmy z zachwytu nad zachodem, bo tam życie też nie jest takie
                    cukierkowe, a my mamy i własny język i własne stacje telewizyjne i naprawdę nie
                    musimy oglądać BBC. Ja akurat wolę RTL ;P
      • Gość: Ania Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 22:20
        Ja pierdzielę...panny cotty!!! Może jeszcze zjesz jednego sushiego
        albo sushi´a!!! Po grzyba sięgasz tak daleko -wymyśl własną wersję
        pieroga a nie podrabiaj ciągle ruskich!!!
    • ojca Podobnie blogi samozwańczych krytyków filmowych 22.02.10, 11:23

      Masa gadania, lansu i udawania, a malutko fachowej wiedzy.
      • mhr-cs podaj lepiej,po co krytyka,dla kogo 22.02.10, 12:22
        ojca napisał:

        >
        > Masa gadania, lansu i udawania, a malutko fachowej wiedzy.
        >
    • shachar Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 12:40
      aż z ciekawosci weszlam na inkryminowanego bloga i przeczytalam ze
      siedem wpisow, randomly.., znaczy wyrywkowo
      ja tam żadnej grafomanii nie widze, normalne wpisy, a ze niektore
      nie do konca i literalnie o gotowaniu, no boże mój, a am niewiasty i
      żentelmieny nic sie po glowie nie pitoli w tej podobie? :))

      ps. na prawdziwa przygode z grafmania zaprasza forum psychologia
      Gazety ;)
      • setorika Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 17:10
        Nie za bardzo wiem, co znaczy ostatnie Twoje zdanie, ale też weszłam na tego
        bloga - wystarczy poczytać tytuły - jak z pamiętnika przedwojennej
        prowincjonalnej panienki z pensji, co nie umniejsza faktu, że graficznie jest b.
        ładnie dopracowany, ale jak dla mnie przerost formy pisanej nad treścią czyli
        vide tytuł wątku
        :)
    • uknown to po co tam wchodzisz? 22.02.10, 13:33
      jak mi nie leży jakiś blog, strona czy artykuł to po prostu nie czytam, nie
      wchodzę, zapominam, szukam innych, a ty zdaje się uparcie powracasz tam gdzie ci
      się nie podoba chyba w nadziei że autor poprawi styl?
    • Gość: GHST Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.02.10, 13:47
      Znakomita większość blogów w tym również kulinarne to zaplecze pozycjonerskie lub strony z programów partnerskich ;)
      Ich autorki są zwykle facetami :P, którzy posiadają kilkadziesiąt różnych blogów i muszą regularnie uzupełniać je treścią. Niestety umiejętność generowania wartościowych i ciekawych treści jest raczej rzadkością stąd takie wrażenia. Dla wyszukiwarek liczy sie tylko unikalna treść a nie zawartość merytoryczna danego tekstu. No a przecież na ile unikalnych sposobów można podać przepis na tą samą zupę?? :P
      • mhr-cs cos wspanialego?dla kogo 22.02.10, 13:59

      • Gość: Ania Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 22:13
        Na nieskończenie wiele sposobów. Naprawdę!!! Liczy się fantazja
        (niestety), a wtedy nawet z jajecznicy zrobisz odlotowe jadło!
    • Gość: mac Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 195.74.106.* 22.02.10, 14:52
      monicque22 napisała:
      > Zaglądam na różne blogi kulinarne i niektóre bardzo mnie śmieszą.
      > Ich autorki na siłę próbują udowodnić jakie są głebokie, jakie z nich intelektu
      > alistki.

      "monicque", odrobine dystansu do swiata, mnie bardzo smiesza tak idiotycznie
      pretensjonalne ksywki na forach jak twoja.
      uzywane sa zreszta przez wlasnie takie typowe intelektu alistki.
      • Gość: mak Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.aster.pl 22.02.10, 15:00
        A "mac", to niby taki swojski, niepretensjonalny nick?
    • estellea Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 19:48
      Gość portalu: Iwona napisał(a):

      > ale najgorsze sa komentarze, kolko wzajemnej
      > adoracji
      , kochaniutka jakie to sliczniutenkie,wyglada na pyszniutkie
      > itd, mniam mniam i WOW doprowadza mnie do bialej goraczki,

      Hahaha dokladnie, zalosne sa te komentarze a chodzi tylko o to, by autorka bloga weszla na bloga komentujacej i tez napisala jakis mily komentarzyk. O nic wiecej.
      • Gość: Ania Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.pools.arcor-ip.net 24.02.10, 22:10
        A masz z tym jakiś problem? Może psychoterapeuta byłby potrzebny?
        Widzę tu zazdrość płynącą z faktu, że ludzie się lubią. Wątpię czy
        jesteś odbierana jako sympatyczna osoba, bo z każdego Twojego słowa
        chłód i niechęć straszna płynie - żal mi Ciebie :-(((
    • pinkcake Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 20:08
      A ja nie lubię mądralińskich, które mówią mi i innym blogerkom, co nam wolno
      pisać na blogach kulinarnych a czego nie.
      To nie są tylko książki kucharskie do powszechnego użytku, ale nasze hobby i
      jeżeli chcemy tam cytować rosyjskich klasyków, czy opisywać dziecięce kolki to
      jest to tylko i wyłącznie nasza sprawa. Bo te blogi są NASZE! Jak się nie
      podoba, to nie czytajcie i już.
      • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 20:57
        Pink, no wez.
        Przeciez blogowanie nie istnieje bez publicznosci. Nie znam bloga,
        ktory trwa, jesli ma zerowa liczbę odwiedzin. Ja co prawda nie
        wracam na blogi, ktore mi sie nie podobaja, bo zycie jest na to za
        krotkie, ale zajrzec i skrytykowac zawsze moge, bo czemu nie.
        Krytyka zreszta to nie jest 'mowienie blogerkom, co wolno'.
        • pinkcake Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 22:04
          Ależ ja nie twierdzę, że blogi nie są do czytania. Ale jak komuś nie odpowiada,
          to niech znajdzie sobie inny, a autorowi niech nie wtyka szpili, że jest
          sztuczny, pseudointelektualny i w ogóle ma pisać inaczej, bo jemu się to nie
          podoba i go śmieszy.

          Krytyka konstruktywna też jest OK, ale wmawianie, że ma być tylko przepis,
          ewentualnie ciekawostki o potrawie, to właśnie wmawianie czego wolno a czego
          nie. A ja mam ochotę napisać, co myślałam przy gotowaniu i jak dziecko skakało
          po stole, żeby dostać dokładkę. I co nie można przez to mojego bloga
          zakwalifikować jako kulinarnego bo dorzucam grafomański bełkot?

          I jeszcze co złego jest w komentarzach osób, którym się podoba? Że nie wysilają
          się na złośliwości? Że dają znać: byłam, widziałam, podoba mi się ten przepis i
          te słowa. Może stosy pochlebnych komentarzy wyglądają chwilami na klakierstwo,
          ale sama rzekłaś: blogowanie nie istnieje bez publiczności - i ta publiczność
          daje o sobie znać.
          • bene_gesserit Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 22:16
            pinkcake napisała:

            > Ależ ja nie twierdzę, że blogi nie są do czytania. Ale jak komuś
            nie odpowiada,
            > to niech znajdzie sobie inny, a autorowi niech nie wtyka szpili,
            że jest
            > sztuczny, pseudointelektualny i w ogóle ma pisać inaczej, bo jemu
            się to nie
            > podoba i go śmieszy.

            Nie, ale wlasciwie dlaczego?
            Tzn jak napisalam na poczatku w tym watku - nie jestem w stanie
            zrozumiec tych, ktorzy z uporem wchodza na im sie nie podobajace
            blogi, czytaja i sie zzymaja, jakie to one sa straszne. Ci moga
            miec tylko pretensje do siebie/rodzicow/Boga :)

            Nie jestem nawet w stanie wyobrazic sobie, ile wysiłku i dyscypliny
            wymaga prowadzenie popularnego bloga, ale z drugiej strony - jesli
            sie cos wystawia na widok publiczny, trzeba liczyc sie z tym, ze
            niekoniecznie wszyscy beda zachwyceni. Pewnie latwo sie z wlasnym
            dzielem utozsamic i pewnie latwo te krytyke odbierac osobiscie -
            imo zupelnie niepotrzebnie.

            To troche tak, jakby na forum ksiazki ktos apelowal, zeby
            wypowiadac sie o przeczytanych lekturach albo milo, albo wcale - bo
            jesli sie nie podoba, to mozna bylo nie czytac. Z czystej
            ciekawosci zdarza mi sie siegać po ksiazki, po ktorych inni jada
            bezlitosnie. Co nie oznacza, ze po lekturze kilkunastu stron 'Domu
            nad rozlewiskiem' nie mam prawa skrytykowac tego dziela. Albo ze
            powinnam swoje watpliwosci albo zachowac dla siebie, albo opisac je
            w mejlu do autorki, bo inaczej to nie fair. Jesli mnie to smieszy,
            to mam prawo sie smiac, tak samo jak obsmiana autorka "Domu" pisac
            kolejne, jeszcze bardziej popularne tomy.

            Znowu: nawet przy najbardzniej nieuprzejmie i chamsko wyrazonej
            krytyce w tym watku nie odnioslam wrazenia, ze ktos tu cokolwiek
            usiluje blogerkom 'nakazac'. Jesli ma takie ambicje, to jest
            zwyczajnie glupi, wiec tym bardziej mozna go zlekcewazyc :)
            • Gość: pasażer statku Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 22.02.10, 23:05
              o ja pierdziu:

              jesteśmy pasażerami statku, płyniemy rozglądając się na boki
              zerkamy przez lornetki, wpatrujemy się w litery w gazetach
              czy jutro będzie takie samo jak wczoraj?

              czasem wpadamy do wody
              wspinamy się po burcie
              a po chwili
              rozgrzani szklanką herbaty
              wracamy do czytania gazety
              przyglądania się, jak żona ściera kurz z telewizora

              codziennie jakiś ktoś karmi gdzieś jakiegoś kota

              w Wiedniu liczba zakochanych to zwiększa się, to maleje
              z sekundy na sekundę
              ktoś się zakochał, by ktoś mógł się odkochać
              perpetuum mobile


              i śmieszno, i straszno...
            • pinkcake Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 22.02.10, 23:30
              No właśnie, Bene_gesserit, ja się z Tobą zgadzam, że w krytyce nie ma nic złego.
              I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyrazić nawet niepochlebną opinię.
              Ale wg mnie wymieniane tutaj posty, że na blogach kulinarnych powinny być same
              przepisy bez żadnych ozdobników (bo trudno czyta się przepis i trzeba parę stron
              przescrollować), to jest właśnie wymądrzanie się na temat, co wolno publikować
              na blogu kulinarnym a czego nie. Czy twierdzą tak głupi ludzie? Może. Jednak na
              pewno nie pojmują jaka jest idea blogowania. Nawet blogująca kuchara ma prawo do
              własnych przemyśleń.

              I znów się z Tobą zgadzam, jak się nie podoba blog, to po kiego czorta tam
              ciągle włażą i się sami nad sobą znęcają? Blog na pewno przeżyje bez kilku
              masochistycznych czytelników.
              • polinqa Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 23.02.10, 07:26
                pinkcake :) niepotrzebnie brniesz dalej :)
                i Ty i Bene macie swoje racje, internet jest duży i każdy na pewno znajdzie tu
                coś dla siebie :)
                blogowanie to jednak forma ekshibicjonizmu, można robić to jak się chce a innym
                się to może podobać lub nie i już, może też wyrażać opinie, ale i tak nic nikomu
                nie narzuci.

                Ale tak odchodząc od tej dyskusji troszkę, to ja na przykład lubię te miłe
                komentarze na blogach, na co dzień pracuję w innej branży i raczej mam do
                czynienia z uszczypliwościami, a kiedy pierwszy raz zetknęłam się z takim gronem
                po prostu miłych osób to bardzo mi się to spodobało :) i uważam, że to miłe jest
                być dla kogoś miłymm, po prostu :)
                • pinkcake Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 23.02.10, 15:07
                  Co tu do brnięcia, przecież obie twierdzimy to samo, nawet to samo co Ty;)
                • Gość: uhahahahhahahahhha Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 23.02.10, 21:16
                  co innego byc miłym, a co innego kadzić bzdury, nie czaisz róznicy? to wejdź na
                  whiteplate i poczytaj starannie cenzurowane "komcie"...

                  i spróbuj może upiec np. bezy wg przepisu z tego bloga (miksując żażarcie białka
                  z cukrem)
      • Gość: Iwona Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 95.152.193.* 23.02.10, 11:22
        Mnie akurat nie przeszkadzaja osobiste watki, przeszkadza mi to, ze
        niektore blogowiczki nie przyjmuja zadnych uwag i nie dopuszczaja do
        siebie mysli, ze sa osoby, ktore gotuja lepiej od nich i maja
        wieksze doswiadczenie. Podam przyklad, niedawno smialam zwrocic
        uwage jednej blogowiczce (nie bede ujawniac komu), ze nie powinno
        sie obsamzac krewetek juz ugotowanych, bo sie robia twarde, zostalam
        oczywiscie pouczona, ze nie mam racji, a moja odpowiedz skasowana.
        • Gość: zawszepolka Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 80.169.239.* 24.02.10, 17:55
          Iwono Twoja odpowiedz jest, drugiej nie ma bo jak mi ktos uparcie
          wmawia ze nie mam racji, a wiem bo sprawdzilam, gotowalam, usmazylam
          setki krewetek bo je lubie i wiem ze krewetka obsmazona po minucie z
          kazdej strony nie jest twarda to wybacz, ale to juz jest polemika a
          nie konstruktywny komentarz.
          Ja jestem otwarta na komentarze nigdy zadnych nie kasuje i wiem ze
          duzo sie musze nauczyc bo tak naprawde moja wiedza to kropla w
          morzu, ale akurat w tym temacie wiem ze mam racje i twardych
          krewetek nie jadam uwierz mi.

          Pozdrawiam,
          e.
          • Gość: Iwona Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 95.152.193.* 25.02.10, 12:48
            Wyslalam drugi komentarz, skoro nie doszedl.. to przepraszam.
            Chcialam tylko zaznaczyc, ze nie wynika to z zadnej zlosliwosci z
            mojej strony, tylko wieloletniego doswiadczenia, dlatego moze tak
            sie "upieram" w pewnych kwestiach, wchodze na blogi kucharskie z
            czystej ciekawosci, nie po przepisy. Mam mnostwo ksiazek
            kucharskich, gotuje od 40 lat, zaczelam jak mialam 10, prowadzilam w
            Londynie wegetarianska kafejke, uwielbiam gotowac. Nie wpisuja sie
            na blogi, ktore mnie nie interesuja w zaden sposob, tzn. widze, ze
            dana osoba nie ma "talentu", wpisalam sie do Ciebie, bo uznalam, ze
            masz smykalke i przyjmiesz moj komentarz jako rade a nie zlosliwosc
            powodowana ignorancja, tak jak sugeruja tutaj pewne osoby.
            • zawszepolka Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 25.02.10, 22:17
              Iwono dziękuję za te słowa. Ja zawsze chylę czoła przed ludźmi, którzy mają w
              kulinariach więcej do powiedzenia niż ja. Może rzeczywiście jestem trochę
              przewrażliwiona i niesłusznie Twój komentarz odebrałam jako atak. Ja naprawdę
              doceniam każdą uwagę - i pochlebną i krytyczną bo przecież tak właśnie też się
              uczymy prawda? Ale z tymi krewetkami to ja się nie mogę zgodzić i już :)
              Fakt że nieobrobione są bardziej kruche, ale jak je krótko podsmażę na maśle z
              czosnkiem i posypię koperkiem to nic im się strasznego nie dzieje :)

              Uściski,

              e.
              • Gość: Iwona Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: 95.152.193.* 26.02.10, 11:41
                Mnie bardziej chodzilo o zachowanie smaku tych nieszczesnych
                krewetek... Te gotowe sa najpierw ugotowane a potem zakonserwowane i
                po odmoczeniu lub odmrozeniu tak naprawde nadaja sie do salatek na
                szybko, te surowe raw tiger prawns mozna zamarynowac lub wrzucic do
                sosu i ugotowac, sa o niebo lepsze. Ja tez kupuje gotowe do salatek
                i dla kotki... Pozdrawiam
        • Gość: senin skasowana, bo nie masz racji IP: *.QLD.netspace.net.au 24.02.10, 22:07
          Gość portalu: Iwona napisał(a):

          ze nie powinno
          > sie obsamzac krewetek juz ugotowanych, bo sie robia twarde,
          zostalam
          > oczywiscie pouczona, ze nie mam racji, a moja odpowiedz skasowana.


          bo faktycznie nie masz racji- krewetki nie zrobia sie TWARDE
          zrobia sie "sznurkowate" ale w dalszym ciagu moga byc do przyjecia

          ja od zawsze bebnie na forum, ze krewetki powinno sie przyrzadzac
          krotko, czasem nawet smazyc krocej niz minute, bo wtedy sa NAJLEPSZE

          ale krewetki to nie kalmary,ryba, czy malze... zbyt dlugie
          gotowanie nie uczyni ich niezjadliwymi

          ja nigdy nie smazylabym gotowanych krewetek, bo jest wiele innych
          sposobow ich jedzenia
          • Gość: Iwona Re: skasowana, bo nie masz racji IP: 95.152.193.* 25.02.10, 12:24
            Sama piszesz, ze robia sie sznurowate i nie smazysz, a jednoczesnie
            mowisz, ze nie mam racji.... A co do osoby, ktora pisze, ze
            niektorzy "tluka", nie rozumiesz, ze wiekszosc przepisow zostala
            wynaleziona i opracowana i sprawdzona, a kazdy z nas moze tylko
            dodac personal touch, istnieja pewne reguly dotyczace np.krojenia i
            smazenia miesa (kazde mieso inna temp i czas) czy tez mieszania ziol
            czy przypraw i odstepstwo od tego konczy sie "katastrofa" w kuchni.
            • Gość: senin Re: skasowana, bo nie masz racji IP: *.QLD.netspace.net.au 27.02.10, 04:38
              Gość portalu: Iwona napisał(a):

              > Sama piszesz, ze robia sie sznurowate i nie smazysz, a
              jednoczesnie
              > mowisz, ze nie mam racji....

              nie smaze gotowanych " bo sa lepsze sposoby ich przyrzadzania i
              jedzenia"
              napisalam ze robia sie sznurowate gdy sa gotowane/smazone zbyt
              dlugo - w niektorych przypadkach moze to byc zaleta na przyklad w
              salatkach

              co do (wspomnianego przez Ciebie konserwowania gotowanych mrozonych
              krewetek - moze to byc tylko stosowane w przypadku krewetek
              obranych
              zreszta niegotowane,mrozone bez pancerzykow tez sa
              zasypywane soda i smak maja mydlany.

              a przeciez gotowane krewetki kupione w pancerzykach nie maja
              zadnych konserwantow, podobnie jak mrozone cale

              wiem ze to Off topic ale to tak dla scislosci, jako ze Twoja
              informacja powyzej byla mylaca - nie wszystkie mrozone krewetki maja
              konserwujace srodki (jesli Bi-carb of soda mozna nazwac
              konserwantem ;)...
              • Gość: Iwona Re: skasowana, bo nie masz racji IP: 95.152.193.* 01.03.10, 11:36
                nie smaze gotowanych " bo sa lepsze sposoby ich przyrzadzania i
                jedzenia"
                napisalam ze robia sie sznurowate gdy sa gotowane/smazone zbyt
                dlugo - w niektorych przypadkach moze to byc zaleta na przyklad w
                salatkach
                Skoro sa lepsze spoosby przyrzadania to po co je smazyc??? Jaka to
                zaleta jedzeniae sznurowatych krewetek??? Dzieki za wyklad o
                krewetkach, mam kolezanke, ktora pracuje (technik zywienia) w
                przetworni krewetek w Polsce i mnie oswiecila na temat konserwantow,
                ale nie o tym pisalam.
                zreszta niegotowane,mrozone bez pancerzykow tez sa
                > zasypywane soda i smak maja mydlany.
                Nie spotkalam sie z ww krewetkami, sa TYLKO gotowane, nie ma
                surowych oprocz Tiger Prawns (w Anglii)
                • Gość: froks Re: skasowana, bo nie masz racji IP: *.chello.pl 13.05.10, 15:17
                  przetwornia krewetek w Polsce?:D
    • piotrazona no 24.02.10, 18:05
      A ja myślę, że każdy ma inne podejście do kuchni (jak zresztą i do
      innych wątków życiowych) - jeden będzie z zamiłowaniem tłukł w kółko
      te same "sprawdzone" potrawy i odważał wszystko co do grama, inny
      szuka smaków i ciągle nienasycony, jeszcze inny prozę
      kuchenną "doprawia" poezją, i cóż w tym złego?
      • Gość: realna Re: no IP: *.acn.waw.pl 24.02.10, 19:30
        w poezji nic.
        w gafomanii sporo.
        • tartoletka Re: no 28.02.10, 11:34
          oh!
          ja musze powiedzieć że uwielbiam zmęczona wieczorem usiąść przed komputerem,
          obejrzeć zdjęcia placka z jabłkami oraz przeczytać baaaardzo bogaty
          intelektualnie opis autorki cytującej wielkie autorytety jak np. Paulo Coelho
          okraszony (jak 15 poprzednich przepisów) notatka jak bardzo jej to przypomina
          beztroskie dzieciństwo na wsi/ wakacje we Włoszech/ poranki w sadzie jabłkowym w
          podstawówce. :)
    • Gość: jaga Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 16:22
      Ja bym powiedziała, że pseudointelektualna głębia, to przypadłość
      nie tylko blogerów, ale i telewizyjnej gwiazdy kulinarnej o nazwisku Makłowicz.
      Ten jego egzaltowany ton zmusza mnie do zmiany kanału.
      No i to, że nazwał kiedyś schabowego i pomidorową "kulinarną pornografią".
      Przesadził.
      • harleyquin Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 25.02.10, 17:37
        A mnie jest żal Liski. Widać, że chce przekazać coś prosto z serca.
        Nieumiejętnośc przekucia myśli w słowa sprawia, że zamiast pięknie, wzniośle czy
        poetycko, jest zazwyczaj żenująco, często zabawnie, a internauci robią sobie z
        niej jaja. To smutne do głębi.
    • Gość: hahah A mnie bawi. Ta. Forma pisania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.10, 11:38
      Tytuły. Dziwna maniera. Oddzielania kropką poszczególnych składników, które się
      składają na nazwę. Potrawy.
      Przykład.
      Manieryzm wspólny z tym
      blogiem.
      Wydaje mi się, że właśnie z tego bloga Liska go odgapiła.

      Formuła zresztą ochoczo stosowana nie tylko w przypadku tytułów. Ale i w środku
      tekstu. Ach. Te wypowiedzi o rytmie prozy, która próbuje udawać. Wiersz.
      Przedziwna lakoniczność. Jednowyrazowe zdania. Awangarda :))


      Nic nie poradzę, że to JEST zabawne :D I nie zamierzam przekonywać, że nie ma w
      mojej opinii krztyny zazdrości. Bo nie ma.

      • bene_gesserit Re: A mnie bawi. Ta. Forma pisania. 02.03.10, 12:07
        Imho pionierką tego stylu byla Marta Gessler w swoich felietonikach
        kulinarnych w WO. Nie wiedziec czemu, w ktoryms momencie
        zrezygnowała.
      • Gość: hahaha Re: A mnie bawi. Ta. Forma pisania. IP: *.acn.waw.pl 03.03.10, 19:29
        Wśród najbardziej pretensjonalnych blogów są mody: a to na zblurowane do granic
        idiotyzmu foty, a to na oddzielanie.kropkami. A to na ckliwe wspomnienia o babci
        smażącej konfitury. Potem jest wzajemne kadzenie sobie w komciach i interes się
        kręci:-)
        • estellea Re: A mnie bawi. Ta. Forma pisania. 04.03.10, 07:38
          No właśnie wszystkie na jedno kopyto, podpatrzone na blogach zagramanicznych
          -idiotyczne blurowanie, które nie wiadomo czemu ma służyć
          - podkładanie pod talerz serwetki albo kładą jedzenie bezpośredio na serwetce. Ciekawe kto tak normalnie jada, na serwetkach bez talerzy.

          a nabardziej żałosne są przesłodkie komentarze. Paw.
          napiszę komencik, to koleżanka wejdzie na moją stronę i też napisze komencik
          • Gość: Ofca Re: A mnie bawi. Ta. Forma pisania. IP: *.acn.waw.pl 04.03.10, 18:35
            Te jej zwierzenia znudzonej kury domowej - bezcenne. Codziennie sterczenie przy
            garach i mozolne sesje fotograficzne (koniecznie BLUUUUR), wklepywanie tych
            żenujących notek. I tak co dzień, aż do śmierci. Brrrr.

            • pieskuba Re: A mnie bawi. Ta. Forma pisania. 04.03.10, 22:55
              O matko, jaka ponura przyszłość mnie czeka :o)
    • aggax Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 04.03.10, 18:59
      pani_gienia napisała:

      > a dlaczegóż miał tą kampanię. bo taki świetny?
      > 74.125.77.132/search?q=cache:biRX95aop3UJ:tomasz.topa.pl/blog-z-dusza-reklamowany-na-billboardzie.html+whiteplate+m%C4%85%C5%BC&cd=2&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

      Klinknelam na ten link i od razu przyszlo mi do glowy, ze ten tomasz topa to mąz i ze te wszystkie komentarze pod tym artykulem, to on z liska pisza, poslugujac sie roznymi nickami. Bo az dziwne, ze az takie pozytywne komentarze. Na blogach to jeszcze mozna zrozumiec - jedna slodzi drugiej w komentarzach, zeby byl rewanz w postaci komentarza. A tutaj niby ktos postronny pisze o jakims bilbordzie, ktory gdzies tam zauwazyl jadac droga? Podejrzane to troche.
      No bo tak na chlopski rozum - widzicie jakis bilbord i idziecie pisac o tym w internecie, ze taki i taki bilbord bidzieliscie? Musialby to byc conajmniej szokujacy bilbord, czego nie mozna powiedziec o reklamie tego bloga.
      Poza tym tu na forum tez pojawil sie kiedys watek o tym, ze blog jest reklamowany. To na pewno liska pisala z innego nicka, albo jej maz, zeby sobie dodatkowa reklame zrobic.
      A w ogole to smutne, ze ona bezrobotna jest i przy garach tylko stoi. Niektore kobiety to nic ambicji w zyciu nie maja.
      • ania_m66 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 04.03.10, 21:06
        a ja od razu mam banana o twarzy gdy czytam nastepna "nigelle", ktora (podobnie jak 100.000 jakze "odkrywczych" bloggierek przed nia) usiluje przekazac calemu swiatu jak to gotowanie i jedzenie (w podtekscie sama autorka) jest zmyslowe. naprawde za kazdym razem mam ochote krzyknac: "o jeezu, naprawde?!!! no patrz, a ja w zyciu bym sama na to nie wpadla!!! wow!"
        te opisy jak to sie uwielbia z tej zmyslowosci tarzac w rybich watpiach, wylizywac paluchem pudelko po jogurcie owocowym bakomy, badz z luboscia wachac sery jadace skarpetka noszona przez tydzien`*. cudo, po rostu cudo :)))

        *) przyklady wyssane w palca. w oryginale przewaznie mietolenie reka ciasta drozdzowego, afrodyzujacy nieomal zapach wyciagnietego z pieca chleba i jedzenie dojrzalych owocow tak, ze sok scieka po paluchach i buzi i trzeba oblizywac tudziez tym podobne kwiatki prozy pseudoerotycznej.
        • aggax Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 04.03.10, 21:48
          ania_m66 napisała:

          > a ja od razu mam banana o twarzy gdy czytam nastepna "nigelle", ktora (podobnie
          > jak 100.000 jakze "odkrywczych" bloggierek przed nia) usiluje przekazac calemu
          > swiatu jak to gotowanie i jedzenie (w podtekscie sama autorka) jest zmyslow
          > e
          . naprawde za kazdym razem mam ochote krzyknac: "o jeezu, naprawde?!!! no
          > patrz, a ja w zyciu bym sama na to nie wpadla!!! wow!"
          > te opisy jak to sie uwielbia z tej zmyslowosci

          Bo przeciez zmysly w kuchni to rzecz esencjalna hi hi hi
        • Gość: yśty wiesz Anka,że mam to samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 23:15
          jak wczytuje sie w Twój tekst.
          No też mam " banana o twarzy",chociaż nie wiem co to znaczy.
          I nie wiem, czy ja się przy Twoich tekstach jeszcze
          rozwijam,ale na pewno , czytajac takie perełki:
          "niektorzy naprawde nie moga sie powstrzymac zeby nie klapac
          klawiatura aby tylko
          cos napisac.
      • 0lla Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 04.03.10, 21:28
        aggax napisała:

        > Klinknelam na ten link i od razu przyszlo mi do glowy, ze ten tomasz topa to mą
        > z i ze te wszystkie komentarze pod tym artykulem, to on z liska pisza,

        no rzeczywiście podejrzane. Facet jedzie do roboty, widzi bilboard z reklamą bloga i aą tak tym jest zafascynowany, że idzie do netu o tym pisać. Mówi, że zajrzał nawet do tego bloga i "Ogólnie blog bardzo ciekawy, przepisy zachęcają do wypróbowania. Gdzieś widziałem, że w onetowym konkursie na blog roku startował." No jaki zbieg okolicznosci!!! Ze akurat slyszal, ze to wlasnie ten blog do konkursu startowal! A przeciez tylko przypadkiem jechal ta droga i bilboard zauważył! Hahahaha

        Już widzę mojego męża, który jedzie do pracy, widzi bilboard i biegnie do internetu o nim pisać. I zagląda na blog i mówi, że jest bardzo ciekawy. Za debili ludzi mają czy co?
        Tylko osoba, która sama zawiesiła bilboard może o nim dalej pisać w internecie, by jeszcze większy rozgłos byl.
        • 0lla Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 04.03.10, 21:42
          Chociaz z jednym komentarzem pod artykulem musze sie zgodzic
          Z tym

          Co do bloga, to autorka sympatyczna, przepisy moze i ciekawe ale jej proby literackie i głębokosc przemyslen jest na poziomie liceum. Blogow o podobnej modnej kulinarno-podrozniczej tematyce mamy troche i wydaje mi sie, ze niejeden jest ciekawszy i o wiele bardziej dojrzaly.
        • super_benek Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 04.03.10, 23:33
          Pan Topa pisze bloga na temat szeroko pojętej reklamy i mediów, co
          oznacza, że zwraca uwagę na billboardy . A że kampania outdoorowa
          bloga to zjawisko chyba bez precedensu w PL, to się facet
          zainteresował i to opisał. Nie węszcie wszędzie podstępu.
          Zgadzam się z nim, że skuteczność kampanii byłaby dużo większa,
          gdyby była prowadzona w necie. A tłuamaczenie stroera, że chcieli
          trafić do tych zabieganych gospodyń, które nie przesiadują dużo w
          internecie, nie trafia do mnie zupełnie. Bo jak taka zabiegana
          gospodyni ma zapamiętać adres widziany na ulicy, a potem jeszcze
          pamiętać, żeby zasiąć do kompa i wejść na stronę? Do tego trzeba
          znacznie więcej niż zdjęcie chleba nadnaturalnych rozmiarów.
          O poziomie intelektualnym rozważań na blogach nie będę się
          wypowiadać, natomiast do samych przepisów zaczynam podchodzić
          ostrożnie . Jeśli ktoś prowadzi profesjonalnego bloga, codziennie
          zamieszcza przepisy i na dodatek pisze, że rzadko kiedy robi
          jakąkolwiek potrawę dwa razy, dla mnie oznacza to, że przepisy nie
          są wcale dopracowane i wyjątkowe. Tzn teraz, po licznych testach
          przepisów z blogów mam tę świadomość. Co innego, jak ktoś na galerii
          potraw napisze, że to był przebój imprezy albo męża nie dało się od
          lodówki odgonić. To jest prawdziwa rekomendacja:)



          > Już widzę mojego męża, który jedzie do pracy, widzi bilboard i
          biegnie do inter
          > netu o nim pisać. I zagląda na blog i mówi, że jest bardzo
          ciekawy. Za debili l
          > udzi mają czy co?
          > Tylko osoba, która sama zawiesiła bilboard może o nim dalej pisać
          w internecie,
          > by jeszcze większy rozgłos byl.
      • Gość: kasia Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.chello.pl 04.03.10, 21:40
        > A w ogole to smutne, ze ona bezrobotna jest i przy garach tylko
        stoi. Niektore kobiety to nic ambicji w zyciu nie maja.

        To juz troche przesada,krytyka bloga a wjezdzanie na czyjas
        osobe.Jesli ma mozliwosc nie pracowac a oddawac sie pasji to co nam
        do tego tylko pozazdroscic ,tylko niektorzy nie moga tego nie okrasic
        paroma kroplami jadu ; )
        Co do "pseudointelektualnego"sposobu prowadzenia bloga to
        owszem,denerwuje mnie taki.styl.pisania i czasami puste frazesy ale
        jak juz ktos wspomnial lubilam i nadal lubie wejsc i przeczytac to co
        autorka pisze..bije z tego jakies cieplo ktore nie jest
        wyrezyserowane i ktorego na blogach nie widuje. I mniej mnie na pewno
        irytuje ta forma wypowiedzi niz np to ze na pewnym slodkim
        blogu,ktory bardzo lubie,musze wpierw przejsc pzrez 50 komentarzy
        rozplywajacych sie pt alez sliczny ten serniczek ! nim dojde do
        komentarzy osob faktycznie wyprobowujacych przepis..
        ale tez jestem zdania ze blog to wlasnosc autora i jak mi sie nie
        podoba to nikt mnie tam nie trzyma..naprawde nie trzeba wylewac
        swoich frustracji na forum wtaki sposob jak autorka tego watku i co
        poniektorzy wypowiadajacy sie bo to juz nie jest konstruktywna
        krytyka

        Poczytuje to forum od lat,jak jeszcze nie bylo galerii potraw nawet i
        naprawde odechciewa sie tu wchodzic
    • Gość: julia1000 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 04.03.10, 20:55
      Prześledziłam cały wątek i jestem w szoku. Pseudointelektualna głębia blogów to
      pikuś w porównaniu z zawiścią, podłością i chamstwem większości wpisów.
    • Gość: coco Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 21:07
      Ludzie po prostu nie umieją sami nic zrobić, potrafią tylko sączyć jad na forum. Komu się chce to pisać? Wstyd.
      • Gość: swin_ka Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.abpl.pl 04.03.10, 23:57
        Co za podłość w komentarzach... Zwyczajna. Polska.
        O jakiej moja babcia już mawiała, kręcąc makowce i piekąc prawdziwy, wiejski
        chleb na fajerach...
        Ta lekkość chleba... Jak obłok. Od razu wyobrażam sobie Sekwanę. Płynę nią. Z
        chrupiącymi bruchettami, które ot tak wykonałam dla przyjaciół. Świeżutkie
        bagietki, jeszcze pamiętające pędzące ulice Italii, którym zerwana bazylia zdaje
        się grać: "ach mój miły, ach mój rozmarynie".

        Czy będę tam wczoraj? Kim będziemy jutro jak nie dziś? - zdaje się pytać
        skwiercząca w piekarniku bagieta.

        Oto przepis:
        - bagietka
        - 2 ząbki czosnku
        - oliwa
        - świeża bazylia
        - zioła
        • Gość: eliza Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 07.03.10, 20:16
          sikaaam:)))))
        • angelina25 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 07.03.10, 20:40
          Gość portalu: swin_ka napisał(a):

          > Co za podłość w komentarzach... Zwyczajna. Polska.
          > O jakiej moja babcia już mawiała, kręcąc makowce i piekąc prawdziwy, wiejski
          > chleb na fajerach...

          Hahahaha
          Dokładnie, nic dodać nic ująć! :DDD
    • Gość: Konrad Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.10, 22:46
      Typowa polska zawisc i burakowate myslenie.Blog polega na tym,ze
      daje mozliwosc publikacji kazdemu czlowiekowi bez wzgledu na jego
      poziom filologiczny.
      Drugim istotnym aspektem jest fakt,ze w ten sposob,po przez
      internetowa prezentacje, mozna sie swietnie realizowac i przedstawic
      ksiazke,film, fotki swojego autorstwa,ktore moga pierwszym stopniem
      do kariery autorskiej.
      Autorka jednego z postow probowala porownywach swojego
      prawdopodobnie banalnego faceta,ktory wraca z pracy(pewnie jakiejs
      fizycznej tyrki)i nie ma sie na blogowe publikacje i czy tez
      hobbystyczne zajecia autorskie.Pewnie koles siega po browca i gapi
      sie bezmyslnie w telewizor.Ale to nie znaczy,ze nie ma ludzi,ktorzy
      po pracy i czy po zajeciach,nie spedzaja wolnego czasu
      intelektualnie.
      • Gość: uLOLana Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 09.03.10, 21:37
        Ale o sso ci chozi Kondzio, bo nabelkotałeś bez ładu i składu. Masz na myśli, że
        gotowanie małży (ŁAAAAŁ), pisanie na ten temat koszmarnie grafomańskich wypocin
        i focenie zblurowanych fot to jakieś zajęcie intelektualne??? LOL
    • aguhha Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 08.03.10, 09:03
      Nie wiem co gorsze, czy pensjonarski styl pani, o której jest najwiecej
      wypowiedzi w tym wąktu, czy pisanie, że na "dziewicy omdlała cebula".
      Co to za ludzie piszą? Strasznie to głupie i infantylne.
    • jo.beth Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 12.03.10, 14:13
      Wiele osób robi błędy w pisowni zagranicznych produktów, ciągle
      ktoś pisze mozarela, mozzarela. Czasami wątpię, czy oni tych
      produktów rzeczywiscie używają. Na opakowaniu jest jak byk
      napisane. Pewnie zamiast mozzarelli pakują do potraw polski
      żółty ser a zamiast mascarpone philadelphie
      • mhr-cs nie znaja 12.03.10, 17:36
        jo.beth napisała:

        >> Wiele osób robi błędy w pisowni zagranicznych produktów, ciągle
        > ktoś pisze mozarela, mozzarela. Czasami wątpię, czy oni tych
        > produktów rzeczywiscie używają. Na opakowaniu jest jak byk
        > napisane. Pewnie zamiast mozzarelli pakują do potraw polski
        > żółty ser a zamiast mascarpone philadelphie

        tez tak mysle czytaja,
        ale nigdy nie jadli
        • Gość: panna alanna Re: nie znaja IP: *.128-66-87.adsl-dyn.isp.belgacom.be 14.03.10, 12:40
          Jeszcze gorzej: przepisuja skads przepisy, nie wyjasniaja nazw
          niektorych skladnikow lub po prostu nie tlumacza nazw i nie mam tu
          wcale na mysli nazw popularnych wloskich serow czy makaronow.
          Czasami mam wrazenie, ze sa to skladniki z kosmosu, w Polsce po
          prostu nie do zdobycia. Przypuszczam, ze czasami nie wiedza sami
          nawet co to i gdzie to kupic.
          Po prostu zenada.
          • 0lla Re: nie znaja 14.03.10, 13:15
            Niedawno temu na jakimś blogu widziałam przepis na makaron z "ruccolą"
            :D
            • pavvka Re: nie znaja 14.05.10, 16:30
              0lla napisała:

              > Niedawno temu na jakimś blogu widziałam przepis na makaron
              z "ruccolą"
              > :D

              I co w tym zabawnego?

              sjp.pwn.pl/szukaj/ruccola
    • aggax Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 14.03.10, 11:19
      Ostatnio bawią mnie panie "wilgotne". Co rusz wilgotna babka, wilgotny
      biszkopt, wilgotne ciasto... :))
      • Gość: anita77 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 15.03.10, 17:40
        Ja nie widzę w tym nic zabawnego, widzę natomiast, że ty jesteś podłym pustakiem
        spędzającym większość czasu na czytaniu i krytykowaniu rzeczy, które Cię nie
        interesują - to dopiero jest żałosne.
        Jesteś malutkim człowiekiem,którego dowartościowuje dokopywanie innym.
        • Gość: anita 666 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 17.03.10, 23:23
          a mnie sie zbiera na mdłości jak na słynnym blogu czytam po raz nty o "comfort
          food", ostatnio zdaje się, ze to byłą makrela rozciapciana z majonezem:-DDDDD
          ale ja w sumie się ciesze, że ona tak płodzi te swoje poematy, jest się z czego
          pośmiać.
          a foty faktycznie są przekomiczne - nieostro z przodu, nieostro z tyłu, kwiatek
          rzucony na talerz albo dziecko bez głowy:-DDDDDD
    • olalalalaaa Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych 17.03.10, 23:54
      mam identyczne odczucia bez zaglądania na blogi kulinarne, to chyba
      jest powszechnym zjawiskiem w sieci w myśl zasady im bardziej głupi
      tym na bardziej mądrego wykreować staram się
    • Gość: anita 77 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 18.03.10, 10:42
      Anita 666 zdecyduj się w końcu czy czytanie tego bloga Cię rozśmiesza czy
      przyprawia o mdłości? Moim zdaniem raczej powoduje u Ciebie silną frustrację?
      • Gość: anita 666 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 22.03.10, 21:30
        frustrację z powodu czego? czytania wypocin sfrustrowanej gospodyni domowej,
        która zamiast poświęcić cas dziecku, tłucze dzień w dzień głupoty na blogu???
        puknij się w łeb. napisz jeszcze, że "zawisczę", mam pryszcze i jestem
        siedemnastolatkiem albo "robię na kasie w tesco" hahahahahaha.
        • Gość: anita77 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 23.03.10, 08:40
          Puknęłam się w głowę i dalej uważam , że jesteś żałosna. W jakim celu czytasz
          wypociny sfrustrowanej gospodyni domowej? Tylko mi nie mów, że nie czytasz, bo
          masz bardzo dobrą wiedzę na temat jak często autorka tłucze głupoty oraz, że
          posiada dziecko.
          • Gość: anita 666 Re: Pseudointelektualna głębia blogów kulinarnych IP: *.acn.waw.pl 24.03.10, 23:36
            no pewno, że czytam, pisałam już o tym, świetnie się bawię na tym blogu.

            no to puknij się jeszcze raz:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka