10.03.04, 17:23
wlasnie wtrzachnelam kawal smazonego halibuta... pyyycha... przez chwile moje
podniebienie przenioslo sie do nadmorskiej smazalni ryb... lato, slonce,
piasek, wieczorna bryza, spokoj... ech ;) a za oknem niestety ponura miejska
rzeczywistosc...
jakie ryby najbardziej lubicie i w jakiej postaci... smazone, zapiekane,
duszone, w sosach, warzywach... przepisy mile widziane :)

pzdr,
KaGS.
Obserwuj wątek
    • kwieta4 Re: ryby 10.03.04, 17:33
      A ZNACIE TO?

      Ryba w śmietanie www.plurix.com.pl/wigilia.php#smietana

      Rybę odfiletować i pokrajać na półdzwonka (można wziąć filety bez ości - np.
      solę), osolić, oprószyć mąką, osmażyć na tłuszczu z obu stron, tłuszcz wylać.
      Jeżeli nie robimy tego dania na Wigilię - można w ten sposób wykorzystać
      pozostałe z wieczerzy kawałki panierowanego karpia.
      Sporą cebulę pokrajac w krążki, usmażyć na maśle na jasnozłoty kolor.
      Do kaseroli włożyć cebulę, dodać przecier pomidorowy, musztardę, paprykę
      (łagodną), rybę, zalać butelką śmietany, dusić powoli kwadrans (lub w
      mikrofalówce).
      Sos można przetrzeć (lub rozmiksować - ostrożnie wyjmując rybę - wtedy lepiej
      dusić w teflonowym rondlu na kuchni) - ja tego nie robię. Dosmakować solą,
      pieprzem, przed wydaniem posypać zieleniną.

      Tatar z wędzonego węgorza

      Na każdą osobę wziąć 20 dkg wędzonego węgorza, naciąć skórę i oddzielic ostrym
      nożem (zeskrobać ten najsmaczniejszy tłuszczyk ze skóry), oddzielic od ości i
      zemleć w maszynce lub wilku.
      Dodatki drobno posiekane: łyżeczka kaparów, pół małej cebuli (można zetrzeć na
      tarce), kiszony ogóreczek.
      Przyprawy: pieprz, sok z ćwiartki cytryny; jeśli jeszcze mało - oliwa czy sól.
      Można - jak przy konwencjonalnym tatarze - wymieszać wszystko w kuchni i
      podzielić (dwoma łyzkami) już gotowe na talerze, albo wyłożyć węgorzaa na
      talerze, na to żółtko a wokoło inne dodatki, zaś przyprawy podać "zbiorczo"
      wszystkim.
      Jeżeli coś zostało na drugi dzień - możesz spokojnie włożyć do lodówki i podać
      następnego dnia.

      Tatar z surowego łososia JADLAM!!!!!!! BYL B.DOBRY:))

      Na każdą osobę wziąć 20 dkg łososia (nie ma być wędzony tylko surowy), obrać
      skórę i szare mięso, usunąć ości i zemleć w maszynce lub wilku.
      Dodatki drobno posiekane: łyżeczka kaparów, pół małej cebuli (można zetrzeć na
      tarce), łyżka natki pietruszki.
      Przyprawy: oliwa, sól, pieprz, sok z ćwiartki cytryny.
      Można - jak przy konwencjonalnym tatarze - wymieszać wszystko w kuchni i
      podzielić (dwoma łyzkami) już gotowe na talerze, albo wyłożyć łososia na
      talerze, na to żółtko a wokoło inne dodatki, zaś przyprawy podać "zbiorczo"
      wszystkim.
      Smakosze dodają (obok) sos ze śmietany i posiekanego szczypiorku, soli,
      pieprzu. Próbowaliśmy i tak - jest OK!
      Jeżeli coś zostało na drugi dzień - nie próbuj zamrażać ani podawać drugi raz;
      uformuj z masy okrągłe obważanki i usmaż na patelni (najlepiej teflonowej, bez
      tłuszczu) DZIŚ WIECZOREM. Po usmażeniu możesz je spokojnie włożyć do lodówki i
      podać następnego dnia na zimno lub na ciepło.
    • hania55 Re: ryby 10.03.04, 17:42
      Moje ukochane ryby to: halibut, flądra, śledź i kergulena. Halibut, kregulena i
      flądra - po prostu z patelni (halibut w kawałkach, flądra w całości - oprószyć
      mąką, zostawić na 10 minut i smażyc w dosyć głębokim, bardzo mocno rozgrzanym
      oleju lub oliwie). Śledź - z cebulką w oleju albo w occie. W rejonach Morza
      Śródziemnego nie odmówię sobie miecznika z grilla. Poza tym uwielbiam karpia z
      pieca (dzwonka karpia obłożyć cebulą i zostawić w niej na 1 dobę, oprószyc mąką
      i piec obłożone wiórkami masła jakieś 25 minut) i karpia w galarecie z sosem
      chrzanowym (przepisu na karpia w galarecie z pamięci niestety nie podam :-)).
    • Gość: Liska Re: ryby IP: 81.210.125.* 10.03.04, 18:56
      Bardzo lubię ryby z grilla - właściwie obojętnie jakie. Latem smakuje mi
      wyjątkowo grillowany pstrąg z ziołami, czosnkiem i masłem. Uwielbiam kalamary z
      pieca tandoori i rybę wyłowioną prosto z rzeki, usmażoną przez moją babcię na
      patelni 20 lat temu...
    • Gość: Marghe_72 Re: ryby IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.03.04, 19:04
      Flądra nad polskim morzem.. na tekturowej tacce:) z obowiazkowym ogóraskiem
      Ryby z grilla skropione cytryną nad nie-polskim morzem ...albo pieczone w soli..

      W domu swiezy tunczyk (nie za czesto ze względu na cenę i nieosiągalnosć..),
      łosoś z patelni, łosoś pieczony, łosoś w cieście francuskim, łosoś w sosie do
      makaronu:).. czasami filety z jakiejś "normalniejszej" :) ryby - w cytrynie, w
      pomidorach

      tuńczyk z puszki tez sie liczy?
      a owoce morza?
      M.
      • bukfa Re: ryby 10.03.04, 19:13
        ieknie prosze o przepis na lososia w ciescie francuskim!
    • Gość: Marghe_72 Re: ryby IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.03.04, 19:24
      Kopiuję przepis Rafaelki, wg ktorego robiłam te pyszności:

      "100 g żółtego sera
      koperek
      szczypiorek
      niecała szkl. śmietany kremówki
      biały pieprz
      1 duże opakowanie ciasta francuskiego
      200 g wędzonego łososia
      2 limetki

      Ser zetrzeć. Koperek i szczypiorek posiekać i wymieszać wszystko razem z
      niewielką ilością (ok. 50 ml) kremówki, doprawić białym pieprzem.
      Ciasto rozmrozić. Ułożyć na cieście łososia, posmarować masą serową, zrolować.
      Piec ok. 30 min. (190 stopni).
      Limetki sparzyć. Z jednej wycisnąć sok. Druga limetkę pokroić w plasterki.
      Ok. 100 ml kremówki ubić, połączyć z pozostałą częścią śmietany, sokiem i
      skórką z limetki. Sos doprawić solą, cukrem i pieprzem. Strudel
      pokroić w plastry i udekorować plasterkami limetki. Podawać z sosem i np.
      brokułami"

      i tu wyjaśnienie w kwestii smietany:

      "No więc tak - potrzebujemy do wszystkiego niecałą szklankę kremówki ok. 200 -
      220 ml. Z tej ilości odlewamy trochę śmietany i mieszamy z serem, tak aby
      powstała z tego dość "zwięzła" masa serowa.

      Teraz z tego, co zostało, (czyli ok. 150 ml) odlewamy ze 100 ml i to ubijamy.
      Ubitą śmietanę łaczymy z tą nieubitą resztką, sokiem itd. Sos wtedy jest
      puszysty, a jednocześnie nie taki gęsty.

      Ja to wszystko robię na oko i szczerze mówiąc trochę mi trudno podać
      dokładniejsze ilości, ale mam nadzieję , że powyższe wywody są teraz w miarę
      zrozumiałe."

      Ja robiłam bez koperku:)
      M.
      • bukfa Re: ryby 10.03.04, 19:26
        dzieki!
    • baky Re: ryby 10.03.04, 19:35
      kags napisała:

      > jakie ryby najbardziej lubicie i w jakiej postaci... smazone, zapiekane,
      > duszone, w sosach, warzywach... przepisy mile widziane :)

      Wszystkie i w każdej postaci - byle świeże!!!

      Pstrągowi potokowemu (własnoręcznie złowionemu) nic nie dorówna!
      Nawet nadmierne "trącenie" go solą i pieprzem, to mezalians... Najlepszy jest
      sute - chrupiąca skórka! Do tego białe wysokoprocentowe chłodne conieco.
      Jeszcze do "conieco" genialny jest - jako zagryzka - pokrojony w porcyjki, w
      słoiku ułożony warstwowo, potraktowany pieprzem i lekuśko solą, zalany sokiem z
      cytryny do pełna i odstawiony na kilkanaście godzinek.

      Tatar z lipienia (nie łososia, z lipienia!) o żeszszszsz...

      Dalej: sandacz, np. po litewsku, sum w kapuście kiszonej i robiony w
      szybkowarze.

      Troć (własnoręcznie złowiona) wędzona, eeeeech...

      Łosoś duszony z porami w śmietanie!
      Śledzik w każdej postaci, leszcz, dorsz (po grecku), karpik w galaretce lub
      zapiekany z grzybami w śmietanie... Albo też w sosie grzybowym, jeszcze
      faszerowany kaszą gryczaną z grzybami i cebulką... Szczupak faszerowany,
      fląderka w cieście, robiona w głębokim tłuszczu lub z grilla (idealnie się
      układa i jest kompatibilna), albo wędzona... itd., itp. Wystarczy? :o))))
      • Gość: Maria Re: ryby IP: 213.199.253.* 10.03.04, 20:31
        O rany, ale narobiliście smaku. W lodówce mam tylko śledzia korzennego, chyba
        nie wytrzymam.
        Wszystkie ryby lubię: smażone, pieczone, duszone, gotowane, w galarecie.
        Maria
      • brunosch Re: ryby 11.03.04, 12:58
        znowu zaczyna... ;(((
        • baky Re: ryby 11.03.04, 15:14
          brunosch napisał:

          > znowu zaczyna... ;(((

          Dabra Bruno, uszanuję twoje zdanie i już nic nie napiszę o rybach. W ogóle nic
          nie napiszę! OK?
          • brunosch Re: ryby 12.03.04, 11:05
            A Bożebroń! Problem w tym, że rybięta lubię nade wszystko, a jak czytam to co
            piszesz, to siedzę w firmie i mogę sobie jedynie powyobrażać. A Ty tak, bez
            litości: a to troćka, a to lipień czy inny leszcz...
            • baky Re: ryby 12.03.04, 11:47
              brunosch napisał:

              > A Bożebroń! Problem w tym, że rybięta lubię nade wszystko, a jak czytam to co
              > piszesz, to siedzę w firmie i mogę sobie jedynie powyobrażać. A Ty tak, bez
              > litości: a to troćka, a to lipień czy inny leszcz...

              Z tym niepisaniem, to żartowałem :o)))
              Przecie bym nie wytrzymał... Ja także rybięta nade wszystko! Właściwie, to moje
              credo!!!
              Przyznaję jednak, że źle Cię zrozumiałem.
              Dowcipas:
              Spotyka się dwóch Czechów...
              - Cześć Jirzik!
              - Witaj Zdenku!
              - Słyszałem, że założyłeś kwartet! Prawda to?
              - A tak. A co?
              - No, to ilu was tam gra, trzech?
              - Nie, dwóch. Ja z bratem.
              - To Ty masz brata?!
              - Nie... A co?

              PS. Zrobiłem w ubiegły łikend dzikiego dzika...
              Pieczeń z uda i z części mięsa (kawałki wielkości dłoni) klasykę - po
              myśliwsku - w warzywach i sosie pomidorowo paprykowym. To drugie wyszło za mało
              pikantne. A pieczeń? No cóż...
              Zamiast uledz twoim sugestiom i swojej intuicji, uległem programowi Makłowicza
              (Bieszczadzki smak) i zrobiłem wg. przepisu pani leśniczyny, u któtej pan
              Robert gościł.
              Zrobiłem wszystko wg. przepisu.
              A więc, sucha bajca:
              Jałowiec (5 ziaren) + pieprz (10, no kilkanaście ziarenek) + ziele angielskie
              (tyleż samo) + liście bobkowe dwa. Zmieliłem to razem, dodałem łyżkę stołową
              (czubatą) kolendry i ciut majeranku (to od siebie). Na patelni rozgrzałem sól
              (łyżka czubata - stołowa), dodałem przyprawy, wycisnąłem 4 ząbki czosnku i
              mocno podgrzałem wszystko - mieszając. Aromat był za.... i wszystko mówiło mi,
              że to słuszna droga. Następni natarłem tym dzika i do lodówy na 5 dni.
              Po czym naszpikowałem sliwkami - niestety kalifornijskimi, bo obleciałem całą
              niemal Łódź i nie udało mi się kupić wędzonych. Gdzieś tam były, ale... z
              pestkami. No, to co? Miałem sobie zęby połamać?! Kupiłem kalifornijskie, nie
              pogryzły dzika w udo.
              Naszpikowanego podsmażyłem i do rondla! Jeszcze podlałem winkiem, wcisnąłem 2
              ząbki czosnku, dodałem jedno rozgniecione ziarnko jałowca, wrzuciłem 5 śliwek i
              do piekarnika (220 s. C) z tym!!! Na półtorej godziny. Po wyjęciu wyglądało
              pięknie. W konsystencji, jak trzeba! Pokriłem, doprawiłem sos i....
              Hmmmm... Wyszło do dupy! Mięso choć wyglądające piknie było GORZKIE!!!
              Rodzinka i znajomi mówili, że pycha, ale co mieli mówić?
              Porażka. Nie wiem (tzn. chyba wiem), albo proporcje bajcy były nie te, albo ta
              pieczeń taka być powinna. Jak to drugie, to ja dziękuję, nie dla mnie.
              Tak oto wygląda opowieść o dziku... :o)))

              • baky Errata 12.03.04, 11:49
                baky napisał:

                "uledz" - powinienem chyba napisać ulec? Nie wiem qrka...
              • brunosch pieczeń 12.03.04, 12:11
                Zastanawiam się, co dało taką goryczkę w mięsie i wyszło mi, że z pewnością
                czosnek. Bo ma do siebie to, że aromatyczny jest tylko świeżo wyciśnięty
                (pychota!), ale zostawić go na kilka godzin nie można, a co dopiero na kilka
                dni. Powiedzmy to sobie szczerze - śmierdzi.
                W podzięce za jednoosobowy kwartet:
                Pacjent leży na stole operacyjnym, nad nim pochyla się anastezjolog i pyta:
                - pan z Kasy Chorych, czy prywatnie?
                - Z Kasy!
                - ach, no tak... Aaaa kotki dwa!
                • baky Re: pieczeń 12.03.04, 12:32
                  ...hihihi... Dobre!

                  A wiesz, że na to nie wpadłem!
                  Cała winę zrzuciłem na... jałowiec! Błąd... no, cóż...

                  Przychodzi hipochondryk do lekarza.
                  - Panie doktorze, żona mnie zdradza, a mnie nie chcą rosnąć rogi!!!
                  - He, he... Panie, to nic, to tylko taka przenośnia z tymi rogami.
                  - Uffff, jak to dobrze. A już myślałem, że mam niedobór wapnia!!!

                  Pacjent u dentysty (na fotelu).
                  - Panie doktorze, jestem ćmą!!!
                  - ????? Panie, to po co Pan przyszedł do mnie?! Pan powinien iść do psychiatry!
                  - Ale tylko u Pana w gabinecie świeci się światło!!!
    • Gość: Pichciarz Re: ryby: informacje, katalogi, przepisy IP: *.proxy.aol.com 11.03.04, 01:48
      Informacje o rybach i przepisy:
      ryby.fishing.pl/polish.php
      www.delikatesyrybne.pl/p.html
      www.karp.pl/ryby.html
      Mam też linki angielskojęzyczne o podobnym charakterze - podać?
    • marghot Re: ryby 11.03.04, 08:01
      jak dlamnie rybka the best jest kergulena
      mniam
      • Gość: pinkink Re: ryby IP: *.oc.oc.cox.net 11.03.04, 08:18
        Polecam tilapie, ale moze byc kazda inna ryba.
        Robie pergaminowy pakiecik, dosc szczelnie zawiniety ale z miejscem na
        powietrze, wewnatrz filet z tilapii, z galazka kopru.
        Calosc do micro na ok.4 minuty. Na gotowa rybe klade kawalek masla bo jest to
        rybka sama w sobie nietlusta.

        Pycha!
    • kags Re: ryby 11.03.04, 10:28
      mmmm, bosko!!! :)))
      ja jakos nigdy za rybami specjalnie nie przepadalam... chyba, ze wspomniany
      przeze mnie halibucik, sola... ewentualnie losos zapiekany lub smazony
      najzwyklej na swiecie + sos czosnkowo-koperkowy.
      tak, sledziki... w oleju, smietanie, sosie musztardowym, "tatar" ze sledzia
      (salatka), salatka ze sledzia, grzybow marynowanych i cebuli, sledz w
      smietanie...
      hmmm, jeszcze sardele (a szczegolnie paste z sardeli), no i koreczki anchovies.
      pasty z piklinga i moja ulubiona kawiorowa. kiedys w sklepach mozna bylo dostac
      szprotki Piknik, bardzo mi smakowaly.
      no i jeszcze wedzona... ale tylko makrela... nie wiem, ale zadne tunczyki,
      lososie, wegorze i nawet halibut wedzony jakos mi nie wchodzily.
      z dziecinstwa... pamietam jak w wakacje chodzilismy z tata spiningowac w rzece
      Łeba na pstragi teczowe, smaku nie pamietam, ale te widoki :))) wlasciwie duza
      czesc dziecinstwa wakacyjnego spedzilam w okolicach Łeby... wiec rybki zawsze
      byly prosto od rybaka. a jak bylam zupelnie malym "srajdkiem" tata zabieral
      mnie zima na lód na zakole Wisly... ja na łyżwach, a tata nad przereblem... co
      my wtedy lowilismy??? plocie, okonki???
      no i jeszcze kiedys, kiedys z moim ex nalapalismy mase uklejek... zrobilismy na
      dzialce prowizoryczna wedzarnie... he, he... ale smakowaly!!!

      teraz w podniebieniu moim jakas rewolucja ;), ale to chyba przez to, ze jestem
      w ciazy ;) smakowicie tu wszystko opisujecie, chyba przejde sie do kuchni...

      pozdrawiam,
      KaGS.
    • Gość: trueba3 Re: ryby IP: *.powiat.bydgoski.pl / *.powiat.bydgoski.pl 11.03.04, 12:50
      ja też lubię wszystkie... ale nie wiem, co się dzieje, bo ostatnio mam tak, że
      kupuję np śledzia jakiegoś i on potem w lodówce leży i ja nawet nie mam ochoty
      go tknąć...

      ale zawsze zjem pstrąga z folii- na folii alu układam rybkę (najlepiej filet),
      posypuję solą, pieprzem, ziołami delikatnie, ze 2 wiórki masła, zawijam i na 10
      min do piekarnika... pycha, chyba zrobię sobie dziś to danko...

      a jeszcze ostatnio lubię z mikrofali: RYBĘ PO AMERYKAŃSKU (z ksiązki
      kucharskiej, niestety pomysł nie mój)
      na dnie żaroodpornego naczynia filety (kostki), potem majonez wymieszany z
      musztardą (po 2 łyżki), potem świeży ogórek starty na dużych oczkach i pomidory
      z puszki zmiksowane z 3 ząbkami czosnku.
      uwaga! ogórka trzeba odcisnąć jak najmocniej, bo potem za dużo wody jest.
      no i to wszystko do mikrofali na 10-12 min. polecam, taki lekki obiad, a i
      pracy nie za dużo.
      • Gość: kags Re: ryby IP: *.chello.pl 11.03.04, 13:13
        ta ryba po amerykansku brzmi smakowicie :)
        ja w piekarniku w folii alu robie lososia, doprawiam vegeta, troche soku z
        cytryny i ciutke masla... pieke zawsze na oko, na ostatnie kilka minut odwijam
        zeby troche wody odparowalo. swietnie smakuje do niego sos z twarozku + czosnek
        zmiazdzony + koperek + sol.
        • Gość: trueba3 Re: ryby IP: *.powiat.bydgoski.pl / *.powiat.bydgoski.pl 11.03.04, 15:02
          no bo jest smakowita. myślę, że do zwykłego piekarnika też można włożyć, tylko
          na dłużej ok. 30 min. na oko.
    • Gość: eska ryba w ryżowej pierzynce:) IP: 195.116.22.* 11.03.04, 17:05
      kuchnia.limanowa.net/modules.php?name=News&file=article&sid=17
      • kwieta4 Re: ryba 12.03.04, 00:17
        Zapiekana ryba w jabłkach i majeranku/POTRAWA RUMUNSKA/

        1 kg ryby (filetów),
        1 kg kwaskowatych jabłek,
        sól, pieprz,
        majeranek,
        cytryna lub sok cytrynowy,
        10 dag masła

        Obrać jabłka, pokroić w plastry. Filety posolić, posypać pieprzem, odstawić na
        godzinę w chłodne miejsce. W brytfannie ułożyć warstwę jabłek, posypać
        majerankiem, posolić, położyć ryby na warstwę jabłek, skropić sokiem z cytryny,
        dodać masło, wstawić do piekarnika na 25 minut. Podawać z frytkami oraz zieloną
        sałatą.


        RYBA W SOSIE KOKOSOWYM “Rysio Snajper” - Vonneguta
        dwie szklanki tartego orzecha kokosowego (czyli wiórki) wsypać do gazy nad
        miską. Zalać szklanką gorącego mleka i odcedzić. Ponownie zalać dwiema
        szklankami goracego mleka i odcedzić. Zebrany płyn to sos do polewania. jesli
        kokos nie jest swiezo starty, tylko wiorki paczkowane,
        warto dodac lyzke - dwie do sosu.. W rondlu wymieszać 0,5 kg pokrojonej w
        platstreki cebuli, łyżeczkę soli, łyzeczkę ziarnistego pieprzu i łyżeczkę
        zmielonego. Smażyć aż cebula zmięknie.. Dodac dwa kg pociętej na kawałki
        świeżej ryby i dusić pod przykryciem 10 minut. Odkryć rondel i polewać sosem
        rybe, az bedzie miękka a sos stanie się gęsty jak krem. Dodalem do sosu kostek
        rosolowa, bo bylo za malo slone
    • Gość: zdesperowana Re: ryby IP: 212.160.118.* 12.03.04, 10:58
      Mam problem od lat. Rozwikłajcie go autorytatywnie. Czy w końcu rybę przed
      smażeniem rozmrażać, czy nie? Sprzedawane długie filety trzeba chyba rąbać -
      jeśli nie rozmrozić przedtem. A jak się ma jakąś marynatę w planie, to najpierw
      rozmrozić, a potem czymś aromatycznym obłożyć?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka