Dodaj do ulubionych

Kłopoty z gołąbkami

IP: 81.210.87.* 15.09.10, 08:55
Witam. Przedwczoraj ugpotowałam gołąbki. Miałam beznadziejną kapustę - wielka, grube liście. Wyszły mi nie gołąbki a gołąby. Do tego zabrakło mi pomidorów na sos (lubię bardzo pomidorowe). Stwierdziłam, że dokończę jutro, po przyda im się jeszcze trochę gotowania i muszę podrasować sos, a było późno. Po pracy wstawiłam gar z gołąbkami, dorobiłam sosu i chciałam to trochę podgotować. Po chwili
zaczęło lekko walić spalenizną - efekt - kapusta na dnie gara czarna, wszystko przeszło zapachem spalenizny. Niezbyt mocnym, ale jednak. Przerzuciłam gołąbki do innego gara, sos wylałam. Czy jest jakiś sposób, by pozbyć się zapachu spalenizny- czy nawet jak zrobię nowy sos to będzie czuć że coś jest nie halo?
Obserwuj wątek
    • Gość: x nie lubisz podwędzanych gołąbków? IP: *.unitymediagroup.de 15.09.10, 10:06
      • Gość: JA Re: nie lubisz podwędzanych gołąbków? IP: 81.210.87.* 15.09.10, 10:21
        Uwielbiam, ale domownicy nie przepadają.
        Ale Ciebie chyba nie lubię.
        • dorota.be Re: nie lubisz podwędzanych gołąbków? 15.09.10, 11:05
          Obawiam sie, ze nic nie zmieni juz zapachu.
          Mleko przypalone (na powierzchni o wielkosci malego palca)nie zmienia smaku i zapachu.
          W przypadku golabkow mozna probowac z nowym sosem, ale czy to nie bedzie wyrzucanie dodatkowych skladnikow? Pozostaje przemoc sie i udawac, ze smaczne, albo od razu wyrzucic nie dokladajac nic wiecej.
          Mozesz natomiast zainwestowac niewielkie pieniadze w specjalna wkladke z dziurkami, ktora uniemozliwi przypalanie.
          • Gość: JA Re: nie lubisz podwędzanych gołąbków? IP: 81.210.87.* 15.09.10, 11:12
            Też się tego obawiam. Kiedyś gołąbki zrobiłam w piekarniku, w naczyni żaroodpornym. Nie wiem co mnie podkusiło z tym garem, chyba jakaś pomroczność mnie ogarnęła.
            Szkoda, bo się narobiłam jak głupia. Pozdrawiam.
          • ladyann77 Re: nie lubisz podwędzanych gołąbków? 15.09.10, 11:13
            Moja Mama na dnie gara układa kawałki słoniny wieprzowej ze skórą. Mało dietetycznie wychodzi, ale jeszcze nie zdarzyło się jej przypalić, a gołąbki kilkadziesiąt lat gotuje systematycznie, bo rodzina przepada...
            • Gość: yśty witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 11:41
              jeśli nie trzymasz ich w przypalonym garze to zrób próbę,czy farsz też jedzie spalenizną.
              Odwiń jednego i w innym pomieszczeniu(bo zapach pozostaje w kuchni na długo) obwąchaj i posmakuj sam farsz. Jeśli zapach jest- problem pozostaje,jeśli jest bardzo niewielki to pokuś się o przewinięcie wszystkich gołąbków do dobrze podduszonej kapusty(Zblanszowanej).Podduś je na nowo w otwartym garnku.Robota przy tym jest,ale uratujesz farsz. Możesz zrobić jeszcze inaczej- zblanszuj nową kapustę, wybierz stosowny garnek i zrób w nim taki przekładaniec- liść kapusty,farsz z odwiniętego gołąbka,znowu liść i znowu farsz. Całość podduś ale tu radzę bez przykrycia,by resztki spalenizny uleciały(takie dziwne duszenie).Nie zapomnij podlewać bulionem,wywarem jarzynowym czy sosem z gotowania grzybów. Jak całość dobrze się ugotuje otrzymasz taki torcik,zlej sos,wymieszaj z grzybami,zagęść śmietaną. Całość pokrój tak jak tort(najlepiej jak jest zimne. Przełóż porcje do miseczek, w których możesz podgrzewać potrawy w mikrofalówce,albo na talerze,zalej sosem każdą porcję i podgrzej przed wydaniem.
              Ale to wszystko pod jednym warunkiem,że nie śmierdzi spalenizną.Jeśli lekuchno zalatuje, to grzyby to zniwelują.
              A na przyszłość- w brytfannie układam na dnie liście kapusty nie nadające się na zawijanie. Na nich układam gołąbki,warstwa po warstwie. Na wierzchu układam liście kapusty. Nie podlewam niczym tylko szczelnie przykrywam i do PIEKARNIKA.Trwa to dłużej,ale zawsze mam masę sosu naturalnego,nigdy mi się nie przypala,a opiekanie czy duszenie trwa tak długo aż liście na wierzchu zaczynają brązowieć.Wówczas liście zwalam, zlewam sos,robię na nim sos grzybowy i gołąbki podlewam tylko takim sosem,albo odgrzewam je na tłuszczu(smalcu) na patelni.Podaję wówczas bez sosu. Pychota.
              • Gość: JA Re: witaj IP: 81.210.87.* 15.09.10, 11:55
                Dzięki yśty. Lubię czytać Twoje posty.
    • mhr-cs Re: Kłopoty z gołąbkami 15.09.10, 11:34
      Gość portalu: JA

      nastepnym razem
      jak wyjmiesz z lodowki
      to postaw na malutki "ogien"
      i nie zapomni miaszac,
      potrawy sie "osadzadzaja"
      a to powoduje
      ze sie przypalaja,
      jak sa bez opieki

    • bene_gesserit Re: Kłopoty z gołąbkami 15.09.10, 12:18
      W dawnych czasach, kiedy mleko ze sklepu trzeba bylo przegotowac, ratowalismy przypalone mleko, podgrzewajac je na malym ogniu przyryte zlozona lniana sciereczką. Caly podwedzany smrodek znikal z mleka, i wsiakal w sciereczkę.
      Moze na golebie tez to podziala?

      Ew. wywal kapuste i z nadzienia zrob wielki gar potrawki z mielonego.
    • jagoda85 Re: Kłopoty z gołąbkami 15.09.10, 12:47
      Przyznam szczerze, że w życiu nie przyszedłby mi taki pomysł do głowy, żeby podgotowywać gołąbki z sosem. Rzadko robię gołąbki, ale jeśli już, to tak jak to pisali, na dno naczynia daję liście kapusty, i tak samo na wierzch, podlewam słabym rosołem, lub nawet tylko wodą. Zawsze piekłam gołąbki w piekarniku, ale teraz robię to w szybkowarze, szybko się robią, i są bardzo smaczne. Sos dodaję tylko do tych gołąbków, które mam zamiar w danej chwili zjeść. Resztę sosu trzymam osobno,,inna sprawa, że jak już robię to "kopalnię" gołąbków, i część zamrażam. Obawiam się, że twoje gołąbki nie nadają się do jedzenia, no chyba, że lubicie posmak spalenizny. Ja kiedyś załatwiłam gar gołąbków, przez swoją głupotę. Ugotowałam sobie za mało ryżu, dogotowałam i letni dodałam do wystudzonego farszu. Gołąbki niestety skwaśniały, i poszły w kosz, ot głupota. Ale na błędach człowiek się uczy, następnym razem tak już nie zrobisz.
    • salsadura Re: Kłopoty z gołąbkami 15.09.10, 13:04
      Na przypalone nie poradze,ale ja swoje zawsze dusze w garze(wzgledy ekonomiczne sie klaniaja;)) i nigdy(odpukac:)!)mi sie nie przypalily.Na dno gara daje 2-3 lyzki oleju(na oko;)),potem ukladam liscie kapusty,na to golebie i znowu liscie.Podlewam rosolkiem rozpuszczonym w wodzie z obgotowywania kapusty.Dusi sie to,pyrka pomalutku,mieknie i nie przypala.Mniej wiecej w polowie duszenia dodaje pomidory z puszki(jak nie passata,to kroje sama) i dusi sie dalej.Uduszone i ostudzone golabki wyjmuje,sos "podkrecam",czyli szkle cebule z czosnkiem,dodaje jeszcze ze 2 puszki pomidorow(lubie mocno pomidorowe),ziola,sol,pieprz,cukier,zalewam plynem spod duszenia i pozwalam mu sie troche zredukowac.Golabki z powrotem do sosu i gotowe:).Lubie z mizeria(koniecznie na tym samym talerzu) i koperkiem.Acha,do nadzienia daje troche suszonych pomidorow.Mniam!
      • Gość: JA Re: Kłopoty z gołąbkami IP: 81.210.87.* 15.09.10, 13:14
        Mnie się też zawsze udawały, ale teraz ta wielka kapusta (bałam się za bardzo grzebać w tym garze, aby się nie rozwaliły, stwierdziłam że trzeba to dłużej pogotować, bo kapusta będzie twarda). Ale najgorzej zrobiło to gotowanie na raty. mhr-cs chyba miała rację z tym podgrzewaniem. Jak robiłam gołąbki za jednym zamachem nigdy mi się nie przypaliły (kapustę na dno też kładę). Dzięki wszystkim za rady. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
        • nexstartelescope Re: Kłopoty z gołąbkami 15.09.10, 14:04
          Duże liście są najlepsze, bo najwygodniej zawijać w nie farsz :) Ja ten gruby nerw, idący od nasady liścia zawsze ścinam równo z resztą, jeszcze przed sparzeniem. Nie czuć głąba i nic się nie łamie przy zawijaniu :)
          • qubraq Re: Kłopoty z gołąbkami 15.09.10, 16:56
            W kramie bazarowym mojej pani Małgosi na AL. Lotników są gołąbki w grubej panierce ale jak sie okazalo to jest mielone mięso z "kapusty faszerowanej" panierowane paciają warzywną
            z przewagą kapusty; Jedliscie kiedys cos takiego - jak to smakuje taki kotlet nie-kotlet?
    • Gość: JA Re: Kłopoty z gołąbkami IP: 81.210.87.* 16.09.10, 08:54
      Ostatecznie obrałam gołąbki z kapusty. Świeżą kapustę pokroiłam byle jak,podgotowałam na kostce, starłam na grubej tarce cebulę, poddusiłam na maśle, poddusiłam z czosnkiem świeże przetarte pomidory, wszystko zmieszałam, przyprawiłam. Wrzuciłam w to mięso z gołąbków.
      Spalenizny nie było czuć zupełnie, wyszły klopsiki w sosie gołąbkowym. Smaczne.
      Dwa dni roboty, aby zrobić klopsiki ...ech
      • qubraq Re: Kłopoty z gołąbkami 16.09.10, 15:39
        Nie narzekaj... dwa dni... ja juz zyje 26 481 dni i jakos to musze znosic... :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka