lis_ka
25.04.04, 14:42
Tak długo tęsknym wzrokiem patrzyłam na najnowszego 600 W "szatana", model mr
5550 bc-hc, że wczoraj niemąż podarował mi go, a ja postanowiłam Wam zdać
relację z moich pierwszych doświadczeń.
Dotychczas używałam 300 W, prostszego modelu, który pójdzie na zasłużoną
wcześniejszą emeryturę, a tymczasem... młodzież wkracza do akcji.
Zachwyt nr 1: Kruszenie lodu.
pamiętam, że ktoś kiedyś pytał, czy to możliwe. Ten model ma specjalne ostrze
i stalowy koszyczek do tego celu. Wczoraj wieczorem po raz pierwszy
kruszyliśmy lód do drinka - trwało to kilkanaście sekund, a w efekcie
uzyskaliśmy pół dzbanka elegancko pokruszonej materii.
Zachwyt nr 2: Koktajle z mrożonych owoców
Wcześniej, żeby zrobić koktajl, musiałam czekać, aż owoce rozmarzną, ew.
podgrzewać je w garnku. Teraz wrzuciłam wszystko do dzbanka,
założyłam "końcówkę do koktajli i puree" i wyszedł mi przepyszny koktajlik.
Dołączony do urządzenia dzbanek jest odpowiedniej wielkości, niezbyt duży, z
gumowymi dodatkami, dzięki którym nie ślizga się w ręku.
Zachwyt nr 3: moc urządzenia i jej regulacja
Minusem jest to, że blender jest sporo cięższy od 300 W "brata", ale dzięki
swojej mocy rozprawia się z miksowaniem błyskawicznie. Ma 12-stopniową
regulację i przycisk turbo. Zauważyłam też, że noże miksujące są z innej,
lepszej stali.
Podoba mi się też to, że rózga do ubijania białek jest większa, a końcówka do
miksowania ma inną budowę z funkcją "anty splashing", dzięki której miksowana
substancja nie bryzga po ścianach.
Miłe, że to ustrojstwo rozwija się i widać, że jego producenci wiedzą, co
zrobić, żeby je udoskonalić i ułatwić nam życie.
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli tego urządzenia:-))