Gość: El Padre
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.05.04, 21:51
Buożesz ty mój, jak ja tęskniłem. Nie dzwonił, nie pisał, nie dawał znaku życia. Ogórek małosolny.
No i nagle, zupełnie niespodziewanie, tak bez uprzedzenia, kiedy z pewną nieśmiałością
nurkowałem w beczce z przesolonymi, zeszłorocznymi kapciami, mój wzrok nartafił na piętrzącą się
w pobliżu beki ogromniastą zieloną stertę malusieńkich, zieloniutkich jak wiosenna trawa, twardych
kwaszeniaków. Poczułem jak mocniej zabiło mi serce. Krople potu wystąpiły na czoło. Zbliżyłem się
na drżących nogach i położyłem stęsknione dłonie na tych małych kolczastych ogóreczkach. A
potem bez opamiętania. Sru, dwie garści do torby, potem jeszcze i jeszcze, a wzrok już nerwowo
rozgląda się za kępą pachnącego kopru. Jest! Jeszcze tylko czosnek i pędem, bocznymi dróżkami
prosto do domu. Pachnie w całej kuchni. Myślę, że przy tej temperaturze za dwa dni zanurzę z
lubością łapę w kamionce. Nie podzielę się z wami. Nie liczcie na to. Po prostu, zazdroście i niech
wam ślinka cieknie!