Dodaj do ulubionych

Do frakcji orientalistów

24.06.04, 09:38
Senin, Nostromo i inni forumowi orientaliści - mam parę pytań i będę
wdzięczna za odpowiedź :-)

Po pierwsze, czy pichcicie na woku na kuchence gazowej czy elektrycznej? Czy
w ogóle robienie czegokolwiek na woku na płycie elektrycznej ma sens?
Chciałam zrobić w weekend bakłażana na ostro według przepisów Senin i
zastanawiam się, czy uda się go zrobić w woku, czy będę się posiłkować
ciężką, głęboką patelnią.

Po drugie, czy macie jakiś ciekawy pomysł na niezbyt tłustą morską rybę, np.
dorsza, ale tak, żeby ją zrobić na ostro? Ostatnio dołączyłam do grona
fascynatów sambala ;-)
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: Do frakcji orientalistów 24.06.04, 10:05
      Aaaa, witamy, witamy!
      Haniu, wszystko co robię, to na dużej, starej patelni bo nie mam woka. I
      chociaż dużo dobrego czytałem o tym naczyniu, to jednak kupno odłożę sobie na
      później.
      Co do dorsza:
      Pokrój w 2 cm kostkę, zalej sosem sojowym + starty czosnek + ostra papryka +
      suszony imbir - niech leży jakieś 30 min.
      Warzywa (papryka, cebula, szczypior, grzyby) też pokrój w spore kawałki i włóz
      do miseczki z sosem sojowym + pieprz + sambal
      Z jajka + mąki zrób lejące się ciasto, maczaj rybę i wkładaj na bardzo gorący
      tłuszcz - ma być go sporo, smażenie błyskawiczne. Po zezłoceniu 1 - 2 min rybę
      wyjmij, zlej nadmiar tłuszczu i wrzuć warzywa też na szybko. Po krótkiej chwili
      wlej zawiesinę, w jakiej moczyła się ryba i starannie mieszaj. teraz dodaj
      powtórnie rybę. Spróbuj, czy nie trzeba jeszcze dodać sambalu, lub czego
      innego. Jeszcze minuta i gotowe.
      • hania55 Re: Do frakcji orientalistów 24.06.04, 10:11
        Brunosch, dziękuję za przepis i słowa pocieszenia a propos nieużywania woka :-)
        Zrobię w weekend albo taką rybkę albo bakłażana w/g przepisu Senin i już nie
        mogę się na kolejne eksperymenty wschodnie doczekać!
        • baky Trzy grosze... 24.06.04, 10:33
          Mam wok, ale patela sprawdzona też się nada. W woku poprostu wygodniej.
          Szybciej się rozgrzewa.
          Co do przypraw, to daj do takiego dorsza, zresztą do wszystkiego (ja ostatnio
          nie mogę się opędzić), na koniec pichcenia oleju sezamowego. Oszczędnie -
          jakieś 15 kropelek. Ten olej robi cuda!!! Daje niebywały przypalony, piękny
          aromat, a i smaku dodaje. Rzekł bym, że ożywia potrawę i dodaje jej orientalnej
          nonszalancji. Jest zrobiony z prażonego sezamu. Bajka! Kup koniecznie!!!
          • hania55 Re: Trzy grosze... 24.06.04, 10:44
            Mam olej sezamowy. Robiłam już dorsza z imbirem, dymką, sosem sojowym i olejem
            sezamowym. Dobry był! Ostatnio dodawałam olej sezamowy do ryżu basmati. Pycha!
            Można sam ryż wcinać ;-)
            • reaa Re: Trzy grosze...do Hani 24.06.04, 16:13
              Haniu, a jak robisz ryz basmati?
              Jakis specjalny kupujesz?
              Jak zrobic ciekawie ryz? (np.zolty?)

              Sorki za moje pytania, zaczynam dopiero pichcic.
              • hania55 Re: Trzy grosze...do Hani 24.06.04, 16:37
                Kupuję ryż basmati i gotuję go w ilości wody 2 razy większej niż objętość ryżu.
                Na sam koniec, kiedy ryż już wchłonie wodę, skrapiam go olejem sezamowym. Tzn.
                dopiero raz tak zrobiłam i był ten ryż b. dobry :-)
      • reaa Re: Do frakcji orientalistów 24.06.04, 12:35
        Brunosz: rybka ma byc w kostce/mrozona czy swieza?
        • brunosch najlepsze 24.06.04, 12:43
          są świeże filety z jakiejś białej ryby - oczywiście z dorsza, ale też bieługi
          nawet z karpia. Warunek - brak ości, bo potem strach jeść. ;)))
    • the_ladybird Re: Do frakcji orientalistów 24.06.04, 10:26
      hania55 napisała:

      > Po pierwsze, czy pichcicie na woku na kuchence gazowej czy elektrycznej? Czy
      > w ogóle robienie czegokolwiek na woku na płycie elektrycznej ma sens?

      podobnież nie ma. Ja mam właśnie elektryczną i skutecznie zostałam zniechęcona
      do kupna woka, bo wg bardziej doświadczonych ode mnie, potrzebna jest b. wysoka
      temperatura, której przy prądzie po prostu nie da się uzyskać. Prawda to?
    • baky A ja se dzisiaj kupię... 24.06.04, 11:32
      ... jalapeno i świeży majeranek (w doniczce), bo cza będzie coś po "a'la
      tajsku" w łikend cyknąć ;O)
      • Gość: goldi Re: A ja se dzisiaj kupię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 06:48
        To jalapeno i swiezy majeranek to faktycznie bardzo tajskie są....:)
    • Gość: senin no to ja was zaskocze... IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 24.06.04, 11:42
      zaskocze, co do woka.

      Otoz ja od lat paru uzywam woka wlasnie na kuchence elektrycznej. Najwyzsza
      temperatura oczywiscie.
      Z tym ze moja elektryczna ma znacznie wyzsza temperature niz standardowy palnik
      gazowy.

      Moi znajomi z Singapuru gdy tylko przyrzadzaja cos naprawde "wokowego"
      (np "mee" - czyli makaron) uzywaja do tego turystycznej butli gazowej ze
      specjalnym duzym palnikiem. Ja kiedys nawet mialam kuchenke gazowa ze
      specjalnym palnikiem do woka, ale , ze tak powiem... o kant woka rozbic...chyba
      cisnienie gazu musi byc bardzo wysokie.

      a zatem uzywam palnikow elektrycznych i chwale sobie.
      Wprawdzie nie ma tego dymnego smaczku, ale wychodzi bardziej niz dobrze.

      Co do baklazana. Mozesz smialo robic w woku. To znaczy chilli, cukier,korzen
      imbiru , pomidor, cebula - w takiej wlasnie kolejnosci- teraz sos rybny (bedzie
      troche "pachnialo") i na koniec baklazan (wczesniej oczywiscie usmazony na
      glebokim oleju - bardzo goracym by baklazan nie pil oleju)

      Baklazana smaze oczywiscie po opruszeniu sola dla wyciagniecia goryczki.
      po dodaniu cebuli mozesz dodac jakies zielone liscie, np. bak choy lub szpinak

      !! bardzo wazny jest swiezy imbir!!!, w przepisie podanym wczesniej chyba
      pominelam przez nieuwage


      Co do ryby - wszystkie prawie tajskie przepisy opieraja sie na sambalopodobnych
      przyprawach. Polecam.

      postaram sie podeslac jakis przepis w weekend
      • hania55 Re: no to ja was zaskocze... 24.06.04, 14:32
        Senin, a masz płytę elektryczną, czy takie spiralki?
      • Gość: n0str0m0 "specjalny duzy palnik"! IP: 202.172.58.* 25.06.04, 04:34
        tym palnikiem mozna mosty spawac...
        (dopisuje, bo po przeczytaniu "turystyczna..." mialem w rozumie wizerunek paliwa... turystycznego)

        a o tym juz szopen pisal i senin
        mimo to powtarzam
        gotowanie na TAKIM ogniu wymaga opanowania sztuki
        ster-frajowania
        czyli jest nie do pogodzenia z gotowaniem mojej mamusi
        co sos miesza lyzeczka delikatnie trzymana w dwu paluszkach
        :)

        dodam od siebie
        gotowanie potraw w woku goracym
        bardziej przypomina zawody w ukladaniu kostki rubika
        (gdzie kostka jest z polplynnego metalu)
        sztuka polega na tym
        ze sie WIE ile czasu jaki produkt sie potrzasa na ogniu
        (mierzonym w "podrzutach" woka)
        po jakim czasie odsuwa na bok by "ostyglo" czy poddusilo pod pokrywka...

        wie sie rowniez ile i w jakiej kolejnosci dosypac i dolac przypraw
        i nigdy nie wsadza palucha by "skosztowac czy juz a moze jeszcze czegos..."

        to tyle wymadrzania sie o woku

        co do ryby
        troche sie odwroce kocio-ogonem
        i opowiem dykteryjke

        znam wlasciciela trzech restauracji
        codziennie kupuje on dostawe samonajswiezszej ryby
        i wiezie do restauracji numer jeden
        na koniec dnia niesprzedany towar wiezie do restauracji numer dwa
        na trzeci ryba trafia do restauracji namber trzy

        pierwsza knajpka to japonskie saszimi
        druga chinska rybka na parze
        trzecia - hinduskie kari

        i takie jest moje podejscie do wszystkiego co z wody

        pierwsze w rankingu sa surowizny
        od homara, krewetki, ostrygi do ryb tlustych bialych i czerwonych

        drugie - ryby gotowane na parze

        na smutnym koncu sa te ktorych zapaszek zamordowac trza smazeniem
        slodko-kwasnoscia, sambalem lub kari

        poniewaz trudno jest polecac domowe saszimi
        bo...
        swiezosc ryby, znajomosc rzemiosla
        (z wyjatkiem tunczyka i lososia - te sa banalnie proste... ale...)
        zamiast - polecam ryby gotowane na parze

        te generalnie sie po oczyszczeniu nacina lub nie w poprzek boku
        soli i po polozeniu na ruszcie parownika
        (ja uzywam garnka do ryzu z wkladka)
        dekoruje wiorkami imbiru (zapalki)
        i diagonalnymi krazkami swiezej czili

        do wody pod ryba mozna dodac wietnamskiego sosu rybnego
        lub/oraz przypraw do tomyam (trawa cytrynowa, czili, imbir...)
        a i krewete lub dwie dorzucic mozna
        i po ugotowaniu ryby otrzymuje sie zupsko ze hoho

        ale mozna i na zwyklej wodzie
        (dla purystow)

        rybe podaje sie oblozona koriandrem lub/i poszatkowanym szczypiorkiem lub/i czili
        na sosie sojowo-olejowym
        do tego zwykly bialy ryz
        i poszatkowane swieze czili polane jasnym (rzadkim) sosem sojowym...

        no i jeszcze ten tomyam spod rybki w miseczce

        smacznego

        nostromo
        • hania55 Re: "specjalny duzy palnik"! 25.06.04, 10:23
          Teraz się Twój tekst pokazał. B. fajny pomysł na rybę i zupę rybną. Zachowam na
          przyszłość :-)
    • ampolion Re: Do frakcji orientalistów 24.06.04, 16:06
      Są dwa rodzaje woka: taki z dnem okrągłym i taki z dnem płaskim. Z dnem
      okrągłym tylko na normalnym ogniu, z dnem płaskim także i na palniku
      elektrycznym.
      • Gość: szopen Re: Do frakcji orientalistów IP: 204.79.89.* 25.06.04, 05:14
        Witam i powiem wam, ze aczkolwiek moze zabrzmi to smiesznie zgadzam sie ze
        wszystkimi wypowiedziami w tym watku. (jak dodtad)
        Wok dziala tylko na kuchni gazowej, na elektrycznej nie ma sie co mordowac,
        tylko normalna patelnie. W normalnej patelni tez mozna zrobic cos dobrego.
        Woki z plaskim dnem sa ale to po prostu normalna patelnia z wysokim brzegiem.
        Z drugiej strony to wiele razy widzialem jak ktos gotowal orientalne jedzenie w
        duzym aluminiowym garnku (takim ze 6 litrow, najtanszym) na elektrycznej
        kuchence i tez bylo dobre. Bylo takie powiedzenie o baletnicy...

        Co do gotowania ryzu to jak dotad nie widzialem na tym forum (aczkolwiek dlugo
        tu nie zagladam) najwazniejszej rady co do gotowania ryzu:

        - najlepiej miec do tego specjalne urzadzenie tzw. RICE COOKER.

        Moim zdaniem najlepsze sa firmy National z Fuzzy Logic controls.
        Tutaj najmnieszy model kosztuje ok 100$ ale naprawde warto.
        Jest kubeczek do mierzenia ryzu, nalewa sie wody do odpowiedniej kreski,
        naciska guzik i ryz wychodzi znakomity. Mozna tez uzywac do gotowania na parze
        (aczkolwiek ciut male) i do robienia rice porridge itd itd.
        • hania55 Re: Do frakcji orientalistów 25.06.04, 09:08
          Urządzenie do gotowania ryżu, powiadasz... Chyba sobie jednak za te 100 USD nie
          zafunduję pozostając przy mierzeniu okulistycznym, czyli na oko :-)
          • Gość: senin nie sluchaj szopena, haniu ;))) IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 25.06.04, 12:29
            bo po pierwsze : wok na takim palniku elektrycznym jak ja mam (spiralnie
            zwiniety "pret"), dziala lepiej niz na gazie (w koncu eksperymentuje od 15 lat
            i - choc sama nie ekspert, w domu mam eksperta "rozpuszczonego jak dziadowski
            bicz" na kuchni singapursko - chinskiej, a delikatny w ocenach to on wcale nie
            jest, taki "prosto z mostu" facio)

            po drugie: rice cooker, haniu, to nie zadne 100 dolarow. Ja moge tutaj w AU
            kupic za 40 - ok 12zlotych polskich, a ostatnio pokazaly sie nawet takie male,
            na dwie osoby za $20, tzn za 60 ZP

            ja przez pierwsze 5 lat gotowania ryzu (codziennie) uzywalam zwyklego garnka,
            od jakichs 10 lat "jade" na rice cooker - wygoda ogromna

            I jeszcze jedno: gdy kupowalam moj rice cooker , wybralam jeden z najtanszych,
            bo nie bylam "przy kasie" . Od tego czasu bylo wiele lat tlustuch w moim zyciu
            i nigdy jakos nie zapragnelam zmienic tego "rice cookera" podlej marki
            na "super dooper". Ten stary wciaz dziala jak sie nalezy.

            Proponuje kupic taki ze sredniej polki, poglady nt kupowania rzeczy drogich "bo
            to w koncu taniej wychodzi" przewartosciowalo sie ostatnio.

            pozdrawiam
            • Gość: Pichciarz Re: nie sluchaj szopena, haniu ;))) IP: *.proxy.aol.com 27.06.04, 00:04
              Senin: zgadzam się jak najbardziej. Też mam najbardziej podstawowy
              rice/vegetable cooker, plastikowy, taniutki, bez wymyślnych "udogodnień", który
              świetnie mi działa od 3 lat. Wspaniałe ziemniaki, ryż, i co tam jeszcze.
              Ale istnleje jeszcze jedna opcja, cooker mikrofalowy, są i takie. Załączam
              obrazeczek i link:

              www.sharpknives.com/gourmets_toolbox_pages/joyce_chen_rice_cooker_steamer
              .htm
              • Gość: P. Re: nie sluchaj szopena, haniu ;))) IP: *.proxy.aol.com 27.06.04, 00:13
                Trzeba inaczej. Weść tutaj i wpisać w Seatch RICE COOKER, wtedy wejdzie.
                www.sharpknives.com/index.htm
          • Gość: senin nie mam nic naprzeciwko, szopen :)) IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 25.06.04, 12:33
            tak tylko prowokuje.
        • Gość: Pichciarz Re: Do frakcji orientalistów IP: *.proxy.aol.com 26.06.04, 23:53
          Jest taka ogromna ilość elektrycznych "ryżowników" o najprzróżniejszej
          konstrukcji, że mówienie o jednym produkcie jako o "najlepszym" modelu jest
          zupełnie niewłaściwe bo nikt ich wszytkich nie stestował. Ot, kupił ktoś jakiś,
          działa zadowalająco i zaraz "najlepszy".
          Swoją drogą tak i musi być: zdecydować się na któryś ze względu na funkcje (czy
          gotuje na parze jarzyny?...), cenę, rozmiar, producenta, kupić i zdecydować czy
          to jest właśnie to.
          images.google.com/images?q=rice+cooker&ie=ISO-8859-1&hl=en&btnG=Google+Search
    • hania55 Nostromo 25.06.04, 09:09
      Coś Ty napisał, że kiedy próbuję odczytać Twój post wyskakuje mi
      komunikat "wiadomość nie istnieje lub została skasowana" ;-)
      • Gość: n0str0m0 alez nic tym razem :) IP: 202.172.58.* 25.06.04, 10:07
        nic takiego coby trza "wycinac"

        faktem - to forum pomimo braku formalnego "opiekuna"
        tez jest cenzurowane
        kiedys w watku o potrawach relaksujacych
        podalem link do strony o gotowaniu z marycha

        nie przezyl nawet pol godziny
        i sladu nie pozostalo

        tym razem jednak to chyba tylko twoj komputer :(

        nostromo
        • frank4 Re: alez nic tym razem :) 25.06.04, 10:31
          Gość portalu: n0str0m0 napisał(a):

          > podalem link do strony o gotowaniu z marycha
          > nie przezyl nawet pol godziny
          > i sladu nie pozostalo

          Ciekawa sprawa! Szkoda...

          PS. Czasy studenckie (końcówka PRL-u), jesteśmy ze znajomkami w Stańczykach na
          Mazurach... Marycha się skończyła... Piszemy telegram do znajomego o takiej
          treści: "Zabieraj Marysię i przyjeżdżaj!!!" - pełna konspiracja :O))

          > nostromo
    • baky Co robić? Szto dzjełac? No szto??? 25.06.04, 13:20
      Kupiłem wczoraj sos hoisin, jalapeno (kosa!), świeży majeranek i 2 donice
      bazylii (na pesto), ale kompletnie nie mam pomysłu na łikend, co do
      orientalizmu, a chciałoby się... Może coś na grill, bo będzie?
      Znowu ryba? Bakłażany? Nie mam weny, cholera!
      • brunosch a może 25.06.04, 13:26
        tym razem mięso?
        Jakieś normalne, świnka na ten przykład podsmaczona świeżym majerankiem i
        szczyptą jalapeno (żeby nie zabić ani smaku mięsa, ani gościa jakiegoś :)).
        A co do majeranku - już chyba palma mi odbiła, bo wyjadam go z makaronem +
        oliwa + czosnek (ŚWIEŻY!!!) + drobno pokrojony majeranek, no i pieprz.
        Wysłuchiwać muszę uwag, że niedługo to mi zielone liście z uszu wyrosną...
      • Gość: n0str0m0 w sprawie bazylii IP: 202.172.58.* 26.06.04, 08:22
        swiezej

        moj ulubiony bazyliowy szlagier
        bazylie zmaltretowac w mozdzierzu

        (tu sie pochwale - kamiennym z wulkanicznej skaly ciezkim jak siedem nieszczesc - samonajlepszym)

        z odrobina morskiej soli i paroma ziarenkami pieprzu czarnego
        calosc nie powinna byc zbyt pastowo-mialka
        pieprz moze sobie lekko chrupac...
        dolac najbrutalniejszy z dziewiczych olejow oliwnych

        jesc z tym mozna wszystko od bagietki do lodow bambino
        (bagietka jest znacznie lepsza)
        uzywam tego do marynowania mies, ryb
        lub po prostu leje na spagettini najciensze jakie moge znalezc

        wtedy mozna dodac odrobine czosnku i czili na patelnie
        zeszklic lub zrumienic zaleznie od nastroju
        po odstawieniu z ognia dolac bazylie

        mniam

        nostromo
      • Gość: senin Re: Co robić? Szto dzjełac? No szto??? IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 26.06.04, 23:30
        sos hoi sin to ja glownie do kurczaka gotowanego w sosie sojowym dodaje
        (zerknij w wyszukiwarce na "zloty kurczak"
        i jeszcze do poledwiczek jagniecych,/baranich (a moze to comber a nie
        poledwiczki?)

        250 g baranich poledwiczek (cienko pokrojonych)zamarynowac w:
        1 lyzka sosu hoi sin
        1/2 lyzeczki oleju sezamowego,
        2 lyzki skrobi kukurydzianej/maki ziemniaczanej

        sos:

        1 lyzka sosu sojowego
        1 lyzka brazowego octu (bialy tez moze byc)
        1 lyzeczka soku z imbiru
        1 lyzeczka miodu
        pol lyzeczki skrobi

        w woku rozgrzac 3 lyzki oleju, wrzucic mieso i smazyc lekko mieszajac tak by
        kawalki miesa nie byly posklejane. przelozyc na talez odsaczywszy z oleju.
        W woku pozostawic ok lyzke oleju i dodac pozostale skladniki (na sos). Krotko
        zagotowac i dodac na powrot mieso, wymieszac tak by sos pokryl dokladnie
        kawalki miesa.
        podawac z ryzem i czyms bardzo zielonym (brokuly, pak choy...)
        • hania55 To ja się pochwalę 27.06.04, 22:20
          Dzisiaj zrobiłam bakłażana w/g przepisu Szopena, ale, z braku surowców,
          zmodyfikowanego (przepisu, nie Szopena, ma się rozumieć). 2 bakłażany pokrojone
          w kostkę obsypałam mąką ziemniaczaną i usmażyłam w głębokim tłuszczu. Na
          głębokiej patelni podsmażyłam cienkie plasterki boczku i cebulę pokrojoną w
          piórka. Dodałam ze 2 łyżki sambal oelek, 2 ząbki posiekanego czosnku i nowy
          nabytek - sos sojowo-imbirowy. Dorzuciłam bakłażana i wszystko zalałam sosem z
          wody, mąki ziemniaczanej i sosu sojowego. Podane było to z ryżem basmati
          zaprawionym lekko olejem sezamowym. Mąż stwierdził, że przepyszne, a i mnie
          bardzo smakowało. Tylko sobie jeszcze trochę sambala dołożyłam, a on doprawił
          sosem sojowo-imbirowym.

          Dziękuję za wszystkie orientalne inspiracje :-)
          • hania55 Aha 27.06.04, 22:21
            Ten boczek na początek to fantastyczny pomysł - daje cudowny wędzony posmak.
            • Gość: szopen Re: Aha IP: 204.79.89.* 28.06.04, 10:00
              To i ja sie przyznam, ze czesto dodaje do chinskich dan troszke siekanego
              boczku lub kielbasy ze znakomitym skutkiem.

              Zreszta w wielu miejscach w Chinach tak sie robi dodajac "la rou" czyli takie
              ciut podwadzone ciut ususzone mieso.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka