Dodaj do ulubionych

gotowcowe grzeszki

05.10.12, 10:11
Tak się zastanawiam, czy macie jakiś produkt gotowy/z torebki/puszki, który czasem kupujecie, aby potem pochłonąć, mimo, że na co dzień nie jadacie sztucznych rzeczy?
Ja na przykład czasami kupuje bitą śmietanę typu śnieżka, jednego producenta. Ubijam i mogę zjeść całą. No lubię ten smak, zupełnie różny od normalnej bitej śmietany.
Od razu dodam, że nie używam żadnych kostek, fiksów, pomysłów, sosów z torebek, mieszanek przypraw. A normalnie śmietanę ubijam kremówkę. Ale ta śnieżka tak mnie kręci, że po prostu czasem muszę :)
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 10:17
      Gorące kubki, szczególnie cebulowe.
      Kupuję może raz do roku, ale wtedy wciągam naraz przynajmniej sześć:)
    • triismegistos Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 10:39
      Kupuję czasem garmażerkę (pierogi, gołąbki etc), korzystam z puszkowanej fasoli, puszkowanego groszku, puszkowych pomidorów.
      • simon_r Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 10:42
        ja myślę, że puszkowe pomidory, groszek i fasolka nie są grzechem... pomidory puszkowe z Włoch na przykład są lepsze niż świeże :)
        • ania_m66 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 11:22
          u mnie w niemczech
          od lat tzatziki firmy apostels (te z roza na pudelku) - maja bardzo w porzadku sklad. jesl w ogole, bo za czosnkiem nie przepadam :)
          od niedawna
          - jogurt müllera z serii de luxe o smaku rumowym. w osobnej komorze ma do wymieszania rodzynki w czekoladzie - pozeram od czasu do czasu bez wyrzutow sumienia i ze smakiem
          - gotowy hummus, firma nazywa sie matiss, nie sadze, aby jej produkty byly dostepne w PL. jesli najdzie mnie na mala porcje ma bardzo porzadne skladniki. z tym, ze jako olej wystepuje rzepakowy. poza tym jest b. dobrze doprawiony i smakuje jak robiony wlasnorecznie.
          - karmelowy creme brulee z realu ichniej marki "luksusowej" real selection. w skladzie ma aromaty i inne podejrzany skladniki, ale smakuje wspaniale. dodatkowy plus to dwa szklane ramekiny po zakupie i konsumpcji kazdego opakowania :)

          wiecej grzechow chwilowo nie pamietam.
          • chixi Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 12:17
            surówki z kapusty. Wyprowadziłam się i mieszkam sama w kawalerce. Jak kupię główkę kapusty to będę ją jadła przez tydzień więc kupuję w delimie gotowe :(
            Aniu, kompletnie mnie rozwaliła Twoja sygnaturka. Genialne ! :D
            • Gość: maria Re: gotowcowe grzeszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.12, 14:41
              A co jest sztucznego w kupnej surówce z kapusty?
              Nie przesadzasz?

    • matylda1001 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 12:16
      Jest bardzo dużo takich produktów, lub półproduktów, które lubię, bo ułatwiają mi życie:) Początki mojego gotowania przypadają na czasy, w których żeby zjeść śledzie trzeba było kupić je w całości, wymoczyć, oderżnąć łebki, wypatroszyć, ściągnąć skórę, wyjąć ości i dopiero dosmaczyć tym, co sie lubi. Teraz takich śledzi to pewnie już nawet nie sprzedają, przynajmniej ja nie widuję. Żeby zjeść flaki, trzeba było kupić takie w postaci naturalnej (czyli surowe i cuchnące), z obrzydzeniem zeskrobać to, co niejadalne :( pokroić, gotować kilka razy... itd.
      Poza tym zupełnie nie wierzę w to, że są ludzie, ktorzy nie korzystają z gotowców i półproduktów. Tyle tego w sklepach i wciąż produkują nowe. Ktoś to przecież kupuje. Na przykład, moja znajoma, która przy każdej okazji podkreśla jak to zdrowo gotuje, jak to u niej nawet groszek w sałatce jest przez nią ugotowany. Tymczasem spotkałam ją kiedys w markecie i spojrzałam do jej koszyka... Czegoż tam nie było! cała tablica Mendelejewa, jednym słowem. I po co stwarzać takie pozory?
      • Gość: majala Re: gotowcowe grzeszki IP: *.rzeszow.mm.pl 05.10.12, 14:03
        Dalej robię takie śledzie, tzn robiłam do niedawna, dla męża, tylko takie mu smakowały.....
    • alinka_li Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 12:21
      Uwielbiam jeść łyżką zabielacz do kawy Cremona:) Tzn. raz na dwa lata (lub nawet rzadziej) kupię niby do pracy, najmniejsze opakowanie, a potem zjadam. W pracy.
      Uff, jakoś mi teraz lżej po tym wyznaniu:D:D
      • mona_mayfair Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 12:55
        ooo, dawno nie jadłam :D Inne nie sa juz takie smaczne;p
      • bene_gesserit Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 20:34
        O rany, też tak miałam!
        To była jedna z rzeczy, o której przywiezienie prosiłam mamę, kiedy jechała za granicę: zeby mi przywiozła saszetkę smietanki w proszku z samolotu. Największy przysmak. Potem, kiedy smietanki w proszku mozna było kupić cały słój, obżarłam się tym po wręby i mi przeszło na szczęście. Mdłe świństwo :P
        • default Re: gotowcowe grzeszki 09.10.12, 09:22
          Ja jestem od Cremony uzależniona :) Nie jem jej na sucho, tylko zgodnie z przeznaczeniem, ale muszę każdy dzień rozpocząć kubkiem kawy rozpuszczalnej z łyżką Cremony - z normalną śmietanką czy mlekiem nie smakuje mi...
    • mhr2 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 12:42
      niczego nie znalazlam, bo fasola i pomidorowy koncentrat chyba do tego nie naleza?
      • buddy_valastro Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 14:32
        Gotowe kopytka i kluski niemieckie z Lidla
        bagietki z czosnkiem
        żurek
        ciasto francuskie
        sosy indyjskie firmy Patak jaki jeden ze skadnikow curry
        sledzie
        • mamanr1 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 14:40
          Ciasto francuskie, bardzo lubię lasagne z Biedronki, czasem używam sosów ze słoików albo (staram się używać jak najrzadziej) sosów z torebek. To chyba tyle.
        • Gość: maria Re: gotowcowe grzeszki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.12, 14:49

          Naprawdę masz wyrzuty sumienia kupując, o zgrozo, gotowe ciasto francuskie?
          Jak brzmiało pytanie?
          • aqua48 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 15:31
            Bez żadnych wyrzutów kupuję i używam ciasta francuskiego, bo nie mam czasu na wytworzenie go w domu, budyń z torebki, bo po prostu go lubię, gorące kubki - są świetne na wyjazd na jeden dzień kiedy czlowiekowi zec hce się czymś popić kanapkę, a gotować, ani tym bardziej szukać restauracji nie ma czasu. O puszkowych warzywach nie wspomnę, nie będę wszak w zimie szukała świeżego groszku, ani kukurydzy. Otwieram puszkę. Fasolkę natomiast namaczam i gotuję. Za to nie kiszę barszczu - kupuję "od baby".
            Nie wytwarzam w domu wędlin i kupuję dżemy do chleba, bo domowych nie chcą jeść moi domownicy - zużywam domowe do ciast. W ogóle nie mam zamiaru się przejmować za bardzo tymi gotowcami - gotuję na codzień domowe obiady i staram się aby rodzina jadła zdrowo. Nie piekę też chleba - przy naszym dziennym zużyciu musiałabym cały czas albo stać przy rosnących bochenkach, albo właśnie je piec. Chleb kupuję gotowcowy u tych co pieką go dużo lepiej ode mnie i mam co rano świeży.
            • Gość: en Re: gotowcowe grzeszki IP: *.static.chello.pl 05.10.12, 15:54
              Barszcz gorący kubek. Czasami krem czekoladowy albo waniliowy ze śmietaną, taki w plastikowym przezroczystym. Jeszcze rzadziej chipsy serowo-cebulowe albo bekonowe.
              Pracuję głównie w domu, gotowanie jest dla mnie miłą odmianą od siedzenia przed komputerem, może dlatego grzeszę rzadko. No i dlatego, że większość gotowców jest dla mnie za słona. A, czasami lubię udko albo skrzydełko z KFC.
              • floress Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 16:07
                Deser typu budyń ze śmietaną - też czasami ulegam.
    • lonely.stoner Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 16:01
      nie wiem czy akurat gotowce- ale czipsy, albo wszelkeigo rodzaju kukurydziane chrupki smakowe, nafaszerowane swinstwem ale od czasu do czasu po prostu lubie. W sumie mozna czipsy samemu zrobic, ale ten glutamian sodu tak wspaniale smakuje ;)
    • floress Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 16:03
      Chodzi mi o gotowce, które po prostu lubicie i czasem kupujecie i się nimi zajadacie, pomimo tego, że na codzień z gotowców nie korzystacie. Wasz osobisty "delikates" wśród gotowców.
      Nie ciasto francuskie, chleb czy kukurydzę z puszki ;)
    • coralin Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 16:49
      Pasztetowa. Nie jakiś dobry pasztet, a taniutka pasztetowa. Wiem, że w środku same świństwa, ale raz w roku, zimą kiedy mam dobre kiszone ogórki mam ochotę kupić ze 20 dkg pasztetowej i zjeść z bułką i ogórkiem kiszonym.
      Odstawienie poprawiaczy sprawiło, że w restauracjach wyczuwam, które zupy, sałatki, sosy są podrasowane proszkiem lub są ze słoika, ale zjadam bez problemu. Jedyny problem mam z kawą rozpuszczalną, więc jeśli podejrzewam, że taką mogę dostać wybieram herbatę.
      • mhr2 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 16:56
        coralin napisała:

        > Pasztetowa. Nie jakiś dobry pasztet, a taniutka pasztetowa

        o jej jak bym taka dostala z lat 70tch, to bylabym bardzo,bardzo,bardzo szczesliwa,
      • floress Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 17:05
        O, to też. Baaardzo rzadko, ale jednak. I też z bułką i ogórkiem.
    • roseanne Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 17:15
      kupuje humus, ciasteczka bezglutenowe, mieszanki przyprawowe na bazie ziol
      mieszanki ciast i chleba bezglutenowego - ciasta to jeszcze ok, ale chleb bezglutenowy jest naprawde trudny do zrobienia
      albo zbyt sie kruszy, albo mozna nim gwozdzie wbijac

      i sloiczki do kuchni hinduskiej - vindaloo i tandori
      • hazo Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 19:02
        Ja mam 2 grzechy. Kupuję żurek staropolski w butelce i rzadko, ale czasami jak mam wielką ochotę to smażę sobie kilka chrupiących placków ziemniaczanych. Kostek bulionowych, gotowych naleśników, kopytek, pierogów i innych wyrobów garmażeryjnych nie kupuję nigdy.
        • Gość: en Re: gotowcowe grzeszki IP: *.static.chello.pl 05.10.12, 21:48
          Taki żurek to żaden grzech, te placki mogą być;)
    • kumite Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 20:16
      Nie wiem czy się liczy ale Magii (muszę sobie dodać kilka kropelek do rosołu), vegeta (tylko do jajek na miękko). Śmietana Śnieżka też ale bardzo rzadko. ketchup - nigdy nawet nie jadłam takiego domowego.
    • bene_gesserit Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 20:27
      Kluski na parze z biedry albo lidla - bdb :)
      Uzywam też fixu do smietany, ale nie uwazam tego za grzech.
    • bene_gesserit Bardzo ciekawy wątek 05.10.12, 20:36
      Okazuje się, ze sumienie kulinarne każdy ma inne :)
    • bene_gesserit I wątek na temat: 05.10.12, 20:49
      forum.gazeta.pl/forum/w,77,129813140,,Czego_foro_nie_lubi.html?v=2
      Tam trochę próbowaliśmy zdefiniować kulinarne sumienie, chociaż chodziło akurat o sumienie forum. A moze demona forum.
      :)
    • zoe1978 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 20:50
      niemiecki aldi ma mrozonego gotowca- spaghetti z krewetkami, w bialym winie, przyprawach i z czosnkiem. Baaardzo tlusty i bardzo czosnkowy, dlatego zawsze dorzuce swjego makaronu jeszcze, ale od czasu uwielbiam- pozniej mam dosc na pare miesiecy;)) Staram sie bez gotowcow zyc i nawet niezle mi to wychodzi, ale od czasu do czasu nie moge sie postrzymac wlasnie przy tym spaghetti;)
      • ania_m66 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 20:57
        aaa, zoe, jesli tez tu mieszkasz, to b. dobrego gotowca-mrozonke penne z grillowanym kurczakiem z warzywami w serowym sosie polecam :)
        firma nazywa sie "jutro".
        • zoe1978 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 21:03
          mieszkam, mieszkam...:) w jakim sklepie jest do dostania? jesli polecasz to sie skusze;)
          • ania_m66 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 21:23
            w kauflandzie widzialam w ddr-ach :)
            wlasnie bylam tam kiedys i mieszkalismy w goscinnym apartamencie z mikrofala. bylo pozno, zadnej restauracji w poblizu, bylismy glodni, sklep do 22giej byl o rzut beretem, wiec zaryzykowalismy. wzielismy to i mielonego chyba z ziemniaczkami i fasolka szparagowa tej samej firmy. mielony byl zdaje sie za slony, ale ten makaron byl praktycznie jak przyrzadzony samemu.
            • zoe1978 Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 21:42
              ja w bawarii, ale kaufland mamy, poszukam.
              • sznupkowie Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 23:10
                nie wierze, ze wszyscy jesteście tacy święci.....gorące kupki raz na rok....zurek z butelki.....oooo i pomidory i groszek z puszki...pare kropelek maggi???...to wasze grzeszki??? A cała reszta to zdrowe jedzenie bez konserwantów???Wszystko wyskrobane i ulepione własnoręcznie?
                Cos mi tu wyglądacie na kuchenne moherowe berety..:)

                Ja zawsze w szafce mam kostki rosołowe, vegete, maggi, puszke paprykarza szczecińskiego, jakieś tam żurki w proszku, czy barszcz czerwony. Nie jem tego codziennie, ale czasem się przydaje taki żurek na szybko, jak nie mam czasu gotować, czy kostka rosołowa jak potrzebuje do czegoś szklanke bulionu, co mam wtedy pól krowy gotować w garze? Lubie też mieć pod ręką jakieś sosy kolorowe do lodów i bitą śmietane - zazwyczaj truje tym moich gości...:)

                Aaaaa i czasami lubie sobie wypić wielką szklane Pepsi albo Fanty. I jakoś żyje......nigdy nie miałam leczonych zebów, choć 40ka coraz bliżej:) , nigdy nie brałam antybiotyku, grypa u mnie trwa 7 dni a przeziebienie trzy. Organizm sam sobie radzi z zarazkami, czyli te diabelskie jedzenie jakoś mi organizmu nie wyniszczyło.


                -
                sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.co.uk/
                • bene_gesserit Re: gotowcowe grzeszki 05.10.12, 23:15
                  Mi by do głowy nie przyszło, ze uzywanie zakwasu zurkowego ze sklepu to grzeszek. Podobnie jak kupowanie gotowego ciasta francuskiego. Kazdy ma inną definicję grzeszku. Paprykarz szczeciński powinien obciążać sumienie? Nie moje, chociaż imo sałatka rybna Neptun przebija go o parę długości, jeśli chodzi o smak.
                • Gość: 2szarozielone Re: gotowcowe grzeszki IP: *.icpnet.pl 06.10.12, 14:34
                  Nie wiem, czy to kwestia "świętości", bo nieużywanie gotowców nie powoduje właściwie nadmiernego umartwiania się, to tylko kwestia wykluczenia jakichś tam produktów z listy zakupów. Nie mam nigdy w domu żadnych zup w proszku i gotowców (poza pesto w słoiku o jakimś przyzwoitym składzie, to lubię mieć i za grzech nie uważam :) ) i nie uważam się za kuchenną męczennicę. Często nie mam czasu na stanie przy garach i pracochłonne przygotowywanie posiłku - ale wtedy np. wrzucam na grillową patelnię kawałek łososia, jem makaron z pesto albo jeden z moich ulubionych - z twarogiem i smażoną cebulą ;) Albo robię grzanki.
                  Nie mam jakiejś prozdrowotnej obsesji, ale lubię wiedzieć co jem i szukam rzeczy o krótkich i jak najbardziej naturalnych składach. Tak samo, jak lubię używać kosmetyków o podobnych cechach (co też nie utrudnia życia i jest wyłącznie kwestią wyboru tego, co się wrzuci do koszyka). Tak tylko wyrażam zdziwienie poziomem zdziwienia, bo nijak nie chcę nawracać ;) Zresztą nie jestem też osobą która by innym zaglądała w gary albo krytykowała sposób gotowania... Lubię jeść jedzenie przygotowywane przez innych i nie wypytuję o składniki ani nie krzywię z obrzydzeniem jak tam się znajdą jakieś herezje :D

                  A z "grzeszków" - bardzo lubię rogaliki 7 days, o składzie koszmarnym, a zdaniem wielu o koszmarnym smaku i konsystencji. Ale ja lubię i już...
                  • coralin Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 18:38
                    Mogłabym podpisać się pod tym. Smakują mi proste rzeczy i potrafię w kilka minut przygotować smakujące mi danie. To, że nie mam w domu veget, maggi, sosów w proszku i słoiku to nie kwestia umartwiania się, mnie to nie smakuje. Często na zakupy wybieram się prosto po pracy, na głodzie, ale rezygnuję z jedzenia obiadów na mieście, bo mi nie smakują, czuję się po nich ciężko. Wybieram kawę i jakieś proste ciasto.
                    Zimą w zamrażalniku mam zawsze fasolkę szparagową i jakąś mieszankę warzyw, ale nie uważam tego za grzeszek. W szafce mam też tuńczyka w puszce (nie przepadam, chyba jem tak raz w roku jedną puszkę) i jakieś strączkowe w puszce w razie gdybym w zimowy wieczór miała ochotę na pożywną sałatkę.
                • kumite Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 18:27
                  Dawniej też miałam więcej na sumieniu - zupa cebulowa z proszku, sos słodko-kwaśny ze słoika, sos pomidorowy ze słoika i inne takie. Później pod wpływem serii programów o tym co jemy, z czego się co robi zaczęłam czytać etykietki. I nie uznaję za gotowiec zakwas na żur który ma tylko naturalne składniki i krótką datę ważności. Z sosami okazało się, że mojej produkcji wychodzą smaczniejsze, znalazłam idealny przepis na cebulową a fanem ciasta francuskiego nie jestem. Poza tym u mnie w domu nie używało się praktycznie gotowych produktów i stąd może takie nawyki.
                  A czytanie etykietek sprawia, że nagle przestajesz mieć ochotę nawet na ulubionego gotowca. Uwielbiałam twarożek pewnej znanej marki z rzodkiewką, ale jak zobaczyłam, że wzbogacony jest o glutaminian sodu to moje uwielbienie zniknęło. Podobnie do paprykarza warzywnego.
      • fettinia zoe:) 13.10.12, 20:51
        dzieki za wskazowke-pedze w poniedzialek do aldika:D ja tez z Bawarii:D
        a co do grzechow-to no niestety-fix do chili con carne lub smazonego makaronu a`la chinski dla rodziny musi byc hehe:D probowalam sama ale mi nie wyszlo:D
    • linn_linn Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 08:02
      Lubie miec w spizarni zupy w kartonie pewnej firmy. Nie probowalam tych sprzedawanych w Polsce, ale te wloskie sa bardzo dobre. Ta z zielonych warzyw smakuje jak szczawiowa / ma w skladzie m.in. szczaw dla mnie we Wloszech niedostepny /, ale dobra jest tez z dyni, z warzyw slodkich / tak sie nazywa /. 3 minuty i gotowe. Nie maja konserwantow, kolorantow, glutaminianu /. Lupuje je jednak tylko wtedy, gdy sa w promocji.
      • bene_gesserit Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 10:46
        Jezu, Linn, to rzeczywiście brzmi jak spowiedz. 'Grzeszę, ale bez glutaminianu i tylko w promocji' :D
        • linn_linn Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 11:34
          :) Grzeszenie kontrolowane. Bez promocji uwazam cene za zawyzona, a w przypadku promocji rozgrzeszam sie z lenistwa.
          • ania_m66 z checia dowiedzialabym sie producenta takiego 06.10.12, 13:03
            cuda :)
            wlasnie robie kawe i potem wychodze na zakupy. m.in. do wielkiego wloskiego sklepu za rogiem.
            a leje u mnie, ze chyba samocodem na te 500m.
    • komanchu Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 12:27
      Zupa Babci Zosi z soczewicy, a poza tym warzywne mrożonki - barszcz ukraiński, warzywa na patelnię, zupa wiejska.
    • triismegistos Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 15:09
      Zrobiłam rachunek sumienia i dodam kupne ciasto francuskie i mrożonkę "zupa grzybowa" pewnej firmy, którą podduszam na masle, zalewam śmietaną i wychodzi mi sos do makaronu.
      Nie wiem, czy to się liczy, ale często kupuję dżemy, ajwar, ogórki konserowe...
      • wilowka Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 20:53
        Barszcz w kartonie "pewnej firmy" (zielono, granatowy karton) jest dla mnie wybornym i póki taki będzie nie chce mi się zabierać za przygotowywanie własnego.
    • lonely.stoner Re: gotowcowe grzeszki 06.10.12, 21:59
      hm, w sumie to jeszcze mi przyszlo do glowy- czesto kupuje krem czekoladowy, taki do chleba, nutella albo jakis tam marketowy, maslo orzechowe- no ale w tym to raczej malo syfu jest, dzemy i soki w kartonie. Latem tez lubi wypic cole. Ale z tymi czipsami to przywiozlam z UK jakis nawyk- co tydzien wycieczka do marketu celem zakupienia chrupek. Zjadam wielka paczke i mam spokoj, I tak mnie nachodzi ochota albo raz w miesiacu albo raz na tydzien, Z lenistwa tez zdarza mi sie do risotto uzywac kostki/albo vegety.
    • posenerka Zupki chińskie! 08.10.12, 18:01
      Nikt nie je chińskich zupek? :o
      To mój żelazny zestaw w szafce, czasami mogą przeleżeć pół roku i więcej ale muszą być.

      Majonez
      Kupny majonez to też grzech? :D Bo uwielbiam majonez ale niecierpię takiego "self made". Przyznam się, że udało mi się dostać całkiem, całkiem biedronkową podróbkę Hellmansa. Wiem, że dla smakoszy za mdły itp ale zdarzało mi się kupić niejeden majonezowy wynalazek i te koszmary smakowe pamiętam do dziś.
      Przez dłuższy czas nie kupowałam majonezu a tu nagle średni słoik Winiar czy Pegaza (kieleckiego w Poznaniu raczej nie ma ;) ) po 7-8zł! Przegięcie, szczególnie tuż przed wypłatą. Zaryzykowałam i ten jeden biedronkowy, szczególnie w połączeniu z jogurtem jest ok.

      Pierogi z mięsem
      Z gotowców uwielbiam też pierogi z mięsem... Nie umiem takich dobrych zrobić. Umiem zrobić z surowego mięsa, dobre są ale to inny smak. Na ten odpowiedni to mięso chyba trzeba gotować, piec, jakieś resztki itp ale dla mnie to za dużo zachodu, chyba. Dlatego uwielbiam kupne, choć zdaję sobie sprawę, że jest tam mnóstwo dziwnych rzeczy, ale nie wnikam. ;)
      Niektóre jednak faktycznie są niejadalne. Nawet dla mnie. ;)


      • beata_ Re: Zupki chińskie! 08.10.12, 18:30
        posenerka napisała:

        > Nikt nie je chińskich zupek? :o
        > To mój żelazny zestaw w szafce, czasami mogą przeleżeć pół roku i więcej ale mu
        > szą być.

        Ja zawsze mam na czarną godzinę złotego kurczaka Vifonu - jak już całkiem nic nie mam, a muszę coś szybko na ciepło, to z takiej zupki robię albo oryginał, albo pomidorową (koncentrat+śmietana), albo grzybową (kostka knorra+śmietana) - w tych smakowych, to już grzechy śmiertelne popełniam :D

        > [...]

        > Pierogi z mięsem
        > [...] Na ten odpowiedni to mięso chyba trzeba gotować, piec, jakieś resztki itp ale
        > dla mnie to za dużo zachodu, chyba.

        Pierogami mnie zaciekawiłaś... pierogów nie lepię, bo mi sie nie chce, ale farsz robiłam w swoim czasie nie raz i żadna to filozofia:-) U mnie robiło sie pierogi z mięsa wołowego lub wołowo-kurczaczego z rosołu. Trzeba skręcić mięso, skręcić też trochę jarzyn z rosołu (nie wszystkie i bez pora czy kapusty), na patelni na smalcu delikatnie podsmażyć drobno posiekaną cebulę (nie przypalić!), dodać skręconą masę, wymieszać i podsmażać jeszcze trochę, żeby się to ładnie przenikało... Zwykle jest za suche, więc trzeba dolać ciut rosołu i dosmaczyć - sól i pieprz standardowo, a dalej co kto lubi. Jak już po rosole śladu nie ma, to łyżka czy dwie wody też nie wpłyną źle na smak. I to wszystko - zabawa, to się zaczyna dopiero dalej - z ciastem i lepieniem tego wszystkiego! Farsz to pikuś!:D
        • posenerka Re: Zupki chińskie! 08.10.12, 18:38
          beata_ napisała:

          U mnie robiło sie pier
          > ogi z mięsa wołowego lub wołowo-kurczaczego z rosołu. Trzeba skręcić mięso, skr
          > ęcić też trochę jarzyn z rosołu (nie wszystkie i bez pora czy kapusty), na pate
          > lni na smalcu delikatnie podsmażyć drobno posiekaną cebulę (nie przypalić!), do
          > dać skręconą masę, wymieszać i podsmażać jeszcze trochę, żeby się to ładnie prz
          > enikało... Zwykle jest za suche, więc trzeba dolać ciut rosołu i dosmaczyć - só
          > l i pieprz standardowo, a dalej co kto lubi. Jak już po rosole śladu nie ma, to
          > łyżka czy dwie wody też nie wpłyną źle na smak.


          Bo właśnie to dla mnie brzmi jak robienie ciasta francuskiego. Samo ciasto do pierogów to pikuś ale ten farsz...
          Nie mogę się jakoś przemóc i boję się, że nie wyjdzie tak dobrze jak ten kupny. ;)
          • beata_ Re: Zupki chińskie! 08.10.12, 18:59
            posenerka napisała:

            > Bo właśnie to dla mnie brzmi jak robienie ciasta francuskiego. Samo ciasto do
            > pierogów to pikuś ale ten farsz...
            > Nie mogę się jakoś przemóc i boję się, że nie wyjdzie tak dobrze jak ten kupny.
            > ;)

            No coś Ty! Skręcić mięso + jarzyny, potem siekana cebula i podsmażyć wszystko, to skomplikowane?????
            Będzie lepsze niż kupne! Kupne wątpię czy są z wołowiny, a bez wołowiny to do luftu robota :-) Ja znam tylko jedne dobre pierogi kupne, ale wątpię czy poza Milanówkiem i okolicami są gdziekolwiek do dostania, bo to domowy wyrób jest :-) Farsz cudo, tylko ciasto za grube na mój gust, ale trudno się dziwić, jak ktoś tysiąc dziennie tłucze, a nawet więcej, bo z różnymi nadzieniami :-)

            Żebyś Ty bliżej była, to ja bym Ci już ten farsz zrobiła za parę pierogów :D
            • posenerka Re: Zupki chińskie! 10.10.12, 15:23
              > Żebyś Ty bliżej była, to ja bym Ci już ten farsz zrobiła za parę pierogów :D

              Odwdzięczyłabym się moimi pierogami z kaszanką. ;)
              • beata_ Re: Zupki chińskie! 10.10.12, 19:17
                posenerka napisała:

                > > Żebyś Ty bliżej była, to ja bym Ci już ten farsz zrobiła za parę pierogów
                > :D
                >
                > Odwdzięczyłabym się moimi pierogami z kaszanką. ;)

                A nie masz Ty jakiej rodziny w Warszawie? :-)
                Mogłybyśmy urządzić orgię pierogową...
                Takich z kaszanką w życiu nie jadłam, samą kaszankę lubię, więc pomysł mi się spodobał ;-) Ew. zaprosiłabym do siebie, do "Milano", ale nie mam maszynki do mięsa - ze spaniem jakoś by się poradziło...
                • posenerka Re: Zupki chińskie! 12.10.12, 21:17
                  Te z kaszanką to prościzna a są pyszne, sprawdziły się na niejednej imprezie.

                  Kroisz w kostkę słoninę (świeżą, wędzoną lub pół na pół), wysmażasz na skwarki, dodajesz cebulę, potem kaszankę i masz farsz.
                  Inna wersja to z jabłkiem, dodajesz starte jabłko razem z cebulą.
                  Voila. ;)

                  Pozdrawiam
                  • beata_ Re: Zupki chińskie! 12.10.12, 21:38
                    Hi, hiiiii... farsz (jakikolwiek!) to żaden problem dla mnie - zrobię dowolny z wielką przyjemnością :-) Gorzej z ciastem i lepieniem... a właściwie tylko z ciastem - no nie umiem i już!
                    Lepić właściwie mogę do woli, byle na siedząco (czego w działaności kuchennej z zasady nie uznaję, bo to wbrew pozorom niewygodne). Kręgosłup mi siadł był i szlag mnie trafia, że dłuższe robótki kuchenno-dłubane, jak choćby krojenie ugotowanej na jarzynę marchewki, muszę odbywać siedząc albo robić krótkie przerwy na "usiąście" :-) Eeeech...

                    ps
                    Zastanów się czy nie masz rodziny koło mnie, którą lubisz odwiedzać :-D
                    • posenerka Re: Zupki chińskie! 13.10.12, 17:14
                      Spojrzę w drzewo genealogiczne :D
    • godiva1 Re: gotowcowe grzeszki 08.10.12, 19:15
      W moim domu jadamy mrozona pizze conajmniej raz w tygodniu. Czasem ja podrasuje warzywami albo ananasem, ale najczesciej tylko wrzucam do piekarnika i juz.
    • rozalia.olaboga Re: gotowcowe grzeszki 09.10.12, 08:39
      Ja z gotowców używam bez wyrzutów sumienia piernika kętrzyńskiego z torebki. Jest szybki i pyszny. Piernik ten "sprzedała" mi moja mama, która jak ognia unika gotowców, ale temu też nie może się oprzeć :)
      • marbor1 Re: gotowcowe grzeszki 09.10.12, 23:01
        Bo ten piernik z gotowców jest najlepszy. Można go trochę podrasować: dodać miodu lub powideł śliwkowych i dużo różnych bakalii i dużo orzechów.
    • default Re: gotowcowe grzeszki 09.10.12, 09:38
      Nie uważam puszkowanych czy mrożonych warzyw za "gotowce".
      Gotowce to proszki, kostki rosołowe, "fixy", gotowe dania (pierogi, naleśniki, kopytka itp garmażeria), dania mrożone czy w puszkach/słoikach. Z powyższych kupuję czasem w awaryjnych sytuacjach pierogi czy naleśniki - takie konkretnej, sprawdzonej firmy. Zwłaszcza na pierogi z jagodami/truskawkami mam nieraz nieprzepartą chęć - a samej by mi się nie chciało robić.
      No i nie zapieram się używania kostek - aczkolwiek coraz mniej, bo tak się składa, że nieustannie gotuję "rosół" (elementy drobiowe dla psów - wywar zostaje dla nas, mrożę go w niewielkich porcjach i mam na okrągło pod ręką :)).
      • pinkink3 grzesznicy 09.10.12, 17:49

        Najwyzszy czas rozejrzec sie za zarnami.
        No i plugiem i socha.
        A krowe do przedpokoju.
        • marbor1 Re: grzesznicy 09.10.12, 23:03
          A świnkę do wanny.
          • posenerka Re: grzesznicy 10.10.12, 16:08
            marbor1 napisała:

            > A świnkę do wanny.

            W wannie trzymamy ziemniaki z działki a świnka na kafelkach.

            Przypomina mi się historia z lat 70tych, może urban legend, że na jednym z osiedli, zapadł się sufit bo nowi mieszkańcy miasta, z piętra wyżej, urządzili sobie chlewik w łazience ale w końcu podłoga przegniła. O kozach, kurach i kaczkach na balkonach też znam opowieści...
    • Gość: inga Re: gotowcowe grzeszki IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.12, 16:08
      Używam sporo "sztucznych" produktów, gotowców, jesli można zaliczyć do nich kakao, majonez, ketchup dżemy, jogurty owocowe, ogórki konserwowe, warzywa mrożone i z puszki, wędliny, serki topione, koncentrat pomidorowy, płatki kukurydziane i ciasta z cukierni...
      Nigdy nie używam kostek rosołowych, maggi i warzywka, sosów w proszku, zupek chińskich i gorących kubków, ani wynalazków typu kopytka czy leniwe...Nie smakuje mi zupa z kostką i maggi (moja mama zawsze dodawała jakąś kostkę oprócz warzyw i mięsa - do dzisiaj nie wiem po co). Jak zaczęłam sama gotować, dopiero wtedy poznałam prawdziwy smak rosołu czy pomidorowej.
      Moim ostatnim odkrytym grzeszkiem jest kupna golonka w słoiku...mięsa jest 83%, reszta to skórki wieprzowe i same E -ileś tam....No cóż, uwielbiam zjeść 2 kromki chleba z tą golonką, na to cieniutkie krążki cebuli, szczypta soli i świeżo mielonego pieprzu, mniam hehe ;)
      • posenerka Re: gotowcowe grzeszki 10.10.12, 16:30
        Kakao i płatki? No no no... Ekstremum. Bo jakbyś je chciała zrobić sposobem domowym? ;)
        • bene_gesserit Re: gotowcowe grzeszki 13.10.12, 20:32
          Salon przerobić na szklarnię. Dla chcącego nic trudnego.
          • pinkink3 dla purystow 13.10.12, 21:03
            bene_gesserit napisała:

            > Salon przerobić na szklarnię. Dla chcącego nic trudnego.

            Oczywiscie.
            Idziemy za ciosem.
            Zadnych kompromisow. Nie mozemy zapominac o ubojni .
            Co proponujesz?
            Sypialnia dzieci by sie nadala?
    • Gość: kwaśna śmietana Re: gotowcowe grzeszki IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.12, 16:56
      Bez krępacji kupuję kilka wypróbowanych konserw rybnych, które uwielbiam, np. byczki w pomidorach, sałatkę z makreli z warzywami czy różne sałatki z tuńczyka/łososia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka