Dodaj do ulubionych

Mrożenie potraw

11.11.12, 10:03
Tak mnie to bardzo zastanawia,
słynna restauratorka puszcza na to pawia,
inne osoby się ekscytują, co zrobią to zamrożą
cwibak, pierogi, liczbę potraw mnożą.
Glutaminianu sodu i przypraw w proszku tu się unika,
ale dlaczego wszystko można pchać do zamrażalnika?
Obserwuj wątek
    • Gość: olka Re: Mrożenie potraw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.12, 10:28
      Ja też nie rozumiem, dlaczego owa restauratorka tak walczy z wszelkimi mrożonkami. Wolę kupić mrożone warzywa, przechowywane w odpowiedni sposób niż używać "świeżych", nadwiędniętych i wymęczonych. A jeśli chodzi o zamrożone mięso, ważne jest, w jakiej temperaturze jest przechowywane i jak długo leży w tej zamrażarce. Dlaczego nie należałoby go używać? Ale ona to robi dla programu , machanie zamrożonym mięsem, rzucanie talerzami, a także rzucanie chamskim słownictwem jest efektowne (oczywiście tylko dla niektórych).
      • eurytka Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 10:37
        Nie chodzi mi o zamrożone produkty,
        to jest jak najbardziej wskazane,
        praktyczne i bezpieczne.
        Chodzi mi o zamrażane potrawy.
        • aqua48 Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 10:48
          Zamrażanie nie zatrzymuje procesów gnilnych, tylko je spowalnia...
          • eurytka Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 10:57
            W zamrożonym pieczywie to zachodzi też?
            Niezbyt długo je trzymam, ale lubię zamrożone mieć,
            gdyż czasem bywa,
            że braknie świeżego.
            • aqua48 Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 11:18
              Każda zamrożona rzecz się psuje tylko wolniej. Jeśli jednak nie przetrzymujesz jej miesiącami lub latami w zamrażalniku to nadaje się do jedzenia jak najbardziej.
              • eurytka Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 11:33
                Jak długo to wiadomo,
                jest w zamrażarce tablica.
                W restauracjach to jednak potrawy muszą mieć mrożone,
                bo jak można tak hop siup, pstryk na zawołanie i życzenie
                mieć golonkę czy rybę w czymś tam czy inne potrawy.
                Tego się nie mówi, trzyma w tajemnicy
                ale pewnie tak jest.
                • aqua48 Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 15:13
                  Ryba akurat nie wymaga długiego przygotowania, golonki też zazwyczaj robi się rano "na cały dzień" i potem tylko odgrzewa. Natomiast wersja restauracji w której KAŻDE danie wyjmuje się z zamrażalnika i wkłada do mikrofali, a potem ozdabia czymś tam i podaje, kompletnie do mnie nie przemawia. To skrajne lenistwo i skąpstwo. Owszem coś tam można mieć zamrożone, ale nie całe danie, tylko surowiec, a resztę powinno się gotować na bieżąco. Pracowałam w restauracjach więc wiem, że się da. Wszystko zależy od sensownego ułożenia menu. Jednak wersja z mikrofalą jest po pierwsze tańsza, a po drugie zmniejsza czas podania potrawy, co często ratuje mało sprawnego kucharza, przed wyjściem gości. Jak powiedział pewien właściciel restauracji zysk w tym biznesie zależy w dużej mierze od ilości wyrzucanego jedzenia.
    • floress Re: Mrożenie potraw 11.11.12, 23:19
      Słynna restauratorka nie tylko mrożonymi potrawami rzuca, mrożonymi surowcami również.
    • matylda1001 Re: Mrożenie potraw 12.11.12, 01:25
      Ja myślę, że słynnej restauratorce poprzewracało się w głowie na potrzeby programu. Już widzę, jak w jej restauracjach, wszystko, co nie zostało zjedzone, ląduje w śmietniku ;)
      Zamrażanie jest najstarszą formą przedłużania świeżości produktów i nie wymyślono tego w dobie elektrycznych zamrażarek.
      • eurytka Re: Mrożenie potraw 12.11.12, 09:24
        Mrożenie interesuje mnie na potrzeby domowe,
        tak żebym wolniejsze miała i ręce i głowę.
        Dobra gospodyni,
        jak ma co w skrzyni
        się powiadało.
        Co się na uwadze miało?
        • Gość: alika Re: Mrożenie potraw IP: *.e-gco.pl 13.11.12, 14:15
          Ja nie mrożę, bo później są niedobre.
          • eurytka Re: Mrożenie potraw 13.11.12, 16:19
            Otóż to, ja podobnie.
            I jak czytam tu teraz o zamrażaniu uszek czy ciast na święta,
            to mi niedobrze się robi.
            Można zamrozić podduszone grzyby, pieczarki, no,
            bigos może też,
            więcej nagotować,
            poporcjować i mieć pod ręką przez cały rok. Nie? :)
            Łososia tez można w kawałkach zamrozić,
            może nawet pstrąga, karpia czy inną rybę.?
            Ale więcej już nie.
            A czy ser mielony w kubełku plastikowym można?
            Mam dużo oporów ale i na starość sił coraz mniej niestety.:(
            Ostatnio zupełnie mi nie smakują kupowane w sklepach filety mrożone z mintaja.
            Źle przechowywane czy jak?
            • aqua48 Re: Mrożenie potraw 13.11.12, 21:13
              eurytka napisała:

              > Można zamrozić podduszone grzyby, pieczarki, no,
              > bigos może też,
              > więcej nagotować,
              > poporcjować i mieć pod ręką przez cały rok. Nie? :)

              Moim zdaniem rozmrożone podduszone pieczarki będą paskudne i kłapciowate, to chyba nie problem kupić 15 czy 20 dag świeżych i zrobić?

              > A czy ser mielony w kubełku plastikowym można?
              Można, tylko znowu po rozmrożeniu nie będzie dobry. Poza tym po co skoro wszędzie jest w ciągłej sprzedaży?

              > Mam dużo oporów ale i na starość sił coraz mniej niestety.:(
              > Ostatnio zupełnie mi nie smakują kupowane w sklepach filety mrożone z mintaja.
              > Źle przechowywane czy jak?

              Rozumiem, że masz coraz mniej sił, każdego starość dopada :) A mintaj jest tak nastrzyknięty wodą, że ręce opadają.. Spróbuj rozmrozić i wycisnąć filet w ściereczce, dopiero potem usmaż, zobaczysz, że z całkiem dużego fileta zostanie kawałek rybki wielkości naparstka.

              A i jeszcze jedno - nie jadłabym przez cały rok tego co zamroziłam np w styczniu. Nie trzymam nic dłużej niż trzy miesiące, Gotowe potrawy zamrażam rzadko, a surowe staram się wykorzystywać w ciągu miesiąca, dwóch najwyżej. Moim zdaniem potem są po prostu niesmaczne. A niewykluczone, że mogą być i szkodliwe.
            • matylda1001 Re: Mrożenie potraw 13.11.12, 21:50
              Ostatnio wymieniałam lodówkę i najważniejszą sprawą przy wyborze było dla mnie to, żeby miała dużą zamrażarkę. Wybrałam - 112 litrów pojemności w czterech szufladach. Jasne chyba, że powietrza tam nie mrożę, cała jest zapchana, w połowie gotowymi daniami, takimi tylko do podgrzania. Są tam gołąbki, duszone mięsa w sosach, smażone (panierowane) ryby, mielone kotlety, klopsiki w sosie, pierogi ruskie i z mięsem, duszone pieczarki, nawet spory pojemnik doskonałej pomidorówki z ryżem :) Wszystko porcjowane i opisane z datami. Jedno zjadamy, drugie dokładam. Oczywiście jest i pieczywo. Ostatnio piekę chleb, jednorazowo wychodzą dwie długie blaszki. Jeden zawsze zamrażam, potem chleb jest świeży. Raz na jakiś czas kupuje większą ilość warzyw do zup. Porcjuję i mrożę. Potem tylko wyciągam gotowy pakiecik i wrzucam do gara. Aktualnie mam nawet spory kawał szarlotki, którego nie miał kto zjeść. Jak przyjdzie nam ochota, to podam na ciepło, będzie pyszna. Poza tym jakies parówki, kiełbaski, awaryjny kawałek szynki i drobiazgi typu drożdże, natka pietruszki, koperek. Jak widać zamrozić można wszystko... no, kisielu nie mroziłam ;) Potrawy sa smaczne, lepszych mi nie potrzeba, a oszczędnośc czasu wprost niewymierna. Nawet jak się ma dużo czasu, to zamiast stać przy kuchni, można zrobić coś dla siebie. Serdecznie polecam.
              Ps. Sera w wiaderku nie ma potrzeby mrozić bo ma długi termin przydatności i może stac w lodówce, ale tak w ogóle ser tez mroziłam, taki w kostkach. Za dużo kupiłam i potem poszedł do pierogów. Nie zauważyłam po rozmrożeniu, żeby był gorszy od świeżego.

              • eurytka Re: Mrożenie potraw 14.11.12, 08:28
                Warto to wszystko wiedzieć.
                Właśnie chcę zebrać sobie wasze doświadczenia,
                to bardzo cenne by jakoś ulżyć i ułatwić sobie życie.
                Moja zamrażarka jest stara, fińska chyba,
                miała już wymieniany agregat, ale ciągle jest sprawna i głęboko mrozi,
                to też ważne przy tym wszystkim.
                Nie wiem ile ma pojemności ale sporo.
                Na pewno praktyczniejsze są zamrażarki z szufladami.
                Ja sobie radzę z ta skrzynią czy skrzyniami w ten sposób,
                że zamrażam kolorami.
                I tak: mięso kurczaków jest zawsze w żółtym woreczku,
                wołowina w czerwonym, schabowe w różowym,
                a ryby w niebieskie woreczki oblekane.
                Jedna ta mniejsza komora, to owocowo jest warzywna
                i tam trzymam w tej chwili zamrożone śliwki,
                truskawki, maliny
                no i w zielonych woreczkach jarzynki do rosołu czy zupy,
                koperek, pietruszkę, ziele maggi,
                bazylię, liście kapusty złożone do gołąbków,
                jakieś pieczarki na promocji kupione, przetworzone, z cebula uduszone,
                po porcjowane i na zupę się nadają
                i do pasztetu sojowego czy sosu jakiego
                i do pasztecików i pierogów z kapusty czy grzybami mam....
                Tam też w woreczku wrzucam swieże resztki marchewki, pietruszki czy pora
                i mam do rosołku gotowe, oskrobane.
                • eurytka Re: Mrożenie potraw, chrzan 14.11.12, 08:32
                  Największe moje jakby odkrycie to chrzan:)
                  Latem go sobie kopię, czyszczę i w korzeniach do zamrażarki pcham.
                  Potem przy okazji wyciągam
                  i bardzo dobrze się on zamrożony trze,
                  nawet tak bardzo w oczy nie szczypie,
                  a to do ćwikły,
                  a to do sosu czy surówki mam
                  i na kupnych oszczędzam:)
                  • Gość: aqua48 Re: Mrożenie potraw, chrzan IP: *.aster.pl 14.11.12, 09:19
                    O matko! Toż prawdziwy horteks z Ciebie. Ja jednak wolę postać przy kuchni te dwadzieścia minut do godziny i jeść dania świeże ze świeżych produktów. Nawet jak miałam przez długi czas uszkodzoną nogę to wolałam tak...
                    • eurytka Re: Mrożenie potraw, rosół 14.11.12, 09:26
                      Przecież nie zamrażam potraw tylko produkty!
                      Hortex jakież to było odkrycie!
                      Woreczek zamrożonych jarzyn, kupowany w drodze z pracy do domu:)
                      Czasem zmęczona gotowaniem rosołku w niedzielę,
                      sięgam do zamrożonej skrzyni a tam jarzynek gotowych wiele
                      i do wywaru tylko wrzucić i aromatem ich się zachwycić...
                      • eurytka Re: Mrożenie potraw, pól świni 14.11.12, 09:27
                        Pamiętam czasy, kiedy pół świni zamrożonej miałam:)
                        to były czasy:)
                      • aqua48 Re: Mrożenie potraw, rosół 14.11.12, 10:37
                        eurytka napisała:

                        > Przecież nie zamrażam potraw tylko produkty!

                        Dla mnie to ma sens jedynie w przypadku posiadania działki z obfitością owoców i warzyw, ewentualnie zaprzyjaźnionego gospodarstwa i kupowania hurtem. Teraz jest tyle możliwości nabycia świeżych produktów, że raczej nie korzystam z mrożonych, no chyba w przypływie desperacji. Nie lubię robienia nadmiernych zapasów, mam uraz po PRL-u :)
                        A już gotowych ciast z zamrażalnika kijem bym nie tknęła. Dla mnie ciasto ma sens jak się je wyciąga cieplutkie z piekarnika i zjada jak tylko ostygnie i pachnie świeżością. Nawet jak piekę na Święta, to wolę upiec mniej i zjeść, a potem zrobić nowe na Sylwestra i Nowy Rok...Taka jestem - dziwna?
                        • matylda1001 Re: Mrożenie potraw, rosół 14.11.12, 14:07
                          aqua48 napisała:

                          >.Taka jestem - dziwna?<

                          Nie, jak najbardziej normalna, bo doskonałe ciasto, to świeże ciasto. Mrożenie tylko w celu uratowania przed wyrzuceniem, jak się z góry wie, że zostanie nawet po poczęstowaniu sąsiadki:) Nie każde ciasto nadaje sie do zamrożenia, np. ciasta z kremami, ale szarlotkę, czy sernik można mrozić. Potem wystarczy wrzucić do rozgrzanego piekarnia na 15 min i jest znowu jak dopiero upieczone. Blaty biszkoptowe do tortu można upiec tydzień przed imprezą, jak się ma jeszcze dużo czasu, i zamrozić. Zapewniam Cię, że nie ma żadnej różnicy. Co zrobić z bułeczkami skoro wyszło ich 40 sztuk, pozwolić im wyschnąć? Lepiej zamrozić i odmrażać w mikrofali, są jak prosto z piekarnika.
                          Z tymi sklepowymi, świeżymi warzywami zimą, to też bywa różnie, a przeważnie niezdrowo i drogo. Mam zamrożoną paprykę, juz pokrojoną. Latem płaciłam po 1,5zł/kg Była świeża, pachnąca, bez chemii konserwującej, prosto spod folii. Zimą, w sklepach kosztuje 18-20zł/kg. (drogie te konserwanty!;) Oczywiście kupię w sklepie nie raz na małe, bieżące potrzeby, ale na leczo już mam. Mam tez brokuły na kremową zupę i mrożone grzyby. I powiem Ci, że wole te mrożonki od przetworów w słoikach, gdzie ocet zabił wszystko, co wartościowe.
                          Starej lodówki nie wyrzuciłam ale postawiłam w piwnicy, mam dodatkowo 80 litrów pojemności w zamrażalniku.


                          • aqua48 Re: Mrożenie potraw, rosół 14.11.12, 15:37
                            matylda1001 napisała:

                            > Co zrobić z bułeczk
                            > ami skoro wyszło ich 40 sztuk, pozwolić im wyschnąć? Lepiej zamrozić i odmrażać
                            > w mikrofali, są jak prosto z piekarnika.

                            He, he, mikrofali nie posiadam i nie mam nawet w planach jej zakupu. A z nadmiarem czegokolwiek świetnie sobie radzą moi panowie. Czterdzieści bułeczek? Dwie blachy paluszków piwnych? Idzie jak burza. Szarlotki też piekę dwie duże blachy i zapewniam, że po weekendzie nie zostaje mi ani JEDEN kawałek.. A oni tylko narzekają, że chudną...
                            • matylda1001 Re: Mrożenie potraw, rosół 14.11.12, 22:33
                              No to nieźle ;) Nie wiem, czy Ci współczuć, czy zazdrościć widoku pałaszującej przysmaki rodziny. Ja mam dwie córki, nigdy nie miały wilczych apetytów, a teraz, obie już usamodzielnione więc zostaliśmy we dwoje z mężem. Na dodatek mąż za ciastami nie przepada. Mogłabym piec ciasto na talerzu, wtedy by się nie marnowało :)
    • marynarkawpaski Re: Mrożenie potraw 14.11.12, 11:11
      W mojej zamrażarce (czy zamrażalniku - nigdy nie wiem, co jest co) króluje dynia - pure podzielone na szklankowe porcje. Mam tego chyba z dziesięć woreczków, ale jak siebie znam to zużyję przed Bożym Narodzeniem. Mam też pierogi z truskawkami, knedle ze śliwkami, koguta na rosół od babci, kawałek kozy, bryndzę na ruskie, maliny, których nie zdążyłam wtranżolić jak był sezon, wiśnie i truskawki też się znajdą. Nie lubię zarażać gotowych już dań. Nie wsadzę w szufladę usmażonego schaboszczaka na przykład - mieszkam sama, ale jak mam nadwyżkę czegoś, to wolę zawieść do rodziców, babci czy dać sąsiadowi. Mama przywiozła mi niedawno gołąbki - zjadłam dwa, trzy mi zostały. Zamroziła. Po dwóch tygodniach rozmroziłam i odgrzałam - były fatalne. Kapusta cienka i bez smaku, mięso wodniste a ryż gąbczasty. Poszło do zwierząt, bo nie byłam w stanie ich przełknąć. Bigosu na przykład tez nie mrożę, bo nie lubię smaku kapusty po rozmrożeniu :/
      • eurytka Re: Mrożenie potraw 14.11.12, 12:56
        U mnie w domu jest pies,
        więc nie zjedzone przez domowników frykasy, ma za ananasy:)
        W ogródku sobie maggi hoduję więc liście zamrażam i mam:)
        Tak samo jak natkę pietruszki czy koperek które to już kupuję
        i tez mam to zamrożone jako ziele.
        Po starciu świeżej marchewki czy pietruszki,
        czasem mi zostaje z nich jaka dupka,
        więc do zielonego wora to pcham czy kubka
        a potem w wywar mięsa i kości wciskam.
        Ciast nie mrożę ani bigosu
        bo lepszy jest sposób by świeżyznę mieć,
        kapusta kiszona smaczna surowa i ugotowana,
        do tego świeżą szybko się gotuje,
        zasmażka i śliwki czy powidła to "karmelizuje"
        a resztki wędlin?
        U mnie pies na nie poluje:)
        Tak, że nic się nie marnuje.
        Święta to nic innego jak każdy inny dzień.
        Na ostatnie święta w markecie ciast nakupiłam,
        w tym także był sernik i taki i taki
        choć w tygodniu piekę od czasu do czasu.
        Jak człowiek zmęczony, to trzeba sobie pomóc gotowizną
        gdyż szkoda czasu i atłasu:)
    • 83kimi Re: Mrożenie potraw 14.11.12, 15:12
      Wiadomo, że najlepsze są świeże potrawy, ale wiele rzeczy można zamrozić i wcale nie są po wyjęciu paskudne. Ja mrożę zupy, sosy, pieczywo, gdy nie mam czasu na gotowanie wyciągam coś z zamrażalki i szybko mam dobry obiad gotowy.
    • 42andzia Re: Mrożenie potraw 14.11.12, 15:16
      Ja do mrożenia potraw czy mięsa, warzyw nic nie mam jeżeli się mrozi na około tydzień nie więcej. Ale bez przesady.
    • mhr2 Re: Mrożenie potraw 15.11.12, 12:10
      eurytka napisała:

      > ale dlaczego wszystko można pchać do zamrażalnika?

      to"wszystko" to z przesada, wiele mozna zamrozic w duzej zamrazalce(120cm),
      zeby sie to oplacilo np. gotowych potraw, ja mroze raczej produkty z ogrodu
      bo inaczej to nie ma sensu przy naszych cenach pradu,
      • eurytka Re: Mrożenie potraw 15.11.12, 15:12
        Moja zamrażarka jest dość duża i skrzyniowa
        i ciagle chodzi napchana.
        Dziś bardzo byłam uradowana,
        gdyż gotowe mielone tam kiedyś, nie tak dawno wpakowałam
        i dziś sobie przypomniałam i pomysł zrealizowałam na mielone:)
        Jeden domownik jest weganem,
        dziś soje mielę i kotlety będą doń wkładane.
        Potem tylko na patelnie wrzucę...
        Ogrodu nie mam,
        ale korzystam z promocji.
        Zawsze podudzia z kurczaka i inne muszę na podorędziu,
        i wiele innych mięs...
        Wyprawy po zakupy tez kosztują:(
        • eurytka Re: Mrożenie potraw 15.11.12, 22:56
          W dzisiejszych rewolucjach,
          pokali ważność mrożonki 2011-2019!
          Czym oni chcą nas karmić?.
          Odebrało mi ochotę do kupowania mrożonych filetów.
          • Gość: beata_ Re: Mrożenie potraw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.12, 00:43
            eurytka napisała:

            > W dzisiejszych rewolucjach,
            > pokali ważność mrożonki 2011-2019!
            > Czym oni chcą nas karmić?.
            > Odebrało mi ochotę do kupowania mrożonych filetów.

            Mnie się bardziej podobał komentarz właścicielki w kuchni - "Kur..a! Ile żeście to trzymały!", czy jakoś podobnie... Chyba nie do końca zrozumiała, o co tak po prawdzie szło :-))

          • 83kimi Re: Mrożenie potraw 16.11.12, 13:43
            Przepraszam za śmiecanie wątku, ale dlaczego tak dziwnie piszesz, jakbyś próbowała pisac wierszem?
    • Gość: zadumana Re: Mrożenie potraw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.12, 13:29
      Mam zamrażarkę i lodówkę z zamrażarką. Ułatwiało to życie mojej mamie a teraz mnie. Choćby szuflada zmrożonego pieczywa, w tym własnej produkcji. Wszystko to służyło organizacji pracy, ale nie zabijaniu smaku, bo rodzina smakoszy. Nie wszystko da się zamrozić. Kotlety schabowe owszem, ale po opanierowaniu i bez usmażenia. Po usmażeniu to smakowy koszmar będzie.
      Ale generalnie mrożenie jednak smak zmienia - tyle, że ja wolę swoje mrożonki od gangsterskich gotowych ze sklepu zrobionych nie wiadomo jak.
      Gessler ma rację, że na mrożonym surowcu, nawet mięsie nic nadzwyczajnego się nie zrobi, bo smak jest po prostu inny. Można to zjeść i nie marudzić, ale w restauracji lepiej by było płacić za świeże. Tymczasem polska restauracja to zjawisko, które budzi moją rezerwę od razu, bo tam nie ma niestety nadzwyczajnego smaku. No niestety tak mi się nie kojarzy. Możejakby stworzyć armie Gesslerowych i puścić w kraj... Polski klient jest niestety "nieawanturujący się" o swoje. Płaci, wychodzi i wraca jak musi - w większości przypadków. Obserwowałam sporą grupę przypadkowych Polaków po przejściu przez szybki lunch w przypadkowych tanich restauracjach w Barcelonie. I wszyscy jak się zeszli powtarzali: ale było dobre, ale było super.
      • reniam_123 Re: Mrożenie potraw 16.11.12, 14:22
        83kimi napisała:

        > Przepraszam za śmiecanie wątku, ale dlaczego tak dziwnie piszesz, jakbyś próbow
        > ała pisac wierszem?


        O to samo miałam zapytać, Eurytka pisz normalnie, bo tego jazgotu nie da się czytać ;)
    • tralalumpek Re: Mrożenie potraw 16.11.12, 15:22
      mroze zupy, mroze pierogi, mroze chleb bo bezsensem byloby piec codziennie ....nawet niektore ciasta i nie zgadzam sie z wypowiedziami niektorych ze mrozenie jest bezsensem
      • eurytka Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 08:37

        Piszę z polotem a nie jazgotem,
        minimum słów, maximum treści,
        w wypowiedzi staram się zmieścić.
        Rytmicznie odpowiadam Wam
        ale styl taki już mam.
        Reniam_123 i 83 kimi ,
        nie musicie być czytelniczkami moimi:)
        Ciachu ciap, wyszedł rap:)
        No i skończone.
        Dziś dzień będzie bez mrożonek.
      • mhr2 Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 10:40
        tralalumpek napisała:

        nie zgadzam sie z wypowiedziami niektorych ze mrozenie
        > jest bezsensem

        mrozenie jest wspaniala forma przechowywania produktow to fakt,
        jak ktos ma swoje produkty to sie tez oplaca, ale jak z ta energia
        dalej tak bedzie to niestety nawet ja zrezygnuje, mozliwe ze u was jest tania?,
        • eurytka Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 11:06
          Jeszcze pod tym kątem tego nie przerabiałam.
          Przy mojej sytuacji, nie bez znaczenia jest w kolejkach stanie,
          na promocjach kupowanie, z domu wychodzenie,
          gdyż nogi w słabym mam stanie.
          A jak ludzie sobie radzili gdy lodówek,
          ani tez zamrażarek nie było?
          • mhr2 Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 11:18
            po prostu zyli z dnia na dzien i byli szczesliwi, tylko im pozazdroscic
          • tralalumpek Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 11:37
            eurytka napisała:

            ....
            > A jak ludzie sobie radzili gdy lodówek,
            > ani tez zamrażarek nie było?


            a ty masz te fazy slowne po niemrozonych grzybkach moze?
            • aqua48 Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 11:49
              Gdy nie było lodówek ani zamrażarek, ludzie trzymali jedzenie w lodowniach - czyli głębokich piwnicach w których leżał lód w bryłach zebrany zimą. W miastach ludzie mieli szafki o podwójnych ścianach w które wkładało się przesypywane solą bryły lodu sprzedawane z wozów nawet w ciepłych porach roku, lód wzięty był z tych wiejskich lodowni, a przywożony wozami wypełnionymi sianem dla ochrony.
              Poza tym w większym stopniu wykorzystywało się inne sposoby przechowywania żywności - kiszonki, solanki, mięso pakowano do słoi, oraz garnków glinianych i zalewano smalcem. itp.
              • nieskorzanka Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 13:18
                W miastach
                > ludzie mieli szafki o podwójnych ścianach w które wkładało się przesypywane sol
                > ą bryły lodu
                sprzedawane z wozów nawet w ciepłych porach roku, lód wzięty był z
                > tych wiejskich lodowni, a przywożony wozami wypełnionymi sianem

                Po co solą? Żeby lód szybciej stopniał? Moja babcia miała taką lodówkę. Była to drewniana szafka z podwójnymi ściankami. Według jej relacji wsypywało się tam lód zmieszany z trocinami. Uzywała tej lodówki jeszcze przed II wojną.
                • matylda1001 Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 13:51
                  nieskorzanka napisała:

                  >Moja babcia miała taką lodówkę<

                  Takie coś widziałam w spiżarni u siostry mojej babci. Wtedy już służyło jako skład pustych słoików, ale wcześniej musiało stać "na pokojach" bo szafka miała misterne rzeźbienia i wyglądała na pokojową komódkę. W środku była wyłożona blachą i miała blaszane półki. Na dole był mały kranik, chyba do spuszczania wody jak lód się już rozpuścił. Być może służyła do przechowywania alkoholu?
        • tralalumpek Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 11:46
          nie przeliczalam co do centa jak sie to ma w rachunkach ale jezeli mam nadmiar np cukini w sezonie, wlasnej , ogrodowej to nie bede jej jesc na sniadanie, obiad i kolacje, 7 razy w tygodniu zeby przerobic albo nie wyrzuce jej do smietnika dlatego ze nie chce jesc 7x w tygodniu - wtedy zamrazarka jest swietnym pomocnikiem
          pozy tym ja jestem czynna zawodowo a nie lubie zywic sie tylko na 'tasmie' , uwielbiam gotowac i uwielbiam domowa kuchnie, kompromis pomiedzy praca a wlasna kuchnia musi byc :)
          • Gość: GMK Re: Mrożenie potraw IP: *.centertel.pl 17.11.12, 16:20
            Pojawiła się tu trochę nieśmiało wątpliwość co do opłacalności zamrażania. A ja chcę powiedzieć, że mrożenie jest drogie, bardzo drogie, a utrzymanie w niskiej temperaturze nie zawsze się opłaca. Mrożenie kawałków o wadze ponad 200 g to katastrofa. Koszt zabójczy ,bo energia,która musi być wytworzona by zimno dotarło wgłąb takiego produktu kosztuje majątek. Dlatego nie pochwalam mrożenia całych chlebów. Taniej oddać innym a potem kupić świeży niż płacić za prąd. O smaku nie wspomnę, bo to kwestia wrażliwości zjadacza, ale ja staram się albo dzielić nadmiarem jedzenia, świezego, albo gotować mniej. I nie okłamujcie się, większość zamrożonych resztek i tak w końcu ląduje w śmietniku, ale ile wartości dodanej...
            • eurytka Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 17:31
              Jak od nowego roku podniosą cenę prądu, ponoć trzykrotnie,
              to pomyślę:)
              chleba nie piekę,
              codziennie mąż chodzi po świeżego pół i świeże bułeczki,
              to i jeszcze się kupi po kawałeczku mięsa.
              Pamiętam, że moda na zamrażarki weszła wówczas gdy mięso było drogie,
              czy kilka lat po kartkach na nie,
              ludzie byli spragnieni mieć je w każdej chwili,
              po latach chudych.
              p.s.
              Tralalumpku, halucynogenów nie używam,
              i bez nich jestem szczęśliwa.
              Z fazami rymotwórczymi różnie bywa,
              nieraz samo się rymuje jak i błyska....
              Posyłam całuska lub dosadniej daję Ci pyska:D
            • tralalumpek Re: Mrożenie potraw 17.11.12, 17:48
              bzdury piszesz
              • eurytka Re: Mrożenie potraw 18.11.12, 08:31
                Z tego co w necie znalazłam,
                wychodzi , że praca domowej zamrażarki skrzyniowe kosztuje około 5-7 zł miesięcznie.
                www.barfnyswiat.org/printview.php?t=911&start=0&sid=bb4d86798636c75a3a36e89415a78de2
                Nie tak znowu dużo.
                Bardzo dużo prądu pożera czajnik elektryczny i pewnie piekarnik
                i mikrofala pewnie też.
                Na szczęście ich juz nie używam.
                • tralalumpek Re: Mrożenie potraw 18.11.12, 08:47
                  no to sie ciesze bo sie wyrownalo :)))
                  mikrofalowki nie posiadam wiec w zamian idzie zamrazarka
                  • mhr2 Re: Mrożenie potraw 18.11.12, 09:27
                    tralalumpek napisała:

                    > mikrofalowki nie posiadam wiec w zamian idzie zamrazarka

                    mikro wlanczasz jak chcesz, zamrazarka leci na okraglo, wiec co porownywac?
                    • tralalumpek Re: Mrożenie potraw 18.11.12, 09:55
                      nic :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka