Wigilijny kompocik

IP: 83.230.112.* 23.11.12, 11:13
Zastanawiam się jak przekonać moje dzieciaczki do wigilijnego kompociku? Uważam, że jest bardzo zdrowy i wspomaga trawienie po wigilijnym obżarstwie, ale moje dzieci niestety nie podzielają mojego zdania, jedno nawet ma odruch wymiotny. Cała trójka nie chce współpracować, piją tylko pod groźbą skonfiskowania prezentów choinkowych. Co zrobić, żeby jednak je zmusić (najlepiej, żeby zjadły też owoce)?
    • Gość: gość niedzielny Re: Wigilijny kompocik IP: 195.205.163.* 23.11.12, 11:22
      proponuje dożylnie.. czysto cicho i bez zbędnych dyskusji; w razie pytań proszę odpowiadać że to jeden z prezentów św. Mikołaja..
      • Gość: MamaMuminków Re: Wigilijny kompocik IP: 83.230.112.* 23.11.12, 12:39
        Bardzo śmieszne. Żart kogoś, kto pewnie nie ma dzieci :/
    • daria275 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 11:24
      Pytasz poważnie? Zastanawiasz się jak ZMUSIĆ swoje "dzieciaczki do kompociku"? Grożąc, że jak nie wypiją tego paskudnego ulepku, to zabierzesz im prezenty?

      Na Twoim miejscu pomyślałabym raczej, żeby ZACHĘCIĆ dzieci np. do barszczu czy śledzia (zamiast hurtowych ilości kutii czy innego sernika). Do głowy by mi nie przyszło, by na siłę wciskać im kompot...
      • daria275 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 11:28
        Aaaa, przepraszam - pomysł z dożylnym dozowaniem mi się podoba - przemocy nie używasz, a jednocześnie drugą ręką można jeść sernik albo rozpakowywać prezenty
      • Gość: MamaMuminków Re: Wigilijny kompocik IP: 83.230.112.* 23.11.12, 12:16
        Ojej, może "zmusić" zabrzmiało niepotrzebnie drastycznie. Poza tym nie karmię ich hurtowymi ilościami kutii i sernika, ale jednak tradycyjnych potraw jest 12 (wspomnianego sernika bym do nich nie zaliczała), więc coś, co pomoże żołądkowi chyba jest wskazane. A "groźba"odebrania prezentów jest ujęta żartobliwie, nie wyrywam im zabawek z rączek.
    • momas Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 11:25
      jezeli kompot jest na sliwkach wędzonych, to sie dzieciom nie dziwię....sama sie mocno strułam (ze wszelkimi tego konsekwencjami :( )samym zapachem gotujących się śliwek :(

      moze zmiksuj owoce...
      A jak nie pojdzie to nie zmuszaj, spróbuj im podac na przegryzke suszone jabłka /suszone śliwki. A do popicia wodę :)
      • aqua48 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 11:29
        Ja nikogo nie zmuszam, co to w ogóle za pomysł. Moje dzieci też nie lubią, gotowałam przez jakiś czas z suszonych jabłek, gruszek i świeżej pomarańczy, był lepszy niż śliwkowy, ale i tak nie chcieli, więc nie gotuję i już.
      • Gość: MamaMuminków Re: Wigilijny kompocik IP: 83.230.112.* 23.11.12, 12:19
        Wędzone śliwki to u nas w domu od zawsze podstawa tego kompotu, więc trudno mi sobie go bez nich wyobrazić. Myślisz, że takie zmiksowane owoce nie będą wyglądały obrzydliwie? Wiesz, dzieciaki są wrażliwe na takie papki ;-)
        • aqua48 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 12:34
          Gość portalu: MamaMuminków napisał(a):

          > Wędzone śliwki to u nas w domu od zawsze podstawa tego kompotu, więc trudno mi
          > sobie go bez nich wyobrazić. Myślisz, że takie zmiksowane owoce nie będą wygląd
          > ały obrzydliwie? Wiesz, dzieciaki są wrażliwe na takie papki ;-)

          Dla mnie zmiksowane śliwki w kompocie to jakaś pomyłka. A moje dzieci nie lubią po prostu rozgotowanych suszonych śliwek właśnie, ani kompotów. Nie widzę z resztą nic zdrowego w ugotowanych owocach z cukrem...
          Tradycja nie jest dla mnie powodem do nakłaniania kogokolwiek do jedzenia nielubianych potraw. Świąteczna atmosfera oraz chrześcijańska miłość bliźniego jakoś mi się z taka postawą kłóci. Sama też nie jadam tego czego nie lubię.
          • nimfa.ksiezycowa Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 12:54
            aqua48 napisała:

            Sama też nie jadam tego czego nie lubię.

            A właśnie czasem to błąd bo można się przekonać do nielubianych potraw. I z czasem mogą się stać ulubionymi:)
            I nie rozumiem przytyków do miłości bliźniego i chrześcijaństwa, serio, wydaje mi się to nie w porządku na forum o gotowaniu :(
        • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 13:40
          a matko! dzieciaki sa wrazliwe na takie papki! i to mowi matka!!!
        • momas Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 14:22
          zobacz, jak wygląda słoiczek Gerbera dla niemowląt z suszonymi śliwkami :D
          (suszonymi, nie wędzonymi).
          Wyjdzie po prostu gęsty sok :)
        • wadera3 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 18:00
          Podstawą kompotu wigilijnego są śliwki suszone, raz jeden raz ktoś mi kupił wędzone zamiast suszonych, i ja stara baba, nie dałam rady pić tego wędzonego kompotu, wcale się dzieciom nie dziwię.
          W moim domu rodzinnym(a teraz w moim) była, i jest tradycja, że wigilijnego dania każdy próbuje, co by to nie było. Nie ma mowy, że ktoś czegoś nie lubi, można zjeść tylko łyżkę barszczu i jedno symboliczne uszko, ale trzeba.
          I w tym jednym dniu w roku nie ma od tego żadnych odstępstw, tak robiła moja Babcia(pewnie i prababcia), Mama, i ja tak robię i usiłuję wpoić to moim, dorosłym już, dzieciom.
          Na przyszłą wigilię moja wówczas półtoraroczna wnusia, też spróbuje wszystkich potraw, nawet gdyby miała je tylko polizać i tylko w ten sposób można dzieci do, innych niż zwykle, potraw przyzwyczaić.
          • nchyb Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 09:47
            > W moim domu rodzinnym(a teraz w moim) była, i jest tradycja, że wigilijnego dan
            > ia każdy próbuje, co by to nie było. Nie ma mowy, że ktoś czegoś nie lubi, możn
            > a zjeść tylko łyżkę barszczu i jedno symboliczne uszko, ale trzeba.

            jedyne co mi przychodzi na myśl po przeczytaniu takiego wpisu to myśl - jakie szczęście, ze nie wszędzie tak jest.
            W imię czego trzeba lizać czy próbować? Bo babcia przed laty tak chciała?
            Czy wegetarianinowi każecie karpia polizać?
            • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 09:59
              w imie czego pytasz ...ano, w imie tradycji a co to jest tradycja to sie przez moment zastanow i prsze nie pytaj tu na forum
              • nchyb Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 16:34
                tradycja to jedno, zmuszanie to co innego...

                u mnie i w wielu mi znanych domach - jest tradycja podawania określonych dań na wieczerzę wigilijną, ale nie ma tradycji przymuszania do nich kogokolwiek. Więc po zastanowieniu się stwierdzam, że moim zdaniem chlubienie się, że się kogoś do czegoś w imię tradycji zmusza, również na tym forum nie pasuje, wręcz jeszcze bardziej nie pasuje...
                • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 16:50
                  dzieci, male dzieci sa materialem plastycznym i mozna je do 'tradycyjnie' w lagodny sposob uformowac
                  nie chcialybm musiec tu dyskutowac o zmuszaniu dzieci wogole do swietowania w wigilijny wieczor bo to tak jakby tu zaczac dyskusje ogolnie o wychowaniu dzieci , tej wolnosci, bezstresie ....itd itp
                  droga do nikad dla wielu
                  • nchyb Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 06:30
                    plastycznie można zachęcić w imię tradycji do spróbowania czegokolwiek (maluch i cytrynę spróbuje i wódkę też, jak mu się poda - spróbuje wszystko i będzie tak "tradycyjnie" w wielu domach rozbawiał rodzinkę skrzywieniem się po czymś niesmacznym), ale właśnie, można zachęcić do spróbowania wszystkiego, ale gdy nie zechce, to ta plastyka nie może się w naginanie zmienić i zmuszanie. Bo czym innym jest namawianie (byleby nie przesadne) do spróbowania tego łyka barszczu i jednego chociazby uszka, a czym innym zmuszenie do zjedzenia tegoż w imię he he "tradycji"...
            • wadera3 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 10:11
              nchyb napisała:

              >
              > jedyne co mi przychodzi na myśl po przeczytaniu takiego wpisu to myśl - jakie s
              > zczęście, ze nie wszędzie tak jest.
              > W imię czego trzeba lizać czy próbować? Bo babcia przed laty tak chciała?
              > Czy wegetarianinowi każecie karpia polizać?

              Mnie zaś przychodzą do głowy aż dwie myśli, nie zrozumiałaś ani tego co napisałam, ani intencji, ale mało mnie to martwi:)
              • nchyb Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 16:36
                kompletnie mnie nie martwi, co ciebie martwi lub nie martwi, za to cieszy mnie wielce, że tradycje mojej rodziny są inne. I tyle...
                W imię tradycji nie męczymy się wzajemnie :)
                • wadera3 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 16:44
                  Skoro nadal nie rozumiesz co napisałam, to już może się nie zachłystuj swoimi "przemyśleniami";)
                  • nchyb Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 06:25
                    to działa w obie strony, skoro nie umiesz pisać tak, by inni nie zrozumieli, to sama może się również swą mądrością i podejściem nie zachłystnij przypadkiem?... ;)
            • marbor1 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 19:31
              Ja uważam, że przymuszanie dzieci do jedzenia czegoś, czego nie lubią jest pewnego rodzaju barbarzyństwem. Jestem już starą babą, ale pamiętam z mojego dzieciństwa traumatyczne przeżycia, kiedy mnie zmuszano do jedzenia rzeczy na widok których robiło mi się niedobrze.
              Parę razy przy stole z gośćmi po prostu "haftowałam" i trzeba było wszystko ze stołu zdejmować.
              Niektóre z tamtych potraw do dziś nie tknę.
              To samo dotyczyło mojego syna. Z tym, że ja pamiętająca tamte doświadczenia nie zmuszałam
              go nigdy do jedzenia czegoś, czego na sam widok mówił że tego nie zje bo to jest np. zielone lub czerwone.
              Miejcie na litość boską zrozumienie dla dzieci. one też mogą mieć jakieś swoje fobie.
          • jhbsk Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 14:22
            wadera3 napisała:

            > W moim domu rodzinnym(a teraz w moim) była, i jest tradycja, że wigilijnego dan
            > ia każdy próbuje, co by to nie było. Nie ma mowy, że ktoś czegoś nie lubi, możn
            > a zjeść tylko łyżkę barszczu i jedno symboliczne uszko, ale trzeba.

            Współczuję. Najlepsza metoda, by coś zohydzić na całe życie.
            • wadera3 Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 14:31
              Dziwnym zrządzeniem losu, każde z naszej szóstki rodzeństwa te same obyczaje kultywuje w swoim domu, i jakoś nasze dzieci ani temu się nie dziwia, ani oburzają ani nie mają traumy z tego powodu.
              Poza tym nasze prl-owskie dzieciństwo przełomu lat 50/60, było tak biedne, że właśnie Wigilia z jej obrzędami i tradycjami była(i jest) najpiękniejszym wspomnieniem. Więc nadal to podtrzymujemy.
              • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 15:08
                podziwiam cie za cierpliwosc w tlumaczeniu....a tak zartem: ty nie moglas miec traumy bo wtedy to slowo nie bylo w modzie ;) to dzisiejsze dzieci maja traumy ale jak to juz Napoleon kiedys powiedzial: wychowanie dzieci zaczyna sie na 20 lat przed ich urodzeniem
            • squirk Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 15:17
              To naprawdę działa, jednym z wielkich plusów mojej wyoprowadzki z domu była pewność, że już nigdy nie będę obchodzić Wigilii. Nie mam traumy, braku ani niczego negatywnego w związku z tym - dodaję na wypadek gdyby ktoś wpadł na zabawny pomysł żeby mi trochę powspółczuć :-)
        • yula Re: Wigilijny kompocik 24.11.12, 16:47
          Zmuszaj dalej, moje dziecko w przedszkolu przez parę tyg? było zmuszane do picia kompotu który najwyraźniej mu nie smakował(bez mojej wiedzy, jak sie dowiedziałam po kazałam dawać mu wodę do picia), skutek jest taki że już 5 lat po a on nie piję NICZEGO w czymś coś pływa. No ostatnio powoli zaczyna sie przełamywać, ale w formie lekarstwa. Nie chcą pić to niech nie piją, a do obżarstwa to lepiej nie dopuszczać.
          Aha, to odpowiedź do MamyMuminków.
    • Gość: Janek z Woli Re: Wigilijny kompocik IP: 195.205.163.* 23.11.12, 11:33
      hmmm... pracowałem kiedyś na farmie kaczej...

      wiesz może jak się tam karmi kaczki ?

      pomysł ze zmiksowaniem śliwek całkiem nie głupi...
    • nimfa.ksiezycowa Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 11:44
      Nie rozumiem czemu wszyscy tak napadacie na autorkę. Kompot wigilijny to element tradycji, jeśli porzucimy nasze tradycje świąteczne i kulinarne, nic dobrego z tego nie wyniknie. Uważam zresztą że to znacznie lepsze niż coca-cola czy inne gazowane paskudztwo, zwłaszcza jeśli owoce pochodzą z ekologicznej uprawy.
      • aqua48 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 11:55
        nimfa.ksiezycowa napisał(a):

        > Nie rozumiem czemu wszyscy tak napadacie na autorkę. Kompot wigilijny to elemen
        > t tradycji, jeśli porzucimy nasze tradycje świąteczne i kulinarne, nic dobrego
        > z tego nie wyniknie. Uważam zresztą że to znacznie lepsze niż coca-cola czy inn
        > e gazowane paskudztwo.

        Między porzucaniem tradycji i piciem "gazowanych paskudztw"(co złego widzisz w wodzie gazowanej?) czy coca-coli do Wigilii, jest jeszcze cała masa innych zachowań.. Ale zmuszanie kogoś, kto wymiotuje daną potrawą do jej przełknięcia jest dla mnie formą przemocy...
        • nimfa.ksiezycowa Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 12:02
          aqua48 napisała:

          >
          > Między porzucaniem tradycji i piciem "gazowanych paskudztw"(co złego widzisz w
          > wodzie gazowanej?) czy coca-coli do Wigilii, jest jeszcze cała masa innych zach
          > owań.. Ale zmuszanie kogoś, kto wymiotuje daną potrawą do jej przełknięcia jest
          > dla mnie formą przemocy...

          Ależ oczywiście, że nie chodzi tu o dosłowne "zmuszanie", ale o zachęcenie czy przekonanie dzieciaków do picia kompotu. Często wystarczy jakiś sprytny trick, np. mnie przekonano w dzieciństwie do jedzenia ziemniaków mówiąc, że to egzotyczny owoc z Ameryki, i od razu smakowały inaczej. Chodzi o to żeby użyć sprytnego sposobu i jakoś dzieci przekonać, że to dobre i zdrowe.
          A co do wody gazowanej - dla mnie smakuje paskudnie, ale to już kwestia gustu, natomiast miałam na myśli rózne świństwa typu Fanty, oranżady i inne.
          • Gość: MamaMuminków Re: Wigilijny kompocik IP: 83.230.112.* 23.11.12, 12:23
            Dzięki za zrozumienie nimfa.ksiezycowa :-) Też wydae mi się, że sprawdzone przez pokolenia dania są lepsze niż sztuczne polepszacze i wspomagacze. Właśnie o taki sprytny pomysł jak twoje egzotyczne owoce mi chodziło.
            A woda gazowana tylko wypycha brzuch, niepotrzebny dodatek, zwłaszcza jeśli kupujemy porządną wodę mineralną.
            • bene_gesserit Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 21:31
              Na litość boską, zamiast 'terrorku dla dzieciaczków' znajdz jakiś kompromis, np nie dodawaj parszywych wędzonych śliwek do kompotu i dzieci będa piły. Mi sie ten smrodek w dziecinstwie kojarzył ze smołą i asfaltem i też miałam odruch wymiotny jak tylko powąchałam. Zmuszanie do jedzenia, picia itd jest wyjątkowo niezdrowe.

              Mozesz też zapodać im błonnik w innej formie, np uzywając pełnoziarnistej mąki do wypieków, czemu chcesz wpychać w dzieciaki to, czym rzygają?
              • novinka1 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 21:14
                Ja też nieznosiłam w dzieciństwie tego kompotu - odrzucało mnie od smrodu "wędzonych" śliwek. Blech, na wspomnienie robi mi się niedobrze. :((( Całe szczęście, że mnie nikt nie zmuszał do picia.
        • Gość: MamaMuminków Re: Wigilijny kompocik IP: 83.230.112.* 23.11.12, 12:30
          Ale nie rób ze mnie potwora, z tą przemoca, to chyba lekko przegięłąś :/ Gdybym dawała dzieciakom do jedzenia tylko to, co z radością wchłaniają, to mogłabym zakupy ograniczyć do frytek i żółtego sera. A jednak uważam, że powinny jeść lepiej, może nawet jeśli do końca wszystkie smaki im odpowiadają.
          • Gość: ida Re: Wigilijny kompocik IP: *.icpnet.pl 25.11.12, 15:19
            chyba Ty lekko przegięłaś w swoich postach. Dla mnie to przemoc, i współczuję Twoim dzieciom. Z chęcią popatrzyłabym, jak ty wymiotując jesz coś, czego nie znosisz.
      • dvoicka Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 12:02
        ale nikt nie namawia autorki żeby zamiast "kompociku" podawała dzieciom "kolkę".

        myślę, że wielu uczestników dyskusji bardzo ceni tradycje świąteczne i sam "kompocik".
        myślę też, że z kompocikiem jest podobnie jak ze szpinakiem - wciskanie go na siłę i groźbami jest najlepszą metodą do tego, by dzieci go znienawidziły na całe życie.
        mi go nie wciskano w dzieciństwie, gdy mi nie smakował i teraz jestem jego wielką fanką.
        (już ususzyłam sobie owoców z sadu i jak co roku od kilku lat nie mogę się doczekać jak go sobie ugotuję duży gar i będę sączyć przez całe święta wielkodusznie częstując czasem domowników. niby wyjeżdżamy na święta, ale po powrocie do domu kompot z suszu musi być!)
        moje dzieci piją go dość chętnie, choć wolą sok jabłkowy. ale myślę, że za parę lat go docenią, m.in. dlatego, że będzie im się kojarzył z miłą atmosferą świąt a nie z groźbami zabrania prezentów albo wlewaniem podstępem do gardła czegoś zmiksowanego.
    • dvoicka Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 12:03
      w sumie lubię takie wątki :)
    • Gość: zadumana Re: Wigilijny kompocik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.12, 12:39
      Zmuszanie dzieci do czegokolwiek to gwarancja przegranej. I dzieci, i rodziców. Kończy się ogólnym przekonaniem, że tylko lanie jest skuteczną metodą.
      Natomiast ukierunkowanie dziecka na coś - to inna bajka i niezwykle skuteczna.
      Po pierwsze, kiedy dzieci będą widziały, że rodzice piją ten kompot w każdą wigilię to po latach też po niego sięgną - choćby w ramach wczesnej dorosłości, bo przecież "dorośli" piją kompot.
      Po drugie, żeby strawić wigilijne jedzenie dobrze jest wypić coś gorącego. Może gorący barszcz, czy inną rodzinną tradycyjną zupkę, a nie ten nieszczęsny kompot? Może gorąca herbata?

      Osobiście przerabiałam ten problem. Nie lubiłam barszczu i nie lubiłam kompotu. Uwielbiałam pozostałe potrawy i chociaż szczęśliwie byłam najedzona cały rok, to w święta opychałam się tak, że zwykle musiałam się wieczorem rozstać z zawartością żołądka, bo jedzenie było nietypowe i dość tłuste. Męczyłam się strasznie i mama stwierdziła, że coś gorącego muszę wypić, żeby nie powtarzać katastrofy. I na szczęście małego smakosza, czyli mnie, mama przekonała. Po gorącym barszczu trawiłam inaczej i... hulaj dusza:)))

      A kompot nadal mi nie smakował. We wczesnej dorosłości nie wyobrażałam sobie jednak wigilii bez... zapachu kompotu z kuchni...:))) Więc mama gotowała - dla zapachu. A w następnej fazie dorosłości - polubiłam tenże kompot, ale w nieco zmienionej, mniej słowiańskiej wersji. Czyli susz (w każdej epoce bez wędzenia oczywiście) plus sok z cytryny plus rozcięty wzdłuż strąk wanilii plus cukier. Gotujemy tego w rodzinie całe wiadra niemal. Pijemy w kolejnych domach przez kolejne dni świąt i smakuje wszystkim - dzieciom też.
    • matylda1001 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 13:15
      Gość portalu: MamaMuminków napisał(a):

      >Co zrobić, żeby jednak je zmusić (najlepiej, żeby zjadły też owoce)?<

      :) Może podać w... czopkach? a tak poważnie... dajże spokój tym biedactwom bo im obrzydzisz święta. Do tradycyjnego, wigilijnego kompotu trzeba dorosnąć.
    • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 13:42
      najbardziek mi sie wpisy podobaja gdzie mamy pisza ze DZIECI nie lubia, nie dziecko, ktores bo drugiemu to nie robi...dzieci nie lubia, tak hurtem wszystkie!
      jednak miec dzieci a umiec je wychowac to dwa rozne tematy
      • Gość: MamaMuminków Re: Wigilijny kompocik IP: 83.230.112.* 23.11.12, 14:07
        Nie do końca rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć. Że nie znam swoich dzieci, że na wyrost mówię, że wszystkie grymaszą? Nie widziałam cię przy naszym stole, ale może coś przeoczyłam. I dziękuję ci za niezwykle stosowną ocenę sposobu wychowywania. Wcześniejszej uwagi o papkach też nie umiem zinterpretować, może wytłumaczysz jaśniej z mniejszą dawką zjadliwości, za to ze zwiększoną dawką interpunkcji?
        • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 24.11.12, 16:57
          no to trudno, tak juz musi pozostac ze nic nie rozumiesz
          • nimfa.ksiezycowa Re: Wigilijny kompocik 24.11.12, 17:41
            Może to i lepiej ze względu na Autorkę wątku, bo chamstwa lepiej nie rozumieć i odwracać się od niego.
            • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 08:31
              ja juz tam wole pisac 'chamskie' teksty niz byc gwauzda nowych wpisow, ktora w masce strzela zza rogu
              zawsze na forach wzbudzaly we mnie pusty smiech takie charakterki

              forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=nimfa.ksiezycowa
              • nimfa.ksiezycowa Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 20:00
                Przede wszystkim radziłabym nadrobić zaległości z języka polskiego. I może pisać na temat zamiast strzelać fachowe podsumowania "charakterków". Rozumiem, że nowy użytkownik nie ma prawa się udzielać, bo "strzela w masce"? Ciekawe:-)
                Choć w sumie śmiech to zdrowie, więc się śmiej.
    • trypel dzieki takiemu podejsciu 23.11.12, 14:04
      moich rodziców do tej pory (a mam już sporo lat na karku) na wigilie jem tylko makowca i pije barszcz z uszkami. Jedyne 2 potrawy do jakich nie byłem przymuszany metodami o jakich piszesz. Na widok karpia, pierogów z kapustą i grzybami oraz kutii robi mi sie po prostu niedobrze.

      czy to na pewno dobra droga do utrzymania tradycji?
      • Gość: zadumana Re: dzieki takiemu podejsciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.12, 14:37
        Ja jadłam jak odkurzacz i, co opisałam wyżej, wykluczałam początkowo gorący barszcz. Ale mój syn, dla odmiany, akceptował niestety ledwie parę potraw, w tym na szczęście gorący barszcz. Jednak do głowy mi nie przyszło wmuszać w niego cokolwiek, bo i tak zwykle jadł i je mało.
        Brak nachalnych wigilijnych nacisków zaowocował przez lata, bo odkąd skończył mniej więcej 10 lat praktycznie co rok sięgał po kolejne przedtem "niedobre" potrawy.
        Dziś student jest 100% uczestnikiem wigilii, a ja szczerze współczuję tym, którzy zostali tak fatalnie przez rodziców zaprogramowani w dzieciństwie.
        W końcu tradycja to dodatkowy smaczek potrawy, a nie kulinarna katastrofa.
      • Gość: sylwia Re: dzieki takiemu podejsciu IP: *.agh.edu.pl 23.11.12, 14:37
        nigdy nie lubiłam tradycyjnego kompotu z suszek i nigdy nie byłam przymuszana do picia. niby w imię czego?
        kilka lat temu mama podpatrzyła u koleżanki, ze można dodać sok z pomarańczy. wychodzi toto naprawdę dobre :)
      • mhr2 Re: dzieki takiemu podejsciu 23.11.12, 18:14
        trypel napisał:

        > czy to na pewno dobra droga do utrzymania tradycji?

        napewno nie, ale bylabym szczesliwa byc w takiej rodzienie,
      • Gość: miu Re: dzieki takiemu podejsciu IP: *.centertel.pl 24.11.12, 21:41
        Mam tak samo jak Trypel i bardzo sie ciesze, ze nie jestem osamotnionym dziwiakiem ;)

        Od wczesnego dziecinstwa zastanawialam sie jak mozna jesc takie swinstwa na swieta. Nie mialo znaczenia gdzie bylam - u cioci, babci, gdy w liceum kolezanki przynosily swoje wigilijne smakolyki, zeby sie podzielic... Teraz jako dorosla spokojnie zjem kawalek karpia, troche kapusty, itd., ale nie sa to moje ulubione potrawy, zas dla dziecka to byl horror. A juz kompot z wedzonych sliwek to bylo apogeum. Wiekszy szok przezylam tylko, gdy raz w zyciu zobaczylam moczke.
    • squirk Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 15:02
      Nie przekonywać. Wypicie raz w roku "zdrowego kompociku" nijak na ich zdrowie nie wpłynie. Daj im spokój i zrób/kup czipsy z jabłek czy suszone śliwki do przegryzania w ciągu całego roku. O ile nie jest za późno, u mnie było.
      • Gość: en Re: Wigilijny kompocik IP: *.spine.pl 23.11.12, 16:41
        Nie zmuszaj. W wigilię ma być miło i przyjaźnie. Ja tam kompot zawsze lubiłam, ale nie ma przecież obowiązku. Możesz ewentualnie powiedzieć, że ta kolacja jest wyjątkowa i żeby mieć szczęście w przyszłym roku, trzeba spróbować każdej potrawy, także kompotu. Może to mało chrześcijańskie (czary i magia), ale zwyczaje wigiljne w znacznym stopniu wywodzą się z czasów pogańskich. Np. zostawianie jednego nakrycia dla zmarłych (potem przerodzili się w "samotnych wędrowców").
        • fettinia En:) 25.11.12, 10:51
          Moge sie pod toba podpisac:)
          Moje dzieci tez nie lubia tego kompotu-nigdy nie zmuszalam.
          ps-a moze zrob w tym roku inaczej?inne owoce?np tylko sliwki suszone/nie wedzone)i suszone morele?
    • mhr2 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 18:09
      Gość portalu: MamaMuminków napisał(a):

      > Zastanawiam się jak przekonać moje dzieciaczki do wigilijnego kompociku?

      dlaczego chcesz ich przekonac?, owoce jemy caly rok,
    • doral2 Re: Wigilijny kompocik 23.11.12, 19:03
      spróbuj zrobić im kompresy z tego kompociku...
    • Gość: miu Re: Wigilijny kompocik IP: *.centertel.pl 24.11.12, 21:31
      Ja z tej samej gliny co Twoje dzieci - na sam widok kompociku wigilijnego mialam odruch wymiotny.

      Gdy bylam juz bardzo dorosla pewna Francuzka zaprosila mnie na swieta i chcac mi zrobic przyjemnosc upiekla wielka ges (bo przeczytala ze w Polsce na swieta je sie gesi ;))) wtedy pierwszy raz w zyciu zjadlam gesine oraz ugotowala kompot wigilijny. Najwspanialszy jaki w zyciu pilam! Od tego czasu zawsze robie jej kopot. Uwielbiam go :))) Moze Twoim dzieciom tez bedzie smakowal?

      Przepis na "kompot wigilijny wg Martine":
      -suszone owoce: figi, daktyle, morele, sliwki kalifornijskie, jablka, gruszki (im dalej wymieniony skladniki tym go mniej) - wszystko w calosci, niczego nie kroimy
      -laska lub dwie cynamonu, kilka gozdzikow, jedna lub dwie gwiazdki anyzu (jesli kompotu ma byc malo, to wystarczy nawet pol gwiazdki anyzu)
      Zagotowac wszystkie skladniki dzien wczesniej, chwile pogotowac, ale bez przesady, zeby sie nie rozciapalo. Mozna doslodzic miodem. Zostawic do schlodzenia i zmacerowania. Podawac nastepnego dnia.

      Pieknie wyglada podany w duzym przezroczystym naczyniu jak poncz.
      • Gość: AnkaKw Re: Wigilijny kompocik IP: *.ennet.pl 25.11.12, 13:57
        Do dziś nie lubię tego kompotu z suszu chociaż sam susz lubię :-)
        A skoro nie lubię to nie gotuję.
        Nie gotuj i Ty więc nie będzie problemu.
        • Gość: miu Re: Wigilijny kompocik IP: *.centertel.pl 25.11.12, 20:39
          Ale ja ten komot na ktory dalam przepis bardzo lubie :)
      • sznupkowie Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 12:09
        Gość portalu: miu napisał(a):

        > Przepis na "kompot wigilijny wg Martine":
        > -suszone owoce: figi, daktyle, morele, sliwki kalifornijskie, jablka, gruszki
        > (im dalej wymieniony skladniki tym go mniej) - wszystko w calosci, niczego nie
        > kroimy
        > -laska lub dwie cynamonu, kilka gozdzikow, jedna lub dwie gwiazdki anyzu (jesli
        > kompotu ma byc malo, to wystarczy nawet pol gwiazdki anyzu)
        > Zagotowac wszystkie skladniki dzien wczesniej, chwile pogotowac, ale bez przesa
        > dy, zeby sie nie rozciapalo. Mozna doslodzic miodem. Zostawic do schlodzenia i
        > zmacerowania. Podawac nastepnego dnia.
        >
        > Pieknie wyglada podany w duzym przezroczystym naczyniu jak poncz.

        Cudny przepis na kompot. Rewelacyjnie dobrane składniki! Zrobie koniecznie bo tradycyjnego nie lubię, a ten zapowiada się cudnie i te owoce..:)

        Oczywiście tego przepisu nikt nie zauważył bo niektore Panie to zaglądają tutaj po to, zeby sobie popluć, poużywac i potaplać się w własnych odchodach. Nie wiem czy to wasze zachowanie to taka tradycja wyniesiona z domu? I cokolwiek wartościowe ginie w tym szambie złośliwości...:(
        • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 13:50
          szanwona pani, nie musze, bo nie ma obowiazku komentowac kazde wpisu ani kazdego przepisu
          ale skoro sie napraszasz to prosze bardzo, moja opinia do przepisu
          wychowalam sie w Polsce i choc wprawdzie daktyle czy figi znane mi sa z dziecinstwa, z tej siermieznej Polski wtedy to jednak dla mnie kompot tradycyjny wigilijny to kompot z suszonych owocow dostepnych w Polsce czyli: jablek, gruszek, sliwek....i gotuje wedle tradycji :)

          a twoj wpis uwazam wlasnie za zlosliwy i bezsensowny, jezeli chesz sobie skorzystac z przepisu to korzystaj ale nie stwiaj innych w szeregu ze musza ten przepis wykorzystac, znac, chwalic ......
          amen
    • beverly1985 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 14:01
      Sama pije kompot wylącznie po to aby zrobić przyjemność babci, która zawsze go gotuje, choć nikt nie lubi. Na wspomaganie trawienia:
      -> nie wmuszaj w nikogo 12 potraw!!!
      -> podaj wode do picia
      -> ewentualnie daj dzieciom kilka śliwek suszonych (nie rozgotowanych)
      • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 14:44
        moze ja jestem z innej planety ale ciesze sie ze na mojej planecie wieczerza wigilijna (kolacja wigilijna) to bylo spotkanie rodziny przy wspolnym stole, czas na rozmowy, opowiesci rodzinne, wspomnienia starszych osob, tematy historyczne i inne, czas, ktory umilany byl 12 potrawami, podawanymi badz w porcjach badz do nakladania sobie samemu wiec kazdy ilosc mogl sobie dozowac
        zaczynalo sie ja z pierwszy gwiazdka czyli tak ok 16.00 i siedzialo biesiadujac do 23 -23.30 a potem kto chcial szedl na pasterke
        bo taka byla tradycja
        te 12 dan, r'ozciagnietete' w czasie, nie rzutowaly na 'przezarcie sie'
        a kompot wigilijny to nie rozgotowane sliwki ...ale ja jestem z innej planety
        • aqua48 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 14:48
          tralalumpek napisała:

          > moze ja jestem z innej planety ale ciesze sie ze na mojej planecie wieczerza wi
          > gilijna (kolacja wigilijna) to bylo spotkanie rodziny przy wspolnym stole, czas
          > na rozmowy, opowiesci rodzinne, wspomnienia starszych osob, tematy historyczne
          > i inne, czas, ktory umilany byl 12 potrawami,

          No własnie umilany.. Trudno komuś umilać czas wmuszając w niego (bo tradycja, bo babcia, bo każdy musi choć polizać) potrawę po której wymiotuje, nieprawda? I oto tu chodzi..
          • tralalumpek Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 14:54
            jak dla mnie, to ty mozesz na przekor, tradycji bo i tak nie wiesz co to jest, babci bo ....24 grudnia wieczorem podejsc do mcdonalda i kupic sobie kanapke...a potem zwymiotowac

            a tak jak ciekawostke ci szepne ze 'tradycje' obrzedy i zwyczaje to nawet te nizej w hierarchii stojace zwierzeta praktykuja
            • bene_gesserit Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 20:00
              tralalumpek napisała:


              > a tak jak ciekawostke ci szepne ze 'tradycje' obrzedy i zwyczaje to nawet te ni
              > zej w hierarchii stojace zwierzeta praktykuja

              O, a mogłabyś rozwinąc temat?
              • nimfa.ksiezycowa Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 20:03
                No wiesz, krowy czczą Wigilię mówiąc ludzkim językiem;)
                • bene_gesserit Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 20:25
                  Ale to jest ludzka kultura, a tralalumpek pisała o kulturze zwierząt.
                  Z tego, co czytałam, to kulture zdolne są wykształcić jedynie dwa bodaj gatunki naczelnych, bardzo szczątkową kulturę, w której o tradycji nie może być mowy. Dlatego się zainteresowałam.
                  • tralalumpek bene... 26.11.12, 08:23
                    widzisz bene, ja nie napisalam o kulturze i zwyczajach wigilijnych, jakie zwierzeta praktykuja
                    ja napisalam ze nawet zwierzeta maja swoje obrzedy i zwyczaje, dodam wiecej, rowniez mocne reguly i hierarchie zachowan ..... w niektorych domach to dziecko nakazuje jakie obrzedy sa dobre a jakie be i dla niego sie z tych be rezygnuje, to dziecko decyduje ze zamiast 'kompociku' bedzie fanteczka albo coleczka stojaca tradycyjnie 1,5 litra na stole, to dzieci, cala trojka hurtem nie lubia uszek czy barszczyku wiec sie nie bedzie przygotowywac....

                    oj, przypomina mi sie tu syn kolezanki
                    zawsze mi mowila ze ona nie gotuje bo synowie nie lubia niczego jesc, zupy tylko zjedza dwie i kurczaka, niczego innego, jak mowila, nie tkna
                    kiedy ktoregos razu bylam u jej matki, matka skarzyla sie ze ona robi najrozniejsze porzetwory 'ale wnuki nie nauczone normalnie jesc' .....
                    zdarzylo sie jednak ze starszy syn pare razy zjadl u mnie obiad, nie, nie z grzecznosci i nie zwymiotowal....
                • Gość: marbor1 Re: Wigilijny kompocik IP: *.dynamic.chello.pl 25.11.12, 20:34
                  No i osiołkowi w żłobie dano. trochę owsa, trochę siana.

                  Ale to są bajeczki dla małych dzieci, a nie dla dorosłych.
                  • nchyb Re: Wigilijny kompocik 26.11.12, 06:41
                    a ten osioł "tradycyjnie" jak zawsze zdycha?...

                    co do obrzędowości zwierząt, u Grzesiuka w 5 latach kacetu pojawił się motyw pcheł poważnie pdchodzących do obrzędowości pogrzebowych. Gdy jedną zabiłeś, minimum 15 nowych, pewnie na pogrzeb, się pojawiało...

                    żarty żartami, ale przyznaję, że chętnie poznam informacje Tralalumpka o przywiązaniu zwierząt do tradycji i świątecznych ceremoniałów.

                    I tak trochę pozazdraszczam, że już o 16 mogli gotowi tradycyjnie siadać do wigilijnej wieczerzy.

                    U nas o 16tej kończyło się w Wigilię pracę, siłą rzeczy więc tradycyjnie siadaliśmy do stołu ciut później. I tak już zostało...
                    • Gość: marbor1 Re: Wigilijny kompocik IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.12, 10:35
                      Tradycja, tradycją, ale dla mnie to jest szczególny dzień, bez względu na to ile i jakie potrawy wigilijne będą na stole. Najważniejsze jest to, że spotkamy się przy jednym stole z rodziną, w przyjemnej atmosferze, bez niepotrzebnych napięć. Uważam, że to właśnie jest najważniejsze.
            • aqua48 Re: Wigilijny kompocik 25.11.12, 22:39
              tralalumpek napisała:

              > jak dla mnie, to ty mozesz

              To co ja mogę to na prawdę nie jest Twój problem.

              > a tak jak ciekawostke ci szepne ze 'tradycje' obrzedy i zwyczaje to nawet te ni
              > zej w hierarchii stojace zwierzeta praktykuja

              Na szeptanie głupot szkoda czasu...
    • floress Re: Wigilijny kompocik 27.11.12, 11:03
      Też uważam, że jest bardzo zdrowy i sama uwielbiam. Ale nikogo bym do niego nie zmuszała. Nie chcą to nie. Wiele innych rzeczy też jest zdrowych i wystarczy. Jedzą mak? Zdrowy jest. Ryby, barszcz? Nie wiem co tam robicie jeszcze, ale ogólnie kolacja wigilijna jest ciężkostrawna ale w miarę zdrowa. Więc jak chcesz dać coś na wspomaganie trawienia, to może mięte zaparz. Na przykład w postaci mrożonej herbaty z cytryną (dzieci lubią icetea). Albo daj sam kompot, dolej wody, żeby nie był taki mocny, wrzuć kostki lodu i na przykład zostaw tylko jabłka albo gruszki lub morele (nie wiem jaki gotujesz).
      Aha, ja gotuję z dosłownie jedną łyżką cukru. Jak nawalisz tonę cukru to zdrowy już nie będzie.
    • mhr2 Re: Wigilijny kompocik 27.11.12, 11:27
      Gość portalu: MamaMuminków napisał(a):

      Co zrobić, żeby jednak je zmusić (najlepiej, żeby zjadły też o
      > woce)?

      podaj bez owocow, w innym "pojemniku" ktory znaja, po prostu wymien plyn,
      troche fantazji masz?, to bez problemu bedzie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja