Dodaj do ulubionych

mam problem

30.07.04, 08:30
i wiem, że całkowicie pozakuchenny, ale poradźcie mi coś, bo w powietrzu
zawisła wizja rozwodu, a w każdym razie separacji od łoża i stołu...
Wczoraj do pralki wrzuciłem ciemno szarą koszulę, która nigdy do tej pory nie
farbowała. Jak się domyślacie, wszystko, co miało być śnieżno białe (w tym
Najpiękniejsza Sukienka Tego Lata oraz Ukochana Jasna Spódnica) stało się
buro-sine. Nie będę przytaczać określeń tyczących typowo męskich cech, jakie
mnie charakteryzują, ale ma koniec usłyszałem, że to ja muszę sobie z tym dać
radę.
Tak więc - pomóżcie, bo całkiem nie wiem co zrobić. Rzecz dotyczy tylko
bawełny. Z pewnością znacie jakieś skuteczne sposoby na takie kataklizmy.
Obserwuj wątek
    • gocha221 Re: mam problem 30.07.04, 08:34
      ja kiedys przez przypadek dorzuciłam amoja zieloną koszulke do bialego prania
      kuzynki!!
      nie odzywała sie dosc długo, probowałam te jej ciuchy ratowac ale nie dałam rady.
      ale to było jakis czas temu, moze teraz sa skuteczniejsze srodki.
      bardzo Ci współczuje, ale sposobu nie znam. moze kup takiego Vanischa w proszku
      i sprobuj w tym namoczyc, a pozniej z jego dodatkiem uprac rzeczy.
    • Gość: RED Re: mam problem IP: 193.0.117.* 30.07.04, 08:35
      1) wybielacza nie radzę, bo się materiał spali i rozejdzie pod dotykiem
      2) jaki jest następny ulubiony kolor Twojej połówki?
      3) z jakiego materiału są rzeczone rzeczy?
      4) przefarbuj (wersja prostsza) lub zrób wzory batikowe (wersja trudniejsza).
      Opcja najtrudniejsza i raczej nie do wykonania - kupić identyczne.
      5) A przede wszystkim snuj się po domu cichy i żałosny na dziobie, to zawsze
      działa.
      • Gość: RED nie zauważyłam że chodzi o bawełnę - materiał IP: 193.0.117.* 30.07.04, 08:37
        idealny do przefarbowania i batiku. Pmaiętaj o punkcie 5 i 1.
    • marghot Re: mam problem 30.07.04, 08:40
      Kup takie same, nowe ciuszki ;)))
      Może płucz wytrwale w vanishu?
      • brunosch Re: mam problem 30.07.04, 08:48
        Nie ma takich samych nowych - ta Najpiękniejsza Sukienka była z haftem (takim
        pełnym dziurek) strasznie wymyślna i całkowicie niepowtarzalna. I wiem, jak się
        Mała z niej cieszyła i jak jej było ślicznie.
        Czuję się jak bandyta.
    • lupus.lupus Re: mam problem 30.07.04, 08:42
      Merytorycznie niestety nie jestem w stanie pomóc. Wydaje mi się, że wybielacze
      są skueczne tylko w reklamach.
      Jako środek alternatywny polecam kosz pełen róż i wspólną wizytę w sklepie
      odzieżowym :)
      Pozdrawiam
    • alanadab Re: mam problem 30.07.04, 08:47
      Jeśli nie mozesz kupić nowych, a jednak tych już się nie uda uratować.
      Podaruj małżonce własnoręcznie zrobiony karnet z kuponami jakie kary poniesiesz
      za ten uczynek. Niech tam bdzie z 15 kuponów - półgodzinny masaż stóp,
      śniadanie do łóżka w weekend, szybki seks, wolny sex, jej pilot od TV na cały
      wieczór, kupon na wyjście wspólne na np. romantyczny film (jeśli ona taki lubi
      a Ty np nie), własnoręczny erotyczny masaż i co tam tylko wiesz, ze żone
      zachwyci, a Ciebie nieco kosztować będzie. Najważniejsze, to żeby mogła w
      dowolnej chwili wykorzystać dowolnyy kupon - dla własnego bezpieczeństwa niech
      cały karnet ma jakis termin ważności, np. pół roku.
      Pozdrawiam serdecznie
      Alana
    • Gość: szopen Re: mam problem IP: 204.79.89.* 30.07.04, 09:05
      Nie jestes pierwszym i nie ostatnim tego typu "farbiarzem".
      Z tego co czytam to oba cenne okazy sa (byly) biale w naturze.
      Biel nie jest za latwo przywrocic ale probowac mozna.
      Potrzebny ci bedzie "Liquid bleach" (chyba wybielacz w plynie) do bialych
      materialow. Po otwarciu butelki powinno trche jechac chlorem. Na napisanej
      instrukcji obslugi jest jak dawkowac do normalnego prania a takze jak dawkowac
      do usuwania plam.
      Krok pierwszy: wymieszaj to z woda wg proporcji na usuwanie plam, uzyj cieplej
      (nie goracej) wody. Na rece gumowe rekawiczki i uwazaj na oczy.
      Namocz oba okazy przez godzine czy dwie.
      Ostroznie wyjmij i wsadz do pralki.
      Krok drugi: dodaj tego wybielacza tak 2-3 razy wiecej niz wyplywaloby z
      receptury na normalne pranie i upierz w pralce.

      Jakis skutek powinien byc. Jesli niezadowalajacy to powtorz operacje do
      pierwszego kroku uzywajac podwojnej ilosci wybielacza.

      Inna metoda, ciut latwiejsza: wez te ciuchy do profesjonalnej pralni i zapytaj
      sie czy da sie cos zrobic.

      Istotne jest by bylo widac, ze naprawde probujesz i nie mozesz miec widocznego
      nastawienia typu: zaden problem ja sobie z tym poradze tylko raczej zalosne jak
      juz ktos radzil.


      Jesli nic nie przyniesie skutku sluchaj rad innych forumowiczow.
    • Gość: mooncake Re: mam problem IP: *.netvigator.com 30.07.04, 09:12
      Sa takie pastylki "Persil", ktore dorzuca sie do prania i ktore ponoc odwracaja
      caly proces. Nie gwarantuje skutku, bo ja nie mam potrzeby ich uzywac - juz
      wiele lat temu nauczylam mojego, ze kiedy sam robi pranie, to wrzuca tylko
      SWOJE ciuchy:))))
      Przekonaj zone, ze buro-siny to najmodniejszy kolor tego lata ...
    • hania55 Re: mam problem 30.07.04, 09:20
      Brunosch, jeśli żaden inny sposób nie zadziała, są takie:

      a) bukiet kwiatów na przeprosiny,
      b) kolacja na przeprosiny,
      c) jutro zakupy (pocieszę Cię - są przeceny).

      Myślę, że widmo rozwodu odejdzie w siną dal.

      Trzymaj się dzielnie!
      • Gość: Cynamoon Re: mam problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 09:24
        A ja trzymam kciuki, zeby sie spralo.

        Mysle, za warto vanishem oxy poprobowac. On jest bez chloru, za to ze stezona
        woda utleniona, moze da rade.
    • brunosch Re: mam problem 30.07.04, 09:32
      Z tego co napisaliście:
      1. namoczyć w wybielaczu
      2. wyprać w persilu z dodatkiem vanisza
      3. jakby co - powtórzyć.

      Tak parszywie to chyba jeszcze się nie czułem. Wiem, że wyrzuty sumienia nie
      wybielą tej haftowanej sukienki, no ale co robić. Weekend będę mieć wyjątkowo
      milutki...
      • Gość: szopen Re: mam problem IP: 204.79.89.* 30.07.04, 09:37
        Chyba najpierw sprobuj isc z tym do pralni.

        A weekend spedz wyjezdzajac na ryby.
        • hania55 Re: mam problem 30.07.04, 09:57
          Ja też bym najpierw do pralni zaniosła. A w oczekiwaniu na wyniki zastosowała
          punkt 1 i 2 z mojej listy.

          Na pocieszenie Ci powiem, że kiedyś razem z bokserkami mojego małżonka
          wrzuciłam czerwoną koszulkę z krótkim rękawem. No i wszystkie białe krateczki
          na bokserkach zrobiły się różowe. Na szczęście przy następnym praniu wróciły do
          poprzedniego koloru i paskudny różyk zniknął, ale zanim to się stało.... Ech...

          Trzymaj się.
      • Gość: RED Bruno, nie pierz w wybielaczu, naprawdę, spalisz IP: 193.0.117.* 30.07.04, 10:36
        materiał, a już napewno jeśli zrobisz to kilkakrotnie w różnych środkach w
        zwiększonej ilości...
    • Gość: Liska Re: mam problem IP: 81.210.125.* 30.07.04, 09:51
      Brunosch, ja się podpisuję pod alanadab.
      Niestety - sytuacja jest beznadziejna i próby przywrócenia śnieżnej bieli nie
      powiodą się na 100%.
      Mój niemąż jest mistrzem w załatwianiu moich białych rzeczy i czego ja nie
      robiłam, żeby je ratować... Efekt zawsze był taki, że ja płakałam ze złości, a
      on pędził do sklepu po coś na pocieszenie;-)

      Najlepszym środkiem do wywabiania plam jest Vanish, ale w tym wypadku pewnie
      niewiele pomoże.
      Brunosch, kup Swojej Pani coś pięknego, zapakuj w najbardziej elegancki sposób
      (polecam rudą panią w stoisku pakującym w Gal Mok-u) i daj spokój z ratowaniem.
      A mówi Ci to doświadczona;-))
    • Gość: nancy Re: mam problem IP: 193.111.166.* 30.07.04, 10:15
      Brunosch,
      jak ja zazdroszczę Twojej żonie....
      • jottka a 30.07.04, 10:25
        mokre te ciuchy jeszcze?

        bo przy wszelkich tego typu siurpryzach najlepiej od razu z powrotem władować
        podfarbowane rzeczy do pralki, z dodatkiem proszku do białych rzeczy +
        wybielacza ile sie da + maksymalna dozwolona temperatura

        jak już przeschną, to nowy kolorek sie weżre i będzie gorzej, choć faktycznie
        jest szansa (zwłaszcza na te spódnice, z haftami nieco gorzej), że po kilku
        praniach dojdą do siebie - doświadczony wielbiciel misia paddingtona ci to
        mówi :) tzn. w domu mam status praczki młodszej i do odpowiedzialnych prań sie
        mnie nie dopuszcza z powodów zbliżonych do twojej katastrofy

        w pralni ci raczej wiele nie powiedzą, no ale po przepraniu raz jeszcze zawsze
        spróbować można

        • brunosch Re: a 30.07.04, 10:33
          Wyschły niestety :(
          Narozrabiałem wczoraj wieczorem. Do rana wyschło, a jeszcze i to, że dziś mogę
          zacząć działać dopiero po powrocie do domu, czyli suche będą jak pieprz.
          Piszesz, żeby odbarwiać na gorąco? Kolejna cenna uwaga - znaczy, że jeśli
          bawełna, to nawet 90 st?
          • Gość: RED Nie traktuj tego wybielaczem, spalisz, a nie uzysk IP: 193.0.117.* 30.07.04, 10:38
            asz bieli pierwotnej i tak...
          • alanadab Re: a 30.07.04, 10:42
            musisz koniecznie zobaczyć na metkach jaka jest max dozwolona temp dla tych
            rzeczy konkretnie - bawełna nie zawsze w 90 st., bo mogą się zrobić śliczne
            malutkie, bure ubranka dla lalek.
            Spróbuj tym Vanish Oxi działa świetnie - bez chloru!
            • Gość: Liska dzisussss... IP: 81.210.125.* 30.07.04, 10:43
              jak te hafty Richelieu potraktujesz wybielaczem i temperaturą 90 stopni
              Celsjusza, to Żona Cię na 100% z domu wywali, zobaczysz;-)
              • brunosch Re: dzisussss... 30.07.04, 10:47
                Gość portalu: Liska napisał(a):

                > jak te hafty Richelieu potraktujesz wybielaczem i temperaturą 90 stopni
                > Celsjusza, to Żona Cię na 100% z domu wywali, zobaczysz;-)

                - No to czym, Lisko, czym???
                • hania55 Re: dzisussss... 30.07.04, 10:53
                  A może najpierw delikatnie - do pralki z proszkiem do białych rzeczy i już.
                  Aha, bez kolorowej koszuli tym razem ;-p

                  Ps. Pamiętaj, że dobra kolacja + kwiatki mogą również zdziałać cuda!
              • Gość: RED naprawdę, spróbuj przefarbować... IP: 193.0.117.* 30.07.04, 10:58
    • Gość: gwiazdka Re: mam problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:44
      Sprobuj zalozyc watek na Poradniku Domowym - tam kiedys czytalam o jakims srodku
      na takie wlasnie zdarzenia - przywracac on mial naturalny kolor zafarbowanym
      tkaninom!
      pozdrawiam gwiazdka
      • jottka info 30.07.04, 11:03
        wg pracza starszego:


        1. wrzucić do prania z max ilością proszku do białych rzeczy (z tymi takimi
        różnymi granulkami, tj. aktywatorami czegoś tam, bo one działają już w niższych
        temperaturach)


        2. wlać max ilość wybielacza, ale takiego typu chlorox, tzn. przeznaczonego do
        białych rzeczy (patrz na opisy butelek, różne wybielacze sie chwalą, że 'nie
        niszczą' koloru, czyli podbijają kolor wyjściowy, a tobie właśnie chodzi o to,
        żeby kolorek zniszczyć)


        3. nastaw max temperature prania, ALE wg wszywki na ciuchach (to może być i
        30', materiał materiałowi nierówny)


        4. pierz tylko te 2 rzeczy, tj. same w max ilości wody, a w ogóle nastaw -
        jeśli możesz - najpierw pranie wstępne, żeby pralka wyrzuciła 'pierwszy'
        kolorek i zabrała sie na nowo do roboty


        5. poczytaj instrukcje pralki - moze sie okazać, że masz automatyczne
        ustawianie ilości wody do ilości 'wsadu', to wtedy nie możesz lać wybielacza,
        ile chcesz, tylko powinienes odp zmniejszyć


        6. susz na słońcu - legendy o zafarbowanych przez mnie skarpetkach, które na
        słońcu same wróciły cudownym sposobem do właściwej barwy oszczędzę ci w tem
        miejscu

        7. życzenia powodzenia :)
      • linn_linn Re: mam problem 30.07.04, 11:03
        Znani mi Holendrzy nie maja takich problemow: wszystko, co z siebie zdejmuja,
        wrzucaja do pralki. Dzinsy, biustonosz, bialy T-shirt. Przez kilka dni
        zastanawialam sie, jak z nowego bialego T-shirta mozna zrobic w 2 dni czysty i
        szarawy. Tajemnice odkrylam, kiedy kotregos dnia zobaczylam proces "ladowania"
        pralki. Niestety wczesniej zalatwili mi kilka recznikow.
      • brunosch Re: mam problem 30.07.04, 11:09
        W Poradniku znalazłem wątek, oprócz cleveru (nie słyszałem wcześniej co to
        jest) polecają sodę oczyszczoną. No i reklamowane proszki - persil, vanish
        itede. Z tą sodą to trzeba będzie spróbować. Może taka stara, archaiczna metoda
        okaże się skuteczna?
        • Gość: ecik Re: mam problem IP: *.innsoft.com.pl 30.07.04, 12:51
          ja zafarbowałam zieloną bluzeczką :( ale na szczęściw miałam pod ręką
          odplamiacz. kupiłam go w Leclercu, i choć nazwy nie pamiętam, to wiem, że był w
          małym opakowaniu (jak od papierosów) oraz nasywał się ... Beckerman czy jakoś
          tak. W Leclerkach stoi toto obok Vanisha. No i pomogło. Ale na wszelki wypadek
          proponuję próbę na 1 materiale. Kolor podstawowy zostaje, nawet brązowa koszula
          pozostała brązowa (właściwie bezowa), a nie w plamki ...
          Trzymam kciuki

          PS.

          Rzeczywiście jest co zazdrościć Twojej żonie :)
          • brunosch Re: mam problem 30.07.04, 13:17
            Idę poszperać w Rossmannsie, bo do Leclerca na Bielany to nie mam czasu jechać,
            a R. jest blisko.
            Jak się w domu trochę przejaśni, pokażę Małej wydruki tej rozmowy, niech wie na
            jaki skarb trafiła ;)))
            • jottka re 30.07.04, 13:20
              brunosch napisał:

              > Jak się w domu trochę przejaśni, pokażę Małej wydruki tej rozmowy, niech wie
              na jaki skarb trafiła ;)))


              to znaczy na nas? :) zgadzam sie w pełni
              • brunosch Re: re 30.07.04, 13:27
                jottka napisała:

                > brunosch napisał:

                > to znaczy na nas? :) zgadzam sie w pełni

                Jesne! I jeszcze podetknę wątek "poznajmy się" - niech wie, że ruszyłem z posad
                bryłę świata i zewsząd szły słowa otuchy, wsparcia i dobre rady mające na celu
                ratowanie jej sukienki.
                :D
                • jottka Re: re 30.07.04, 13:32
                  nieno, pracy starszy uważa, że sierota jesteś :) i że ta koszula wcześniej też
                  ci pewnie farbowała, tylko razem z ciemnymi rzeczami nie zauważyłeś albo
                  też 'chwyciła' kolor od jakiegoś innego ciucha w poprzednim praniu no i teraz
                  puściła

                  a w ogóle to mu przypomniało o załatwionej przez mnie na zielono koszuli w
                  białoczarną kratę :(
                  • brunosch Re: re 30.07.04, 13:37
                    ćććśśśśś... że jestem sierota, to wiem, ale ładnie to komu sieroctwo wypominać,
                    skoro i tak już przez los skarany? :x
                    • jottka Re: re 30.07.04, 13:39
                      on sie lubi znęcać nad takimi, co mają swobodne podejście do zagadek
                      otaczającej rzeczywistości :(

                • baky Re: re 30.07.04, 14:03
                  brunosch napisał:

                  > I jeszcze podetknę wątek "poznajmy się" - niech wie, że ruszyłem z posad
                  bryłę świata

                  No i Bruno znowu ściemnia :O))
                  Wiedząc, że z sukienki nici, kiszka, kaszanka... "zasłonę dymną" z naszych
                  (sorry, waszych) rozmów zrobi myśląc, że to wystarczy, że będzie cacy lali...
                  A tu nie! Baky Go przejrzał!

                  A poważniej Bruno, to współczuję. Naprawdę. No nic. Staraj się. Powodzenia.

                  PS. A może sukieneczkę do lodówki? Do zamrażalnika tymczasem?
                  Za parę lat może coś (jakiś specyfik, wybielacz, czy co?) wymyślą ludziska?
                  Zobacz, jak to z dnia na dzień wszystko jest co raz "jeszcze lepsze"!
                  • brunosch Re: re 30.07.04, 14:40
                    baky napisał:
                    > A może sukieneczkę do lodówki? Do zamrażalnika tymczasem?
                    > Za parę lat może coś (jakiś specyfik, wybielacz, czy co?) wymyślą ludziska?

                    Zahibernować jak Disney'a i na strychu powiesić w worku z azotem?
                    • baky Re: re 30.07.04, 14:53
                      brunosch napisał:

                      > Zahibernować jak Disney'a i na strychu powiesić w worku z azotem?

                      Możesz. Jak najbardziej. Albo zasambaluj (tfu), zabalsamuj.
      • ampolion Re: mam problem 31.07.04, 05:26
        Poradnik Domowy - a gdzie on jest? Forum gazeta.pl nigdzie nie podaje PEŁNEGO
        spisu swoich produkcji.
    • Gość: Nobullshit Re: mam problem IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 30.07.04, 11:00
      Burych "najlepsza z żon" nosić nie będzie, więc co masz do stracenia?

      Zastosowałabym namocniejsze wybielacze do namoczenia i prania w najwyższych
      dopuszczalnych dla danych tkanin temperaturach.

      Trzymam kciuki.
    • lunatica oj! masz problem! 30.07.04, 11:13
      zaraz po pracy szoruj do pralni - tylko one mogą pomóc bez narażania garderoby
      żony na kolejne eksperymenty...
      a na przyszłość
      www.majkowscy.neostrada.pl/kuchnia/poradnik/abckonserwacji.html
      www.fliegel.pl/poradnik/symb-pranie.htm
      ...wiem wiem.. nie kopie się leżącego ;-)
    • Gość: ann Re: mam problem IP: *.w3cache.pl / *.pl 30.07.04, 13:39
      kup jej nową TAKĄ SAMĄ SUKIENKĘ i SPÓDNICĘ oraz ewentualną resztę utraconych
      rzeczy, a swoja drogą sama bym cie zabiła!!
    • emka_1 jeśli jeszcze nie 30.07.04, 14:25
      podjąłeś decyzji - rada ex-farbiarki :) po pierswsze mówisz haft - nici mogą
      być różne - wszystko pięknie wybielisz, a hart się przebarwi na róż :(
      nie używac wybielacza chlorowego bez próby na najmniej widocznym miejscu!!!
      kupić w sklepie chem. albo podobnym preparat dr. beckmanna do wybielania
      farbowanych materiałow!! może być cięzko dostać, ale tam gdzie sprzedaja farby
      do tkanin powinni mieć.
      w ostateczności próbuj vanisha oxy action ( ale tez mała próbka + nitka z haftu
      - na lewej stronie zawsze da się ciś wyskubać bez szkody dla całości.
      • brunosch Re: jeśli jeszcze nie 30.07.04, 14:45
        Zaplanowana jest akcja długoplanowa :
        1. Ace blue do moczenia w chłodnej wodzie.
        2. Pranie z vanishem
        3. jak nie pomoże, to wtedy drugie pranie z sodą
        Opcjonalnie:
        Jeśli w poniedziałek nie dam znaku życia znaczyć to będzie, że dokonano
        mężobójstwa z premedytacją.
        • iwu Re: jeśli jeszcze nie 30.07.04, 15:10
          Staram się wyobrazić sobie jak ja bym zareagowała gdyby mój luby zrobił coś
          takiego. Płakałabym rzewnymi łzami, ale po pierwsze: tak, żeby on nie widział,
          a po drugie: jestem pewna, że on czułby się o wiele gorzej. Wiem, że tak jak Ty
          próbowałby wielu sposobów żeby to wszystko odkręcić, ale ja tam nie mam
          złudzeń - to se ne vrati! Dlatego szykuj kasę na zakupy, bracie, i miej
          nadzieję, że nie będzie sobie zanadto używać. Ja, niestety, jestem miętka i nie
          zdarłabym skóry z delikwenta... Może Twoja kobieta też. Powodzenia.
        • emka_1 Re: jeśli jeszcze nie 30.07.04, 18:04
          zmień kolejność, po zastosowaniu chloru już nic się nie będzie dało zrobić.
          jeśli sie uda chlorem czyli ace to fajnie, ale jeśli nie?
          namocz w samym vaniszu, dopiero później pierz w proszku z w. a w ogóle zamiast
          vanisha użyj oxy cośtam dr. beckmanna. parę złotych tańszy, a lepszy -b.to jest
          firma specjalizująca się we wszelkich odplamiaczach i (barwnikach też).
    • Gość: figa Re: mam problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 15:48
      Plamy na tkaninie bawelnianej usuniesz:
      plamy z atramentu--przeprac kilkakrotnie w kwasnym mleku
      plamy z tuszu czerwonego- usuwa ocet,cytryna,spitytus lub kwasek cytrynowy
      plamy z tuszu czarnego prac w glicerynie a potem w mydlinach
      plamy z jodyny prac w goracym mleku , potem w mydlinach
      plamy z wina czerwonego zanurzyc w gotujacym mleku
      plamy z owocow kwasne mleko lub serwatka
      plamy z krwi woda utleniona

      sa to "PORADY BABUNI" z czasow przed ACE i Vaniszem
      przetestuj punktowo wode utleniona , wrzace mleko, ocet , cytryne itd...
      jak zobaczysz reakcje pozytywna- kiecka do takiej kapieli.
    • Gość: kaska Re: mam problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 22:41
      przeciez to jest zabawne. To TYLKO ubrania.
      Wrzucdo acze i do pralki.
    • Gość: Pichciarz Re: mam problem IP: *.proxy.aol.com 30.07.04, 23:57
      A ja mam problem odwrotny. Spodnie prawie nowe zostały "poplamione" chlorkiem,
      który zostawił rozjaśnione plamy. Myślałem o ich dobarwieniu, ale dopasowanie
      koloru by nie było zbytnio widać jest raczej niemożliwe. Chyba je całe odbarwię
      by wyglądały jako tako przyzwoicie.
      Rzecz w tym, że strasznie mi one pasują.
      • roseanne Re: mam problem 31.07.04, 00:00
        tia...
        mieszkalam kiedyz w wynajmowanu\ym mieszkaniu, z wspolna pralnia i ktos mi tak
        zalatwl moj ulubiony pomaranczowy obrus - plamki sa, na szczescie w rogu,
        dobrze widoczne od kilku lat..

        uwazaj, by cokolwiek z tego materialu zostalo



        a farbowanie poprzez pranie dokonalam tak niezliczona ilosc razy, ze hej :)
      • emka_1 Re: mam problem 31.07.04, 00:22
        w sklepie z profesjonalnymi materiałami dla plastyków kupić 'mazak" z farbą do
        tkanin ( wszystkie kolory świata dostępne, albo przynajmniej mocno zbliżone),
        farbę nanosić punktowo na czystą i suchą ( o ile to nie jedwab) tkaninę,
        rozcierając palcem lub gąbeczką w kierunku brzegów plamy. wysuszyć, wyprasować
        (ważne) i wyprać ponownie. nie powinno być widać różnicy, należy tylko zwrócić
        uwagę na rodzaj tkaniny (różnie reagują), no i rzecz jasna zrobić próbe na lewej
        stronie.
        • iwu Re: mam problem 31.07.04, 00:44
          Wy tu sobie żartujecie, a ja to dopiero mam problem! Otóż w ogóle nie mogę
          kupić odpowiednich spodni - zawsze odstają w pasie, albo są za długie, a
          wszystko przez tę figurę a la klepsydra... Buuu... :-((( A Wy o jakichś
          zafarbowanych gaciach...
          A swoją drogą fajnie jest poczytać o odbarwionych portkach na forum kuchnia.
          Dzięki, wielkie dzięki, to znaczy, że są tu tacy fajni ludzie, że można
          startować z każdym (no, prawie) domowym problemem. To przywraca wiarę w
          ludzi. :-)
          I dzięki, Brunosch, za zaufanie.
        • ampolion Re: mam problem 31.07.04, 05:23
          No to Polska górą, bo ja takich materiałowych mazaków w Nowym Jorku nie
          widziałem. Muszę rozejrzeć się po Internecie, niestety, nie polskim.
          • ampolion Re: mam problem 31.07.04, 05:32
            Są, są! Fabric markers. Dziesięciolecia w Ameryce, a o czymś tak ważnym nie
            wiedziałem.
            • omango Re: mam problem 02.08.04, 10:40
              Bruno, jak skonczyl sie problem??? czy zycie rodzinne wrocilo do ladu i skladu?
              • brunosch Re: mam problem 02.08.04, 10:42
                Wysłałem Wam nawet podziękowania, tak dobrze się skończyło :)
    • Gość: Alicja Re: mam problem - żonę IP: *.chello.pl 31.07.04, 00:36
      Gdybym miała takwspaniałego męża, jak Ty - który sprząta, gotuje, pierze i robi
      te wszystkie rzeczy, którymi zwykle zajmują się panie domu, nie miałabym
      sumienia, żeby mieć Ci cokolwiek za złe. Za duża miłość i poddanie? Za duży
      pantofel żony? Robisz w domu wszystko, a wypadki chodzą po ludziach. Jeżeli
      kocha, nic się nie stało. Poza tym, to kobiety powinny wiedzieć lepiej, jak się
      traktuje plamy i przebarwienia. Wystarczy "przepraszam, nie chciałem". Trzymaj
      się, Biedaczku! ;)
      • jottka ??? 31.07.04, 01:09
        późna pora szkodzi na percepcję rzeczywistości? albo może jesteśmy jednak
        zanickowanym na kobieco chłopcem, co to marzy o tym, żeby 'baba była na
        właściwym miejscu'?


        zasadniczo na każde zdanie powyższego postu przykro patrzeć, ale czy ci nie
        przyszło do głowy, obrońco uciśnionego mężczyzny, że cały ten tekst, łącznie z
        tytułem, jest wyjątkowo obraźliwy dla bruna?
    • giezik Re: mam problem 02.08.04, 13:02
      Brunosch, porady juz dostales, ale ja taki suplement.
      Rok temu nabylem sobie krwistoczerwoną koszulke, ktora w chwili prania wrzucajac do prali (m.in. jasne spodnie, jasna koszula, pomaranczowa koszule - oczywiscie ulubione) zastanawilem sie - bedzie farbowac, czy nie, doszedlem do wniosku ze czasy farbujacych rzeczy mamy juz za sobą i tak zrobilem, jak zrobilem.
      Wyjąlem czerwona koszulkę, oraz pomaranaczowa koszule z lekkim odcieniem różu, koszule w kolorze bliżej niekoreslonym, rozowe spodnie w sam raz na dyskoteke do Płyćwii.
      Puscilem pare wiąch, psychicznie mnie to wymęczyło. Dzien pozniej wrocila mua żonka z wojazy, nabijajac sie ze mnie przepotwornie.
      Dokladnie rok pozniej, mua zonka wrzucila pomaranczowa koszule (ktora stracila różowy "zaśpiew") z ulubionymi spodniami w niebieskobiała kratke, właśnie niedawno kupione super białe bojówki i cos tam jeszcze. Wszystko wyjela w kolorach dziwnych (w tym jasne spodnie syna, które nabrały kioloru podobne do moich, tak ze obaj mozemy na dyskoteke sie wybierać).
      Dodtalo mi sie, ze nie powiedzialem, ze ta koszula farbuje. PO dyplomatycznym (z kobieta w złości trzeba specjalnie ;) ) ujawnieniu prawdy, ze sie ze mnie rok temu nabijała i jeszcze po każdym praniu przekonywala, ze z pomaranczowej zeszło wszystko co niepotrzebne, sytuacja ulegla uspokojeniu.
      Na koniec juz przy wiezornej kolacji powiedzialem niesmialo, ze czuje sie jak kilkanascie lat temu, gdy chlopaki wybierali druzyny do grania w pilke (bylem totalną nogą) według zasady, kto najmniej razy podbije kolankiem ten giezik i tak stoi.
      Bo jak ufarbowalem to jest na mnie i jak nie tez na mnie.
      Jesli kobiety są z wenus, to ja czasami jestem z plutona. mars jest stanowczo za blisko
      • brunosch Re: mam problem 02.08.04, 13:10
        Święte słowa. Byłoby łatwiej, gdyby się potrafiły zachować w obliczu
        nieszczęścia ;) ale jeszcze wjadą na człowieka z pretensjami...
        Dostało mi się od "leworęcznych daltonistów po dziecięcym porażeniu mózgowym na
        stare lata".
        Barwne, no nie?
        • nobullshit Re: mam problem 02.08.04, 13:16
          To ożeńcie się ze mną. Kiedy mój eks-najmilszy wbrew mym przestrogom
          uprał ręczniki czerwone z kremowymi, które w konsekwencji przybrały barwę
          różu a la Barbie, powiedziałam: "Trudno, kochanie, kupimy nowe".

          Fakt, dodałam: "a nie mówiłam". :)
          • brunosch Re: mam problem 02.08.04, 13:21
            nobullshit napisała:

            > powiedziałam: "Trudno, kochanie, kupimy nowe".
            > Fakt, dodałam: "a nie mówiłam". :)

            Powiedziałabyś to samo widząc swoją haftowaną sukienkę w kolorze starej ściery?
            • nobullshit Re: mam problem 02.08.04, 13:28
              brunosch napisał:
              > nobullshit napisała:
              > > powiedziałam: "Trudno, kochanie, kupimy nowe".
              > > Fakt, dodałam: "a nie mówiłam". :)

              > Powiedziałabyś to samo widząc swoją haftowaną sukienkę w kolorze starej
              ściery?
              Możliwe, że tak, ale był to specyficzny facet - satysfakcja z faktu,
              że On zrobił coś źle zrekompensowałaby mi utratę kiecki. :)
              Poza tym mimo nicka jestem bardzo łagodna.

              Pozdrowienia dla szanownych panów B i G oraz Waszych żon :) (bez ironii)
              (ale propozycję małżeństwa podtrzymuję)
            • giezik Re: mam problem 02.08.04, 13:34
              nooo, z czasem trzeba wiedziec kiedy wyjsc i dac ochlonac, a pozniej stabilnie budowac podstawy do porozumienia :))))
    • Gość: wini3 Re: mam problem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 08:59
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=10229462&a=10308206
      Jeśli jeszcze nie rozwiodłeś się to może ta dyskusja Ci pomoże. Nieoceniony
      Mumek niestety zginął z forum i już nie pomaga. Jest tam też moja jak widzę
      porada - kiedyś była skuteczna. A w ogóle po co bierzesz na siebie tyle
      obowiązków! Daj się wykazać żonie! W moim układzie małżeńskim potrzebuję męża
      tylko do wbijania gwoździ a i to jest zagrożone jak się wścieknę i zbyt długo
      każe mi czekać. Reszta techniki to moja sprawa i wszystko działa. Za to ile ma
      satysfakcji jak mi się coś nie uda! Zmień układ, bądź macho!
      • brunosch Re: mam problem 03.08.04, 09:01
        Dzięki za radę, ale chyba nie jestem aż takim ideałem, za jaki mnie masz. Żona
        potrafi bardzo wiele rzeczy zrobić jeszcze lepiej niż ja.
      • jottka Re: mam problem 03.08.04, 09:03
        Gość portalu: wini3 napisał(a):

        > A w ogóle po co bierzesz na siebie tyle obowiązków!


        wini, spójrz przytomniej - brunosch wrzucił pare ciuchów do pralki, a nie
        zbudował dom od podstaw w jeden dzień
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka