Dodaj do ulubionych

komunistyczne nawyki kuchenne

    • matul-inka Re: komunistyczne nawyki kuchenne 23.01.14, 14:11
      ja tam nie lubie jak mi się do domu ktoś w butach pakuje bo mam dywany a pogoda na dworze jak widać...
      • marbor1 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 23.01.14, 15:41
        >ja tam nie lubie jak mi się do domu ktoś w butach pakuje bo mam dywany a pogoda na dworze jak widać..

        Już wcześniej radziłam. na dywany rozłożyć folię i będzie super.
        • jackk3 Podsumowanie - teoria? 23.01.14, 16:42
          Dla frakcji nie zdejmujacych butow: deser.pl/deser/51,111858,15317366.html?i=6
          Ja mysle ze to ma swoje korzenie I to glebokie!
        • matylda1001 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 23.01.14, 22:33
          marbor1 napisała:

          > >ja tam nie lubie jak mi się do domu ktoś w butach pakuje bo mam dywany a p
          > ogoda na dworze jak widać..
          >
          > Już wcześniej radziłam. na dywany rozłożyć folię i będzie super.<

          Folia bywa śliska. Dla bezpieczeństwa warto posypać ją piaskiem.
          • pinkink3 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 23.01.14, 22:39
            Folii tez szkoda.
            Gazetami.;)
            • amused.to.death Re: komunistyczne nawyki kuchenne 23.01.14, 23:06
              pinkink3 napisała:

              > Folii tez szkoda.
              > Gazetami.;)

              Łatwo powiedzieć... na tablecie czytam;)
    • Gość: hihi Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.01.14, 16:58
      Nie ma herbaty w szklance, nie ma kapci dla gości tłumaczenie proste- dawno wytłukły sie szklanki ,na kapcie nie wydaje kasy wolę kupić nowy mop, nie znoszę jak ktoś mi każe zdjąć buty lub robi to u mnie mając cuchnące kopyta.a najstraszniejsze jest to jak podejmują Cię najtańszą kawą lub torebkową herbatą fuj...
      • minor_swing Re: komunistyczne nawyki kuchenne 23.01.14, 20:45
        hihi napisał(a):
        >a najstraszniejsze jest to jak podejmują Cię najtańszą kawą lub torebkową herbatą fuj

        to rzeczywiście straszne!!!
        ehh...
      • Gość: klik Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. IP: *.gdynia.mm.pl 24.01.14, 08:01
        Współczuję posiadania znajomych, których "opakowanie" jest z "górnej półki" a zawartość cuchnie. Moi używają łazienki codziennie a nie od święta...
        • wadera3 Re: Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. 24.01.14, 08:47
          Gość portalu: klik napisał(a):

          > Współczuję posiadania znajomych, których "opakowanie" jest z "górnej półki" a z
          > awartość cuchnie. Moi używają łazienki codziennie a nie od święta...

          Ojej, pękłam ze śmiechu. Nie zawsze ma sie wpływ na to kto nas odwiedzi(znaczy kim okaże się ten kogo w dobrej wierze zaprosiliśmy do domu). Zaś"zapach" rozbutych nóg nie musi świadczyć o braku higieny. Stąd bezpieczniej jest nie cudować ze zdejmowaniem butów w obcym domu.
          • jackk3 Re: Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. 24.01.14, 15:31
            Akurat! Niestety swiadczy o braku.
            • beata_ Re: Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. 26.01.14, 19:55
              jackk3 napisał:

              > Akurat! Niestety swiadczy o braku.

              Bzdura!
              Można myć nogi 10 razy dziennie i tyleż razy zmieniać skarpety/rajstopy/pończochy, a nieprzyjemny zapach pojawi się za chwilę i tak. Fizjologia...
          • Gość: klik Re: Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. IP: *.gdynia.mm.pl 24.01.14, 15:46
            > Ojej, pękłam ze śmiechu. Nie zawsze ma sie wpływ na to kto nas odwiedzi(znaczy
            > kim okaże się ten kogo w dobrej wierze zaprosiliśmy do domu).

            Ja mam. A skoro zapraszasz byle kogo pod wpływem na przykład sytuacji, to nic mi do tego.
            • wadera3 Re: Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. 24.01.14, 20:56
              Gość portalu: klik napisał(a)
              >
              > Ja mam. A skoro zapraszasz byle kogo pod wpływem na przykład sytuacji, to nic m
              > i do tego

              Skoro nie rozumiesz-wyjaśniam, byly mąż jest adwokatem, zapraszając do domu np.ważnego klienta czy kogoś "urzędowego" nie pytał z jakiej jest opcji obuwniczej, i czy śmierdzą mu nogi. Proste? chyba proste.
              • jackk3 Re: Każdy ma takich znajomych na jakich zasłużył. 24.01.14, 22:01
                No dobra ale adwokat to powinien w swojej kancelarii przyjmowac.
              • Gość: klik No przepraszam, że ja i nikt z moich znajomych IP: *.gdynia.mm.pl 24.01.14, 23:23
                nie prowadzi w domu kancelarii adwokackiej. Jedna pani Sędzie i kilku znajomych radców prawnych również. Muszę ich za to opier... chyba bo zachowują się jak buraki mając kancelarie na neutralnym gruncie..
    • makinetka82 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 24.01.14, 18:46
      Sama podaję herbatę ekspresową w szklance przy "codziennych okazjach". Goście zdejmują u mnie buty, chociaż zawsze nalegam, by tego nie robili ...rzadko kupuję białe wino, wolę czerwone. Żółty ser lubię, bo już tak mam. I nie znam nikogo, komu nie smakowałaby moja ryba po grecku... z sałatką jarzynową mam większy problem, bo nigdy chyba jeszcze nie udało mi się jej przyprawić tak, jak to robiła moja mama. A na śledzie wypróbowałam ostatnio z rodzynkami i duszoną marchewką .. ponoć po kaszubsku : )

      Ależ ja muszę być zakompleksiona ;)
      • Gość: klik No wiocha po prostu... ;-) :-D IP: *.gdynia.mm.pl 24.01.14, 20:10
        • shiva772 Re: No wiocha po prostu... ;-) :-D 24.01.14, 23:49
          Ludzie a skąd wy jeszcze macie te szklanki? Podstawki/koszyczki dawno temu się wywaliło lub pordzewiały, szklanki się zbiły, kupować nowe - nie ma sensu - bez koszyczków tylko się można porządnie oparzyć.
          Herbatę ekspresową PG tips pije cała Wielka Brytania :P
          A dyskusję o zdejmowaniu/niezdejmowaniu butów ćwiczyłam na forach kilkanaście razy, no odjazd po prostu :)
          • Gość: klik Niektórzy posiadają samowar. Na przykład. IP: *.gdynia.mm.pl 25.01.14, 00:17
            A picie herbaty z samowara bez szklanki w koszyczku to jak posiadanie samochodu bez silnika. Zaraz usłyszę, że taką herbatę pija się z filiżanek, przedtem wylewając ją na spodek... Ale tego komentować nie będę. Tym bardziej, że cukier "w głowach" ostatnio jakoś trudniej dostać...
          • nchyb Re: No wiocha po prostu... ;-) :-D 25.01.14, 10:21
            > Ludzie a skąd wy jeszcze macie te szklanki? Podstawki/koszyczki dawno temu się
            > wywaliło lub pordzewiały, szklanki się zbiły, kupować nowe - nie ma sensu - be
            > z koszyczków tylko się można porządnie oparzyć.

            szklanki ze sklepów, koszyczki także lub z domowych szafek, przy okazji, dobre jakościowo koszyczki bywają znacznie droższe niż filiżanki
            co do sensu - jeżeli taką właśnie herbatę lubisz, to sens jest :)
            • tuurodzony Re: No wiocha po prostu... ;-) :-D 25.01.14, 16:50
              Wiocha to wiocha ale. Proszę mi napisać, skąd się wziął lansowany obecnie zwyczaj/obyczaj picia wina kielichem trzymanym dwoma paluszkami za podstawkę ?
              • Gość: klik Re: No wiocha po prostu... ;-) :-D IP: *.gdynia.mm.pl 25.01.14, 18:56
                vintrips-kieliszek.blogspot.com/2010/10/za-podstawke.html Stąd...
              • makinetka82 Re: No wiocha po prostu... ;-) :-D 25.01.14, 20:22
                Stąd, że niektóre trunki się trzyma za nóżkę, by nie zwiększać ich temperatury, a inne za czaszkę kieliszka, by ową temperaturą zwiększoną wydobyć z wina "drugie dno" :)
            • shiva772 Re: No wiocha po prostu... ;-) :-D 25.01.14, 21:30
              Przyznaję, że koszyczków w sklepie po 1989 roku nie widziałam, "zwykłe" szklanki może i są ale też mi jakoś w oczy nie wlazły. Ja piję wszystko z kubków i te głownie w sklepach oglądam...
              I przypomniały mi się czasy gdy na dworcu PKP w Kutnie pani bufetowa serwowała herbatę z cytryną w szklance na szklanym spodku i nie pytając nikogo o zdanie sypała dwie łyżeczki cukru. Jak se ktoś nie życzył słodkiej mógł co najwyżej nie mieszać :P To był rok 1993 lub 1992 :)
    • rus.salka Re: komunistyczne nawyki kuchenne 25.01.14, 02:27
      Moim zdaniem ściąganie butów idąc w odwiedziny jest oznaką szacunku dla gospodarza. To, że ktoś nie przechadza się po gównach to nie znaczy, że ma czyste buty. Jak ktos nie chce chodzić boso to niech sobie weźmie buty na zmianę. Nie zamierzam mieć w domu chodnika.
    • Gość: Renata Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.14, 19:40
      Buty przed wejściem do domu są zdejmowane także w innych kulturach i nikogo to nie dziwi, i nikt tego nie przypisuje kompleksom czy komunizmowi, bo nie od tego są te obyczaje zależne. Takim świetnym przykładem jest Japonia, której społeczeństwu raczej trudno zarzucić kompleksy czy też przyzwyczajenia postkomunistyczne. Ja w moim domu niejednokrotnie proszę gości, wręcz żądam :) niezdejmowania butów, a ci i tak je zdejmują. Ukułam nawet takie powiedzenie nawiązujące do polskiego "Gość w dom, Bóg w dom", a skoro tak , to mówię, że nie wypada, by Bóg chodził w moim domu z bosymi stopami... ;) ale to i tak nie pomaga i wszyscy paradują w skarpetkach itp. Co się tyczy innych zwyczajów czy też potraw, to to po prostu bzdury: wiele nacji ma różne dziwne, czy śmieszne przyzwyczajenia, wiele kultur przyswaja sobie zwyczaje innych, często je modyfikując według własnych upodobań... To nie kompleksy czy postkomunistyczne przyzwyczajenia, tylko przenikanie kultur, po prostu.
      • Gość: Magda Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.14, 21:20
        Nie wiem czy to wymysł komunistyczny czy nie, ale w Polsce w większości domów niedzielny obiad nakładany jest od razu na talerz. Półmiski funkcjonują praktycznie wyłącznie na Boże Narodzenie i Wielkanoc.
        • Gość: maxxx Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: 173.233.196.* 30.01.14, 23:46
          "Nie wiem czy to wymysł komunistyczny czy nie, ale w Polsce w większości domów niedzielny obiad nakładany jest od razu na talerz. Półmiski funkcjonują praktycznie wyłącznie na Boże Narodzenie i Wielkanoc."

          Tak bylo jeszcze przed wojna, przynajmniej przed II wojna swiatowa...
    • Gość: Judy Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.14, 00:02
      Niech i w skorupie, byleby nie głupie......To mi dopiero zmartwienie w czym podawać herbatę,ważny jest nastrój,jaki częstujący stwarza,a jeśli chodzi o tradycyjne polskie dania,lepsze one o niebo niż te śmierdzące hamburgery z Mack Donald's.lub innych barów szybkiej obsługi.A tak ogólnie ileż w nas Polakach sarkazmu i krytyki.Pozdro....
      • jackk3 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 27.01.14, 16:24
        A co to jest 'Mack Donald's' ?
    • Gość: Marek Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.85-87-45.dynamic.clientes.euskaltel.es 27.01.14, 16:47
      Czytam i czytam te polskie BZDURY i ... nie wierze.
      Ludzie ... opanujcie sie. Co maja wspólnego "komunistyczne nawyki" z ... jedzeniem?
      • jeepwdyzlu naiwniaki 27.01.14, 16:51
        Co maja wspólnego "komunistyczne nawyki" z ... jedzeniem?
        ----------------
        45 lat zależności od Sowietów
        niszczenia narodowych tradycji
        oderwanie od pługa milionów chłopów
        zasiedlenie miast zabranych Niemcom przez ludzi bez tradycji, historii i korzeni
        to PESTKA????
        walka z inteligencją? kapitalizmem? rynkiem?

        Na nic nie wpłynęła?
        Gratuluję naiwności....
        jeep
    • jeepwdyzlu Re: naiwniaki 27.01.14, 17:06
      ?
      może rozwiniesz swoją głęboką myśl...
      j.
      • Gość: Marek Re: naiwniaki IP: *.85-87-45.dynamic.clientes.euskaltel.es 27.01.14, 17:12
        Za "gleboka" ... nie mam czasu na napisanie ksiazki.
        Jesli juz, trzeba byc soba i nie produktem systemu. Chociaz trudne (szanownego przyklad), .. jest to mozliwe. Szczególnie jesli chodzi o "KUCHNIA".
        • jeepwdyzlu jednak komuna i słoma z butów 27.01.14, 17:17
          trzeba byc soba i nie produktem systemu. Chociaz trudne (szanownego przyklad), .. jest to mozliwe. Szczególnie jesli chodzi o "KUCHNIA".
          --------------------------------------------------------
          każdy z nas jest produktem tego systemu
          nawet ci, którzy się urodzili w wolnej Polsce
          a już na pewno ci, którzy nie wiedzą jakich spustoszeń dokonała komuna...
          w każdej kwestii, ale głównie kulturowych, mentalności, tradycji
          i WYŻYWIENIA

          czy też ściągania butów - czego bronią tutaj znawcy Japonii jak niepodległości...
          a brak dystansu do siebie, histeryczne spinanie się i brak poczucia humoru znacznej części dyskutantów?
          obawiam się, że to ten sam problem....
          jeep
          • a74-7 Re: jednak komuna i słoma z butów 27.01.14, 17:24
            Kiedys ponoc jadalismy wiewiorki, pawie , kaplony na 17 sposobow .
            Tu ciekawostki przytoczone .
            kuchniastaropolska.blox.pl/html
            No ale coz mozna wyczarowac z garnka gdy w miastach na polkach ocet i maka tylko ?
            Kroliczki to z kapelusza wyskakiwaly;-)

            • jeepwdyzlu Re: jednak komuna i słoma z butów 27.01.14, 17:28
              No ale coz mozna wyczarowac z garnka gdy w miastach na polkach ocet i maka tylko
              ----------
              właśnie o takie powody mi chodzi
              przecież przez nas nie zawinione....

              j.
              • Gość: Marek Re: jednak komuna i słoma z butów IP: *.85-87-45.dynamic.clientes.euskaltel.es 27.01.14, 18:12
                LUDZIE Polscy ...
                Badzcie soba a nie produktem systemu.
                Troche osobowosci!
                Nie wiem czy "Radio Maria" mówi co mamy jesc i jak. Typowy "nastepny system" ... gorszy niz ... jakikolwiek.
                Totalna glupota. Do smieci.
                Jestem zdania, ze trzeba poznawac inne kuchnie i produkty. Z drugiej strony, moja córka (100% hiszpanka) kiedy sie pojawila, poprosila o SCHABOWE jako danie swiateczne (;-) ... komunistyczne.

                Mysle, ze ... dajcie sobie spokój z tym "KOMUNISTYCZNYM". Polslska NIGDY nim byla.
                • jeepwdyzlu Re: jednak komuna i słoma z butów 27.01.14, 18:34
                  Ludzie Polscy...
                  wychowujcie dzieci nie na 100% Hiszpanów
                  tylko na 100% Polaków
                  i schabożerców

                  j.
                  • Gość: Marek Re: jednak komuna i słoma z butów IP: *.85-87-45.dynamic.clientes.euskaltel.es 27.01.14, 18:41
                    Dokladnie.
                    Czego nalezy uczyc, to uniwersalnosc zycia i kultur.
                    Referencja zródla:
                    forum.gazeta.pl/forum/f,77,Kuchnia.htmlNajlepsza.
                  • a74-7 Re: jednak komuna i słoma z butów 27.01.14, 18:50
                    ja pozwolilam swojemu dziecku na wybor ,podalam na talerzu to co pamietam z kraju ,
                    zapoznalam z innymi kuchniami , ktorych mam wbrod dookola, nie pogardzilam tubylcza kuchnia.
                    Dziecko urodzone w UK wybierze z tego co bedzie chcialo przekazac swoim dzieciom , bedzie to juz fusion, ale dzieki temu i schaboszczak i sushi,karp , nehari czy sunday roast pojawi sie na menu
                    .Wiec nie koniecznie Radio Maryja ( przyznam ze ma dosc ciekaw programy ,I info ktorego nie ma w" calej prawdzie cala dobe"
                    Najwazniejsze jest ze mamy wolny wybor .
                  • Gość: klik Re: jednak komuna i słoma z butów IP: *.gdynia.mm.pl 28.01.14, 07:52
                    > tylko na 100% Polaków
                    > i schabożerców
                    Komuna jak cholera... Schnitzel Wiener Art...
                    A tak swoją drogą moja Babcia podawała sznycel wiedeński, taki prawdziwy z cielęciny, za każdym razem, kiedy przemierzając komunistyczne szlaki turystyczne Polski, do niej zawitałem...
            • Gość: maxxx Re: jednak komuna i słoma z butów IP: 173.233.200.* 31.01.14, 00:17
              "Kiedys ponoc jadalismy wiewiorki"

              Na glebokim poludniu USA (Luizjana, Mississippi, itd.) do tej pory strzela sie do wiewiorek... a pozniej je zjada (najczesciej w formie "stew")!
              • a74-7 Re: jednak komuna i słoma z butów 31.01.14, 17:14
                re:Kiedys ponoc jadalismy wiewiorki"

                Na glebokim poludniu USA (Luizjana, Mississippi, itd.) do tej pory strzela sie do wiewiorek... a pozniej je zjada (najczesciej w formie "stew")! maxxx napisal:

                Wlasnie w tym tygodniu ogladalam program w ktorym Bourdain smazyl wiewiorke w jakims stanie USA, tylko nie pamietam szara byla czy ruda ?
                Patrze w okno I widze ile jedzenia skacze mi po drzewach ...;-)
                • squirk Re: jednak komuna i słoma z butów 31.01.14, 17:34
                  a74-7 napisał:

                  > Wlasnie w tym tygodniu ogladalam program w ktorym Bourdain smazyl wiewiorke w
                  > jakims stanie USA

                  Kraina Ozark

                  , tylko nie pamietam szara byla czy ruda ?

                  Szara.
                  :-)
    • a74-7 Re: jednak komuna i słoma z butów 27.01.14, 20:04

      >
      > Polaki komunistyczne ... buraki.
      z tym sie nie zgodze.
      Sa tacy ktorych swiat ciekawi, a inni sa po prostu przywiazani do swoich korzeni. smakow, nawet tych z" ciezkich czasow".
      Jestem w stanie to zrozumiec .
      Polska to" kraj buraka, ziemniaka " ale nie koniecznie w negatywnym znaczeniu.
      Jako przyklad podam kuchnie wloska - za ktora osobiscie nie przepadam .
      Wloch przywiazany do kuchni swojej mamy, swojego regionu - wszedzie ja propaguje
      Bardzo skutecznie.:-)
      I sa to zazwyczaj proste wiejskie dania z darow wloskiej przyrody.
      Wies tanczy I spiewa , a my w Europce zajadamy sie we wloskich restauracjach.
    • Gość: Marek Re: jednak komuna i słoma z butów IP: *.85-87-45.dynamic.clientes.euskaltel.es 27.01.14, 21:26
      Wiedz, ze po 30 latach pobytu, robimy tu wiecej niz jakies Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Radio Maria.
      Jedz kaszanke. Bedziesz we Wspólnocie.
      • Gość: klik Musiałby wiedzieć czym jest "black pudding". :-D IP: *.gdynia.mm.pl 28.01.14, 07:53
        • a74-7 Re: Musiałby wiedzieć czym jest "black pudding". 28.01.14, 10:19
          eee, Hiszpanie tez maja swoja morcille czy jak jej tam . W kazdym kraju troszke inaczej sporzadzaja black pudding tudziez kaszanke,
          W Polsce tez trudno traffic na ta najlepsza:-)
          A Marek pewnie mocnym hiszpanskim winkiem "zakasil" zeby zapomniec czas PRL od kuchni( byc moze to czasy jego rodzicow ) , mozna i tak :-)
    • dachs Re: komunistyczne nawyki kuchenne 28.01.14, 17:43
      Jeepem nie jeździ się po mieście, a poza tym straszne masz kompleksy.
      Herbatę pije się w szklance, wina są w różnych kolorach, a jaki ser żółty sobie kupię, to najczęściej rozstrzygam, stojąc już przed ladą.
    • a74-7 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 28.01.14, 18:15


      > Jeepem nie jeździ się po mieście, a poza tym straszne masz kompleksy.
      > ---------------
      alez jezdzi sie, nawet odwozi sie I odbiera dzieci ze szkoly codziennie:-)
      Kompleksy nie maja nic z tym wspolnego
      >

    • Gość: dachs Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.superkabel.de 28.01.14, 19:13
      Rozumiem, ten jeep to niespełnione marzenia.
      Nie martw się, może sie dorobisz jeszcze, a dla nuworysza to mus.
      Dobrze przynajmniej, że zgadzasz się co do meritum, czyli wina (że jest w różnych kolorach),
      sera (że jest żółty i biały) i herbaty, że można ją pić w szklance.
      • a74-7 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 28.01.14, 20:28
        well, mielismy dzipa, wozilismy w nim tzw powietrze, wolvo bardziej zreczne w Londynie ;-)
        ale ma to niewiele wspolnego z watkiem.
        Pije spirits raczej niz wina , jem sery wystepuja w roznych kolorach z roznymi dodatkami ,plesniami ,smakami nawet z robakami ( wloskie),herbaty tak samo - rozmaitosci ich pijemy w roznych filizankach ,kubkach, szklankach,
        Ale
        pamietam w czasach PRL herbatke w szklance w mistenie zdobionym srebrnym koszyczku, byl to zdaje sie Ulung ,ktora tak pieknie sie zaparzala tworzac ciemne herbaciane smugi w wodzie ...:-)
        • dachs Re: komunistyczne nawyki kuchenne 28.01.14, 22:24
          a74-7 napisał:

          > well, mielismy dzipa, wozilismy w nim tzw powietrze, wolvo bardziej zreczne w
          > Londynie ;-)
          Ja też nie do Ciebie piłem. :)
          > ale ma to niewiele wspolnego z watkiem.
          Moim zdaniem ma, bo jak wątek na poziomie smakosza z TVN-u zakłada typ odwołujący się w nicku do "dżypa w dyzlu", to mi to okropnie trąci snobizmem.
          Wyguglał gdzieś - sierota - wierszyk "ryby drób cielęcina lubią tylko białe wina...", znajomy wytłumaczył mu co to wino i teraz obnosi się z wyrafinowanym niekomunistycznym podniebieniem.

          > Pije spirits raczej niz wina , jem sery wystepuja w roznych kolorach z roznym
          > i dodatkami ,plesniami ,smakami nawet z robakami ( wloskie),herbaty tak samo -
          > rozmaitosci ich pijemy w roznych filizankach ,kubkach, szklankach,

          I chwała Ci za to. Do tych z robakami przemóc sie nie mogłem. A ja piję czerwone wino do wszystkiego, także ryb i krewetek, (bo białego nie cierpię), a herbatę najchętniej w kubku.

          > Ale
          > pamietam w czasach PRL herbatke w szklance w mistenie zdobionym srebrnym kos
          > zyczku, byl to zdaje sie Ulung ,ktora tak pieknie sie zaparzala tworzac ciemne
          > herbaciane smugi w wodzie ...:-)

          Też pamiętam, faktycznie przyszły do nas z Rosji, ale akurat nie komunistycznej.
          Przynajmniej nie takie z dwugłowym orłem
          A w Rosji były uzasadnione piciem herbaty z samowara, czyli bardzo gorącej.
          Ulung był okropny, ale dwa lata temu wzruszyłem się w Meksyku, gdzie przyjaciel poczęstował mnie przywiziona jeszcze z PRL-u herbata Yunan w niebieskim pudełeczku. Bardzo była smaczna.
          Podał chyba w filiżankach.
          • jeepwdyzlu Re: komunistyczne nawyki kuchenne 28.01.14, 23:29
            znajomy wytłumaczył mu co to wino i teraz obnosi się z wyrafinowanym niekomunistycznym podniebieniem.
            ----------------------------------
            a gdzie napisałem że ja niekomunistyczny?
            :-)
            nie do wiary jakie ludzie mają kłopoty z głową...
            jeep
          • a74-7 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 29.01.14, 11:57
            "> Ja też nie do Ciebie piłem. :)"
            alez ,nie gniewam sie , skoro przepijasz do mnie dobrym winem ;-)

            "Moim zdaniem ma, bo jak wątek na poziomie smakosza z TVN-u zakłada typ odwołują
            > cy się w nicku do "dżypa w dyzlu", to mi to okropnie trąci snobizmem. "
            A mnie nick kolegi kojarzy sie tak mniej snobistycznie cus jak : a w dyszlu -jeeeb!ale to te pozostalosci z PRL i prosze traktowac z przymruzeniem oka :-)

            Przyznam po cichu ze wole czerwone wino niz biale ,jesli musze to tylko z babelkami, ale to juz takie mniej wino a szampon.
            Pozdrawiam obu panow :-) milego dnia.
            • ani51 Re: komunistyczne nawyki kuchenne 30.01.14, 13:36
              Cieszcie się że nie poznaliście "kulturalnych" zasad obowiązujących odpowiednie sfery.
              Z tym nie dawało się żyć. Kto ma czas na codzienny obiad trwający co najmniej godzinę. W dodatku te wszystkie skomplikowane zwyczaje i używane do nich przedmioty były rożne i zależały nie tylko od terytoriom ale i rodu.
              Ja te zwyczaje znacznie uprościłem. Herbatę piję z filiżanki, ale jeżeli ktoś lubi w szklance jego sprawa. W dobie braku służących, jeżeli nie jest to wizyta galowa, buty za progiem, to szacunek dla pracy gospodyni.
              Potrawy. Dlaczego u licha nie mam jeść to co lubię, a nie kawior którego nie cierpię.
              Wino, wiem że powinno być odpowiednio dobrane, ale gość to dla mnie VIP, jeżeli chce coś innego to tym częstuję.
              I dla mnie takie zwyczaje nie są ani chamskie ani pańskie, normalne i dostosowane do moich potrzeb i wielu znajomych.
              A państwo co mówi trrę dupę o trotuarr, to mam gdzieś.
    • Gość: maxxx Re: komunistyczne nawyki kuchenne ? IP: 173.233.196.* 30.01.14, 23:44
      "...parzoną z ekspresówki (co ma sens w namiocie ale niekoniecznie w wyposażonej kuchni)"

      Coz, taka wlasnie herbate podawano mi w wielu lokalach w USA (nie tylko w "fast-food")!
    • kor-ka Ja w tym widzę niepotrzebne kompleksy 02.02.14, 21:38
      W czasach komunizmu normą były fusy a nie ekspresówki.
      Herbata w szklance ma swój słowiański urok, tyle tylko że nie jest zbyt praktyczna.

      Kiedy inne kraje wypromowały swoją kuchnię dawnych biedaków (włoska pizza, japońskie sushi itd.) my uparcie odcinamy się jak możemy od wszystkiego, co nie jest gonieniem za innymi.
      Próbujemy pogardliwie obśmiewać nasze buraki czy schabowego z kapustą.

      Alkohole inne nacje wybierają miejscowe - a Polacy tylko patrzą, czy wystarczająco naśladują resztę itd.

      Ja mogę np. szczerze powiedzieć, że nie cierpię sałatki jarzynowej, nigdy jej nie jadam, na szczęście rzadko się z nią spotykam. Mogę zaproponować kilka innych, szybkich a smacznych sałatek. Ale nie odczuwam potrzeby krytykowania ludzi, którzy ją lubią tym, że są... przestarzali.

      Jeśli ktoś narzeka na jakąś rzecz nie dlatego, bo jest dla niego niewygodna czy niesmaczna, a z powodu jakichś ogólnikowych odniesień do nawyków ze starego, nieaktualnego systemu, to to przypomina sytuację, kiedy świeżo upieczeni bolszewicy narzekali, że coś jest burżujskie czy niewystarczająco rewolucyjne ;)

      Bez sensu, naprawdę bez sensu.
    • janu5 Facet ty to musisz miec kompleksy. 02.02.14, 21:38
      Liczy sie wygoda i racjonalność. Jak goście zdejmuja buty i dostaja kapcie od gospodarzy to wcale nie oznacza ,że sa traktowani jak chłopi tylko , nogi w kapciach imwypoczną ,a gospodarz będzie mial mniej do sprzątania. Ponadto czasami ktos butem wdepnie w psią kupę cwaniaczku zakompleksiony.
      • solaris_1971 Re: Facet ty to musisz miec kompleksy. 03.02.14, 13:31
        Ja juz ponad 15 lat mieszkam poza POlska. U mnie w domu bywa roznie. Polowa tego co gotuje, to kuchnia polska ( no coz, przyzwyczajenie robi swoje a poza tym polskie dania najlepiej przyrzadzam ). Jem bardzo czesto niepopularna jeszcze w Polsce jagniecine, strusine, owoce morza. Ale rosol, salatka jarzynowa i moj ulubiony kotlet mielony tez czesto u mnie gosci ( choc glownie z mielonej jagnieciny ).
        A nie moze tak byc ze kazdy po prostu je to co chce ?
    • Gość: zadumana ... w butach... :))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.14, 14:41
      Kiedy tak śledzę ten wątek, od iluś dni, to przypomina mi się FK sprzed chyba 6-8 lat. Był tu wtedy też trochę szok, bo sporo osób nagle się dowiedziało, że nie wszyscy jedzą na wigilię pierogi i kapustę z grochem. Okazało się nagle, że istnieje wiele domów, w których je się barszcz z uszkami oraz różne potrawy z ryb - smażone, w galarecie, faszerowane tzw. po żydowsku, i że te ryby to powinny być szczupaki, sandacze itp, no ale mroczna powojenna rzeczywistość sprawiła zamianę tych nieszczęsnych ryb w karpia - jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma:)))))))
      Są po prostu różne środowiska. Wszystkie tradycje nie są identyczne. I tak jest we wszystkich krajach. I to nikogo nie obraża.

      A tu nagle problem butów.
      No są po prostu różne środowiska. I o co się kłócić. Z grubsza biorąc - ci co jedzą ryby na wigilię nie zdejmują butów idąc do kogoś. Królowa brytyjska też butów nie zdejmuje i to jest, z grubsza biorąc, europejski wzorzec. Japonię proponuję zostawić w spokoju.
      Ani moje babcie, ani moi rodzice, ani ja, ani mój syn-student, kiedy idziemy razem (no przepytam go jeszcze przy najbliższej okazji co robi u kolegów - zimny dreszcz mnie ogarnia)... nikt nigdy butów nie zdejmuje, bo jakoś nikt wokół nas tego nawet nie sugeruje i nie sugerował. Dzieci noszą ze sobą ciapki, żeby się wygodnie bawić. Mamy mają ze sobą z okazji większych okazji w torbie czasem tzw. wizytowe buty w zimie, a panowie wycierają buty przed wejściem pracowicie ze śniegu.
      I tak jakoś osobiście sobie żyję. Nikogo z butów nie rozebrałam w moim domu, a w Japonii nie byłam, więc też nie zdarzyło mi się butów zdejmować.
      Myślę, że naprawdę trzeba spokojnie przyjąć do wiadomości, że są różne środowiska. Nie wszyscy, mimo komunistycznego wymuszania i tworzenia "nowego społeczeństwa" poddali się potwornej urawniłowce. No spartaczył Lenin to swoje dzieło i parę zbędnych osób przeżyło jednak.... jakoś....

      Królowa brytyjska bez butów??? Albo Kate???

      Pozdrawiam twórcę tego feralnego wątku. Trzymaj się chłopie:))))

      • Gość: klik Ze wszystkim się zgadzam ale karp był na stołach IP: *.gdynia.mm.pl 03.02.14, 21:32
        powszechną rybą znacznie wcześniej niż nastał PRL i znaaacznie wcześniej nuż cystersi. :-D Zresztą bardziej wredną rybą jest leszcz. A póki co wędkarstwo kwitło i za PRLu. Generalnie z rybą nie było w Polsce problemu. Dopóki nie nastał "kapitalizm". PZW ściąga tylko składki chwali się na wyrost zarybianiem.
        • jeepwdyzlu Re: Ze wszystkim się zgadzam ale karp był na stoł 04.02.14, 00:05
          Generalnie z rybą nie było w Polsce problemu.
          ---------------
          inne czasy pamiętamy
          i inne sklepy

          j.
    • solaris_1971 Re: @solaris 03.02.14, 18:50
      " tymczasem wątek zamianił się w rzygowiny i odreagowywanie kłopotów z głową "

      A nie widzisz troche swojej winy ? Za bardzo prowokujesz, dociskasz no i potem masz efekt - rzygowiny.

      Nawet gdy jestem sama w domu, to kawe pije w filizance porcelanowej, stuletniej, recznie malowanej. Ale rozumiem , ze to nie moze stac sie standardem. To moje dziwactwo.
      Jesli mnie ktos zaprosi do domu na obiad czy kolacje, to dla mnie licza sie jego intencje i to, ile wysilku sobie zadal. W czym ta herbate podal, jest naprawde drugorzedne. Raz mi zaserwowano mrozona lasanie ...........

      Co do zdejmowania butow u kogos, to ani nie zdejmuje ani tego nie wymagam. Wyjatkiem sa bardzo dobrzy znajomi, dla ktorych przewidzialam kapcie.
      Wracajac do butow, to 2 razy w polskich domach tu za granica zrobilo mi sie przykro. Otoz zostalam poproszona o zdjecie butow i to tak wrecz upomniana. Poczulam sie .... no wlasnie , jak ktos kto nie ma kultury i trzeba go w tym wzgledzie pouczac. Zaznaczam, ze nigdy bym nie weszla do kogos na bialy dywan w ubloconych lub zasniezonych butach. Nie , to bylo lato a ja mialam na sobie lekkie sandalki. Raz mi powiedziano, ze maly raczkuje i podloga musi byc wypucowana. Innym razem pan domu powiedzial, ze zona wlasnie posprzatala i w zwiazku z tym mam zdjac buty.

      Wlasnie wrocilam z PL i zima, w zwiazku z lezacym wszedzie sniegiem lub blotem, sprawa wyglada inaczej. Chodzilam po Krakowie w butach gorskich. Gdybym miala isc do kogos do domu, to wzielabym ze soba zapasowe eleganckie buty.
      W Japonii i Korei to sprawa kultury. Buty zostawia sie przed wejsciem do pokoju hotelowego na korytarzu ( w malych hotelikach ), a w porzadnych hotelach w przedpokoju jest miejsce na buty.
      Wracajac do Europy, otoz nie tylko sloiki wystawiaja buty przed drzwi. w mojej kamienicy robi tak wiekszosc Szwajcarow. Niektorzy nawet instaluja sobie - tak, tak, na korytarzu przed drzwiami- szafke na buty z Ikei.
    • Gość: zurekwmadrycie Re: komunistyczne nawyki kuchenne IP: *.Red-81-32-71.dynamicIP.rima-tde.net 04.02.14, 13:53
      Pitolicie Hipolicie.To oczywiste,że kazdy najlepiej orientuje się w kuchni swojego kraju. Teściowa włoska moja poroszona o zrobienie herbaty dokonała nastepujacych czynności: do półlitrowego kubka wlała zimnej wody, wrzuciła saszetke z herbatą, a całość wstawiła do mikrofalówki do lekkiego podgrzania. Można wprawdzie uznac, że jest totalną ignorantką ale zważywszy że we Włoszech herbata to nie jest tradycyjny napój to moge jej wybaczyć choc smaku tego paskudztwa nie zapomnę.
      Tacy na przyklad Hiszpanie nie rozróżniaja miedzy parmesanem a grana padano, częściej jeszcze serwujac swoją ohydną hiszpańską wersję i nazywając wszystko potocznie parmesano.
      Taką wiedzę o produktach z danego kraju, sposobie przygotowania nabywa się przez wiele lat. Bywając w restauracjach, kupując produkty i czytając o nich. To nie jest wiedza dla przeciętnego zjadacza chleba i nie jest to powód do kompleksów.

      Mój blog
      zurekwmadrycie.blox.pl/html
      • Gość: x przeciez to normalne, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.06.14, 14:11
        Gość portalu: zurekwmadrycie napisał(a):

        >: do półlitrowego kubka wlała zimnej wody, wrzuciła saszetke z h
        > erbatą, a całość wstawiła do mikrofalówki do lekkiego podgrzania.

        mysle ze jestes starszego pokolenia?
    • squirk Re: już wiem? 02.06.14, 17:30
      Gość portalu: degustatorka napisał(a):

      Żenujący spam ze sklepu skompromitowanego narzucaniem chorych cen na słabe wina, wystarczy poczytać fora, np. "Wino". Unikać jak ognia.
      • Gość: x po co wyciągasz wątek sprzed 4 miesięcy?:D IP: *.unitymediagroup.de 02.06.14, 17:57
        • znana.jako.ggigus ee to jeszcze świeża rzecz 02.06.14, 17:59
          co to są 4 mies. na forum kuchnia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka