posenerka
10.03.14, 14:17
W 1 odc. rozbawił mnie Włocho-Polak skarżący się, że wpierw dostał deser z chilli, potem deser z bakłażana a jemu się przecież marzyła choćby zwyczajna szarlotka.
W następnym odcinku znów do deseru ląduje chilli.
Chilli w deserach to jak niegdyś kukurydza w sałatkach, ładuje się nagminnie, gdzie popadnie i ludziom chyba się wydaje, że to nadaje jakiegoś światowego sznytu choćby zwykłej bitej śmietanie. Podobnie imbir. A przecież "less is more"...
I występujący jakby coraz mniej mieli pojęcia o gotowaniu a coraz większe parcie na szkło i wypromowanie siebie.
Wczoraj, odc. 2 s. VI spodobał mi się obiad z trzech ptaków, gęś nadziewana kaczką w kurczaku - polskie acz oryginalne, ciekawe, pracochłonne (jeśli sam luzował) ale dla gości wielki rozczarowanie. Ja bym była zachwycona. :)