giezik
27.08.04, 08:13
Chciałbym zacząć kolejny wątek z serii tych o frustracjach. Chodzi mi tym razem o producentów (i ich działy marketingu) stosujących różne metody, by zrobić w trąbe klienta. Wkurza mnie to, gdy próbuje sie roznych nieuczciwych chwytów - co nota bene skutkuje tym, ze taki produkt mam juz na zawsze na czarnej liście.
Tu kilka grup jest
NIekwestionowanym królem są mleczarnie, lista grzeszków:
1. Skrzętne ukrywanie wagi masła (200 czy 250 g). Juz kilka razy próbując dzielić do czegoś szukam wagi by mieć punkt odniesienia i niemal nigdy nie ma tej informacji w widocznym miejscu, a czasem jest to niezła zabawa na spostrzegwaczość
2. O wiele bardziej wnerwiajacy zabieg producentow wszystkich margaryn, masełek, smarowidełek tworzących opakowania tak, zeby łudząco przypominały masło (ostatni hit cośtam, gdzie wielkimi literami jest napis "MAŚLANY"). Poniewaz raz sie naciąlem, bo nabylem jakis mix margarynowy łudzaco podobny do klasycznego masła w złotku, teraz dokładnie sprawdzam (jesli nie ma tego masła co zwykle kupuje)
3. Wszelkie mozzarelle (a i ostatnio rowniez oscypki robione przez Mlekowite).
A podobno po wejsciu do UE mial byc zakaz stosowania nazw zastrzezonych do pewnych grup produktów (czyli rowniez feta)
4. Sprzedawanie czegoś, jako coś czym to coś nie jest:
paluszki krabowe z mintaja (tylko raz trafiłem z kraba - produkt niemiecki)
koreczki helskie anchois - nie będące anchois
5. Niskiej jakosci produkty sprzedawane jako wysokiej
niekwestionowany król firma WILBO
- grenadier (dosc droga i jedna ze smaczniejszych ryb) napompowana do bólu wodą, tak ze traci połowe wagi, a do jedzenia sie nie nadaje
- małże bez skorópek- nieoczyszczone, z ilościa piachu, którego nie spoósb wypłukać
- tuńczyk w puszce (tu również wszystkie tanie - choc np. Lisner potrafi sprzedawac tanio bardzo dobrej jakosci). Absolutne odpoady poprodukcyjne z chrzęszczącym czasem czymś miedzy zebami (chcialbym wierzyc ze to tylko ości)