Dodaj do ulubionych

Obscenicznie& makabrycznie

27.08.04, 15:56
Kiedy opisywalam znajomej Hiszpance proces wyrobu uszek i zakonczylam 'wiesz,
one musza wygladac jak obciete uszy malego zwierzecia, jakiegos kota...i w
barszczu farbuja sie na czerwono' - popatrzyla na mnie jak na morderczynie
domowych ulubiencow.
Tak mnie troche zainsporowal watek z bawolim oczkiem - pierwszy z podanych
tam przepisow wyglada istotnie makabrycznie - brazowe kulki zalane czerwono-
biala galaretka... osobliwe poczucie humoru (chociaz smak pewnie
fantastyczny).
Juz pisalam tu gdzies, ze na moje urodziny (Halloween) mama co roku robi
ciasteczka z kajmakiem w ksztalcie zniczy.

Znacie jeszcze jakies inne makabryczne albo moze z lekka wyuzdane przepisy?

zaciekawione
zet
Obserwuj wątek
    • Gość: Cycki murzynki! Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.bakernet.com.pl 27.08.04, 16:10
      Oczywisice!
    • Gość: marghe_72 Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 16:11
      Hiszpanka sie zdziwiła??
      Toć Oni jedzą swinskie uszy o ile mnie pamieć nie myli..
      • hania55 Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:14
        Bycze ogony i bycze jądra też jedzą. Bycze ogony są całkiem smaczne. Drugiego
        specjału nie miałam śmiałości spróbować. A świńskie uszy ponoć je się w
        Chinach. I nie tylko uszy.
        • Gość: pkn swinskie uszy... IP: *.macau.ctm.net 27.08.04, 16:18
          swinskie uszy je sie takze w Polsce :) nigdy sie z tym nie spotkaliscie??
          • e_katt Re: swinskie uszy... 27.08.04, 16:35
            Zdaje się, że to też litewski (ale pewna nie jestem) zwyczaj..
            Makłowicz zajadał się tymi wędzonymi, pokrojonymi w paski specjałami przecież..
        • ampolion Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:31
          Także bycze... hm, "męskości". Są wystawiane w sklepikch w Chinatown.
    • hania55 Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:13
      Poczynając od flaków, ozorków, wątróbek, płucek, cynaderków, móżdżków, poprzez
      kaszankę, czerninę aż do różnych "zimnych nóżek". Proces przygotowywania,
      składniki + mało apetyczne nazwy mogą odrzucać, choć, w większości przypadków,
      niesłusznie :-)
    • Gość: marghe_72 Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 16:18
      a czernina?
      • hania55 Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:22
        Pisałam o czerninie. Nie wiem, czy bym się pokusiła o spróbowanie. Niby lubię
        kaszankę, ale.... jakby tu powiedzieć... czernina jest płynna....
        • brunosch Re: Obscenicznie& makabrycznie 30.08.04, 11:06
          Wszystkim sie zdaje, że czernina to świeżo utoczona krew podana jeszcze ciepła,
          a to zupa z dodatkiem (niewielkim) krwi, do tego suszone śliwki (i właściwie od
          nich zupa jest czarna :)) i łazanki.
          W sumie jest całkiem dobra.
    • ziemiomorze Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:23
      Swinskie uszy tak - je sie, np w salcesonie albo parowkach (albo, jak kto woli -
      salcesoniku i paroweczkach). Ale nie cos, co wyglada jak kocie uszy (a uszka w
      barszczu do zludzenia podobne sa do kocich - ten sam ksztalt i rozmiar, stad np
      moj schizofreniczny okolowigilijny sen o czyszczeniu nasaczonym kocim
      czyscikiem kocich uszek w barszczu, brrr)

      Chodzilo mi wlasnie o takie rzeczy raczej. Jak sie cudzoziemcowi tlumaczy
      doslownie nazwe 'kopytka' to tez sie wzdraga, dopoki nie wyjasni sie, o co
      chodzi (wkurza mnie zawsze ta sama reakcja 'aaaaa, takie polish gnocchi!',
      jakby Polacy to gesi i swojej kuchni nie mieli...)

      z.
      • Gość: pkn Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.macau.ctm.net 27.08.04, 16:25
        a ja nie mowilem o swinskich uszach w salcesonia albo parowkach.. tylko takich
        pieczonych, co wygladaja jak pieczone swinskie uszy :)
        • ziemiomorze Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:34
          Ok, to chyba wygrywa.
          Bleee
          z.
          • Gość: pkn Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.macau.ctm.net 27.08.04, 16:51
            ech... ale ja sie nie licytowalem z Toba co bardziej makabryczne.. to taka
            dygresja raczej byla, ze w Polsce tez sie jada uszy :) one calkiem smaczne sa z
            tego co pamietam :)
    • ampolion Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:32
      Nikgdy nie zdobyłem się na skosztowanie kurzego kuperka.
      • ziemiomorze Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:39
        ampolion napisał:

        > Nikgdy nie zdobyłem się na skosztowanie kurzego kuperka.

        Ale dlaczego wlasciwie?
        z.
    • e_katt insekty.. mniam 27.08.04, 16:34

      > Juz pisalam tu gdzies, ze na moje urodziny (Halloween) mama co roku robi
      > ciasteczka z kajmakiem w ksztalcie zniczy.

      Re-we-la-cyj-ne poczucie humoru!!
      Pogratuluj mamie-->uśmiałam się, jak się patrzy... ;-DDD
      Dla mnie bomba!!


      A jeżeli chodzi o makabrę na talerzu, to ja o robakach:
      Widzieliście zapewne gdzieś tam restauracje, w których podaje się dania z
      żywymi karaluchami i-temu-podobnymi żyjątkami..
      A im bardziej toto jest wąsate i długonogie, tym lepiej.

      W Afryce niezwykle chodliwe są robaki (jakieś białawe larwy, coś na kształt
      tłustych, o rogalikowatym kształcie, spasionych dżdżownic), podawane w sosie
      pomidorowym (w puszce) oraz te same, tyle że w czekoladzie..
      Ponoć smak jakich mało
      (no i to białko!!).

      A gdzieś w okolicach Chin czy Japonii wyławiają z wody robaki - wydaje mi się,
      że strzykwami to nazywają.. (nie wiem, gdzie to żyje morze/rzeka/jezioro/ocean
      <??> - ale zakopane jest w mule/dnie akwenu).
      Podobno pyszna rzecz: tłuste, białe, grubości palca.
      Najlepsza w nich jest ta jego cecha, że wyjątkowo łatwo nasiąkają różnymi
      sosami.
      A że składają się niemal w całości z przewodu pokarmowego, to dla ich amatorów
      nie ma najmniejszego znaczenia.. (a może to właśnie cały cymes w tym
      stworzeniu..) ;-))

      Pozdr.
      • ziemiomorze Re: insekty.. mniam 27.08.04, 16:38
        Te znicze to taki nasz domowy coroczny dowcip - w dodatku niebywale pyszny :-)

        O ile wiem, takie duze bialawe robaki to larwy, pasozytujace w orzechach
        kokosowych (takie jak u nas - biale i tluste z ciemnym lebkiem, tylko ze
        wielkosci palca doroslego mezczyzny); podobno sa lekko gorzkawe i galaretowate.

        A - rodzina, zagniezdzona w Ameryce Lacinskiej opowiadala, ze w Kolumbii
        zamiast popkornu do kina bierze sie torebke prazonych termitow (a potem cale
        kino jest zaslane glowkami termicimi - bo te sie wypluwa).

        A nieodzalowany Jan Kalkowski z 'Jednego dania' ze starego Przekroju opisywal,
        jak w Chinach, ku jego uldze, podano mu w koncu cos, co wygladalo swojsko:
        rosol z kluseczkami... Lekko sie zacukal, kiedy po blizszych ogledzinach
        okazalo sie, ze kazdy makaronik mial swoje dwa wlasne oczka.

        Smacznego weekendu,
        z.
        • e_katt znicze.. 27.08.04, 16:57
          A czy - jako oddech między wszystkimi tu 'pysznościami' -
          możliwe byłoby podanie przepisu na "urodzinowe znicze"??
          (kajmak uwielbiam!!)
          pzdr.
          • ziemiomorze Re: znicze.. 27.08.04, 17:01
            To sa kruche babeczki wypelnione kwasnym (czyli domowym, bo w sklepach nie ma
            kwasnych) dzemem (wersja najfajniejsza - porzeczki lub mirabelki), przykryte
            kajmakiem (tu duzo lepiej sprawdza sie ten nie z puszki - robiony tradycyjnie,
            czyli kruchy, bo zastyga). W srodek - miejsce knota - wciska sie pieczony
            migdal albo kawalek orzecha.

            Ostatnio mozna dostac calkiem niezle babeczki (co oszczedza 2/3 pracy i 3/4
            czasu przy tym przepisie) o niewdziecznej nazwie 'korpusy deserowe'

            z.
            • e_katt Re: znicze.. 27.08.04, 17:15
              hmmm..
              i jeszcze ten dżemik porzeczkowy (uwielbiam również, zwł. z czarnych porzeczek,
              oczywiście domowy!!)
              dzięki ziemiomorze
              pozdr. słodko
              • hania55 Re: znicze.. 27.08.04, 17:18
                Mnie również podkład z kwaśnego dżemu pod kajmakiem brzmi pysznie. Skopiuję
                robiąc mazurek kajmakowy na Wielkanoc. Zawsze wylewam masę na kruchy spód, a
                teraz dodam jeszcze warstwę dżemu porzeczkowego lub mirabelkowego.
                • e_katt Re: znicze.. 27.08.04, 17:34
                  Niezły to rzeczywiście patent z tym dżemem (fajne 'spoiwo' kruchego, suchego
                  placka z gęstym karmelem), tym bardziej, że kwaśność dżemu odejmie ciastkom
                  obezwładniającej słodyczy (której niewątpliwie przydaje przepyszny skądinąd
                  kajmak..).

                  Ja zaproponowałabym dżem agrestowy albo renklodowy (zwł. tym, którym zależy,
                  żeby warstwa dżemu była jak najmniej widoczna albo nie podbarwiała zbytnio
                  kruchej bazy).
                  Pozdr.
      • wedrowiec2 Strzykwy.. mniam 27.08.04, 16:46
        Nie każda strzykwa jest obrzydliwa. Jadłam kiedyś trepangi (to ich rodzaj).
        Przez grzeczność nie zamieszczę zdjęcia żyjątka w stanie naturalnym;) Na
        talerzu były raczej obojętne w smaku, ale o gumiatej konsystencji. Nawet bardzo
        gumiastej. Dużo wysiłku musiałam włożyć, by szczęki nie odskakiwały od siebie
        przy próbie rozgryzienia zwierzątka. Skończyło się na bardzo drobnym pokrojenu.
        Może były niedogotowane?
      • e_katt o strzykwach słów kilka 27.08.04, 16:50
        słuchajcie, one nawet nazywane są 'OGÓRKAMI MORSKIMI' <sic!>
        buahaha

        i robi się na nich zupę
        podaję definicję

        a oto ich podobizna.. mlask!

        ale ta --> to jest dopiero okaz
        • lahliq Re: o strzykwach słów kilka 30.08.04, 11:01
          e_katt napisała:

          > słuchajcie, one nawet nazywane są 'OGÓRKAMI MORSKIMI' <sic!>
          > buahaha
          >
          > i robi się na nich zupę
          > podaję definicję
          >
          > a oto ich podobizna.. mlask!
          >
          > ale ta --> to jest dopiero okaz
          >
          >
          Takich okazów widziałam mnóstwo na dnie Adriatyku.
          Gdy widziałam jak mężczyżni na brzegu patroszą te "robale" nie chciałam
          wierzyć, że mogą to później jeść...
          • nobullshit Re: o strzykwach słów kilka 12.09.04, 10:05
            lahliq napisała:
            > > ale ta --> to jest dopiero okaz

            NIESTETY, DO TEGO OKAZU ZAŁĄCZONY JEST WIRUS!!!
            • Gość: lomas Wirus z okazem :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 15:37
              No właśnie, myślałam ze tylko u mnie coś nie tak :(
    • e_katt dziwne jedzenie 27.08.04, 16:37
      do poczytania trochę prawdziwe, trochę śmieszne, ale poczytać można..
    • ampolion Re: Obscenicznie& makabrycznie 27.08.04, 16:51
      Wygląda na to, że wątek ten przekształcił się w powtórkę wcześniejszego,
      ODRAŻAJĄCE SMAKOŁYKI. Polecam.
      • linn_linn Re: Obscenicznie& makabrycznie 28.08.04, 10:53
        Specjalnosc z Umbrii: "coglioni di mulo"
        www.agriitalia.it/prodotti/mortadelle.htm / chcodzi o ksztalt, ktory
        przypomina pewna czesc mula; nie bede tlumaczyc, oczywiscie /.
        Ciastka typowe dla Katanii / znane jednak w wielu regionach Wloch, choc moze
        pod innymi nazwami /: "mammelle di Sant'Agata", nawiazujace do meczenstwa Sw.
        Agaty
        www.sicilyland.it/dolci_Argatini.htm / drugie zdjecie /
        • e_katt ciastka św. Agaty=Marcepaniki migdałowe ? 30.08.04, 13:26

          > Ciastka typowe dla Katanii / znane jednak w wielu regionach Wloch, choc moze
          > pod innymi nazwami /: "mammelle di Sant'Agata", nawiazujace do meczenstwa Sw.
          > Agaty
          > www.sicilyland.it/dolci_Argatini.htm / drugie zdjecie /

          Z "Kuchnii":
          ~~~~
          Marcepaniki migdałowe
          (40 ciasteczek)
          ~~~~
          25 dag migdałów w płatkach, 25 dag cukru, 25 dag cukru pudru, 1 opakowanie
          cukru waniliowego, 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej, 1 białko, 1
          łyżeczka soku z cytryny
          ~~~~
          Migdały parzymy wrzątkiem i osuszamy. Mieszamy je ze skórką pomarańczową i z
          cukrem waniliowym; dodajemy 2 łyżki przegotowanej wody. Całość miksujemy na
          gładką masę i przekładamy do rondelka, który stawiamy na bardzo małym ogniu,
          najlepiej na płytce ochronnej. Ucieramy masę, dodając stopniowo cukier. Gdy
          cukier jest już roztarty, rozwałkowujemy masę na grubość 2 cm i kroimy na 40
          kwadratów. Robimy lukier: białko ucieramy z cukrem pudrem, dodając na końcu sok
          z cytryny. Smarujemy marcepaniki lukrem i pieczemy je 1 godz. w temperaturze
          120°C.

          a oto ich podobizna
          wg mnie podobne do <a href="www.sicilyland.it/dolci_Argatini.htm">ciastek Św.
          Agaty</a>
          • e_katt Re: ciastka św. Agaty=Marcepaniki migdałowe ? 30.08.04, 13:28
            e_katt napisała:

            >
            > > Ciastka typowe dla Katanii / znane jednak w wielu regionach Wloch, choc m
            > oze
            > > pod innymi nazwami /: "mammelle di Sant'Agata", nawiazujace do meczenstwa
            > Sw.
            > > Agaty
            > > www.sicilyland.it/dolci_Argatini.htm / drugie zdjecie /
            >
            > Z "Kuchnii":
            > ~~~~
            > Marcepaniki migdałowe
            > (40 ciasteczek)
            > ~~~~
            > 25 dag migdałów w płatkach, 25 dag cukru, 25 dag cukru pudru, 1 opakowanie
            > cukru waniliowego, 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej, 1 białko, 1
            > łyżeczka soku z cytryny
            > ~~~~
            > Migdały parzymy wrzątkiem i osuszamy. Mieszamy je ze skórką pomarańczową i z
            > cukrem waniliowym; dodajemy 2 łyżki przegotowanej wody. Całość miksujemy na
            > gładką masę i przekładamy do rondelka, który stawiamy na bardzo małym ogniu,
            > najlepiej na płytce ochronnej. Ucieramy masę, dodając stopniowo cukier. Gdy
            > cukier jest już roztarty, rozwałkowujemy masę na grubość 2 cm i kroimy na 40
            > kwadratów. Robimy lukier: białko ucieramy z cukrem pudrem, dodając na końcu
            sok
            >
            > z cytryny. Smarujemy marcepaniki lukrem i pieczemy je 1 godz. w temperaturze
            > 120°C.
            >
            > a oto ich podobizna
            > wg mnie podobne do <a href="http://www.sicilyland.it/dolci_Argatini.htm">ciast
            > ek Św. Agaty</a>
            >
            >

            zeby precyzyjniej było:


            wg mnie podobne do <a href="http://www.sicilyland.it/dolci_Argatini.htm">ciast
            > ek Św. Agaty</a>
            • e_katt oj przepraszam, ale wiadomo o co chodzi (n/t) 30.08.04, 13:29
          • linn_linn Re: ciastka św. Agaty=Marcepaniki migdałowe ? 30.08.04, 13:31
            To jednak cos innego. "Mammelle" / piersi / to male cassaty sysyclijskie,
            oblane lukrem i z wisienka na srodku.
    • brunosch Re: Obscenicznie& makabrycznie 30.08.04, 11:13
      Straszydła kulinarne w moim wykonaniu (kiedyś musiałem gościom życie
      obrzydzić ;))
      1. czerwone i zielone galaretki owocowe zastygnięte w gumowej rękawiczce -
      potem rękawicę delikatnie się przecina i zdejmuje - zostają krwawe lub trupie
      rączki
      2. grubszy makaron spagetti zafarbowany na robalowy róż + jajko sadzone
      pomalowane w wydłubane oko
      3. mięso zafarbowane szpinakiem na apetyczny, zielony kolorek
      • ziemiomorze Re: Obscenicznie& makabrycznie 30.08.04, 13:41
        Och, brunosch, to byla prawdziwa uczta dla wyobrazni! Dzieki.
        ;-)

        Szacunek,
        zet
        • brunosch śliczne oczka 30.08.04, 14:24
          co do jajek - stanowią niewyczerpane źródło kulinarnych dowcipów:
          ugotowane na twardo, lekko nadkrawamy nożem w poprzek, na 1/3 wysokości i
          zdejmujemy białko tak, żeby otrzymać wytrzeszczoną gałę. Można żółtko lekko
          udoskonalić, zakraplając sokiem szpinakowym, albo buraczanym. Potem delikatnie
          na żółtku robimy źrenicę z pieprzu i po całości lecimy tężejącą galaretką.
          Dzięki temu mamy błyszczące zdrówkiem i z zadowoleniem zerkające oko. Kupa
          radości, jeśli całość powtórzymy i mamy parę wilgotnych, patrzących z talerza
          ślepek.
          Można umieścić je w ugotowanym kalafiorze, uprzednio wydłubując w
          nim "oczodoły", żeby się dobrze trzymały.
      • ania-m Re: Obscenicznie& makabrycznie 12.09.04, 09:48
        Kurczę, te galaretki z rękawiczki chyba zrobię przy najblizszej okazji mojemu
        młodszemu bratu, który jest akurat w okresie potworowo-wampirowym. Będzie
        zachwycony:))
        • iwu Re: Obscenicznie& makabrycznie 12.09.04, 14:18
          Można im dorobić pazurki z migdałów. I wyprute żyły z makaronu.
    • Gość: jasiek11 Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.stoen.pl 30.08.04, 13:41
      Hej.
      W zeszłym roku byłem w Grecji, u siostry. Siorka ze szwagrem (Grekiem)
      zaprosili nas do tawerny na pieczonego barana.kuchnia miała jakieś 12 m2 i była
      przeszklona, tak , żeby goście widzieli jak się piecze baranek.Przyrządzali tam
      też kokorezzi (nie wiem czy tak sie pisze), czyli nabite na pręt wątroby
      owinięte szczelnie dokładnie i ciasno jelitami. Widziałem jak to robili... no
      ale przyznam , że w smaku było bardzio dobre. Ale jednej rzeczy nie zapomne
      chyba nigdy. Obok piekły się nabite na pręt łby baranie. Obdarte ze skóry ale
      za to razem z oczami... Słabo mi się zrobiło... A jeszcze szwagier powiedział ,
      że najlepsze z całego łba są właśnie oczy i bardzo dobrze wysysa się je
      słomką...


      pozdrawiam - jasiek
    • Gość: okrent Re: Obscenicznie& makabrycznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.04, 03:06
      Czytałam kiedyś, że w Meksyku na Święto Zmarłych piecze się pierniki w
      kształcie kościotrupów. Zdaje się że lukrem są na nich malowane białe kości. Do
      nabycia są też czekoladki w kształcie czaszek itp...

      Moja amerykańska prawie-pasierbica, wcale już nie taka smarkata (wtedy miała
      chyba z piętnaście-szesnaście lat), wykrzywiła się kiedyś strasznie na widok
      barszczu. Zwykłego niezabielanego barszczu. Za nic nie chciała skosztować;
      twiedziła, że to wygląda jak krew. A zazwyczaj nie wzdraga się przed
      próbowaniem nowych potraw. Na barszcz nie dała się namówić. Gotowałam go od
      tamtej pory kilka razy, wszystkim smakował, a ona i tak nie zdecydowała się na
      degustację.
    • Gość: ampolion Rosyjskie torty IP: *.proxy.aol.com 12.09.04, 16:44
      www.torty.ru/gallery.asp
      • Gość: alfredka1 Re: Rosyjskie torty IP: *.zsi.pl / *.zsi.pl 12.09.04, 18:18
        ah, jaka ogromna radość z tortów.... nie dość że uroda nie z tej ziemi, to
        jeszcze wytwórnia zwie się "Bolszewik" i mieści się w Moskwie. 0prócz opisów
        co, gdzie, jak zamawiać, to jeszcze dolączono książkę życzeń i.... Wyczytałam
        donos na pracownicę /z danymi personalnymi/ która nie dość że wynosi torty i
        inne produkty z fabryki, to jeszcze sprzedaje je znajomym ... bez opakowań. Są
        też ich pochwały smaku i eleganckiej urody tortów. Już dawno nie ubawiłam się
        tak serdecznie, śmiałam się do łez. Wszystkiego nie przeczytałam, ale
        taką "radość" należy dawkować.
        • linn_linn Re: Rosyjskie torty 13.09.04, 12:10
          Bylam w Moskwie ponad 20 lat temu i pamietam typowy widok na moskiewskiej
          ulicy: dlugie kolejki, a w sklepie sprzedaja... torty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka