Gość: Sqka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 10:36 Czy jesteście nauczycielami i poszliście do szkoły? ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: giezik Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 10:45 mamy dzieci, ktore poszly do szkoly :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sqka Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 10:46 A co dobrego dostały do jedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 10:51 jajecznica z kurkami i koperkiem :) jestesmy obaj maniakami grzybowymi ( w przeciwienstwie do mua zonki), wiec calosc byla dla nas obu Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Giezik,zlituj się;) 01.09.04, 11:09 Gość portalu: giezik napisał(a): > jajecznica z kurkami i koperkiem :) > No musiałeś wspomnieć znowu o kurkach;)Mąż ma pretensje bo właśnie go na rynek wyprawiłam,po kurki a jak;))) Odpowiedz Link Zgłoś
baky Rydze 01.09.04, 11:35 Witam :O)) Wróciłem przedwczoraj po prawie miesięcznym pobycie z rydzowego raju, z Podhala... Przywiozłem marynowane, ale także zmrożone w słoikach takie podsmażane na masełku. Najprościej je wrzucać na patelę i... Ale mnie się marzy coś... no właśnie... CO? Odmiana jakaś? Były sosy do makaronów różnej maści, były jako farsz (do pstrąga), na masełku, z jajeczkami... Gieziku, Bruno, Drodzy Państwo, czy macie jakieś pomysły? Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Rydze 01.09.04, 11:38 na rydze to najlepsze są jednak pomysły najprostsze - smażone na gorącym maśle z solą i pieprzem. Zbyt kruchy grzyb, żeby masakrować go inaczej. Fajnie, że jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
baky Re: Rydze 01.09.04, 11:55 brunosch napisał: > na rydze to najlepsze są jednak pomysły najprostsze - smażone na gorącym maśle z solą i pieprzem. Zbyt kruchy grzyb, żeby masakrować go inaczej. > Fajnie, że jesteś. Dzięki. Też jestem rad - choć urlop, mimo iż prawie miesięczny był jednak za krótki - ochoczy i odchudzony (łowieniem pstrągów i górskimi tułaczkami) jestem gotów do bezkarnego (mam nadzieję) nabrania kilogramów. Co do rydzów, to fakt, że najlepiej prosto, np. uwielbiam je (też) ze smażonym oscypkiem, takim "prawdziwym" kozim lub owczym (mieszanym także :O)) - kupionym w "prawdziwej" bacówce najlepiej wyżej położonej (nie koło szosy). Od "prawdziwego" bacy, a nie od baby na Krupówkach :O)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: Rydze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 13:12 zgadzam sie z bruno. Rydze na masle. Raj Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Re: Rydze 01.09.04, 11:44 baky napisał: > Witam :O)) > Wróciłem przedwczoraj po prawie miesięcznym pobycie z rydzowego raju, z > Podhala... > Przywiozłem marynowane, ale także zmrożone w słoikach takie podsmażane na > masełku. Najprościej je wrzucać na patelę i... Ale mnie się marzy coś... no > właśnie... CO? Odmiana jakaś? Były sosy do makaronów różnej maści, były jako > farsz (do pstrąga), na masełku, z jajeczkami... > Gieziku, Bruno, Drodzy Państwo, czy macie jakieś pomysły? Możesz zrobić tartę,tak samo jak z kurkami-jest przepyszna forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=14388631&a=14390350 I to też całkiem ciekawe forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=14953556&a=15062476 Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: O tak! Dziekuje uprzejmie :O))_n/t 01.09.04, 12:50 baky, zajrzyj w wątek o śliwowicy - ciekawe, że hej. A w dyskusji padł nawet argument, że nikogo to nie obchodzi. Szalenie ciekawe, ale i tak sytuacja jak z Mrożka - w świetle prawa wolno jakby, ale lepiej po ciemku i zachowac ostrożność. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiakucyk Re: Rydze 20.10.16, 15:37 szczęściarz, ja zawsze chciałam znaleźć rydza, ale mimo że często jestem w borach tucholskich nigdy nie udało mi sie tego dokonać. A uwielbiam te grzyby, zwłaszcza tylko posolone i popieprzone i usmażone na placie. Odpowiedz Link Zgłoś
nowaczek1 Re: Rydze 21.10.16, 11:06 I po kiego grzyba wyciągasz wątek sprzed 12 lat??? Odpowiedz Link Zgłoś
marghot Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 10:53 do szkoły nie poszłam, nauczycielem nie jestm ale faktycznie czas się ślamazarni i pustki tu... może większość stanowią rodzice, któzy też dzisiaj w szkole bawią. a może towarzystwo szyjue się już do weekendu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AiP Re: Do urlopu:))) n/t IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 11:04 No właśnie, z niecierpliowścią czekam na ciekawe pomysły naszych kuchennych ekspertów - bo nie wiem co dziś na obiad zrobić - a tu nic... Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 11:06 Nauczycielką nie jestem ale mój syn poszłedł dzisiaj do pierwszej klasy gimnazjum-o rety;)! Poza tym mam też mały remoncik w domu.Ale czasem tak tu bywa że jest mały ruch,a czasem nie nadążysz czytać wszystkich wątków:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo.hanna Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 5.5R5D* / *.amgen.com 01.09.04, 12:05 a ja w pracy :-) slecze nad piekielnie nudnym projektem; rozmarzylam sie nad tymi prawdziwymi grzybami z prawdziwego lasu. Tak mi sie jakos glodno zrobilo.... Tym bardziej, ze do Polski i do lasu daleko...(nie znam ikonki na chlipanie) Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 14:26 Ja też nad czymś ślęczę. Niestety nie nad patelnią z rydzami :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczestnicząca Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 213.17.230.* 01.09.04, 13:12 Moje (ostatnia klasa podst.) poszło i wróciło. Wiem już, że niemal cały tydzień ma na 7.30. Jak tu ileś razy pisałam - były niejadek - ciągle mało jedzący. Co ja mu będę dawać na śniadanie, tak dzień w dzień o świcie, żeby przełknął? Do tego 4 godziny wf - prawie codziennie, więc trzeba mieć kondycję. W czerwcu jadł co rano trochę mleka z kukurydzianymi chrupkami. Co będzie jak "odmówi współpracy"? Odpowiedz Link Zgłoś
monia_77 Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 13:25 Faktycznie cos pustawo. Ja pracuje z mlodzieza szkolna i cisza i spokoj do szkoly wszystkich (no prawie) poslalam;-)) Oj takie dziecko niejadek to faktycznie klopot. Hmmm moze po prostu poki sa owoce to do szkoly owoce dawaj dziecku, to bedzie energia na wf no i jakies wymyslne kanapki z tym co lubi. Proponuje tez napoje mleczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 13:33 na niejadka to jeden sposób jest tylko - cierpliwość. Nasz - nie znosil cale wczesne dziecinstwo mleka. Nagle jakos tak kolo 8-9 roku obudzilo sie w nim i jest w stanie na sniadanie zjesc mleko z platkami Odszedl problem z kanapkami nad ktorymi mogl siedziec kilka godzin, do jakichs 7 lat obiady rowneiz byly klopotem. teraz powoli zaczyna sie to zmieniac. Niby niewiele jest rzeczy ktorych nie zje, zrobionych przeze mnie, ale niektore zajmuja wiecej (miesa) a niektore mniej (grzyby, makarony, risotto). Ale na to trzeba bylo czasu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczestnicząca Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 213.17.230.* 01.09.04, 13:45 Dzięki za zainteresowanie. Mój typ ma tak, że owoców, poza truskawkami, praktycznie nie je. Do szkoły nigdy przez lata żadnej kanapki nie chciał wziąć, skoro mu słabo idą w domu, to co dopiero w locie. W ten sposób po paru tygodniach zmagań wylądował na batonikach - cukier i to co wszyscy wiemy. Stojąc pod ścianą zgodziłam się na jeden batonik do szkoły. Jak miał więcej lekcji delikwent wracał zielony z głodu. Nigdy nie robiłam afer z powodu jedzenia, ale widzę, że czeka mnie nowe zadanie do rozwiązania. Jedyna nadzieja chyba w tym, że jak będzie bardzo głodny, to po coś jednak sięgnie. Do ósmego roku życia praktycznie nie sięgał:) Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 13:52 W jakim jest wieku? Bo jeśli odpowiednim, to jak wraca zielony z głodu, to może pomógłby w robieniu obiadu? Miłe zapachy, chwila czekania podkręci mu apetyt, a jeszcze "po drodze" coś wpadnie do ust. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik potwierdzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.04, 13:58 to działa. Warto probowac wspolnego robienia pizzy (to na dzieci działa), a pozniej powoli powoli pozwalac mu na jakies wlasne pomysly (nawet jak maja zakonczyc sie klapą) Odpowiedz Link Zgłoś
iwu Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 13:54 Ano niestety, niektórzy mają ten zaszczyt bycia nauczycielami i wierzcie mi, że stresują się tak samo, jak uczniowie... Moja młoda też chodzi do szkoły, kanapek nie chce, w zeszłym roku jadła obiady w szkole, ale w tym chyba jej odpuszczę. Tak mnie tu na tym forum podszkoliliście, niech rodzinka korzysta. Dziś na obiad gołąbki, a jutro będę miała kurki, gdyby nie szkoła, to ten wrzesień mógłby dłużej się ciągnąć z całym swoim warzywnym i grzybowym dobrodziejstwem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczestnicząca Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 213.17.230.* 01.09.04, 14:09 Wspólne gotowanie od jakiegoś czasu zaczynam już ćwiczyć, ale mogę to zrobić tylko w weekendy lub z powodu kolacji. Jest to w tym wieku (od dziś 12 lat) i przy żadnym apetycie faktycznie jakaś atrakcja wzmacniająca. Postęp polega na tym, że zieleń na twarzy teraz wreszcie przekłada się na nieznaczną chęć zjedzenia - bo kiedyś ani, ani. Jak widzicie mam w domu najcięższy eksperyment kulinarny, ale awantur nie robię, bo skoro jakimś cudem jest zdrowy... Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 01.09.04, 14:21 wybadaj, może ma jakieś "narkotyczne" zapachy - np. zapach świeżego czosnku, skwarek z wędzonego boczku, albo coś takiego. Chodzi o zapach, przy którym soki żołądkowe i ślinka wywołują poczucie głodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczestnicząca Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 213.17.230.* 02.09.04, 09:37 Brunosch trafił od razu, a ja wczoraj musiałam z horyzontu zniknąć nagle - taki to był dzień. Delikwent je chętnie to co ma w środku pieczony czosnek. Ale to temat raczej na weekendy. Entuzjaści czosnku muszą jednak przyjąć pewne ograniczenia:). Jest też inny temat. Widzę, że potrawy, które z przypadkowych względów (mój brak czasu) mają glutaminian sodu (np. kostka knorra) w większym stopniu są podobno "smaczne". I tu ręce mi opadają - wiadomo dlaczego. Odpowiedz Link Zgłoś
brunosch Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) 02.09.04, 09:44 Czosnek pieczony nie daje żadnej aury, można go jeść w środku tygodnia, bez oskarżeń o próbę wytrucia kogokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczestnicząca Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 213.17.230.* 02.09.04, 10:02 Na mój węch niestety czosnek czuć w każdym układzie. Jest metoda - samemu pojeść i wtedy się nie czuje. Ale ta metoda to "metoda":) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Camille Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 02.09.04, 16:57 Chcialam zauwazyc, ze niektorzy z nas smacznie spia o 1:36rano,czyli kiedy pisalas swoj post...A dziecie zaczelo 7 klase juz 24 sierpnia wiec pierwsze nerwy za soba. Co do niejadkow to ja sie od lat zastanawiam dlaczego tak sie dzieje/bo moja corka jest odwrotnoscia-zje wszystko od zawsze!/ to dochodze do wniosku, ze: 1. rodzice sie za bardzo lituja/kilku znajomych/ 2. rodzice czegos nie lubia wiec i dziecka do tegoz nie zmuszaja/bratowa/ 3. zostawiaja dzieci pod czyjac opieka idac na rozne imprezy-a w ten sposob dzieci moglyby sie nauczyc jesc inne potrawy/wiekszosc znajomych/ 4. nie podrozuja z dziecmi- a moglyby rozszerzyc wachlarz swoich kulinarnych doznan 5. nie rozmawiaja z dziecmi o jedzeniu-np. "popatrz jaka fajna ksiazke kucharska kupilam, moze ci cos z niej ugotowac?", albo- "co bys chciala zjesc jutro na obiad?", albo "moze ugotujemy cos razem"...... Ah, to temat rzeka....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uczestnicząca Re: Coś dzisiaj jakby wolniej ;) IP: 213.17.230.* 03.09.04, 08:52 Camille, generalnie masz dużo racji, ale mój egzemplarz jest jednak dość szczególny. On już od 3 lat trochę je. Mam nieco łatwiej. Ale lekko nie jest. Opisane przez Ciebie zasady znam i stosuję. Byłam dzieckiem, które bardzo lubiło jeść i było chude. Skąd u niego taka rezerwa - pojęcia nie mam. Od zawsze zerka ze mną w tv jak oglądam programy kulinarne, w paru językach zresztą. Widzi co można jeść i jak. W domu urozmaicenie na naszych talerzach. A zagranicą ćwiczę dyskusje z kelnerami na temat tego co będzie na talerzu, co rodzi czasem przekomiczne sytuacje. Żadnych zatruć pokarmowych rodzących ewentualne wstręty nie przeżył. Zresztą tak mało i ostrożnie jedząc nie ma szans się zatruć, tu odpukać...:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giezik tzw. niejadek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 09:13 Uczestniczaca, generalnie nasz również był niejadkiem. ma 11 lat. I teraz zaczyna sie to zmieniac. Spala wiecej energii, zaczyna dorastac i po prostu potrzebuje wreszcie więcej (choc wg. starej "polskiej szkoly" i tak pewnie je za mało) jesli mozesz znajdz ksiazeczke "Zjedz zupkę i ... bądź cicho" Michela Ghazal a wydana przez PWN. Mimo ze dotyczy ogolnie sprawy podejscia do dzieci , to tytuł wiele mowi Jeszcze jest bodaj czeskiej autorki "moje dziecko nie chce jesc" 9czy jakos tak, ale musze poczekac na mua zonke, bo nie moge tego znalezc teraz Odpowiedz Link Zgłoś