Dodaj do ulubionych

Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy???

IP: 204.79.89.* 20.09.04, 03:36
Tak sie zastanawiam nad naszymi nawykami zakupowymi.
Mysle, ze metod kupowania jedzenia jest pare:

1. Dokladna lista zakupow, idziemy do sklepu i kupujemy wg listy.
2. Idziemy do sklepu zobaczyc co jest ciekawego, menu konfigurujemy dookola
naciekawszej znalezionej rzeczy.
3. Idziemy do sklepu z zamiarem kupienia danej rzeczy, w sklepie zmieniamy
zdanie. (Albo rzeczy brak/nieswieza/nieladna albo cos innego wpada nam w oko.)

Sobotni przyklad.
W sobote po pracy wybralem sie do sklepu z zamiarem kupienia paru kawalkow
wolowiny na steki. W zamrazarce mieso sie skonczylo a na rynek miesny nie
chcialo mi sie jechac. Mialem zamiar zrobic steki + pieczone ziemniaki itd.

W sklepie biore wozek, koszyk i w keirunku stoisk miesnych podazam.
Niestety po droze stoisko rybne i w oko wpada mi wylozony tam squid (nie wiem
jak to jest po polsku), podchodze sparawdzam, bardzo swiezy, duzy, cena w
porzadku.
Chwila, doslownie 10 sekund myslenia i zmiana kierunku uderzenia.
Nie steki ale seafood BBQ bedziemy dzisiaj jedli.
nabylem tych squidow 6, do tego kawalek lososia, troche krewetek mrozonych
juz obluskanych, paczke swiezych wodorostow wiazanych w wezelki, jakies
warzywo kabaczkopodobne.
I jeszcze pol koszyka innych towarow natury zywnosciowej.

BBQ wyszlo fenomenalne.
Tylko potem wieczorem zona narzekala, ze ja o nia nie dbam bo to bylo takie
dobre ze sie objadla do rozpuku i jak ona ma wage trzymac???

A jak Wy kupujecie???
Obserwuj wątek
    • Gość: giezik Re: Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 07:34
      to jeden z moich "talentów" umiejetnosć absolutnie całkowitej zmiany menu, jesli nie ma jakiegos istotnego skladnika, a nie zamierzam uganiac sie za nim po całym miescie
      • Gość: szopen Re: Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy? IP: 204.79.89.* 20.09.04, 07:39
        Tez mam tak.
        Ale i w druga strone: zmiana manu bo cos akurat zauwazylem.

        Chyba nigdy nie kupuje wg. listy.
        • Gość: n0str0m0 kalmary IP: 202.172.58.* 20.09.04, 08:07
          a smazyles splaszczone "po daliensku"?
          :)))

          NIGDY jeszcze nie wykonalem
          zalozonego lista zakupow planu
          ale ja sie latwo rozpraszam
          (w sklepie ze smacznosciami)

          i nigdy nie zaluje

          nostromo
          • Gość: szopen Re: kalmary IP: 204.79.89.* 20.09.04, 08:21
            Dokladnie tak z grilla pa Daliensku.
            A squid to sa kalmary?
            Ja myslalem, ze kalmary to takie miekkie i oslizle.
    • Gość: rozbawiona Re: Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy? IP: 213.17.230.* 20.09.04, 08:31
      Ja też często zmieniam w locie.
    • lis_ka Re: Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy? 20.09.04, 10:10
      U mnie bywa różnie.
      są dni, kiedy od rana wertuję książki kucharskie w poszukiwaniu 'czegoś' albo
      na coś konkretnego mam ochotę. Wtedy robię listę i kupuję wg niej (a później
      jestem bardzo zadowolona, że nie kupiłam 50-ciu niepotrzebnych rzeczy).

      najczęściej jednak jest tak, że idę i patrzę, co jest najświeższe, najlepiej
      wygląda i gotuję wtedy TO.
      kiedyś woziłam ze sobą książkę kucharską i po pracy szukałam w niej potrawy na
      wieczór. Zdarza się, że robiąc zakupy w Auchan i znajdując np. ładny kawałek
      jakiejś tam ryby, idę do działu z książkami kucharskimi i wertuję przepisy w
      poszukiwaniu inspiracji.
      Różnie więc bywa.

      A bazar warzywny ZAWSZE weryfikuje moje plany.
      • Gość: szopen O zakupach spozywczych jeszcze jedno IP: 204.79.89.* 20.09.04, 10:46
        I jeszcze jedno pytanie.
        Czy Wy tez potraficie spedzic w sklepie/supermarkecie bardzo duzo czasu,
        ogladajac co jest na polkach, poszukujac czegos ineresujacego?
        I czy bedac za granica zamias zwiedzac zabytki zwiedzacie tamtejsze
        supermarkety poszukujac lokalnych ciekawostek?
        • krasnowo Re: O zakupach spozywczych jeszcze jedno 20.09.04, 11:29
          Robię przeważnie listę tygodniową i musi być dokładnie, bo zakupy robię w
          odłegłym miasteczku raz na tydzień - skutki błędów przypłacamy tym, że przez
          tydzień trzeba obejść się smakiem, to samo tyczy się nagłych zmian koncepcji
          menu na tydzień - które zdarzają się i to często - jak tu nie zmienić koncepcji
          gdy nagle trafiam w mięsnym jagnięcinkę (itp) wiedząc, że później mogę czekać
          na nią przez rok ? Wynikające z tego zmiany w zakupach polegają przeważnie
          jednak na rozszerzeniu listy zakupów (część rzeczy ląduje w zamrażarce) i co za
          tym idzie zwiększeniem tygodniowych wydatków, zakłóceniem precyzyjnego planu
          zagospodarowania kasy - i tak co tydzień ;)
          a wizyty w supermarkecie - które odbywają się przy okazji wizyt w Warszawie -
          jakieś 4-5 razy w roku, celebruję (wstyd przyznać) na równi (no prawie) z
          wizytami w galeriach, kinie i muzeach, no podobną słabość mam do marketów
          budowlanych - co zrozumieją wszyscy wiecznie remontujący :))
        • egipcjanka15 Re: O zakupach spozywczych jeszcze jedno 20.09.04, 13:06
          Gość portalu: szopen napisał(a):

          > I czy bedac za granica zamias zwiedzac zabytki zwiedzacie tamtejsze
          > supermarkety poszukujac lokalnych ciekawostek?


          No jasne. I supermarkety i inne sklepy i restauracje to bardzo ciekawe obiekty
          do zwiedzania :-).

          Przypomnialy mi sie jedne wakacje pare ladnych lat temu w czasie ktorych
          pojechalysmy z Ciocia do Wiednia. Pierwszego dnia plan mialysmy ambitny i
          kulturalny, ale wyladowalysmy prosto na Grinzingu (chyba tak sie ta dizelnica
          pisze), bo.. akurat tramwaj jadacy tam podjechal i wsiadlysmy. W nastepnych
          dniach "zaliczylysmy" pare muzeow itp, ale zawsze idac do "obiektu"
          wynajdywalysmy po drodze kawiarnie w ktorej zamierzalysmy zjesc po zakonczeniu
          ziwedzania. W takich wypadkach plan pozwiedzaniowy wypelnialysmy na 100%.
          Zrobilysmy wtedy cos w rodzaju studiow porownawczych strudla jablkowego (ja) i
          tortu Sachera (Ciocia). Swietne to byly wakacje
      • giezik Liska, a te ksiazki... 20.09.04, 13:09
        ktore wozilas ze sobą to nie byly formatu A4 ? :)
    • Gość: rozbawiona Re: Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy? IP: 213.17.230.* 20.09.04, 11:29
      Moje pobyty zagranicą ostatnio nie dają mi szansy na włóczenie się po półkach,
      ale za to w restauracji lubię wziąć coś ciekawego i nowego.
      Kiedyś zaskoczyłam młodą kelnerkę zamawiając potrawę, której zawartości nie
      umiała mi wytłumaczyć.
    • marghot Re: Mialem kupic "cos", kupilem cos innego, a Wy? 20.09.04, 11:33
      Ja należę do osób, które w 99 przypadkach na 100 trzymają się listy.
      Czasem kupię coś ponad, ale są to raczej większe ilości owoców lub wina.
      Zazwyczaj mam też na podorędziu pomysł czym zastapić brakujące towary.
      Podchodzę do zakupów w tak wyrachowany sposób, ponieważ wiem ile kosztuja
      niespodziewane wydatki spożywcze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka