Dodaj do ulubionych

ulubiony dżemik kupiony

IP: 81.21.197.* 18.10.04, 11:48
ja na razie się zajadam się dżemem z mandarynek i pomarańczy
malinowy, z owoców leśnych na razie poszły w odstawkę
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 11:49
      konfitura wisniowa.
      m.
      • Gość: mala Re: ulubiony dżemik kupiony IP: 81.21.197.* 18.10.04, 11:59
        konfitura wiśniowa z całymi owocami... też mniam
    • Gość: RED a powidła śliwkowe Łowicza takie dobre były IP: 193.0.117.* 18.10.04, 11:59
      i się spsiły...:(
    • poughkeepsie Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 12:18
      konfitury wiśniowe górą :)
      • cynamonowamay Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 17:22
        Konfitury bananowe jakiejś włoskiej firmy (nazwy teraz nie pamiętam)
        Wiśnia z wanilią Schwartau
        Cytryna i pomarańcza z kawałkami kandyzowanych skórek (pychota)
        • Gość: mala Re: ulubiony dżemik kupiony IP: 81.21.197.* 18.10.04, 19:44
          a cytryna z pomarańczą nie pamiętasz jakiej firmy?
          bo ja cytrusowe konfitury i dżemy baaaardzo chętnie wcinam ;)
          • Gość: CynamonowaMay Re: do malej IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.10.04, 14:20
            To cudo jest z firmy Chivers&sons, ale chyba nie do kupienia w Polsce.
            • Gość: mala a w Anglii? IP: 81.21.197.* 20.10.04, 09:42
              bo ewentualnie mojemu facetowi mogę zlecić zakup ;)
            • i2h2 Re: do malej- Chivers & sons.... 21.10.04, 16:08
              .... chyba w "Piotrze i Pawle" w Bluecity widziałam ostatnio. Mniam, mniam ! A
              takie z gorzkich pomarańczy w fikusnych słoikach w Auchan się pojawiły
              francuskie (Bonne Maman czy jakoś tak).
              • Gość: mala do Auchan to jak będę w Gdyni wpadnę IP: 81.21.197.* 21.10.04, 17:48
                bo w Kraku chyba dalej tego nie ma
                a Piotra i Pawła na 100% nie ma :(
                ale po tym wątku chyba się przełamie i zacznę zwiedzać hipermarkty
                od... mhhm chyba 5 miesięcy w żadnym nie byłam, chociaż jestem otoczona przez
                Geant, Carrefour i Real
                w trójkącie bermundzkim mieszkam, na szczęście nie wszystkie małe sklepiki
                jeszcze stąd zniknęły
      • amused.to.death Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 22:42
        tak!!! konfitury wiśniowe rulez;)))
    • Gość: sławek Re: ulubiony dżemik kupiony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 17:16
      Konfiturka truskawkowa z wanilią.Pychotka:-)
      • iwu Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 17:28
        Dżem wiśniowy i ananasowy z Łowicza, wyjadam po kryjomu łychą ze słoika.
        • delari Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 20:05
          Jagodowy Androsa... mmm niebo, tylko zeby potem niebieskawe;) i jeszcze taki ze
          zlota nakretka, stovit bodajze (?) jablko-morela +wanilia :))) no cos pysznego
    • grey_mouse Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 21:50
      Dżem pomarańczowy. Każdej "maści", chociaż w Krakowie ciężko kupić. Ostatnie
      odkrycie - gofry z dżemem pomarańczowym - niebo w gębie ;-)!
      • Gość: biljana Re: ulubiony dżemik kupiony IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.04, 22:07
        ostatnio siostra przywiozla mi z Korsyki dzem kasztanowy i dzem figowy.
        Oszalalam na ich punkcie;)) i chce mi sie wstawac rano zeby sobie zjesc tosta z
        ww dzemikiem i kawusia;))
        • marghe_72 Re: ulubiony dżemik kupiony 18.10.04, 22:08
          a ja robie sobie dzem z kiwi i ananasów z ginem i cytryną..:)
          • Gość: Renata Re: ulubiony dżemik kupiony IP: 192.39.188.* 19.10.04, 10:01
            Komfitury z jagód oraz żurawina.
        • Gość: kragmel dżem figowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:57
          na dzień dziecka dostałam dżem figowy St.Dalfour (te wysokie chude słoiki) -
          bardzo dobry.
      • Gość: mala dżemik mandaryn-pomaranczowy z kawałkami owocow IP: 81.21.197.* 19.10.04, 21:35
        w Krakchemii dawnej, teraz Almie
        Łowicza... mniam z kawałkami owoców i cieniutkimi paseczkami skórki
        muszę się rozejrzeć u nich za innymi dżemami, może coś z wanilią znajdę
        a ten Łowicza pomarańczowy to w wielu miejscach widziałam, choć najbliżej mam
        Krakchemię i tam najczęściej bywam to wiem na pewno że ciągle od roku tam jest ;)
    • ao22 Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 10:22
      morelkowa konfiturka
      andros z przymusu, bo lepszej nie ma, ale jak była maretne to była lepsza :(
    • marghot Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 10:24
      Ja sponsoruje ;) firmę Materne. Najczęstsze smaki to: marakuja, truskawka,
      malina oraz owoce leśne. czasem przyplącze się ananas.
      • Gość: kohol Re: ulubiony dżemik kupiony IP: *.crowley.pl 19.10.04, 10:50
        Popieram - Materne!
        Malina, wiśnia, marakuja!
        • marghot Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 10:51
          z wiśnią nie miałam przyjemności, to może się skuszę?
          zapomniałam o powidłach śliwkowych tejże instytucji - monsz przepada :)
      • lomas Oj a gdzie macie jeszcze Materne 19.10.04, 15:11
        u mnie zniknęła ta firma, pojawiły się Andros czy coś takiego w takich samych słoiczkach, czy to to samo?

        Uwielbiałam ich wiśniowy i truskawkowy.
        • kohol Re: Oj a gdzie macie jeszcze Materne 19.10.04, 15:35
          W Geancie chyba ostatnio widziałam. Andros to chyba coś innego...
          • Gość: lomas Re: Oj a gdzie macie jeszcze Materne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 16:01
            Dzieki , no właśnie tego się obawiałam że Andros to jednak nie Materne:(
    • poughkeepsie Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 12:23
      a jeszcze stwierdziłam, że coś Wam napiszę :) polecam zrobienie samemu dżemu ze
      śliwek: umyć, pokrić w kostkę, odrobinkę masła i na patelnię, dodać cała laskę
      cynamonu, wanilii i cukru w zależności od upodobań (proponuję 1kg na 1kg) no i
      smażyć aż do skutku. Robi się to szybko łatwo i jest przepyszne :)Acha-nie
      trzeba żadnego żelfixu ani takich, sam stężeje :)

      Śliwki proponuję kroić w rękawiczkach, bo bardzo brudzą dłonie :] Ale da się
      doszorować kwaskiem cytrynowym :)
      życzę smacznego,
      P.
      • Gość: marghe_72 Re: ulubiony dżemik kupiony IP: *.acn.waw.pl 19.10.04, 12:32
        Ja tam nie kroiłam :)
        Po wyjeciu pestki fruu na patelnię. Ciut pogniotłam i gotowe :)
        m.
        • poughkeepsie Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 12:34
          hehe, ja to to zawsze nadgorliwa jestem ;-) to następnym razem też tylko
          pogniotę, a co! :)
          • Gość: marghe_72 Re: ulubiony dżemik kupiony IP: *.acn.waw.pl 19.10.04, 12:44
            tłuczkiem je :))))
            m.
            • poughkeepsie Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 13:32
              hehe - jeszcze dodatkowa korzyść przy takim zajęciu - można się przyjemnie po
              ciężkim dniu w pracy odstresować :D
              • Gość: lena Re: ulubiony dżemik kupiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 21:49
                dzisiaj kupione przez mamę: truskawkowy, wiśniowy i morelowy z Łowicza,
                ostatnio jadłam z czarnej porzeczki też z Ł. Ale najbardzziej lubię malinowy z
                Materne...
    • morgana_le_fay MĘSKA konfitura 19.10.04, 15:09
      "Herren Konfiture" (Schwartau)z dodatkiem scotch whisky! Mocna rzecz. Nawet
      dla wątłych kobietek. To mnie ostatnio gubi...
      • Gość: wawa Re: MĘSKA konfitura IP: *.po.opole.pl / *.po.opole.pl 19.10.04, 15:23
        dżemy z łowicza, szczególnie leśny
      • Gość: Pyniek Re: MĘSKA konfitura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:27
        Rzeczywiscie jest zgubnie pyszna! Zwlaszcza o tej porze:)
        I jeszcze tej samej firmy Bittere Orange - z gorzkiej pomarańczy z kawalkami
        skorki. Nie wiadomu komu przeszkadzala, bo od dluzszego czasu w Bomi, Mini
        Europie i Lukulusie brak. Ktokolwiek widzial i wie gdzie?
        • morgana_le_fay Ooooo! Pyniek.... 20.10.04, 00:36
          ...się w Lukullusach i innych Pewexach zaopatruje...

          Ostatnio wyczaiłam w LeClercu na Bielanach. I bitter orange i dzika borówka
          jeszcze.
          • Gość: Pyniek do Morgany_Le_Fay muczas gracias IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 19:40
            za bitter orange! Czym predzej uzupelnie domowa spizarnie, mam nadzieje ze w
            leclerc on-line, albowiem jak bylam tam ostatni raz (2 lata) temu jakas podla
            kreatura ukradla mi portfel. I juz nie postawie tam nogi. A Lukullus bliziutko
            i nikt mi nic tam nie kradnie. Pozdrawiam
      • Gość: mala gdzie "męska konfitura" w Krakowie?n/t IP: 81.21.197.* 17.11.04, 21:25
    • dziuunia Re: ulubiony dżemik kupiony 19.10.04, 23:02
      Czereśniowy Stovitu.Innych nie kupuję bo robię sama,a ten też rzadko kiedy jest
      jako że seria niby limitowana.
      • ulcik Re: ulubiony dżemik kupiony 20.10.04, 08:11
        marchewkowo-pomaranczowy Materne. Pycha!
        • Gość: lomas Nareszcie go można i u mnie kupić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:08
          marchewkowo-pomarańczowy, masz rację Ulcik pyszny jest :)
          Zjadłam pół słoiczka :(
    • Gość: niebieskie ucho nieulubiona chemia dżemików IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 09:18
      Daaawno temu, oprócz owoców i cukru nie dodawano do dżemów żadnych świństw, bez
      których żaden współczesny dżem obejść się nie może (konserwanty, stabilizatory,
      wypełniacze i nie wiadomo co jeszcze).
      Dla przykładu sięgam przykładowo po dwa zakupione przez żonę dżemy:

      I) ANDROS - MATERNE
      konfitura niskosłodzona
      brzoskwinia z marakują
      Skład (oprócz wymienionych owoców): cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy,
      pektyna owocowa (stabilizator konsystencji [brzmi to bardzo elektrycznie i ma
      pewnie za zadanie wiązać nadmiar wody]), kwas cytrynowy (regulator kwasowości)
      [dziś bez regulatora kwasowości żaden dżem obejść się nie może. Już nie
      wystarczy naturalny kwas zawarty w owocach], kwas askorbinowy (przeciwutleniacz)
      [czyli cukier już nie wystarcza, żeby dżem się nie utleniał]. Na koniec dumna
      uwaga: Bez konserwantów.

      II. STOVIT - FRUTA
      Dżem z czarnych porzeczek niskosłodzony
      skład (oprócz porzeczek):
      cukier, woda, pektyna - substancja zagęszczająca [zamiast odparować wodę dodają
      pektynę. Dobry sposób, nie?], kwas cytrynowy - regulator kwasowości [musi być],
      sorbinian potasu - substancja koserwująca [bez komentarza].

      No jak? Zrzedły miny choć trochę? Czy da się wyszukać taki dżem, który byłby
      wolny od stabilizatorów, regulatorów, wypełniaczy, konserwantów? Ja takiego nie
      spotkałem.

      Producenci chemiii by zbankrutowali, gdyby ich produktów nie odbierali
      producenci żywności. Coś z tym muszą robić, bo świnie tego na pewno nie będą
      jeść. Teraz nawet gdyby ktoś deklarował, że jego produkty nie zawierają
      wymienianych składników - i tak po cichu będzie je dodawał. Któż bowiem zada
      sobie trud wykrywania czegoś, co nie zmienia smaku.




      • Gość: kohol Re: nieulubiona chemia dżemików IP: *.crowley.pl 20.10.04, 10:11
        Gość portalu: niebieskie ucho napisał(a):

        > Dla przykładu sięgam przykładowo po dwa zakupione przez żonę dżemy:
        >
        > I) ANDROS - MATERNE

        Oooo! Czyli to jednak jest to samo!


        > No jak? Zrzedły miny choć trochę? Czy da się wyszukać taki dżem, który byłby
        > wolny od stabilizatorów, regulatorów, wypełniaczy, konserwantów? Ja takiego
        > nie spotkałem.

        Nie jestem purystką. Jakoś żyję, oddychając trującym powietrzem, jedząc grzyby
        i sałatę, które pewnie wchłonęły masę ciężkich pierwiastków, mogę machnąć ręką
        na chemię - niezależnie od tego, czy jest to H20, kwas askorbinowy (bez
        recepty :D) czy sorbinian potasu. A i tak nie dam się stąd wyrzucić :D
        • Gość: niebieskie ucho Re: nieulubiona chemia dżemików IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 11:56
          Zaatakowany podobnymi kwestiami dpowiadam wszystkim adwersarzom:
          Ja mam taką zasadę, że staram się wybierać te produkty, które zawierają jak
          najmniej chemicznych paskudztw, choćby nazywały się najpiękniej (pektyny,
          witaminy i in.). Przykład wzbogacania produktów spożywczych ponad wszelkie
          dopuszczalne normy płynie z Ameryki. Tam prawie wszystko jest *enriched*. No i
          skutek jest. Tak otyłych, i w takiej liczbie ludzi jak tam, nigdzie na świecie
          nie widziałem. A jak ta chemia wpływa na psychikę? Czy ktoś to bada?

          Najchętniej to bym sobie wytwarzał dżemy chałupniczym sposobem, tak jak
          Amisze. - Czas nie pozwala. :( Kiedyś jak się zmobilizuję, to zrobie bardzo
          dużo wspaniałego dżemu, w którym będzie 100% dżemu. Oczywiście zaproszę Was
          wszystkich, a jak go skosztujecie, to nie będziecie chcieć wyjść ode mnie.
          Owoców (tropikalnych też) jest dość. Zachęcam do do własnej produkcji dżemów, a
          także ratafii, która jest blisko z nimi spokrewniona.
          • Gość: kohol Re: nieulubiona chemia dżemików IP: *.crowley.pl 21.10.04, 16:30
            Gość portalu: niebieskie ucho napisał(a):

            > Zaatakowany podobnymi kwestiami dpowiadam wszystkim adwersarzom:
            > Ja mam taką zasadę, że (...)

            Nie atakujemy - raczej się bronimy przed Twoim atakiem :)
            Myślę, że chodzi o to, że Ty masz taką zasadę, ktoś inny - inną.
            Miny nie zrzedły, bo nie urodziliśmy się wczoraj :)
            Nie wiem, co masz przeciw witaminom...
            (Myślę też, że otyłość Amerykanów nie wynika wyłącznie ze wzbogacania żywności
            sztucznymi dodatkami.)
            Tez najchętniej sama bym sobie robiła dżemy i piekła chleb (że już nie wspomnę
            o tym, jak chętnie zamieszkałabym w Ojcowie...), póki co dżemy najczęściej
            dostaję od rodziców, a na pieczenie bułeczek mam czas tylko w soboty :)
      • poughkeepsie Re: nieulubiona chemia dżemików 20.10.04, 10:22
        a dlaczego miały nam miny zrzednąć?Nie jesteśmy stadem baranów nieświadomych
        tego co kupują. Czytać też umiemy. A najbardziej szkodliwe jest życie - zawsze
        kończy się śmiercią :) Trzeba jakoś dawać sobie radę w tym świecie pełnym
        chemii i nie pozwalać się nią truć ponad miarę.We wszystkim trzeba mieć zdrowy
        umiar - starać się znajdować te produkty, w których jest jej jak najmniej.

        A gwoli informacji - w Polsce nie ma wymogu prawnego podawania wszystkich
        składników produktu na opakowaniu także warto sobie przeczytać skład także w
        innym języku jeśli jest akurat na produkcie podany - oj, można się zdziwić :)
        pzdr,
        P.
      • Gość: mala a od czego miały zrzednąć? IP: 81.21.197.* 20.10.04, 11:10
        w biosferze nie zamierzam żyć, choć może to życie byłoby zdrowsze...
        ta chemia którą wymieniłeś nie jest taka straszna
        za to ta tablica mandalejewa która w owocach zawarta tego nikt nie podaje i
        nawet chyba nie bada
        weź się tym zajmij jak ci się nudzi
        bo do składu chemicznego na etykietce każdy minimum raz zaglądnął
        • Gość: lomas Re: a od czego miały zrzednąć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 11:21
          No nie żebym się czepiała ale jeśli nie w biosferze to gdzie ty Mala żyjesz?
          Tak z ciekawości?
          • Gość: mala Re: a od czego miały zrzednąć? IP: 81.21.197.* 20.10.04, 13:49
            w mieście o którym w przewodnikach pisali, że przebywanie powyżej 24h jest
            szkodliwe dla zdrowia
            teraz stan powietrza trochę się poprawił, ale do biosfery daleko
            pisząc biosfera Lomas mam na myśli odizolowany całkowicie obiekt od świata
            zewnętrznego, w stanach i chyba gdzieś jeszcze takie eksperymenty robili
            filtrowanie powietrza, wody i takie tam
            i oczywiście hodowali tam różne rośliny, ekspetryment zakładał w pewnym momencie
            że mieszkańcy będą się żywić wyłącznie tym co wyhodują w tym "sterylnym"
            środowisku... i okazało się że nie wyrabiają
            nie byli w stanie się sami wyżywić
            ... a może to się inaczej nazywało... ale wydaje mi się że biosfera...

            Lomas jak 24 lata (z małymi przerwami) w Krakowie mnie nie zabiły, to bać się
            pektyny na pewno nie zamierzam ;)
            • Gość: lomas Re: a od czego miały zrzednąć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 14:24
              Mala do biosfery żadnemu miastu nie jest daleko bo my po prostu w biosferze żyjemy .
              BIOSFERA [gr.], biol. strefa, w której może istnieć życie; obejmuje wody powierzchniowe, dolne warstwy atmosfery i powierzchniową część skorupy ziemskiej; granice (zasięgi) b. nie są jednoznacznie określone; większość organizmów żyje do ok. 100 m wys. w atmosferze, 150 m w głąb wody i 3 m w głąb gleby.

              No i ja nie twierdzę ze pektyny bać się trzeba :)
              A Kraków też kilka lat był moim miastem i przeżyłam, choć takiego niedotlenienia jak tam to nigdy nie miałam :)
              Pozdrawiam
              • Gość: kawa Re: dżem IP: *.238.70.232.adsl.inetia.pl 21.10.04, 17:09
                firma : st.dalfour , dżem truskawkowy i jeżynowy.
                kawa
              • Gość: mala Lomas bez jaj, ja wiem o co ci chodziło IP: 81.21.197.* 21.10.04, 17:44
                tzn że wszyscy w biosferze żyjemy, kiedy pisałaś "nie żebym się czepiała..."
                więc napisałam ci co ja miałam na myśli używając tego określenia
                dlatego twój komentarz i usiłowanie wytłumaczenia mi to co od lat wiem, jest
                odebrane przezemnie jako upierdliwość
                zanim ktoś powie że kogoś obrażam to reszta twojej osoby jest ok tzn dla mnie

                nikt mi nie filtruje powietrza by nie było w nim związków siarki, azrotu i
                innych których stężenie w ogólnodostępnej biosferze zwiększa się ciągle od
                rewolucji przemysłowej mimo filtrów na kominach fabryk i kotłowniach
                z kranu mi nie leci źródlana, krystalicznie czysta woda
                więc w biosferze o której myślałam czyli odizolowanej od reszty ekosystemu
                kopule nie żyje

                Lomas teraz lepiej jest bo Huta już tak nie smrodzi, ani elektrociepłownia w
                Łegu, ale chyba ostatecznie na stałe zamieszkam w Trójmieście bo w tej kotlince
                w której Krak jest położony to zawsze kumulują się zanieczyszczenia, tylko halny
                czasem coś stąd wywieje
                • Gość: lomas A znowu muszę przepraszać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 23:09
                  i tłumaczyć się jesiennym rozdrażnieniem jak w wątku z ziemniakami :( fakt upirdliwa to ja wczoraj strasznie byłam , dobrze że mnie nie spotkaliście wczoraj w realu, sorki

                  a pomysł z Trójmiastem jest rewelacyjny :) uwielbiam morze
                  Pozdrawiam już dziś nieupierdliwa choć jesiennie wciąż rozdrażniona
                  PS Czy dla Was jesień też ma taki okropny zapach?
    • Gość: Fela Figowo-pomarańczowy IP: *.telprojekt.pl 21.10.04, 23:49
      Stovit. Choć dżemów sklepowych nie cierpię, bo wszystkie są dla mnie za słodkie
      i za mało owocowe - ten wcinam aż się uszy trzęsą!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka