Dodaj do ulubionych

OT/copyright... jak to jest?

IP: 193.0.117.* 26.10.04, 12:41
co z tym nieszczęsnym copyrightem - zarówno w kuchni jak i tak w ogóle?

Zawsze myślałam, że be jest tylko skopiowanie czegoś bez zgody właściciela,
żeby na tym później zarobić - a jak nie robię tego dla forsy, to też jestem
piratem?

Się mi wydaje, że nie. A Wam?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:00
      poczytaj sobie ustawę o prawie autorskim:)

      a poza tym chodzi też z grubsza o rozróżnienie, czy coś kopiujesz do użytku
      prywatnego (w określonych ustawą warunkach wolno to robić bez żadnego
      opowiadania sie komukolwiek), czy rozpowszechniania publicznego - i tu już
      zgodę zasadniczo mieć powinniśmy (prawo cytatu inna rzecz)

      np. wykorzystujesz bez wiedzy i zgody artysty jakiś znany szlagier, reklamując
      charytatywną imprezę, z której datki w całości pójdą na szlachetny cel - niby
      nie zarabiasz na tym, ale autor może sobie nie życzyć takiego wykorzystania
      swego dzieła (bo np. pisał go z myślą wyłącznie o zarabianiu forsy, a ty mu
      rynek psujesz albo np. nie lubi samotnych matek i z chęcią by je wszystkie
      potopił, a ty sie tu jego dziełem posiłkujesz i imidż psujesz w ten sposób), no
      i jesteś piratem
    • poughkeepsie Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:04
      Nie jest to uzależnione od tego czy chcesz osiągnąć korzyść materialną czy nie,
      vide prace magisterskie - dla bezpieczeństwa proponuję zawsze się powoływać na
      źródło.
      Jeśli jest wołami napisane, że rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione to
      sprawa jasna :)
      Jeśli nie masz w ogóle do czynienia z prawem to przeczytanie ustawy o prawie
      autorskim nic Ci nie da, no chyba, że masz problemy z bezsennością ;-)
      • jottka Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:12
        emmm:)


        ad 1 - co do problemu 'prac magisterskich' i powoływania sie na źródła, acz
        dotyczy on oczywiście kwestii własności intelektualnej, to jest przede
        wszystkim kwestią umiejętności porządnego przygotowania tekstu naukowego,
        stosowania przypisów itepe itede, bo o ordynarnych plagiatach tu chyba nie
        trzeba mówić:) ludzie sobie często nie zdają sprawy, że kradną białego słonia,
        ale też trzeba ich tego wcześniej nauczyć (na 1.roku bywają różne 'wprowadzenia
        do nauk wyższych' i tam sie zazwyczaj uświadamia)


        ad 2 - nieprawnik często uznaje, że on przecież nie 'rozpowszechnia', tylko
        sobie razem z 30 kumplami skopiuje podręcznik - trzeba tłumaczyć


        ad 3 - czytanie ustaw nie jest zastrzeżone wyłącznie dla prawników, choć do
        nich sie oczywiście udajemy z prośbą o stosowne interpretacje w punktach
        wątpliwych, ale w całej masie zawodów nieprawniczych zgrubna znajomość tej
        lektury jest konieczna i lepiej czytać najpierw niż potem szlochać - poza tym
        ten akurat tekst nie jest pisany przesadnie hermetycznie:)
        • poughkeepsie Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:17
          no, ale wiesz jak jest - jeszcze nie daj boże ktoś by pomyslał, że JESTEŚMY
          NIEPOTRZEBNI ;-) i ja nie wiem jakby sobie świat poradził bez prawników, hihi :)

          ale tak w zasadzie to trzeba by bardziej konkretnie sformułować problem - co i
          w jakim celu ma być kopiowane, wtedy można coś poradzić.

          pzdr,
          P.
          • emka_1 Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:18
            wystarczy określić 'dozwolony użytek' :)
          • ela.tu-i-tam Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:27
            Panie i Panowie prawnicy, czy moglibyscie pare slow o przepisach kuchennych ?

            Czy Homer, autor Iliady i Odyseji, ktorego poezja jest kompilacja metod
            nawigacyjnych i ukrytym przewodnikiem dla marynarzy z tamtych czasow, mialby,
            wedlug dzisiejszych regul prawnych, copyright na metody nawigacyjne? Czy tylko
            prawa autorskie na swoja poezje?
            • emka_1 Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:31
              nieno prawa autorskie na poezję (nie licząc oczywiście czasu jaki od powstania
              upłynął) a na metody nawigacyjne niestety patent.
              • jottka Re: OT/copyright... jak to jest? 26.10.04, 13:45
                poza tym prawo nie działa wstecz:) ustawy wprowadzające szeroko rozumianą
                ochronę dóbr intelektualnych to dopiero 19. wiek, homer nie podpada
    • giezik i znow powtorze :) 26.10.04, 20:02
      "W kazirodczym świecie książek kucharskich rzecz taka jak
      plagiat zdaje się nie istnieć. Dodaj szczyptę rozmarynu i
      przepis jest Twój"
    • Gość: pimpek Re: cos jak z linuxem... IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 26.10.04, 20:11
      ja jestem za zniesieniem praw autorskich do spraw kuchennych. zakladam
      idealistycznie, ze wszyscy sobie ufamy i wzajemnie jestesmy zyczliwi--w takim
      razie wszyscy mamy prawo do dowolnego przetwarzania i modyfikowania naszych
      kuchennych arcydziel. won z microsoftem---niech zyje linux ;)).
      poza tym, co by sie stalo z ksiazkami kucharskimi---moznaby je sobie czytac i w
      wyobrazni mieszac skladniki na wyimaginowana tarte...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka