Gość: annamariav
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.11.04, 13:47
Otoz przygotowalam ciasto na kruche pierniczki. Nastepnego dnia kawaleczek
rozwalkowalam, wycielam kilka i upieklam, po czym zjadlszy je stwierdzilam,
ze jest w nich za malo przypraw. Postanowilam wziac kawalek tego ciasta i
dodac do niego wiecej przypraw (w malaxerze pomieszalam), a potem z tym
doprawionym zaczelam mixowac stopniowo w kawalkach reszte ciasta. Nastepnie,
zeby nie wygladalo jak marmurek jasniejsze z ciemniejszymi doprawionymi
smugami, iles razy kroilam i mieszalam i ugniatalam i tak na przemian, az
mnie rece rozbolaly ;) Teraz ten potwor lezy w lodowce i czekam do wiecora,
zeby sie dodatkowo przegryzlo. Jednakze martwie sie strasznie, co mi z tego
wyjdzie, bo w przepisie przyprawy dodaje sie na poczatku do miodu cukru i
masla, zeby wszystko sie dobrze rozprowadzilo, a make na samym konsu az
ciasto nabierze stalej konsystencji. To chyba szystko przez to, ze mam jakies
spaczone pojecie odnosnie tzw. łyzki stołowej pewnie... Co mam przez to
rozumiec: płaską, kopiastą, czy coś pomiedzy?! Dawalam takie cos nie cos
ponad brzeg lyzki :( w kazdym razie teraz dosypalam kazej i wydaje mi sie ze
tak wymaltretowalam ciasto łapami, nozem i malaxerem, ze sie toto dobrze
wymieszalo... Taka mam nadzieje przynajmniej... Prosze powiedzcie, ze
wszystko bedzie dobrze, bo skladniki kosztowaly razem z 50zl (jako, ze
umyslilam sobie udekorowac cala choinke) i boje sie ze bede musiala wywalic
wszystko i zaczac od nowa i rodzicielka bedzie z tegoz powodu niepocieszona :
( czy to co zrobilam ma szanse sie udac? Bardzo sie tym przejmuje... Jak Wy
to widzicie? Pozdrawiam