Dodaj do ulubionych

smaczliwka nadobna

03.12.04, 12:24
leży sobie w lodówce i miło się do mnie uśmiecha. Jak wrócę, zrobię z niej
pastę + czosnek + jajko na twardo + kropla tabasco. I do tego świeży chleb z
masłem! Jak doczekać?
Jakie macie sposoby na doczekiwanie się na ulubione potrawy?
Nie patrzeć?
Zająć się czymś innym?
Co robicie przez długie godziny czekania?
***
PS to dziwne [avoka] wysłało się wbrew mnie. Nie patrzcie tam, proszę.
Obserwuj wątek
    • iwu Re: smaczliwka nadobna 03.12.04, 12:37
      Nie mam sposobu. Ślinię się cały dzień - czy ile tam jeszcze muszę czekać, nie
      jem nic innego, żeby potem wchłonąć tego jak najwięcej, kręcę się niespokojnie
      i nie mogę się skupić.
      • jottka Re: smaczliwka nadobna 03.12.04, 13:02
        za wszelką cene usiłujemy skrócic czas czekania, no bardzo nie lubimy
        przestępowania z łapy na łapę i dmuchania na gorące:(
    • Gość: Nobullshit Re: smaczliwka nadobna IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 03.12.04, 13:12
      brunosch napisał:
      > leży sobie w lodówce i miło się do mnie uśmiecha.
      Musi byc bardzo nadobna, skoro usmiecha się na odległość.

      > Jakie macie sposoby na doczekiwanie się na ulubione potrawy?
      Zwykle uznaję komisyjnie, że coś jest gotowe, i zjadam to baaardzo
      al dente. A za chwilę uznam chyba, że gotowa jest marmolada z pomarańczy,
      bo pyrkoli się trzeci dzień.

    • baky A, ło so choci łaskawco??? 03.12.04, 13:20
      Bo nie kleję temaciku?
      • brunosch Re: A, ło so choci łaskawco??? 03.12.04, 13:24
        Koniec tygodnia, szefie ;)
        Po prostu - jak dajesz radę wytrzymać w czekaniu na coś, od czego się ślinisz
        do pasa?
        • baky Aaaaaaa... 03.12.04, 13:42
          Teraz czaję bazę, ale nie wiem co i jak, bo nie mam koncepcyji...
    • hania55 Re: smaczliwka nadobna 03.12.04, 15:17
      Takie czekanie jest b. trudne. Najlepiej wyjść z domu i starać się nie myśleć o
      zawartości lodówki.
      • emka_1 poco 03.12.04, 15:33
        się torturować? dysonans poznawczy i tak weźmie swoj haracz - im dłużej się
        czeka i pasie się wyobraźnię, tym rozczarowanie większe. no więc albo zjeść
        natychmiast, albo zapomnieć. ilez to dzicięcej radości z odrycia dokonanego w
        lodówce, pod warunkiem, że przed terminem spozycia.
        • Gość: brunosch Re: poco IP: 217.11.133.* 03.12.04, 15:42
          ale weźcie i zważcie to w sobie, że gdy w domu czeka na Ciebie krucha golonka,
          albo sernik, albo rzeczona smaczliwka, o czym wiesz że dobre, to nie ma mowy o
          rozczarowaniu.
          W dodatku - jeśli ktoś piecze jakieś ciasto i w domu pachnie przez 40 min., a
          potem jeszcze trochę bo nie wolno jeść gorącego i w sumie jak nic - godzina
          tortur, to jak wytrzymać...
          albo wymyślasz jakieś ćmoje-boje i już oczami widzisz jak rumieni się na
          patelni, a do fajrantu z 5 godzin, to jakie przedsięwziąć kroki
          wytrzymałościowe???
          Ha?
          • baky Re: poco 03.12.04, 15:44
            Gość portalu: brunosch napisał(a):

            > a do fajrantu z 5 godzin, to jakie przedsięwziąć kroki
            > wytrzymałościowe???
            > Ha?

            Łykać! Łykać wodę. Na potęgę!!!
            • emka_1 to 03.12.04, 15:50
              juz skrajne środki. papieros i kawa wystarczą
          • emka_1 anienie 03.12.04, 15:48
            smak w wyobraźni jest wyidealizowany, w rzeczywistości okazuje się za mało
            słone, albo jeszcze gorzej, za słodkie. w przypadku ciast zawsze za słodkie:(

            przy pieczeniu jest prosty sposób- nastawiamy timer i idziemy na drugi koniec
            domu. zapach nie doleci, nawet się zdąży zapomnieć, że cos się piecze. gorzej
            jesli to był ryż na palniku:(

            co do reszty - należy wymyślać w stosownym momencie:)
          • Gość: bazylka Re: poco IP: *.pentor.com.pl 03.12.04, 15:50
            ja nie wytrzymuję zawsze zjadam ciasto na gorąco :-)
        • hania55 abo 03.12.04, 15:48
          czasem trzeba

          • emka_1 ma 03.12.04, 15:49
            sochistka???:( lepsza skleroza i rozkojarzenie:)
            • hania55 Re: ma 03.12.04, 15:55
              Nie, np. czasem trzeba na męża albo na gości z konsumpcją poczekać. Czasem coś
              się musi przegryźć zanim się to przeżuje samemu. Czasem taki np. mus
              czekoladowy musi swoje w lodówce odstać. Różnie w życiu bywa i nie zawsze łatwo.
              • emka_1 a to 03.12.04, 16:00
                po to wymyślono metodę optyczną gotowania ( w przeciwieństwie do aptecznej)żeby
                w trakcie próbować, ile to jest na oko:) męki w oczekiwaniu na słodkie los mi
                oszczędził:)
                • Gość: wini3 Re: stało się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 19:22
                  Myślę że Bruno już dorwał swoją smaczliwkę ale czy dojrzała? Czy lodówka miała
                  ją ukryć przed zbyt wczesną konsumpcją? Moja dojrzewa na moich żarłocznych
                  oczach. Pójdę ją pomacać.
                  • cynamoon6 Re: stało się 03.12.04, 23:47
                    Ja tez wyjadam ciasto na goraco. Czasem wyciagam kawalek kiedy calosc jest
                    jeszcze w piekarniku ale widac ze juz dochodzi i surowe nie jest.
                    Kiedys tak zjadlam pol crumble'a zanim sie upiekl ;-)))

                    A jak jestem z dala od domu to staram sie duzo wody pic, albo innych plynow.
    • Gość: Hanna Re: smaczliwka nadobna IP: 64.213.237.* 03.12.04, 23:59
      Nie mam takich problemow, jak robie-to posmakuje.Ale , zeby slina? Nigdy.....
      • Gość: szopen Re: smaczliwka nadobna IP: 204.79.89.* 04.12.04, 03:37
        Ja tez nie mam tego problemu.
        Potrafie spokojnie czakac.
        • akaala czekanie 04.12.04, 04:02
          ja tez moge czekac, szczegolnie jak musze, np. teraz, tesc robi obiad, mowil, ze bedzie za momencik,
          a tu juz chyba godzina minela... Ale przyniosl winko, to mi latwiej czekac:)

          Ale szopen, ty az z samych Chin? Naprawde? Tam to musi byc zarcie dopiero. Kiedys widzialam taki
          film, na ktorym na ulicy koles robil w rekach makaron - takie jakby spagetti dlugie na poltora metra.
          Wprost niemozliwe, dla samego takiego widoku bym do Chin pojechala, co tam mur.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka