Obiadki u teściowej

20.12.04, 10:39
Chodzimy z mężem (jedynakiem!)czasami na obiady do teściowej. Zarówno ona jak
i mąż uważają, że to wielkie blogosławieństwo, że nie muszę codziennie
gotować. Ja tak nie uważam, bo doskonale radzę sobie sama w kuchni - moim
zdaniem jest to po prostu sposób uzależnienia nas (synka) od siebie. Teściowa
uważa się za mistrzynię świata w gotowaniu (ciągle podkreśla, że skończyła
szkolę gastronomiczną i świetnie gotuje). Tymczasem robi ciągle to samo: bez
przerwy pierogi i naleśniki z twarogiem na obiad (często w niedzielę). Dla
mnie takie danie to w ogóle nie jest obiad tylko deser. Gotuje tylko jedną
zupę - pomidorową,i nawet w pełni sezonu kiedy świeże pomidory kosztują 1 zł
za kilogram, ona używa koncentratu pomidorowego + dużo Maggi. W ciagu 1,5
roku nie zdarzyło jej się przyrządzić ryby na obiad. Jak chcę zjeść coś
porządnego to muszę sobie sama ugotować. z drugiej strony nie mogę z obiadów
zrezygnować ani zwrócić jej uwago bo byłaby to OBRAZA MAJESTATU. Także
cierpię w milczeniu i najgorsze jest to, że muszę być dozgonnie wdzięczna za
kolejna porcję pierogów :(.
    • makapema Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 10:46
      a jak często chodzicie na te obiady? codziennie czy tylko w niedzielę?
    • Gość: werbena11 Re: Obiadki u teściowej IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 20.12.04, 10:52
      To moze zapros ja sama pare razy na obiad i pokaz co lubisz...
    • em_es Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 10:54
      Mamusie już tak mają, nie tylko teściowe ;) My mieszkamy z moimi rodzicami i
      prawie zawsze gotuję dla nas osobno - po to żebyśmy jedli to na co mamy ochotę
      i jest ugotowane "po naszemu", a nie zmuszali się do jedzenia tego co akurat
      jest. Co nie zmienia faktu, że mama dobrze gotuje, ale inaczej, bardziej nam
      smakuje moje, czyli pewnie po prostu przyzwyczailiśmy się już do mojej kuchni.
      Choć trudno było mamę przekonać, że ja spokojnie po pracy zdążę ugotować i nie
      musimy zasiadać do obiadu natychmiast po zdjęciu płaszczy po powrocie :)
    • flamingjune Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 11:19
      Ja jestem mniej więcej 2 razy w tygodniu na obiedzie. Mój mąż trochę częściej.
      Teściowa bywa u nas od czasu do czasu na obiedzie, ale pewnie uważa, że nie
      robie pierogów tylko dlatego, że nie jestem taka zdolna i nie potrafię ich
      zrobić;). Po prostu robi tylko to co jej najwygodniej robić.
      • makapema Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 11:28
        jeśli jesteś tylko 2 razy w tygodniu na obiedzie, to może warto sie "pomęczyć"
        z tego co piszesz to ona nie robi tego złośliwie, tylko żeby wam pomóc, no
        chyba, że źle zrozumiałam :).


        • em_es Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 11:38
          Taka pomoc potrafi wykończyć ;) Nadopiekuńczość bywa równie męcząca jak
          zamierzona złośliwość..
      • em_es Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 11:36
        Czy ja wiem czy pierogi takie wygdne ;) Pewnie po prostu robi to co rodzince
        najardziej smakuje, takie przyzwyczajenia ciężko się zmienia. Bez sensu żebyś
        Ty zaczęła lepić pierogi jak za nimi nie przepadasz, po prostu gotuj co
        lubicie, nie ma też sensu trzeciego dna w intencjach teściowej się
        dopatrywać ;) Z mojego doświadczenia wynika, że mamusie można reformować, ale
        to proces długotrwały :) Moja np. już zupełnie nie dziwi się moimi pomysłami,
        natomiast nadal chętnie by nam gotowała, ale to też powoli zwalczam - w końcu
        mam dwie zdrowe ręce i nie potrzeba za mnie tego robić ;)
        • siostraheli Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 11:55
          bardzo sie latwo przyzwyczic, ze ktos nam gotuje, odzwyczaic sie niestety
          trudno. Wiem to z wlasnego doswiadczenia, jak mam ugotowac caly obiad
          wlasnorecznie - traktuje to jak dopust bozy.
          • em_es Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 12:21
            Czy ja wiem Siostroheli, polegałam na mamy gotowaniu przez ponad 2 lata,
            pracowałam wtedy w godzinach 7.00 - co najmniej 19.00, najczęściej dużo dłużej,
            nie było szans żebym coś potem ugotowała, padałam na łóżko ze zmęczenia. Więc
            ja jadłam byle co w pracy a monsz to co mama zrobiła. Po czym praca mi się
            unormowała, wracam ok. 17 - i sama gotuję, wolę tak. Mama z początku poczula
            się urażona, ale dotarło powoli do niej, że ja jestem jej wdzięczna za pomoc
            jak potrzebuję, ale jak mogę sama, to nie ma potrzeby jej przemęczać, jestem
            dorosła, mam czas, to dlaczego mama ma za mnie gotować?
    • monia_77 Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 12:11
      Martwia mnie takie posty na forum kuchnia, bo nie dostrzegam tu problemu
      kulinarnego, raczej nie odcietą pepowinke u Twojego meza.
      • Gość: Nimeska Re: Obiadki u teściowej IP: *.6.119-80.rev.gaoland.net 20.12.04, 12:26
        zgadzam sie z Toba, to bardzij pasuje do forum psychologia :)
      • flamingjune Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 12:28
        Chodziło raczej o dobór menu, a nie sam fakt jadania u teściowej. To naprawdę
        nie jest powód, żebyś się martwiła:).

      • magdusia8 Re: Obiadki u teściowej 21.12.04, 08:50
        A ja w tym widzę dodatkowo straszną małostkowość - ta teściowa taka straszna, i
        tak okropnie gotuje, a mistrzyni kuchni jest niedoceniana. Zaczynam rozumieć,
        czemu teściowe nie lubią swoich synowych. Ich zwyczajnie nie da się lubić.
        Dlaczego ta panna nie powie teściowej wprost, że ma dość pierogów, albo
        dlaczego nie przestaje jednak chodzić na darmową, domową wyżerkę?
        Teściowa jawi mi się zdecydowanie sympatyczniejsza, niż rozkapryszona młoda
        żona.
        • Gość: ewik Re: Obiadki u teściowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 11:52
          masz rację Magdusiu wszystke biedne i nieszczęśliwe synowe,dobre gospodynie, na
          siłę karmione przez nahalne i niedobre teściowe,czarna rozpacz,rzeczywiście wam
          współczuć,ach te niedobre tesciowe...........
    • Gość: landsbergk Re: Obiadki u teściowej IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.12.04, 13:01
      Ja mam podobny problem z moją teściową, a także ze szwagierką. Obydwie gotują
      bardzo tradycyjnie, bardzo tłusto i w kółko to samo. Ale ja już nie walczę,
      tylko unikam :-) Na szczęście jeździmy do nich tylko parę razy do roku. Teraz z
      przerażeniem myślę o Świętach, bo menu świąteczne teściowej wygląda podobnie
      jak codzienne, czyli: mielone, schabowe, rosół, ziemniaki zalane pół litra
      oleju z przesmażoną cebulą. I tak na okrągło. Brrrrrrrrrrrrr. A w wigilię jest
      murowane, że rybka i pierogi będą smażone w głębokim tłuszczu, barszcz z
      centymentrową warstwą tłuszczu, ciasto- ten sam sernik co zwykle, sałatka
      tradycyjna majonezem kapiąca. Tradycja tradycją, ale moja wątroba chyba tego
      nie zniesie :-)
      • siostraheli Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 13:04
        ejze? barszcz z kra na wigilie? A ten tluszcz to chyba z pietrzuszki i selera?
        • Gość: landsbergk Re: Obiadki u teściowej IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.12.04, 14:23
          Podejrzewam olej :-((((((( Po zeszłorocznym miałam wrażenie, że cały przewód
          pokarmowy od przełyku aż po d... pokryła mi śliska warstewka tłuszczu...
          • siostraheli Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 14:29
            wspolczuje ci wobec tego. Choc to musi byc geniusz, ktory potrafi zrobic
            barszcz postny z kra!
            • Gość: Mela Re: Obiadki u teściowej IP: 62.29.136.* 20.12.04, 14:52
              Na początku też często jadalismy obiadki u teściowej - sos, sos i jeszcze raz
              sos,albo mieso z rosołu w tym sosie. A do tego obowiązkowo kausta kiszona -
              zasmażana albo surowa, bo nakiszona jest cała beczka i wszyscy muszą jeść, chcą
              czy nie chcą. Czasem kopytka z tym sosem. A kopytka dlaetgo, ze w piwnicy leży
              5 metrów ziemniaków - na dwie osoby!!!! WIęc to też też ktoś musiał zjeść. Ale
              powoli powoli odcięłam się od tych obiadków. Najpier starałam się subtelnie dać
              do zrozumienia to i owo, a potem może trochę mniej, ale nie mogłam się dać
              zagłaskać na śmierć i robić coś wiecznie wbrew sobie. Teraz wogóle nas nie
              zaprasza. No i dobrze. Niestey moja teściowa tez ma bardzo ograniczony
              repertuar potraw czy ciast. I do tego zupełnie mi to nie smakuje. No może z
              wyjątkiem "jabcoka" - tak nazywa się w słowniku teściowej szarlotka.
          • Gość: EWIK Re: Obiadki u teściowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 11:56
            jestes okropna ,zastanów sie nad sobą i broń Boże nie chodz na wigilę do
            teściowej.
      • Gość: MCH Re: Obiadki u teściowej IP: *.238.77.61.adsl.inetia.pl 20.12.04, 15:00
        Ja miałam to samo.Umierałam po przyjeżdzie od teściowej.Od roku mam ten problem
        z głowy, po prostu nic tam nie jem, wymawiam się np: dietą odchudzjącą,
        niestarawnością.Zawsze te kilka dni jakoś wytrzymuję, jem jogurty,
        drożdżówki.Nojgorzej jest z dziećmi, bo muszę im wozić z domu jedzenie, bo nie
        chcą nic jeść u babci.Na przykład moja teściowa uznaje tylko mięso, wędlinę ,
        ruskie pierogi,gołąbki,i bigos.I na dodatek to wszystko "stoi"w
        tłuszczu=smalcu.I jak napisałaś świąteczna "majonezowa"jarzynowa sałatka,i
        sernik jest obowiązkiem w święta.
        Ale w tym roku zostajemy (po raz 1)w domu. I będzie dużo lekkostrawnego
        jedzenia...
      • Gość: IWE Re: Obiadki u teściowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 11:54
        TO ZRÓB SOBIE TO WSZYSTKO SAMA ,NIKT CI NA SIŁĘ TEGO NIE DAJE,WSTYD PRZED
        WIGILIĄ TAK NARZEKAĆ.
    • Gość: alienor Re: Obiadki u teściowej IP: *.crowley.pl 20.12.04, 14:47
      Z twojego postu nie wynika, co ci tak naprawde przeszkadza. Jesli chodzi o
      zdrowie meza, ktory, jak rozumiem, jada te malo urozmaicone obiady kilka razy w
      tygodniu, to probowalabym porozmawiac z nim. Jesli jemu to nie przeszkadza, to
      uzalabym sprawe za zamknieta, w koncu to dorosly czlowiek i jego decyzja. Jesli
      mysli podobnie, ale nie chce urazic mamusi, sprobujcie wymyslic jakis sposob,
      zeby ja zdopingowac do urozmaicenia menu. Moze niech zacznie wspominac "a
      pamietam, jak kiedys robilas taka pyszna ogorkowa, zjadlbym" albo na ambicje
      jej wjechac "jadlem takie dobre golabki gdzies tam, ale to chyba trudne do
      zrobienia, co sie mamusia bedzie meczyc".
      Jesli chodzi o to, ze to Ty masz dosyc tych nalesnikow, a maz jest zadowolony,
      to ja po prostu zrezygnowalabym na Twoim miejscu z tych obiadow, mowiac wprost,
      albo owijajac w bawelne, jak wolisz. Mozesz na przyklad powiedziec, ze
      zapisalas sie na kurs jezykowy akurat w godzinach obiadowych, albo ze masz
      sklonnosci do tycia i nie mozesz jesc za czesto potraw macznych, czy cokolwiek
      innego w miare wiarygodnego.
      A jesli chodzi o to, ze, jak napisalas, chcesz gotowac, tylko ci nie daja i
      jeszcze kaza codziennie dziekowac, to po prostu gotuj (jak Pascal!), zapowiadaj
      mezowi obiad codziennie, uprzedz mamusie oczywiscie, powiedz, ze bardzo
      dziekujesz za dotychczasowa pomoc, ale nie bedzie juz potrzebna, bo od teraz
      gotujesz w domu i tyle. Nie tlumacz, dlaczego, co ci sie nagle stalo, nie
      musisz, powtarzaj asertywnie, ze po prostu chcesz i lubisz, dopoki do niej (czy
      do nich obojga nie dotrze). Jesli, jak przypuszczasz, rzeczywiste motywy mamusi
      sa inne niz deklarowane, byc moze wytoczy inne argumenty, z ktorymi bedziesz
      mogla ewentualnie podyskutowac. Pozdrawiam i powodzenia!
      • Gość: Mela Re: Obiadki u teściowej IP: 62.29.136.* 20.12.04, 15:06
        Masz absolutną rację. Trzeba zachowac się asterywnie i delikatnie odmówić.
        Koniecznie trzeba być w zgodzie ze samym sobą jeśli to oczwyście nie krzywdzi
        innych. A to ze samach chcesz prowadzić kuchnie - to norma a nie krzywda dla
        teściowej.
    • qubraq Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 18:27
      Kurczę! patrzę na moja "starą", no gdzież ona stara, znacznie młodsza ode mnie
      a do tego wygląda jak szczeniara, mała, drobna(teraz po znacznym wyszczupleniu!)
      i ona jest teściową dwóch naszych synowych i co ja widzę!? ... no, że to raczej
      matka moich synów zabiega o względy swoich synowych, zagląda im w oczy,
      usmiecha sie do nich i co jakis czas jakieś drobne upominki im daje, nie
      krytykuje ich, nie wpada do młodych znienacka z kontrolą albo na obiady do
      synowych, nie ma im bez przerwy czegoś za złe...i w ogóle nie uważa sie za ósmy
      cud świata... Moze ona naprawdę jest aniołem a ja głupi nic o tym nie wiem i
      jeszcze narzekam, że ona nie interesuje sie wytrzymałością na rozrywanie
      superszybkoobrotowych pulsarów, że nic nie wie o kondensacie Bossy'ego-
      Einsteina albo że nie odróżnia omoryki od ginkgo biloba lub platyny od białego
      złota, że nie wie kto naprawdę skonstruował Kałasznikowa albo Miga 25 PF....
      Kurcze gdzie ja żyję, wszędzie wokół synowe toczą batalie z teściowymi czyli ze
      świekrami, teściowe zatruwają i tak ciężki żywot zwojej młodzieży a tu takie
      kwiatki! Cholera - dlaczego!?
      Andrzej
      • roseanne Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 18:36
        bo tu walka o terytorium jest :)
        moze nie zamierzona, ale zawsze
        cenie swoja tesciowa,jest mila i dobra kobieta, ale i tak jakies zgrzyty
        wystepuja

        no i tym razem ONA bedzie przygotowywala swiateczne menu...
        • monia_77 Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 19:07
          Ja sie tesciowa nie martwie tylko tym tematem, bo hmm tesciowej na szczescie
          nie mam, chociaz wydaje mi sie, ze biedne troszke te kobiety, ciagle jakis
          strach przed nimi, docinki, posty typu"tesciowa nadjezdza, łolaboga".
          Dziewczynyniektore z Was tez beda tesciowymi i co wtedy? Trzeba z kobitom
          pogadac, moze razem z nia cos ugotowac? Chyba nie taki diabel straszny? Moze
          jakies zakupy starszej Pani zrobic, cos pomoc? Hmmmm.
          • qubraq Re: Obiadki u teściowej 20.12.04, 20:43
            monia_77 napisała:

            > Ja sie tesciowa nie martwie tylko tym tematem, bo hmm tesciowej na szczescie
            > nie mam, chociaz wydaje mi sie, ze biedne troszke te kobiety, ciagle jakis
            > strach przed nimi...

            Zaiste jest cos takiego w kobietach, sam nie wiem co to jest, to mi wygląda na
            piątą siłę... Zwykła normalna kobitka przemienia sie kiedy jej synalka zabiera
            inna kobitka; jedne stają sie przyjaciółkami swoich synowych i razem dają
            popalić skubańcowi, inne stają się utrapieniem młodych bo cierpią nie tylko
            synowe ale i ich mężowie bo sie boją mamusi podpaść! Ale te same kobiety gdy
            wydadzą córkę za mąż to sie za chwilę strasznie użalają na mamuśkę swojego
            zięcia, która im rzekomo córkę, też jako teściowa, gnoi! No czy to wszystko nie
            jest porąbane?

            > Dziewczyny, niektore z Was tez beda tesciowymi i co wtedy?

            Jak to co będzie - no będzie to co napisałem powyżej, chyba żebym sie mylił i
            wtedy będzie fajniej, nie?


            > ...Trzeba z kobitom pogadac, moze razem z nia cos ugotowac? Chyba nie taki
            diabel straszny? Moze jakies zakupy starszej Pani zrobic, cos pomoc? Hmmmm.

            To nie tu jest diabeł pogrzebany, sam diabeł pewnie nawet nie wie gdzie...
            Andrzej
            • Gość: Teściowa Re: Obiadki u teściowej IP: 213.199.253.* 21.12.04, 01:06
              Kobitki narzekające na swoje teściowe, Wasze problemy "wypisz, wymaluj" pasują
              do mojej synowej. Gotować to to nie potrafi. Zupki to tylko na okrągło rosołek -
              lurka i taka sama pomidorówka. Na drugie dania kupę mięsa na talerzu z
              ziemniakami lub z ryżem beż jarzynki czy jakiejkolwiek surówki. Jak robi
              sałatkę jarzynową to włośzczyznę gdyby mogła, to zmieliła by ją przez maszynkę.
              Oczywiście pływa to wszystko w majonezie brrrr. I co najgorsze mojemu synusiowi
              to wszystko smakuje.
              Utuczyli sie na tym jadle jak ... ach nie warto nawet mówić.
              • bebiak Re: Obiadki u teściowej 21.12.04, 01:48
                A ja kocham obiadki u mojej teściowej:-))
                Kochana mieszka trzy przystanki od nas (mój mąż - jedynak również), my oboje
                mamy dwie lewe łapki w kuchni (ja bardziej niż mąż!), nasze studiujące już
                dziecko również i jesteśmy cali w skowronkach kiedy możemy pójść do teściów:)
                Niestety, i teściowie i my życzylibyśmy sobie bywać tam częściej aniżeli
                średnio raz na dwa miesiące (brak czasu po naszej stronie, nawet w niedziele),
                ale obiadki uwielbiamy i już.
                Na dodatek przed proszonym obiadkiem teściowa nam pozostawia wybór co do
                zestawu obiadowego, my mamy swoje ulubione potrawy, których nigdy nie nauczymy
                się robić (choć powinniśmy, bo... kiedyś itp), teściowie są szczęśliwi bo mogą
                nas zadowolić, i my jesteśmy szczęśliwi również.
                I teściowa (genialnie gotuje) i moja mama uwielbiają kuchnię tradycyjną, o
                której my nie mamy pojęcia (z tym, że mojej mamie znacznie gorzej gotowanie
                wychodzi ale ma za to inne zalety).
                A u teściowej uwielbiamy: pierogi z mięsem, barszcz ukraiński (nikt nie robi
                wspanialszego niż Ona), kapustę faszerowaną (a może to gołąbki? nie wiem),
                karpia w galarecie, oraz schab pieczony. Pychotka - każdy obiadek to
                niezapomniana uczta:-)) I jeszcze dostajemy do domku:)
                Uwielbiam moją teściową i jej obiadki:-)))

                My jadamy nieco inaczej, ale przyznaję: kiedy czasami zaprosimy teściów na
                kolację to nawet jedzą, jedzą i u nas:-))
      • Gość: landsbergk Re: Obiadki u teściowej IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.12.04, 08:36
        U mnie na szczęście jedyną płaszczyzną konfliktu jest menu - teściowa wiecznie
        się gniewa, że "jem jak ptaszek" i że "nie smakuje mi". No nie smakuje, nie
        smakuje, ale staram się być dyplomatyczna i coś tam podziubię z talerza. Ile
        bym jednak nie zjadła, to zawsze jest za mało. W każdym innym wymiarze między
        nami wszystko gra. Na całe szczęście. Nie ma nic z rywalizacji o "synusia",
        jest miła i przyjazna atmosfera. Poza lękiem o swój żołądek nie ma się więc
        czego bać, nie taka teściowa straszna :-)
      • Gość: ewik Re: Obiadki u teściowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 11:59
        Właśnie i te wszystkie starajace się teściowe nawet nie pomyślą ,że taką
        krzywdę robią tym biednym synowym.
    • Gość: maja Re: Obiadki u teściowej IP: *.devs.futuro.pl 21.12.04, 11:13
      wspolczuje, jesli nie sprawia tobie to przyjemnosci to delikatnie ,powoli ,coraz rzadziej
      chodzcie, zawsze mozna jakos wymowke podac, powodzenia
    • Gość: iwe Re: Obiadki u teściowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 11:47
      Rzeczywiście jesteś biedna i nieszczęśliwa,ja bym chciała żeby mnie teściowa
      zapraszała na obiady ,czego niestety ona nie robi,wyjatkowo na święta,ale bez
      obiadu,kiedyś to docenisz,aha a moze ty ja zaproś raz na jakis czas na swój
      obiad,napewno to doceni.
    • gossia2 Re: Obiadki u teściowej 21.12.04, 12:03
      Ale Ci zazdroszcze.....
      Ja mieszkam z daleka od tesciwej i mamy. Pracuje do pozna i mam male dziecko.
      Wracam do domu jak matka polka obwiezszona torbami z zakupami i zamiast
      odpoczac po dniu pracy staje do gotowania, bo maluch musi miec co jesc, nie
      wspominajac o mezu.
      Jednym z moich nieustajacych marzen jest mysl, ze wracam do domu, zdejmuje
      plaszcz, witam sie z domownikami, siadam, a ktos podstawia mi pod nos cieplutki
      obiadek. Ciesze sie ze wszystkich proszonych obiadow i z dluzszych odwiedzin
      tesciowej, kiedy to moje marzenie moze sie spelnic.
      • Gość: X Re: Obiadki u teściowej IP: *.kabel.telenet.be 21.12.04, 12:23
        Zeby uciec od pierogow spytaj sie jej jak np przyrzadza bitki z kopykami lub
        np kaczke w pomaranczach (na co bys miala ochote)
        Zaproponuj , ze nastepnym razem zalatwicie jej mieso czy rybe a ona naszykuje .
        Na pewno sie ucieszy jak cos zaproponujesz
        Mysle , ze pierogi i nalesniki to tania potrawa aczkolwiek pracochlonna
        Moze tesciowej nie stac na cos bardziej wykwintnego?
        Zawsze mozna sie dogadac
        Mysmy mojej tesciowej czesto kupowali produkty i gotowala z przyjemnoscia

        Inna sprawa jesli nie odpowiada ci towarzystwo .
        Takie wizyty mozesz wtedy ograniczyc
        • Gość: ola Re: Obiadki u teściowej IP: 82.205.216.* 21.12.04, 13:59
          A ja z nieco innej beczki...Od ponad pół roku mieszkamy z mężem w innym kraju
          (tymczasowo), jesteśmy od 18 lat razem, mamy dwoje nastoletnich dzieci. Od
          zawsze gotowałam w domu i mój mąż lubi moją kuchnię. W swerze stosunków
          teściowa- synowa zawsze było OK, tyle, że moja teściowa uważa, że ja nie umiem
          gotować (bo gotuję inaczej i co innego niż ona), teraz gnębi mnie na odległość,
          usłyszałam bowiem w czasie rozmowy telefonicznej, że mój mąż taki biedny i czy
          aby nie głoduje w tym dalekim kraju ! Jak ja z kolei mam sie czuć? Odebrałam
          ten tekst jako jawny atak na mnie. Gotuję codziennie i moja rodzina nie głoduje
          a znajomi twierdzą, że moja kuchnia jest smaczna. A mimo tego, że mieszkamy
          teraz w Arabii Saudyjskiej wigilia będzie tradycyjna, choć trudno jest tu
          zdobyć potrzebne składniki (kapustę na pierogi i bigos sama ukisiłam), ale nie
          powiem o tym teściowej bo i tak nie uwierzy...
      • Gość: ewik Re: Obiadki u teściowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.04, 13:45
        miło cos takiego przeczytać.
    • pati102 Re: Obiadki u teściowej 21.12.04, 14:56
      z wlasna tesciowa juz problemow nie mam, scieralysmy sie az smy sie dotarly.
      walka byla na polach roznych na kulinarnym poszlo najlatwiej. bez zadnych
      oporow powiedzialam jej czego poprostu nie jadam i juz. nawet jesli akurat cos
      takiego sie trafi to mnie nie zmusza, nie obraza sie itp. najlepsze ze
      wszystkiego jest to, ze po calej swojej rodzinie rozpuscila plotki, ze ja
      dobrze gotuje:)
      • Gość: Teściowa Re: Obiadki u teściowej IP: 213.199.253.* 21.12.04, 16:21
        Poprzednią swoją wypowiedż napisałam z przekąsem, sprowokowana postem
        Flamingjune. To prawda moja synowa nie potrafi gotować, sprzątać i posługiwać
        się igłą. Za to doskonale robi to mój syn [jedynak]. Wnuk lat 15,
        wyspecjalizował się w pieczeniu ciast. Ja natomiast z synową mam bardzo
        serdeczne stosunki. Jest bardzo fajna.
        Kocham ją jak swoją córkę i ona o tym dobrze wie, choć nie raz usłyszała ode
        mnie bardzo gorzkie słowa.
        Poprawne kontakty między synową a teściową nie zależą tylko od jednej strony,
        czasami trzeba w to włożyć wiele wysiłku.
        Weźcie to pod uwagę synowe i przyszłe teściowe.
        Serdecznie pozdrawia wszystkie synowe - teściowa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja