Dodaj do ulubionych

Makłowicz, ignorant kulinarny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:42
Wiem, że na tym forum są zarówno jego zwolennicy jak i przeciwnicy. Można
lubić jego ciągłe oblizywanie paluchów, żłopanie wina z kieliszka, i tym
podobne ekscesy lub uważać, że to przejaw swojskości. Wszystko to kwestia
gustu, wrażliwości, poczucia estetyki itd. Nie wnikam w to. Do pasji
doporowadza mnie jednak jego ignorancja i niedokształcenie kulinarne. Dzisiaj
znowu "palnął" i bynajmniej nie chodzi mi o raciczki. Otóż stwierdził, ni
mniej ni więcej, że kotlety schabowe (takie polskie w panierce) to wymysł
perelowski. Czysta nieprawda. Jeżeli macie książkę Lucyny Ćwierciakiewiczowej
p.t. "365 obiadów" (pierwsze wydanie w 1860, o perelu jeszcze nikomu się nie
śniło!!!), to w potrawach z wieprzowiny znajdziecie hasło kotlety wieprzowe.
Przepis dokładnie na nasz ukochany kotlet panierowany. Zresztą to nie
pierwsza jego wpadaka. Skoro już kreuje się na smakosza i znawcę mógłby
wykazać się większą wiedzą. Ćwierciakiewiczowa swojego czasu była wyrocznią
kulinarną, a jej książka służyła wielu pokoleniom gospodyń domowych (ja mam
reprint wydania z 1911 roku wydanie dwudzieste pierwsze). Naprawdę się nie
czepiam, bo lubię jego programy i chętnie oglądam. Zdarzają się ciekawe
przepisy i z Makłowicza fajny gawędziarz.
Obserwuj wątek
    • dispell Re: no fajnie - a o co chodzi??//n/t 16.01.05, 22:55
      • Gość: Li Re: no fajnie - a o co chodzi??//n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:03
        A o to chodzi, że jak ktoś się uważa za znawcę to chyba powinien nim faktycznie
        być, a nie przekręcać fakty i wprowadzać ludzi w błąd. Chyba, że to nie ma
        znaczenia skąd np przywędrowła do nas włoszczyzna czy z Włoch czy z Hiszpanii.
        Grunt, że smaczna i przydatna... :))
      • gourmet48 Re: no fajnie - a o co chodzi??//n/t 17.01.05, 07:54
        no wlasnie
    • janiolka Re: Makłowicz, ignorant kulinarny 16.01.05, 23:03
      skoro sama zauważasz, że fajny z niego gawędziarz, to może jego programy w tych
      kategoriach należy rozpatrywać, jako opowieści (nawet czasem nie do końca
      prawdziwe), ale za to wciągające.
      • Gość: kucharka Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:25
        podpisuje sie pod wypowiedza Li, ja akurat nic do RM nie mam, sympatyczny gosc,
        ale nie ogladam jego programy...bo mnie zywczajnie nudza czyli nic ciekawego od
        niego sie nie dowiem

        pzdr,k
      • Gość: li Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:27
        Nie rozumiemy się. Czego należy oczekiwać od człowieka, który jest uważany za
        eksperta w danej dziedzinie, w tym wypadku kulinariów. Rzetelności, wiedzy w
        temacie. Tego, że jak coś powie to faktycznie tak jest, bo nigdy nie będę
        wiedzieć czy to co mówi to prawda czy "ściema". Ja tylko oczekuję, że się
        bardziej postara. A może nie mam racji. Niech gada, bo fajnie gada, a reszta
        nie ma znaczenia....
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=10487915&a=10488121
        • giezik Re: Makłowicz, ignorant kulinarny 17.01.05, 07:22
          co jest takiego, ze w ludziach negatywne emocje budzi facet, ktory widac ze lubi to co robi, ma autentyczną pasję i bez silenia sie na mody , badania opinii i rozne takie, robi swój autorski program.
          W ktorym wprost mowi, ze nie jest profesjonalnym kucharzem tylko uwielbia kuchnie. W ktorym popelnia bledy i wpadki, ale za to wiemy, ze nigdy nie byl (ani nie prezentowal sie jako szef kuchni tu albo tam).
          Ktory nie zostal wybrany na castingu z tysiecy chetnych "gładyszy", ktorzy maja spelniac role wizerunku "takiego ziecia/chlopaka/meza (niepotrzebne skreslic) chcialbym miec w kuchni"
          Ktory byl na tyle oryginalny (i jak sadze twardy w negocjacjach), ze nie promowal "chamsko" pewnych produktow sponsorów.
          Mozna jeszcze sporo za nim powiedziec w opozycji do pozostalych "produktow" telewizyjnych, ktore nie maja na celu promowania kuchni, czy gotowania, a WYLACZNIE sprzedaż kostek, mixow, fixów, smixow i czego tam jeszcze.
          Ale poniewaz, jedni w kuchni wolą flaki, a inni steki, tak ja chetniej do stołu (albo nawet przy blacie kuchennym) przysiadłbym z makłowiczem, niz z którymkolwiek innym "gwiazdorem" z naszych programow TV
          • Gość: Lalok! i po dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 08:38
            taka riposta chyba zamyka usta niweluje argumenty marudzących
          • gourmet48 Re: Makłowicz, ignorant kulinarny 17.01.05, 08:53
            dziwie sie, ze w sprawach kuchni a wiec smaku, mozna rozpatrywac problem w
            kontekscie - ignorant lub znawca
            co najwyzej, mozna tego czy innego kucharza-gawedziarza lubic lub nie a nie
            doszukiwac sie "historycznej prawdy" o tej czy innej potrawie, o ktorej on
            opowiada
            glupcami sa wiec wszyscy ci co uzywaja tego slowa w stosunku do innych


    • brunosch Re: Makłowicz, ignorant kulinarny 17.01.05, 09:11
      > żłopanie wina z kieliszka, i tym
      podobne ekscesy

      a z czego ty "żłopiesz wino"? Może jeszcze nie wiesz, ale wino pije się właśnie
      z kieliszków. Nie z gwinta, nie z musztardówki, ani nie chłepce się z miski.
      • Gość: Li Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:58
        Właśnie problem w tym, że wino można żłopać z kieliszka lub je pić z tegoż
        kieliszka. Nie o to jednak mi chodziło. Nie zachowanie Makłowicza mnie
        interesuje, lecz jego wiedza czy raczej czasami jej brak.
    • Gość: Robert M. ĆwierCZakiewiczowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 09:14
      Jak widzisz, Li, każdy jest omylny.
      • Gość: Li Re: ĆwierCZakiewiczowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 17:04
        Zgoda. Tylko ja nie jestem znaną osobą, nie piszę książek kulinarnych i nie mam
        swojego programu w telewizji.
    • Gość: zadumana Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: 213.17.230.* 17.01.05, 09:18
      Jak tak, to tak:)
      Wyjaśnijmy sobie może raz, a w miarę dokładnie... Czuję się upoważniona przez
      moich przodków - po prostu. A było wśród nich wielu smakoszy, których
      beztroską zabawę z jedzeniem przerwał prl właśnie. Bo, że przerwała wojna...
      Wiadomo. Ale dlaczego prl? Bo wiecznie cierpiał na brak podstawowych
      kulinarnych produktów, aż beznadziejnie utknął i skończył w kartkach "na
      wszystko".
      Zabawę smakoszy przerwano m.in. schabowym w każdej restauracji. To, że jest on
      w starych książkach kucharskich jest faktem. Nie jest to wynalazek prl-u w
      dosłownym sensie. Ale jest to wynalazek prl w sensie jego upowszechnienia. Nikt
      w poprzedniej epoce nie traktował go jak podstawowe danie. Gdzieś tam sobie
      był. Wystarczy przejrzeć te stare książki, żeby się przekonać jakie możliwości
      kulinarne miał wówczas zamożny w miarę Polak. Ja to wiem też z przekazów
      rodzinnych.
      Święta niedawno minęły, ale przypomnijmy tu jeszcze raz, że kiedyś rybą
      wigilijną nie był rozpowszechniony w prl karp tylko szczupaki, sandacze itd.

      A schabowy... w epoce ciągłych niedoborów, również mięsa, miał tą zaletę, że
      zawsze panierka dodawała mu kaloryczności i doskonale ukrywała byle jakie mięso
      pod spodem. W restauracjach zdarzało się nawet ukryć, że jest zmontowany z paru
      kawałków byle czego. I to był świetny kotlet na tamte czasy, więc tak ochoczo
      go podchwycono. W domach też masowo go smażono, bo w końcu był jakimś
      rozwiązaniem kulinarnym na tamte czasy.
      Co mogło być do niego najekonomiczniejszym dodatkiem? Kapucha.
      Niedawno tu na forum Pichciarz opisywał niechęć obcokrajowców do bigosu. Bigos
      w polskiej formule jest moim zdaniem świetny, ale wszystkim na świecie niestety
      kapusta kojarzy się z tandetą - jarzyną dla biednych, którzy nic dobrego z tego
      nie zrobili nigdy i nie zrobią. Ta najtańsza z możliwych kapusta jest
      nieśmiertelnym prl-owskim dodatkiem do schabowego. I równie tani ziemniaczek.
      Tanio, łatwo i przyjemnie.
      Jeśli ktoś chce w siebie wmawiać, że ten najtańszy i wysokokaloryczny kulinarny
      objaw prl-u, to przypadek... Wylansowano go z rozmysłem i całkiem sensownie -
      na możliwości tamtych czasów.
      Bardzo lubię schabowe:) Karpia na wigilię też. Ale mam świadomość skąd się to
      wszystko wzięło. Mam świadomość, że z musu stały się moimi smakami dzieciństwa.
      Pamiętam rozmarzenie w oczach przodków wspominających frykasy poprzedniej
      epoki. Wspominali sobie...a dziecko słuchało. I pamięta.
      Makłowicz też zna te historie i atak na niego za uwagi o prl są bezsensowne.
      Nie każdy zna fakty z przekazów rodzinnych i nie dziwię się, że w głowie się
      jakby nie mieści pmysłowość kulinarna tamtej epoki. A była to epoka, która
      postawiła sobie za teoretyczny cel nakarmić wszystkich. Biednych przede
      wszystkim. A każda tania masówka kulinarna jest tylko tanią masówką kulinarną.
      Schabowy pasował do tego jak ulał. Był hamburgerem prl-u...:)

      • giezik howgh :) 17.01.05, 09:23
        normalnie sie zgadzam w 300 proc.
        • jollka2 jest spoko 17.01.05, 10:14
          Ja też lubię słuchać opowieści Makłowicza i lubię klimat jego programu. Rownież
          to, że potrafi gotować wszędzie (las, muzeum, pod mostem), bez setek
          potrzebnych gadżetów. No i kto miał kiedys okazję zajrzeć do wioski Tatarów czy
          gotować w pałacu?
          Podobał mi się odcinek, w którym robił omlet, a jego synowie orzekli, że im nie
          smakuje :)
          • Gość: ewa102 nieprzyjemny madrala - moje zdanie IP: 195.41.211.* 17.01.05, 11:11
            ja maklowicza widzialam tylko kilka razy w przelocie, bo nie posiadam
            telewizji, w ktorej sie takie zjawisko pokazuje

            pierwsze wrazenie to przemadrzaly i nieprzyjemny kurdupel, ktory wykorzystujac
            dziesiatki lat komunizmu i tym samym nieswaidomosci w strefie kulinarnej jezdzi
            po swiecie za telewizyjne (czyli wasze) pieniadze i udaje znawce
            meczacy jest ten jego wyniosly glos, ta nieporadnosc w kuchni i te bzdury,
            ktore czasami plecie (nie potrafie zacytowac, niestety)

            ogolnie programow kulinarnych, mam na mysli dobre programy kulinarne, w polsce
            malusko. A np takie BBC ma zupelnie oddzielny kanal, na ktorym caly bozy dzien
            leci kuchnia i kuchnia: BBC Food (ja niestety mam to tylko w weekendy do
            poludnia, ale jestem przykuta do tiwi w tym czasie)
            brak energicznych ludzi z jajem, ktorzy sie na tym znaja i ktorzy potrzafia
            siebie sprzedac.
            nie wspomne juz o Jamie oliver, ktory jest symbolem kucharzenia na poziomie
            takim co najmnoej jak gwiazdy rocka

            maklowicz znalazl nisze i to wykorzystal za co mozna go podziwiac
            jednak ciesze sie, ze nie jestem "zdana" wylacznie na maklowicza

            przypuszczam ze na tym forum znalazloby sie kilka osob, ktore potrafilyby
            zrobic program kulinarny bijacy maklowicza o glowe albo i wiecej
            • Gość: kjk Re: nieprzyjemny madrala - moje zdanie IP: *.aine.pl 17.01.05, 22:14
              Pierwsze wrażenie po Twoim poście: nieprzyjemna, przemądrzała baba, której
              wydaje się że pozjadała wszystkie rozumy.

              • Gość: ewa102 przemadrzala baba IP: 195.41.211.* 18.01.05, 13:41
                no i takie masz o mnie zdanie i super, ze jestes w stanie sformuowac
                jakiekolwiek zdanie
                :-)
            • luckystrike Re: nieprzyjemny madrala - moje zdanie 19.01.05, 11:07
              hmmmm ... telewizji nie posiadasz , a tyle masz do powiedzenia.
      • Gość: senin Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 17.01.05, 10:31
        Gość portalu: zadumana napisał(a):

        >>>>>>>>>>>
        Bigos
        w polskiej formule jest moim zdaniem świetny, ale wszystkim na świecie niestety
        kapusta kojarzy się z tandetą - jarzyną dla biednych, którzy nic dobrego z tego
        nie zrobili nigdy i nie zrobią. Ta najtańsza z możliwych kapusta jest
        nieśmiertelnym prl-owskim dodatkiem do schabowego. I równie tani ziemniaczek.
        Tanio, łatwo i przyjemnie.
        >>>>>>>>


        przyjedz pani do Australii

        zapewniam, kapusta to very sofisticated warzywo..
        no czyba ze kyos woli banie (dynie znaczy sie- ktora to wrecz zablokowana jest
        w polskiej kuchni od czsow wII wojny swiatowej, jesli sie nie myle)

        nie narzekajmy na kapuste

        bo nie wiadomo kiedy skazani zostaniemy na hamburgera albo KFC
        • gourmet48 Re: halo zadumana .... 17.01.05, 11:22
          nie dumaj tak mocno, bo odrywasz sie od rzeczywistosci
          sa rozni obcokrajowcy i maja rozne upodobania
          wielu jest zachwyconych polskimi potrawami

          barszczyk czerwony z uszkami, pierogi, kopytka, bigos itd. wymawiaja nawet
          poprawnie po polsku


        • Gość: zadumana Dzięki Ci o Senin:) IP: 213.17.230.* 17.01.05, 11:26
          Rozumiem zmagania Pichciarza w propagowaniu bigosu, ponieważ ja również
          podejmowałam takie próby. Wszystkie po doprowadzeniu rozmówcy do szczerości
          kończyły na "zwyczajności" kapusty. Brytyjczyk wydeklamował mi kiedyś, że
          największym producentem kapusty są Indie, no bo tam bieda zawsze była...Ot,
          imperialista:)
          Nie wiedziałam jak to z kapustą na Twoim gruncie. Zawszeć to dodatkowy argument
          do ręki w tym międzynarodowym bigosie z bigosem:)
          Jak chodzi o bigosowe smaki to pamiętam, że Nella Rubinstein pisała w swojej
          książce, że podejmowała bigosami możnych tego świata. I z sukcesem. Jednakże
          bigos z jej ręki to nie z mojego opowiadania. Prywatnie sądzę, że bigos z dużą
          ilością bardzo dobrych mięs rzucających się w oczy - od pierwszego wejrzenia -
          może byłby skuteczniejszym materiałem propagandowym, ale nie miałam okazji tego
          na "obcych" wypróbować.
          • Gość: gość Re: Dzięki Ci o Senin:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 11:40
            Z bigosem jest jeszcze jeden problem.W wielu krajach kiszone warzywa(ogórki,
            kapustę, buraki) uważa się za "zepsute" -no bo jak to?-zalewa się wodą z czymś
            tam,zostawia-to pewnie musi się zepsuć:)))-tak kombinują.Nie znają pojęcia
            kiszonek po prostu i jak chcą uzyskać kwaśny smak to tylko octem(przetwory
            konserwowe)
          • Gość: dalloway Re: Dzięki Ci o Senin:) IP: *.chello.pl 17.01.05, 11:41
            żeby było jasne - ja Makłowicza nie lubię, a jeszcze bardziej odkąd go poznałam
            osobiście - pracowaliśmy razem w listopadzie, więc nie bronię go z symaptii,
            ale co wynalzku prl sie zgadzam. żaden to argument że jest w
            Ćwierczakiewiczowej, bo jest tam też wiele innych przepisów, które nie były
            powszechnie używane. moja babcia zawsze mówiła, że to było danie dla chłopów,
            którzy lubili "solidne" mięso, a w towarzystwie podać wypadało cielęcinę, bo
            ten schab byłby oznaka co najmniej braku wyrafinowania. Kilka innych starszych
            pań z przedwojennę prakttyką kulinarną potwierdza to, co mówiła babcia. Dodam,
            że moja rodzina miała przed wojna kilka restauracji we Lwowie, Kamionce i
            Łucku. Swoja drogą nie wiem, skąd sie bierze ta obrona schaboszczaka, jak ci
            smakuje to jedz, a nie zastanawiaj sie czy jest komunistyczny czy sanacyjny
            • ciocia_ciocia uroczy bobek 17.01.05, 11:49
              bobek jest uroczy i kochany a jak mowi na ekranie to juz paluszki moza lizac
              i dajcie spokoj z atakami na czlowieka
              odniosl sukces w naszym prowincjonalnym kraju
              a ze jest lekko zadufany coz, ma status gwiazdy i pielegnuje to
              takie sa uroko show biznesu
              odnosisz sukces mozesz sobie pozwolic na pewne zachowania przez zakompleksiencow uznawane za bufonade
              a giezik i kolega, ktory uzyskal poparcie na w 300% mowia madrze

              cioteczka
          • linn_linn Re: Dzięki Ci o Senin:) 17.01.05, 14:05
            To akurat zaden arguement: kuchnia wloska historycznie wywodzi sie z biedy, a w
            swiecie zdobyla swe miejsce bez trudu. Nawet dania najbiedniejsze, a moze nawet
            glownie te.
            • gourmet48 Re: halo zadumana i inni 17.01.05, 14:40
              wlasciwie, to mi wcale nie chodzi o to, co Twoi (obcokrajowcy) mysla czy lubia,
              bedac w Polsce musza jesc to co dostana, basta
              ostatecznie my tez nie musimy sie zachwycac ich "owocami morza", co poniektorzy
              tez zwia swinstwem (i to ludziska z krajow nadmorskich)
              a wiec nie w tym rzecz ale w tym aby to co sie podaje, bylo zrobione ze smakiem
              jesli taki np. Wloch wzdrygnie sie, ze ma jesc zepsuta kapuste to najlepsza
              riposta bedzie okazanie niecheci do ichnich potraf, no coz grzecznosc za
              grzecznosc

              a tak na serio, zaden z obcokrajowcow, ktory jadal np. bigos u mnie w domu nie
              wzdrygal sie a wrecz przeciwnie, zajadal sie po uszy i to juz nie byla tylko
              grzecznosc ale obzarstwo
              wszyscy "zachodniacy" jedza chetnie i duzo, szczegolnie wowczas jesli nie musza
              za to placic, a jesli podasz do tego jeszcze troche darmowego napoju z
              procentami, np. jakies dobre wino (naprawde dobre a nie jakis sikacz), wowczas
              wszystko im smakuje, wiem co mowie moja droga zadumana
              ps: stawianie Anglika jako przyklad jest conajmniej groteskowe, bo tak zle i
              niesmacznie jak oni jedza, nie jada zadna nacja na swiecie

              z polskim jedzeniem wcale nie jest tak zle ale oczywiste, poziom restauracyjny
              musi sie poprawic, musza pojawic sie kucharze, do ktorych sie chodzi, ktorych
              sie zna, kucharz musi stac sie szefem kuchni-restauracji a nie byc tylko
              robolem przy garach, bo to on jest najwazniejsza osoba w danym lokalu
              musi wrocic przedwojenne, ze chodz sie do p. Wladzia, Kazia itd., kelner czy
              szef kelner ma byc tylko "przedluzeniem" szefa-kuchni, szef kuchni musi
              interesowc sie swoimi goscmi, musi stworzyc atmosfere niemalze familijna, musi
              byc wiec inteligeny, elokwentny itd.itp.
              jesli powstana tego typu restauracje, bedzie gdzie zaprosic obcokrajowca a
              wowczas i polskie potrawy, laczniez z bigosem i flakami beda atrakcja dla
              wszystkich skorupiako-zabo-slimakojadow
              ps: dzis na zachodzie zupa rakowa to delikates a w Polsce, jeszcze po wojnie
              raki, sprzedawano na ulicy i kazdy nawet ten biedak "mogl se je kupic"



              • giezik no bo tu 17.01.05, 14:43
                chodzi o to czy to smakosz (ob. czy polak, niemiec, francuz, włoch)
                czy przecietny obywatel, ktory w polsce je schaboszczaka na zmiane z pomidorowka, w niemczech cos tam ichniejszego, we francji rowniez itp.

                smakosz z ciekawosci bigosu sprobuje
            • Gość: dalloway Re: Dzięki Ci o Senin:) IP: *.chello.pl 17.01.05, 21:43
              ale akurat polska tradycyjna kuchnia opiera sie na dworskiej wiec jest roznica
              te wszytskie chlopskie jadla wcale nie sa chlopskie tylko raczej szlacheckie
              danie ktore nie pojawia sie w kartach przedwojennych (polecam przejrzec jesli
              masz mozliwosc, albo siegnac do literatury, nisamowicie ciekawe btw) trudno
              uznac za popularne
    • ampolion Re: Makłowicz, ignorant kulinarny 17.01.05, 16:17
      Czy on przypadkiem nie miał na myśli, że schabowy stał się niezmiernie popularny
      w PRLu i zatem, że PRL wykreował to danie? Tak jak teraz jest z pizzami,
      mufinkami i co tam jeszce jest tak gęsto omawiane na tym forum?
    • Gość: MATKA Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: *.autocom.pl 18.01.05, 13:21
      nIE PRZESADZAJMY Z TĄ IGNORANCJĄ MAKLOWICZA. FACET GADA NIEZLA POLSZCZYZNA I
      POKAZUJE FAJNE KRAJOBRAZY. JEZELI TAK CIE BOLI OGLADANIE FACETA TO PRZELACZ
      SOBIE NA TVN I POSLUCHAJ SZCZEKAJACEGO FRANCUZA ALBO WASATEGO KUCHARKA, KTORY
      DOSTAL SIE DO TELEWIZJI ZA NIEZLA LAPOWKE... SMACZNEGO
    • Gość: lu Re: Makłowicz, ignorant kulinarny IP: *.acn.waw.pl 19.01.05, 00:10
      Oj zgadzam sie z zalozycielem tego watku: Makłowicz to bez watpienia ignorant
      kulinarny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka