Gość: Li
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.01.05, 22:42
Wiem, że na tym forum są zarówno jego zwolennicy jak i przeciwnicy. Można
lubić jego ciągłe oblizywanie paluchów, żłopanie wina z kieliszka, i tym
podobne ekscesy lub uważać, że to przejaw swojskości. Wszystko to kwestia
gustu, wrażliwości, poczucia estetyki itd. Nie wnikam w to. Do pasji
doporowadza mnie jednak jego ignorancja i niedokształcenie kulinarne. Dzisiaj
znowu "palnął" i bynajmniej nie chodzi mi o raciczki. Otóż stwierdził, ni
mniej ni więcej, że kotlety schabowe (takie polskie w panierce) to wymysł
perelowski. Czysta nieprawda. Jeżeli macie książkę Lucyny Ćwierciakiewiczowej
p.t. "365 obiadów" (pierwsze wydanie w 1860, o perelu jeszcze nikomu się nie
śniło!!!), to w potrawach z wieprzowiny znajdziecie hasło kotlety wieprzowe.
Przepis dokładnie na nasz ukochany kotlet panierowany. Zresztą to nie
pierwsza jego wpadaka. Skoro już kreuje się na smakosza i znawcę mógłby
wykazać się większą wiedzą. Ćwierciakiewiczowa swojego czasu była wyrocznią
kulinarną, a jej książka służyła wielu pokoleniom gospodyń domowych (ja mam
reprint wydania z 1911 roku wydanie dwudzieste pierwsze). Naprawdę się nie
czepiam, bo lubię jego programy i chętnie oglądam. Zdarzają się ciekawe
przepisy i z Makłowicza fajny gawędziarz.