dispell
21.01.05, 19:14
Właśnie zostałem - jak w topiku. Zrobiłem na jutro ozora wołowego w sosie
chrzanowym. Patrząc na niego i zastanawiając się nad surówką, miałem wizję...-
"Idź do warzywniczego i kup co Ci ślina na ozór przyniesie!!!". No to
polazłem i grzecznie proszę o jedną marchewkę (dużą), 1/4 selera, 4
pieczarki, białą rzodkiew (niedużą) i ...6 cytryn. Sprzedawczyni patrzyła na
mnie jak na idiotę ale w końcu odważyła się spytac , -"Na co to w takich
mikrych ilościach?". No to ja do niej, że na surówkę...Najpierw zaczęła się
śmiać (może te cytryny jej nie pasowały, ale nikt nie powiedział,że wszystkie
do surówki idą) potem spojrzała jak na wariata...Cóż...pojutrze kupię jedną
cebulkę, ćwiartkę pomidora, dwa listki bazylii i trzy brukselki...Po co ja to
piszę? Sam nie wiem...)))