Dodaj do ulubionych

kurczak w sosie jogurtowym

04.02.05, 15:57
Właśnie wykonane:
3 uda pokrojone na trzy części (pałka a podudzie jaszcze wpoprzek), 1 łyżka
przyprawy tandori masala, 2 łyzki ciemnego sosu sojowego, 1 łyżka startego
imbiru, 1 szklanka mrożonego groszku, 1 cebula pokrojona w ósemki, 500 ml
bulionu drobiowego, 4 ząbki czosnku, 1/2 l gęstego jogurtu, sól i ostra
papryka do smaku, oliwa do smażenia.

Uda zostały pozbawione skóry i tłuszczu, natępnie wymerdolone w tandori i
odstawione na godzinkę do lodówki. Potem na patelni podsmażony kurczak został
obrzucony cebula, czosnkiem i imbirem. Gdy już nabrało wszystko kolorków
przytuptał sobie bulion drobiowy. wszystko bulgotało sobie na małym ogniu
przez pół godzinki zanim doturlał się groszek, sos sojowy i reszta przypraw.
Na samym końcu "wmagmił" się do całości jogurt. Pobulgotał sobie z całością
5 minutek i zostanie za chwilę wchłonięty na obiad z ryżem i surówkami...
;-)))
Obserwuj wątek
    • qchareczka Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:03
      Te Twoje przepisy się czyta jak fajną historyjkę : ))) Zawsze się uśmieję hi
      hi. Wyobrazam sobie ten turlający groszek : )))
      A jaką suruweczkę podałeś. Ryżyk gotowany? Z tym sosikiem?
      • dispell Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:11
        Gdy po sezonie jest i warzywa w kopcach sobie śpią w oczekiwaniu wiosny,
        pastwię się nad tym co na stoisku z warzywami się pyszni i aby nie skłamać, jak
        prawdę gadam: surówki są pod znamienitym tytułem: Co podleci... Nie pytaj mnie
        o szczegóły bo stają się one mi znane w trakcie (ja zwykle z madrą miną udaję,
        że komponuję) wkrajania kolejnego warzywka...ale kapustę szatkuję
        przeważnie... ;-)
        A tak na serio to dzisiaj gotowa z kapusty właśnie, pomidora, jakiś ogórek
        widzę się pęta, jakaś znudzona czerwona papryka i kukurydza koguci się na
        żółto...Zielone jakieś listki na to ciepnięte też są... ;-)
    • kwik Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:09
      oj, toz to paraazjatyckie fjużyn :)


      • jacek1f Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:12
        to jest mily uniwersal bazowy mniammniam, ale groszek mi nie pasi w ogole.
        Zrobie bez groszku, jak zwykle :-)
        • jacek1f mówiłem o kuraku!!!! :-) n/t 04.02.05, 16:13
          • kwik a ja myslalam, ze o piecu.... :) n/t 04.02.05, 16:16
        • dispell Re: Groszek byc musiał... 04.02.05, 16:38
          ...na głośno i pełnym głosem wyrażane życzenie osobistej żońci, ale wykonałem
          kontruderzenie (o czym zapomniałem w podanym wyżej przepisie i wylazło w
          trakcie konsumpcji) łychą kaparów...no... ;-))) A groszek wbrew pozorom
          pasuje...
    • kwik Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:15
      dispell, sprobuj kiedys wylacznie w zalewie jogurtowo-tandoori. czysta poezja.
      • hania55 Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:17
        Tego kurczaka dobrze jest na 24 godziny zamarynować nie tylko w tandoori ale i
        w jogurcie właśnie.
        • kwik Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:22
          no jakzeby inaczej. a potem tylko do pieca tandoori i juz :P
        • kardamon1 Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:26
          ubieglas mnie :)
          wlasnie chcialem zapytac czy nie lepiej marynowac dluzej w jogurcie.
          • hania55 Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:34
            Lepiej, lepiej :-) Senin podawała kiedyś przepisy na kurczaka marynowanego w
            jogurcie. Spróbowałam i jest rzeczywiście świetny!
        • dispell Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:40
          A to już całkiem inny przepis jest...na marynowanego w jogurcie... ;-)))
          • kwik Re: kurczak w sosie jogurtowym 04.02.05, 16:41
            oczywiscie, ze inny. ale warto sprobowac (np. dla porownania).
            • dispell Re:Już od dawna takiego robię wg mojego 04.02.05, 16:54
              wynalazku:

              Pieczony kurczak marynowany w jogurcie

              Przygotowanie: 8 godz

              Trudność: łatwizna


              Składniki na 4 porcje

              • 1 duży kurczak

              • 1/2 l naturalnego jogurtu (im bardziej gęsty tym lepiej)

              • 1 łyżka garam massala

              • 1 łyżka soli, 6 ząbków roztartego czosnku

              • 2 łyżki oliwy z oliwek, 1 pęczek posiekanej świeżej bazyli

              • 1 łyżka mielonej ostrej papryki


              Etapy przygotowania

              1. Udka lub kurczaka myjemy pod bieżącą wodą i dokładnie suszymy.

              2. Podane powyżej składniki łączymy dokładnie ze sobą i do tak powstałej
              marynaty wkładamy kurczaka tak aby cały był pokryty marynatą. Wstawiamy na dobę
              do lodówki.

              3. Po wyjęciu kurczaka z marynaty, pieczemy go około godziny do półtorej w
              piekarniku nagrzanym do 200 stopni C, podlewając co jakiś czas tworzącym się
              sosem.

              4. Wytworzony sos przelewamy do rondelka, dodajemy do niego pozostałą
              marynatę, raz zagotowujemy - jeżeli trzeba doprawiamy do smaku. Danko podajemy
              z ryżem polanym sosem i marynowanymi warzywami. Ot tak...;-)
              • kwik Re:Już od dawna takiego robię wg mojego 04.02.05, 17:22
                czy kambuz tez to serwowal? :)
                • dispell Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 17:35

                  • kwik Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 17:46
                    na okrecie jeszcze nie plywalam ale znalazlam w domu ksiazke pana urbanczyka, w
                    ktorej opisuje swoje kulinarne przygotowania do rejsow oraz szalenstwa
                    kambuzowe. ciekawam jak wyglada kambuz okretowy MW?
                    jesli to nie tajemnica wojskowa...
                    • dispell Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 18:06
                      Całkiem zwyczajnie.Między poszczególnymi okrętami różni się jedynie wielkościa.
                      Wyposażenie jest standardowe jak w kazdej kuchni przygotowanej do zbiorowego
                      żywienia z tą różnicą, że domontowane są różnego rodzaju relingi i trzymadła
                      aby wszystko stało mniej więcej w miejscu a nie latało jak łysy kuguar po setce
                      destylatu z karalucha madagaskarskiego. Ciekawiej jest na jachtach. Na
                      większości kambuz to dwupalnikowa kuchenka gazowa zawieszona na przegubach
                      kardanowych wzdłuż osi jachtu. Masz mniej więcej półtora metra kwadratowego na
                      kucharzenie - ale jest wesoło i jak się chce to można wszystko zrobić.
                      Oczywiście w miarę posiadanych produktów, a z tym już różnie bywa. Zdarzyło nam
                      się na środku Kalmarsund odpalać na pokładzie grilla, no ale była flauta... ;-)
                      • kwik Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 18:15
                        dzieki. kambuz jachtowy jest mi troche znajomy:)
                        natomiast okretowy nie - czy tam jest piekarnik albo jakies ustrojstwo do
                        pieczenia?
                        • jacek1f Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 18:24
                          No wlasnie, o jachtowym gotowaniu w roznych miejscach to wiemy troche...:-)
                          A i wyobrazalem sobie, ze na okrecie jak w standardzie stolowkowym..
                          Ale opowiedz slow pare o zaopatrzeniu i mozliwosciach roznych, jesli to nie
                          tajne?
                          • kwik Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 18:36
                            przylaczam sie do prosby :)



                            • dispell Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t 04.02.05, 18:58
                              Jest służba żywnoścowa wchodząca w zaplecze logistyczne i teoretycznie
                              dietetyk, który niby ustala jadłospis. Rozbite zaopatzrenie jest na dekady,
                              czyli w ramach przydziału żywności każdemu podług tej samej miarki, różniącego
                              się jedynie ilością, bo przecież liczba marynarzy w załodze jest inna, rządzisz
                              tak aby wustarczyło i co najgorsze trzymając się wymyślonego jadłospisu,
                              którego niekiedy trzymać się po prostu nie da. A to już jest wykroczeniem
                              dyscyplinarnym. Na szczęście władze często przymykały na to oko. Powiem Wam, że
                              gdy w 98 roku gościli na Helu producenci żywności dla wojska i się załogi o tym
                              zwiedziały, to panowie nie chcieli już okrętów oglądać a pływać tym bardziej.
                              Dla mnie to już też stare czasy - sprzed 4 lat. Na piekarnik można liczyć tylko
                              na większych jednostkach. Generalnie smazy się, zagęszcza, i robi to wszystko
                              od czego na tym forum uciekamy. Może teraz się coś zmieniło, ale wątpię w to
                              bardzo. :-)
                              • jacek1f dzieki Dispell... 04.02.05, 20:24
                                ... no to nie zageszczajmy ponad miare :-) Moze jakies chlopaki z okretow
                                kiedys poczytają to Forum.

                                A czasem dodaj z dysdansu (z dystansem!) jakas nietajna historyjke kulinarno-
                                okretową!

                                ps. stare: Icek staje przed wojskową komisją cesarską (takie nasze WKP) i mowi:
                                - Chcialbym sluzyc w Marynarce!
                                Pada pytanie:
                                - A pływac umiecie Icek?
                                _-A to wy okretow nie macie????
                                • dispell Re: Kuchenna historia z okrętów ratowniczych... 04.02.05, 22:05
                                  Kucharzy kształci się (powiedzmy) w Ustce. Są to całkowicie przypadkowi ludzie,
                                  na przykład jeden został "Bladym" - bo tak w gwarze okrętowej nazywa się
                                  kucharza, tylko dlatego, że mieszkał nad sklepem mięsnym. Kiedyś takie
                                  przyuczanie do zawodu trwało 6- miesięcy, po skróceniu czasu służby do roku
                                  tylko 2 miechy. Możecie sobie wyobrazić jaki narybek usiłuje karmić od
                                  kilkunastu do kilkudziesięciu chłopa. Naturalnym składnikiem tego życia jest
                                  więc to, że największymi znawcami kulinariów na "łódkach" są... dowódcy. A co
                                  za tym idzie nie raz nie dwa razy zdarzało się zobaczyć w kambuzie gotującego
                                  dowódcę, szkolącego nowego kuka. A przypominam sobie jednego miglanca, który
                                  potrafił całą dekadę w trzy dni obrócić w perzynę... ;-)
                          • Gość: senin Re:Brak warunków technicznych niestety. n/t IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 04.02.05, 19:13
                            > A i wyobrazalem sobie, ze na okrecie jak w standardzie stolowkowym..

                            no niezupelnie ;)

                            w latach 80-tych mialam przyjemnosc... plynac do jednej z europejskich
                            metropolii i wtedy wlasnie zlapalam bakcyla na fried rice - niebo w gebie...

                            ale co do kurczaka w jogurcie - dzieki haniu za przypomnienie :)))

                            ja marynuje pocietego na niezbytduze kawalki w takiej oto mieszance: ok 300g
                            jogurtu,czosnku, kurkumie (lyzka) sproszkowanym chilli (ile kto
                            zniesie),sproszkowana koledra (lyzka) kmin (cumin- tez lyzka) sol, posiekana
                            koledra swieza, (sporo, ale tez zostawic troche do posypania tuz przed podaniem)

                            marynowac ok 2 godzin (ja przyznam sie, ze czesto tylko 15 minut trzymam w
                            marynacie, a i tak wychodzi swietny ;)

                            potem to juz klasyka: na oliwie zeszklic cebule z kawalkiem posiekanego imbiru,
                            dodac kurczaka, dusic do miekkosci (ok 40 minut) podawac z ryzem i raita (moze
                            byc drobno posiekany pomidor z cebula, szczypta soli i cukru i moze odrobina
                            soku z cytryny)
    • ampolion Re: kurczak w sosie jogurtowym 05.02.05, 00:13
      Przepisy na marynatę jogurtową:
      shavatic.notlong.com
      • dispell Re:Trochę ubogą inwencję mają 05.02.05, 00:17
        wszystko na jedno kopyto...;-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka