Dodaj do ulubionych

ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!!

10.02.05, 15:31
Witam wszystkie zapracowane dziewczyny i mamy prowadzące dom.
Poniżej podpowiem Wam jak w nawale obowiązków radzę sobie z gotowaniem
pysznych i zdrowych oraz urozmaiconych obiadów.
No to do dzieła.
1. Nie cierpię gotowych mrożonych potraw /czasem kupuję coś ale tylko z
Pudliszek w słoikach/.
2. Raz w miesiącu kupuję dość sporo mięsa /wołowina, wieprzowina, filet z
kurczaka i indyka/.
3. Połowę tego mięsa mielę własnoręcznie maszynką/mięso ma być chude. ładne -
nie cierpię tłustego/.
4. Resztę mięsa porcjuję dla 3 osób - filet z kurczaka na kotlety i do
chińszczyzny, wołowinę i wieprzowinę na gulasz lub bitki.
5. Z mięsa mielonego robię jednocześnie pulpety na kilka obiadów - pulpety są
w sosie własnym, do tego dodaję mrożonkę marchewka z groszkiem i wychodzą w
sosie warzywnym. Robi się to szybko. Gdy wystygną wkładam do plastykowych
pojemników np. po lodach i mam zamrożone obiady na kilka razy.
6. Gulasz z wołowiny lub wieprzowiny też robię na kilka azy w dużym garze i
porcjuję- i do zamrażarki.
7. Lubię zrobić też więcej bigosu, który również zamrażam.
8. To samo z fasolką po bretońsku - duży gar i do zamrażalnika.
9. Cały dzień wtedy gotuję, oczywiście nie wszystko naraz ale potem tylko
rano wyjmuję zamrożone danie i po południu mam obiad z głowy.
10. Spróbujcie a nie pożałujecie.
Pozdrawiam.
Gosia
Obserwuj wątek
    • jottka jesteśmy 10.02.05, 15:36
      pełne podziwu, nie rozumiemy tylko, dlaczego w twoim domu wszyscy poza tobą mają
      dwie lewe rączki, skoro i kupujesz, i preparujesz wstępnie, i gotujesz, ale
      zapewne nie zjadasz sama:(

      to ja jednak pozostane przy podziale pracy, o wiele lepiej efekty końcowe wychodzą
      • gonia333 Re: jesteśmy 10.02.05, 15:42
        Mam dziecko 10 letnie i męża który mi bardzo dużo pomaga.
        Mój list ma na celu pomoc dla zapracowanych dziewczyn a nie na dokładnym opisie
        co robię w kuchni ja a w czym pomaga mi mąż.
        Nie chodzi chyba o to żeby opisywać ,że ja obieram warzywa a mąż je kroi.
        Myślę, że nie warto się czepiać takich szczegółów.
        pozdrawiam.
        Gosia
        • jottka Re: jesteśmy 10.02.05, 15:53
          warto i to nie jest czepianie sie sztuka dla sztuki - w twoim poście piszesz
          wyłącznie o twojej ciężkiej pracy i wyłącznie w pierwszej osobie. a stąd
          wnioskowac łatwo, że jesteś przyzwyczajona do tego, że większość opisywanych
          rzeczy wykonujesz sama.

          oszczędności rodzinne (czasu, sił i środków) wychodzą o wiele lepiej, gdy mąż/
          dziecko/ mama/ kto tam jeszcze nie tyle 'pomaga' głównej robotnicy, tylko
          współpracuje w miare sił i obowiązków. i nie chodzi o opis typu 'ja myje
          warzywa, a on kroi', tylko np. o podział typu do męża jako jednostki
          najsilniejszej należą regularne zakupy + dostawa do domu i spiżarki, do dziecka
          - wsadzanie naczyń do zmywarki, przygotowywanie opisów zamrażanych potraw itp. itd.

          no rozliczać z wykonania obowiązków też trzeba i to nie jest łatwe:(
          • Gość: monika Re: jesteśmy IP: 82.177.97.* 10.02.05, 19:34
            jottka, ja też sądzę, że się czepiasz, dziewczyna nie musi ci się tłumaczyć,
            czy mąż lub dziecko jej pomaga. wysnuwanie wniosków na temat jej życia
            rodzinnego na podstawie jednego postu na temat organizacji pracy w kuchni, jest
            zbyt daleko idące, delikatnie mówiąc.
            • czorny10 Re: jesteśmy 02.03.05, 14:34
              Właśnie, to jest forum o kuchni, a nie o feminiźmie czy niewolnictwie.
          • coralin Re: jesteśmy 10.02.05, 19:47
            Czepiasz sie jak diabli. Ja tez pisząc na innych forach uzywam formy 1 osoby bo
            to ja piszę:)Zatem zrobiłam remont,pomalowałam mieszkanie, kupiłam ekspres...:)
          • gocha221 Re: jesteśmy 11.02.05, 21:15
            faktycznie się czepiasz, nieprzyjemne te uwagi były.
            po pierwsze dziewczyna nie ma obowiązku pisać w liczbie mnogiej, zgadzam sie tu
            z Coralin.
            a po drugie, i moim zdaniem ważniejsze, to jak ktoś dzieli domowe obowiązki to
            jego i tylko jego sprawa!!!! Jakie ma to znaczenie, czy cała rodzina ma lewe
            rączki czy nie. jezu....Może ktoś lubi robic wszytko sam i stac przy garach cały
            dzień...
    • monia_77 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 15:41
      Jest to jakies rozwiazanie dla rodzin, ja rodziny nie mam wiec pichce kiedy
      chce i co chce ;-))
    • margolcia23 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 15:42
      o to ja robie bardzo podobnie, raz w miesiacu mam robocza sobote, kiedy hurtem
      przygotowuje wieksza ilosc potraw, ktore bez uszczerbku na smaku mozna
      zamrozic. i tak na zazwyczaj robie cos macznego: krokiety (rozne), kopytka,
      pierogi, leniwe, lubie tez przygotowac wiecej gulaszu, leczo lub pulpetow i
      zagotowac w sloikach. zamrazam nawet zamarynowane (w przyprawach) poporcjowane
      filety drobiowe, np na risotto, chinszczyzne itp. oszczedzam wowczas na czasie
      gdyz po rozmrozeniu mieso nie wymaga juz marynowania i idzie wprost na patelnie.
      • gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 15:44
        Brawo!!!
        Mamy potem więcej czasu dla siebie!!
        • margolcia23 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 15:49
          dokladnie! mozna wspaniale wykorzystac zaoszczedzony w ten sposob czas...
          aha... jeszcze mi sie przypomnialo ze obowiazkowo piecze wielgachna karkowke,
          kroje ja na plastry i zamrazam poporcjowane miesko. w razie potrzeby wyciagam
          wieczorkiem i na drugi dzien podsmazam z duza iloscia cebulki... pycha. a
          jeszcze fasolka po bretonsku. wczoraj dzieki moim mrozonkom moglam sie
          rozkoszowac knedlami ze sliwkami, ktore o tej porze roku smakuja wysmienicie.
      • Gość: Niedzwiedzica Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.02.05, 15:44
        zagotowujesz pulpety w słoikach? Możesz podać szczegóły - jak się to robi i ile
        to wytrzymuje?
        • margolcia23 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 15:56
          robi sie w ten sposob ze ugotowane pulpeciki z sosem (czy inna potrawe)wkladam
          do sloikow i gotuje (tak jak przetwory) ok 20 min. przygotowujac potrawe mozna
          gotowac ja troche krocej, aby po zagotowaniu miala odpowiednia
          twardosc/miekkosc. a jezeli chodzi o przechowywanie to u mnie stoja nie dluzej
          niz miesiac, w ciagu miesiaca wykorzystuje to co przygotowalam i robie nastepne.
    • niedzwiedzica_sousie wspaniały pomyśł! 10.02.05, 15:43
      już od dawna mam taki plan: jak już przeprowadzę się na swoje (hołpfuli w
      czerwcu) i zakupię wielką lodówę z wielkim 3 szufladowym zamrażalnikiem to mam
      zamiar robić dokładnie to samo!!! :)))))
    • gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 15:47
      Może ktoś ma jeszcze inne pomysły?
      • Gość: daga tylko pozazdrościć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 15:57
        ja mam 8-miesięcznego synka przy którym mam pełne ręce roboty, dla niego gotuję
        na dwa dni zupki a oprócz tego codzienei gotuję dla siebie i męża. U mnie jets
        problem taki, ze mamy maleńką lodówke a w niej jeszcze mniejszy zamrażalnik i
        narazie widoków na cos większego nie ma, bo mieszkamy w wynajmowanym
        mieszakniu, gzdie kuchnia jest zrobiona na wymiar i po prostu nie ma miejsca na
        normalna lodówkę. a nie powiem, też bym z chęcią porobiła cos hurtem, ilez bym
        miała czasu dla synka!!
        • margolcia23 Re: tylko pozazdrościć... 10.02.05, 16:03
          a piwnica? mozesz zagotowywac potrawy w sloikach (oczywiscie odpadaja pierogi,
          krokiety itp) i przechowywac w piwnicy, jezeli jest dostatecznie chlodna. w
          jedna sobote w miesiacu maz (babcia, ciocia, przyjaciolka...) zajmie sie
          symkiem a ty bierzesz pomoc i do kuchni. naprawde warto
      • Gość: kiwi Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.chello.pl 10.02.05, 15:59
        Hurrra! Nareszcie wiem, że nie tylko ja!
        Przy okazji takiej soboty, jeśli mi sie zechce albo rodzina mnie przekupi,
        robię szybko leniwe pierogi, kroje i zamrazam pojedynczo na tacce. Gdy są
        twarde, wsypuje je do torebki na mrożonki i huzia do szuflady - natychmiast
        mrożę kolejna porcję. Potem tylko wyjąć rano z zamrażarki do lodówki tyle ile
        trzeba, a w porze obiadu chlup do wrzątku.
        Mrożę też pieczywo z odległej ale świetnej piekarni na Polnej i tej koło
        Kamionka, na Augusta.
        W lecie mrożę tabuny owoców.
        A jeśli ktoś chce wiedzieć to przyznam że - wbrew pozorom - w życiu zajmuję się
        nie tylko mrożeniem!
      • bedada Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 16:03
        Ja też wszystko co sie da robie potrójnie i mrożę,ale z tym żeby wekowac to
        jeszcze nie wpadłam na ten pomysł. Ja mam duużą zamrażarkę i w lato do jednej
        szuflady wkładam wszystkie owoce z działki.
        • Gość: krycha Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 18:52
          tu same praktyczne kobietki - więc poradźcie
          pięknie wyszywam ale nie wiem gdzie szukać zbytu
          • jacek1f do Krychy :-) 13.02.05, 15:56
            Poprobuj na Allegro. Moze jak napiszesz do Dispella na priv, to Ci pomoze
            wiedzowo, bo chyba ma doświadczenie właśnie z Allegro i takimi rzeczami?
            pozdrawiam.
    • siostraheli Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 18:07
      chyba nie sprawilo by mi przyjemnosci jedzenie takiej mrozonej paszy. Fajnie
      dac sie uwiesc widokowi i zapachowi czegos swiezego w sklepie (mieso, warzywa,
      grzyby, ryby?) i wykreowac jakas potrawe pod wplywem impulsu.
      • Gość: ??? Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 18:50
        brawo dziewczyny! tak trzymac - ja mrożę wszystko od ciastek świątecznych,
        serników, tortów po bigosy mielone kotlety( własnej produkcji wszystko),
        owoce,warzywa . do weków zagotowywuję bigos - ale jest jedna zasada każde
        mięso należy gotować a właściwie pasteryzować przez 3 dni po 30 min wtedy
        możesz mieć pewność że się nie zepsują nieprawą jest że mrożone jest niedobre
        że są to jakieś rozmrożone pulpety. tak może mówić ktoś kto nie pracuje i nie
        ma za wiele obowiązków i nie wie jak to jest kiedy wracasz do domu po 15 głodna
        jak wilk a koło ciebie stado głodniejszych wilczków i nie wiesz gdzie szybko
        ręce włożyć żeby nakarmić wszystkich i to w jak najkrótszym czasie
        • Gość: ula Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.chello.pl 10.02.05, 20:01
          Bigosy, pulpety, mielone, torty - mrozone? Teraz kiedy WSZYSTKO mozna dostac w
          sklepach przez całą dobę? Przypomina mi to stare czasy pustych półek sklepowych
          kiedy to "rzucali" coś i na to "coś" rzucali się wszyscy i mrozili, mrozili,
          mrozili....A nie lepiej zamiast bigosu czy mielonych przygotować coś lżejszego,
          smacznego, szybciutko, bez poświęceń i całej doby przy garnkach? Tyle tu na
          forum ciekawych przepisów na smaczne, zdrowe i "szybkie" jedzonko - jest w czym
          wybierać!
          • siostraheli Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 20:09
            no wlasnie o to mi chodzilo. Mozna zrobic pyszny obiad w pol godziny ze
            swiezych skladnikow, zwlaszcza jesli sie cala rodzina zaangazuje. A wekowanie
            miesa przez 30 dni i mrozenie wszystkiego, co wpadnie w rece traci mi srednim
            Gierkiem. Na szczescie teraz wszystko jest, wiec nie trzeba niczego
            magazynowac. A jeslii naprwde chce zaoszczedzic troche czasu, to sa miejsca,
            gdzie mozna kupic calkiem niezle gotowce. Wlos mi sie jezy na mysl o wekowaniu
            pulpetow. Nawet na miesieczny wyjazd na wakacje bym czegos takiego nie wziela.
            • Gość: dobrota6 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 20:22
              popieram cie siostro w stu prcoentach, a nawet w dwustu. poza tym takie
              mrożonki to zbyt zdrowe nie są - w takich obiadkach nie ma w ogóle energii -
              czytałam, że organizm wiecej energii zuzywa na strawienie takich przysmaków,
              niz z nich pobiera.
              sama jestem codziennie w domu około 18, a nie pamietam, kiedy kupiłam cos
              gotowego. jesli wiem,że nie mam czasu, to gotuje zupe na dwa dni, albo robie
              szybki makaron i już.
              • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 20:36
                Gość portalu: dobrota6 napisał(a):

                > > sama jestem codziennie w domu około 18, a nie pamietam, kiedy kupiłam cos
                > gotowego.

                Właśnie o tym ten wątek. Przecież autorka nie kupuje gotowców tylko sama robi.
                Sięgamy absurdu. Dochodze do wniosku ze przychodzac do domu na ostatnich
                nogach o 19 powinnam jeszcze kupic udko lub fileta z kurczaka, bo przecież
                mrozić mięso jest be. Co niektórzy z Was trzymaja w zamrażarce i lodówce? I po
                co Wam ona skoro wszysyko jadacie świeżutkie i dopiero co kupione.Ja mam
                maleńka lodówkę ,ale zamrażam pierogi zrobione przez moja mamę, czasem gołąbki.
                Makaron makaronem ale nie dajmy sie zwariować.
                • pinos Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 11:42
                  Jak sama napisałaś, zamrażasz pierogi i czasem gołąbki... ale nie wszystko. Nie
                  bigosy, fasolki, pieczoną karkówkę itp.... Rozumiem zrobienie pierogów i
                  zamrożenie części. Nie rozumiem siedzenia całego dnia w kuchni i gotowania na
                  mieisąc.
                  Ale to, że nie przemawia to do mnie, nie znazy, że jest to coś złego, czy że
                  jest to zły styl życia.
                  Dla mnie gotowanie codzienne jest przyjmenością, pozwla mi się odprężyć.
                  Dlatego nie chcę tego unikać... ale rozumiem, że są ludzie mający inne
                  przyjemności/potrzeby.
                  • Gość: anna Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 19:06
                    ciekawe októrej wracasz z pracy, że tak chętnie gotujesz? i czy wogóle
                    pracujesz, ja wracam ok 16-17, a pozostali moi domownicy od 14-17, więc trudno
                    utrafić ze śieżym obiadkie
                    gotuję wię z dnia na dzień ten co pierwszy wraca do domu to go kończy
                    (ziemniaki), ale powiem że zaczynanie gotowania codziennie po południu to
                    koszmar i dlatego uważam że zapasy z zamrażrki to rewelacja nie stoowałam do
                    tej pory wekowania, ale bardzo mi się pomysł podoba i na pewno będę go
                    wypróbuję, co do podziału ról to w róznych domach bywa różnie, u mnie niestety
                    sprawy kuchenne są na mojej głowie ale z kolei domownicy mają inne zajęcie więc
                    to chyba w tym momencie bez znaczenia
                    poza tym dziewczyna chciała się podzielić z nami super rozwiązaniem problemu
                    gotowania a nie dywagować jak dzielić obowiązki, pozdrawiam
            • Gość: kiwi Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.chello.pl 11.02.05, 09:52
              Ale po co kupować cudze, jak je nazwałaś, "gotowce", skoro można zrobić własne,
              po swojemu i jeszcze z przyjemnoscią? To nie ma nic wspólnego z "mrożeniem
              wszystkiego, co wpadnie w ręce". Bo świeże owoce z ekologicznej uprawy (żadnego
              przemysłu w promieniu 40 km, żadnej wsi w promieniu 3 km) mogę zamrozić
              wyłacznie w lecie. Jeśli Ty wolałabyś na moim miejscu nie robić tego tylko
              kupować np. mrożone maliny przesycone nawozami i chemią, pachnące o połowę
              słabiej, to Twój wybór. Ja wolę po swojemu. Zwłaszcza, ze dzięki temu ze mrożę
              wiem, co jemy i, ku zadowoleniu całej rodziny, nie muszę ja czy kto tam
              popadnie spędzać w kuchni wiele czasu. Bo nam jest go ciągle za mało dla siebie
              po pracy...
          • Gość: ania-m Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.ds14.agh.edu.pl 10.02.05, 20:44
            A ja się nie zgadzam...To, co leży na półkach sklepowych, nie zawsze nadaje sie
            do jedzenia (kupne pulpety w słoikach, a fe!). Jasne, ze jest duzo przepisów na
            szybkie dania, ale ja mogę miec ochotę akurat na pierogi. I co, mam kupować
            jakieś gotowe, które nie wiadomo kto robił, i czy miał czyste ręce?
            Ale każdy odpowiada za siebie..
            ps dzisiaj wróciłam z pracy o 20.00. Akurat mi sie chciało brac nawet za
            szybkie dania;))
            • siostraheli Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 21:29
              jest mnostwo przepisow na szybkie dobre dania. Losos w porcjach piecze sie 20
              minut, w tym czasie mozna zrobic dobra salatke. Befsztyk smazy sie 5-10 minut.
              Eskalopki cielece lub piersi z kurczaka po chinsku - gora 20 minut. A w lodowce
              mam mrozone miesa surowe, owszem - pierogi rowniez, czasem nadmiar farszu,
              mrozone krewetki, warzywa. Ale mrozenie golabkow to moim zdaniem
              nieporozumienie - ryz sie rozpada. Mrozenie pieczeni tez jest rownoznaczne z
              pozbawieniem jej smaku - robi sie sucha i wiorowata. Moim zdaniem smak potrawy
              jest dosc istotna sprawa. Ale byc moze dla wielu ludzi bardziej istotny jest
              wolny czas. PS. Przez cale zycie pracuje.
              • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 21:37
                Chyba coś przeoczyłam, ale autorka postu chyba nie pisała o mrozonej pieczeni?
                A taka fasolka po bretońsku , bigos, gołąbki dobrze znoszą mrożenie. Pachna
                pieknie przy podgrzewaniu.
              • Gość: Anka Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 22:16
                Łosoś, befsztyk, cielęcina, krewetki?! Niestety nie każdego na to stać.
                • siostraheli Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 00:24
                  Losos jest dokladnie w cenie indyczych filetow, czasem mozna go kupic nawet za
                  9 zł/kg, takze pstragi. Jesli chodzi o krewetki, mozna korzystac z
                  koktajlowych, sa rowniez tansze od miesa. Mozna tez przyrzadzic wiele dan ze
                  swiezej watrobki, to raczej b. tanie mieso. Ja nie jestem przeciwniczka
                  mrozenia, tylko stosowania takiej "odgrzewanej" kuchni jako sposobu na
                  odzywianie. U nas w ogole panuje jaks mania katowania mies bardzo dlugim
                  gotowaniem i duszeniem, az do calkowitego pozbawienia ich jakichkolwiek
                  wartosci, a zamrazanie ich w sosach warzywnych w pojemniczkach, to jest absurd.
                  Ani to nie ma smaku ani wartosci. Bede sie upierac, ze jest to tylko pasza,
                  czyli cos, co ma dostarczyc czlowiekowi energie i nic wiecej.
                  • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 00:29
                    Skoro Ty uważsz ze kupne krewetki koktajlowe są lepsze od mięsa to przepraszm
                    ja wymiękam. Te krewetki koktajlowe dostępne w naszych sklepach to
                    dopiero "pasza". One to sobie leżą zmrozone w tych zamrażarkach i to Ci jakoś
                    nie przeszkadza ile one przeszły zanim tam trafiły:)))) Mrozone krewetki
                    koktajlowe lepsze od dania przyrządzonego samodzielnie i zamrożonego???:)) No
                    wymiękam:))
                  • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 00:30
                    siostraheli napisała:

                    > Losos jest dokladnie w cenie indyczych filetow, czasem mozna go kupic nawet
                    za
                    > 9 zł/kg, takze pstragi.

                    Świeży???? Bo o tym tu mowa chyba.
                    • siostraheli Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 00:36
                      oczywiscie, ze swiezy. srednio kosztuje 15-18zł. Oczywiscie w niektore dni w
                      marketach. Bywa tez czasem po 9. Ja nie uwazam, ze krewetki koktajlowe sa
                      lepsze od miesa. Uwazam, ze w kuchni najlepsza przyprawa jest pomysl i
                      improwizacja, a nie planowanie posilkow w sobote na caly tydzien i mrozenie ich
                      w pojemniczkach.
                      • very_martini Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 14.02.05, 11:30
                        Większość ryb z daleka dojeżdża do supermarketów w stanie mooocno zamrożonym,
                        więc według Twojej teorii nie mają ani smaku, ani wartości.

                        16%VOL
                        22%VAT

                        takie tam... forum homeopatia
                  • Gość: smilena Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.acn.waw.pl 16.03.05, 20:55
                    Losos 9zł/kg?????? Przepraszam bardzo,gdzie???
      • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 19:44
        Wątek był skierowany do ZAPRACOWANYCH. Idz do sklepu ok.19 i wąchaj sie w te
        oszałamiajace zapachy "świeżych" rzeczy a potem kreuj do 23:). Takie są
        realia . Niektórzy są zapracowani, a ja podziwiam autorke wątku że jednak nie
        idzie na łatwiznę i nie kupuje gotowców.
        • damona Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 22:03
          No wlasnie... to nie takie proste ugotowac nawet szybki obiad, jak wraca sie
          bardzo pozno z pracy i gdy lodowka swieci pustkami a do sklepu nie po drodze.
          W takiej sytuacji mrozone WLASNE przetwory wydaja sie wybawieniem.
          Zdecydowanie latwiej odgrzac obiad gdy jest sie zmeczonym, niz gotowac.

          ps. o wartosciach odzywczych nie wspominam, bo to inna bajka.
          Zreszta nie mowie, ze mrozone obiady nalezy spozywac codziennie.
        • hania55 Ekhm... 10.02.05, 22:29
          Widzisz, Coralin, pracuję na więcej niż 1 etat i ani nie zamrażam fury mięsa na
          miesiąc z góry, ani nie stosuję gotowców. O ile znam przepisy Siostryheli, ona
          też nie.
          • coralin Re: Ekhm... 10.02.05, 23:11
            Ale przyznasz, że nie mozesz pojąć, że niektórzy lubią może częściej niz Ty
            tradycyjną kuchnię-praco i czasochłonną . Przypominam, że założycielka wątku
            nie stosuje gotowców, co juz parę osób próbuje jej wmówić. Ja uwielbiam
            makarony robione w 5 minut wiec wypowiadam się z zasady i przekory:)) No i mam
            zamrozone pierogi z kaszą gryczaną od Mamy(dzwoniła ,że zrobiła mi gołąbki,
            które tez już sa zamrozone, bo nie miałam czasu podjechać)
            • hania55 Re: Ekhm... 11.02.05, 08:52
              Nie, moja droga, jestem w stanie to pojąć. Nie wmawiam założycielce, że stosuje
              gotowce.
              I co dalej?
      • Gość: jagusia Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: 213.25.11.* 12.02.05, 08:22
        A to sprobuj poracować do 15-tej, zrobić zakupki jadac do domku i gotować od 16-
        tej do 17-tej jak się sprężysz to po 17-tej będziesz jadła obiad ???
        Ja wole do mroŻonki dogotować ziemniaki, ryŻ lub coŚ innego i zjeść obiad w
        porze obiadu. MROŻĘ mięsa duszone.
    • hania55 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 22:11
      Fajne rady, ale tyle mięsa byśmy w życiu nie zjedli w tak krótkim czasie :-(
      • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 10.02.05, 23:02
        hania55 napisała:

        > Fajne rady, ale tyle mięsa byśmy w życiu nie zjedli w tak krótkim czasie :-(

        Czyli miałam racje, myśląc po niektórych wpisach, że brak empatii jednak i
        zrozumienia INNOŚCI. Wiesz ja też nie jem dużo mięsa, w ogóle nie wiem co to
        pulpety z groszkiem i marchewką, ale to co pisze załozycielka wątku GENERALNIE
        mi sie podoba. Tzn idea robienia samemu chćby miało to potem tydzien leżeć w
        zamrażalniku. Widzisz ja lubię makaron z brokułami i sosem w 5 minut, ale inni
        wolą mięcho w tradycyjny sposób i ja to szanuję.
    • hooda Ja, zapracowana.... 11.02.05, 07:50
      jak czytam cały ten wątek to włos się jeży. Panie, które zawsze przygotowują
      wszystko świeże być może mają na to czas i chwała im za to. Niestety jakoś im
      się nie może pomieścić w głowach, że nie wszystkie mamy dzieci, które można
      zagonić do pracy w kuchni, nie wszystkie mamy mężów, którzy mogą pomóc (bo np
      bardzo długo i ciężko pracują) Sama mam dzieci ale po pierwsze są za małe, aby
      zagonić je do pomocy, po drugie chyba naprawdę nie jesteście sobie w stanie
      wyobrazić jak to jest wrócić z pracy z pustym żołądkiem, gdzie czekają dwie małe
      istotki, równiez głodne. I takim dzieciom raczej nie podaje się łososia,
      befszytka czy świeżej wątróbki.
      Bije się w piersi, moja bardzo, bardzo wielka wina, pewnie źle wychowałam
      dzieci;-))ale one lubią typowo polską kuchnię tzn mielone, puree z ziemniaków,
      pierogi, kopytka, leniwe, pyzy, gulasz. O krewetkach, befszytku czy łososiu nie
      chcą słyszeć.
      I może nie mrożę wszystkiego ale obiad gotuję na dwa dni, tak aby zawsze był
      gotowy do szybkiego podgrzania, w weekendy jemy świeżo przygotwane posiłki i
      oczywiście w tygodniu inne szybkie dania np placki ziemniaczane czy naleśniki.
      Pewnie was zdziwię ale tego nie podgrzewam:-) Jak robię tonę pierogów, to też
      częśc zamrażam, potem mam wybawienie w dniu kiedy muszę dłużej zostać w pracy.
      Dziwi mnie, skąd u was tyle nietolerancji, brak jakiejkolwiek chęci do
      zrozumienia sytuacji innych osób, ich gustów kulinarnych. Przekonywanie,że
      czyjaś organizacja pracy trąci komunizmem jest grubą przesadą i zwykłym
      grubiaństwem.
      • giezik bardzo ładnie sobie PANIE dyskutują 11.02.05, 08:01
        to teraz tak - kuchnię prowadze ja (z racji uwielbienia, korzeni rodzinnych i relaksu) czyli facet.
        Rzecz najwazniejsza - DUZY posilek jadamy wieczorem po tym jak przyjdzie z pracy mua zonka (17) i ja (choc w ostatnim czasie czasowo wracam miedzy 17-22)
        W ciagu dnia tylko 11 latek coś przegryza.
        Nie jadamy tego z czego slynie sie w niektorych domach w Polsce - zupy, drugiego dania, surówek, deseru.
        Jadamy zwykle ejdnodaniowy posilek z prostą sałatą z winegeretem
        Przygotowanie posiłku trwa do 45 minut. Nie jest to na zmiane 10 rzeczy. Caly czas szukam nowych.
        Zbyt czesto ludziom sie wydaje, ze przepisy inne niz schabowy sa bardzo skomplikowane, tymczasem ten sam schab mozna przygotowac na dziesiatki sposobow w 15-20 minut (i wczesniejsze marynowanie)
        Aha nie jadamy ziemniaków do mięs, tylko ryz/makaron/pieczywo a najczesciej salate.
        Aha - nie traktuje przygotowywania posilku jak skarania boskiego tylko raczej jako kolejne wyzwanie.
        • Gość: ula Re: bardzo ładnie sobie PANIE dyskutują IP: *.chello.pl 11.02.05, 09:11
          Jak słusznie zauważył Giezik - różnica zdań wynika z upodobań kulinarnych,
          kuchnia tradycyjna jest baaardzo pracochłonna i niestety chyba wszyscy się
          zgadzamy że niezbyt zdrowa?
          Przypuszczam też że spotkały się tu dwa pokolenia mam i tatusiów, tak samo
          zapracowanych i nie mogących liczyć na pomoc swoich pociech, jedno - bo ma
          maluchy które jeszcze do tej pomocy niedorosły a drugie - bo ma, tak jak ja
          np. - licealistów. Mój syn wraca ze szkoły po 8-9-ciu godzinach nauki (klasa
          maturalna), jedyne w czym może pomóc to zrobić jakieś zakupy czy czasem
          pozmywać po obiedzie. Obiady też jadamy w porach kiedy niektórzy siadają już do
          kolacji. Mimo to udaje nam sie tak zorganizować żeby codziennie zjeść ciepły,
          świeżo przyrządzony posiłek.
          Tez kiedyś gotowałam na "zapas" zeby sie wyrobić na czas, trwało to jednak
          tylko do momentu kiedy "odzwyczaiłam" męża od tradycyjnej kuchni jego mamy.
          Teraz tez np. przed Świętami mrożę jakieś pasztety, pierogi wigilijne, czy
          nawet makowce albo jakies półprodukty które ułatwiają i przyspieszają
          przygotowanie tych właśnie tradycyjnych dań, których na codzień nie robię.
          Kiedy jest się baaardzo młodym i zupełnie zdrowym mniej się zastanawia nad
          wartością odżywczą spożywanych dań, wazniejsza jest wygoda. Ja juz jednak
          wolałabym zjeść jakiegos tosta i sałatkę z pomidorów niż odgrzewane pulpety w
          sosie pomidorowym.
          Dlatego proszę - młode, zapracowane mamy nie miejcie za złe tym nieco starszym,
          równie zapracowanym, że maja inne zdanie na temat organizowania sobie pracy
          przy przygotowywaniu posiłków!
          Pozdrawiam serdecznie
        • e_katt młodą 11.02.05, 10:54
          > Rzecz najwazniejsza - DUZY posilek jadamy wieczorem po tym jak przyjdzie z
          pracy mua zonka (17)


          masz żonkę, gieziku.. ;-))
          • giezik no kazda kobieta 11.02.05, 21:59
            chcialby miec zawsze 17 chyba :)
      • pinos Re: Ja, zapracowana.... 11.02.05, 11:50
        Prawdopodobnie wiele osób podobnie jak ja odniosło wrażenie (między innymi
        czytając punkt 9 postu autorki otwierającego wątek niniejszy) że nie chodzi tu
        o obiady tzw. awaryjne, tylko codzienne. Może stąd birią się nieporozumienia,
        więc prośba do autorki o wyjaśnienie.
        Jeżeli chodzi o obiady codzienne to powtarzam - choć nie rozumiem i nie
        przemawia do mnie, to nie oceniam. Sposób na życie tak samo dobry jak sposoby
        każdego z nas, chwała autorce za chęć podzielenia się nim.
      • coralin Re: Ja, zapracowana.... 11.02.05, 19:39


        Witaj krajanko:)?(dobrze pamietam?)Popieram kazde zdanie które napisałaś.

        > Przekonywanie,że
        > czyjaś organizacja pracy trąci komunizmem jest grubą przesadą i zwykłym
        > grubiaństwem.

        Mnie komunizmem zajeżdża kiedy czytam o "jedynie słusznej koncepcji
        kucharzenia". Szkoda,że niektórzy nie zejdą na ziemie i nie potrafią docenic
        starań zapracowanych ludzi. Spora ich część żywi sie gotowcami i produktami w
        proszku. Dziewczyna załozyłam fajny wątek i została skrytykowana, bo
        kucharzenie to "kreacja i fantazja" (zgadzam sie,ale na litość niech niektórzy
        zejda na ziemie- jedzenie to też jedna z pierwotnych potrzeb)
    • sagita_74 Mnie zastanawia dlaczego... 11.02.05, 08:26
      ... ten post dał asumpt do burzliwej dyskusji. Przecież to co pisze autorka,
      to, wybaczcie, naprawdę nic odkrywczego. Wszyscy jak tu jesteśmy czasem coś
      mrozimy, jedni więcej w półproduktach, inni w gotowcach. Co kto woli. Przecież
      na FK jest przeogromne bogactwo przepisów dla tych, którzy wiedzą, ze dziś
      wrócą później, lodówa świeci pustką a w osiedlowym tylko szpinak, makaron, ser
      i wędlina. No nie wierzę, że jakaś mama i żona (sama nią jestem) padła z
      wrażenia, że oto po przeczytaniu postu autorskiego w tym wątku ma rozwiazanie
      problemu wiecznego braku czasu. Ja w każdym razie nie padłam.
      A czy ktoś lubi mrożone gołąbki czy nie... zawsze wśród forumowiczów było wiele
      tolerancji jeśli idzie o gusta. Chwalebne natomiast jest to, że jednak ten
      post, jak zresztą prawie wszystkie ty zarchiwizowane, przedkładają kuchnię-
      manufakturę (że tak to ujmę) nad kupne gotowce.
      Pozdrawiam autorkę i zapewniam, że większość z nas robi podobnie.
      S
    • apolka Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 08:58
      Zwykle jedna z osób w rodzinie jest "bardziej odpowiedzialna" za posiłki,
      dobrze, gdy ma opracowany satysfakcjonujący sposób na zorganizowanie
      codziennych obiadów czy obiadokolacji ;o). Jak nie ma, wchodzi na forum FK (na
      przykład ;o)) i dowiaduje się, że można np. tak, jak Gonia..., ale jak
      przeczyta inne posty, nie tylko w tym wątku, dowie się też, że można inaczej. I
      chyba nic złego się nie stało, że Gonia, zakładając wątek z własnymi radami,
      mogła poczytać o innych sposobach?
      Wkurza mnie, że jakakolwiek próba dyskusji na tym forum wcześniej czy później
      zostaje podsumowana czymś w stylu " to forum się zmienia (czyt. "było lepiej,
      ludzie byli mili...")".
      A u mnie jest tak: jak mam czegoś za dużo (bo np. robię bogracz na imprezę i
      nie wiem, ile będzie potrzeba - robię więcej, odgrzewam małe porcje) to "zapas"
      zamrażam, jak jest na coś sezon, mam czas i ochotę - zamrażam, wreszcie jak mi
      dziadek "nagra" mięso - porcjuję i zamrażam (surowe!), przy okazji obficie
      wytwarzam smalec (jeśli rzeczone mięso jest wieprzowiną)... i też część
      zamrażam ;o).
      A na obiady codzienne najczęściej serwuję (ja, mąż zmywa naczynia i załatwia co
      podlejsze prace kuchcika ;o)) kasze, makarony, sałatki, solidne zupy (z mięsem
      lub fasolą), chłodniki... w zalezności od pory roku i aktualnych preferencji.
      Nie mogłabym zrobić czegoś na zapas, nie wiedząc, czy będę miała na to ochotę
      przez najbliższy miesiąc. A czytając to forum najczęściej mam ochotę
      na ... "coś innego". Aha, o tym co będzie na obiad zwykle decyduję tego samego
      dnia, w pracy ... .
      Dziś będzie ukraiński z wczoraj :o).
    • Gość: landsbergk Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.02.05, 09:20
      Powiem Wam, ja ta sprawa wygląda u mnie. Nie gotuję wprawdzie na cały miesiąc z
      góry, ale kiedy przyrządzam jakieś bardziej "fikuśne" lub pracochłonne danie,
      robię go tak ze 2-3 razy więcej niż potrzebuję i zamrażam. Oczywiście nie
      zamrażam: rzeczy już wcześniej mrożonych, takich, które powinno się podawać
      bezpośrednio po przygotowaniu (chińszczyzna, makaron, sałatki). Pracuję na 5/4
      etatu, często jeszcze biorę fuchy, nie mam dzieci, narzeczony to w kuchni noga
      i pozwalam mu co najwyżej obrać ziemniaki. Ale nie daję się zwariować, bo
      potrzebuję też czasu dla siebie. Żeby połazić po sklepach, pójść do kina,
      odwiedzić / zaprosić znajomych, pouczyć się języków, pouczyć koleżanki
      angielskiego, wpaść do rodziców i parę razy w tygodniu wybrać się na fitness.
      Jestem bardzo zabiegana, mało sypiam, ale lubię takie aktywne życie, mam
      poczucie, że swój czas wykorzystuję do maksimum i cieszę się tym co mam i tym
      co robię. Nie chcę rezygnować z niczego, a doba jest dla mnie trochę za krótka.
      I takie nawet 45 minut na przygotowanie "szybkiego obiadu", to czasem nie
      mieści się w moim rozkładzie dnia, w którym bywa, że wszystko jest zaplanowane
      co do kwadransa. Nie zawsze też mam ochotę np. na makaron, który jest jednym
      daniem obiadowym, które potrafię przyrządzić w czasie kwadransa. Dlatego w
      zamrażalniku czeka sobie na przykład pół lazanii, na zrobienie której
      poświęciłam 3 godziny w pewną niedzielę i pewnie dzisiaj zaserwuję ją na
      kolację. I ani trochę nie mam wyrzutów sumienia, że jem mrożonki, bo sama to
      zrobiłam, bo wiem, że jest smaczne, a między bajki można włożyć opowieści o
      tym, że organizm potrzebuje więcej energii na spalenie takiej mrożonki, niż z
      niej wydobywa :-) To by była dopiero genialna dieta odchudzająca, no nie?
      • Gość: czegie Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:49
        powiedz czy Twoja ksywa ma coś wspólnego z miastem w którym mieszkasz? noe daje
        mi to spokoju --taka zwykła babska ciekawość..pozdrawiam cieplutko
        • Gość: landsbergk Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.02.05, 13:56
          Nie, to moje nazwisko i pierwsza litera imienia :-) Przejeżdżałam niedawno koło
          takiego miasta w Niemczech, a Gorzów Wlkp. dopóki był niemiecki, też się
          nazywał Landsberg
          • Gość: czegie Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 15:24
            dzieki.własnie jestem z Gorzowa i dlatego mnie to ciekawiło.pozdrawiam
    • Gość: kiwi ...i jeszcze jedno... IP: *.chello.pl 11.02.05, 10:00
      ...a dlaczego "gotowiec" ze sklepu, czyli coś, co było mrożone przemysłowo,
      przebyło wiele setek lub tysiecy kilometrów od magazynu do magazynu, takze w
      lecie - oczywiście, w specjalnym samochodzie! - ma być czystsze, lepsze,
      zdrowsze niż to, co sama sobie mrożę w mojej zamrażarce?... I smaczniejsze ma
      byc, no i moze jeszcze tańsze? Ludzie, trochę wyobraźni! Kłócimy się tu
      zupełnie tak, jakbyśmy walczyli zaciekle o to, czy gruszka jest lepsza niz
      jabłko. A niech sobie będą oba na tym świecie, i jeszcze wiele innych owoców.
      Przepłoszyliśmy całkiem tych, którzy debiutują lub im sie nie chce i masowo
      wykupują zupki w proszku itp. Kupujemy, je, kupujemy nawe, gdy nie chcemy sie
      przyznać. Dowód? Producenci mają się, jak pączek w maśle!
    • Gość: zmora Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.bphpbk.pl 11.02.05, 10:38
      czuje sie dyskryminowany !
      a dlaczego nie ZAPRACOWANI faceci ? ;)
      a tak poważnie to szacuneczek dal wszystkich mamus i kobiet które znajdują czas
      i siłe na takiego rodzaju przedsięwzięcia. czyli mrozenie, wekowanie ...

      Dzieki Gosiu, bo moj zamrażalnik od dawna świeci pustkami .
      W weekend bede obmyslal co by tu zamrozic :)


      ukłony
      --
      zmora
      • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 11:20
        Witam!
        Dzięki za tak burzliwą dyskusję.
        Czekam na inne pomysły.
        Gosia
      • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 16:06
        Pozdrowienia dla wszystkich zapracowanych facetów!!!
    • narcyza5 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 11:57
      Radzę popracować nad codzienną organizacją pracy.
      Na weekend mam 1000 i jeden pomysłów, spędzenia całego dnia w kuchni po prostu
      mi szkoda.

      • gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 12:00
        Jeśli pracuje się od rana do wieczora to nie ma za dużo czasu na codzienną
        organizację pracy.
        Pozdrawiam zapracowane dziewczyny!!
        Gosia
      • Gość: nineczk Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 12:11
        No dobrze, proszę mi powiedzieć coś odkrywczego, jak mam zorganizować sobie
        pracę, bo ja nie wiem: w dni powszednie praca 9-17, potem 18-21 druga praca w
        szkole językowej, codziennie pon-pt. Sobota: 9-15 praca, 16-20 studia
        podyplomowe. Niedziela: 9-16 studia podyplomowe. Zajęty przez te studia każdy
        weekend. Kiedy mam gotować, jak nie raz w tygdniu? Podział jest taki, że ja
        gotuję (małż tylko obiera ziemniaki i cebulę), a małż zajmuje się resztą, czyli
        odkurzaniem, sprzątaniem itp. NAD CZYM MAM POPRACOWAĆ??? Tolerancja, kochani,
        to podstawa funkcjonowania społeczństw.
        • narcyza5 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 15:03
          Ty nie żyjesz, ale tylko i wyłącznie pracujesz.

          Boże, z widmem rozmawiam!
        • letsgostarted Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 28.02.05, 13:36
          Małż - rozbawil mnie do lez. Swietne!!!
    • margolcia23 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 12:08
      tak sobie czytam i czytam i musze zabrac ponownie glos w tej burzliwej
      dyskusji. kochani widze sporo glosow negujacych propozycje goni. dlaczegonie
      znajac realiow zakladacie z gory, ze to bez sensu, ze mozna inaczej, ze tak sie
      nie powinno robic, ze to nudne, ze niesmaczne, ze bezwartosciowe... itd.
      oczywiscie ze codzienne posilki z mrozonek i wekow nie sa doskonalym
      rozwiazaniem, ale czy ktos tu namawia zeby 7 x w tygodniu korzystac z takich
      posilkow? wcale nie, w wekend i ew kiedy uda sie szybciej wrocic z pracy bardzo
      lubie ugotowac cos na swiezo. ja rozumiem ze losos, pstrag krewetki czy
      poledwica to takie pyszne, szybkie i "na topie" ale co zrobic gdy w
      miejscowosci w ktorej mieszkamy nie ma nawet sklepu rybnego a jedyna ryba ktora
      mozna kupic to mrozone filety z c"zegostam" z Biedronki? w mojej miejscowosci
      mozna takze pomarzyc zeby wracajac z pracy powiedzmy ok 17-18 kupic jeszce
      swiezego fileta czy jakies skrzydelko. mysle ze propozycja goni jest w takich
      przypadkach doskonalym rozwiazaniem. i nie widze dlaczego nie zamrazac fasolki
      po bretonsku (w sklepach jest taka do kupienia wiec dlaczego w domu nie mozna
      zamrozic) czy nawet pieczeni? jezeli uda mi sie dostac ladna karkowke i upieke
      ja w calosci to dlaczego nie zamrozic kilku porcji. maz miesozerca oblizuje sie
      za taka odsmazona z cebula karkowka i jest ok. nie zgadzam sie tez ze
      stwierdzeniem ze obiad z mrozonki czy wekow jest pozbawiony smaku i wartosci
      odzywczych. danie mozna zawsze doprawic a z dodatkiem swiezej surowki stanowi
      pelnowartosciowy posilek. a wracajac do wekow to jest to wymysl znajomego,
      ktory pracujac jako kierowca duzo czasu spedza jezdzac po calej Europie i takie
      zawekowane obiadki sa dla niego doskonalym rozwiazaniem.
      • gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 12:14
        Brawo margolcia23!!!
        Dzięki,że mnie popierasz.Nawet nie myślałam,że tak burzliwą wywołam dyskuscję.
        I nie myślcie dziewczyny,że ja tylko na tych zamrożonych daniach bazuję. Gdy
        mam czas gotuję na świeżo a te potrawy są w sytuacjach gdy czasu brak lub po
        prostu nie chce się gotować.
        gosia
        • Gość: monidob Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.crowley.pl 11.02.05, 13:13
          A mnie nie spodobał się w poście Goni (tym otwierającym wątek) ton jedynie
          słuszny - Ja przeczytałam to mniej wiecej tak:
          Dziewczyny (a dla czego nie chłopaki?) robię tak i tak czyli kupuje górę miesa
          i mroże jestem świetna wszystkie nieudaczniki co na to jeszcze nie wpadły marsz
          do sklepów i zamrażarek. Może to tylko pośpiech w pisaniu ale możnaby jakoś
          łagodniej podać . I ten tytuł ...
          I odpowiem skoro Tobie to pasuje - ok. Ale dla mnie to nie za bardzo. Jest b.
          wiele sposobów na codzienny obiad o czym dyskutowano powyżej. A weekendów w
          kuchni nie wyobrażam sobie - już wolę coś gotowego ze sklepu kupić w tygodniu
          a w sobotę poprzewracać się z dziecieciem, pójśc z męzem na bardzo gotowy obiad
          do knajpki nie wiadomo przez kogo robiony...najlepiej jeszcze z cyklu kuchni
          niepolskiej i nienannej nam...
          M.
          • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 15:36
            Każdy ma swój sposób na życie,ja nikogo nie neguję.
            Każdy robi tak jak chce i jak mu się podoba.
            Masz czas w sobotę to bawisz się z dziećmi, jesteś szczęściarą.
            Ja też znajduję zas na zabawę z dzieckiem.
            Myślę,że nie o to chodzi w tym wątku.
    • jasmina_tdi Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 13:28
      Pomysl moze i dobry, ale mnie by sie tam nie chcialo zmarnowac calej soboty na
      stanie przy garach - wlasnie dlatego, ze jestem zmęczona i mam malo czasu. Poza
      tym, to chyba strasznie nudne, trzymac w lodowce miesieczne menu...


      gonia333 napisała:

      > Witam wszystkie zapracowane dziewczyny i mamy prowadzące dom.
      > Poniżej podpowiem Wam jak w nawale obowiązków radzę sobie z gotowaniem
      > pysznych i zdrowych oraz urozmaiconych obiadów.
      > No to do dzieła.
      > 1. Nie cierpię gotowych mrożonych potraw /czasem kupuję coś ale tylko z
      > Pudliszek w słoikach/.
      > 2. Raz w miesiącu kupuję dość sporo mięsa /wołowina, wieprzowina, filet z
      > kurczaka i indyka/.
      > 3. Połowę tego mięsa mielę własnoręcznie maszynką/mięso ma być chude. ładne -
      > nie cierpię tłustego/.
      > 4. Resztę mięsa porcjuję dla 3 osób - filet z kurczaka na kotlety i do
      > chińszczyzny, wołowinę i wieprzowinę na gulasz lub bitki.
      > 5. Z mięsa mielonego robię jednocześnie pulpety na kilka obiadów - pulpety są
      > w sosie własnym, do tego dodaję mrożonkę marchewka z groszkiem i wychodzą w
      > sosie warzywnym. Robi się to szybko. Gdy wystygną wkładam do plastykowych
      > pojemników np. po lodach i mam zamrożone obiady na kilka razy.
      > 6. Gulasz z wołowiny lub wieprzowiny też robię na kilka azy w dużym garze i
      > porcjuję- i do zamrażarki.
      > 7. Lubię zrobić też więcej bigosu, który również zamrażam.
      > 8. To samo z fasolką po bretońsku - duży gar i do zamrażalnika.
      > 9. Cały dzień wtedy gotuję, oczywiście nie wszystko naraz ale potem tylko
      > rano wyjmuję zamrożone danie i po południu mam obiad z głowy.
      > 10. Spróbujcie a nie pożałujecie.
      > Pozdrawiam.
      > Gosia
    • Gość: szadoka Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: 212.160.172.* 11.02.05, 14:12
      szczerze mowiac nic odkrywczego....
    • Gość: aniko Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: 62.29.248.* 11.02.05, 17:30
      Autorce wątku może należałby sie medal za pracowitość ale z oszczędnością czasu
      czy wysiłku nie ma to nic wspólnego. Menu i pomysł trącą stanem wojennym kiedy
      to kupował się od "baby" kulkę cielęciny czy pół świniaka i trzeba to było
      jakoś szybko zagospodarować. Dzisiaj kiedy wreszcie mamy luksus kupowania tego
      co chcemy i w takich jakich chcemy ilościach, ogólnej dostępności art.
      spożywczych przez cały rok, takie praktyki i jedzenie "du rechauffe" są
      naprawdę zbędne. Przecież można zrobić pyszne, proste dania w ciągu max. 30
      min, a coś co wymaga dłuższego czasu np. pieczeń zostawić na weekend.
      Oczywiście można powtórzyć pieczeń w tygodniu ale przecież może postać dzień
      lub dwa w lodówce bez porcjwania, zamrażania itd. Chociaż ja akurat zwykle nie
      gotuję w weekend, nie chcę się po prostu blokować koniecznością spożywania
      posiłku w domu. A już oddawanie komuś dziecka pod opieke z powodu spędzenia
      dnia w kuchni (gdzieś się taki pomysł przwinął) wydaje mi się grubym
      nieporozumieniem. Też mam dziecko w wieku przedszkolnym i właśnie odkąd mamy
      dziecko dużo mnie udzielam się w kuchni, żeby mieć dla niego więcej czasu.
      Wracam dopiero o 18 i stawanie wtedy "przy garach" byłoby odzieraniem go z
      cennych wspólnych chwil. Zjadam lekką kolację, najczęściej zimną, której
      przygotowanie nie zajmuje mi więcej niż 5-10 min, a mąż który wraca jeszcze
      później radzi sobie zazwyczaj sam. Moja rada to uwolnienie się od poczucia
      obowiązku codziennego dostarczania papu dla całej rodziny, korzystanie ze
      stołówek (szkoła przedszkole, praca), częstsze wypady do knajp. Dodam, że
      bardzo lubię gotować i często zapraszam gości na kolację.
      • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 17:54
        Fajnie piszesz tylko jak ktoś mieszka w małej mieścinie gdzie nie knajp z
        jedzeniem tylko speluny z piwem to naprawdę nie ma mowy o jedzeniu na mieście.
        A wieczorne chodzenie do sklepu też hyba nie ma sensu.
        Uważam,że jeden ciepły posiłek w ciągu dnia każdemu się należy a tym bardziej
        dziecku.
        • coralin Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 11.02.05, 19:24
          Masz rację, ale ta dyskusja nie mam sensu juz chyba. Ludzie piszą o "kreowaniu
          i fantazji kulinarnej", którą zresztą sama stosuję i popieram. Niestety empatii
          a nawet tolerancji zero. Zrozumienia, że nie w każdym domu wszyscy domownicy
          zadowolą sie makaronem z brokułami, bo wolą tradycyjną kuchnię. A juz te
          krewetki koktajlowe to osabiły mnie zupełnie. Ktoś nazywa "paszą" samodzielnie
          przyrządzone danie(i zamrożone) i poleca owe krewetki koktajlowe:)) Ten watek
          obnażył pewne osoby, które ceniłam:( Ja juz pisałam,że w tym wątku zabrałam
          głos raczej z przekory i dla zasady. Sama bowiem oprócz pierogów i gołąbków
          otrzymanych od mamy nie zamrażam na zapas, jem mało mięsa. Lubie proste sosy do
          makaronu i gotuję na swieżo. Krewetki koktajlowe tez kupuję i robię z awocado:)
          Mnie watek spodobał się, bo jednak w dobie kiedy sporo zapracowanych osób
          kupuje ohydne gotowce i karmi rodziny gorącymi kubkami itp, produktami w
          proszku taki wątek jest godny uwagi.
    • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 20:15
      Dziewczyny!
      Zaczynając ten wątek nie chciałam wywołać kłótni ani sporów tylko podzielić się
      swoim doświadczeniem w przygotowywaniu domowych obiadów, które nie są mrożoną
      paszą tylko pełnowartościowymi, smacznymi posiłkami.Pisałam to do dziewczyn
      takich jak ja - zwyczajnych, pracujących i czasem nie mających czasu na
      przygotowanie obiadu.
      Jeżeli ktoś ma inne pomysły na życie i ma kasę żeby chodzić do knajp i
      restauracji to po prostu jego sprawa.
      Ja takiej kasy nie mam, zresztą najlepiej lubię jeść to co sama przygotuję.
      Moja rodzina nie narzeka i jest OK.
      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny takie jak ja i te które mają inny sposób na
      życie także.
      Może ktoś jeszcze coś mądrego napisze.
      Gosia
      • rwpg Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 13.02.05, 15:42
        Mieszkam sam, gotuję od dawna, ale nie potrafię ugotować jednej, dwóch porcji.
        Dlatego po ugotowaniu zupy(to przeważnie 2 - 3 litry), gdy jeszcze jest wrząca,
        wlewam w odpowiednich porcjach do słoików, zamykam je(typu twist, lub takie na
        jednorazowe wieczko zaciskane)i od razu stawiam je do góry dnem. Po wystudzeniu
        wstawiam do lodówki. W ten sposób przygotowuję co jakiś czas inną zupę i wtedy
        mam wybór dość różnorodny. W ten sam sposób przechowuję np. bigos. Zaletą tego
        sposobu jest to, że nie zajmuję dość niewielkiego zamrażalnika, a poza tym
        łatwiej, szybciej jest odgrzać zupę. Najdłuższy czas przechowania jaki mi sie
        trafił to 2 miesiące. Nic nie zepsuło się.
        • ampolion Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! 14.02.05, 05:48
          Tez mam taki problem z tych samych powodow. Z tym, ze ja dosc czesto mieszam
          resztki - wychodza z tego ciekawe nowosci.
          • Gość: szopen Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! IP: 206.73.209.* 14.02.05, 06:56
            Ja tez, ja tez...

            Mam ten sam problem.
            (A i z resztek dalej tworze....).

            Jakos nie potrafie sobie wyobrazic by ugotowac np gulasz w ilosci odpowiedniej
            dla 3-4 osob na jeden posilek.
            Gotuje spory garnek, czesc jest jedzona od razu, reszta wedruje do nieduzych
            plastikowych szczelnie zamykanych pojemnikow i do zamrazarki.

            Pare innych pomyslow.
            Tu u mnie dostepne sa juz gotowe platki ciasta do lepienia pierogow czy
            wontonow, to zdecydowanie zmniejsza ilosc pracy bo wystarczy przygotowac farsz
            i zakleic.
            Pierogow/wontonow robimy za jednym razem bardzo duzo uzywajac kilku roznych
            farszow i potem jest w zamrazarce szeroki wybor.

            Kiedy corka byla mala i przeszla z mleka na pokarmy stale to zawsze w weekend
            przygotowalem ze cztery rozne potrawy dla niej. Po zmiksowaniu wedrowalo do
            szklanych miseczek i do zamrazalnika. Przed posilkiem wystarczylo wyjac i
            wstawic do garnka do gotowania na parze na moze 10 minut, potem tylko
            odpowiednio schlodzic. Takie jedzenie bylo i roznorodne i pelnowartosciowe.

            To ze zamrazane potrawy traca wlasciwosci odzywcze to nie jest prawda.
            Zamrazanie jest wlasnie jedna z najlepszych metod przechowywania jedzenia.
            Lepsza od wekowania, to wlasnie dlugotrwale gotowanie nie najlepiej jedzeniu
            sprzyja.
            Nalezy uwazac by zamrazane produkty byly szczelnie zapakowane zeby nie
            wysychaly i to wszystko.

            Wprawdzie by byc calkiem szczerym to dodam, ze w domu gotuje glownie ayee, tesc
            robi zakupy, zony do kuchni raczej nie wpuszczam.
            Ja gotuje raczej w weekendy bo z pracy wracam pozno.
            • Gość: rwpg Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! IP: *.eltur.com.pl 14.02.05, 07:45
              Też lubię pierogi i robię je sam, ale zawsze z pracowicie przygotowywanego
              ciasta. Napisz dokładnie jak nazywa się to mrożone ciasto, może podaj
              producenta, to będę wiedział o co pytać w sklepach.
              • Gość: szopen Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! IP: 206.73.209.* 14.02.05, 07:53
                Ja ten tego...

                Ciut "daleko od szosy" mieszkam, u mnie sa na kazdym rynku, w Polsce moze maga
                byc w jakichs sklepach z orientalna zywnoscia.
              • Gość: szopen Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! IP: 206.73.209.* 14.02.05, 07:55
                Zapomnialem dodac ze to ciasto jest swieze nie mrozone.
                • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 08:07
                  Napisz gdzie mieszkasz i podziel się jeszcze jakimiś swoimi przepisami. Pewnie
                  potrafisz zrobić coś pysznego czego w Polsce się nie zna. czekamy!
                  Gosia
                  • Gość: szopen Re: ZAPRACOWANi - przeczytajcie to!!! IP: 206.73.209.* 14.02.05, 08:22
                    Mieszkam w Chinach.

                    Przepisow moich i uwag na forum sporo.
    • Gość: krysia49 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 19:44
      swietny pomysl gotowac wiecej
      • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 15:25
        Dziewczynki kochane napiszcie coś jeszcze. Jak sobie radzicie w kuchni?
        Pozdrawiam
        Gosia
        • Gość: szopen Taki maly malutki protest IP: 206.73.209.* 15.02.05, 15:40
          A co z panami w kuchni????????????
          Sobie nie radza czy tez nie potrzebuja sobie radzic??????????
          • Gość: gonia333 Re: Taki maly malutki protest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 15:43
            Bardzo przepraszam Panie Szopen!
            Wątek dotyczy również zapracowanych Panów.
            A więc proszę aby Panowie rówmież wpisywali swoje przepisy.
            Czekam niecierpliwie.
        • Gość: kama Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 22:13
          Zgadzam sie,ze zamrazanie nadwyzek posilkow to doskonaly pomysl na awaryjne
          sytuacje.Ja od siebie dodam,ze mam przedswiateczny patent na pieczarki(gdy
          przed samymi swietami ich ceny skacza do gory)Kupuje po prostu wczesniej 1-2
          tyg,dusze i gorace do sloikow,odwracam,a gdy ostygna to stoja w lodowce(dla
          pewnosci) do swiat.Pozniej tylko podgrzewam.Inny wygodny patent,to wloszczyzna
          do zupy.Obieram marchew,pietruszke,seler itp.,scieram to na tarce,mozna pokroic
          w kosteczke,porcjuje i zamrazam.O ile mniej roboty po przyjsciu z pracy!A
          krewetki?To dobre dla malolatow,my matki-Polki myslimy o nich nieco
          rzadziej.....Sorry,klawiatura mi siada.
          • Gość: vetches Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 22:24
            No własnie.Popieram watek.Moim zdaniem to nie tylko świetny sposób dla
            zapracowanych kobiet.Jest w tym coś rowniez z oszczędnosci i kalkulacji.Mozna
            np kupic cwiartkę swini lub jakas wiekszą ilosc mięsa , czy skrzynkę jabłek itp
            i to wyjdzie zdecydowanie taniej niz kupowanie porcjami.Łatwiej wtedy zrobic
            kosztorys wydatków miesięcznych.Te negatywne głosy od 2 typu użytkowników czyli
            wszystkich którzy jedzą jakies krewetki, ogonki rakowe i inne bzdety a na
            innych forach piszą ze zarabiają 800 zł i ledwo co do konca miesiaca im zostaje.
            • Gość: Hanna Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: 65.38.217.* 16.02.05, 22:53
              Zastosowalam te metode, jak na 3 tygodnie wyjechalam do Kraju ,a 3 synow z
              pracujacym tatusie zostawilam w domu.Dodam, ze tatus niekucharzacy, tylko jeden
              z synow garnal sie do gotowania.
              Nastapil podziel rol- jeden syn zajmowal sie ryzem, makaronem czy ziemniakami
              (przepisy byly podane), drugi-szukal w zamrazarce, co chcieli zjesc,(rozne
              zamrozone rzeczy-gotowane lub nie( przygotowane do smazenia kotlety),
              najczesciej do tego jedli kiszona kapuste lub zielina salata, czasem pomidory.
              Byly tez zamrozone zupy.
              Trzeci syn wyspecjalizowal sie w pieczeniu codziennie chleba.(mial lekcje
              pogladowe przed moim wyjazdem).
              Jakos przetrwali.Pod koniec byla najczesciej pizza. Dodam, ze nie pracuje,
              gotuje raczej swieze obiady(czasem mieso z poprzedniego dnie), ale jak trzeba
              sie ratowac to mrozenie jest niezle.
              • siostraheli Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 20.02.05, 00:34
                Uczylam dzieci gotowac od najmlodszych lat, wiec jak maja potrzebe, gotuja
                sobie to, na co maja ochote i nie trzeba robic zadnych sztuk z zamrazarkami i
                ryzami. Moga i zawsze mogly pojechac na kazdy wyjazd samodzielnie lub zostac
                same w domu bez stresow. Moj syn jako szesciolatek dostal w prezencie od ciotki
                prenumerate Kuchni. Byl to jeden z najlepszych prezentow w zyciu.
          • Gość: gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 09:02
            Dziewczyny jesteście wspaniałe!!!
    • Gość: Agnieszka Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.waw.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 15:06
      Ja na razie się uczę i wątek mi się podoba.
      To znaczy gotować umiem - jak się mówi w rodzienie mam ten gen babci - kto go
      po niej odziedziczył umie gotować - bez względu na płeć. Uczę się gospodarki
      planowej, zanim się rodzina powiększy. W moim rodzinnym domu była gospdarka
      chaotyczna, więc nie mam przykładów z życia. Chciałabym sobie planować posiłki
      na cały tydzień i robić zakupy raz w tygodniu, a na co dzień dokupywać tylko
      jakieś drobiazgi. I nie potrafię :( Jeśli ktoś może niech napisze taki
      przykładowy - tygodniowy rozkład jazdy
      • Gość: Hanna Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: 65.38.217.* 19.02.05, 23:32
        Powiem Ci szczerze-nie robie tego. Moze to jest zwiazane z czasem, ktorego mam
        duzo , i z pieniedzmi-nie mam bardzo scislego budzetu, ale za duzo nie planuje.
        Raz w tygodniu robie zakupy, ale tak aby zawsze w domu podstawowe produktu byly-
        powiedzmy: 2-3 rodzaje miesa (mniejsze porcje zamrazam i jak mamy na to ochote-
        przygotowuje),jakas rybe, ziemniaki, ryz czy makarony- zawsze sa, cale mnowstow
        warzyw mam zawse w lodowce, sery i wedliny, owoce. Dwa rodzaje maki na chleb,
        otreby tez zawsze mam.
        I potem z tego co jest-robie w tygodniu rozne improwizacje.
        Jak robie cos z konkretnego przepisu-robie liste produktow, ktorych w domu nie
        ma--i kupuje specjalnie.
        Tak juz prowadze dom 30 lat i jakos idzie. Ale na pewno jest w tym duzo
        doswiadczenia, ile i czego w domu potrzeba itd.


      • mopek1 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 21.02.05, 20:30
        tak ja tez prosze o przykładowy plan tygodnia! za tydzień wracam do pracy po
        rocznym urlopie wychowawczym i coraz czarniej to wszystko widzę....
    • Gość: Maciek Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.02.05, 04:13
      Witam jako przedstawiciel mniejszosci w tym watku - facet i w dodatku
      niedzieciaty :), ale po kolei...
      Po pierwsze chcialbym pochwalic autorke watku - nie kazdemu wystarcza wyobrazni
      zeby samemu na taki pomysl wpasc. Wbrew niektorym wypowiedziom (ze to nic
      odkrywczego), to jest wiele osob, ktore nie wyniosly z domu umiejetnosci
      gotowania i nie maja... ze tak powiem "zaplecza". Znam kilka takich osob, gdzie
      rodzice niegotujacy, przyzwyczaili dzieci do goracych szklanek :) i sosow wujka
      B. a jeden moj kolega, ktory odwiedzil mnie kiedys w porze sniadaniowej (w
      sobote to godz.12) zachwycal sie jajecznica na boczku wedzonym, jakby jadl
      Niewiadomoco, i przyznal, ze on z rzeczy na cieplo to umie jedynie kakao, budyn
      i kisiel zrobic.. Dla takich osob podaje sie wlasnie przepisy (idiot-proof),a to
      co napisala Gosia moze byc cenna rada odnosnie wspomnianego zaplecza.
      Wszystkim pozostalym, pragne podziekowac za podzielenie sie swoimi opiniami i
      jednoczesnie zwrocic uwage krzykaczom, ze z internetu korzystaja rozni ludzie,
      nie tylko restaurujaca sie klasa srednia z duzych miast. Nie wiem jak Wy, ja od
      krewetek wole bigos. Tylko, ze moge go jesc nie dluzej niz przez 3-4 kolejne
      dni, a potem to mi nosem wychodzi i potrzebuje jakiejs odmiany, a przeciez jak
      sie juz gotuje to zawsze wiecej (szczegolnie taki poswiateczny "na winie" - co
      sie nawinie pod reke, to laduje w bigosie, wiec jest tam jakies miesko, grzybki,
      sliwka suszona, kielbasa i boczek, resztki kabanosa i kawlek indyka pieczonego -
      wiec fullwypas). Idealnie jest zamrozic nadwyzke, zeby zjesc za jakis czas ze
      smakiem.. Przyznam jednak, ze dzialania zwiazane z zamraznaniem zakrojone na
      taka skale to dla mnie nowosc. Coz, chyle czola, bo na pewno wymaga to nielada
      umiejetnosci logistycznych. Tak czy inaczej sam pomysl zamrazania jest przedni i
      pozostaje tylko kwestia odpowiedniego dobrania skali (tu wedlug potrzeb). A
      jesli chodzi o potrzeby to tylko dodam od siebie (LUDZIE WIECEJ TOLERANCJI), ze
      czlowiek jest tak zrobiony, ze zaspokaja swoje potrzeby hierarchicznie, od
      najbardziej podstawowych, o ktorych nawet nie mysli (jak oddychanie), az po
      najbardziej wysublimowane (jak sztuka). Jedzenie moze nam jedynie dosrtarczac
      potrzebnych kalorii, a moze byc tez rodzajem sztuki. I nie chodzi tu raczej o
      kase i jedzenie w drogich restauracjach, a o czas przygotowania i sposob
      podania, bo mozna zjesc chemiczna zupke z torebki czy hamburgera w McD, albo za
      podobne pieniadze kaszanke odsmazana z cebulka, podana z kajzerka posmarowana
      margaryna i posypana zielona natka pietruszki. Jak ktos ma czas by zaspokajac
      potrzeby wyzszego rzedu to robi to i tyle.. A Gosia to jak widac
      zuch-dziewczyna, bo poswieca swoj czas w weekendy, by nie faszerowac rodziny
      chemia z supermarketu w ciagu tygodnia.
      • gonia333 Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! 01.03.05, 16:46
        Bardzo Ci dziękuję Maćku - chyba jesteś fajnym facetem. Bardzo mądrze piszesz.
        Podobało mi się.
        Pozdrawiam
        Gosia
    • Gość: Maciek c.d. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.02.05, 04:19
      Po drugie, zauwazylem, ze dyskusja podzielila forumowiczow na kilka grup:
      1) natchnieni eksperymentatorzy kulinarni, ktorzy maja czas na codzienne
      gotowanie i jedza swieze, super-zdrowe posilki, 2) rozsadnie dysponujacy czasem
      w kuchni, ktorzy przygotowuja jedzenie na kilka dni, 3) postkomunistyczni
      wielbiciele hipermarketow i sklepow 24h gdzie mozna wszystko kupic, jedzacy
      gotowizne (dla nich nie ma znaczenia ilosc skladnikow, ktorych nazwy zaczynaja
      sie od literki E), 4) no i w koncu stolowkowicze. Wiem, ze to duze uproszczenie,
      ale co tam, z pelna swiadomoscia dolewam oliwy do ognia :)
      Ze swojej strony krzykaczom, ktorzy nie lubia spedzac weekendow w kuchni i
      troszcza sie o dobro dzieci, powiem, ze wcale nie trzeba oddawac dziecka pod
      opieke dziadkow na czas przygotowywania posilkow.. Ze swojego wczesnego
      dziecinsta niewiele pamietam, ale chyba nigdy nie zapomne tej frajdy jaka mialem
      wycinajac kubkiem kolka z ciasta i lepiac pierogi. To nic, ze te moje pierogi
      porozpadaly sie w gotowaniu (bo przeciez "zostaw,ja sam!" no i musialo sie tak
      skonczyc) i ze podloga byla cala w mace.. Chodzi o to, ze moglem pomoc i czulem
      sie bardzo wazny, mialem kupe zabawy, a mama miala potem sporo sprzatania, ale
      to wspomnienie we mnie pozostalo, a spacerow i baraszkowania na podlodze jakos
      nie pamietam.

      I po trzecie, w odpowiedzi na Gosi prosbe o podzielenie sie swoimi radami opisze
      sposob na jablka... Kiedys pojechalem z ojcem po samochod na gielde w
      Slomczynie, a bylo to w sezonie jablkowym (pozna jesien) i za smieszne pieniadze
      kupilismy przy okazji dwie wielkie skrzynki jablek od sadownikow. Po
      przywiezieniu do domu, pol skrzynki poszlo od razu do sokowirowki (swiezy sok
      jablkowy, pilismy caly dzien, a dwa dzbanki zostaly jeszcze w lodowce na jutro),
      drugie pol przeznaczone na powidla i jedna cala skrzynka do suszenia. Obrane i
      pokrojone w plasterki jablka suszylismy w papierowych torbach na kaloryferze
      (mielismy wtedy kuchenke z piecykiem gazowym wiec inaczej sie nie dalo - teraz
      jest latwiej). Od tamtej pory kupujemy czasem wieksza ilosc jablek po okazyjnej
      cenie z przeznaczeniem na sok i do suszenia. Jablka mozna tez suszyc nieobrane,
      tylko ze po wysuszeniu skorka jest bardzo twarda i takie jablka nie nadaja sie
      do deserow, tylko tak do pochrupania. Mozna tez pokroic w kostke i uzywac do
      deserow - tanie, organiczne i smaczniejsze niz posypka z torebki (sprawdzone z
      galaretka, lodami i bita smietana)..

      Pozdrawiam.
      • Gość: ........ Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 17:39
        NO MAĆKU ŚWIETNIE TO PODSUMOWAŁEŚ.
    • Gość: Maciek Re: ZAPRACOWANE dziewczyny-przeczytjcie to!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.02.05, 00:44
      Nie wiem o co Ci chodzi - samodzielnasc jest zaleta, nie wada.

      Pozdrawiam,
      Maciek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka