mika_p
18.02.05, 02:25
Lekarz kazał mi jeść dużo produktów zawierających żelazo (8. miesiac ciąży),
sęk w tym, że mam w domu wybrednego prawiesiedmiolatka z grypą i większości
zaleconego on nie tknie, a nad chorym dzieckiem nie będę się kulinarnie
znęcać.
Wg mojego lekarza, powinnam jeść:
- wątróbkę, której Młody nie ruszy, a ja zjem w ilosciach homeopatycznych raz
na jakiś czas;
- szpinak, o którym myśl nie budzi mojego entuzjazmu;
- natkę pietruszki, która dla mnie w stanie surowym jest tylko ozdobą;
- ryby, które potrafię przyrządzić w postaci smazonego fileta lub ryby po
grecku, ale Młody nie ruszy;
- suszone morele - chętnie, ale tego za dużo nie zjem z uwagi na własciwości
przeczyszczające suszonych owoców.
Z głębin Internetu udało mi się wyszarpać informację, że płatki sniadaniowe
wzbogacone w żelazo tez są dobrym źródłem (moje codzienne corn flakes z
Nestle chyba są), no i na jednej ze stron mimochodem wspomniano o grochu (z
grochu można zrobić zupę, której Młody nie ruszy (chyba że go okłamię co do
nazwy)).
Może ktoś się interesował "żelaznym" tematem i ma jakieś sugestie co do
źródeł tego pierwiastka ? Albo ma jakieś proste w wykonaniu propozycje
obiadowe (widziałam kilka pięter niżej obiecujący wątek o kotletach
rybnych...) z tych produktów co powyżej są, albo może jakieś koncepcje
sniadaniowe ? Czy na przykład takie szprotki w sosie pomidorowym z puszki, to
dobre źródło ?
Poradźcie człowiekowi, który za dwa tygodnie musi panu doktorowi ładne wyniki
pokazać.