ks40
04.07.05, 18:20
Napiszę o kurczaku, który wyszedł mi nadspodziewanie dobry. A miałam
wątpliwości...
Udka pocięłam na kawałki, posoliłam i oprószyłam lekko curry. Przeleżał tak w
lodówce całą noc. Potem na patelni obsmażyłam na oliwie, dodałam białe części
cebulek ze szczypioru, podlałam białym winem (bo akurat miałam otwartą
butelkę). Potem otworzyłam lodówkę i zaczęłam kombinować co by tu jeszcze
dorzucić. Wybrałam paprykę żółtą i resztki kapusty pekińskiej, co to się
ostała z chińszczyzny. Paprykę pokroiłam w dość dużą kostkę, pekinkę w paski
i na patelnię. Na to wszystko dorzuciłam otwarty sos do pizzy marki "sos do
pizzy" czyli bezmarkowy. A całość posypałam jeszcze przywiezioną z Grecji
przyprawą do gyrosa, czyli curry i gyros czyli fusion total ;) Podusiłam toto
do miękkości mięsa. Ptem na noc do lodówki. Dziś przy odgrzewaniu dodałam
jeszcze dwa posiekane ząbki czonsku i wyszło coś pysznego! Sosik sam się
zagęścił i otrzymałam coś między potrawką z kurczaka a leczo o lekkim
zabarwieniu curry. Do tego ciabatta do zgarniania sosu... Wyszło coś co
wychodzi tylko raz, potem następne próby nie są już takie smaczne. Nie
namawiam do naśladowania, szczególnie ortodoksów (gotowy sos w słoiku...;))
sle ma radość jest tak wielka, że wyszło coś smacznego, że chciałam się z
Wami podzielić. Pzdr. Kasia