Dodaj do ulubionych

Rozmawiac, czy nie

IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 15.10.05, 13:04
ogladalam ostatnio jakis trendy amerykanski film/sitkom

panie w eleganckich restauracjach, zajadajace jak mniemam, wspanialosci

bardzo elegancko i blyskotliwie konwersowaly sobie przy jedzeniu

maialm wrazenie, ze nawet nie wiedza ze jedza, a juz na pewno nie maja
pojecia, co. O tym by pamietaly jak smakowalo nie ma mowy.

Tak byly ta rozmowa niezwykle interesujaca zaabsorbowane

ja tez zauwazam,ze czesto w gosciach/przy gosciach nie ddelektuje sie
jedzeniem tak samo jak w prywatnosci, podniebienie jest jakby na drugim planie

szkoda ze nasz europejski savoir vivre nie przewiduje jedzenia w milczeniu,
tak jak jest to w niektorych innych kulturach

chyba uznalibysmy zostali z prostakow, gdybysmy nie prowadzili "interesujacej
rozmowy" w trakcie posilku

czy zastanawialiscie sie kiedys nad tym?
Obserwuj wątek
    • kicior99 Re: Rozmawiac, czy nie 15.10.05, 13:08
      Moge zacytowac twoj post na forum savoir-vivre?
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10226
      • Gość: senin Re: Rozmawiac, czy nie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 15.10.05, 13:16
        jesli zgodnie z jego intencja :), to prosze bardzo
    • giezik Re: Rozmawiac, czy nie 15.10.05, 13:11
      "rozkosze stołu są doznaniem przemyślanym, zależnym od miejsca, czeczy i osób towarzyszących posilkowi [..] przy pierwszym daniu, gdy zaczyna się obiad, każdy tylko zajada, nie mówiąc nic i nie zwracajac uwagoi na to co może być powiedziane. Lecz gdy potrzeba po częsci została zaspokojone rodzi się myśl, nawoązuje rozmowa, wkracza nowy porzadek"

      :)

      A. Brillat-Savarin
      • Gość: senin Re: Rozmawiac, czy nie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 15.10.05, 13:19
        dlatego nawiazuje do rozmow 'przy jedzeniu', nie zas 'przy stole'

        bo pewnie ze od trzeciego kartofla mozna juz sobie pozwolic ;)
        • jottka noale 15.10.05, 15:56
          tak po kolei rozumując, to idea dobrych manier zakłada, że wszyscy mają sie czuć
          dobrze w naszym towarzystwie:) tzn. jesteśmy odpowiedzialni za dobre
          samopoczucie otoczenia, a przykładowe filmowe panie raczej się popisywały przed
          sobą wzajem, o ile dobrze zrozumiałam. no więc jeśli już, to odtwarzały literę,
          a nie ducha zasad dobrego wychowania


          no więc usilnie myśląc dalej, zwykle interesujemy się tym, co mamy na talerzu,
          bo chcemy docenić starania tego, kto przygotował posiłek, z czego może wywiązać
          się dalsza rozmowa o jedzeniu albo innych rzeczach:) ale to z kolei zależy od
          tego, czy w ogóle jesteśmy wychowani wg zasady, że jedzenie to wyłącznie
          niezbędne nam paliwo do funkcjonowania, czy też może mieć jakieś inne znaczenie


          absolutne milczenie przy jedzeniu kojarzy się albo z klauzurą, albo z pośpiechem
          czy zmęczeniem po pracy - prowadzenie niezobowiązującej rozmowy świadczy raczej
          o tym, że mamy czas, relaksujemy się oto przy stole i możemy kilka miłych słów
          zamienić z towarzystwem, z którym nam dobrze, choć i tak rozgadujemy sie przy
          kawie i koniaku:)

          no a poza wszystkim to o jedzeniu też trzeba umieć rozmawiać, więc to nie jest
          takie proste - a w potocznym rozumieniu sprowadza się to w skrócie do 'rączki
          całuję kochanej gospodyni, kotleciki pierwsza klasa', no to faktycznie lepiej
          milczeć
          • jota.40 Re: noale 15.10.05, 16:23
            Wydaje mi się, że kwestia rozmowy w czasie jedzenia zależy przede wszystkim od
            tzw. okoliczności ;).
            Niedawno uczestniczyłam w kolacji, podczas której kwitła bardzo miła dyskusja -
            niemal wyłącznie na temat przepysznych dań, zaserwowanych przez pana domu.
            Zgadywaliśmy skład nieziemskich sosów, zastanawialiśmy się nad smakiem wina, ten
            i ów zdradzał wypróbowane adresy, gdzie można dostać najświeższe warzywa etc.
            Nie widzę w tym nic złego. Gorzej, kiedy konwersacja dotyczy nudnych spraw
            profesjonalnych i zawodowych, a katastrofą jest konieczność przysłuchiwania się
            takim wywodom przez osoby postronne. Mam tu na myśli słynne dinners d'affaires
            wszelkiej maści. Zgroza.
            • jottka Re: noale 15.10.05, 16:25
              jota.40 napisała:

              > Gorzej, kiedy konwersacja dotyczy nudnych spraw profesjonalnych i zawodowych

              no ale to właśnie jest złamaniem zasad sawuar wiwru:) zamęczasz innych swoimi
              problemami, a nie na tym dowcip polega
              • jacek1f moje 3 grosze: 15.10.05, 16:37
                1 grosz:
                we Francji rzeczywiscie poczatkowi posiłku towarzyszy milczenie pełne, lub
                westchnienia jeno, potem mówi sie o jedzeniu;
                2 grosz:
                w mojej Grecji w tavernach kiedy obserwuje 20 osobowe rodziny zasiadajace do
                wielkiego stołu, to wrask jest niebotyczny - ale siada pogłos o 99% gdy
                pierwsze mezedes wchodza na stol - jest oczywiscie pomruk - podaj to sprobuj
                tego, teraz to... ale taki cichutki, mlaskajacy. Na rejsach spotykałem sie
                burta w burtę z Włochami, którzy rodzinnie gotowali kolacje w portach - i tez
                był moment ciszy - nie długi, nie :-))) ale był:
                3. grosz:
                Prawdziwy dobry wspolny posiłek, to zachwycone mruczane milczenie, potem
                rozmowa O Jedzeniu. Od jakiegoś odpowiedniego momentu wątki się mnożą dopiero...
    • ewolwenta Re: Rozmawiac, czy nie 17.10.05, 14:33
      Trudno się wic z Seninem nie zgodzić. Interesująca rozmowa potrafi zagłuszyć
      smak potrawy.

      Faktem jest, że wykonując kilka czynności na raz, żadnej nie przeżywa się w
      pełni. Koncentrując się nad pasjonującą książką już po chwili nie pamiętamy
      jaka piosenka leci w radiu, kierowcy bezwiednie przerywają w pół zdania w
      trudnej sytuacji drogowej, myśląc o czekającym dniu pracy zapominamy czy
      wyłączyliśmy gaz pod czajnikiem. Czemu więc nie miałoby się odruchowo
      ograniczyć bodźców smakowych by nie uronić strawy duchowej jeśli ona jest warta
      uwagi?

      Właśnie uświadomiłam sobie, że moi goście ostatnio na "daniu głównym"
      zamilkli :) Chyba można to uznać za komplement ?;).

      • jottka Re: Rozmawiac, czy nie 17.10.05, 14:36
        ewolwenta napisała:


        > Faktem jest, że wykonując kilka czynności na raz, żadnej nie przeżywa się w
        > pełni.

        no to jednak zależy od cech osobniczych:) napoleonów jest więcej na świecie niż
        można by przypuszczać
      • Gość: senin Re: Rozmawiac, czy nie IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 17.10.05, 22:46
        ewolwenta napisała:
        > Faktem jest, że wykonując kilka czynności na raz, żadnej nie przeżywa się w
        > pełni.

        Wlasnie o to mi chodzi :))

        jedzac w ciszy i skupieniu o jakies 50% lepiej "przezywam" smak potrawy.
    • allexamina Re: Rozmawiac, zdecydowanie rozmawiac... 17.10.05, 19:28
      Zostalismy zaproszeni na iftar - uczte ramadanowa, z zalozenia odbywajaca sie po
      zachodzie slonca. Znajomi, ktorzy utrzymuja post byli na pewno bardzo glodni. A
      jednak jedlismy wszyscy powoli, rozmawiajac o potrawach, kulturze ich podawania,
      skad sie wywodza, o religiach i ich pozytywnym wplywie na cywilizacje. Rozmowy
      powtrzymaly wszystkich od rzucenia sie do 'zarcia' i stworzyly atmosfere, ktorej
      nie zapomne dlugo. Uczta trwala do poznych nocnych godzin. Nikt nie byl
      zmeczony. Oczywiscie nie moglo byc alkoholu.

      Poznalam pare osob w czasie tej uczty. Ludzi wartych poznania. Zblizylo nas
      smakowite jedzenie i rozmowy. Rozmawiac, zdecydowanie rozmawiac - byle tylko
      rozmawiac istotnie.
      • Gość: senin Re: Rozmawiac, zdecydowanie rozmawiac... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 17.10.05, 22:43
        nie neguje potrzeby interesujacej rozmowy

        jak wyglada z twojego opisu, jedzenie, smak potraw, byly jednak drugorzedne w
        stosunku do wymiany mysli

        troche chyba tez wyczuwam przekonanie ze doznania intelektualne maja
        wieksza 'wartosc' od zmyslowych (konkretnie-podniebienia) ?
        • allexamina Re: Rozmawiac, zdecydowanie rozmawiac... 18.10.05, 20:52
          > jak wyglada z twojego opisu, jedzenie, smak potraw, byly jednak drugorzedne w
          > stosunku do wymiany mysli

          Wprost przeciwnie. Jak wiesz Ramadan wymaga postu od wschodu do zachodu slonca.
          Jak moi znajomi stwierdzili po uczcie, ze gdyby byli sami, to poprostu by sie
          najedli - bo byli bardzo glodni - i nie zwrociliby uwagi na piekno potraw. Ale
          poniewaz mieli gosci, ktorzy pytali wnikliwie o ich kulture - jedzenie nabralo
          nowego wymiaru. Caly proces spozywania potraw zostal wydluzony przez nasza
          ciekawskosc. Kazdy kes nabral nowego, docenionego, wymiaru. Estetyczne
          przezycia jedzenia zostaly podkreslone przez rozmowe.

          Nie chodzi mi wcale o to, ze wrazenia intelektualne maja 'wyzszosc' nad
          zmyslowymi, ale o to ze to wlasnie dzieki rozmowie podkreslone zostaja wartosci
          estetyczne i zmyslowe spozywanych potraw. Ze bez rozmowy, te wartosci by nam
          umknely. Szczegolnie, ze jemy tyle roznorodnych rzeczy!

          Z drugiej strony, w tle Uczty Platona leje sie wino i podawane sa przednie
          potrawy sugerujac ze intelektulane dywgacje nabieraja wagi i byc moze odwagi w
          kontekscie przyjacielskiego spotkania na ktorym sie i je i pije.
    • Gość: bagatella 2 plus 10, mala roznica IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.10.05, 08:17
      w polsce obiad przygotowuje sie przez 2 godziny i zjada sie go w ciagu 10
      minut, we francji obiad robi sie w ciagu 10 minut a konsumpcja trwa 2 godziny.
      zdecydowanie jestem za druga wersja, nie cierpie bywac na tzw obiadach gdzie
      atmosfera jest jak w barze dworcowym, szybko szybko bo mi pociag ucieknie.
      wspolny posilek to przeciez cala celebracja i przyjemnosc biesiadowania przy
      stole, a nie tylko lycha i talerz, i jedyne dzwieki jakie wtedy slychac to
      obrzydliwe siorbanie niektorych
      • Gość: senin Re: 2 plus 10, mala roznica IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 18.10.05, 11:04
        Gość portalu: bagatella napisał(a):
        (....)

        ja mowilam o jedzeniu w skupieniu
        nawet do glowy mi nie przyszlo, ze moze to byc zrozumiane jako jedzenie w
        pospiechu

        a juz na pewno nie, jako prostackie pakowanie w siebie karmy ;)
        • Gość: bagatella Re: 2 plus 10, mala roznica IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.10.05, 11:14
          widze, ze nie zostalam dobrze zrozumiana, choc wydaje mi sie ze moj wpis byl
          dosc jasny w zrozumieniu. a jesli chodzi o skupienie przy jedzeniu, to nie moja
          domena, mnisi sa w tym najlepsi, ja lubie rozmawiac przy stole i lubie jak
          rozmowa sie wartko toczy dookola stolu, nie znosze niemych glow zawieszonych
          nad talerzem az do odlozenia sztuccow, i dlatego porownalam to do baru
          dworcowego, gdzie kazdy sie spieszy i szybko jedzac nic nie mowi
          • bazylia7 Re: 2 plus 10, mala roznica 18.10.05, 12:02
            Gość portalu: bagatella napisał(a):

            > widze, ze nie zostalam dobrze zrozumiana,

            owszem, zrozumiana zostalas bardzo dobrze, w czym upewnil mnie Twoj ponowny
            wpis...

            a jesli chodzi o skupienie przy jedzeniu, to nie moja
            >
            > domena, mnisi sa w tym najlepsi, ja lubie rozmawiac przy stole i lubie jak
            > rozmowa sie wartko toczy dookola stolu, nie znosze niemych glow zawieszonych
            > nad talerzem az do odlozenia sztuccow, i dlatego porownalam to do baru
            > dworcowego, gdzie kazdy sie spieszy i szybko jedzac nic nie mowi

            i widze, ze znasz tylko jeden ...upss!! dwa sposoby skupienia przy jedzeniu
            akurat nie takie o ktorych ja pisalam...

            co do glow zawieszonych nad talerzem.. tez nie lubie

            widzialam natomiast odchylone glowy z "oczyma" wzniesionymi do nieba..
            spoglagdajacymi na biesiadnika naprzeciw w wymownym: " nie chce mi sie w tym
            momencie nawet pamietac Twojego imienia, choc lubie Cie nie powiem"

            Unisssimo (czy jakos tak mialo byc ;)))
            • Gość: bagatella Re: 2 plus 10, mala roznica IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 18.10.05, 12:07
              sorry, ale czegos nie rozumiem, ty jestes senin czy bazylia? bo jako bazylia
              to jeszcze sie nie odzywalas, wiec skad ta agresja?
              • bazylia7 Re: 2 plus 10, mala roznica 18.10.05, 12:13
                Odpowiadasz na :
                Gość portalu: bagatella napisał(a):

                > sorry, ale czegos nie rozumiem, ty jestes senin czy bazylia?

                senin i bazylia ;)


                >bo jako bazylia
                > to jeszcze sie nie odzywalas,

                Owszem, pare razy

                >wiec skad ta agresja?

                a w ktorym miejscu :)) ???

    • Gość: zadumana Re: Rozmawiac, czy nie IP: 213.17.230.* 18.10.05, 10:57
      A mnie również zastanowił teraz, ten zdarzający się czasem przy stole moment
      ciszy, kiedy goście skupiają się nad talerzem i jakby nagle wolą jeść niż
      mówić. I jest w tym rzeczywiście coś z komplementu niewypowiedzianego, ale
      jednak... miło...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka