Gość: T-800
IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl
17.01.06, 20:20
Rosnąca konkurencja i naciski sieci handlowych zmuszają przetwórców ryb do
szukania oszczędności. Cięcie wydatków prowadzi często do oszukiwania
klientów.
- Nagminne staje się sprzedawanie filetów rybnych luzem, zawierających nawet
50 procent lodu. Są to wyroby bez marki, co uniemożliwia identyfikację
producenta - mówi Adam Basałaj, prezes Frosty, firmy rybnej z Bydgoszczy.
Przedsiębiorcy, którzy sprzedają wyroby markowe, są przekonani, że tzw.
glazura, czyli zamrożona woda na powierzchni ryby, nie powinna stanowić
więcej niż kilka procent. Klient musi wiedzieć, za co płaci, tak jak np. we
Francji, gdzie firmy zobowiązane są do podawania wagi netto wyrobu. W Polsce
takich wymogów nadal nie ma.
Coraz częściej tanie ryby sprzedawane są jako np. popularne w Polsce
mintaje. - Zazwyczaj są to gorszej jakości błękitki, które przypominają
mintaja na tyle, że klienci nie są w stanie zauważyć różnic między tymi dwoma
gatunkami - powiedział nam pracownik jednej ze spółek rybnych.
Cały tekst:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060117/ekonomia/ekonomia_a_17.html