Dodaj do ulubionych

stara książka kucharska

    • apsik1 ja mam trochę młodzą książkę, bo z 1920 r 21.02.06, 18:22
      "Oszczędna kuchnia-1000 sposobów gotowania, pieczenia legumin, ciast, mazurków,
      babek, tortów, smażenia konfitur, soków, marmolad, sporządzania kompotów,
      lodów, wódek, napoi chłodzących" autorstwa Heleny Pendenkowskiej.

      Tytuł długi,pismo takie jak w Twojej książce i funty, kwarty itp.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p35 sałata 21.02.06, 20:14
      35. Sałata. Łodygi zielonego gatunku sabaty kiedy tylko w pąk puściła, póki nie
      stwardnieją obrać z wierzchniej skórki, krajać w podłutowate cienkie kawałki i
      gotować w zimnej wodzie uważnie, żeby się nie rozgotowały; odlać, wrzucić w
      zimną wodę, i znowu drugi raz gotować i odlać. Robi się syrop zwykłym sposobem
      biorąc na funt sałaty funt i pół cukru; odlaną i osiąkłą dobrze sałatę, wrzuca
      się w ten syrop gorący i wciska jedną całą cytrynę, tak przesrnażyć póki syrop
      nie będzie dość gęsty, a sałata, przezroczystą, szumować dobrze. Można dla
      zapachu wrzucić trochę skórki cytrynowej cienko pokrajanej.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p36-38 śliwki 21.02.06, 20:15
      36. Śliwki węgierki. Śliwki węgierki smażyć można na konfiturę ze skórką lub
      oparzone i obrane ze skórki. Wybrać śliwki piękne, już dojrzałe ale nie
      przestałe, obetrzeć płótnem czystem barwę, przekroić ostrożnie scyzorykiem,
      wyjąć pestkę potem zważyć; na funt śliwek wziąść funt cukru, zrobić syrop
      zwyczajny, śliwki polać ciepłym; na drugi dzień odlać syrop, dodać pół funta
      cukru, przegotować, wyszumować i na gorący wrzucić śliwki niech sięraz zagotują;
      trzeciego dnia odlać syrop, wysadzić, aż gesty będzie, wrzucić śliwki i na
      wolnym ogniu dosmażyć, często z ognia zdejmując. Na drugi dzień dosmażyó jeszcze
      z pięć minut bo zawsze zwodnieją a na trzeci schować w słój.
      37. Śliwki drobne zielone. Robią się w końcu sierpnia, zupełnie tak jak
      reneklody. Wyjęte potem z syropu, osypane cukrem i jak kijowskie obsuszone w
      cukrze ślicznie wyglądają (patrz suche konfitury).
      38. Śliwki węgierki zielone. Funt śliwek nie zupełnie dojrzałych bez barwy
      jeszcze. wrzucić do rondla z gorącą wodą, nakryć i wyjmować w miarę możności po
      jednej, obierać ze skórki nożykiem wrzucając je do zimnej wody. Jak wszystkie
      będą obrane zmienić raz jeszcze wodę i postawić jeżeli można na noc na lód lub
      wreszczie do zimnej piwnicy na godzin dwanaście. Nazajutrz odcedzić śliwki z
      wody, ażeby dobrze osiąkły na sicie, zrobić syrop z półtora funta cukru i
      kwaterki wody, wrzucić śliwki i smażyć na wolnym ogniu, często zdejmując
      miedniczkę dla dobrego wyszumowania. Gdy szumowiny przestaną się pokazywać,
      śliwki mają dosyć, ostudzić a nazajutrz dosmażyć jeszcze z 10 minut. Można w
      każdą zamiast pestki włożyć migdał oparzony i obrany ze skórki.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p39 truskawki 21.02.06, 20:16
      39. Truskawki. Z truskawek smaży się śliczna konfitura i bardzo różnorodna, gdyż
      ile jest gatunków truskawek, z każdego można srnażyć; najpiękniejsze są z
      białych ananasowych lub czerwonych okrągłych włoskiemi zwanych; hiszpańskie
      czerwone podługowate, najmniej się dobrze smażą.
      Obrać z korzonków truskawki nie pogniecione i świeżo rwane w suchy dzień,
      pierwej jednak każdą opłukać w spirytusie 12 próby, lub w araku dla oczyszczenia
      z piasku i ziemi. jaka zawsze na truskawkach się znajduje z powodu ich poziomego
      wzrostu. Na funt truskawek wziąść 2 funty cukru, zrobić syrop bardzo gęsty, i na
      wrzący wrzucić truskawki; gotować z początku na wielkim ogniu, trzy razy je
      zdejmując z ognia, i odstawiając za każdą razą na 5 minut, gdy się zagotują, a
      później na wolnym dosmażyć, często naczyniem potrząsając, żeby się równo smażyły
      i w czasie tego smażenia po trzykroć zdejmując naczynie z ognia, i znowu je
      wstawiając na chwilkę. Szumowiny, których tu jest wiele, zbierać bardzo
      ostrożnie, dotykając tylko powierzchni tylcem łyżki srebrnej, aby nie zgnieść
      jagód; gdy już syrop zgęstnieje, zestawić z ognia, niech chwilkę przestygną,
      dopiero zlać na salaterkę do ostudzenia, na drugi dzień wlać w słoiki ostrożnie,
      gdyż na spodzie ustoją się pesteczki i prochy z truskawek. Smażyć od 20 do 25
      minut nie dłużej.
      Sposób 2. Odważyć na funt jagód, koniecznie w dzień pogodny zbieranych, 2 funty
      cukru, 1/3 część utłuc miałko i posypać nim ułożone na półmisku jagody, które
      trzeba wpierw skropić spirytusem lub arakiem, a lepiej każdą z osobna w nim
      umoczyć, i postawić na noc do piwnicy lub na lód. Nazajutrz wziąść szklankę wody
      na każdy funt cukru, zrobić syrop z pozostałym od wagi cukrem, a do wrzącego
      włożywszy jagody, smażyć jak zwyczajnie, pierwej na dużym ogniu, zagotowując
      trzy razy, a potem dosmażając na żarze póty, aż w jagodach żadnego kwasu nie
      czuć, a powierzchnia syropu po zastudzeniu marszczyć się będzie. Konfitury te
      szumując z lekka, nigdy łyżką nie cisnąć, ani mieszać, bo się jagody pognietą,
      trzeba tylko potrząsać, i na wszystkie strony obracać miedniczkę.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p40-42 wiśnie 21.02.06, 20:18
      40. Wiśnie czereśnie białe. Z czereśni będzie konfitura ładna, ale bardzo
      słodka. Białe są lepsze do smażenia, bo mają troszeczkę winkowatości. Wybrane
      czereśnie oczyszczają się z -pestek za pomocą szpilki lub piórka, ogonki się
      obrywają; na funt takich czereśni bierze się funt i pół cukru, zrobić gęsty
      syrop; czereśnie wsypać i smażyć, póki syrop nie zgęstnieje, z początku na
      większym, a później na wolnym ogniu, wyszumować i wylać na salaterkę do ostudzenia.
      41. Wiśnie czarne hiszpanki. Duże czarne, kwaśne wiśnie, zwane hiszpankami,
      opłukać z lekka na przetaku z kurzu i nieczystości i dopiero po opłukaniu
      obrywać korzonki i wybierać z nich pestki za pomocą szpilki pojedynczej, lub
      komu to idzie niezręcznie, za pomocą piórka obciętego równo po obu stronach;
      takie piórko przepycha się przez wiśnie, zaczynając od strony przeciwnej
      korzonkowi, a. tak razem wypada pestka wraz z korzonkiem. Tymczasem zrobić syrop
      gęsty biorąc na funt wisien dwa funty cukru, i szklankę wody wsypać wiśnie na
      wrzący syrop, z początku na większym a później na wolnym ogniu gotować; za każdą
      razą, gdy się zagotuje, zdjąć na 5 minut do studzenia, potrząsać naczyniem, aby
      się wszędzie równo gotowały, szumując łyżką srebrną lub durszlakową, ale tylko
      dotykając tylcem powierzchni. Smażyć tak minut 20; potem aż do ostudzenia,
      potrząsać naczyniem, aby się dobrze syropem napełniły lub też robić to, wylawszy
      w wazę. Na drugi dzień, jeżeliby jeszcze się okazały za rzadkie wstawić wiśnie
      na ogień i smażyć od zagotowania minut 5, aż syrop gęsty się okaże. Im mniej
      wiśni, krócej się smażyć powinny. Można także brać półtora tylko funta cukru na
      funt wisien, a będą, dobre, ale będzie mniej syropu, który u wisien jest bardzo
      użyteczny, bo go jak soku używać można.
      Chcąc smażyć wiśnie kwaśne do legumin i kuchennego użytku, bierze się tylko funt
      cukru na funt wisien, ale po wrzuceniu wisien w syrop daleko je dłużej gotować,
      .nie uważając już na utrzymanie całości wisien, tylko na trwałość; dobrze je
      trzeba wysadzić do gęstości, bo większa ilość cukru konserwuje dłużej owoc.
      Każdy gatunek czarnych wiśni smażyć najlepiej powyższym sposobem.
      42. Wiśnie czarne przesypywane cukrem. Do funta wybranych wisien bierze się funt
      i pół cukru miałkiego, a wiśnie, ułożone w szerokiem porcelanowem lub fajansowem
      naczyniu, przesypują się tym cukrem, uważając, żeby na spodzie i na wierzchu
      wisien było po warstwie cukru. Tak stać powinny 12 godzin, po tym przeciągu
      czasu odlewa się uformowany sos, przygotowuje i nalewa wiśnie gorącym, na drugi
      dzień powtarza się to samo; a na trzeci po odlaniu syropu wysadza się do
      gęstości właściwej, wrzuca wiśnie, zagotowuje kilka razy, nie zapominając
      szumować i wylewa do ostudzenia. Wiśnie zostaną tym sposobem zupełnie w całości
      ale będą twardsze.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p43-44 wiśnie 21.02.06, 20:18
      43. Wiśniowa konfitura smażona razem z sokiem. W cukierniach dla oszczędzenia
      kosztu na owoce, robią sok i konfiturę razem następującym sposobem. Wybrane z
      pestek wiśnie czarne nalewa się syropem ciepłym, bio-40 na funt wisien półtora
      funta cukru, na drugi dzień odlać sok uformowany, przegotować i zalać wiśnie
      gorącym; na trzeci dzień Idlać, zalać gotowanym,—a po kilku godzinach odcedzió
      zupełnie sok, zagotować parę razy i sok gotów; wiśnie zaś wrzucić zaraz,
      wyjąwszy je z soku, w gorący syrop zwykłej gęstości używany na konfitury, licząc
      tylko w proporcyi jednego funta cukru na funt wiśni poprzednio ważonych, gdy
      się zalewało syropem. Przesmażyć w tym syropie 15 minut na wolnym ogniu—
      konfitura gotowa i będzie ładna w całości, a syrop bardzo czysty, tylko mało
      kwaśny i soku będxie w nich mniej, niżeli zwykłym sposobem smażonych. Konfitury
      kupowane w cukierniach dlatego to też mają zwykle wiele owocu, a mało soku w
      sobie, maliny smażą, się tak samo, z tą różnicą, że tylko raz się nalewają.
      44. Wiśnie lutówki. Wiśnie czerwone zwane łutówkami smażą się na konfiturę
      zupełni. tak, jak czarne, pierwszym sposobem wyżej wymienionym, na funt brać dwa
      funty cukru i dalej smażyć jak czarne, z większą tylko ostrożnością, bo są
      delikatniejsze i na wolniejszym ogniu. łutówki bardzo dobrze mogą być zastąpione
      wiśniami czerwonemi, znanemi pod nazwą szklanek.
      Drugim sposobem można smażyć, ale tylko lutówki, biorąc na funt wisien funt
      cukru miałkiego; wsypać go na środek naczynia a w około wiśnie ułożyć, na cukier
      wlać pół szklanki wody. Smaży się bardzo wolno, co chwila, gdy się wiśnie chcą
      zagotować, zdejmując z ognia, ogień powinien być mały. Wiśnie tym sposobem
      smażone, będą prześlicznego różowego koloru. Więcej jak funt, a najwyżej 2, tym
      sposobem smażyć nie można.
    • asobnap Jestem za ................. 21.02.06, 20:35

      Pozdrawiam :-))))))))
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p43-45 winogrona 22.02.06, 10:24
      45. Winogrona. Wybrać niedojrzałe winogrona, zupełnie równe, poodcinać jagody
      od gałązek; wziąść na funt winogron dwa funty cukru, zrobić syrop gęsty, wrzucić
      na gotujący się jagody, pozwalając jak zawsze, trzy razy się zagotować na mocnym
      ogniu, za każdą, razą zdejmując z ognia — pilnować bardzo, a gdy pestki na
      wierzch wypłyną, zebrać je łyżką durszlakową, do czysta można je zebrać z
      szumowinami, następnie dosmażyó na wolnym ogniu, a wylawszy na salaterkę tak
      długo nią ruszać, aż konfitura wystygnie, a jagody wypełnią się syropem. Będzie
      ładna konfitura.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p46 żurawiny 22.02.06, 10:25
      46. Żurawiny. Wybrać tylko zdrowe i duże jagody, ponakałać je cienką szpilką i
      nalać zimną wodą. Na drugi dzień odlać wodę nalać świeżą, na trzeci powtórzyć to
      jeszcze raz Czwartego dnia zważyć jagody, na funt, wziąść dwa funty cukru,
      zrobić syrop jak zwykle, biorąc szklankę wody na funt cukru, gdy będzie gęsty i
      zawrze silnie, wrzucić jagody przesmażyó parę razy na mocnym ogniu, zdejmując
      rondel z ognia, gdy zawrzą, następnie jeszcze z pięć minut na wolnym ogniu
      potrzymać, a konfitura gotowa, przezroczysta, prześlicznego koloru i wybornego
      smaku. Sok zlany pierwszy raz można użyć zaraz na kisiel, lub przesmażyć go z
      cukrem na sok do herbaty.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 konfitury p47smażenie konfit 22.02.06, 21:34
      ur 47. Smażenie konfitur. Po wieloletnich doświadczeniach uważam, że najlepiej
      smażyć wszelkie soczyste delikatne owoce z przestankami, to jest po wrzuceniu
      owocu w syrop, zasmażyć; odstawić, ostudzić, i w 10 minut napowrót na ogniu,
      zagotować, odstawić, ostudzić, powtarzając to działanie 3 razy, w końcu
      dosmażać, aż nabiorą przezroczystości, wylać na salaterkę, a na drugi dzień
      schować do słoików, obwiązując albuminowym papierem. Wodę używać do syropu
      studzienną lub źródlaną; miękka jest nie dobra, bo jagody prędzej się
      rozgotowują. Szumować w czasie smażenia dnem łyżki srebrnej. Chcąc się przekonać
      czy jagoda jest usmażona, położyć kilka na miseczkę, jeżeli po ostudzeniu
      zupełnem, skórka się nieco marszczy, to mają dosyć. Po usmażeniu wylany na
      salaterkę owoc póty poruszać w przewiewnem miejscu póki nie wypłyną i nie
      wypełnią się syropem.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz1 utrzymanie konfitur 22.02.06, 21:37
      Uwagi co do utrzymania konfitur.
      Konfitury, które po rocznem lub dłuższem przechowaniu zaczynają cukrzeć, łatwo
      bardzo przyprowadzić do pierwotnego stanu, wstawiwszy słoik z konfiturami w
      rądel z zimną wodą; tak gotować ciągle dolewając wody do rądla, dopóki zupełnie
      się zcukrzałość nie rozpuści; wtedy zestawia się rądel, a słoiki dopiero po
      wystudzeniu z wody wyjmuje. Konfitury są zdatne do użycia, jednak trzeba je
      używać nie dłu- go, gdyż po kilku tygodniach częstokroć znowu cukrzeją.
      Konfitury burzące się czyli fermentujące, należy wlać w rądel, posypać miałkim
      cukrem i zagotować kilka razy na wolnym ogniu, dopóki szumować się nie przestaną.
      Próba syropu. — Wziąść próbkę Beaume'go do cukru (kosztuje u optyków pół rubla)
      próbować syrop na konfiturę, aby na gorąco miał 32 stopnie, to jest wziąwszy
      tego syropu w kieliszek wązki a wysoki, próbować aby próba zanurzyła się do 32
      stopni. Gotowy sok owocowy próbować tak samo czy ma dosyć gęstości. Aby syrop
      nie opadał na spód w konfiturach, a owoc był nim wypełniony, trzeba prące
      usmażone konfitury poruszać ciągle na salaterce, gdzie są złożone aż do
      zupełnego prawie ostudzenia, a tak owoc będzie pełny i nie będzie się dzielił od
      syropu.
      i to byłby już koniec części pierwszej od następnego postu jeśli pozwolicie
      część druga. pozdrawiam i życzę miłej lektury i sukcesów w kuchni
      • ag.gu Re: stara książka cz1 utrzymanie konfitur 23.02.06, 13:26
        Podziwiam Cię,że chce Ci się przepisywać.Ale pomysł super.Dzięki.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 konserwy czyli komputy 23.02.06, 21:26
      ODDZIAŁ DRUGI.
      KONSERWY CZYLI KOMPUTY,
      Ogólne uwagi przy gotowaniu konserw.
      Konserwy mają tę wyższość nad konfiturami, że zachowują zupełną świeżość owocu,
      tak, że otworzywszy w czasie zimy dobrze urządzoną konserwę, wydaje ona zapach
      jakby tylko co zerwanego owocu; powtóre, nie będąc tak zbytecznie słodkie jak
      konfitury, dają się częściej i więcej używać, zastępując najwykwintniejsze
      letnie komputy. Owoce użyte na konserwy powinny być dojrzałe. Do konserwów używa
      się słoików w kształcie karafki, szerszych od dołu, węższych od góry, gdyż do
      gotowania takowe są najwygodniejsze; znane one są powszechnie pod nazwą
      kompotjerów, w takich samych bowiem przychodzą do nas z Francyi owoce konserwami
      zwane. Pęcherze używać się mające do pokrycia słoików, powinny być suche,
      żadnego odoru i tłuszczu w sobie nie zawierające; po wypuszczeniu powietrza, którem

      TU BRAK JEDNEJ KARTKI

      najlepsza. Mając jednak staranie ciągłe o kompotierach można i tego uniknąć,
      przewracając co parę tygodni w ręku kilkakrotnie do góry aem tak, aby syrop się
      wymięszał; zawsze i to działanie trzeba robić ostrożnie nie zbyt gwałtownie.
      W wypadku, gdyby ze złego przechowania, upału lub jakiej innej przyczyny
      zaczęła się konserwa burzyć, nie odwiązując pęcherza włożyć słoik w garnek z
      wolną wodą, postawić na. ogniu aby się woda 10 minut gotowała dobrze, wtedy
      zdjąć z ognia, ale nie wyjmować z wody aż po ostudzeniu. Taka kompotjera będzie
      dobra, ale niedługo potrzeba ją użyć i zawsze nie będzie już miała zapachu i
      świeżości.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 o użyciu komputów surowych 23.02.06, 21:27
      O użyciu komputów surowych.
      Podają w zimie najwięcej komputy owocowe z kompotjerów, przyrządzonych w czasie
      lata. W kompotjerach syrop zwykle rzednieje, a cukier cały absorbują owoce,
      przez co należy uważać, że wylane na salaterki pływają częstokroć jak w rzece,
      co i nieładnie wygląda i źle smakuje.
      Chcąc temu zapobiedz, należy najprzód otworzyć kompotjerę, zlać kilka łyżeczek
      sosu, a następnie odlawszy resztę syropu w rondel wygotować do gęstości
      właściwej, przecedzić gorący przez sitko i ułożone na salaterce owoce ostudzonym
      polać sosem. Najładniej wygląda ułożyć rozmaite owoce razem i polać dopiero
      gęstym białym syropem, nie używając w takim razie żadnego z kolorowych sosów, od
      kornputów chyba od brzoskwiń, gruszek lub białych śliwek. Pozostałe zaś syropy
      od różnych owoców zagotować razem, dołożyć nieco cukru, jeżeli się okażą za
      kwaśne, i ugotować na takich syropach komput z zimowych jabłek jak zwyczajnie
      gotując jabłka od razu w syropie, a po wyjęciu jabłek wygotować syrop do
      gęstości, polać jabłka, ubrać konfiturami i pomarańczowa skórką smażoną w
      cukrze, nie używając nigdy czarnych wisien, gdyż te farbują cały syrop i komput.
      Uwaga. Wszystkie owoce trzeba na konserwę blanżerować czyli odparzyć w wodzie to
      jest włożyć w zimną wodę i trzymać w niej na wolnym ogniu póki na wodzie się
      bulki nie zaczną pokazywać co znaczy, że woda gorąca, wtedy odlać—nalać owoc
      lekkim syropem na 24 godzin, zlać ten syrop, nalać gęstszym i dopiero ułożywszy
      owoc w słoiki, obwiązać pęcherzem do gotowania „au bain marie'.— wyjątek tu
      stanowią maliny, agrest i porzeczki— które wrzucić na gorący syrop—a gdy
      wystygną lać w kompotjery.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p1 agrest 23.02.06, 21:27
      l. Agrest. Bierze się agrest zupełnie dojrzały; gatunku jakiego kto chce, można
      zielony, lub żółty im piękniejszy agrest, tem piękniejsza będzie konserwa — i
      obrzyna ostrożnie korzonki nożem, nie narzuszając owocu. Zrobić syrop, biorąc na
      funt cukru kwaterkę wody, wyszumować jak zwykle, pilnie bacząc, żeby był
      średniej gęstości; najlepiej uważać kiedy się do czysta wyszumuje, to już dobry;
      wtedy wrzucić w ten gorący syrop agrest, i zdjąć natychmiast z ognia, nieco
      ostudzić, i dopiero wtedy biorąc razem syrop z owocem ponapełniać nim
      kompotjery, zostawiając zawsze od Wierzchu słoika trzy cale wolnego miejsca,
      gdyż jak się zacznie gotować, owoc napęcznieje i pęcherze by popękały. Po
      nalaniu pokrywa się słoik szczelnie pęcherzem, mocno szpagatem obwiązuje, i
      gotuje w zimnej wodzie od zagotowania minut 10.
      Sposób 2. Dojrzały zupełnie agrest obrany z szypułek, układać w kompotjery,
      zalać syropem średniej gęstości, biorąc na funt cukru kwaterkę wody, zawiązać
      pęcherzem i wstawić w kociołek z zimną wodą, postępując dalej jak wyżej.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p2 bania 23.02.06, 21:28
      2. Bania. Odgotować banię prawie dojrzałą w lekkim syropie, obraną, i pokrajaną
      w kawałki, następnie odlać na drugi dzień ten syrop, a dołożywszy cukru, włożyć
      kawałek wanilii, wcisnąć na funt cukru jedną całą cytrynę, zagotować, aby syrop
      był gęsty, nalać .nim ułożoną, w kompotjerę banię, zawiązać pęcherzem i gotować
      jak zwykle, wstawiwszy w zimną wodę, od zagotowania wody minut 10. Nie wyjmować
      aż ostygnie woda.
      • nimeska Re: stara książka cz2 p2 bania 23.02.06, 21:35
        co to jest "bania" ?
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka kucharska 23.02.06, 23:08
      bania to dawna nazwa dyni :) pozdrawiam
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p 3 brzoskwinie 25.02.06, 09:37
      3. Brzoskwinie. Wybrać brzoskwinie dojrzałe, bez plam i nigdzie nie nadpsute,
      gdyż wszelki owoc na konserwę przeznaczony powinien być zupełnie zdrowy, obrać
      je cienkim nożykiem ze skórki jak można najstaranniej, wrzucić w zimną wodę i
      trzymać na wolnym ogniu dopóty, dopóki woda dobrze parować nie zacznie, to jest
      dopóki woda nie będzie mocno gorąca, ale nie gotująca, a brzoskwinie miękkie. Po
      wyjęciu z wody gorącej, włożyć je w zimną wodę na 12 godzin. Na drugi dzień zlać
      wodę, nalać brzoskwinie lekkim wolnym syropem, i zostawić w nim 24 godzin. Po
      tym czasie odlać ten syrop, który może być użyty na letni komput — a brzoskwinie
      albo w całości układać w słoiki, albo przekrawać, pestki wyjmować i nalewać na
      ten cel przygowanym bardzo gęstym syropem, obwiązać pęcherzem i gotować rachując
      od zagotowania wody w kociołku minut 15; lub jak wyżej opisałam przy uwagach pod
      blachą od angielskiej kuchni.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p4 borówki 25.02.06, 09:38
      4. Borówki na komput. Borówki mają zawsze taką cierpkość, że przez to są nie
      miłe wielu osobom w użyciu; dla zniszczenia tej cierpkości podaję tu sposób
      przyprawiania takowych. I tak, przebrane i sparzone ukropem borówki wsypać w
      garnek gliniany polewany, przykryć pokrywę i wstawić na noc w piec po chlebie
      lub pod angielską kuchnię. Po 6 lub 8 godzinach uformowany sok zlać,czyste
      borówki włożyć w rondel, wsypać cukru miałkiego biorąc funt na każdą kwartę
      surowych, zaraz włożyć obrane i pokrajane na ćwiartki gruszki, jabłka, cynamonu
      kawałek i smażyó na małym ogniu pół godziny, nie dłużej.
      Drugi sposób. Włożyć opłukane same borówki w rondel, postawić na ogniu, gdy
      puszczą sok odlać go, mieć zrobiony syrop, biorąc funt cukru na kwartę surowych
      borówek, wrzucić je i razem gruszki, jabłka, skórki pomarańczowe pokrajane w
      paseczki, poprzednio gotowane na miękko lub smażone w cukrze. Tak smażyć razem
      małe pół godziny, a gdy ostygną, w słój włożyć. Borówki tak jednym jak drugim
      sposobem smażone, zachowują, kolor i nie maja, cierpkości.
      Trzeci sposób najlepszy. Na garniec borówek wybranych czysto, bez
      wypłókania,wziąśó pięć funtów cukru, kwartę i pół wody—do mączki bierze się
      nieco mniej wody, np. kwartę — zrobić syrop zwykłej gęstości, wrzucić na
      gotujący borówki, włożyć cynamonu lub gwoździków w całości, smażyć 5 minut na
      mocnym ogniu, a następnie 15 na wolnym borówki gotować; idzie o to, aby smażyć
      krótko, wtedy części galaretowate zostaną jak galareta, borówki będą jasnego
      koloru i pozbawione zupełnie wszelkiej cierpkości. Jabłka, gruszki i skórka
      pomarańczowa, kładą się tylko wtedy, gdy do borówek chcemy mniej cukru użyć.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p4 borówki jak świeże 25.02.06, 09:39
      5. Borówki jako komput, jak świeże.Wybrane, dojrzałe borówki sypać lekko w
      kompotjery, przesypując miałkim cukrem, licząc funt na kwartę—nie utrząsać i nie
      upychać bardzo i lepiej wziąć więcej cukru niżeli jagód, zawiązać pęcherzem,
      wstawić w kociołek z zimną wodą, gotować od razu na mocnym ogniu od zagotowania
      wody w kociołku minut 15—odstawić, ostudzić i dopiero wtedy wyjmować kompotiery.
      Po otworzeniu w czasie zimy jest świeży, doskonały i zdrowy kompot. Można tak
      samo wsypane jagody, bez upychania i utrząsania nalać syropem gęstym i gotować
      jak wyżej ale wtedy dosyć jest minut 15. Przez właściwą ilość cukru, borówki
      tracą cierpkość, nie trzeba więc go żałować, chcąc mieć coś dobrego.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p6gruszki 25.02.06, 09:40
      6. Gruszki. Jednym z najpiękniejszych zapewne komputów są gruszki. Używają się
      do tego następujące gatunki: pasówki, cukrówki, bąkrety, jedwabnice; najlepsze
      jednak i najaromatyczniejsze są bergamoty. Takie gruszki obrane jak
      najstaranniej i oczyszczone o ile się dadzą, najpiękniejsze bowiem w całości,
      wrzucają się w źródlaną wodę, żeby nie zczerniały, wsypawszy w wodę trochę
      ałunu, podczas gdy Inne jeszcze się obierają, a gdy już dostatecznie woda
      gorąca, wrzucają się gruszki w rondel i pod pokrywą gotują ostrożnie, aby się
      nie rozgotowały. Gdy już są miękkie wybrać je na sito i przelać natychmiast
      zimną wodą, zrobić syrop bardzo gęsty, rachując na funt cukru kwartę wody, do
      gotowego wlać kieliszek wina francuzkiego i 5 goździków, wyszumowaó starannie,
      gruszki ułożyć w jak najszerszą kompotjerę, zalać tym syropem z winem, obwiązać
      jak zwykle pęcherzem, wstawić w kociołek i gotować, od zagotowania wody minut
      15. Można tak samo przyrządzać bez wina, a będą także bardzo dobre.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p7 jagody czarne 25.02.06, 09:41
      7. Jagody czarne. Ten owoc tani, daje smaczny komput, pozwolony a nawet często
      zalecany chorym. Jagody dojrzałe ale nie przestałe sypie się w kompotierę,
      zalewa syropem zwyczajnym, można rzadszym nawet, jeżeli je kto chce mieć
      kwaśniejsze i na częstszy użytek. Obwiązuje się pęcherzem, ustawia w kociołek
      jak wyżej, gotuje, rachując zawsze od zagotowania minut 10.
      Drugi sposób. Jagody czarne bardzo dobrze bywają używane na zupę. Wsypać czysto
      wybrane jagody, suche zupełnie, w czyste butelki, potrząsając butelką, żeby się
      dobrze wypełniła; zakorkować mocno i pęcherzem obwiązać; wstawić w kociołek z
      wodą, przełożywszy butelki sianem, zagotować wodę i od zagotowania gotować minut
      20. Odstawić z ognia a po wystudzeniu wyjąć z wody butelki i do piwnicy schować.
      Przetasowawszy przez sito z cukrem używać w zimie za napój lub za zupę. Można
      tym samym sposobem urządzać porzeczki, agrest i wiśnie, używając w zimie zamiast
      komputu do pieczystego, wymieszawszy dobrze z miałkim cukrem.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p8-9 jabłka 26.02.06, 23:29
      8. Jabłka. Nigdy nie bywają robione konserwy z jabłek, z przyczyny, że jabłka
      całą zimę przechować się dające, służą w każdej porze roku za świeży komput.
      9. Jabłka z ananasem w konserwie. Sztetyny lub złote renety obrać, pokrajać na
      ćwiartki, oczyścić z szypułek i na wolnym ogniu ugotować, kładąc jabłka w
      gorącą, ale nie gotującą się wodę; gdy jabłka nabiorą pewnej przezroczystości,
      wybrać łyżką durszlakową, ostudzić, ułożyć w kompotjerę, przekładając ananasem w
      kostkę krajanym, świeżo obranym; nalać gęstym syropem, obwiązać pęcherzem lub
      papierem pargarninowym i ugotować jak zwykle „au bain marie" to jest, wstawiwszy
      w kociołek z wodą, od zagotowana minut 10.
      Drugi sposób jeszcze lepszy: Jabłka gatunków wyżej wymie-nionych pokrajać w
      kostkę, ananas także w drobniejszą kostkę, wsypać w kompotjerę, przesypując
      bardzo obficie, funt na funt, miałkim cukrem, obwiązać jak wyżej i ugotować „au
      bain marie”, 15 minut od zagotowania. Wszystko smakować będzie jak ananas.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p10jabłuszka rajskie 26.02.06, 23:30
      10.Jabłuszka rajskie. Jabłuszka oczyszczone po wierzchu, to jest z korzonka
      pozostawionego w jednej czwartej części szypułka przeciwległego korzonkowi,
      nakała się szpilką drewnianą kilkakrotnie w rozmaitych miejscach i wrzuca w
      rondel z wolną wodą na ogniu postawiony. Tak pozostać powinny dopóki nie będą,
      miękkie, pilnie bacząc, aby nie popękały co tylko nastąpić może, gdyby się woda
      bardzo gotowała, czego nie trzeba dopuścić; gdy już jabłuszka będą miękkie,
      odlewa się woda, nalewa lekkim syropem w którym leżeć powinny 24 godzin, wtedy
      odlawszy syrop, układają się w kompotjery, potrząsając mocno, nalewa gęstym
      syropem, postępując dalej jak wyżej, rachując gotowanie od zagotowania wody w
      kociołku minut 15.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p11 jeżyny 26.02.06, 23:31
      11.Jerzyny. Przebrane z listków i robaczków, znajdujących się między niemi,
      wsypuje się w kompotjerę, zalewa gęstym syropem, obwiązuje pęcherzem i gotuje,
      rachując od zagotowania wody w kociołku minut 10, nigdy więcej.
    • jarek_zielona_pietruszka Re: stara książka cz2 p 12 maliny 26.02.06, 23:32
      12.Maliny. Konserwa z malin jest jedną z najsmaczniej-szych i najwięcej
      poszukiwanych z powodu aromatu swego. Nigdy konfitura z malin a nawet galareta
      nie może zachować tyle zapachu, ile go posiada konserwa; przysposobić je można
      trojakim sposobem:
      Pierwszy sposób. Wybrać piękne zupełnie dojrzałe, zdrowe maliny z robaczków i
      układać w kompotjerę; gdy będzie pełna (nie trzeba utcząsać jak inne owoce, żeby
      się maliny nie potłukły) zalać gęstym zimnym syropem, obwiązać pęcherzem i
      wstawić w kociołek z wodą obłożywszy sianem jak zwyczajnie, gotować się winny na
      wolnym ogniu, rachując od zagotowania minut 10, nigdy więcej,
      Drugi sposób. Bardzo podobny; pierwej nalać w kompotjerę syropu zimnego do
      połowy, dopiero maliny w ten syrop po jednej wrzucać, aż będzie pełno, a syrop
      stanie na wierzchu malin, dalej jak poprzednio. Oba te sposoby są, doskonałe,
      trzeci jednak, podług którego robią w Bordeaux, jest najlepszy, chociaż nieco
      ambarasowniejszy.
      Trzeci sposób. Po wybraniu malin zważyć je zrobić syrop, biorąc na funt malin
      funt cukru. Gdy syrop już jest prawie tak gęsty jak do konfitur, wrzuca się na
      wrzący syrop maliny, trzymając je na ogniu minutę, nigdy dłużej i następnie
      maliny zostawić spokojnie w naczyniu dopóki nie ostygną: wtedy łyżką srebrną
      nakładać ostrożnie w kompotjery zostawiając równie jak w surowym owocu trzy cale
      słoika z wierzchu puste. Dalej postępuje się jak poprzednio, równie szczelnie
      pęcherzem obwiązując i gotując od zagotowania wody minut 10. Tym sposobem
      robiona konserwa z malin nie zatrzyma tak całości owocu jak dwoma poprzedniemi,
      ale zachowa piękniejszy kolor i smak doskonały. Z białych malin nie robią,
      konserwy gdyż te zapachu nie mają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka