Dodaj do ulubionych

Zimnooo!...

10.12.02, 17:58
... i czym się rozgrzać?

No, niby logiczne - gorącym jedzeniem i napitkami. Ale właśnie żem się
opchała gorącą lazanią (nie wiem, jak to napisać z polską odmianą, żeby było
poprawnie) i wcale mi się specjalnie cieplej nie zrobiło. No bo takie tam
żarcie z pudełka, do mikrofali, to sami wiecie.

A co mam zjeść, żeby mi się "trwale" ociepliło w organizmie wszystko? (No mam
czerwone wino, tak, tak, ale nie do końca o to mi się rozchodzi, nie bardzo
mogę pić alkohol) Albo co wypić niealkoholowego?

Jak kuchnia ratuje od przemarznięcia? Help!
:-)
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Zimnooo!... 10.12.02, 18:00
      do picia - gorace mleko z midem
      herbata z sokiem malinowym

      z potraw - rosol
    • hania_76 Re: Zimnooo!... 10.12.02, 18:08
      Eurydyko, kiedy mróz ścina wcinam zupy - nie żadne tam kapuścianki
      prezydenckie, tylko solidne zupy najlepiej na bazie rosołu. Sam rosół, albo
      zupa cebulowa, kapuśniak z wkładką mięsną, itd. Co poza tym? Staram się pić jak
      najwięcej herbaty i ziółek (do herbaty sok z malin, albo z wiśni, miód,
      cytryna). Rano coś ciepłego - jajecznica, albo parówki, albo zupa mleczna.
      Jogurt prosto z lodówki i owoce zostawiam sobie na dni, kiedy słupek rtęci
      powędruje powyżej 0. Niestety od takiej "diety" tłuszczyk miło się zbiera na
      bioderkach, ale pocieszam się, że to dodatkowa warstwa ochronna :)

      PS. Aha, gorąca czekolada albo kakao też wspaniale rozgrzewa!
      • momi Re: Zimnooo!... 10.12.02, 18:43
        Zgadzam się z Hanią i Roseanne.Dorzuciłabym do tego jeszcze mocno przyprawione
        potrawy np.chilli con carne . Chilli działa tez antybakteryjnie i zabija
        infekcje w zalążku.Kiedy zbiera mi sie na katar aplikuję sobie takie superostre
        potrawy nawet przesadzając z przyprawami .Skuteczne!
        • hania_76 Re: Zimnooo!... 10.12.02, 18:49
          momi napisała:

          > Zgadzam się z Hanią i Roseanne.Dorzuciłabym do tego jeszcze mocno
          przyprawione
          > potrawy np.chilli con carne . Chilli działa tez antybakteryjnie i zabija
          > infekcje w zalążku.Kiedy zbiera mi sie na katar aplikuję sobie takie
          superostre
          >
          > potrawy nawet przesadzając z przyprawami .Skuteczne!

          No właśnie - zapomniałam o ostrych przyprawach i czosnku! Kiedy tylko
          przemarznę i czuję, że lada chwila będzie chrypka i katar, natychmiast idę do
          ulubionego chińczyka i aplikuję sobie kurczaka albo wołowinę na ostro oraz
          zupkę z imbirem, do której doładowuję tyle chilli ile się da wytrzymać :) Imbir
          też działa rozgrzewająco i bakteriobójczo. A poza tym jest afrodyzjakiem :)))
          • kasiulek Re: Zimnooo!... 10.12.02, 22:48
            A ja - zmarzlak okropny:) - polecam herbate pu-erh: rozgrzewa jak najlepsze
            grzane winko:))) Trzeba sie tylko przyzwyczaic do zapachu (smierdzi sianem...)
            • the_ladybird Re: Zimnooo!... 11.12.02, 08:45
              O rozgrzewanie i wychładzanie to najlepiej zapytać Chińczyków. :)
              Chińska medycyna i chińska kuchnia... o tak, tam najlepiej wiedzą, co
              rozgrzewa, co ochładza. Rozgrzewające to takie, które daje nam ciepło na
              dłużej. Nie takie, które grzeje tylko w trakcie jedzenia czy picia.
              I tak (z pewnymi europejskim modyfikacjami oczywiście):

              z warzyw silnie rozgrzewające są jedynie czosnek, cebula i pory
              Natura pozostałych warzyw jest wilgotna i zimna. Same z siebie nie rozgrzeją.

              Z przypraw szczególnie dobry jest imbir, kurkuma, gorzkie zioła: tymianek,
              majeranek, estragon (inne jakoś mi w tej chwili nie przychodzą do głowy). Aby w
              pełni korzystać z ich dobrodziejstwa należy je gotować. Inaczej mówiąc - te
              same zioła lepiej rozgrzeją w zupie niż w sałatce.

              Mięso: najbardziej rozgrzewająca jest wołowina i baranina. Natura tych mięs
              jest taka, że raczej trzeba obniżać ich właściwości rozgrzewające niż poprawiać
              przyprawami. Ocieplający jest także indyk. Wieprzowina jest ochładzająca,
              natomiast najsilniej ochładza kurczak.

              Kasze: najbardziej rozgrzewa kasza gryczana. Najbardziej wychładza manna

              Mleko (krowie) jest silnie wychładzające. Dużo lepsze, bo rozgrzewające i
              podobniejsze do ludzkiego jest mleko kozie. Grzane mleko kozie jest świetne na
              przeziębienia. Mleko krowie nie ochłodzi, jeśli wypijemy je z czosnkiem i
              miodem.

              Alkohol: wódka rozgrzewa, czerwone wino rozgrzewa, ochładza białe wino, a
              najbardziej piwo. Wiele osób, ja również do nich należę, intuicyjnie nie lubi
              piwa zimą :)

              Kawa: zwykła fusianka, czyli kawa zalewana wrzątkiem ochładza dość silnie.
              Lepsza jest kawa z ekspresu, jej natura jest także łagodniejsza dla żołądka.
              Ale najlepsza, bo bardzo łagodna - jest kawa gotowana (z miodem, przyprawiona
              lub nie). (podać przepis?)
              Ochładza też herbata. Szczególnie herbata z cytryną, której natura jest kwaśna
              i silnie ochładzająca, i cukrem, który wychładza chyba najbardziej. Wiem wiem,
              zaraz ktoś na mnie nakrzyczy, że co ja tu bredzę, więc już teraz odpowiem tak:
              obserwujcie, obserwujcie i nie kierujcie się fałszywą wiarą i przesądami. :)

              Poza tym: w trakcie gotowania energia ognia (pod warunkiem, że gotujemy na
              prawdziwym ogniu) przechodzi do jedzenia. Jedzenie gotowane na ogniu rozgrzeje
              dużo bardziej niż każde inne.



              Na wyziębienie świetna jest wołowina w czerwonym winie. Trzeba z nią tylko
              uważać, bo naprawdę rozgrzewa jak diabli i nie da się jej zjeść dużo.
              No i je się ją, kiedy naprawdę przemarzniemy:

              Kupujemy ładny kawałek wołowiny, najlepiej jakiejś polędwicy.
              Kroimy go w kostkę, taką sobie, nie za dużą i nie za małą, idealną, żeby
              nadziać na widelec.
              Wkładamy do miseczki i zalewamy czerwonym winem. Dorzucamy listek laurowy i
              ziele angielskie. Zostawiamy na ile tylko możemy. W oryginale było, że na
              dwadzieścia cztery godziny, ale.... nikt zmarznięty tyle nie wytrzyma. :)

              Po tym czasie przekładamy do rondelka i dusimy... Dusimy, dusimy, aż mięso
              będzie już już prawie miękkie. Wtedy dorzucamy marchewkę pokrojoną w plasterki
              i posiekaną cebulę. Doprawiamy solą, czarnym pieprzem, imbirem. Można też
              majerankiem, tymiankiem, rozmarynem albo estragonem. Albo kilkoma naraz.
              Dusimy do miękkości, sosu powinno wyjść niewiele.
              Je się toto gorące, najlepiej z białą bułeczką i w niewielkich porcjach.
              Smakuje... nie, nie mogę powiedzieć, że jest niedobre, jest smaczne. Ale inne,
              nietypowe.

              I rozgrzewa. uch, jak rozgrzewa :D
              • eurydyka2001 Re: Zimnooo!... 11.12.02, 15:29
                Drogie Panie, jesteście cudowne! :-)))

                Ladybird, ja już i tak za te wschodnie tajniki zamiatam przed Tobą podłogę
                grzywką z wdzięczności (niektóre rzeczywiście zaskakujące, będziemy testować!),
                ale proooszę - jeszcze ten przepis na kawę gotowaną z miodem... itd., jak
                będziesz miała chwilkę. Dzięki wielkie, z góry, i z dołu, i w ogóle!
                • the_ladybird Re: Zimnooo!... 11.12.02, 16:05
                  Kawa gotowana (oczywiście nie na sposób turecki :D) jest bardzo prosta do
                  wykonania.

                  W wersji podstawowej: z miodem tylko.
                  W rondelku gotujemy wodę. W normalnej ilości, czyli na taką ilość kawy, na jaką
                  mamy ochotę. Aż zawrze. Zestawiamy z ognia/prądu. Jeśli gotujemy na prądzie to
                  go w tym momencie wyłączamy. Ogień trzeba zostawić, zmniejszywszy maksymalnie.

                  Wsypujemy zmieloną dość drobno kawę. Też w zupełnie normalnej dla nas ilości.
                  Można dać odrobinę więcej, bo kawa gotowana jest dużo łagodniejsza, więc
                  zrobiona z tej samej ilości będzie się wydawać słabsza.
                  No i z powrotem na ogień/prąd. I niech się gotuje z minutę. Na prądzie można po
                  prostu poczekać, aż przestanie się gotować. Pod przykryciem oczywiście. Taka
                  kawa strasznie pryska - wszędzie dookoła palnika pojawiają się drobniuteńkie
                  kawowe kropeczki... niestety. Dlatego najlepiej przykryć szczelnie taką
                  pokrywką z dziurką, albo zwykłą, ustawiając ją w takiej pozycji, żeby szczelina
                  znajdowała się z tej strony, którą najłatwiej umyć.

                  Później słodzimy miodem. Słodzimy koniecznie, nawet jeśli normalnie tego nie
                  robimy (jak ja np), choć z pół łyżeczki miodu. Jeśli ktoś słodzi, to też
                  odrobinę więcej niż zwykle.

                  Rozlewamy do filiżanek - przez dekantację. :) Oj, chemik ze mnie wylazł. Chodzi
                  o to, że fusy opadają na dno, więc zupełnie spokojnie można zlewać czystą ciecz
                  z wierzchu.
                  Pije się to właśnie w takiej formie, broń Panie Boże, przed mlekiem czy
                  śmietanką, bo cała praca pójdzie na marne.

                  Z przyprawami to tylko drobne różnice.
                  Dodajemy je w razem z kawą, tzn. w tym samym momencie.
                  Może to być imbir, odrobina świeżego albo szypta mielonego, wanilia, najlepiej
                  w lasce, cynamon, kardamon...
                  Moje ulubione zestawy to:
                  - imbir+cynamon+kardamon
                  - imbir+wanilia+kardamon.
              • kdd Re: Zimnooo!... 11.12.02, 17:12
                Ladybird czy masz jakies przepisy na rozgrzewajace potrawy przygotowywane
                zgodnie z kuchnia 5 przemian (bo to chyba jest kuchnia 5 przemian?), ale BEZ
                MIESA?
                Z gory dziekuje.
                Kasia
    • mantha Re: Zimnooo!... 11.12.02, 16:31
      Sluchajcie, a czy talerz gestej, goracej zupy was nie rozgrzewa "od srodka"??
      bo ja jestem po tym zlana potem. Chodzi o wszelakie zupy "tresciwe", a nie
      jakies rzadzizny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka