Dodaj do ulubionych

jak to jest z tym karpiem po zydowsku???

IP: *.mmj.pl 18.11.07, 14:11
wlasnie, j.w., milion przepisow jest w internecie, ale jedne w
galarecie inne bez, jedne z piwem skladzie, jeszcze niektore z
bakaliami, inne zas tylko z rodzynkami, ja w te swieta chcialabym
zrobic takiego karpia ale jeszcze nigdy nie robilam i nie mam
zielonego pojecia jak sie za to zabrac, czy ktos ma swoj ulubiony
absolutnie przyszny przepis na ten specjal???? bardzo prosze o
podanie, pozdrawiam:)
p.s. wiem, ze do swiat jeszcze daleko ale w wolnych chwilach juz sie
przygotowuje w myslach i planuje :) pewnie nie tylko ja;))
Obserwuj wątek
    • ba_nita Re: Bo nie istnieje 1 przepis. Dwa przykładowe. 18.11.07, 14:32
      z zelatyną z książki Henryka Dębskiego "Ryby" z 1983 roku.
      Karp po zydowsku 1
      1 kg ryby, łyzka żelatyny, 40 g rodzynek, 4 cebule, 3 szkl. wody, sól, cukier i
      pieprz do smaku.
      Cebule obrać, zalać wrzącą osolona wodą i ugotować. Karpia po umyciu i
      wypatroszeniu pokroić w dzwonka, włożyć do wywaru i gotować 30 min na małym
      ogniu. Pod koniec dodać rozpuszczoną w gorącej wodzie żelatynę, rodzunki i
      doprawić. Potem zostawić do zastygnięcia, wyjęć karpia na półmisek i obłozyć
      żelatyną. Udekorować natką pietruszki.

      Karp po żydowsku 2
      1 kg ryby, 3 szkl. wody, 6 cebul, 2 łyżki masłą, łyżka żelatyny, jako, 30 g
      rodzynek, czerstwa bułka, sól, pieprz, cukier do smaku.
      3-4 cebule obrać, pokroić i zalać wrzącą osoloną wodą. Ugotować.Karpia po
      sprawieniu (mięso) oddzielić od ości. Resztę cebuli obrać, opłukać, posiekać w
      kostkę i zeszklić. Bułkę namoczyć, odcisnąć, zemleć razem z podsmażoną cebulą i
      rybę, wymieszać z surowym jajkiem, doprawić, uformować gałki na ostać kotletów
      mielonych, włożyć do wywaru z rodzynkami i gotować około 30 min.Na koniec
      doprawić i dodać rozpuszczoną w gorącej wodzie żelatyne.
      Jest jeszcze karp po jerozolimsku. Podaj adres to wyślę wszystkie przepisy na
      karpia bo trochę tego dużo jest.
      • Gość: lauri Re: Bo nie istnieje 1 przepis. Dwa przykładowe. IP: *.sputnik.dialog.net.pl 18.11.07, 17:02
        Witam, uwielbiam podcyztzwac to forum i oto juz mi sie humor
        poprawil!
        Ten pierwszy przepis Banity to taki karp, jakiego od wielu lat robi
        moja mama i od wielu lat jest to nasz/jej hicior swiateczny. Ulozony
        w dzwonka. Rewelacja. U "Zydow", chocby na Kazimierzu,
        podaja "Gefilte Fisch", spacjalnosc Zydow galicyjskich, od ktorych
        zreszta polska kuchnia przejela karpia. Wtedy jest on zmielony i
        przybiera postac roznego pokroju i przekroju kulek :), pojawiaja sie
        wtedy tez migdaly w platkach obok rodzynek. Przepisow jest wiele...
    • jagoda85 Re: jak to jest z tym karpiem po zydowsku??? 18.11.07, 17:50
      A ja znam troszkę inny sposób robienia karpia po żydowsku.
      Zupa rybna z karpia po żydowsku, która od nie wiem jak
      dawna jest gotowana w naszej rodzinie, gotowała ją moja babcia i
      mama, a teraz gotuje i ja.
      Przepis:
      Włoszczyzna, ale bez kapusty włoskiej, dużo cebuli, cukier, liść
      laurowy, ziele angielskie, pieprz ziarnisty, rodzynki i migdały. To
      wszystko trzeba gotować razem z łbami karpii, tak długo, że
      właściwie te głowy się rozlatują. Potem wyciągamy całą jarzynę z
      wywaru i wkładamy do niego na któtki czas dzwonka karpia.
      Do zupy dodajemy jeszcze roztarte mleczko z karpia. Podajemy tą zupę
      na ciepło ze słodką chałką.
      Życzę smacznego i pozdrawiam.
      • Gość: en Re: jak to jest z tym karpiem po zydowsku??? IP: *.chello.pl 19.11.07, 00:00
        Ja robie tak (zwykle z dwoch karpi): glowy i ogony odcinam - oczy
        trzeba wydlubac, fuj. Gotuje te glowy i ogony z pokrojona cebula -
        duzo, z kilogram albo i wiecej - i pietruszka (trzy-cztery), skorka
        z cytryny, pieprzem w ziarnkach pare godzin na malym ogniu. Karpie
        pociete w dzwonka i posolone czekaja w lodowce (mozna oblozyc
        plasterkami cebuli, to usuwa mulisty zapach). Gdy cebula
        rozgotowana, wyciagam glowy, wywar przecieram przez sitko, doprawiam
        cukrem, sola, pieprzem. Gotuje w nim dzwonka (tez na malym ogniu,
        tak z 10 minut). Wyciagam, usuwam osci. Ukladam na glebszym
        polmisku, do wywaru dodaje troche zelatyny na wszelki wypadek.
        Posypuje namoczonymi w odrobinie wywaru rodzynkami i obranymi
        migdalami. Zalewam wywarem, do ktorego dodaje w ostatniej chwili
        odrobine soku z cytryny. Studze. Galareta jest szarawa i
        nieprzezroczysta, ale pyszna. Pol dnia roboty, ale sie oplaca.
        Wersja z bulka to gefilte fisz, czyli ryba faszerowana. Tez dobra.
        • pinkink3 Gefilte fish 19.11.07, 01:34
          Gelilte fish, zeby bylo naprawde po zydowsku maja dodatek macy zamiast buleczki.;)
          Ale i tak i tak bedzie pyszne.
          No i wbrew nazwie nie jest to ryba nadziewana, a raczej pulpety rybne. W
          ksztalcie kulek albo nieco owalne.

          Ja nie mam cierpliwosci do tej roboty ale dzieki dobremu Jahwe kupuje gotowca
          pt. Gefilte Fish firmy "Manischewitz", w sloiku.
          www.manischewitz.com/products/fish/index.php
          G.F. wystepuje w lekkiej galaretce albo na polslodko, w rosole. Jada sie je
          czesto z chrzanem.

          A tak w ogole to piekny watek; wszystkie przepisy fantastyczne i az chce sie je
          robic. Szkoda, ze karpie sa u mnie raczej niejadalne. Trzeba zastepowac je
          innymi rybami, a to juz nie to.((
        • Gość: eris Re: jak to jest z tym karpiem po zydowsku??? IP: *.toya.net.pl 21.11.07, 16:32
          a dlaczego galarete podajesz jak piszesz w kolorze szarym skoro
          mozna ja sklarowac bialkiem i bedzie jak krysztal .Przezroczysta i
          apetyczna.
          • Gość: en Re: jak to jest z tym karpiem po zydowsku??? IP: *.chello.pl 21.11.07, 20:17
            Bo - ze powtorze za majla, ktora podaje swoj przepis ponizej - taka
            ma byc. Nieprzezroczysta, nietwarda, aksamitna, pachnaca, pyszna. Z
            bialymi migdalami, brazowymi rodzynkami, jasnym miesem karpim. I
            osemka cytryny na kazdej porcji. Ech. Dla mnie jest bardzo
            apetyczna.
    • Gość: zadumana z karpiem jest TAK w mojej rodzinie:)) IP: *.daewoo.lublin.pl 19.11.07, 12:43
      Odfiletować średniego karpia, zemleć, dodać całe jajko, bułkę
      namoczoną i odciśniętą, cebulę przesmażoną na maśle, sól, pieprz.

      Najlepiej odfiletować tak, żeby z każdego boku był jeden duży filet.
      To nie jest takie trudne – ostry nóż. Potem położyć filet skórą do
      deseczki i odciąć skórę – znowu ostry nóż duży (szefa) czyni cuda.

      Dalej używam gazy z apteki. Układam na niej skórę, często są to
      kawałki, bo nie zawsze tak idealnie się oddzieli, ale to w moim
      przypadku nie ma znaczenia. Na skórze kładę farsz w formie wałka-
      ryby. Zawijam ostrożnie w gazę. Trzeba to tak zrobić, żeby potem
      każdy plaster był otoczony choć kawałkiem skórki. Wszystko wkładam
      do długiego garnka do gotowania ryby plus jarzyny i łeb karpia z
      kręgosłupem. Gotuję na dość małym ogniu z pół godziny.
      Potem wyciągam na wkładce, którą ma garnek. Jak sobie lekko
      obcieknie (parę minut!) kładę "rybę" na deskę i powoli równomiernie
      odwijam z gazy , tak żeby odeszła skóra. Gaza się oddziela ładnie
      od "ryby" i nie ma żadnego dramatu, żeby się miała kleić. Stąd gazy
      nie smaruję niczym przed zawijaniem. Kroję na plastry (ostry nóż),
      układam na głębokim półmisku i walczę z galaretą.

      U mnie ten przepis wyparł odwieczną polską rybę w galarecie, czyli
      dzwonka ryby na półmisku zalane galaretą. Okazało się, że nikt nie
      chciał walczyć z ośćmi i wszyscy najchętniej sięgali po "tą bez
      ości".
      Moja prababcia robiła to cudo ze szczupaka, moja mama próbowała ją
      naśladować, ale proza prl-u przemodelowała szczupaka na karpia i
      już:))) tzn. tak jakoś zostało...
      • Gość: en Re: z karpiem jest TAK w mojej rodzinie:)) IP: *.chello.pl 19.11.07, 21:38
        W swietnej ksiazce Kuchnia zydowska Clarissy Hyman (kupilam pare
        miesiecy temu w taniej ksiazce) przeczytalam, ze gefilte fisz
        pierwotnie byla taka, jak pisze Zadumana - w skorze. Dopiero potem
        zaczeto robic klopsiki. A chodzilo o to, zeby moc jesc w szabas, bez
        wyjmowania osci, bo wyjmowanie osci to praca, a pracowac w szabas
        nie wolno. Tak to powstalo szabasowe obzarstwo bez pracy przy
        gotowaniu i jedzeniu.
        Tamze przepis - 1 kg bialych ryb bez skory (morszczuk, karmazyn,
        dorsz), 1 duza cebula, lyzka mielonych migdalow, 2 jajka ubite, sol,
        pieprz, srednia maka macowa. Zemlec ryby, cebule, wymieszac z
        migdalami i przyprawami, dodac make macowa - tyle, zeby masa byla
        sztywna, ulepic kulki, ugotowac w bulionie rybnym (kregoslup, skora
        i glowa ryby, woda, cebula, 2 marchewki, lodyga selera) na malym
        ogniu przez godzine. Na polmisek nalac wywaru, ulozyc kulki, kazda
        ozdobic plastrem marchewki.
        Robilam z samego morszczuka, z bulka i tez bylo dobre.
        • Gość: zadmana Re: z karpiem jest TAK w mojej rodzinie:)) IP: *.daewoo.lublin.pl 20.11.07, 13:48
          Nie znałam podstaw "ideologicznych" ryby po żydowsku:)
          Moja prababcia dostała przepis od znajomej Żydówki, która w
          podziękowaniu dla dziadka (znanego smakosza) za coś tam
          przytaszczyła półmisek pełen ryby, która mojej rodzinie wówczas (ile
          to lat temu?) niesamowicie posmakowała. W końcu zdradziła prababci
          przepis i tak już zostało. Po latach ja z moim tatą
          przeprowadziliśmy to danie z okazji imieninowych i innych
          uroczystych, na polski wigilijny stół, bo jednak ości w dzwonkach
          ryby w galarecie są nieco dokuczliwe. I tak to się historia narodów
          splata...:)

          Ideologii bezościstej ryby nie znałam - wielkie dzięki:)
          • wanda-maria karp po zydowsku 20.11.07, 22:46
            Przepis wg A.Escoffier / 1846 - 1935 / ojca wszystkich kucharzy z
            jego biblii " Przewodnik kulinarny ".

            I
            Karpia pokroic w dzwonka.
            W garnku zeszklic na oliwie 150 g cebuli i 50 g szalotek.
            posypac 1 lyzka maki, podsmazyc chwile, potem zalac 1 but. bialego
            wytrawnego wina tyle samo rosolu rybnego / kostka /, ew. wody.
            Posolic, posypac pieprzem kajenskim, dodac 20 g sprasowanego
            czosnku, bouquet garni, doprowadzic do wrzenia.
            Wlozyc karpia i dusic na wolnym ogniu ok. 20-25 min.
            Ugotowanego karpia ulozyc na polmisku.
            Sos zredukowac do 2/3, dodac pare lyzek oliwy, wymieszac.
            Sosem polac karpia, oziebic, az do utworzenia galarety.
            Podawac posypany zielona natka.

            II

            Karpia przygotowac j/w.
            Do zredukowanego sosu dodac 1 op./ malutkie/ szafranu i 60 g
            siekanych migdalow.
            Reszta j/w.

            Dzisiaj zamiast dzwonkow lepiej uzyc filetow z karpia.
      • Gość: zadumana Re: z karpiem jest TAK w mojej rodzinie:)) IP: *.daewoo.lublin.pl 21.11.07, 13:53
        Tak dla ścisłości: cały farsz jest zmielony tzn. ryba, bułka,
        przesmażona cebula, a potem dodaję jajko, sól, pieprz, można
        łyżeczkę od herbaty cukru, dla zachowania nieco słodkiego klimatu -
        tu niektórzy dodają rodzynki.
    • Gość: loo Re: jak to jest z tym karpiem po zydowsku??? IP: *.mmj.pl 21.11.07, 10:22
      bardzo Wam wszystkim dziękuję, fajne przepisy i historie :), jesli
      ktos ma ochotę to proszę o jeszcze wypróbowanych przepisów :)))
      • Gość: majla Re: jak to jest z tym karpiem po zydowsku??? IP: *.rzeszow.mm.pl 21.11.07, 14:02
        Podam przepis wg którego moja teściowa (a teraz ja) robiła karpia po żydowsku.
        Przywiozła go jeszcze ze Lwowa. Przepis jest taki "mniej więcej", ale ja zawsze
        wg niego robię i karp jest pycha. Można powiedzieć, że jest "inspirowany"
        karpiem po żydowsku, bo jako że my nie lubimy za słodkiej ryby to po prostu nie
        dodajemy ani rodzynek ani migdałów. Cała reszta jest "po żydowsku" czyli z dużą
        ilością cebuli.
        Podam proporcje na trzy karpie po około 1,5 kg każdy.
        Karpie sprawić, odciąć głowy, płetwy i ogony. Resztę pokroić na dzwonka (niezbyt
        cienkie). 6 szt dość dużych cebul obrać i niestety ale trzeba je bardzo drobno
        posiekać co jest dość żmudne. Czasem robię to wieczorem poprzedniego dnia w tzw
        międzyczasie. Próbowałam siekać je takim przyrządem do siekania cebuli. Można
        choć nie jest wtedy posiekana w drobniutką i regularną kostkę, ale czy to jest
        najważniejsze?. Cebulę należy sparzyć wrzątkiem, chwilę w nim potrzymać i
        odcedzić na sicie, jest wtedy łagodniejsza. Teraz w dość dużym rondlu gotuję
        cebulę, około 2 l wody (na tą ilość ryby i cebuli), dodaję liście laurowe (2
        szt), kilka ziaren ziela angielskiego, kawałek selera, pietruszkę i marchewkę.
        Gotuję to około 15 min. Dodaję głowy, płetwy, ogony. Jeśli macie te rzeczy z ryb
        przeznaczonych do smażenia to też dodajcie, im będzie więcej tym lepszy sos.
        Teraz gotuję nie więcej niż 1 godz. i następnie wyjmuję jarzyny, i wszystkie
        części ryby. Zapomniałam o soli i odrobinie cukru, które należy dać do wywaru.
        Sos i tak później sie doprawia do smaku. Teraz do wywaru wkładamy dzwonka karpia
        (po kilka sztuk w zależności od wielkości rondla) i gotujemy około 15 min, aż do
        wyczerpania "stanu posiadania". Ja nie solę dzwonek ryby, wywar jest słony i to
        wystarcza moim zdaniem. Ugotowane i lekko przestudzone dzwonka "oczyszczam" z
        cebuli, która sie do nich przyczepiła i daję ją z powrotem do wywaru, a dzwonka
        układam na półmisku. Po ugotowaniu całej ryby, sos doprawiam solą, jeszcze
        odrobiną cukru (jak pisałam, nie lubimy za słodkiego, ale dla połączenia smaków
        trzeba dodać cukru) i dość dużą ilością świeżo zmielonego pieprzu. Sos musi mieć
        wyraźny smak, choć lepiej wyczuwa się go po wystudzeniu. I teraz: żadnej
        żelatyny, ta ilość cebuli, długie gotowanie "odpadów" i ryba, dają wystarczającą
        ilość kleju. Raz jeden dodałam żelatynę bo wydawało mi się, że sos będzie za
        rzadki i efekt był taki,że w sosie były jakby kluski z żelatyny, smak się nie
        zmienił ale efekt był nie taki. Aby sos miał odpowiednią konsystencję musi długo
        postać w chłodnym miejscu co najmniej dobę, może być balkon nie koniecznie
        lodówka w której przed świętami i tak jest ciasno. Sos jest szary, może na oko
        niezbyt ładnie wygląda, ale taki ma być. Ma być gęsty, ale nie taki twardy i
        zwarty jak galareta, tylko trzęsący się. Jeśli byłby za twardy można dodać
        odrobinę chłodnej przegotowanej wody i wymieszać. Można go jeszcze teraz
        doprawić. Podaję rybę w dzwonkach ułożoną na półmisku a sos w sosjerce lub
        jakimś innym naczyniu. Można jeszcze rybę zalać tym sosem i odstawić do
        zastudzenia, ale wydaje mi się że pierwszy sposób jest lepszy bo łatwiej
        nakładać dzwonka. Niestety jest to ryba z ośćmi i taka ma być ale sądzę, że trud
        przygotowań i wyłuskiwania ości, zrekompensuje wam jej smak. U nas w domu tak
        podana ryba gości nie tylko w święta ale i w nowy rok a czasem tak po prostu,
        bez okazji. Jest warta trudu związanego z jej przygotowaniem. Polecam, warto
        spróbować, choć mój opis może niektórych przerazić. Zapewniam, że to tylko tak
        wygląda a praca jest naprawdę prosta. Smacznego. Jeśli ktoś wypróbuje, proszę o
        uwagi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka