Dodaj do ulubionych

Czy jecie parówki?

11.08.03, 13:36
Ja je zawsze lubiłam, zwłaszcza łukowskie odtłuszczone. Zawsze są pod ręką i
smaczne...
Ale mój mąż skutecznie mi je obrzydza. Mówi, że są napychane śmieciem z hali
produkcyjnej, sztucznie barwione i pompowane(nie wiem czym, ale mnie to
zniechęca).
Uważam, że jakość parówki zależy od producenta, no i od ceny... Bronię to
moje ulubione danko, ale zaczynam mieć wątpliwości.
Może ktoś z Was wie jak w rzeczywistości wygląda produkcja parówek, czy można
je jeść bez obaw, czy raczej się wystrzegać (nie mam na myśli np. ilości
mocznika, ale raczej ilość sztucznych dodatków).
Wielbiciele i przeciwnicy wypowiedzcie się!!
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Czy jecie parówki? 11.08.03, 13:39
      kolega był jakiś czas szefem stosownego działu w makro i od tamtej pory
      zabronił żonie kupowania parówek :)

      dozwolone są wyłącznie kiełbaski, a i tak patrzy podejrzliwie
      • Gość: kaska Re: Czy jecie parówki? IP: *.tele2.pl 11.08.03, 13:46
        jottka napisała:

        > kolega był jakiś czas szefem stosownego działu w makro i od tamtej pory
        > zabronił żonie kupowania parówek :)
        >
        > dozwolone są wyłącznie kiełbaski, a i tak patrzy podejrzliwie


        a wlasnie zadnych parowek z hiper i supermarketow.
    • Gość: kaska Re: Czy jecie parówki? IP: *.tele2.pl 11.08.03, 13:45
      moj maz uwielbia parowki, ale tylko cielece tylko z jednego sklepu - byc moze
      te sa faktycznie nie napychane smieciami?
      • Gość: guciog Re: Czy jecie parówki? IP: *.pl / 192.168.1.* 17.08.03, 23:26
        Parowki moze i sa dobre ale napewno nie cielece - w Polsce nie uzywa sie
        cieleciny do produkcji wedlin.
        Pozdrowienia
    • dagg Re: Czy jecie parówki? 11.08.03, 13:53
      Marketowych też bym nie kupiła, te wszystkie afery z praniem mięsa w tle...
      Ale takie sprawdzone, znane, chyba nie są... śmietniczką? Może to chodzi, o te
      parówki za parę zł/kg, a te renomowanych firm są godne zaufania?
      • Gość: kaska Re: Czy jecie parówki? IP: *.tele2.pl 11.08.03, 14:45
        dagg napisała:

        > Marketowych też bym nie kupiła, te wszystkie afery z praniem mięsa w tle...
        > Ale takie sprawdzone, znane, chyba nie są... śmietniczką? Może to chodzi, o
        te
        > parówki za parę zł/kg, a te renomowanych firm są godne zaufania?

        wiesz, te u mnie w sklepie sa naprawde dobre i dobrze smakuja. I nigdy nie jest
        mi po nich niedobrze, jak bywalo po parowkach kupowanych byle gdzie.
    • dziuunia Re: Czy jecie parówki? 11.08.03, 15:36
      Ja jeżeli kupuję(mąż b.lubi,syn też,ja też czasami)to tylko Krakuski pakowane
      firmowo po 5 sztuk.Nigdy nie kupuję takich na wagę,chyba że dla psa;)a Krakuski
      najbardziej przypominają mi niemieckie parówki-takie sprężysto-pękające przy
      ugryzieniu.Są teraz dostępne parówki dla dzieci np.z Morlin i mają Swiadectwo
      jakości z Centrum Zdrowia Dziecka,więc chyba są bez tych wszystkich dodatków.
      A kupujecie pasztetową?Bo ja kiedyś b.lubiłam,ale teraz nie tknę.
      • Gość: kaska Re: Czy jecie parówki? IP: *.tele2.pl 11.08.03, 15:39
        dziuunia napisała:

        > Ja jeżeli kupuję(mąż b.lubi,syn też,ja też czasami)to tylko Krakuski pakowane
        > firmowo po 5 sztuk.Nigdy nie kupuję takich na wagę,chyba że dla psa;)a
        Krakuski
        >
        > najbardziej przypominają mi niemieckie parówki-takie sprężysto-pękające przy
        > ugryzieniu.Są teraz dostępne parówki dla dzieci np.z Morlin i mają Swiadectwo
        > jakości z Centrum Zdrowia Dziecka,więc chyba są bez tych wszystkich dodatków.
        > A kupujecie pasztetową?Bo ja kiedyś b.lubiłam,ale teraz nie tknę.


        Moj tata kocha pasztetowa i tez w poblizu maja sprawdzony sklep. Ja wierze
        tylko w male sprawdzone sklepiki.
      • Gość: zibi Re: Czy jecie parówki? IP: *.crowley.pl 11.08.03, 18:10
        eeeetam gadanie ... parowki sa dobre tylko producenci nieuczciwi ... pierwsza
        ich liga to wszyscy ci ktorzy stosuja koloryzowane opakowania foliowe (strzewa
        niby)... co do niemiecki to one nie maja sobie rownych na calym swiecie
        • Gość: Beata Re: Czy jecie parówki? IP: 213.17.246.* 12.08.03, 20:32
          Od kiedy mój znajomy gastronom pracujacy w fabryce przetwórstwa mięsa
          uswiadomił mnie w jaki sposób są produkowane parówki do geby ich juz nie biorę.
          ŻADNYCH!!
          W PARÓWKI ŁADOWANE JEST NAJGORSZE ŚWIŃSTWO ,KTÓRE POZOSTAJE PO OBRÓBCE CAŁOŚCI.
          WSZYSTKO MIELONE JEST NA PAPKĘ I UZUPEŁNIANE DODATKAMI SMAKOWYMI ,KONSERWANTAMI
          I INNYMI SPECYFIKAMI.MIĘSO NA PARÓWKI TO WSZELKIEGO RODZAJU ODPADY
          SKÓRY ,ŻYŁY,CHRZASKI,JAJA WIEPRZOWE,OCZY I INNE ELEMENTY ZWIERZECEGO
          WEWNĘTRZNEGO CIAŁA OCZYWIŚCIE NIE NADAJĄCE SIĘ JUZ DO NICZEGO.NIC SIĘ PRZECIEŻ
          NIE MOŻE ZMARNOWAĆ!!CZASAMI DO DROBIOWYCH ŁADUJĄ CAŁE ZMIELONE KURY,UPRZEDNIO
          POTRAKTOWANE HORMONEM,KTÓRY ROZPUSZCZA WNETRZNOŚCI RAZEM Z KOŚĆMI(TAK JAK W
          PASZTETACH)
          WSZYSTKO JEST ROZDRABNIANE I ŁADOWANE W WORKI ALBO FLACZKI.DO WYBORU!
        • Gość: goldi Re: Czy jecie parówki? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 15.08.03, 07:53
          Gość portalu: zibi napisał(a):

          > eeeetam gadanie ... parowki sa dobre tylko producenci nieuczciwi ... pierwsza
          > ich liga to wszyscy ci ktorzy stosuja koloryzowane opakowania foliowe
          (strzewa
          > niby)... co do niemiecki to one nie maja sobie rownych na calym swiecie
          Tak samo jak dunskie np.firmy Tulip,ale niestety ta firma sie z Polski
          wycofala,a robia rowniez pyszne szynki w puszkach lepsze niz te nasze
          przesolone Krakus,pasztety i mielonki.Ale niemieckie sa dostepne w niektorych
          sklepach np.Bomi,Piotr i Pawel,Mini Europa w Warszawie.
      • hania_76 Pasztetowa 11.08.03, 19:03
        dziuunia napisała:


        > A kupujecie pasztetową?Bo ja kiedyś b.lubiłam,ale teraz nie tknę.

        Moi rodzice kupują gdzieś w jakimś super sprawdzonym źródle na drugim końcu
        Polski, przywożą w ilościach hurtowych i zamrażają. I ta pasztetowa jest
        przepyszna (wędzona i niewędzona). Poza tym czasami dostajemy pasztetową
        robioną w gospodarstwie - po prostu niezrównana! Jest tylko uwędzona i trzeba
        ją delikatnie obgotować w domu. Taka ciepła pasztetowa rozsmarowana na swieżej
        bułeczce... Na to pomidor a do łapki ogórek kiszony i pełnia szczęścia.

        No ale pasztetowej w markecie albo w przypadkowym sklepie mięsnym nie
        kupiłabym nigdy przenigdy w życiu.
      • dagg Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 08:14
        dziuunia napisała:

        > A kupujecie pasztetową?Bo ja kiedyś b.lubiłam,ale teraz nie tknę.

        Ja lubię i pasztetową i kaszankę, ale te produkty jem tylko, gdy są z "pewnego"
        miejsca. I nawet nie chodzi mi o to, że COŚ może w nich być, poprostu parę razy
        się nacięłam na coś, co tylko z nazwy było pasztetową... fuj. Nie chcę się
        więcej pomylić...
        A jeśli chodzi o te grube parówki, to nigdy ich nie mogłam zjeść, sam ich widok
        mnie odstraszał...
    • Gość: ppp jak powiedzial kiedys Bismarck IP: 212.160.240.* 11.08.03, 15:51
      "Ludzie nie powinni wiedziec jak sie prowadzi wojne i z czego robione sa
      parowki"

      A ja mysle ze to madry czlowiek :)
      • goossia Re: jak powiedzial kiedys Bismarck 11.08.03, 18:02
        Mial racje.... Ja obejrzalam kiedys program na ten temat i teraz nie jem nawet
        kielbasy....
        Wymiona, niejadalne czesci np. zoladkow, to wg wlasciciela masarni najbardziej
        szlachetne skladniki parowek. Mielony kosciec kurzy, bialko soi modyfikowanej
        genetycznie, pazury i oczy to standard. Nalezy kupowac tylko produkty znanych
        firm, i w cenie powyzej 18 zl za kilogram.
        Jak pomysle, co jadlam w dziecinstwie, to robi mi sie slabo... Jedyne dostepne
        parowki, to byly tylko te grube. Chociaz pocieszam sie mysla, ze kiedys jakosc
        byla inna. I chyba cos w tym jest, bo moj wujek ma bardzo duze gospodarstwo i
        kilka bardzo duzych psow. Iles lat temu jezdzil do zakladu rzezniczo-
        masarskiego po odpady, ktorymi karmil psiaki. Teraz kupuje sucha karme, bo -
        jak twierdzi - z zakladu wyrzucaja juz tylko zawartosc jelit.
        Jesli komus zrobilo sie niedobrze, przepraszam! Ja tylko chcialam odpowiedziec
        na pytanie....
    • hania_76 Re: Czy jecie parówki? 11.08.03, 19:00
      Oj, niestety tak... Wiem, że mają zły cholesterol, że robi się je z odpadów,
      że są niezdrowe, itd. Ale zimowe śniadanie z parówkami z ketchupem i musztardą
      i tostami z żółtym serem i pomidorem to jest to! Albo hot-dogi - takie
      najprostsze, czyli bułka z parówką polaną musztardą i ketchupem. Albo gotowane
      parówki jako zakąska do piwa. Niezdrowe, ale miło raz na jakiś czas
      pogrzeszyć ;-)
      • dziuunia Do hania_76 11.08.03, 21:49
        Zgadzam się z Tobą w zupełności.Czasem można zjeść coś niezdrowego ale
        smacznego.Byle nie za często:)
        A jeszcze w temacie obrzydzania to pamiętam jak w latach 80 zrobiono kontrolę w
        masarniach i okazało się że w większości dodawano do parówek papier
        toaletowy,gazety lub inne śmieci i wtedy długo moja mama ich nie kupowała:)))
        Takie parówki to przecież szczyt góry lodowej-wiecie chyba co dodaje się do
        wędlin,temat rzeka.
        POZDR
        • pinkink Re: urban legend 12.08.03, 08:11
          dziuunia napisała:

          >
          > A jeszcze w temacie obrzydzania to pamiętam jak w latach 80 zrobiono
          kontrolę w
          >
          > masarniach i okazało się że w większości dodawano do parówek papier
          > toaletowy,



          A jusci!
          Papier toaletowy do parowek! W 80latach!
          Przeciez to byl skarb nie do opisania i szczescie nie do opisania jesli udalo
          sie go kupic, a ta mowi 'do parowek'!!!!
          Urban legend, nic wiecej!
    • Gość: km2bp Re: Czy jecie parówki? IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 22:06
      Szacowna damo czy raczyła pani trzymać w ustach bycze prącie wraz z
      jądrami ???..........
      A parówki pani przecież jada.
    • Gość: anka Re: Czy jecie parówki? IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 11.08.03, 22:39
      parowki bardzo lubie nestey nie moge dostac tych grubych tlustych z dziecinstw
      a co do kwestii kupowania w markeccie czy w malym osiedlowym sklepiku to jest
      wysztko jedno pownieewaz i tu i tam myje sie mieso i moze w tych osiedlowych
      to czesciej bo mniejssez obroty tym towarem maja niestety taka jest prawda w
      pss-ach jest to nagminne wiem ze sprawdzonych zrodel
      • goossia Re: Czy jecie parówki? 14.08.03, 10:53
        No, wlasnie, czy ktos moze sie wypowiedziec odnosnie mycia miesa? Czy ktos wie,
        gdzie lepiej kupowac?
    • Gość: samba Re: Czy jecie parówki? IP: *.chello.pl 11.08.03, 23:12
      Ja osobiście uwielbiam parówki. A już najbardziej z grila. Wiem że to
      niespotykania potrawa grilowa-ale smakuje wybornie.
      Najlepsze parówki to wg mnie "parówki śląskie". Są twarde, pyszne i nic mi się
      po nich nie dzieje. Jeśli jest tam coś złego w nich to napewno nie trucizna bo
      nigdy nie zdarzyło mi się źle czuć.
      Pozdrowienie dla wszystkich parówko-jadaczy
      Magda
    • segovia Re: Czy jecie parówki? 11.08.03, 23:51
      Mimo wszystko - uwielbiam, zwłaszcza zapiekane z serem + zioła i ostra papryka.
      Albo hot-dogi :)))

      • Gość: wini3 Re: Czy jecie parówki? IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.03, 07:32
        Ze zgrozą patrzę jak ludzie kupują parówki dla chorych i dzieci.
        kiedyś kupowalam serdelki - wydawalo mi się że są bardziej kiełbaso-podobne.
        Kiedy doczekamy prawdziwej parówki ? takiej prawdziwie dietetycznej. Sądzę że
        zacznę sama produkować dla siebie.
        A w sprawie wymion ktorymi się wypycha parowki i mortadelę. To jest pyszne!
        Delikatne, tłuściutkie, czyściutkie mięsko. Niestety nie można dostać , no i to
        BSE.
    • petelka Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 09:23
      Jemy, bo lubimy.:) A kupując i spożywając, wyłączamy myślenie 'z czego to
      zrobiono'.:))) I takie myślenie staramy się wyłączyć przy wielu innych
      produktach.:)
      • dagg Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 10:28
        petelka napisała:

        > Jemy, bo lubimy.:) A kupując i spożywając, wyłączamy myślenie 'z czego to
        > zrobiono'.:))) I takie myślenie staramy się wyłączyć przy wielu innych
        > produktach.:)
        Cholera, ja przez tego mojego mężą-węża nie mogę wyłączyć myślenia, no mówie
        Wam, każdy kęs oprócz przyjemności niesie ze sobą goryczkę obawy... Co to za
        przyjemność??!!??
        • petelka Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 14:52
          Dagg, a co mąż lubi??? Może dla odmiany TY byś mu poopowiadała troche z czego/w
          jakich warunkach jego ulubione potrawy są robione.:))) A obrzydzić można
          wszystko. Nawet taki dżem...
          Mmmm, a mi narobiłaś apetytu i chyba dzisiaj na obiado-kolację bedzie jakaś
          wersja parówkowa.:) Np. taki niby Strogonoff z parówek.:) Na szczęście mój
          osobisty parówek nie obrzydza, bo on nie lubi tylko kawioru i spleśniałych
          serów. W pierwszym wypadku zgadzam się z nim, w drugim - objadam się gdy go nie
          ma w domu.:)))
          • dagg Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 15:11
            Może to i nie zły pomysł, ale ponieważ przeważnie ja gotuję to i tak robię to,
            co mi smakuje. Ja nie lubię chałwy, ale to trudno obrzydzać. Poza tym mój łoś
            jak się doczyta, że coś jest niezdrowe, to POPROSTU TEGO NIE JE i nawet nie
            zakręci mu się łezka w oku z tęsknoty za ...
            AAAAAA jeszcze piwo mogłabym mu poobrzydzać!!!
            Awiesz, że spróbuję:)
            Pozdrawiam
            • petelka Re: Czy jecie parówki? 13.08.03, 07:27
              Aaa, z tym piwem to masz szerokie pole do działania.:))) A to, że ktoś znalazł
              mysz w butelce, a to coś o procesie technologicznym i warunkach sanitarnych,
              panujących w starych browarach. A to o warunkach przechowywania składników.
              używanych do produkcji... Jednym słowem: powodzenia.:)))))))
    • mroczna_panna Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 09:59
      A ja jem odtłuszczone morliny...dobre...a co tam pakują aż takie świństwa??
      • Gość: Linn Re: Czy jecie parówki? IP: *.dialup.tiscali.it 12.08.03, 11:06
        To moze cos takiego?
        Parowki w sosie piernikowym
        7-10 parowek – 4 pierniki “katarzynki” / bez polewy / - 1 lyzka koncentratu
        pomidorowego – mala puszka groszku – sol – ziola – zimna woda
        Pierniki namoczyc w zimnej wodzie, a gdy sie rozpuszcza gotowac z dodatkiem
        koncentratu pomidorowego, soli i roznych ziol. Gdy sos zgestnieje i stanie sie
        jednolity, dodac parowki pokrojone w plasterki, chwile podgrzewac i wymieszac z
        odcedzonym groszkiem. Podawac na goraco w miseczkach, z bulka.
        • petelka Re: Czy jecie parówki? - pytanie do Linn 13.08.03, 07:34
          Gość portalu: Linn napisał(a):


          > Parowki w sosie piernikowym[...]

          Zaciekawił mnie Twój przepis i mam pytanie:
          jakie zioła dodajesz do tej kombinacji?
    • Gość: maria Re: Czy jecie parówki? IP: *.kutno.mediaclub.pl 12.08.03, 18:58
      Można powiedzieć, że jestem z branży...
      Generalna zasada: kupować sprawdzonej firmy i w sprawdzonych sklepach. Im
      droższy produkt znanej firmy (marki) tym większa gwarancja jakości. Jakość,
      niestety, kosztuje. Ludzie chcieliby dobre i tanie. Nie ma tak.
      Owszem do parówek dodaje się "różne rzeczy" przecież ten produkt ma być tani:)))
      Ostatnio na rynku pojawiły się nowe parówki odtłuszczone znacznie droższe od
      pozostałych, są naprawdę niezłe i można je jeść bez obaw.
      Mała dygresja: ktoś tu wspominał o parówkach cielęcych - nie wierzę, że są z
      cielęciny, w przeciwnym razie musiałyby kosztować ok. 20zł/kg. Mięso-cielęcina
      kosztuje sporo:))).
      • Gość: Linn Re: Czy jecie parówki? IP: *.dialup.tiscali.it 12.08.03, 19:10
        Z ta cielecina to zagadka? Kilka miesiecy temu w polskiej TV ostrzegano, zeby
        nie ufac cielecym parowkom: uboj cielat jest niedozwolony. Mnie by sie to
        zgadzalo. We Wloszech nigdy / przez pond 10 lat / nie widzialam cieleciny, jaka
        pamietam z Polski.
      • goossia Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 20:14
        Zgadza sie, ten gosc w programie powiedzial, ze nie ma czegos takiego jak
        parowki cielece!
        • hania_76 Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 20:17
          Skoro ubój cieląt jest niedozwolony, to skąd się bierze cielęcina w sklepach?
          Z nielegalnego uboju? ;-)
    • Gość: Beata Re: Czy jecie parówki? IP: 213.17.246.* 12.08.03, 20:36
      Od kiedy mój znajomy gastronom pracujacy w fabryce przetwórstwa mięsa
      uswiadomił mnie w jaki sposób są produkowane parówki do geby ich juz nie biorę.
      ŻADNYCH!!
      W PARÓWKI ŁADOWANE JEST NAJGORSZE ŚWIŃSTWO ,KTÓRE POZOSTAJE PO OBRÓBCE CAŁOŚCI.
      WSZYSTKO MIELONE JEST NA PAPKĘ I UZUPEŁNIANE DODATKAMI SMAKOWYMI ,KONSERWANTAMI
      I INNYMI SPECYFIKAMI.MIĘSO NA PARÓWKI TO WSZELKIEGO RODZAJU ODPADY
      SKÓRY ,ŻYŁY,CHRZASKI,JAJA WIEPRZOWE,OCZY I INNE ELEMENTY ZWIERZECEGO
      WEWNĘTRZNEGO CIAŁA OCZYWIŚCIE NIE NADAJĄCE SIĘ JUZ DO NICZEGO.NIC SIĘ PRZECIEŻ
      NIE MOŻE ZMARNOWAĆ!!CZASAMI DO DROBIOWYCH ŁADUJĄ CAŁE ZMIELONE KURY,UPRZEDNIO
      POTRAKTOWANE HORMONEM,KTÓRY ROZPUSZCZA WNETRZNOŚCI RAZEM Z KOŚĆMI(TAK JAK W
      PASZTETACH)
      WSZYSTKO JEST ROZDRABNIANE I ŁADOWANE W WORKI ALBO FLACZKI.DO WYBORU!

      • Gość: Linn Re: Czy jecie parówki? IP: *.dialup.tiscali.it 13.08.03, 07:55
        Na pewno jest w tym sporo racji, tyle, ze chcac byc konsekwentna, powinna w
        ogole nie wchodzic do sklepow spozywczych.
      • Gość: Annette Re: Czy jecie parówki? IP: *.de.ibm.com 14.08.03, 14:57
        Hormon rozpuszczający kosci??? To bzdura! Z całym szacunkiem, Twoj kolega chyba
        się trochę zabawił Twoim kosztem, opowiadając Ci takie historie. Rozpuszczać to
        mogą ewentualnie enzymy, ale raczej trudno byłoby zmusic je do rozpuszczenia
        kości a pozostawienia nietkniętego mięsa...
    • Gość: kania Re: Czy jecie parówki? IP: *.chello.pl 12.08.03, 20:52
      wstyd się przyznać, ale napewno raz w roku tak
      mój mąż również jest zagorzałym przeciwnykiem (kucharz)
      ale ja je poprostu czasem lubię: przepołowione wzdłuż, ale tak nie do samego
      końca, do środka ser żółty,cebulka,sos pomidorowy albo czosnkowy,oregano,słodka
      papryka,ciutka pieprzu czarnego i do opiekacza na ok 7 min..........potem
      pomidorek.......pychotka

      pozdr
      kasia
    • winniepooh Re: Czy jecie parówki? 12.08.03, 21:37
      nie wiem jak można jeść to paskudztwo dla mnie sam zapach bleeeeeee......
      kryptoreklama: jedyne prawiejadalne parówki na polskim rynku to 'berlinki' z
      morlin
    • Gość: Nina Re: Czy jecie parówki? IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 12.08.03, 22:08
      Nie jadam,nawet w obliczu glodu.I nie dlatego,ze sa wstretne,niezdrowe czy tez
      robione ze wszelkiego smiecia-po prostu na parowki mam uczulenie.I nie ma
      znaczenia,czy byly to parowki z epoki kryzysu czy obecne-wszystko
      jedno,momentalnie zaczyna mnie bolec glowa i jest mi niedobrze a po drobiowych
      wyladowalam kiedys w kiepskim stanie u lekarza.
      Pozdrawiam.
    • quba Re: Czy jecie parówki? 13.08.03, 07:49
      czasem bardzo rzadko najdzie mnie ochota - to kupuję dwie sztuki - ale to muszą
      byc cielęce - tzw. winerki
      pozdrówka
    • mantha Re: Czy jecie parówki? 14.08.03, 14:40
      Parowki w sosie pomidorowym - danie z lat kryzysu zjem zawsze b. chetnie.

      nie wnikam w ich zawartosc, choc nie mam zludzen, ze zarowno parwki, jak i ok.
      90 % dostepnych na rynku wedlin to sztuczne obrzydlistwa.

      pozdrawiam
    • tralalumpek Re: Czy jecie parówki? 14.08.03, 16:33
      nie jadam parowek
    • iberka Re: Czy jecie parówki?....tak 16.08.03, 01:41
      "złoty indyk" pikantne lub z serem od razu sa pyyyyszne.opakowanie 5 sztuk
      kosztuje 3,50.
      iza
      • Gość: goldi Re: Czy jecie parówki?....tak IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.08.03, 03:45
        iberka napisała:

        > "złoty indyk" pikantne lub z serem od razu sa pyyyyszne.opakowanie 5 sztuk
        > kosztuje 3,50.
        > iza
        Te zloty indyk robie z keczupem w srodku tez pyszne.Dobre sa napewno Morlinki i
        Krakuski
    • Gość: samanta Re: Czy jecie parówki? IP: *.kabel.telenet.be 16.08.03, 05:47
      Ja uwielbiam parowki ! te polskie oczywiscie
      tu sa takie z wody ze beee ale mozna tez zjec dopoki nie sprobujesz naszych.

      Podobnie z zastepcami kielbasek i serka
      • Gość: goldi Re: Czy jecie parówki? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.08.03, 18:57
        Gość portalu: samanta napisał(a):

        > Ja uwielbiam parowki ! te polskie oczywiscie
        > tu sa takie z wody ze beee ale mozna tez zjec dopoki nie sprobujesz
        naszych.
        >
        > Podobnie z zastepcami kielbasek i serka
        Wlasnie te z wody sa duzo lepsze polskie sa duzo gorsze i niestety tylko
        polakom smakuja.Najlepsze sa niemieckie,austriackie i wloskie bo wlosi robia
        parowki wedlug niemieckiej receptury nawet nie maja we wlasnym jezyku slowa
        parowka tylko uzywaja niemieckiego wurstel(u z dwoma kropkami)Ciekawe dlaczego
        naszych nie chcieli robic skoro sa takie pyszne???Czy ty wogole masz pojecie co
        jest w naszych parowkach i kielbasie?Nigdzie takiego swinstwa nie produkuja
        tylko u nas.
        • Gość: Linn Re: Czy jecie parówki? IP: *.dialup.tiscali.it 17.08.03, 08:11
          Wloskie wurstel sa fatalne; szczegolnie, ze czesto skladaja sie takze z koniny.
          Jesli juz to "pollo" / z kurczaka / albo "puro suino" / tylko miesow
          wiieprzowe /. Moze myslisz o "wurstel servelade", produkowane na polnocy. Te
          faktycznie mozna zjesc / wciaz z ograniczonym zaufaniem /. Przypominaja nasze
          klasyczne serdelki / istnieja jeszcze? /. W innych czesciach Wloch nie ma ich w
          ciaglej sprzedazy / jeden z produktow reklamuje Reinhold Messner; na opakowaniu
          jest nawet jego foto /.
          • Gość: Linn Re: Czy jecie parówki? IP: *.dialup.tiscali.it 17.08.03, 08:15
            Co do parowek w sosie piernikowym, piszac "ziola" mialam na mysli przyprawy. Ja
            stosuje koperek, natke albo oregano / niewiele, aby nie przykryc smaku
            piernikowoego /. Niestety we Wloszech nie ma piernikow / jest cos podobnego,
            ale odpada w przedbiegach /. Sa w sklepie polskim w Rzymie, wiec tylko czasem
            moge je kupic.
            • Gość: goldi Re: Czy jecie parówki? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.08.03, 13:12
              Gość portalu: Linn napisał(a):

              > Co do parowek w sosie piernikowym, piszac "ziola" mialam na mysli przyprawy.
              Ja
              >
              > stosuje koperek, natke albo oregano / niewiele, aby nie przykryc smaku
              > piernikowoego /. Niestety we Wloszech nie ma piernikow / jest cos podobnego,
              > ale odpada w przedbiegach /. Sa w sklepie polskim w Rzymie, wiec tylko czasem
              > moge je kupic.
              Wczesniej napisalas ze wogole nie lubisz i nie jadasz parowek,ale to nie znaczy
              ze wloskie parowki sa nie dobre tak samo jak wloskie kielbasy ktorych rowniez
              nie lubisz!Jestes typowa Polka ktora mimo ze wyjechala za granice uwaza ze
              polskie jedzenie jest najlepsze,a miejscowe nie jadalne.Tylko wytlumacz mi
              skoro te wloskie kielbasy i parowki sa takie zle to dlaczego caly swiat
              zachodni tak chetnie je kupuje wszedzie mimo ze sa drogie?Dlatego ze sa smaczne
              tak zreszta jak rowniez wloskie sery i inne wloskie produkty spozywcze.Polskie
              moga co najwyzej smakowac Polakom i Niemcom z dawnego DDR z terenow
              przygranicznych bo kiedys przyjezdzali bo u nas bylo taniej,a terazkiedy ceny
              sie wyrownaly juz nie chca polskich kielbas serow i parowek.Jak ta Samanta
              ktora mieszka w Belgii mogla napisac ze Polskie sery i kielbasa jest lepsza od
              miejscowych?Przeciez w Belgii tak samo jak we Francjii robia jedne z
              najlepszych serow i kielbas na swiecie.Na poludniu w Walonii sery w stylu
              francuskim,a na polnocy we Flandrii sery zolte tak samo dobre jak te
              holenderskie.
              • Gość: Linn Re: Czy jecie parówki? IP: *.dialup.tiscali.it 17.08.03, 19:07
                Najpierw Kvik w innym miejscu zarzucal mi, ze widze tylko kuchnie wloska, a
                teraz cos zupelnie odwrotnego.
                Powtorze zatem:
                Parowki jem rzadko i dokladnie sprawdzam, aby nie byly bez koniny. Niektorych
                firm sa dobre, innych fatalne. Zawsze mam watpliwosci co do ich skladu i nic na
                to nie poradze. Nic mi nie wiadomo, aby wloskie parowki byly cenione za
                granica. Nie wypowiadam sie. Napisalam zreszta, ze sa dwa rodzaje / typ
                serdelkowy lepszy, inne roznie to bywa /.
                Kielbasy wloskie mi nie smakuja, podobnie jak wiekszosci Polakow. Prosciutto
                crudo i cotto nie sa kielbasami, a te sa cenione za granica / wlasciwie crudo,
                gdyz o szynce gotowanej, cotto, nic takiego nie slyszalam /.
                Jesli mam byc szczera, najbardziej smakuje mi prosciutto di Praga, szynka
                bardzo podobna do polskiej, czasem identyczna / forma i smak /.
                Nie porownuj mnie do Samanty. Ja akurat bardzo lubie mozzarelle, o czym wszyscy
                tu juz chyba wiedza. Szcegolnie z mleka bawolego. A za bialym serem tesknie,
                czasem robie go sama.
                Goldi, albo niedokladnie czytalas, albo pomylilas mnie zkims innym.
                Na koniec, nie lubie wszelkich fundamentalizmow, takze kulinarnego. Z danej
                kuchni biore to, co mnie smakuje. Reszta moze nie istniec i jestem pewna, ze ty
                tez tak robisz.
                Wracajac do wloskich parowek, dziwi mnie, ze caly swiat je uwielbia i jeszcze
                za to drogo placi. Tutaj maja one opinie taka, jaka maja polskie parowki maja u
                nas.
    • Gość: al Parówki precz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.03, 14:07
      Obecnie, jak nigdy wcześniej liczy się czas. Czas to kasiora. Trza ją szybko
      tłuc. Po wejściu do UE, wszyscy oszuści padną, albo zwiną żagle. Teraz, kiedy
      na żarcie zachodnie nałożone jest cło, ludziska bardziej kupują krajowe, mimo
      świadomości, że nasi producenci strasznie kantują. Nie ma takiego towaru, w
      którym nie byłoby nadmiaru jakichś wypełniaczy, bądź niepełnowartościowych
      składników. Oszukuje się miody, pieczywo, wędliny, dżemy, koncentraty... &
      wszystko. Oczywiście, że są wyjątki, ale są to promille. Oszustom żywnościowym
      pali się pod d. Aby zamaskować swoje oszustwa, strają się to robić
      inteligentnie. Dobry wypełniacz powinien cechować się, odpowiednią
      konsystencją, ciężarem, być bezsmakowy i utrzymywać właściwy kolor, a całość
      powinna dobrze smakować (najstarsze na świecie i ciągle modne wypełniacze to
      oczywiście woda i sól). Wystarczy mieć znajomego w jakiejś przetwórni i można
      dowiedzieć się rzeczy, po usłyszeniu których dostaje się wstecznego apetytu.
      No, ponarzekałem sobie - ale parówkom już dawno powiedziałem: żegnajcie.
      • glory Re: Parówki precz 18.08.03, 07:48
        No to ladne kwiatki!.Daliscie teraz popalic z tymi parowkami.
        To co teraz mam zjesc na sniadanie?. Jaja ograniczylem, boczku tez juz nie
        jem, mleka nie lubie, cukru nie dodaje do herbaty, po twarogach jestem caly
        czas glodny. A czy serdelki to mozna?.
        E tam chyba zjem dzisiaj kaizerke z dzemem truskawkowym.
        A na obiad strzele sobie wielka tlusta golonke.
        • Gość: Linn Re: Parówki precz IP: *.dialup.tiscali.it 18.08.03, 09:02
          Przykro mi, Glory, ale jedziemy mniej wiecej na tym samym wozku.

          Wurstel servolade / w typie naszych serdelkow/:
          mieso wieprzowe, woda, sol, przyprawy, cukier oraz
          konserwant E 250, antyutleniacze E 300, E 331, srodek podnoszacy smak E 621 /
          prawdopodobnie polska nazwa fachowa jest inna, ale wiadomo o co chodzi /,
          srodek emulgujacy E 471
          Nie wiem jaki jest % miesa, a jaki wody / choc moge sie domyslac /.
          Domyslam sie takze, ze “mieso wieprzowe” to nie jest ani szynka, ani karkowka.
          Co?
          Jesli smak bylby wystarczajaco dobry, cukier i E 621 bylyby zbedne, moim
          zdaniem.

          Wurstel Suillo / prod. Fiorucci: mieso wieprzowe, woda, sol, aromaty,
          przyprawy, dekstroza, srodek podnoszacy smak E 621, antyutleniacz E 301,
          konserwanty e 250, E 251. Te parowki sa naprawde extraklasy, certyfikowane,
          czyli “ zawartosc protein szlachetnych przekracza 77% ogolu protein, nie
          zawieraja laktozy, fosfatow, kazeinatow” / przyp. moj: prawdopodobnie kazeiny
          syntetycznej /. Cena 8 euro/kg.

          Wurstel Pollì / prod. Fiorucci /: mieso separowane mechanicznie kurczak 40% i
          indyk 23%, woda, mieso indyka / znowu? / 6%, serce indyka, sol, stabilizanty E
          1442, E 451, E 452, proteiny mleczne,
          aromaty, przyprawy, dekstroza, laktoza, srodek podnoszacy smak E 621,
          antyutleniacz E 301, konserwant E 251. Cena 7 euro/kg.
          Przytoczone wurstel sa najlepszymi w swojej klasie. Nizej jest duzo gorzej,
          takze smakowo.
          Rozumiem, ze latem, kiedy sa upaly, taki wyrob moze byc wygodny / wlasnie latem
          sprzedaje sie ich najwiecej /. Nie widze natomiast powodow, aby sie nimi
          zachwycac. Nawet jesli robilby to caly Zachod / w co watpie /. Ja kupuje je
          bardzo rzadko, z mieszanymi uczuciami. Czesto zdarza mi sie widziec nowy
          produkt tego typu i wtedy zaczynam znowu dokladnie czytac skladniki.
          Najczesciej odkladam go z powrotem i nie kupuje.
          Slowo „wurstel“ nie jest niczym dziwnym we wloskim kontekscie, gdyz dla wielu
          Wlochow / Gorna Adyga / jezyk niemiecki jest jezykiem ojczystym. Takze z
          tamtejszej tradycji wywodza sie wloskie „wurstel“ / nie bylo potrzeby jechac po
          technologie az do Niemiec /. Podobnie jak „krapfen“, czyli paczki. Nie mogace
          sie oczywiscie rownac z polskimi i kazdy, kto zna nasze, musi to przyznac.
          Wloskie „krapfen“ nazwalabym je gniotami nadzianymi czymkolwiek / czekolada,
          kremem, najrzadziej chyba konfitura /. Ja zreszta uzywam innej ich
          nazwy „bombolone“, lepiej oddajacej ich nature.
          Jak zauwazylas, Goldi, na temat polskich parowek w ogole sie nie wypowiadam.
          Nie jadam ich od kilkunastu lat, wiec moglabym mowic o tych, ktore pamietam.
          Nie oceniam czegos, czego nie znam / Morliny znam z TV /. Wiem natomiast, ze to
          polscy producenci wedlin nauczyli sie od tych z Zachodu / w tym takze z
          Niemiec / pompowac wode do wedlin. O tym juz dyskutowalismy: dlugo i
          bezskutecznie.
          Byc moze ktos z uczestnikow forum spojrzy fachowym okiem na powyzsze skladniki,
          choc i tak wielu rzeczy sie nie dowiemy / rodzaj i gatunek miesa /.
          Przy okazji, Goldi, podrzuc nazwy kilku dobrych wloskich kielbas.




          • the_ladybird Re: Parówki precz 18.08.03, 10:22
            E621 to glutaminian sodu, jeśli się nie mylę...
            • Gość: Linn Re: Parówki precz IP: *.dialup.tiscali.it 19.08.03, 08:11
              Glutaminian sodu ma zla prase / bole glowy, czyli tzw. syndrom chinskiej
              restauracji /, wiec ukryli go pod inna nazwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka