jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p8 Lody melonowe. 21.02.08, 13:30 8. Lody melonowe. Podaję tu sposób wspaniałego podania lodów melonowych. Dojrzały melon ananasowy, t. j. siatkowy z zapachem, wydrążyć ostrożnie z pestek i soku. skrajawszy z jednej strony tyle aby wygodnie można włożyć łyżkę stołową. Następnie obrać go z wierzchniej skórki i bardzo starannie, a wtedy środek wypełnić lodami melonowemi Na lody przetrzeć przez rzadkie druciane sitko dojrzałego melona. Na funt tej massy zrobić syrop z funta cukru, kwarty wody i dwóch cytryn, gdy wystygnie zmieszać z massą melonową, przefasować przez sito, włożyć wszystko w puszkę od lodów; włożoną w ceber z drobnym lodem, mocno solą posypanym, soli żałować nie możem przy robocie lodów, bo ta tęgość ich utrzymuje, i postępować dalej jak wyżej. Chcąc spróbować czy lody będą dobre, trzeba przed pomieszaniem syropu z massą owocową, włożyć odrobinę tej mieszaniny w puszkę, zakręcić, a gdy zastygać zaczną, wziąść w palce, jeżeli się będzie rozcierać jak masło, lody dobre, jeżeli zaś massa w palcach będzie śnieżkowatą, to znaczy, że mało cukru, dołożyć go do syropu samego, rozgrzać aby się rozpuścił, ostudzić, wymieszać z sokiem owocowym, wlać w puszkę i postępować jak wyżej kręcąc puszką, póki massa zupełnie nie zastygnie, Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p9 9.Lody kawowe. 21.02.08, 23:58 9.Lody kawowe. Zagotować dwie kwarty śmietanki, wsypać w nią tylko co świeżo upaloną wprost z piecyka ćwierć funta kawy, przykryć to, żeby śmietanka nabrała zapachu. skoro przestygnie, przecedzić przez sito, wsypać półtora funta cukru rozbitego z 10 żółtkami, postawić na ogniu, mieszając ciągle, a jak zgęstnieje, przecedzić, ostudzić i postąpić dalej jak wyżej przy uwagach opisano. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:c6 p10 Lody bez maszynki (plonibier zwane) 22.02.08, 11:42 10. Lody bez maszynki (plonibier zwane). Dziesięć żółtek rozbić do białości pół funtem cukru, dodać do tego szklankę mleka, postawić na ogniu żeby się dobrze ogrzało, ale nie zagotowało, następnie ostudzić zupełnie w lodzie. Trzy kwaterki kremowej śmietanki ubić na pianę, wsypać pół funta cukru, pół laseczki wanilji tłuczonej, ćwierć funta pistacji i tyleż suchych konfitur drobno krajanych, zmieszać wszystko razem z ubitą śmietanką i zimnemi jajami, rondel wyłożyć papie¬rem, dno wyłożyć ładnie konfiturami suchemi, wlać to wszystko, przykryć pokrywą, wstawić w lód i dobrze rondelek nim obłożyć, kładąc go i z wierzchu, a następnie lód mocno solą śniegówką posypać. Gdy dobrze zziębnie, wyjdzie jak lody i doskonale takowe zastępuje, Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p11 Poncz rzymski 23.02.08, 12:58 11. Poncz rzymski. Zrobić zwykłym sposobem lody cytrynowe (patrz wyżej), biorąc za proporcje butelkę białego wina francuzkiego „Chablis", kwartę syropu z 2 funtów cukru i 8 cytryn. Wymieszać wszystko razem, przecedzić przez gęste sito i zamrozić jak zwykle lody. Gdy massa zetnie się już dobrze, dodać dwa białka ubite na pianę, a następnie dodawszy do nich dwie łyżek miałkiego przesianego cukru, ubić je powtórnie tak, jak to ma miejsce na marengi. Wymieszać massę czyli lody doskonale z temi białkami i przykrywszy, zostawić w spokoju do chwili podania, nie zamrażając je już więcej z białkami, zostawiwszy jednak w puszce, nie okładać lodem, lecz zmoczoną zimną płachtą. W chwili podania dodać półkwaterek, więcej nie można, lepiej nawet mniej, najlepszego białego araku, wymieszać lekko i podać w małych szklankach, lub dużych kieliszkach z łyżeczkami. Robi się także poncz rzymski na szampańskiem winie, ale to już należy do zupełnie zbytkowych fantazji i chyba na dworskich stołach jest używany, zowią go wtedy „imperiale". Poncz rzymski podaje się przy kolacji lub obiedzie, po rybie, roznosząc na tacy, a każdy stawia wziętą szklankę na talerzu przeznaczonym do dalszej potrawy. Takiż poncz roznosi się także podczas tańców. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:c6 p12 Kawa neapolitańska 24.02.08, 14:20 12. Kawa neapolitańska. Ugotować zwyczajnym sposobem mocną czarną kawę w dobrym gatunku, biorąc na kwartę wody ćwierć funta mielonej czystej kawy, gdy się zagotuje włożyć laskę połamaną wanilji i wymieszać dobrze. Gdy ostygnie i sklaruje się dobrze, zlać w wazę i wsypać funt miałkiego cukru. Osobno ubić na pianę kwartę kremowej śmietanki, a po wymięszaniu z kawą, wlać wszystko w puszkę od lodów i póty kręcić puszkę w kuble z lodem, póki kawa nie zacznie się zamrażać. Nie powinna być twarda, bo wtedy kawa nie dobra, lecz tylko gęstość kremu. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:c6 p13 Kawa mrożona 24.02.08, 19:14 13. Kawa mrożona. Pół funta kawy mokka sparzyć czterema szklankami wrzącej wody — sypiąc kawę w woreczek płócienny włożony w porcelanową wazę, parzyć po cztery łuty, każdą część oddzielnie jedną, szklanką inaczej się źle sparzy; można nawet trochę więcej wody dolać, aby samego wyskoku kawy było cztery szklanki. Dwadzieścia cztery żółtek rozbić doskonale z dwoma fantami cukru miałkiego bardzo silnie, pół garnca zwyczajnej śmietanki zagotować, wrzuciwszy całą laskę połamaną, wanilji, ta zagotowaną śmietanka zaparzać powoli ubite żółtka, które nigdy się nie zwarzą, wlawszy poprzednio łyżkę zimnej śmietanki w jaja, Gdy cała śmietanka dobrze z jajami wymieszana, wlać owe cztery szklanki wyskoku kawy; wymieszać i zostawić do wystudzenia. Czynność tę robi się przed południem w dzień przyjęcia na którem chcemy podać kawę. Wieczorem, około godziny 6 lub 7 wziąść kwartę kremowej śmietanki, ubić, wymieszać z przygotowaną, massa kawową, włożyć w puszkę porcelanową, umieszczoną, w kuble z lodem, zakręcić z kwadrans tą, puszką, zostawić na godzinę, znowu otworzyć, wymieszać łyżką osiadłą na ściankach puszki massę, znowu zakręcić z dziesięć minut, a powtórzywszy to działanie raz jeszcze, będziemy mieli wyborną kawę mrożoną na osób 50 najmniej, kawę przeparzoną, dosypawszy parę łyżek świeżej, zagotować raz na ogniu, a będziemy jeszcze mieli wyborną kawę do podania po kolacyi. Puszkę porcelanową z lodem dostarcza każda cukiernia, gdzie się robią zwykle obstalunki. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p14 Szodo 25.02.08, 11:33 14. Szodo Ćwierć funta cukru miałkiego, ubić z 6 żółtkami, wlać w to kwaterkę nie więcej -zimnego wina francuzkiego białego lub reńskiego, wszystko razem wlać w maszynkę blaszaną i na ogniu ciągle bić ubijaczką aż gęstnieć zacznie czyli w górę podchodzić, wtedy podać zaraz nie czekając żeby się zagotowało, bo opadnie i zważy się; proporcja na cztery filiżanki. Można także bez rozbijania odrazu wszystko wlać w maszynkę i bić na ogniu aż gęstnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p15 Sorbety z malin na surowo 16.04.08, 13:58 15. Sorbety z malin na surowo. Kto wielką obfitość malin, a oddalony od większych miast nie ma pewności korzystnego zbytu - może urządzać sorbety z lodów, które z łatwością zbyt w cukierniach znajdą.Dojrzałe zupełnie maliny, przebrane z listków i robaczków, przecierać przez gęste druciane sito łyżką lub ręką. Wziąść tej przetartej massy na szklankę dwie szklanki miałkiego najlepszego z pod maszyny cukru, i w porcelanowej lub dobrze polewanej misce trzeć łyżką dużą czy też wałkiem godzin 12 w jedną stronę. Tak utartą massę wlewać łyżką, bo będzie gęsta, w butelki zakorkować i zalać lakiem. Używając do lodów lub cukrów w zimie zamiast soku,brać mniej cukru niżeli do surowych malin.Takie same sorbety robią się z poziomek, moreli, brzoskwiń i ananasu, z innych owoców nie używa się do lodów bo nie mają aromatu.Sposób ten jest; wyborny. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p16 Czekolada 16.04.08, 20:25 16. Czekolada. Dobroć napoju czekolady zależy głównie na dobrym gatunku samej czekolady. I tak: na trzy zwyczajne filiżanki, bierze się ćwierć funta dobrej waniljowej czekolady w tabliczkach, i łamie się ją w kawałki. Dwie filiżanki lekkiej śmietanki, mleka niezbieranego lub wody, postawić w rondelku lub maszynce na ogniu. Gdy płyn zawrze, wrzucić czekoladę i bić ubijaczką mosiężną od piany tak długo, aż czekolada się rozpuści i zapieni mocno. Czekolada gotowa i wyborna bez maszynki i bez i jaj a co najważniejsza, stokroć zdrowsza od tego zaprawionego jajami napoju, czekoladą zwanego, który nasyca zbytecznie, a który prababki nasze robiły. Dobroć czekolady, powtarzamy, jest tu niezbędnym warunkiem, czekolada do której przy mieszana jest mąka, nigdy się dobrze nie rozpuści, lecz zostawia na spodzie pewien gąszcz niesmaczny. Robiąc na wodzie bierze się ćwierć funta na dwie filiżanki. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p17 Massa orszadowa 17.04.08, 11:30 17. Massa orszadowa. Najlepsza orszada jest w płynie, ale nie może się zbyt długo konserwować, chociaż w chłodnem miejscu zachowana, może być kilka tygodni. Funt migdałów słodkich, łut gorzkich oparzyć, obrać, utłuc w moździerzu i uwiercić w donicy;podzielić na 4 równe części, na każdą wlać kwaterkę wrącej wody i łyżką wyciskać przez sitko każdą część oddzielnie, następnie jeszcze raz przez rzadkie płótno wycisnąć, aż suche otrąbki zostaną, wtedy wlać w rondel, wsypać 3 funty cukru miałkiego i na wolnym ogniu mieszać dopóki się nie zagotuje; trzy minuty gotować powinno, zdjąć z ognia, mieszać do ostudzenia i zupełnie zimne wlewać w butelki, a i korkowawszy dobrze, zachować w piwnicy, w otrąbki można jeszcze raz wlać nieco gorącej wody—wycisnąć,ostudzić i to użyć tego samego dnia. Sposób 2. Funt migdałów słodkich, 2 łuty gorzkich, oparzyć ze skórki, usiekać drobno, utłuc w moździerzu i utrzeć, dolewając po trochu kwaterkę wody; trzy funty cukru miałkiego dosypać do massy,a postawiwszy w rondlu na ogniu, mieszać ciągle dopóki dobrze nie zgęstnie, ciepłe zwijać trzeba w wałki w papier sztywny woskowany,a używając, rozrabiać po trochu z wodą. i cedzić przez sito. Taka orszada może się bardzo długo konserwować. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p18 Karmelki 17.04.08, 23:24 18.Karmelki. Jeden funt cukru zamoczyć, ile przyjmie wody i postawić na mocnym ogniu, dla prędkiego zagotowania, gdy się zagotuje, wlać dwie łyżki stołowe czystego mocnego octu i gotować, póki karmel nie będzie gęsty, próbując drewnianą kopystką, umoczoną w syropie, a następnie w zimnej wodzie; jeżeli karmel tak ostudzony w ręku się kruszy i w ustach gryziony chrupie, to już ma dosyć. Wtedy wlać albo kropel miętowych albo olejku cytrynowego, różowego, waniljowego lub t. p,, wymieszać i wylać na blat marmurowy posmarowany oliwą,. Chcąc mieć karmelki malinowe lub czekoladowe, leje się przed zrobieniem próby, kieliszek bardzo mocnego soku, lub tabliczkę czterołutową czekolady, rozpuszczoną w pół kieliszku wody. Zanim karmelki przestygną, ponakrawać je w stosownej wielkości paski. Po wystudzeniu połamać i poobwijać w papierki. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c6 p19 Pomadki zwane kremowe 18.04.08, 09:00 19.Pomadki zwane kremowe. Kremowej śmietanki kwartę, niezbyt gęstej, ale słodkiej zupełnie wlać w rondel, wsypać dwa funty miałkiego cukru, postawić na ogniu i mieszać kopystką drewnianą, wymieszawszy tak aby się cukier rozpuścił, włożyć pół laski wanilji połupanej wzdłuż; gdy się zagotuje, wlać łyżkę syropu kartoflanego, sprzedawanego w wielkich składach krochmalu, lub odrobinę na koniec noża kremotartary, rozmieszanej z łyżką. wody. Wlawszy to bić kopystką ciągle, dopóki gęstnieć nie zacznie, wtedy spróbować czy już dosyć w następny sposób: umoczyć duży i wskazujący palec w zimnej wodzie i natychmiast dwoma temi palcami wziąsć odrobinę kremu, jeżeli w palcach twardnieje, to ma dosyć, jeżeli zostaje rzadki, to jeszcze bić na ogniu, póki nie będzie twardniał. Na marmurowy blat lub płaski półmisek posmarowany oliwą wylać gorący krem, gładząc nożem aby był równy. Z tego będą owe ciągnące się pomadki. Chcąc je mieć białe, po wylaniu, gdy trochę przestygną, wymieszać mocno kopystką i dopiero rozciągnąć nożem, co wszystko bardzo szybko iść powinno. Na kawowe, po zagotowaniu cukru ze śmietanką wlać kieliszek mocnej czarnej kawy; na czekoladowe kieliszek rozpuszczonej czekolady. Gdy wystygną krajać nożem na podłużne kawałki i układać na papierki małe zawinięte z dwóch stron nożem. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: koniec cz 6 10.06.08, 22:00 następna część 7 ODDZIAŁ SIÓDMY. RÓŻNE KONSERWY BEZ CUKRU, MARYNATY i t. p. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: cz 7 p1 Ocet domowy 10.06.08, 22:02 ODDZIAŁ SIÓDMY. RÓŻNE KONSERWY BEZ CUKRU, MARYNATY i t. p. 1. Ocet domowy. Do 10 garncy wody letniej, 1 garniec okowity, kwartę miodu praśnego, skórkę z pół bochenka chleba razowego świeżego, i funt kamienia winnego *). To wszystko wlewa się w beczkę, której szpont przykrywa się płótnem, żeby powietrze dochodziło i stawia w miejscu ciepłem. Po zrobieniu octu, który nie wcześniej jak w tygodni ośm będzie dobry, gdy się zleje w gąsiory na to samo gniazdo, można -wlać tę sarnę ilość wody, okowity, miodu kwaterkę a chleba i weinsztajnu już nie trzeba, do tego rozczynu dodać jeszcze można chmielu kwaterkę. Taki proces odlewania octu i dolewania wody prowadzić można lat kilka od trzech do sześciu nawet-dopiero, gdy już ocet zaczyna słabnąć całe gniazdo na świeżo zarobić. Chcąc taki ocet zrobić efektowny przy użyciu do stołu, zakolorować go palonym karmelem, będzie złota- wego koloru, lub zafarbować sokiem wiśniowym czy nawet malinowym, nie przesadzając jednakże, a nabierze ślicznego rubinowego koloru, słodyczy i aromatu. *) Znany w składach aptecznych pod nazwą „weinszteinu.'" gniazdo na świeżo zarobić. Chcąc taki ocet zrobić efektowny przy użyciu do stołu, zakolorować go palonym karmelem, będzie złotawego koloru, lub zafarbować sokiem wiśniowym czy nawet malinowym, nie przesadzając jednakże, a nabierze ślicznego rubinowego koloru, słodyczy i aromatu. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c7 p2 Ocet domowy łatwiejszy 10.06.08, 22:35 Ocet domowy łatwiejszy. Wlać w baryłkę dębową 6 garncy wody miękiej i garniec okowity. Arkusz zwyczajny czystego papieru, posmarować z dwóch stron miodem, a zwinąwszy w trąbkę wpuścić w baryłkę, zlekka ją zatykając; postawić w ciepłym pokoju, gdzie stać powinno najmniej sześć tygodni, po których ocet powinien być zdatny do użycia, zależy to jednak od temperatury i zewnętrznych okoliczności. Można tym sposobem urządzić dwie lub trzy baryłki, aby zawsze mieć ocet do użytku; gdy z jednej wychodzi, z drugiej powinien już być dobry. Dla nadania koloru wziąść pół kwarty kaszy jęczmiennej, na patelni na wolnym ogniu mieszając ciągle podrumienić i zrumienioną wsypać w ocet na kilka przed skończeniem fermentacji. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c7 p3 Rydze w maśle jak świeże. 10.06.08, 23:20 3. Rydze w maśle jak świeże. Świeże rydze wybrane, najlepiej średniej wielkości,to jest więcej mniejsze niżeli większe, zdrowe zupełnie, gdyż to jest bardzo ważne, obciera się ściereczką na sucho z piasku i ziemi. Włożyć w rondel masła niesolonego młodego dobrego, żeby nie było gorzkie, rachując na. przykład na garniec rydzów bez czuba czyli strychowany garniec, kwartę tego masła, i na to masło wsypać rydze, dopiero postawić na wolnym ogniu i bez przykrycia dusić dopóty, dopóki masło nie zostanie zupełnie czyste, to jest klarowne, często ostrożnie łyżką lub rondlem potrząsając. Gdy już masło klarowne widać, zestawić z ognia rondel, mieć w pogotowiu słoiki, nie potrzeba kompotjerów, ale jeżeli są kompotjery szerokie w szyjce, to można w kompotjery łyżką nakładać rydze razem z masłem, w którym się smażyły, tak, aby na wierzchu zawsze masło było; gdy zastygnie masło, obwiązać słoiki pęcherzem, wstawić rondel głęboki, obstawić sianem, zimną wodą nalać i gotować, od zagotowaniu wody 15 do 20; minut, potem do wystudzenia niech w wodzie zostaną. Gdy zaś się będzie brało do użytku w zimie, wstawić słoik w rondel z gorącą wodą, żeby się masło dobrze rozpuściło; odwiązać pęcherz, spróbować masło, jeżeli nie zgorzkło, to z tem samem można podać, wylać rydze w rondelek, posolić, zasypać troszkę bułeczką suchą tartą, pieprzu i tak odgrzać, uważając pilnie, żeby się już nie smażyły, tylko zagrzały, gdyż inaczej stwardnieją. Jeżeli zaś masło nie dobre, na durszlak ze słoika wylać rydze i włożyć w świeże masło, a będą jeszcze lesze; kto tylko nie żałuje masła, to tak niech zrobi, gdyż świeże masło zawsze lepsze będzie, tamte zaś można użyć do pieczeni. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re:c7 p4 Rydze marynowane 11.06.08, 12:06 Rydze marynowane. Sposób pierwszy i najlepszy. Rydze drobne i średnie, gdyż do marynowania nigdy dużych brać nie można, zdrowe, opłókać w zimnej wodzie i na przetaku dobrze osaczyć z tej wody. Włożyć w rondel rydze przesypując warstwami krajaną w plasterki cebulą, przykryć rondel, niech się tak same rydze z cebulą tylko duszą, potrząsając często rondlem, aby się nie przypaliły; gdy już dobrze podduszone, tak, że niewiele sosu już jest, dolać szklankę dobrego octu, niech się parę razy z tym octem zagotują, i gdy już nie wiele sosu zostanie, wylać rydze w słój i zimnym przygotowanym octem zalać to, co będzie brak sosu, uważając, aby ocet na wierzchu rydzów stał, pęcherzem zawiązać, gdy przestygną, i w suchej piwnicy lub spiżarni trzymać. W zimie chcąc używać, posolić i jeżeli :to lubi podawać razem z cebulą i galaretą, która się uformuje z sosu. Jeżeli zaś kto chce podać bardzo elegancko, wybrać rydze z galarety, cebulę powybierać, posolić, polać oliwą i octem. Rydze solone. Wiele osób najlepiej lubi rydze tylko solone, te się urządzają, następującym sposobem. Wybrane rydze ocierają się do czysta na sucho ściereczką, układają w kamienny słój lub garnek, przesypując solą i cebulą; gdy się naczynie napełni, przykryć je trzeba denkiem dobrze pasującem i przycisnąć kamieniem. Używając w zimie, wypłókać z soli w czystej wodzie, nalać oliwą, octem i posypać pieprzem. Rydze takie zowią się solone; można je także gdy skwaśnieją wybrać z naczynia, w którem były, wypłókać w wodzie na wpół z octem, ułożyć w czysty słój i zalać przegotowanym octem z cebulą, angielskiem zielem i pieprzem. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: C7 p5 Grzyby marynowane 11.06.08, 14:17 Grzyby marynowane. Młode grzyby, dopóki jeszcze są białe wewnątrz, opłókać dobrze, ułożyć w rondel lub lepiej w duży gliniany tygiel, przesypać krajaną w plasterki cebulą i dusić z początku pod pokrywką, później bez pokrywy, dopóki się prawie zupełnie sos nie wygotuje, często ostrożnie mieszać, żeby się nie przypaliły. Gdy się już sos wygotuje dostatecznie, wybrać same grzyby, niech na półmisku cokolwiek przestygną; poukładać w słój i zalać octem przegotowanym i ostudzonym; kto lubi, może w ocet włożyć korzeni nie wiele jednak. —Ocet powinien być nad grzybami; pęcherzem obwiązać i w suchem bardzo miejscu trzymać. Do grzybów trzeba dobrego octu i starannego przechowania, gdyż takowe daleko łatwiej zepsuciu podlegają niż rydze. Gdy pleśnieją, wybrać, wypłókać w przegotowanym occie zimnym i nalać świeżym przegotowanym. Drugim sposobem można jeszcze marynować grzyby, którego zwykle używają kucharze. Opłókawszy grzyby, wstawić w rondlu wody, mocno ją osoliwszy; gdy się już ma gotować, wrzucić grzyby, odgotować kilka razy, odcedzić z wody, ułożyć w słój i zalać zimnym octem, przegotowanym z małą ilością korzeni. Tak samo robią się i rydze, nie są jednak tak smaczne. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c7 p6 Grzyby suszone na jarzynę 20.06.08, 10:51 Grzyby suszone na jarzynę. W czasie największej obfitości grzybów wybierać jędrne, białe i jasno-żółtawe, krajać bez korzonków w paski i suszyć na lasach z korzeni (rodzaj desek do suszenia owoców używanych) na słońcu, starając się od wschodu do zachodu słońca poddawać je ciągle palącym promieniom słońca, aby równo i prędko pousychały. O ile można warstwa powinna być cienka i ciągle je należy przewracać i mieszać. Gdy uschną zupełnie, włożyć w papierowe woreczki lub szklanne słoje, i jeszcze je postawić na słońcu, gdyż znowu zwilgną, gdy się razem zsypią. W parę tygodni zaledwie, gdy już jak wióry suche będą, można je schować do spiżarni, a w zimie zupełnie tak samo przygotowywać jak świeże, z tą tylko różnicą, iż na kilka godzin namoczyć w mleku, następnie mleko odlać i płókać w wodzie jak zwykle. (Sposób przyrządzania patrz 365 obiadów wyd. 13). Zwyczajne grzyby: suszą się bez ogonków na lasach w piecu po chlebie, lecz trzeba powtarzać suszenie kilka razy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kiki Re: c7 p6 Grzyby suszone na jarzynę IP: *.bredband.comhem.se 25.07.08, 18:12 Jestes wspanialym czlowiekiem,ze chcialo Ci sie to wszystko nam przekazac.Tyle pisania i poswiecenia swego czasu.Naprawde podziwim Cie.A jednoczesnie to byla wspaniala lektura dla wielu z nas.Szkoda tylko,ze raczej nikt nie wykona tych rad i przepisow.Nie mamy takich warunkow,cierpliwosci,czasu i takich produktow jakie kiedys,kiedys byly.Dzis mamy wszystko,ale we wszystkim jest tyle chemi,ze mozemy zapomniec o tym,aby co kolwiek nam wyszlo z tego co tu nam przekazales.Szkoda,ze tak zatrulismy wszystko w kolo siebie.Pozdrawiam i dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: Poczekaj na dalszy ciąg, 25.07.08, 18:36 Będzie o serach, wędlinach,pieczywie, napojach procentowych i na koniec o ciastach. Wiele z tych przepisów można śmiało dzisiaj zastosować, przeliczyć jednostki miar. Co do produktów to z powodzeniem można kupić jeszcze wiele dobrych rzeczy na polskich straganach i bazarach. Dla mnie przepisy zawarte w tej książce są inspiracją, czasami, gdy nie mam pomysłu co ugotować , zaglądam do takiej książki, czymś się zasugeruję i potrawa gotowa. pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: C7 p7 Pieczarki marynowane 25.06.08, 12:52 Pieczarki marynowane. Pieczarki młode zdrowe obrać ze skórki, obgotować jak: grzyby w słonej wodzie, ułożyć w słój i zalać zimnym octem, przegotowanym z solą, angielskiem zielem, pieprzem i bobkowemi liśćmi. Można je także suszyć krajane na słońcu jak grzyby, Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: C7 p8 Pieczarki po francuzku 26.06.08, 11:58 Pieczarki po francuzku jak świeże. Białe ładne pieczarki, obrać ze skórki bardzo delikatnym nożykiem, wycisnąć na funt jedną cytrynę wlać trzy łyżki stołowe wody, wsypać szczyptę soli, w rondelek wlać sześć łyżek wody, wraz z sokiem pieczarki, wrzucić w wodę zagotować z 5 minut nie dłużej na silnym ogniu, gdy przestygną, powlewać w małe słoiczki, dolać na wierzch tyle wody aby się swobodnie gotowały, obwiązać pęcherzem i gotować w zimnej wodzie au bain marie całą godzinę. W zimie używać jak świeże cały słoik od razu. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: C7 P9 Soja z pieczarek 26.06.08, 13:26 Soja z pieczarek. Soja z pieczarek jest to prawdziwa ich essencja, i takową, cho ciaż kosztowna, najlepiej urządzać jest na zimę, zamiast kupowania drogich pieczarek. Pieczarki obrać i posiekać bardzo drobno, posolić dobrze niech tak stoją godzin dwanaście. Wziąść wina madery, zagotować z korzeniami, jeśli kto takowe lubi, i tem gorącem winem powoli fasować przez durszlak pieczarki, potem zlać razem butelki, zakorkować dobrze i w piwnicy trzymać. W zimie używać do wszelkich sosów, pasztetów i t. p. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: C7 p10 Trufle w konserwie 24.07.08, 22:12 Trufle w konserwie. Trufli u nas najwięcej znajdują na Podolu. Oczyścić trufle szczotką z ziemi, ugotować tęgi smak z włoszczyzny, wrzucić trufle i gotować na dobrym ogniu, póki w pół miękkie nie będą. Wtedy smak przecedzić, na szklankę smaku wziąść szklankę madery lub wina czerwonego dobrego, nie można z gatunków lichszych, ułożyć trufle w blaszane przygotowane puszki, zalać smakiem z winem w każdą puszkę wrzucić mały kawałek imbiru suchego, puszki kazać zalutować blacharzowi. Zalutowane poustawiać w kotle lub szerokim rondlu, zalać zimną wodą i zagotować „au bain marie", to jest: gdy się woda z 10 minut gotuje, odstawić ją, a gdy wystygnie powyjmować puszki i zachować w piwnicy, raz na tydzień przewracając puszki do góry dnem. Podając na stół jak świeże, rozgrzać puszkę w gorącej wodzie, odlutować, zlać smak, a gorącą puszkę owinąć w serwetę, podając do trufli, młode masło i sól. Używając do sosów krajać w plasterki i używać smaku. Sposób 2. Po oczyszczeniu zupełnem trufli szczotką ostrą z ziemi i wszelkich nieczystości — nie obierając je ułożyć w kompotjery, na spód na¬lać kieliszek czerwonego wina, wrzucić jeden ząbek czosnku, co jest konieczne, bo inaczej nie będą miały aromatu; resztę dolać kseresem lub maderą krymską, które to wino o wiele taniej kosztuje; zawiązać pęcherzem, wstawić w kociołek z zimną wodą i gotować od zagotowania wody całą godzinę. Biorąc do użytku odmoczywszy pęcherz, wyjąć trufle, obrać je z cienkiej powłoki, pokrajać w paski i gotować w bulionie lub rosole. Sposób ten jest mniej ambarasowny ale nie do podania jak świeże. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c7 p11 Użycie trufli suszonych 25.07.08, 00:09 Użycie trufli suszonych. Trufle suszone, które wiele osób kupuje za granicą u wód—nie mają wielkiej rzeczywiście wartości—jednakże z przyczyny nizkiej ceny są kupowane i używane. Po wypłókaniu w wodzie, gotować je jak zwyczajne suszone grzyby — koniecznie przykryte, aby się aromat nie ulatniał; a gdy miękkie, pokrajać w paski, włożyć w sos ostry, w pasztet lub t. p., smak zaś użyć do tego sosu, który smakować będzie, jak z bardzo aromatycznych grzybów. Ciemne lepsze są od białych. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c7 p12 Masło rakowe 25.07.08, 10:30 Masło rakowe. Opłókane w zimnej wodzie raki jakiejkolwiek wielkości, wrzucić w rondel z gotującą się wodą dobrze osoloną z koprem, gdy się parę razy zagotują odstawić, na chwilkę przykryć, następnie zlać wodę, raki wyrzucić na półmisek, ażeby obeschły, poobierać szyjki i nóżki, a same skorupki pozostawić na sicie na słońcu lub na godzinę na blasze kuchni angielskiej— aby dobrze obeschły. Wtedy same skorupki tłuc w moździerzu, przesiać przez sito rzadkie i na funt tego proszku biorąc funt najmniej najlepszego masła młodego niesolonego, przetłuc go jeszcze raz z proszkiem w moździerzu i włożyć w rondel, postawiwszy na małym ogniu lecz nie na płomieniu, ciągłe mięszać, a gdy się zacznie dobrze smażyć i nabierze masło koloru rakowego, przecedzić go, wycisnąć przez płótno i wlać w kamienny słoik, mieszając łyżką aż póki stygnąć nie zacznie, gdyż inaczej warstwa wierzchnia będzie odmienna czyli tłuściejsza od spodniej, położyć na wierzch papierek umaczany w oliwie, zawiązać pęcherzem i trzymać w zimnej a nie wilgotnej piwnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_zielona_pietruszka Re: c7 p13 Szyjki i nóżki rakowe na zimę 25.07.08, 11:00 Szyjki i nóżki rakowe na zimę. Ugotowane jak zwykle raki z solą i koprem, wystudzić dobrze, obrać starannie, aby nie porozrywać szyjek i łapek, ułożyć na sita lub przetaki i postawić na kilka godzin na słońcu, żeby dobrze obeschły, wtedy układać je w kompotjery, zalać zimną gotowaną osoloną wodą, obwiązać pęcherzem, wstawić w rondel z zimną wodą i gotować od zagotowania minut 20, Schować w chłodnej spiżarni, lepiej niżeli w piwnicy. W zimie wyjmować od razu do wazy. Odpowiedz Link Zgłoś