Dodaj do ulubionych

Dziedzictwo PRL-u.

    • Gość: cxv pewnie hamburgerow tez nie bylo IP: *.acn.waw.pl 13.02.08, 08:54
      parowek salatek ryzu itp

      zwal se gruche bo ci odbija
    • Gość: tulipanna Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.08, 10:13
      Ziemniaki mają niemal same zalety: są średniokaloryczne,
      lekkostrawne, zawierają mnóstwo witamin, nadają się do długiego
      przechowywania, anwet obierać ich nie trzeba, bo teraz są w
      sprzedaży głównie takie z cieniutką skórką, która można się nauczyć
      jeść. Poza tym ziemniaki są WARZYWAMI, o czym jakoś się zapomina,
      trąbiąc, że POalcy nie jedzą warzyw. Jedzą, bo jedzą ZIEMNIAKI!
    • Gość: wybrzydzacz ziemniak a dodatek skrobiowy IP: *.net.autocom.pl 13.02.08, 12:00
      najlepsze podsumowanie widziałam na zdjęciu zrobionym w jakiejś stołówce
      szkolnej: "ziemniaki - dodatek skrobiowy" i w ten sposób to warzywo jest
      traktowane, jako obowiązkowy dodatek skrobiowy właśnie, którego trochę można
      rozpaprać po talerzu. bez wątpienia z ziemniaków można przyrządzić dobre danie,
      ale pod warunkiem, że to nie będzie element prl-owskiego trójsegmentowego tzw.
      domowego obiadu: dodatek skrobiowy z czymś "tustym", standardowe mięcho albo
      filet z ryby w panierce i jakaś wątła surówka z octem.
    • titta Re: Dziedzictwo PRL-u. 13.02.08, 13:24
      Wez pod uwage, ze w ziemianskim domu byl kucharz/kucharka (w
      biedniejszym sluzaca). I ona mogla sobie pozwoli na sterczenie
      godzinami przy garach. W przypadku typowej dla prl-u gospodyni
      domowej (praca+dzieci+obluzenie meza majacego zwykle "ziemianskie"
      nawyki) gotowalo sie to co latwe, szybkie, pozywne i tanie. U mnie
      byly to tez kasze, makarony i ryz (choc te ostatnie zwykle na
      slodko).
      • Gość: ziuta Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.mc2.net 13.02.08, 15:08
        Zgadzam sie z autorem watku, ze ziemniaki stanowily baze PRL-owskiej
        kuchni i w wiekszosci polskich rodzin jadlo sie je prawie
        codziennie. Zreszta niewiele sie w tej kwesti dzisiaj zmienilo.
        Kiedys (na poczatku lat 90-tych organizowalam wyjazdy turystyczne do
        Polski i ludzie sie skarzyli, ze jedzenie bylo bardzo malo
        urozmaicone. Na co nasi koledzy z Orbisu odpowiadali, ze to
        nieprawda bo codziennie bylo inne mieso do ziemniakow :))
        Dodam jeszcze, ze te inne miesa to byly kotlety z wieprzowiny,
        kurczaka, cieleciny, indyka. I wszystko oczywiscie w panierce :))))
        Jak na 4**** hotele nie bylo to zbyt oryginalne.
        Gdy sie mieszka w Polsce jedzenie ziemniakow jest czyms bardzo
        naturalnym. Przecietnemu Polakowi nawet nie przyjdzie do glowy, ze
        mozna jesc mieso z jakims innym warzywem bo sie po prostu nie naje.
    • Gość: bahmat Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.08, 15:00
      u jednych królują kartofle raczej kartofle, bo ziemniaki kojarzą się
      raczej z ziemistym PRL -em, u innych makaron,lub ryż, a u innych
      tylko warzywa i po co aż tak o tym dyskutować inni lubią mięso i bez
      tzw ścierwa nie mogą się obyć, inni jeszcze uwielbiają ryby
    • 1europejczyk "Oto najgorsze dziedzictwo PRL-u." 13.02.08, 15:39
      "Oto najgorsze dziedzictwo PRL-u."

      Jest nim na pewno duzo bardziej tresc Twego postu niz smak i obecnosc ziemniakow
      na polskim stole. Gotowany ziemniak jest po prostu bardzo dobry a jego rozne
      odmiany, ktore niejednokrotnie sa duzo drozsze od pozostalego "bogactwa wyboru",
      moga byc wystarczajacym urozmaiceniem nie tylko dla Twoich tesciow.
      Jest dla nas mniej wiecej tym samym co dla Wlochow wulgarnie w Polsce nazywany
      makaron, dla Chinczykow ryz a dla Amerykanow wszechobecne frytki.
      Duzo gorszym od obecnosci ziemniakow na polskim stole "dziedzictwem PRL-u" jest
      obecnosc w Polsce olbrzymiej rzeszy wyksztalciuchow ktorych oceny przeszlosci i
      jej wplywu na obecna rzeczywistosc ograniczaja sie do kucharskich dywagacji
      poczatkujacych pomocy kuchennych, ktorych swiat konczy sie na zlewozmywaku !
      PS
      Przepraszajac te, ktore niesprawiedliwie moja ocena obrazilem.

      Slow tez trzeba umiec uzywac. Jesli obecnosc ziemniakow na polskim stole mialaby
      byc "najgorszym dziedzictwem PRL-u" to mowilibysmy dzisiaj o zlotym rozwkicie
      Polski w czasach PRL-u a nie o 45-ciu zmarnowanych latach bezowocnych wysilkow
      szczesliwie zakonczonych blisko dwadziescia lat temu powszechnym protestem
      wykorzystanym do zmian na lepsze.
      Umniejszanie ponurego i zalosnego dziedzictwa PRL-u z ktorym z takim trudem i
      mozolem dzisiaj walczymy (powszechna sprzedajnosc i zlodziejstwo, pijanstwo,
      wstecznictwo religijne, katastrofalny poziom administracji panstwowej,
      sadownictwa podwazajacy podstawy funkcjonowania demokratycznego panstwa przez
      powszechny brak poczucia wspolnoty rzadzonych z rzadzonymi) obecne dzisiaj wsrod
      duzej czesci wyksztalciuchow jest tylko potwierdzeniem ich licznej
      przekraczajacej 3 mln przynaleznosci do rzadzacej wowczas parti PZPR (Polskiej
      Zjednoczonej Parti Robotniczej) bedacej przybudowka Komunistycznej Parti Zwiazku
      Roadzieckiego.


      Re: Dziedzictwo PRL-u.
    • coralin Re: Dziedzictwo PRL-u. 13.02.08, 15:58
      Jeszcze refleksja juz nie o ziemniakach, a o jedzeniu w PRL.
      Z tego co pamietam to ludzie tęsknili za mięsem , wędlinami i był tego niedosyt.
      Ja pamietam te czasy od dosc miłej strony, bo chodząc na stołówkę(nie szkolna,
      bo w podstawówce ryczałam że chodzić na obiady świetlicowe nie będe) jadłam
      najlepsza zupę cebulowa (nie jadłam takiej nigdy potem nawet we Francji),
      cynaderki(w życiu nie domyśliłabym sie z czego to). Te kucharki to były
      mistrzynie godne dzisiejszych dobrych restauracji. No i też jadłam sporo
      ryb(pyszna kergulena) i kalmary, bo ryby nie miały szczególnego uznania wśród
      Polaków i były stosunkowo łatwo dostępne.
    • molonela Re: Dziedzictwo PRL-u. 13.02.08, 17:37
      to nam udało się uwolnić, ziemniaki nie pojawiają się w ogóle w
      naszym domu, w ciągu ostatnich 5 lat były może ze 2 razy w formie
      placków ziemniaczanych
    • xtrin Re: Dziedzictwo PRL-u. 13.02.08, 20:46
      Nie widzę specjalnego związku ziemniaków z PRLem poza tym, że odcięcie od świata
      zamknęło nas także na kulinarne wpływy.
      Z tego co mój dziadek opowiadał wnioskuję, że ziemniaki były (we wszelkich
      klasach społecznych) bardzo popularne już przed wojną, a w jej czasie stały się
      głównym pożywieniem rodaków. PRL - ze względu na w/w brak obcych wpływów - co
      najwyżej ten stan umocnił.

      A przede wszystkim nie widzę nic złego w polskim umiłowaniu ziemniaków. Każdy
      naród ma swoją kulinarną specyfikę, to jest fragment naszej. Bardzo smaczny
      fragment.
    • Gość: Dosia Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.brnt.cable.ntl.com 14.02.08, 00:23
      Niektorzy Panstwo tu zdrowo przesadzaja. Przepiorki, zajace, bazanty, rydze,
      swieze ryby... Jaaaaasne. To ciekawe skad w takim razie ten niesmiertelny
      schaboszczak z wymiedlonymi ziemniakami sie wzial, skoro za prl cala Polska
      jadala jak szlachta za czasow Mickiewicza?? Dlaczego w dalszym ciagu kroluje on
      w kazdej polskiej restauracji na Greenpoincie (gdzie czas zatrzymal sie 20 lat
      temu)...

      Mi sie peerel kojarzy z pomaranczowym serem "dostanym" w paczce z parafii,
      zoltym, okropnym serem salami, ZIEMNIAKAMI (a jakze!), obrzydliwym makaronem,
      ktory nijak sie nie dalo ugotowac jak tylko na papke. Nie wspomne o kaszy
      gryczanej, z ktorej trzeba bylo wybierac syf wszelaki. Pozostalo mi do tej kaszy
      i tego makaronu obrzydzenie na wiele lat.
      Nie wiem w jakiej rzeczywistosci zyli ci od bazantow i przepiorek, ale na pewno
      nie w tej samej co ja.
      • Gość: ba Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.CNet.Gawex.PL 14.02.08, 00:41
        Jednak frustratów ci u nas dostatek. Babo, wyluzuj! To nie jest
        watek polotyczny o wyższości PRL-u i kuchni jego!!!!!!!!
        Może faktycznie już czas zamknąć ten wątek, co?
        • Gość: Dosia Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.brnt.cable.ntl.com 14.02.08, 09:51
          Dokladnie. Watek mial byc o niesmiertelnych ziemniakach, a zrobil sie konkurs
          kto jadl lepsze bazanty...
          • mandryk Re: Dziedzictwo PRL-u. 14.02.08, 11:17
            ziemniaki były potrawą biedoty, ziemiaństwo mogło w nich nie
            gustować. Ale w końcu Mickiewicz napisał poemę o kartoflach, nie o
            kawiorze..., więc smak zapewne był znany i w wyższych sferach. W
            Lalce też jedzenie prostej kaszy było modne. PRL nie ma tu nic do
            rzeczy. Chyba że chodzi o imperialistów - ”a i wróg jest także gotów
            zrzucać stonkę z samolotów... - pamiętacie?
            • Gość: AnkaKw Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.lublin.enterpol.pl 14.02.08, 12:39
              Podstawa wyżywienia biedoty były nie ziemniaki ale wszelkie potrawy mączne -
              kluchy,pierogi,zacierki.
              Ziemniaki to pyszne i nisko kaloryczne danie.Nie wiem czy wam wiadomo że 100
              gram ziemniaków jest mniej kaloryczny od takiej samej ilości ryżu lub makaronu?
              Są doskonałe dla dbających o linię.Oczywiście gotowane a nie w postaci frytek :))
    • Gość: Ziemianin Re: Dziedzictwo PRL-u. IP: *.parpa.pl 14.02.08, 15:04
      Widocznie facet jako człowiek z gminu nie wżeniłeś się do
      ziemiańskiego domu. A jak ci smakowała w rodzinnym domu kasza ze
      skwarkami z pęczaku?
      • giwia Ziemianinie, 14.02.08, 15:14
        pęcak (bo tak brzmi prawidłowa nazwa) to tez kasza i skwarków z
        nniego nie usmażysz.
    • amused.to.death Re: Dziedzictwo PRL-u. 15.02.08, 19:06
      UWIELBIAM ziemniaki i tylko fakt, że za długo się je gotuje powoduje, że na moim stole gości raczej makaron w różnych wersjach.
      Większość moich znajomych z podobnych powodów je ryż - bo nie trzeba obierać.
      Cieszę się, że jest bogactwo wyboru - przynajmniej mogę to tych moich ziemniaków wybrać odpowiednie dodatki.
      Chociaż jeśli chodzi o same ziemniaki - tu niestety jest TRAGEDIA, ale mam nadzieję, że doczekam się kiedyś czasów, że pójdę do sklepu i poproszę o jakieś tam określone ziemniaki, a nie po prostu o ziemniaki.

      A najbardziej mnie wkurza jak ktoś zarzuca takim ludziom jak ja wąskie horyzonty. Jadłam mnóstwo rzeczy z różnych stron świata, ale i tak zwykle wracam do ziemniaków - no cóż taki smak.

      A nawiasem mówiąc dwie najlepsze potrawy z ziemniaków które jadłam do tej pory to te wielkie baked potatoes z angielskich pubów (ale nie z budy na ulicy) i sałatka z ziemniaków z olejem sezamowym, która jadłam w Birmie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka