nobullshit
03.07.08, 22:29
Jest wpół do jedenastej wieczorem. Upał taki, że koty prawie zdejmują futra, a
surfinie na balkonie omdlewają. Tymczasem od sąsiadów z góry wali zapach
gotowanej kapusty, a raczej mięsa z kapustą. I tak dziś jest nieźle, po czuć
konkretne produkty, a nie chemię z przyprawami.
Tak jest od początku lata. I w zeszłym roku było tak samo. I w przedzeszłym.
Latem mam zwyczaj podejmować gości na balkonie, jeśli tylko pogoda pozwala. I
zawsze ta sama sytuacja - po godzinie dziesiątej, my już przy kawie i deserze,
a z góry płynie rozkoszny aromat Knorra i Vegety.
Czy sąsiedzi tak późno jadają? Czy pani sąsiadka szykuje obiad na dzień
następny? CO właściwie jedzą, że tak to śmierdzi? Nie wiem,
ale autentycznie mnie mdli.
Nie wiem też, dlaczego założyłam ten wątek, bo przecież mi nie pomożecie. Ale
chociaż się wyżaliłam...